Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Od diabelskiego do boskiego napoju. Burzliwe dzieje kawy

Historia kawy jest długa i zawiła

fot.Riad Shehata /domena publiczna fot.Riad Shehata /domena publiczna Historia kawy jest długa i zawiła

Kawa ma dzisiaj miliony zwolenników. Wielu ludzi nie wyobraża sobie dnia bez filiżanki tego aromatycznego napoju. Można go pić na rozmaite sposoby: z mlekiem, alkoholem, bitą śmietaną, na gorąco i na zimno. Lista ta jest równie długa i zawiła, co… sama historia kawy.

Na przestrzeni wieków zmieniało się podejście do tego napoju, który uznawany bywał zarówno za lekarstwo, jak i… niebezpieczny narkotyk. Co jednak ważne, my Polacy mamy spore zasługi w rozpropagowaniu go w Europie.

Bardzo trudno określić początki kawy. Prawdopodobnie nie była ona znana w starożytności oraz we wczesnym średniowieczu. Niektóre źródła podają co prawda, że starożytni zbierali owoce kawowca i gotowali je z dodatkiem masła oraz soli, nie były one jednak uprawiane.

Jedna z legend, którą należy traktować raczej jako ciekawostkę, głosi, że pomiędzy VI a XIII wiekiem pewien mieszkaniec Jemenu zauważył, że jego kozy stały się nagle żywsze i weselsze. Zainteresowany tym zjawiskiem dostrzegł, że wcześniej zjadły one ziarna kawowca. Zerwał więc ich garść, wysuszył, a następnie zalał wrzątkiem i wypił. W ten sposób miał wynaleźć kawę.

Trudne początki

Według historyków około VI wieku kawa z Etiopii trafiła do Arabii. Początkowo jedzono jej ziarna, dopiero później zaczęto zaparzać z niej napój. Na Bliskim Wchodzie picie kawy stało się zjawiskiem codziennym na przełomie XIV i XV wieku. Niemniej jednak jej zwolennicy nie mieli łatwego życia.

Wielu władców starało się walczyć z tym zwyczajem, zakazując picia kawy. Uznawali ją bowiem za niebezpieczny środek pobudzający umysł. Ortodoksyjni muzułmanie uważali, że skoro Mahomet nie gustował w tym napoju, to nie powinni spożywać go także wyznawcy proroka. W niektórych arabskich krajach ówcześni kawosze byli więc prześladowani ze względu na swojej upodobania.

Pomimo początkowych trudności kawa zyskiwała coraz większą popularność, aż w końcu przekonali się do niej nawet wcześniejsi prześladowcy. W znanej nam dzisiaj formie na dobre „zadomowiła się w” Arabii w XVI wieku, skąd następnie trafiła do Europy, aczkolwiek pierwsze tureckiej kawiarnie, kafehauzy, funkcjonowały już w wieku XV. W XVII wieku kawa była na tyle powszechnym napojem w Imperium Osmańskim, że według niektórych źródeł żona, której mąż nie dostarczał odpowiedniej ilości ziaren, mogła domagać się rozwodu.

XIX-wieczna plantacja kawy

fot.domena publiczna XIX-wieczna plantacja kawy

Europa poznała kawę w 1601 roku, kiedy to do Anglii przywiózł ją Athony Sherley. Początkowo określano ją mianem kaveh, a nazwa, pod którą funkcjonuje obecnie, została nadana jej przez Williama Parry’ego. Na Starym Kontynencie także znalazła wielu zwolenników i wrogów. Smak oraz wyjątkowość czarnego napoju bardzo szybko zyskały sympatię inteligencji i europejskich elit, zachwycających się cudownym aromatem. Jego przeciwnicy uważali go natomiast za wątpliwy afrodyzjak, który szkodzi cerze i potencji oraz powoduje bezpłodność.

W Niemczech rada miejska Lipska zabroniła sprzedaży kawy. W Italii księża grzmieli z ambony, wypowiadając się przeciwko „diabelskiemu napojowi”, który szatan podsunął wiernym, by zgubić i zniszczyć ich dusze. Przerażeni duchowni poprosili nawet papieża Klemensa VIII, by ją potępił, ale papież, spróbowawszy kawy, tak ją polubił, że zaczął ją regularnie pić i stwierdził, że szkoda byłoby pozostawić ten przysmak niewiernym. Zaproponował więc… ochrzczenie kawy i na złość szatanowi zrobienie z niej prawdziwie chrześcijańskiego trunku.

Czytaj też: Jak smakuje wojenna kawa z żołędzi?

Zbawienne skutki picia kawy

Pierwsza europejska kawiarnia została otwarta w Londynie w 1652 roku. Jej założycielem był Ormianin Pasqual Rosee. Co istotne, reklamował on serwowaną tam kawę jako doskonały lek na chore oczy, podagrę, puchlinę wodną, szkorbut oraz niezawodny sposób na pobudzenie serca i rozumu. Bardzo długo kawa postrzegana była przez Europejczyków właśnie jako lekarstwo m.in. na czyraki i syfilis.

Napój z Anglii dotarł do Paryża, gdzie bardzo szybko zdobył ogromną popularność. W 1690 roku w stolicy Francji było już 250 kawiarni! Towarzyskie picie kawy stało się tam nowym zwyczajem. Moda na kawiarnie bardzo szybko ogarnęła większość Europy, nie omijając i Polski. Dotarły one również do Ameryki. W 1689 roku otwarto w Bostonie pierwszą kawiarnię na kontynencie. W XVIII wieku kawa dotarła wreszcie do Ameryki Południowej, która miała stać się jej największym producentem.

Jan Sebastian Bach skomponował nawet „Kantatę o kawie”

fot.Elias Gottlob Haussmann/domena publiczna Jan Sebastian Bach skomponował nawet „Kantatę o kawie”

Kawa zyskała również dużą popularność wśród muzyków. Sławny kompozytor Rossini bardzo szybko dostrzegł zalety nowego napoju. Jak twierdził, kawa pita regularnie trzy razy dziennie ogromnie ożywia umysł, ale tylko na krótki czas, od piętnastu do dwudziestu dni, co idealnie wystarczy akurat na napisanie opery. Jan Sebastian Bach skomponował zaś na jej cześć „Kantatę o kawie”.

Francuski polityk i dyplomata Charles-Maurice de Talleyrand uważał, że kawa musi być „gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł, słodka jak miłość”. Kawa od XVII wieku stała się w Europie nie tylko „podejrzanym” lekarstwem na wiele chorób, ale prawdziwym przysmakiem arystokracji. Wyrastające jak grzyby na deszczu kawiarnie zrewolucjonizowały styl życia Europejczyków, dla których spożywanie kawy stało się swego rodzaju towarzyskim rytuałem.

Miłośnicy kawy w Rzeczpospolitej

Pierwsza polska encyklopedia „Nowe Ateny” autorstwa księdza Benedykta Chmielowskiego w rozdziale poświęconym kawie podawała, że:

piją ten trunek prawie wszystkie Orientalne i Europejskie nacje. Skutek tego Napoju, że głowę wolną czyni od waporów żołądkowych, sen odbiera, wiatry rozpędza, w żołądku sprawuje konkokcją.

Polacy sprowadzali kawę bezpośrednio z Turcji, szlakiem handlowym biegnącym przez Kamieniec Podolski, Lwów i Jarosław. Jak w całej Europie, napój ten największą popularność zdobył wśród inteligencji i artystów. Oświeceniowy „Monitor” piórem poety Józefa Epifaniego promował modę na picie kawy. Gazeta doprowadził nawet do opublikowania pierwszej poświęconej kawie monografii autorstwa księdza Tadeusza Krusińskiego.

Nosiła ona tytuł „Pragmatographia de legitimo usu ambrozji tureckiej, to jest: Opisanie sposobu należytego zażywania kawy tureckiej przez ks. Tadeusza Krusińskiego S.J., misjonarza perskiego, rzecz z rękopisma jego wybrana i do druku podana”. Pomimo iż redaktorzy „Monitora” podzielali opinię, że handel ze Wschodu jest szkodliwy, a najlepszy jest produkt polski, to apelowali, by dla kawy uczynić wyjątek.

Popularność kawy w Polsce wrosła gwałtownie w XVIII wieku, a napój uzyskał nawet większą liczbę miłośników niż herbata. Kawa trafiała wówczas nie tylko na stoły najzamożniejszych obywateli, ale nawet „pod strzechy”. W Koronie typowa „kawa polska” było mocna, wzbogacana wyborową, tłustą śmietanką. Kawę cienką zwano zaś „niemiecką” bądź „śląską”, ze względu na oszczędnościowe wzory życia, napływające z Prus.

W XIX i XX wieku nastąpił rozwój kawiarni i cukierni w Polsce. W tych ostatnich spożywano różnego rodzaju kawę, a ich klientelę stanowiło głównie bogate mieszczaństwo. Kawiarnie miały zwykle skromniejszy charakter. Oprócz napojów i słodyczy można było zamówić w nich również typowe śniadanie wiedeńskie, składające się z jajka, pieczywa i – rzecz jasna – kawy.

Czytaj też: Ciasto migdałowe bez ani jednego migdała? Da się!

Jak Polak uratował kawę przed… Austriakami

Wiedeń to miasto, które stało się swego rodzaju synonimem kawiarnianego życia. Warto jednak zaznaczyć, że my Polacy jako naród mamy w tym swój udział. Założycielem pierwszej wiedeńskiej kawiarni w 1683 roku był bowiem Polak, Franciszek Jerzy Kulczycki, szpieg, żołnierz i dyplomata króla Jana III Sobieskiego.

Kulczycki odkrył kawę po ucieczce Turków spod obleganego Wiednia. Jej zielone ziarna leżały wówczas dookoła opuszczonych tureckich obozów w całych stertach. Mniej obeznani niż obecnie w sztuce parzenia kawy wiedeńczycy wzięli ziarna za paszę dla wielbłądów i postanowili spalić znalezisko. Unoszący się nad Wiedniem zapach zwrócił uwagę Polaka, który wykazał się wielką przytomnością umysłu i uratował kawę przed Austriakami.

Kulczycki odkrył kawę po ucieczce Turków spod obleganego Wiednia. Jej zielone ziarna leżały wówczas dookoła opuszczonych tureckich obozów w całych stertach.

fot.Frans Geffels/domena publiczna Kulczycki odkrył kawę po ucieczce Turków spod obleganego Wiednia. Jej zielone ziarna leżały wówczas dookoła opuszczonych tureckich obozów w całych stertach.

Można powiedzieć, że Polacy pod Wiedniem uratowali Europę nie tylko przed inwazją Turków, ale i przed utratą wielu worków cennych ziaren. Kulczycki dostał od wiedeńskiego magistratu zgodę na zatrzymanie zdobytych na wrogach łupów i koncesję na otwarcie pierwszej w Wiedniu kawiarni, noszącej nazwę „Zur Blauen Flasche”. Kawiarnia Polaka stała się w stolicy Austrii bardzo popularna. Słodził on swoją kawę miodem, cedził starannie i podawał z odrobiną śmietanki lub mleka. Później wzbogacił swój przepis o szczyptę cynamonu.

Wkrótce kawiarnie pojawiły się już w całym Wiedniu i mieszkańcy stolicy zaczęli w nich regularnie bywać. Dzięki odsieczy wiedeńskiej Austriacy nie tylko utrzymali autonomię, ale również poznali nowy styl życia – kawiarnianego. Tureccy żołnierze stracili zaś ogromne ilości kawy. Biorąc pod uwagę wspomniane tureckie prawo rozwodowe oraz gniew sułtana, wielu z nich mogło stracić tym samym również żony i głowy…

Bibliografia:

  1. B. Baranowski, Polska karczma. Restauracja. Kawiarnia, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1979.
  2. K. Tarasiewicz, Kawa i herbata na ziemiach polskich. Handel, konsumpcja, obyczaje, Wydawnictwo Szkoły Głównej Handlowej, Warszawa 2009.
  3. M. Michałowska, Przez kuchnię i od frontu, Wydawnictwo Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, Warszawa 1988.
  4. R. Rudgley, Alchemia kultury, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2002.

Czy wiesz, że ...

...wikingowie wcale nie byli rosłymi, niebieskookimi blondynami – a przynajmniej nie wszyscy. Mit o ich ponadprzeciętnym wzroście narodził się w 1880 roku, kiedy znaleziono grób nordyckiego wojownika mierzącego 181 cm. Dopiero później okazało się, że mężczyzna cierpiał na gigantyzm.

...Bizantyńczycy przez cały okres istnienia swojego imperium nazywali się „Rzymianami”? Uważali, że po upadku Wiecznego Miasta centrum cesarstwa przeniosło się do Konstantynopola. Nie we wszystkich aspektach dorastali jednak do poziomu swoich poprzedników - zwłaszcza, jeśli chodzi o armię.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.