Ciekawostki Historyczne
Starożytność

Naćpana wyrocznia delficka

Słynna wyrocznia delficka miała bredzić w transie, przekazując swe profetyczne wizje. Jej proroctwa były zaskakująco trafne. Czy stały za nimi... narkotyki?

Sanktuarium Apollina w Delfach starożytni Grecy uważali za pępek świata (omphalos). Nic dziwnego. W końcu nie dość, że miejsce to wskazał sam Zeus, to jeszcze zginął tam wąż (lub – w zależności od źródła – smok) Pyton, obdarzony mocą jasnowidzenia. Zamordował go rzeczony Apollin (w zemście za nieudany zamach na swą matkę). Krew gada-profety wsiąknęła w delficką ziemię, sprawiając, że i ona zyskała zdolność prorokowania.

Właśnie z tej niezwykłej właściwości delfickiej gleby korzystać miała Pytia – czyli kapłanka Apollina, która raz w miesiącu (poza sezonem zimowym, kiedy to Apollin podróżował do Hyperborei, a jego miejsce zajmował Dionizos) przepowiadała przyszłość. Garrett Ryan opisuje:

W wyznaczonym dniu kapłani najpierw upewniali się, że bóg jest w nastroju do wieszczenia, kropiąc kozę zimną wodą. Jeśli koza drżała, wszystko było w porządku (ale nie dla kozy, którą natychmiast składano w ofierze). Ci, którzy chcieli zasięgnąć rady wyroczni, ustawiali się następnie w kolejności zależnej od stosunków między ich rodzinnymi miastami a Delfami.

Gdy petent docierał na początek kolejki, uiszczał opłatę konsultacyjną, składał ofiarę i wchodził do świątyni Apollina. Następnie, jak się zdaje, wprowadzono go do przedsionka, gdzie mógł słyszeć Pytię, ale jej nie widział. Zadawał pytanie, z którym przybył, a siedząca na trójnogu Pytia z gałązką laurową w ręku odpowiadała głosem boga.

Histeria kóz i boskie wyziewy

Tyle mit. Już starożytni głowili się bowiem nad tym, skąd bierze się niezwykła skuteczność Pytii w kwestii wieszczenia przyszłości. Jedna z hipotez – wywiedzionych bezpośrednio z przytoczonej opowieści – głosiła, że kapłanka wpadała w trans wywołany oparami sączącymi się ze skalnej szczeliny pod trójnogiem. Zresztą te opary miały być powodem ulokowania świątyni Apollina akurat w Delfach.

Ruiny świątyni Apollina w Delfachfot. Berthold Werner/CC BY-SA 3.0

Ruiny świątyni Apollina w Delfach

W tym miejscu na scenę historii ponownie wkraczają kozy, gdyż to one miały doprowadzić ludzi do tajemniczego pęknięcia w skale. Ponoć każde zwierzę, które zbliżyło się do szczeliny, wpadało w histerię. Za to podążający za trzodą pasterze zaczynali wypowiadać przepowiednie. Gdy wiadomość o tym się rozeszła, do proroczej skały zaczęli „pielgrzymować” inni. Oni też doświadczali profetycznych wizji. Problem w tym, że gdy pogrążali się w transie, zdarzało im się wpaść w otwór między kamieniami i cóż… przepaść na zawsze. Stąd pojawiła się potrzeba zabezpieczenia pęknięcia.

Najwyraźniej Grecy uznali, że postawienie nad nim stołka o trzech nogach i posadzenie tam kapłanki wystarczy. Tak czy inaczej odtąd to Pytia miała „inhalować się” boskimi wyziewami i w przypływie boskiego natchnienia zdradzać petentom, co kryje dla nich w zanadrzu los. Takie wyjaśnienie podawał m.in. Plutarch, który relacjonował, iż w świątyni często można było poczuć przyjemny, słodki zapach, niewątpliwie wskazujący na obecność bóstwa.

Zobacz również:

Jednak nie narkotyki?

Bardziej naukowo do zbadania sprawy wyroczni delfickiej zabrano się pod koniec XIX wieku. W 1892 roku zespół archeologów francuskich pod kierownictwem Théophile’a Homolle’a rozpoczął pierwsze wykopaliska w Delfach. Badacze niemal natychmiast napotkali na dość poważny problem. Otóż nie znaleźli żadnej szczeliny, a jedynie mały pokój z podłogą z litej skały.

Wobec powyższego faktu zgodnie uznano, iż doniesienia o wonnych halucynogennych wyziewach i rozhisteryzowanych kozach należy włożyć między bajki. Tym bardziej że – gdyby świątynia faktycznie była pełna jakiegoś bliżej nieokreślonego gazu – skutki jego działania odczuwaliby również pielgrzymi, a wszelkie relacje o przypadkach gwałtownych reakcji bądź śmierci były mało wiarygodne. Czyżby zatem wyrocznia delficka wcale nie była „na haju”? Niekoniecznie.

John Collier, Kapłanka delfickafot.John Collier/domena publiczna

John Collier, Kapłanka delficka

Pojawiła się nowa teza na poparcie narkotycznych źródeł przepowiedni Pytii. Miałyby one powstawać w efekcie odurzenia miksturą z roślin o właściwościach psychoaktywnych. Głównym „podejrzanym” był silnie toksyczny oleander. Kapłani mieli okadzać wieszczkę dymem powstałym przy spalaniu liści tej rośliny, bądź przygotowywać dla niej halucynogenny balsam. Trucizna zawarta w oleandrze wywołuje objawy podobne do padaczki. Przy odrobinie dobrej woli i wyobraźni można je uznać za proroczy trans.

Badania faktycznie wykazały, że w delfickim sanktuarium korzystano z liści tej rośliny, jednak nie wiadomo, czy uzyskiwane stężenie oparów było wystarczające, by wprowadzić Pytię w stan jasnowidzenia. Na niekorzyść tego wyjaśnienia działa też fakt, że Grecy raczej stronili od rekreacyjnego zażywania narkotyków. Wiadomo, że uprawiali mak lekarski, ale stosowali go raczej do uśmierzania bólu, nie wywoływania halucynacji. Konopi zaś używali do plecenia lin.

Czytaj też: Siedem cudów starożytnego świata

Łatwopalne wizje

Przez ponad 100 lat utrzymywało się przekonanie, że wyrocznia delficka wypowiadała swoje proroctwa „na trzeźwo”. Dopiero w 2007 roku przeprowadzono nowe badania, które dowiodły, że w doniesieniach Plutarcha mogło jednak tkwić więcej niż ziarno prawdy. Za analizowanie francuskich wykopalisk wziął się wówczas interdyscyplinarny zespół uczonych. Jak opisuje Garrett Ryan:

Na podstawie nowych badań geologicznych zasugerowali oni, że słynna szczelina pod trójnogiem Pytii była w rzeczywistości uskokiem tektonicznym w bitumicznej skale wapiennej. Ilekroć na tym uskoku występował poślizg, tarcie uwalniało węglowodory zawarte w wapieniu, takie jak metan, etan i etylen, które uchodziły na powierzchnię i do komory wyroczni. Etylen, kiedyś używany jako środek znieczulający, mógł wywołać wizje i ataki opisane przez starożytnych autorów.

Przez ponad 100 lat utrzymywało się przekonanie, że wyrocznia delficka wypowiadała swoje proroctwa „na trzeźwo”fot.Camillo Miola (Biacca) – J. Paul Getty Museum/domena publiczna

Przez ponad 100 lat utrzymywało się przekonanie, że wyrocznia delficka wypowiadała swoje proroctwa „na trzeźwo”

Tłumaczyłoby to, dlaczego wyrocznia upadła w IV wieku p.n.e. W 375 roku p.n.e. w Delfach doszło do trzęsienia ziemi, które mogło ograniczyć wydobywanie się halucynogennych oparów. Na dodatek naukowcy odkryli niewielkie pomieszczenie pod podłogą świątyni oraz łączący je z głównym „pokojem” wyroczni system szczelin, które uznali za celowe dzieło człowieka. Przez te otwory gaz teoretycznie mógłby się dostawać do głównego pomieszczenia, wywołując prorocze wizje Pytii. Tyle tylko, że – jak podkreśla Ryan:

Obecnie skała macierzysta w Delfach wytwarza śladowe ilości etylenu lub jakiegokolwiek innego odurzającego gazu, a gdyby w starożytności jego stężenie było znacznie wyższe, klienci wyroczni, którzy stali w niewielkiej odległości od Pytii, również odczuwaliby jego skutki. Ponieważ nie mamy żadnych zapisów o piekielnych wybuchach w sanktuarium (etylen jest bardzo łatwopalny), prawdopodobnie powinniśmy być sceptyczni wobec takiego wyjaśnienia.

Póki co sekret metody wróżbiarskiej starożytnej wyroczni pozostaje nieodkryty. Faktem jest, że kapłanki wybierane do roli Pytii żyły krócej niż przeciętne kobiety, co wskazywałoby, iż ich trans nie był do końca naturalnego (boskiego?) pochodzenia. Czy jednak rzeczywiście wieszczyły „na haju”? Być może nigdy się tego na pewno nie dowiemy…

Bibliografia:

  1. Wojciech Czabanowski, Krótkie i ekstatyczne życie Pytii, rp.pl (dostęp: 24.03.2023).

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

niepoprawny politycznie

Primo: Czy ww. trzęsienie ziemi spowodowało upadek wyroczni?
Nie.
Świątyni nie odbudowano w pełni, ale szybko przywrócono ją do użytku, i choć następnie została ona obrabowana, i znów zniszczona, to – ponownie odbudowana, podczas najazdu Celtów odzyskała pełną świetność, kontynuując z powodzeniem działalność w czasach rzymskich, zwłaszcza kiedy w 84 r. n.e., cesarz Domicjan już w pełni odbudował świątynię. Dopiero „drapieżne” ortodoksyjne wczesne chrześcijaństwo, konkretnie chrześcijański cesarz Teodozjusz, położyło kres działalności wyroczni.

A co – spróbujmy jednak odpowiedzieć – powodowało trans?
Obecnie kwestionuje się ustalenia z 2007 r. Wraca do wniosków głównie Josepha Fontenrose, opublikowanych w 1978r. (The Delphic Oracle: Its Responses and Operations). Otóż wg niego wyrocznia była u szczytu potęgi już około 1600 r p.n.e., kiedy Grecja kolonizowała Morze Śródziemne i Morze Czarne, ale… Nie było jej jeszcze wtedy w Delfach. W samych bowiem rzeczonych Delfach, „zainstalowała się” dopiero od około 1400 r p.n.e. (!) i istniała tam aż do roku 381. n.e., gdy od setek lat emisje ewentualnie halucynogenne, wulkaniczne, były już z tamtejszych formacji skalnych, znikome. Także to, że starożytne źródła i to absolutnie wszystkie!, przedstawiają Pytię mówiącą WYŁĄCZNIE zrozumiale i przekazującą proroctwa własnym głosem, zaprzecza zatem genezie wulkanicznie halucynogennej wyroczni.
„Przenośnym” halucynogenem mógłby być owszem oleander, ale i ten odpada, bo dym uzyskany z jego spalania jest zbyt mocno drażniący, a świadkowie starożytni mówią o słodkim zapachu.
Tutaj owszem doskonale pasuje etylen, choć czy Grecy znaliby jego przenośne źródła?
Ponadto: „Twierdzenie, że Wysoka Kapłanka Delf wchodziła w stan ekstatyczny z powodu podtrucia etylenem, spotkało się z szeroko akceptującym przyjęciem w specjalistycznych czasopismach akademickich, periodykach naukowych i prasie popularno-naukowej. W tym artykule zastosowano podobne podejście interdyscyplinarne, aby jednak pokazać, że ta hipoteza jest NIEWIARYGODNA, ponieważ opiera się na problematycznych dowodach tak naukowych jak i źródłowych, a także na błędnym naukowo argumencie. Główną kwestią podniesioną przez nasz z kolei „kontrargument”, nie jest to, że dana hipoteza lub przypuszczenie naukowe, okazały się fałszywe (jest to bowiem zawsze oczekiwane w badaniach naukowych.) Raczej, wg nas główny problem polega tutaj na tym, że to samo POZYTYWISTYCZNE podejście już u początku wnioskowania, w sposób nieuprawniony skłoniło(by) czytelników do kojarzenia przedstawionych dowodów w taki sposób, że wydawałyby się one wskazywać na ww. wniosek o halucynogennym etylenie; nawet jeśli de facto DOWODY by tejże konstatacji nie w pełni potwierdzały. Kończąc, zauważamy, że POZYTYWISTYCZNE metodologicznie założenia, mogą prowadzić do akceptacji twierdzeń, ale jedynie na zasadzie, że owszem mają one formę naukową, ale nie dlatego, że są one prawidłowo naukowo ugruntowane, czy też oparte na solidnych dowodach i zasadnych argumentach.” (…)
(za: Foster J., D. Lehoux, Wyrocznia delficka i hipoteza podtrucia etylenem, 2007.)

„Pyszne” nieprawdaż?
Piękny naprawdę atak na ciągle dominujące w naszej „poprawnej politycznie” nie tylko historiografii, pseudo-popperowskie podejście do metody naukowej…

A co konkretnie można dodać „w temacie”?
Otóż ostatnio zwraca się uwagę na – w dobie istnej histerii walki z globalnym ociepleniem, dwutlenek węgla, dalej siarkowodór oraz silnie pachnące kwiaty mogące (np. lilie orientalne) wprowadzać w trans pytię.

niepoprawny politycznie

Za tym ostatnim – kwietnym zapachem, ma przemawiać fakt, że działalność wyroczni w chłodnych porach roku wyraźnie słabła.

Anonim

Autorka pisze że odpowiedzi na pytania które udzielała kapłanka Apollina w Delfach zwana Pytia były zaskakująco trafne. Czy na pewno ? Krezusowi ( starożytny władca i bogacz, stąd słowo Krezus o kimś bardzo bogatym ) przepowiedziała Pytia na pytanie czy zacząć wojne, słowami „W wyniku wojny upadnie wielkie królestwo”, jej przepowiednia spełniła sie co do joty, problem w tym że „wielkie królestwo które upadło” było ….królestwem Krezusa. Tak wiec przepowiednie Pytii były co prawda prawdziwe ale równocześnie bardzo niejednoznaczne. Bo kiedy Krezus po przegranej wojnie zwrócił sie do wyroczni Delfijskiej z pretensją, to sprytni kapłani odpowiedzieli że że przecież „wielkie królestwo upadło” wiec o co Krezus ma pretensje, wszak Pytia nie powiedziała że bedzie to królestwo przeciwnika Krezusa. W Delfach wyrocznia Pytia prawdopodobnie stosowała mieszanke składajacą sie z gazu wydobywającego sie ze szczeliny w skale, ziół o działaniu narkotycznym i transu w który wpadała kapłanka. Tak wiec wszystko zależało od umiejetności samej kapłanki, która czasami przepowiadała trafnie a innym razem wieloznacznie. Warto zwrócić uwage na trójnóg na którym siedziała kapłanka zwana Pytią, bo gaz który docierał wyżej był bardziej rozrzedzony niż gdyby kapłanka siedziała na stołku na ziemi. Nasuwa sie nieodparte skojarzenie z innym sanktuarium poświeconym Hadesowi w Azji Mniejszej w którym również ze szczeliny w skale wydobywał sie gaz ale tamten miał właściwości zabójcze, co demonstrowali kapłani Hadesa wprowadzając byka który po chwili zdychał. Cały sekret tkwił w steżeniu gazu który był groźny tylko do pewnej wysokości i to co zabijało byka zupełnie nie szkodziło kapłanom Hadesa. Sama wyrocznia upadła ostatecznie na skutek edyktu antypogańskiego który wydał cesarz Teodozjusz. I tu dochodzimy do chichotu historii i bogini Nemezis, bo to same chrześcijaństwo które zwalczało zaciekle wszystkie pogańskie wyrocznie samo miało w swoich szeregach „świetych” którzy robili dokładnie to samo co ….kapłanka Boga Apollina – Pytia czyli ….wieszczyli i przepowiadali przyszłość.

Wojtek

Dziwi mnie, że tak bezkrytycznie podchodzi się do absurdalnej tezy, że narkotyki są czynnikiem korelującym z trafnością przepowiedni. Cóż to za duchowa profetyczna moc stoi za związkiem chemicznym niszczącym mózg?

Zobacz również

Starożytność

Ostracyzm, niewola za „uzurpację obywatelstwa” i kara śmierci za dochodzenie sprawiedliwości w sądzie – ateńska demokracja nie była taka idealna

Ateńską demokrację stawia się za wzór, ale wcale nie była idealnym ustrojem. Za dochodzenie swoich praw przed trybunałem ponoć można było dostać karę śmierci!

23 listopada 2023 | Autorzy: Herbert Gnaś

Starożytność

Wino, alfabet i śpiew. Ulubioną rozrywką starożytnych Greków były całonocne pijatyki

Picie czystego wina uchodziło za niegodne człowieka cywilizowanego. Ale z wodą w czasie sympozjonów lało się strumieniami. Jak imprezowali starożytni Grecy?

20 listopada 2023 | Autorzy: Marek Węcowski

Starożytność

Dlaczego Grecy i Rzymianie nie nosili... spodni? I czy faktycznie chodzili półnago? Sekrety starożytnej mody

Białe ubrania dla biedoty, staniki zmniejszające biust, niewolnicy trzymani wyłącznie do poprawiania togi, zakaz noszenia spodni. To były hity starożytnej mody!

5 lutego 2023 | Autorzy: Ryan Garrett

Starożytność

Czym faktycznie był koń trojański? Czy ten słynny konflikt w ogóle się wydarzył? Kontrowersje wokół wojny trojańskiej

Wojna o Troję to jedna najsławniejszych wojen starożytnego świata. Opowieść o pięknej Helenie porwanej przez Parysa, syna króla Priama, znają chyba wszyscy. Przez 10 lat...

23 maja 2021 | Autorzy: Anna Jankowiak

Starożytność

Czy to zaginione miasto było pierwowzorem legendarnej Atlantydy?

Inspiracją dla utopijnej wizji niezwykłej krainy, którą jako pierwszy opisał Platon, miało być greckie polis Helike. To tylko jedna z teorii na temat Atlantydy, ale...

16 maja 2021 | Autorzy: Joanna Kurkiewicz

Starożytność

Siedem cudów starożytnego świata

Lista najpiękniejszych budowli na świecie była już kilkukrotnie aktualizowana. Poza starożytnymi mamy więc architektoniczne cuda nowożytności i współczesności. Ale które miejsca trafiły do tej pierwszej...

9 listopada 2020 | Autorzy: Bartłomiej Gajek

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.