Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Silne kobiety w Familii, czyli kto rządził krajem w czasach saskich?

fot.Hyacinthe Rigaud/domena publiczna Kobiety okazały się być silnymi i wytrawnymi politykami.

Świat popkultury pełen jest dziś silnych kobiet. Czy to fantastyka, kryminał czy obyczaj albo powieść historyczna, wypełniają role zarezerwowane wcześniej dla mężczyzn, a od czasu do czasu ponoszą także koszty takiego życia. Szczególnie w powieściach, filmach i serialach fantasy więcej jest chyba obecnie wywijających mieczami heroin niż herosów. W popkulturowej historii wojowniczek znajdziemy może ciut mniej (o ile nie mówimy o kinie chińskim), coraz popularniejsze są jednak opowieści o królowych, o których wiedzieliśmy dotąd mniej, albo których wpływ na politykę i dzieje ukazywany był dotąd jako marginalny.

To się zmienia i zmieniać będzie się prawdopodobnie w coraz większym stopniu, ponieważ to kobiety zaczynają dominować wśród odbiorców popkultury i chcą posłuchać także o sobie. Najdobitniej i dosłownie pokazano to chyba w serialu „Timeless”, którego twórcy skupili się na przypominaniu widzowi o ważnych kobietach i nie-białych postaciach w historii, przede wszystkim USA. W finałowym odcinku bohaterka na zarzut studenta, że jej wykłady ukazują historię wyłącznie przez pryzmat ważnych kobiet odpowiedziała, że będzie musiał do tego przywyknąć, ponieważ ona tak właśnie patrzy na dzieje.

Te złe kobiety?

Zdziwienie serialowego studenta nie było przypadkowe, ba wydaje mi się wręcz znaczące. Ostatnio wiele osób mogło odnieść wrażenie, że silne i znaczące postaci kobiece są wyszukiwane i wpychane do popkultury na siłę. Przecież od lat słyszymy o strasznym patriarchacie, który zdominował świat i nie dopuszczał kobiet do udziału we władzy, a nawet do głosu. Skąd więc mogło się ich wziąć tyle w historii? Oczywiście, wszyscy wiemy o królowej Anglii Elżbiecie i o Joannie d’Arc. W historii Polski zaznaczyła swą obecność Królowa Jadwiga, a w legendach – Wanda. Czy mogło być takich postaci więcej? Czy ja sam, pokazując w powieści „Familia” znaczenie kobiet w czasach saskich nie zmyślam i nie naciągam, żeby wpisać się w obecnie panujące trendy?

Joanna d'Arc (na il.) w XV wieku stanęła na czele armii. Nie była jednak pierwszą kobietą, która „wzięła sprawy w swoje ręce”. Już we wczesnym średniowieczu panie zaznaczały swoją obecność w historii.

fot.Jean Auguste Dominique Ingres/domena publiczna Joanna d’Arc (na il.) w XV wieku stanęła na czele armii. Nie była jednak pierwszą kobietą, która „wzięła sprawy w swoje ręce”. Już we wczesnym średniowieczu panie zaznaczały swoją obecność w historii.

Na pytanie jak to z kobietami w historii Polski bywało starała się odpowiedzieć Ewa Janeczek-Jabłońska w książce pt. „Staropolskie kobiety władzy w historiografii polskiej doby zaborów”, w której przeanalizowała, jak oceniali silne polskie kobiety historycy od późnego Oświecenia do Młodej Polski. Zdaniem autorki historycy nie przepadali za kobietami aspirującymi do władzy, stąd niemal jednoznacznie negatywne oceny królowej Bony, Marysieńki Sobieskiej czy Marii Ludwiki Gonzagi. Z czasem oceny historyków miały łagodnieć, choć zarówno Bona jak i Marysieńka długo spotykały się głównie z dezaprobatą historyków.

Czytaj także: Królowa Bona w pigułce. Co koniecznie musisz o niej wiedzieć?

Janeczek-Jabłońska ujęła to tak:

„Kobiety w przedrozbiorowej Polsce nie miały wielkiego znaczenia w kwestiach publicznych. Ich udział w życiu społecznym i politycznym był wyraźnie ograniczony. Nasz stereotyp kobiety w minionych wiekach powodował, że widziano ją przede wszystkim jako żonę i matkę, nie zaś władczynię mogącą podejmować samodzielne decyzje. Królowa, która rzeczywiście posiadała władzę, spotykała się z niechęcią, odrzuceniem i negatywną oceną swych działań. Uważano, że sprawowanie rządów przez kobietę jest dyshonorem dla narodu.”

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Pawła Majki „Familia”, która ukazała się właśnie nakładem Znak Horyzont.

Zacytowała też znaczącą wypowiedź Janka z Czarnkowa: „Płacz i wylewaj łzy krwawe narodzie polski, albowiem […] niewiasta ujęła berło twych rządów i będzie władać nad tobą.”

Niepotulna hetmanowa

A jak to było w czasach, gdy o władzę walczyła Familia? Nie wymyślałem do powieści potężnych kobiet, wziąłem je ze źródeł, z których korzystałem. Jednym z nich była biografia Stanisława Poniatowskiego ojca autorstwa Klemensa Kanteckiego („Stanisław Poniatowski kasztelan krakowski ojciec Stanisława Augusta”, Poznań 1880). To u niego znalazłem opisy znaczenia pań takich jak księżna Konstancja Czartoryska, hetmanowa Elżbieta Sieniawska czy pani marszałkowa Konstancja Mniszech.

Konstancja została żoną Stanisława Poniatowskiego, co zapoczątkowało drogę po władzę Familii. Stoczyła też prawdziwą wojnę ze swoimi braćmi o koronę dla syna – Stanisława Augusta. Jej imienniczka, małżonka marszałka koronnego nadwornego Jerzego Augusta Mniszcha, stojącego na czele stronnictwa o nazwie Kamaryla co najmniej dorównywała mężowi wpływem na politykę Kamaryli. Z kolei pani hetmanowa Sieniawska w ogóle umożliwiła Poniatowskiemu-ojcu odegranie znaczącej roli na saskim dworze. O pani Sieniawskiej Kantecki napisał następująco:

fot.domena publiczna Elżbieta Helena Sieniawska

„(…) to jeden z najciekawszych typów kobiecych w XVIII-go wieku w Polsce. Generał (Poniatowski, przyp. moje) przez długie lata zostawał z nią w stosunku serdeczne zażyłości i wiele jej zawdzięczał, co widać z pisanych do niej listów. Żona najpotężniejszego, najwytrwalszego przeciwnika Karola, marzącego o osiągnięciu za carską pomocą korony, nie podzielała bynajmniej politycznych przekonań i nadziei męża, lecz owszem usiłowała go przeciągnąć do obozu szwedzkiego, a gdy się hetman opierał, nie dbając wcale o niego, prowadziła politykę na własna rękę. Gdy się od czasu do czasu zdawało, że Sieniawski nie pewny, co począć, waha się i przechyla na stronę Leszczyńskiego, gdy rozpoczynał nawet układy, zrywane z powodu wygórowanych jego wymagań, miało to być dziełem i zasługą tej niepospolitej kobiety.”

O braku potulności hetmanowej Sieniawskiej może świadczyć fragment jej listu do męża, cytowany w książce Kanteckiego:

„(…) spuszczasz się na obietnice cara, a czyż on kiedy obietnicy dotrzymał? Ja przynajmniej z zawiązanym łbem koło niego latać nie myślę. I pamiętaj, że familia moja przywykła dawać, ale nie brać. Piszę ci to otwarcie, nie cyframi, bom to gotowa samemu carowi w oczy powiedzieć, a nie chcę, żeby mnie ludzie posądzali, iż to ja ciebie do tego podmawiam. Straciłeś w zeszłych latach 800,000 gotówki; nie żałuję straty, bo to było potrzebne dla zachowanie godności domu; dzisiaj inaczej rzeczy stoją. Jak ty nie będziesz królem to ma być nim pan miecznik Denhof (zięć Sieniawskich); niech sobie będzie kto chce, choć i miecznik nie dudek i woli być hetmanem, niż królem. Staraj się teraz o siostrę cara w małżeństwo, kiedy ci się królem koniecznie być zachciewa; ja od wszystkiego umywam ręce.”

Sam zaś Poniatowski w listach zwracał się do hetmanowej w taki oto sposób (znów za Kanteckim):

Ja zaś mając tak wielkie WmcPani Dobrodziejce mojej obligacye, wprzód pewnie żyć przestanę, niżeli bym ich zapomnieć miał. Łaska Jmci Dorodzieja, jest to dzieło rak WmPani Dobrodziejki, jakoś tedy Mościa Dobrodziejko raz mnie do swojej przygarnęła protekcyi, tak i suplikuję, że żadnej nigdy nie opuszczę okazyi do zasłużenia sobie na nią u obojga WmmPaństwa Dobrodziejstwa.”

Poniatowski, który należał do stronników Stanisława Leszczyńskiego potrzebował wsparcia, by wkupić się w łaski Augusta Mocnego, stąd jego uniżone listy do małżonki hetmana Mikołaja Sieniawskiego. Do samego hetmana nie pisał, ponieważ panowie nie darzyli się przyjaźnią, zdaniem Kanteckiego hetmanowa mogła mieć też większe wpływy polityczne niż mąż.

Czytaj także: Stanisław August Poniatowski. Najważniejsze fakty o ostatnim polskim królu

Kobieta – ważny polityczny gracz

Również Konstancję Czartoryską opisywał historyk jako kobietę silnego charakteru:

„(…) prawda, jak zwykle, kryje się tu pośrodku sprzecznych zdań. Stary książę w końcu utrudniał nieco związek (Poniatowskiego z Konstancją – przyp. moje), usposobienie Augusta Czartoryskiego, nie jest nam bliżej znane, ale książę Michał, jak wiemy, był zaprzyjaźniony z generałem, a słowa narzeczonego dowodzą, że księżniczka Konstancya nie padła bynajmniej ofiarą politycznej rachuby i widoków braci. Jakkolwiek zaś w owej epoce mniej jeszcze zważano na indywidualne upodobanie panien, ulegających wszechwładnej woli rodzicielskiej nawet w sprawach sercowych, piękna córka pani Izabelli wychowała się w innych pojęciach, zaczerpniętych ze swobodniejszej pod tym względem Francyi.

Zarówno siła charakteru i energia, przebijająca się w klasycznie pięknych rysach twarzy na portretach, a objawiana tez wielokrotnie w późniejszym życiu, jak inne strony charakteru, wskazane przez Rulhiera, przemawiają za naszem zdaniem. „Kobieta dumnego usposobienia – są jego słowa – o romantycznej wyobraźni, powzięła żywą namiętność dla człowieka, zawdzięczającego swoje stanowisko niezwykłym zdolnościom”.

fot.Marcello Bacciarelli/domena publiczna Konstancja Czartoryska

Warto zwrócić uwagę na zdanie o „starym księciu” – Kazimierzu Czartoryskim. Skoro był nieprzychylny Poniatowskiemu, to znaczy, że w walce o małżeństwo Konstancji z Poniatowskim nominalny patriarcha rodu miał przeciw sobie dwie kobiety: żonę i córkę. I przegrał!

Skoro zaś mowa o księżnej Izabeli Elżbiecie Czartoryskiej, w powieści ukazałem ją jako faktyczną twórczynię Familii (wspólnie z Poniatowskim). Córka Jana Andrzeja Morsztyna, który musiał uciekać z Polski ze względu na oskarżenie o zdradę stanu (spiskował przeciw Janowi III Sobieskiemu), polityki uczyła się we Francji. Przywiozła z niej do Polski specyficzną nowinkę: salon polityczny, na który zapraszała najznamienitszych gości (ambasadorów mocarstw, ministrów itd. itp.). Założony przez nią w Warszawie w 1736 roku salon natychmiast przyciągnął najważniejsze postaci Rzeczpospolitej. To właśnie tam kształtowała się Familia i jej polityka. Sama księżna Izabela, jak również jej córka Konstancja, brały zaś aktywny udział w rozmowach mężów stanu.

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Pawła Majki „Familia”, która ukazała się właśnie nakładem Znak Horyzont.

I były przez nich doceniane. O ile król August Mocny interesował się kobietami głównie w kategoriach rozrywkowych (co również pozwalało jego faworytom wpływać na władzę), jego ministrowie, a także ambasadorowie mocarstw miewali w tym temacie odmienne podejście. Spotykali się z przywódczyniami stronnictw politycznych, zabiegali o ich względy, starali się wciągać je do dyplomatycznych gier.

Czytaj także: Maria Czartoryska. Nieszczęśliwa księżna, której mąż i syn okazali się zdrajcami

Ambasador Francji Monti, ten sam, który nakazał w ambasadzie zamontowanie dwóch drzwi – osobnych dla wysłanników Czartoryskich i osobnych dla posłów Potockich, by nie wpadali na siebie i nie spotykali się, bo mogłoby się to skończyć nieszczęściem, skarżył się prymasowi Teodorowi Potockiemu na trudności dyplomatyczne. Nieoceniony Kantecki tak to opisał:

Skarżył się nadto na arcy-trudne położenie swoje w obec kobiet, które panują nad dwoma stronnictwami a są nieubłaganymi nieprzyjaciółkami: w obec pani marszałkowej Mniszchowej i pani regimentarzowej Poniatowskiej (księżnej Konstancji, przyp. moje)”.

Ukształtowane we Francji

Skąd takie znaczenie kobiet w tamtych czasach? Izabela Elżbieta Czartoryska wychowana we Francji przyniosła ze sobą francuskie obyczaje (jak salon polityczny) i wpoiła je nie tylko swojemu mężowi, lecz przede wszystkim dzieciom. Nie była pierwszą kobietą władzy, która czerpała wzorce z Francji. Maria Kazimiera Sobieska, o której historycy piszą, że w ostatnich latach panowania Jana III Sobieskiego to ona kierowała polityką Rzeczpospolitej także opierała się na obyczajach swojej ojczyzny (Francji). I kto wie, czy to nie ona dała przykład wielu polskim damom, że mogą, jeśli zechcą i mają ku temu środki, rządzić nie gorzej niż ich mężowie. Skąd zaś środki?

fot.domena publiczna Zofię z Sieniawskich do chrztu trzymał sam Piotr Wielki

Wielkie panie wnosiły w posagach ogromne majątki i dysponowanie tymi pieniędzmi dawało im niebagatelny wpływ na mężów. Zofia z Sieniawskich Denhoff, którą do chrztu trzymał sam Piotr Wielki, po śmierci pierwszego męża zarządzała takim majątkiem, że o jej rękę starała się dosłownie cała Rzeczpospolita, a nawet francuski książę krwi. Zaś książę August Czartoryski pojedynkował się z jej powodu z kasztelanem lubelskim Karolem Tarłą. Pojedynek ten był tak sławny, że pisał o nim nawet Casanova. Czy można się dziwić, że tak bogata, posiadająca rozległe koneksje i sławna na całą Europę kobieta mogła mieć wpływ na męża i politykę? Trzeba tez dodać, że nierzadko opisywane tu potężne niewiasty były wykształcone nie gorzej, a czasem i lepiej od swych mężów, znały wiele języków i odwiedzały dwory największych monarchów swoich czasów. A skoro mowa o monarchach, w owej epoce na tronie Rosji nierzadko zasiadały kobiety (a wkrótce miała go zająć ta, którą historia nazwała „Wielką”), także tron austriacki czekał na nową cesarzową. Nasze polskie, ambitne arystokratki miały więc z kogo czerpać wzorce.

Czytaj także: Familia książąt Czartoryskich. Jedyna w Europie rodzina prywatna, która ma własne dzieje polityczne

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Pawła Majki „Familia”, która ukazała się właśnie nakładem Znak Horyzont.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

      Miejsce akcji:

        Komentarze (1)

        Dodaj komentarz

        Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.