Tajny układ Sykes–Picot z 1916 roku stał się symbolem kolonialnego podziału Bliskiego Wschodu przez europejskie mocarstwa. Decyzje Wielkiej Brytanii i Francji nie tylko przekreśliły marzenia Arabów o własnym państwie, ale również wyznaczyły granice i konflikty, których skutki region odczuwa do dziś.
W październiku 1916 roku, gdy Wielka Wojna szalała, a świat pogrążony był w chaosie, człowiek imieniem Husajn ogłosił się królem Arabów. Szarif i emir Mekki, członek rodu Haszymidów wywodzącego się od proroka Mahometa, Husajn ibn Ali, był tak samo uprawniony do objęcia tej roli jak ktokolwiek inny. A jeśli kiedykolwiek był rok, w którym warto było ogłosić się królem czegokolwiek, licząc na to, że może się uda, to z pewnością był nim rok 1916.
Husajn jednak nie działał wyłącznie na chybił trafił. W jego przekonaniu otrzymał zielone światło od wielkiego supermocarstwa tamtej epoki. W końcu dotrzymał swojej części umowy, określonej w korespondencji z wysokim komisarzem brytyjskim w Egipcie, samym sir Henrym McMahonem: stanął na czele arabskiego powstania przeciwko panowaniu osmańskiemu. Teraz nadszedł czas, by zebrać owoce i utworzyć nowe, niepodległe państwo obejmujące wszystkie ziemie arabskie na wschód od Egiptu.
fot.Autor nieznany / domena publiczna Sajd Husajn bin Ali, ilustracja z 1916 lub wcześniej
Nic z tego nie wyszło. Plan opisany w korespondencji McMahona z Husajnem nie był bowiem jedynym porozumieniem terytorialnym, jakie Brytyjczycy zawarli w 1916 roku. Istniało inne, tajne, zawarte z Francją – sojusznikiem, którego zamierzano traktować z większym respektem – i które miało nawiedzać region jeszcze sto lat później: porozumienie Sykes-Picot.
Często myślimy o pierwszej wojnie światowej, której uczestnicy, na szczęście, nie znali jeszcze tej nazwy, jako o początku XX wieku, wyznaczającym scenę dla faszyzmu, komunizmu i wszystkiego, co nastąpiło później. Przez to jednak czasem umyka nam, że była ona także spóźnionym końcem XIX stulecia – nagłym, gwałtownym finałem stulecia względnego pokoju – oraz że cele, które realizowały wielkie mocarstwa, często były tymi samymi, które pielęgnowały od dziesięcioleci.
Na szczycie tej listy znajdowała się tak zwana kwestia wschodnia: powszechne przekonanie, że imperium osmańskie, które z Konstatynopola/Stambułu kontrolowało ogromną część wschodniego Morza Śródziemnego, jest słabe, dekadenckie, zbiurokratyzowane i skazane na nieuchronny upadek. Gdy wybuchły działania wojenne, pytanie, czy koniec „chorego człowieka Europy” jest nieunikniony, zaczęło mieć mniejsze znaczenie niż fakt, że mocarstwa Ententy znalazły się w sytuacji, w której mogły pomóc go dopełnić. Po dekadach rozmów Wielka Brytania, Francja i Rosja otrzymały szansę, by przerysować mapę. Jedyną przeszkodą było drobne utrudnienie w postaci konieczności wygrania wojny.
Osoby, których nazwiska znalazły się w tajnym angielsko – francuskim planie z 1916 roku, były stosunkowo nisko w hierarchii urzędniczej w porównaniu z tymi, którzy trzy dekady wcześniej dzielili mapę Afryki w Berlinie. François Georges-Picot był dyplomatą i prawnikiem, wówczas pełniącym funkcję konsula w Bejrucie. Mark Sykes – a właściwie pułkownik sir Tatton Bienvenuto Mark Sykes, szósty baronet – był weteranem wojny burskiej i konserwatywnym posłem, pracującym dla lorda Kitchenera w Ministerstwie Wojny.
O tym, jak arbitralne było porozumienie, które wspólnie uknuli, świadczy fakt, że Sykes miał powiedzieć premierowi Herbertowi Asquithowi na wstępnym spotkaniu w 1915 roku: „Chciałbym narysować linię od litery E w Acre (Akka – przyp. tłum.) do ostatniej litery K w Kirkuku”.
W dużym uproszczeniu właśnie tak zrobił. Sojuszniczej Rosji obiecano Stambuł, cieśninę Dardanele i znaczną część Anatolii. Głównym elementem porozumienia było jednak to, że Francja otrzyma kontrolę nad wybrzeżem północnego Lewantu (dzisiejszy Liban i Syria), obszarem już wówczas pełnym francuskiego kapitału, podczas gdy Wielka Brytania przejmie bogatą w ropę południową Mezopotamię, wokół Basry i Bagdadu. Pomiędzy nimi znajdować się miała strefa, która nie zostałaby bezpośrednio skolonizowana, lecz podzielona na francuską i brytyjską strefę wpływów przez długą, prostą granicę biegnącą przez pustynię. Taka „linia na piasku” nieuchronnie przecięłaby wszelkie plany stworzenia arabskiego państwa na dwie części, dzieląc przy tym także ludy takie, jak Kurdowie czy Druzowie.
Przeczytaj także: Prawdziwy Lawrence z Arabii
Sykes-Picot nie było pierwszym planem, jaki Trójporozumienie opracowało w czasie wojny w celu podziału imperium osmańskiego, ani nie było ostatnim. W dużej mierze porozumienie to zapowiadała umowa konstantynopolitańska z kwietnia 1915 roku, która przyznawałaby Rosji kontrolę nad Konstantynopolem i Dardanelami, zapewniając dostęp morski z Morza Czarnego do Morza Śródziemnego. Później porozumienie z Saint-Jean-de-Maurienne negocjowane przez przywódców brytyjskich, francuskich i włoskich w pociągu w południowo-wschodniej Francji odbierało rewolucyjnej już wówczas Rosji jej część łupów, przekazując zamiast tego Włochom dużą część Anatolii.
fot. Stanfords Geographical Establishment London / wikipedia / domena publicznaPlan rozbioru Imperium Osmańskiego pomiędzy państwa Ententy 1916 – Umowa Sykes-Picot
Państwa centralne (Niemcy, Austro-Węgry i sami Osmanowie) również nie były niechętne odrobinie twórczej kartografii, choć ich propozycje opierały się na założeniu, że imperium osmańskie nie upadnie, więc ich plany musiały być z konieczności skromniejsze: Konstantynopol miał odzyskać kilka prowincji na Kaukazie lub nad Morzem Czarnym, utraconych na rzecz Rosji w wojnie rosyjsko-tureckiej z lat 1877 i 1878 oraz odzyskać część terytoriów bałkańskich, które niedawno zaraziły się wirusem nacjonalizmu – tego rodzaju rzeczy.
Nowa mapa regionu, która ostatecznie wyłoniła się z wojny, tylko luźno przypominała tę uzgodnioną w 1916 roku. Przetrwała koncepcja długiej, prostej linii biegnącej przez pustynię, dzielącej mandat francuski (który stał się Syrią) od brytyjskiego (Irak). Utrzymała się też idea, że na wybrzeżu Morza Śródziemnego powinny obowiązywać inne rozwiązania polityczne niż w głębi lądu.
Jednak dokładne granice, jakie powstały, nie były tymi z porozumienia Sykes-Picot. Choć imperium osmańskie upadło, wojska narodowe walczące pod dowództwem człowieka, który później znany był jako Kemal Atatürk, zdołały utrzymać Anatolię dla nowego państwa – Turcji. Tam gdzie porozumienie przewidywało międzynarodowy status dla obszaru wokół Jerozolimy, miasta będącego centrum wielu religii, deklaracja Balfoura z 1917 roku sprawiła, że rząd brytyjski poparł ideę państwa żydowskiego. Trzy dekady później doszło do jej realizacji w postaci Izraela (więcej na ten temat na s. 209). Z kolei ziemie wokół Mosulu, które w 1916 roku przewidziano w strefie francuskich wpływów, ostatecznie stały się północną częścią Iraku, w strefie brytyjskiej. Dzisiejsza linia na piasku, choć budzi kontrowersje, nie jest linią, którą kiedykolwiek narysowali Sykes, Picot i ich zespoły.
Przeczytaj także: Brytyjsko-francuska wojna o ropę
A jednak Sykes-Picot pozostaje określeniem używanym w odniesieniu do całego zbioru historycznych krzywd, z których nie wszystkie mają cokolwiek wspólnego z porozumieniem, które faktycznie nosi tę nazwę. Kiedy w 2014 roku grupa zbrojna nazywająca się Państwem Islamskim przetoczyła się przez region, opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia swoich buldożerów równających z ziemią granicę, wraz z oświadczeniem swojego „kalifa”, Abu Bakra al-Baghdadiego, że „ten błogosławiony marsz nie ustanie, dopóki nie wbijemy ostatniego gwoździa do trumny spisku Sykes-Picot”. Granica, o której mowa, znajdowała się prawdopodobnie przynajmniej tysiąc kilometrów od linii zaproponowanej przez Picota i Sykesa. I nie tylko bojownicy posługują się taką retoryką. W 2016 roku Masud Barzani, prezydent autonomicznego regionu Kurdystanu w Iraku, powiedział w wywiadzie dla BBC: „To nie tylko ja tak twierdzę, faktem jest, że Sykes-Picot zawiodło, to już koniec”.
fot.Royal Geographical Society (Map), Mark Sykes & François Georges-Picot (Annotations) – This file is from the collections of The National Archives (United Kingdom), catalogued under document record MPK1/426 / wikipedia / domena publicznaOryginalna mapa umowy Sykes-Picot 1916
Nietrudno zrozumieć, że naród, którego ziemie zostały przecięte na pół przez traktaty zawarte pomiędzy mocarstwami zachodnimi, powinien żywić urazę do tych traktatów lub do samych mocarstw. Dla wielu to prawdziwa niesprawiedliwość; dla innych – użyteczna propaganda, sposób przedstawienia istniejących państw jako tworzonych wbrew woli mieszkańców oraz Zachodu jako spiskowców zdeterminowanych, by utrzymać region w podziale. Dla samych zachodnich mocarstw to z kolei rodzaj grzechu pierworodnego, coś, czemu można przypisać winę za niestabilność regionu, osadzone w dogodnie odległej przeszłości, a nie w jakichkolwiek decyzjach polityki zagranicznej podjętych w ostatnich latach. Ale dlaczego właśnie Sykes-Picot? Dlaczego nie któreś z pozostałych porozumień zawartych wcześniej lub później?
Jednym z powodów może być sposób, w jaki zostało ujawnione światu. Choć Imperium Rosyjskie podpisało porozumienie i mogło w związku z tym liczyć na sowity zysk – Konstantynopol był nie lada nagrodą – to jednak nie figurowało w nim nazwisko żadnego rosyjskiego negocjatora. Co więcej, pod koniec 1917 roku nowo utworzony rząd komunistyczny umył ręce od wcześniej tajnego porozumienia, publikując jego pełną treść w swojej gazecie „Prawda”. Był to oczywiście szok dla arabskich sojuszników Ententy, którzy wciąż znajdowali się wówczas w trakcie swojego powstania przeciwko Osmanom. Właśnie wtedy stało się jasne, że Wielka Brytania zdradziła swoją obietnicę stworzenia panarabskiej ojczyzny. Niezależnie od tego, jaki traktat wszedł ostatecznie w życie, to Sykes-Picot był momentem, w którym stało się to dla Arabów oczywiste. (Sir Henry McMahon i jego współpracownicy mogli uważać, że nie złożyli żadnej takiej obietnicy, ale z pewnością musieli wiedzieć, że Arabowie tak ją rozumieli. Był to w końcu jeden z głównych powodów, dla których podjęli walkę przeciwko panowaniu osmańskiemu).
Sądzę, że istnieją jeszcze dwa inne powody, dla których region powinien nienawidzić właśnie Sykes-Picot. Pierwszy to ten, że – w przeciwieństwie do wielu innych historii, w których europejskie imperia działały na szkodę innych w imię własnego interesu – ta jest stosunkowo świeża i wciąż przewija się w wiadomościach. „Wszystkie granice, nie tylko te na Bliskim Wschodzie, są oczywiście sztuczne” – zauważył historyk z UCLA, James L. Gelvin, w artykule opublikowanym w 2016 roku z okazji setnej rocznicy porozumienia. „Jeśli martwisz się trwałością państw, których granice wytyczyli odlegli dyplomaci, martw się nie tylko o Syrię i Irak, ale także o Belgię”. Być może, gdyby Flamandowie i Walonowie poszli na wojnę, też byśmy się martwili.
Drugim powodem jest to, że po prostu ma swoją nazwę. Jak widzieliśmy już wielokrotnie w tej historii – od pokoju westfalskiego, przez konferencję berlińską, po linię Masona-Dixona – synekdocha, etykieta, pod którą można zmieścić kilka dekad skomplikowanego procesu dyplomatycznego, pozwala łatwiej o nim mówić. Brytyjczycy zdradzili swoich arabskich sojuszników. Sykes-Picot zamieniło ten fakt w opowieść.
fot.Autor nieznany / domena publicznaSir Mark Sykes, 6. baronet (1879-1919)
Co stało się z bohaterami tej opowieści? Sir Mark Sykes zmarł w czasie pandemii grypy w 1919 roku, mając zaledwie trzydzieści dziewięć lat, i nie dożył chwili, by zobaczyć skutki swoich działań. François Georges-Picot pełnił funkcję wysokiego komisarza w Palestynie i Syrii w latach 1917–1919, lecz później przeniósł się na inne placówki w innych regionach; żył aż do 1951 roku, ale jego kariera już nie odcisnęła się na kartach historii.
fot.Nieznany autor – L’Illustration/ domena publicznaFrançois Georges-Picot, w: L’Illustration , nr 3908, s. 2. 82, 26 stycznia 1918.
Rodzina Husajna ibn Alego odegrała większą rolę. Choć jego roszczenie do tytułu króla Arabów zostało niemal powszechnie zignorowane, uznano go za króla Hidżazu, regionu w zachodniej Arabii, od 1916 roku aż do 1924 roku, kiedy został zmuszony do abdykacji w wyniku inwazji wahhabitów, która doprowadziła do powstania Arabii Saudyjskiej. Zmarł w 1931 roku na dworze swojego drugiego syna Abda Allaha I ibn Husajna, będącego już wówczas królem Transjordanii (przedrostek „trans” usunięto po uzyskaniu niepodległości w 1946 roku). Jego trzeci syn, Fajsal I, panował w sąsiednim Iraku.
Przeczytaj także: Walka o niepodległość Izraela
To właśnie Fajsal utworzył krótkotrwałe arabskie królestwo w Damaszku po jego zajęciu przez wojska zachodnie w październiku 1918 roku i reprezentował swoją rodzinę oraz swój naród na konferencji pokojowej w Wersalu w roku następnym. Jednak Francuzi nie chcieli nowego arabskiego królestwa w swojej strefie wpływów, a Brytyjczycy wysłuchali Francuzów. Arabowie odmówili ratyfikowania wynikającego z tego traktatu w ramach protestu przeciwko reżimom, które narzucał on Bliskiemu Wschodowi. Nie miało to jednak żadnego znaczenia.

Z kodem LUBIMYPWN, 25% rabatu od cen katalogowych na wszystkie książki PWN dostępne na ksiegarnia.pwn.pl ważny do końca czerwca. Kod należy wpisać w ostatnim kroku zakupowym
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.