Ciekawostki Historyczne

Nietypowe przygotowania do świąt, mrożące krew w żyłach edukacyjne opowieści i porady na... krasnoludki. Jakie były przesądy mieszkańców Kaszub sto lat temu? 

„W Wielki Piątek przed wschodem słońca zamiatają niewiasty chałupę i zdjąwszy z siebie zupełnie ubranie, wynoszą śmieci za miedzę sąsiada, zaś w Wielka Sobotę mieszkańcy Helu gotują na wielkanocny posiłek miejscowy specjał, upolowane przez dzieci wrony”. Tak ponad sto lat temu przygotowywano się na Kaszubach do Wielkanocy. Chociaż ten – jak i wiele innych zwyczajów – nie przetrwał próby czasu, to za sprawą książki Józefa Łęgowskiego z 1892 r. możemy zobaczyć, jak wyglądała codzienność naszych przodków w tym regionie. Jakie były dawne zwyczaje, tradycje i przesądy na Kaszubach? Czy wszystkie są już tylko historią? A może niektóre przetrwały do dziś?

By obfite były plony, do domu musiał wbiec niedźwiedź albo diabeł

Najważniejsze tradycje związane są ze świętami Bożego Narodzenia. Tak było też dawniej. Wówczas kaszubskie domostwa odwiedzały niewielkie grupki przebierańców, które wbiegały do domów, krzycząc i robiąc mnóstwo hałasu. Zwykle przebierano się za niedźwiedzia, bociana, konia czy barana, ale także za diabła, dziada lub śmierć. Wszystko po to, aby gospodarstwo było obfite w plony i urodzaj.

Kaszub w starodawnym strojufot.NAC/domena publiczna

Kaszub w starodawnym stroju

Bardzo często dokuczano domownikom, rozsypując np. sadzę czy przepytując dzieci ze znajomości modlitw. Te, które znały odpowiedź, otrzymywały orzechy lub słodycze. Jeśli jednak ktoś się pomylił, dostawał… lanie rózgą. Po takiej wizycie gospodarz święcił dom oraz stodołę i karmił bydło. W niektórych miejscowościach zdarzały się tzw. szopki. Byli to kolędnicy. Trzymali drewnianą stajenkę i wywoływali domowników, śpiewając pod drzwiami kolędy. Działo się to przed świętem Trzech Króli. Dzieci z kolei czekały na Gwiôzdóra, który przyniesie im prezenty. Zaobserwował to również Łęgowski:

„W Wigilię Bożego Narodzenia stawiają w Puckiem, tak jak i w innych okolicach Prus Zachodnich dzieci talerze na okno, a nocą przychodzi gwiazdka i wkłada im orzechy, pierniki i różne podarki”.

Czytaj też: Karaimi. Najmniejsza mniejszość

Zobacz również:

Opowieść wigilijna

Były również i wierzenia, z którymi do tej pory każdy z nas spotyka się w grudniowych opowieściach. W końcu kto z nas jako dziecko nie czekał, aż jego pies czy kot się odezwie. Sto lat temu również w niektórych rejonach Kaszub wierzono, że o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem. Jednak nie wolno było ich podsłuchiwać. Miało to grozić śmiercią. W wielu wsiach powtarzano ku przestrodze taką historię:

„Pewien gospodarz, chcąc się przekonać, czy prawdą jest, że bydło o północy rozmawia, położył się w żłób, aby to lepiej usłyszeć. O północy wstał jeden wół i mówił do drugiego: wstań bracie bury, bo za trzy dni powieziem naszego pana do grobu. Gospodarz przeląkł się, wkrótce umarł, a trzeciego dnia wiozły go woły do grobu”.

Świąteczne przesądy

Jeśli już mowa o przesądach – przy okazji Nowego Roku, aby zabezpieczyć się przed czarownicami, każdy gospodarz rysował na drzwiach stajni trzy krzyże. Najlepiej święconą kredą. Oprócz tego w rodzinnym gronie lano do wody rozgrzany ołów lub wosk i wróżono z powstałych form. Częstą praktyką było rzucanie obuwiem przez głowę w kierunku drzwi. Jeśli but ustawił się przodem do wyjścia, oznaczało to, że dana osoba wyjdzie za mąż. Jeżeli zaś rzucała osoba będąca już po ślubie, ten wariant oznaczał śmierć.

Wnętrze izby kaszubskiejfot.NAC/domena publiczna

Wnętrze izby kaszubskiej

Innym ważnym świętem była Wielkanoc. Było to szczególne święto dla chorych lub borykających się z problemami skórnymi. Zwyczaj nakazywał im obmycie się w potoku, co miało pomóc w rekonwalescencji. Aby to zadziałało, po drodze nie wolno było do nikogo się odezwać Oprócz tego dokładnie sprzątano dom, gotowano specyficzne potrawy (m.in. wspomniane wyżej wrony) oraz malowano jajka. Po uroczystości kościelnej jedzono jajecznicę z boczkiem, czerninę i ciasto drożdżowe. Na drugi dzień odbywało się tzw. dëgòwanié. Chłopcy chodzili od domu do domu i uderzali młode dziewczyny gałązkami brzozowymi. Najlepiej, jeśli „ofiary” jeszcze nie wstały z łóżka. Otrzymywali za to jaja lub ciasto.

Czytaj też: Dwie Wielkanoce w jednym roku? To już się kiedyś zdarzyło

Noworodki i krasnoludki

Ważną uroczystością były również zaślubiny. Warty uwagi jest zwyczaj, który w niektórych regionach praktykowany jest do dziś. Chodzi o tłuczenie szkła. Odbywało się to dzień przed ślubem w domu panny młodej. Miało to przynieść szczęście zakochanym. Następnego dnia, tuż przed wyjazdem do kościoła, rodzice musieli pobłogosławić przyszłych małżonków.

Nieco więcej uwagi przywiązywano do narodzin nowego członka rodziny. Jeżeli zdarzyło się, że kobieta w ciąży dostawała przedwczesnych skurczy, praktykowano niezwykle brutalny zwyczaj. Rodzina poszukiwała czarnego kota i wycinała mu serce. Następnie wkładano je do glinianego garnka, szczelnie zamykano i wieszano nad kominkiem. To miało spowodować powolną śmierć czarownicy, która usychała wraz z narządem zwierzęcia.

Kaszub grający na skrzypcachfot.NAC/domena publiczna

Kaszub grający na skrzypcach

Samo przyjście pociechy na świat było związane z licznymi przesądami. I tak jeśli dziecko miało znamię, należało pokropić je krwią matki. Największym zagrożeniem były dla malucha „krośnieta”, czyli krasnoludki. Według ludowych podań bardzo często porywały one nowo narodzone dzieci. Sposobem ochrony miał być założony na szyję niemowlaka różaniec. Należało zabezpieczyć się również przed urokiem rzuconym przez zawistne spojrzenie. W takich wypadkach zakładano dziecku chłopską koszulę.

Wybawieniem od tych wszystkich złych rzeczy był chrzest. W tym ważnym dniu należało pilnować, żeby noworodek nie spał, zwłaszcza gdy wóz przejeżdżał przez most. Miało to uchronić dziecię przed moczeniem się w łóżko. Chrzest częściowo zabezpieczał potomstwo. Jednak nie chronił przed istotami paranormalnymi.

Czytaj też: Historia Łemków w Polsce

Śmierć się wije u płota, szukająca kłopota

Na Kaszubach nie brakowało również historii o upiornych istotach. Oprócz duchów, guślarzy czy czarownic najbardziej obawiano się zmory. Była ona o tyle niebezpieczna, że nawiedzała człowieka w czasie snu i dusiła. Niewiele było sposobów, żeby sobie z nią poradzić. Należało pamiętać, by przed snem ustawić kapcie przodem do łózka, gdyż zmora tego nie lubi. Jeśli to nie pomogło i upiór nawiedził śpiącego, wówczas na ratunek mogła przybyć bliska osoba. Wystarczyło wypowiedzieć imię osoby, którą aktualnie upatrzył sobie potwór. Tylko nielicznym udało się uporać z problemem samodzielnie. Jeden z takich przypadków przytoczył Łęgowski:

„Zmora morzy, jak mówią w Kartuzkiem, ludzi, bydło, wodę. Pewnego parobka w okolicy tamtejszej dusiła raz zmora, a on rękoma po pierzynie zaczął szukać i uchwycił jabłko. Obgryzł je więc, a środek z pestkami na ziemię rzucił. Rano zobaczył na podłodze niewiastę z ogryzionem ciałem”.

Dziewczęta z Kartuz w strojach regionalnychfot.NAC/domena publiczna

Dziewczęta z Kartuz w strojach regionalnych

Najwięcej historii opowiadano o duchach i śmierci. Śpiewano nawet o tym pieśni ku przestrodze. Najstarsza głosi: „śmierć się wije u płota, szukająca kłopota”. Duchy miały swój dzień – zaduszki. Na parapetach zostawiano wtedy jedzenie, a psy trzymano na łańcuchach, aby nie przeszkadzały wędrującym duszom. Dla zmarłych palono w piecach – by mogli się ogrzać. Jednak poza tym dniem trzeba było uważać, gdyż można było spotkać złego ducha, nazywanego biesem lub czartem.

Nawiedzone Kaszuby

Z pewnością każdy z nas słyszał straszne historie o zmarłych. Ponad sto lat temu nie brakowało ich również na Kaszubach. Ducha spotkać można było w polach lub skrzyżowaniach dróg. Zdarzało się jednak, że widywano zjawę na weselu lub w domu:

„Była w pewnej wsi wieczorem muzyka, jedna z tańczących dziewczyn wyszła na dwór, aż tu pod oknem stoi człowiek ze szlafmycą na głowie. Dziewczyna, myśląc, że to parobek, zerwała szlafmycę, ale wtem poznała, że to trup […] Posłano po księdza, a ten mówił, że nie ma innej rady, jak żeby dziewczyna szlafmyce zmarłemu napowrót włożyła. Gdy to uczyniła, duch zniknął, a dziewczyna z przestrachu umarła”.

Niekiedy ludowe podania i tradycje mogą naprawdę szokować. Inne z kolei wywołują uśmiech. Część historii, które opowiadały Łęgowskiemu spotkane osoby, zostały zmyślone. Zauważa to sam badacz. Jednak w dużą część przesądów naprawdę wierzono. Sporo nie przetrwało próby czasu. Inne – niekiedy w zmienionej formie – praktykowane są do dziś. Analizując kaszubską obrzędowość, można zauważyć relikty dawnych wierzeń, które mieszają się ze zwyczajami chrześcijańskimi. Historie o czarownicach lub krasnoludkach mogą bawić, ale trzeba pamiętać, że w ten sposób tłumaczono sobie różne zjawiska czy choroby. Siłą przestrzegania szczegółowo wszystkich obyczajów była (i nadal jest) tradycja, która obligowała ludzi do stosowania różnych, nawet nieco dziwnych obrządków.

Bibliografia:

  1. Dr Nadmorski [Łęgowski J.], Kaszuby i Kociewie. Język, zwyczaje, przesądy, podania, zagadki i pieśni ludowe w północnej części Prus Zachodnich, Poznań 1892.
  2. Gajek J., Struktura etniczna i kultura ludowa Pomorza, Gdańsk-Wejherowo 2009.
  3. Drzeżdżon R., Klëka albo kaszubskie ABC… Kilka słów o Kaszubach i ich ziemi, Gdynia 2007.
  4. Kaszubskie obrzędy i zwyczaje, cz. I-IV, www.kaszebsko.com (dostęp: 12.08.2022).

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Zobacz również

Historia najnowsza

Karaimi mają swój pierwszy skwer w Polsce. Skwer Karaimski w Warszawie

O najmniejszej mniejszości w Polsce w ostatnich latach zrobiło się głośniej. Powstała pierwsza płyta z karaimską muzyką czy kolejne wirtualne mapy opowiadające ich międzynarodową i...

2 września 2022 | Autorzy: Redakcja

Nowożytność

„Compendium Ferculorum albo zbieranie potraw” – pierwsza zachowana polska książka kucharska

Ślady najstarszej polskiej książki kucharskiej możemy znaleźć w „Panu Tadeuszu”, Adam Mickiewicz wykorzystał ją przy opisie uczt.

8 sierpnia 2022 | Autorzy: Michał Procner

Historia najnowsza

Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady! Może spotkasz... szeptuchę

Kacze mydło, pogańskie rytuały i szeptuchy... Można odnieść wrażenie, że w bieszczadzkich wioskach na pograniczu ukraińsko-polskim czas się zatrzymał.

21 czerwca 2022 | Autorzy: Krzysztof Potaczała

Średniowiecze

Dlaczego noc czarownic i złych duchów została nazwana imieniem... zakonnicy?

W nocy z 30 kwietnia na 1 maja na górze Brocken zbierały się czarownice. Na miotłach i kozach docierały na Walpurgisnacht. Skąd się wzięło to...

28 maja 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Zapomniane ofiary akcji „Wisła”. To jedna z najbardziej tajemniczych mniejszości w Polsce

Padli ofiarą dwóch przymusowych wysiedleń, w tym niesławnej akcji „Wisła”. Przetrwali jednak te lata i trudny czas PRL-u. Kim dokładnie są Łemkowie?

12 marca 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Nowożytność

Mają własny język, religię i kulturę. W Polsce żyje ich niespełna 400. Skąd się tu wzięli?

Zamieszkiwali w Persji i na Krymie. W historii naszego kraju zapisali się jako dzielni żołnierze. Dziś Karaimi to najmniej liczna mniejszość w Polsce.

5 marca 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.