Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ze szkolnej sali gimnastycznej na światowe areny. Jak narodziły się najpopularniejsze sporty zespołowe?

Drużyna koszykarzy z końca XIX wieku

fot.domena publiczna Drużyna koszykarzy z końca XIX wieku

Miliardy kibiców, miliony zawodników i setki tysięcy meczów – tak wygląda dziś piłka nożna, koszykówka i siatkówka. Aż trudno uwierzyć, że początki tych dyscyplin związane są z brudem, wiklinowymi koszami i ciasnymi, dziewiętnastowiecznymi salami gimnastycznymi…

Od wielu lat piłka nożna jest najpopularniejszą dyscypliną sportu na świecie. Dokładna liczba osób interesujących się futbolem oczywiście nie jest znana. Istnieją jednak pewne – szacunkowe – dane, które mówią, że na całym globie w różny sposób przyciąga on do siebie cztery miliardy ludzi. Rynek piłkarski w samej tylko Europie jest wart prawie 25 miliardów euro. Liczby te mogą zwalić z nóg, tym bardziej że historia piłki nożnej (a szczególnie jej początki) ma niewiele wspólnego z tego typu gigantyzmem.

Pierwszymi piłkarzami w dziejach byli ponoć… chińscy żołnierze. Około 2500 lat p.n.e. Huang Ti, znany jako „Żółty Cesarz”, miał stworzyć dla swojej armii nową grę, dzięki której wojskowi poprawiali dyscyplinę, zręczność, a także integrowali się ze sobą. Gra nazwana „cu ju” polegała na kopaniu uszytej z ośmiu kawałków skóry i wypchanej piórami lub sierścią piłki. Nie było w niej elementów rytualnych. To był sport – rozrywka w najczystszej postaci.

Zgoła inne podejście do swojej wersji futbolu mieli Japończycy. Ich „Kemari” miało znaczenie kultowe. Określało też klasę społeczną i wykształcenie, gdyż grywać mogli tylko i wyłącznie członkowie arystokratycznych rodów oraz kapłani. Na czym polegało? Od czterech do sześciu mężczyzn, przyodzianych w powabne kimona, tworzyło krąg, w którego centralnym punkcie kładziono piłkę. Po chwili zadumy najstarszy z graczy brał ją i kopał w górę, a pozostali starali się jak najdłużej utrzymać ją w powietrzu.

Przez kolejne stulecia różne wersje futbolopodobnej gry gościły chociażby w starożytnym Rzymie („harpastum”), u Majów, we Florencji („calcio”), w średniowieczej Francji i Wielkiej Brytanii. Dopiero w XIX wieku zrodziło się coś, co możemy nazwać nowoczesną piłką nożną. Zawdzięczamy ją Brytyjczykom, dumnie nazywającym siebie „ojcami futbolu”.

Made in United Kingdom

Aż trudno uwierzyć, że z początkami piłki nożnej wiążą się brud, smród i choroby. W 1831 roku Wyspy Brytyjskie dopadła epidemia cholery, a jedną z przyczyn rozprzestrzeniania się zarazy były zanieczyszczone rzeki. Do wód wyrzucano i wylewano wówczas wszystko, co się da. Ponadto dbanie o higienę osobistą nie było modne. Te i jeszcze kilka (równie zgubnych) nawyków sprawiały, że Brytyjczycy chorowali i umierali zbyt często. Szans na poprawę sytuacji upatrywano w aktywności fizycznej. Bo przecież sport to zdrowie!

Po wspomnianej epidemii w społeczeństwie rozpoczął się okres mentalnych przemian. Z roku na rok na ulicach i placach brytyjskich miast pojawiało się coraz więcej osób kopiących piłkę. Tworzyły się też pierwsze drużyny, zakładane głównie przez uczniów lub studentów. 24 października 1857 roku w miasteczku Sheffield grupa studentów z internatu Harrow założyła pierwszą drużynę piłkarską – FC Sheffield. Wydarzenie to wywołało lawinę. Kluby piłkarskie powstawały na terenie całego kraju, a ich założycielami byli robotnicy, kolejarze, a nawet… grupy wyznaniowe.

Liczba drużyn rosła w bardzo szybkim tempie. Niestety, wraz z nią zwiększała się też niejasność reguł gry. Przykładowo część zawodników w trakcie meczów pozwalała sobie na przenoszenie piłki za pomocą rąk (stąd m.in. wywodzą się rugbiści), inni zaś byli temu przeciwni. Różne były też m.in. wymiary boisk i bramek, przepisy o faulu albo wytyczne dotyczące stroju.

Drużyna Royal Engineers, która zagrała w finale FA Cup w 1872 roku, pierwszej edycji tych rozgrywek.

fot.domena publiczna Drużyna Royal Engineers, która zagrała w finale FA Cup w 1872 roku, pierwszej edycji tych rozgrywek.

26 października 1863 roku, w jednej z londyńskich tawern, z inicjatywy niejakiego Ebenezera Cobb Morleya, spotkali się przedstawiciele dwunastu klubów piłkarskich i założyli The Football Assciation – pierwszy krajowy związek piłkarski. Grupa ta rozpoczęła też pracę nad ujednoliceniem zasad. Ostatecznie 8 grudnia 1863 roku, po siedmiu spotkaniach, osiągnięto porozumienie. Piłka nożna miała więc kluby, miała federację, miała przepisy. W 1871 roku zyskała też regularne rozgrywki.

Od 11 listopada 1871 do 16 marca 1872 roku piętnaście drużyn rywalizowało w pierwszym w historii England FA Challenge Cup (Pucharze Anglii). Pomysłodawcą turnieju był piłkarz i krykiecista Charles William Alcock, a jego tryumfatorami zostali zawodnicy Wanderers, którzy w finałowym meczu na Kennington Oval w obecności prawie dwóch tysięcy kibiców pokonali (1:0) Royal Engineers. Rok 1872 jest też ważny z innego powodu, otóż 30 listopada Anglicy zmierzyli się ze Szkotami – i było to pierwsze spotkanie dwóch reprezentacji krajowych. Szesnaście lat później zainicjowano rozgrywki ligowe.

Brytyjczycy stale ulepszali grę. Wprowadzali nowe przepisy, choćby ten o spalonym (1866), o możliwości łapania piłki do rąk przez bramkarza (1871), albo o usunięciu piłkarza z boiska (1877). Tak skonstruowana gra rozpoczęła swoją podróż. Najpierw po kontynentalnej Europie, a następnie po całym świecie.

Czytaj też: Wojna światowa o… buty i braterski konflikt, któremu zawdzięczamy adidasy

Rewolucjonista i jego kosze na brzoskwinie

Pod koniec XIX wieku narodziła się inna, niezwykle dziś popularna dyscyplina sportu. Mowa o koszykówce. Gra, która obecnie skupia wokół siebie około miliard kibiców, została wymyślona przez Jamesa Naismith’a, kanadyjskiego lekarza, pastora i nauczyciela. Był 21 grudnia 1891 roku, kiedy w sali gimnastycznej YMCA przy Armory Street w Springfield na balkonowych barierkach na wysokości 305 centymetrów zawisły wiklinowe kosze, które na co dzień służyły do… przechowywania brzoskwiń. Naismith z pomocą osiemnastu uczniów podzielonych na dwa dziewięcioosobowe zespoły zaprezentował zgromadzonym swój projekt.

Rozgrywka polegała na wrzuceniu piłki do wspomnianych koszy. Zwyciężał zespół, który zrobił to więcej razy. Kilkuminutowa prezentacja zakończyła się pełnym sukcesem. Widzowie byli oczarowani nową dyscypliną. Kanadyjski nauczyciel rozpoczął więc dopracowywanie szczegółów. Niecały miesiąc później w szkolnej gazetce opublikował 13 zasad gry. Uczniowie szkoły w Springfield pokazywali ją swoim kolegom. Ci zaś kolejnym. W ten sposób nowy sport zyskiwał nowych sprzymierzeńców, a jeden z nich – Frank Mahan – wymyślił mu nazwę: „basketball” (z połączenia angielskich słów „basket” [pol. „kosz”] i „ball” [pol. „piłka”]).

Koszykówka została wymyślona przez Jamesa Naismith’a, kanadyjskiego lekarza, pastora i nauczyciela.

fot.domena publiczna Koszykówka została wymyślona przez Jamesa Naismith’a, kanadyjskiego lekarza, pastora i nauczyciela.

Pozostaje jeszcze pytanie: dlaczego właściwie Naismith stworzył koszykówkę? Otóż w 1891 roku Rada Pedagogiczna Springfield College zorganizowała konkurs na nową grę, która miała pomóc dzieciom i młodzieży utrzymać kondycję w okresie zimowym. Latem nie było z tym problemu, gdyż sport można było uprawiać na świeżym powietrzu. Ale zimą pojawiał się problem. Projekt Pana Jamesa zwyciężył, gdyż wykorzystywał salę gimnastyczną, zawierał sporo skakania, biegania, a także rozwijał koordynację ruchową. A że przy okazji generował emocje? Tym lepiej!.

W USA do lat 40. XX wieku powstało około 30 tysięcy drużyn szkolnych i uniwersyteckich. W 1946 roku powołano do życia National Association of Intercollegiate Basketball, w skrócie NBA. W Europie koszykówka rozwijała się wolniej. Pierwsi zakochali się w niej Francuzi z baronem Pierre de Coubertin na czele. Może właśnie dzięki jego staraniom ten mało europejski sport wpisano do programu IO w Berlinie (1936). Warto przy okazji dodać, że pierwszą batalię koszykarzy na igrzyskach wygrali – któż by inny – Amerykanie. Czwarte miejsce przypadło wówczas biało-czerwonym, którzy w meczu o brąz musieli uznać wyższość Meksykanów.

Czytaj też: Ateny 1896. Pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie

Tenis w nowej wersji

Siatkówka w Polsce jest sportem narodowym, kojarzonym z wielkim sukcesami. Nie jest jednak rodzimym wymysłem. Nad Wisłę przywędrowała bowiem zza oceanu. W 1895 roku pan William George Morgan, nauczyciel wychowania fizycznego w Holyoke w stanie Massachusetts, usilnie szukał nowego drużynowego sportu dla swoich podopiecznych. Miał on podnieść nie tylko sprawność fizyczną, ale również uczyć logicznego myślenia.

Morgan uważał, że takie właściwości posiada tenis. Zmodyfikował więc tę dyscyplinę: podniósł siatkę na wysokość 198 cm, zastąpił rakiety rękoma, a na sam koniec poprosił dziesięciu swoich uczniów, by stanęli w równych, pięcioosobowych zespołach naprzeciw siebie. Nakazał im tak przebijać piłkę tak, aby ta spadła na ziemię po stronie przeciwników.

Początkowo nie zyskiwał sprzymierzeńców. Wizjoner wiedział, w czym tkwił problem. Piłki, jakich używał, nie nadawały się do tego typu rywalizacji, a kontakty z nią bywały bolesne. Udał się więc do firmy AG Spalding & Bros i z pomocą jej pracowników zaprojektował nową piłkę. Była ona pokryta skórą i ważyła około 300 gramów. Idealna  – przynajmniej na początek.

W 1895 roku pan William George Morgan, nauczyciel wychowania fizycznego w Holyoke w stanie Massachusetts, usilnie szukał nowego drużynowego sportu dla swoich podopiecznych.

fot.domena publiczna W 1895 roku pan William George Morgan, nauczyciel wychowania fizycznego w Holyoke w stanie Massachusetts, usilnie szukał nowego drużynowego sportu dla swoich podopiecznych.

Mając niemal gotowy projekt, postanowił zaprosić profesorów i wuefistów z okolicznych szkół na pokaz „Mintonette”, bo tak nazwał swój sport. Na konferencji dyrektorów wychowania fizycznego YMCA w Springfiel w 1896 roku rozegrano pierwszy oficjalny mecz siatkówki. Ponoć po jego obejrzeniu doktor Afred Thompson Halsted podszedł do Morgana i zaproponował mu, by nazwał swoją grę „volleyball” („latającą piłką”). Zachwycony nauczyciel zgodził się bez wahania.

Początki siatkówki i koszykówki są bardzo podobne. Zresztą podobnie rzecz ma się również z popularyzacją obu dyscyplin. Piłkę przez siatkę także odbijali najpierw uczniowie Morgana i ich koledzy, później szkoły w kolejnych hrabstwach i stanach, aż – w 1900 roku – zaczęli robić to Kanadyjczycy i dalej mieszkańcy państw Azji czy Ameryki Południowej. Na Stary Kontynent „volleyball” przywieźli członkowie YMCA oraz żołnierze amerykańscy walczący w czasie I wojny światowej.

W dniach 18–20 kwietnia 1947 roku podczas Kongresu w Paryżu powołano do życia Międzynarodową Federację Piłki Siatkowej (FIVB). Jej pierwszym prezesem został Paul Libaud. Co ciekawe, na jednego z jego zastępców mianowano Polaka – Zygmunta Nowaka.

Trzy przedstawione dyscypliny ciągle ewoluują. Wraz z rozwojem technologii wprowadza się kolejne, nierzadko kosmetyczne zmiany, które mają sprawić, że rozgrywki będą bardziej atrakcyjne i sprawiedliwe. Jednakże ich fundamenty pozostają nietknięte, a to tylko dowód na to, że te XIX-wieczne, sportowe wynalazki są genialne. Ponadczasowe. Tym bardziej warto wiedzieć, jak to wszystko się zaczęło – i kto stoi za nimi stoi.

Bibliografia

  1. Stefan Szczepłek, Moja historia futbolu tom 1: świat, wyd. Presspublica, Warszawa 2007.
  2. Robert Gawkowski, Jakub Braciszewski, Krzysztof Laskowski, Historia polskiej piłki nożnej, wyd. SBM, Warszawa 2016.
  3. Praca zbiorowa, Mała Encyklopedia Sporty tomy: 1 i 2, wyd. Sport i Turystyka, Warszawa 1987.

Czy wiesz, że ...

...Zofia Glavani była bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski? Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z arcybogatym arystokratą i targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.

...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

...pewna amerykańska kucharka była prawdziwie zabójczą kobietą. Choć sama zdrowa jak rydz, była nosicielką tyfusu. Przenosiła się z domu do domu, zatrudniając się jako kucharka. Niedługo po tym, jak poczęstowała swoich pracodawców swoimi pysznymi potrawami, zaczynali umierać ludzie.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.