Ciekawostki Historyczne
Dwudziestolecie międzywojenne

Sykes-Picot, „linia na piasku”. Wielka Brytania i Francja dzielą Bliski Wschód

Tajny układ Sykes–Picot z 1916 roku stał się symbolem kolonialnego podziału Bliskiego Wschodu przez europejskie mocarstwa. Decyzje Wielkiej Brytanii i Francji nie tylko przekreśliły marzenia Arabów o własnym państwie, ale również wyznaczyły granice i konflikty, których skutki region odczuwa do dziś.

Tekst stanowi fragment książki Jonna Elledge’a Granice świata. 47 opowieści o tym, jak linie na mapie zmieniły historię, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026.

W październiku 1916 roku, gdy Wielka Wojna szalała, a świat pogrą­żony był w chaosie, człowiek imieniem Husajn ogłosił się królem Ara­bów. Szarif i emir Mekki, członek rodu Haszymidów wywodzącego się od proroka Mahometa, Husajn ibn Ali, był tak samo uprawniony do objęcia tej roli jak ktokolwiek inny. A jeśli kiedykolwiek był rok, w któ­rym warto było ogłosić się królem czegokolwiek, licząc na to, że może się uda, to z pewnością był nim rok 1916.

Husajn jednak nie działał wyłącznie na chybił trafił. W jego prze­konaniu otrzymał zielone światło od wielkiego supermocarstwa tamtej epoki. W końcu dotrzymał swojej części umowy, określonej w korespon­dencji z wysokim komisarzem brytyjskim w Egipcie, samym sir Henrym McMahonem: stanął na czele arabskiego powstania przeciwko pano­waniu osmańskiemu. Teraz nadszedł czas, by zebrać owoce i utworzyć nowe, niepodległe państwo obejmujące wszystkie ziemie arabskie na wschód od Egiptu.

fot.Autor nieznany / domena publiczna

Sajd Husajn bin Ali, ilustracja z 1916 lub wcześniej

Nic z tego nie wyszło. Plan opisany w korespondencji McMahona z Husajnem nie był bowiem jedynym porozumieniem terytorialnym, jakie Brytyjczycy zawarli w 1916 roku. Istniało inne, tajne, zawarte z Francją – sojusznikiem, którego zamierzano traktować z większym respektem – i które miało nawiedzać region jeszcze sto lat później: po­rozumienie Sykes-Picot.

Często myślimy o pierwszej wojnie światowej, której uczestnicy, na szczęście, nie znali jeszcze tej nazwy, jako o początku XX wieku, wyzna­czającym scenę dla faszyzmu, komunizmu i wszystkiego, co nastąpiło później. Przez to jednak czasem umyka nam, że była ona także spóź­nionym końcem XIX stulecia – nagłym, gwałtownym finałem stulecia względnego pokoju – oraz że cele, które realizowały wielkie mocarstwa, często były tymi samymi, które pielęgnowały od dziesięcioleci.

Na szczycie tej listy znajdowała się tak zwana kwestia wschodnia: powszechne przekonanie, że imperium osmańskie, które z Konstatynopola/Stambułu kontrolowało ogromną część wschodniego Morza Śródziemnego, jest słabe, dekadenckie, zbiurokratyzowane i skazane na nieuchronny upadek. Gdy wybuchły działania wojenne, pytanie, czy koniec „chorego człowieka Europy” jest nieunikniony, zaczęło mieć mniejsze znaczenie niż fakt, że mocarstwa Ententy znalazły się w sytu­acji, w której mogły pomóc go dopełnić. Po dekadach rozmów Wielka Brytania, Francja i Rosja otrzymały szansę, by przerysować mapę. Jedy­ną przeszkodą było drobne utrudnienie w postaci konieczności wygra­nia wojny.

Osoby, których nazwiska znalazły się w tajnym angielsko – francuskim planie z 1916 roku, były stosunkowo nisko w hierarchii urzędniczej w porównaniu z tymi, którzy trzy dekady wcześniej dzielili mapę Afryki w Berlinie. François Georges-Picot był dy­plomatą i prawnikiem, wówczas pełniącym funkcję konsula w Bejru­cie. Mark Sykes – a właściwie pułkownik sir Tatton Bienvenuto Mark Sykes, szósty baronet – był weteranem wojny burskiej i konserwatyw­nym posłem, pracującym dla lorda Kitchenera w Ministerstwie Woj­ny.

O tym, jak arbitralne było porozumienie, które wspólnie uknu­li, świadczy fakt, że Sykes miał powiedzieć premierowi Herbertowi Asquithowi na wstępnym spotkaniu w 1915 roku: „Chciałbym naryso­wać linię od litery E w Acre (Akka – przyp. tłum.) do ostatniej litery K w Kirkuku”.

W dużym uproszczeniu właśnie tak zrobił. Sojuszniczej Rosji obie­cano Stambuł, cieśninę Dardanele i znaczną część Anatolii. Głównym elementem porozumienia było jednak to, że Francja otrzyma kontro­lę nad wybrzeżem północnego Lewantu (dzisiejszy Liban i Syria), ob­szarem już wówczas pełnym francuskiego kapitału, podczas gdy Wiel­ka Brytania przejmie bogatą w ropę południową Mezopotamię, wokół Basry i Bagdadu. Pomiędzy nimi znajdować się miała strefa, która nie zostałaby bezpośrednio skolonizowana, lecz podzielona na francuską i brytyjską strefę wpływów przez długą, prostą granicę biegnącą przez pustynię. Taka „linia na piasku” nieuchronnie przecięłaby wszelkie pla­ny stworzenia arabskiego państwa na dwie części, dzieląc przy tym tak­że ludy takie, jak Kurdowie czy Druzowie.

Przeczytaj także: Prawdziwy Lawrence z Arabii

Sykes-Picot nie było pierwszym planem, jaki Trójporozumienie opracowało w czasie wojny w celu podziału imperium osmańskiego, ani nie było ostatnim. W dużej mierze porozumienie to zapowiadała umo­wa konstantynopolitańska z kwietnia 1915 roku, która przyznawałaby Rosji kontrolę nad Konstantynopolem i Dardanelami, zapewniając do­stęp morski z Morza Czarnego do Morza Śródziemnego. Później poro­zumienie z Saint-Jean-de-Maurienne negocjowane przez przywódców brytyjskich, francuskich i włoskich w pociągu w południowo-wschod­niej Francji odbierało rewolucyjnej już wówczas Rosji jej część łupów, przekazując zamiast tego Włochom dużą część Anatolii.

fot. Stanfords Geographical Establishment London / wikipedia / domena publiczna

Plan rozbioru Imperium Osmańskiego pomiędzy państwa Ententy 1916 – Umowa Sykes-Picot

Państwa centralne (Niemcy, Austro-Węgry i sami Osmanowie) rów­nież nie były niechętne odrobinie twórczej kartografii, choć ich propo­zycje opierały się na założeniu, że imperium osmańskie nie upadnie, więc ich plany musiały być z konieczności skromniejsze: Konstantyno­pol miał odzyskać kilka prowincji na Kaukazie lub nad Morzem Czar­nym, utraconych na rzecz Rosji w wojnie rosyjsko-tureckiej z lat 1877 i 1878 oraz odzyskać część terytoriów bałkańskich, które niedawno zaraziły się wirusem nacjonalizmu – tego rodzaju rzeczy.

Nowa mapa regionu, która ostatecznie wyłoniła się z wojny, tylko luźno przypominała tę uzgodnioną w 1916 roku. Przetrwała koncepcja długiej, prostej linii biegnącej przez pustynię, dzielącej mandat fran­cuski (który stał się Syrią) od brytyjskiego (Irak). Utrzymała się też idea, że na wybrzeżu Morza Śródziemnego powinny obowiązywać inne rozwiązania polityczne niż w głębi lądu.

Jednak dokładne granice, jakie powstały, nie były tymi z porozumie­nia Sykes-Picot. Choć imperium osmańskie upadło, wojska narodowe walczące pod dowództwem człowieka, który później znany był jako Ke­mal Atatürk, zdołały utrzymać Anatolię dla nowego państwa – Turcji. Tam gdzie porozumienie przewidywało międzynarodowy status dla ob­szaru wokół Jerozolimy, miasta będącego centrum wielu religii, deklara­cja Balfoura z 1917 roku sprawiła, że rząd brytyjski poparł ideę państwa żydowskiego. Trzy dekady później doszło do jej realizacji w postaci Izra­ela (więcej na ten temat na s. 209). Z kolei ziemie wokół Mosulu, które w 1916 roku przewidziano w strefie francuskich wpływów, ostatecznie stały się północną częścią Iraku, w strefie brytyjskiej. Dzisiejsza linia na piasku, choć budzi kontrowersje, nie jest linią, którą kiedykolwiek narysowali Sykes, Picot i ich zespoły.

Przeczytaj także: Brytyjsko-francuska wojna o ropę

A jednak Sykes-Picot pozostaje określeniem używanym w odnie­sieniu do całego zbioru historycznych krzywd, z których nie wszystkie mają cokolwiek wspólnego z porozumieniem, które faktycznie nosi tę nazwę. Kiedy w 2014 roku grupa zbrojna nazywająca się Państwem Islamskim przetoczyła się przez region, opublikowała w mediach społecz­nościowych zdjęcia swoich buldożerów równających z ziemią granicę, wraz z oświadczeniem swojego „kalifa”, Abu Bakra al-Baghdadiego, że „ten błogosławiony marsz nie ustanie, dopóki nie wbijemy ostatniego gwoździa do trumny spisku Sykes-Picot”. Granica, o której mowa, znaj­dowała się prawdopodobnie przynajmniej tysiąc kilometrów od linii za­proponowanej przez Picota i Sykesa. I nie tylko bojownicy posługują się taką retoryką. W 2016 roku Masud Barzani, prezydent autonomiczne­go regionu Kurdystanu w Iraku, powiedział w wywiadzie dla BBC: „To nie tylko ja tak twierdzę, faktem jest, że Sykes-Picot zawiodło, to już koniec”.

fot.Royal Geographical Society (Map), Mark Sykes & François Georges-Picot (Annotations) – This file is from the collections of The National Archives (United Kingdom), catalogued under document record MPK1/426 / wikipedia / domena publiczna

Oryginalna mapa umowy Sykes-Picot 1916

Nietrudno zrozumieć, że naród, którego ziemie zostały przecięte na pół przez traktaty zawarte pomiędzy mocarstwami zachodnimi, powi­nien żywić urazę do tych traktatów lub do samych mocarstw. Dla wielu to prawdziwa niesprawiedliwość; dla innych – użyteczna propaganda, sposób przedstawienia istniejących państw jako tworzonych wbrew woli mieszkańców oraz Zachodu jako spiskowców zdeterminowanych, by utrzymać region w podziale. Dla samych zachodnich mocarstw to z ko­lei rodzaj grzechu pierworodnego, coś, czemu można przypisać winę za niestabilność regionu, osadzone w dogodnie odległej przeszłości, a nie w jakichkolwiek decyzjach polityki zagranicznej podjętych w ostatnich latach. Ale dlaczego właśnie Sykes-Picot? Dlaczego nie któreś z pozo­stałych porozumień zawartych wcześniej lub później?

Jednym z powodów może być sposób, w jaki zostało ujawnione świa­tu. Choć Imperium Rosyjskie podpisało porozumienie i mogło w związ­ku z tym liczyć na sowity zysk – Konstantynopol był nie lada nagro­dą – to jednak nie figurowało w nim nazwisko żadnego rosyjskiego negocjatora. Co więcej, pod koniec 1917 roku nowo utworzony rząd ko­munistyczny umył ręce od wcześniej tajnego porozumienia, publikując jego pełną treść w swojej gazecie „Prawda”. Był to oczywiście szok dla arabskich sojuszników Ententy, którzy wciąż znajdowali się wówczas w trakcie swojego powstania przeciwko Osmanom. Właśnie wtedy stało się jasne, że Wielka Brytania zdradziła swoją obietnicę stworzenia pa­narabskiej ojczyzny. Niezależnie od tego, jaki traktat wszedł ostatecznie w życie, to Sykes-Picot był momentem, w którym stało się to dla Arabów oczywiste. (Sir Henry McMahon i jego współpracownicy mogli uważać, że nie złożyli żadnej takiej obietnicy, ale z pewnością musieli wiedzieć, że Arabowie tak ją rozumieli. Był to w końcu jeden z głównych powo­dów, dla których podjęli walkę przeciwko panowaniu osmańskiemu).

Sądzę, że istnieją jeszcze dwa inne powody, dla których region po­winien nienawidzić właśnie Sykes-Picot. Pierwszy to ten, że – w przeciwieństwie do wielu innych historii, w których europejskie imperia działały na szkodę innych w imię własnego interesu – ta jest stosunkowo świeża i wciąż przewija się w wiadomościach. „Wszystkie grani­ce, nie tylko te na Bliskim Wschodzie, są oczywiście sztuczne” – za­uważył historyk z UCLA, James L. Gelvin, w artykule opublikowanym w 2016 roku z okazji setnej rocznicy porozumienia. „Jeśli martwisz się trwałością państw, których granice wytyczyli odlegli dyplomaci, martw się nie tylko o Syrię i Irak, ale także o Belgię”. Być może, gdyby Flaman­dowie i Walonowie poszli na wojnę, też byśmy się martwili.

Drugim powodem jest to, że po prostu ma swoją nazwę. Jak widzieli­śmy już wielokrotnie w tej historii – od pokoju westfalskiego, przez kon­ferencję berlińską, po linię Masona-Dixona – synekdocha, etykieta, pod którą można zmieścić kilka dekad skomplikowanego procesu dyploma­tycznego, pozwala łatwiej o nim mówić. Brytyjczycy zdradzili swoich arabskich sojuszników. Sykes-Picot zamieniło ten fakt w opowieść.

fot.Autor nieznany / domena publiczna

Sir Mark Sykes, 6. baronet (1879-1919)

Co stało się z bohaterami tej opowieści? Sir Mark Sykes zmarł w cza­sie pandemii grypy w 1919 roku, mając zaledwie trzydzieści dziewięć lat, i nie dożył chwili, by zobaczyć skutki swoich działań. François Georges-Picot pełnił funkcję wysokiego komisarza w Palestynie i Syrii w latach 1917–1919, lecz później przeniósł się na inne placówki w in­nych regionach; żył aż do 1951 roku, ale jego kariera już nie odcisnęła się na kartach historii.

fot.Nieznany autor – L’Illustration/ domena publiczna

François Georges-Picot, w: L’Illustration , nr 3908, s. 2. 82, 26 stycznia 1918.

Rodzina Husajna ibn Alego odegrała większą rolę. Choć jego roszcze­nie do tytułu króla Arabów zostało niemal powszechnie zignorowane, uznano go za króla Hidżazu, regionu w zachodniej Arabii, od 1916 roku aż do 1924 roku, kiedy został zmuszony do abdykacji w wyniku inwa­zji wahhabitów, która doprowadziła do powstania Arabii Saudyjskiej. Zmarł w 1931 roku na dworze swojego drugiego syna Abda Allaha I ibn Husajna, będącego już wówczas królem Transjordanii (przedrostek „trans” usunięto po uzyskaniu niepodległości w 1946 roku). Jego trzeci syn, Fajsal I, panował w sąsiednim Iraku.

Przeczytaj także: Walka o niepodległość Izraela

To właśnie Fajsal utworzył krótkotrwałe arabskie królestwo w Da­maszku po jego zajęciu przez wojska zachodnie w październiku 1918 roku i reprezentował swoją rodzinę oraz swój naród na konferen­cji pokojowej w Wersalu w roku następnym. Jednak Francuzi nie chcieli nowego arabskiego królestwa w swojej strefie wpływów, a Brytyjczycy wysłuchali Francuzów. Arabowie odmówili ratyfikowania wynikającego z tego traktatu w ramach protestu przeciwko reżimom, które narzucał on Bliskiemu Wschodowi. Nie miało to jednak żadnego znaczenia.

Tekst stanowi fragment książki Jonna Elledge’a Granice świata. 47 opowieści o tym, jak linie na mapie zmieniły historię, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026.

Z kodem LUBIMYPWN,  25% rabatu od cen katalogowych na wszystkie książki PWN dostępne na ksiegarnia.pwn.pl ważny do końca czerwca. Kod należy wpisać w ostatnim kroku zakupowym

 

Zobacz również

Zimna wojna

Egipt vs. Izrael – strategiczne szachy na Bliskim Wschodzie

Ben Gurion i Naser – dwaj politycy, których decyzje zdefiniowały kształt konfliktu arabsko-izraelskiego. Ich strategie oparte na sojuszach z mocarstwami Wschodu i Zachodu zmieniły lokalny...

26 sierpnia 2025 | Autorzy: Jacek Perzyński

Dwudziestolecie międzywojenne

Brytyjsko-francuska wojna o ropę

Do 1940 r. iracka ropa zaspokajała 5% zapotrzebowania Brytyjczyków na surowiec. By położyć na niej rękę, w latach 20. stoczyli dyplomatyczną wojnę z Francuzami.

16 czerwca 2025 | Autorzy: James Barr

Dwudziestolecie międzywojenne

Izrael na wojnie z Wielką Brytanią

W latach 30. izraelscy terroryści zaczęli w Palestynie wojnę z Brytyjczykami. Jej punktem zwrotnym był zamach na hotel King David w Jerozolimie 22 lipca 1946...

10 czerwca 2025 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Wolna Francja vs państwo Vichy

Po kapitulacji Francji powstało kolaboracyjne państwo Vichy. Ale wielu Francuzów wciąż chciało walczyć z Hitlerem. Musieli mierzyć się z własnymi rodakami.

6 czerwca 2025 | Autorzy: Herbert Gnaś

Dwudziestolecie międzywojenne

Linia na piasku

Fascynująca historia brytyjsko-francuskiej rywalizacji o wpływy na Bliskim Wschodzie i jej skutki

6 czerwca 2025 | Autorzy: Redakcja

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.