Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Myśliwi szczuli zwierzynę psami i zabijali matki z młodymi. Jak wyglądały polowania w średniowieczu?

Na dziki polowano za pomocą włóczni.

fot.domena publiczna Na dziki polowano za pomocą włóczni.

W gęstych lasach średniowiecznej Europy nie brakowało zwierzyny, a polowania stanowiły jedną z ulubionych dworskich rozrywek. Zabawie w zabijanie zwykle towarzyszył alkohol i nietrudno było o śmiertelny wypadek…

Zebrali się o świcie przy stajniach i posiliwszy się na stojąco jagnięciną i mocnym cydrem, wybrali broń. Mogli używać każdej, lecz najlepsze do polowań na dziki były specjalne ciężkie włócznie z długimi ostrzami i równie długimi drzewcami. Między dwoma takimi włóczniami zwykle jechał konny z kuszą.

Na tropie zwierzyny

Dosiedli wierzchowców – Ragna jechała na Astrid – i ruszyli do lasu ze stadem wściekle ujadających psów. Jej ojciec jechał na przedzie. Hrabia Hubert, w przeciwieństwie do innych ludzi drobnej postury, nie wybierał rosłych rumaków. Na polowania wyruszał na grzbiecie Thora, czarnego kuca mocnej budowy, który w lasach był równie szybki jak większe konie, lecz znacznie od nich zwinniejszy.

Ragna zauważyła, że Wilwulf jest dobrym jeźdźcem. Hrabia dał mu Goliata – ognistego jabłkowitego ogiera. Anglik bez trudu okiełznał konia i siedział na nim swobodnie niczym na krześle.

Tekst stanowi fragment książki Kena Folletta „Niech stanie się światłość„, która ukazała się nakładem wydawnictwa Albatros

Za myśliwymi jechał koń juczny z koszami pełnymi chleba i cydru z zamkowej kuchni. Dotarli do Les Chênes, a następnie skręcili do Bois des Chênes, bogatego w zwierzynę największego zalesionego obszaru na półwyspie. Jechali między drzewami, podczas gdy psy tropiły z nosami przy ziemi, węsząc za dziką świnią.

Astrid stąpała lekko, najwyraźniej zadowolona z leśnej przejażdżki na świeżym porannym powietrzu. Ragna czuła narastające zniecierpliwienie potęgowane świadomością czyhającego niebezpieczeństwa. Dziki to wielkie zwierzęta z ogromnymi zębiskami i silnymi szczękami. Dorosły odyniec mógł powalić konia i zabić człowieka. Nawet ranne nie przestawały atakować, zwłaszcza jeśli zostały osaczone.

Szalony pościg

Włócznie na dziki były wyposażone w kusze, bo nadziane na ostrza śmiertelnie ranne odyńce mogły zaatakować myśliwego. Polowanie na te zwierzęta wymagało spokoju i mocnych nerwów.

Jeden z psów złapał trop, zaszczekał triumfalnie i wyrwał do przodu. Pozostałe pobiegły za nim, a za nimi ruszyli konni. Astrid pewnym krokiem przedzierała się przez zarośla. Młodszy brat Ragny, Richard, wyprzedził ją. Siedział w siodle ze zbytnią pewnością siebie, charakterystyczną dla młodzieńców w jego wieku.

W polowaniach brały udział także kobiety.

fot.domena publiczna W polowaniach brały udział także kobiety.

Ragna usłyszała kwik spłoszonego dzika. Psy oszalały, konie zaś przyspieszyły. Zaczął się pościg i serce dziewczyny zaczęło bić mocniej. Dziki były szybkie. Nie tak jak konie na otwartej przestrzeni, lecz w lasach, pośród gęstwiny ciężko było je dopaść. Zauważyła stado uciekające przez polanę: dużą lochę długą na pięć stóp i ważącą pewnie więcej od niej, dwie mniejsze samice i gromadkę pasiastych warchlaków, które biegły zadziwiająco szybko na swoich krótkich nóżkach. Stada dzików składały się z samic; odyńce zwykle były samotnikami i tylko zimą, w okresie rui, dołączały do grupy.

Konie uwielbiały pościgi, zwłaszcza gdy razem z psami gnały za zwierzyną. Biegnąc przez las, tratowały zarośla i młode drzewka. Ragna ściskała wodze lewą ręką, w prawej trzymając włócznię. Jechała pochylona nad karkiem Astrid, by uniknąć spotkania z gałęziami, które dla nierozważnego jeźdźca mogły okazać się bardziej niebezpieczne od dzika (…).

Zabójcza broń

Wypadli z lasu na pastwisko. Przerażone krowy, mucząc żałośnie, rozbiegły się. Chwilę później konie dogoniły lochę. Hrabia Hubert pchnął włócznią jedną z mniejszych samic i udało mu się ją zabić. Ragna gnała za warchlakiem, a gdy zrównała się z nim, wychyliła się i włożyła mu włócznię w zad.

Stara locha odwróciła się, gotowa zaatakować. Richard natarł na nią bez lęku, lecz pchnął niedokładnie i uderzył w umięśniony grzbiet zwierzęcia. Ostrze wbiło się na cal, może dwa, po czym drzewce włóczni pękło z trzaskiem. Richard stracił równowagę, spadł z konia i z głuchym tąpnięciem uderzył w ziemię. Gdy locha natarła na niego, Ragna krzyknęła w obawie o życie brata.

Nagle z tyłu wypadł Wilwulf z uniesioną włócznią gotową do zadania ciosu. Przesadził chłopaka leżącego na ziemi i pochylając się niebezpiecznie nisko na końskim grzbiecie, dźgnął lochę włócznią. Żelazny grot przeszył gardło zwierzęcia i utkwił w jego piersi. Czubek musiał dosięgnąć serca lochy, bo natychmiast padła martwa.

Tekst stanowi fragment książki Kena Folletta „Niech stanie się światłość”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Albatros.

Myśliwi ściągnęli wodze i zsiedli z koni. Zdyszani i szczęśliwi, gratulowali sobie nawzajem. Richard, który ledwie uszedł z życiem, był blady jak płótno, kiedy jednak usłyszał, jak inni młodzieńcy chwalą jego odwagę, zaczął zachowywać się jak bohater.

Służący wypatroszyli zwierzynę, a głodne psy rzuciły się na wnętrzności. W powietrzu czuć było silny zapach krwi i łajna. Rozeźlony wieśniak w milczeniu zaganiał przestraszone krowy na sąsiednie pastwisko.
Kiedy obwieszony koszami koń juczny dołączył do pozostałych, myśliwi zaczęli gasić pragnienie i dzielić między siebie bochny chleba. (…) Szykowali się do powrotu. – Pojedziemy obok kamieniołomu – oznajmił hrabia. – Tam z pewnością będzie więcej dzików (…).

Pojedynek z odyńcem

Zrobiło się cieplej. Konie galopowały szybciej, wiedząc, że wracają do domu. Ragna już myślała, że polowanie dobiegło końca, ale zobaczyła spłacheć ziemi zryty przez dziki poszukujące korzeni i kretów, którymi się żywiły. Psy od razu złapały trop. Wyrwały do przodu, a za nimi pospieszyły konie i niebawem Ragna zobaczyła zwierzynę. Tym razem były to cztery odyńce. Przedzierały się przez młodnik dębów i buków i po chwili się rozdzieliły. Trzy pobiegły ku wąskiej ścieżce, a czwarty wpadł w zarośla.

Myśliwi ruszyli w ślad za trzema odyńcami, a Wilwulf i Ragna za czwartym. Był to dorosły dzik z długimi szablami i choć wyczuwał niebezpieczeństwo, nie wydawał żadnych dźwięków. (…) Odyniec był silny. Konie utrzymywały tempo, lecz nie były w stanie go dogonić. Za każdym razem, gdy Ragnie wydawało się, że są na tyle blisko, żeby uderzyć, zwierzę umykało w przeciwnym kierunku.

Nie myślała o tym, że nie słyszy już pozostałych myśliwych. Kiedy dzik wypadł na polanę i konie przyspieszyły, Wilwulf zajechał odyńca od lewej, a Ragna od prawej. Anglik zrównał się z nim i pchnął włócznią, lecz dzik uskoczył w ostatniej chwili. Ostrze wbiło mu się w grzbiet, ale go nie spowolniło.

Polowania w średniowieczu były jedną z najpopularniejszych dworskich rozrywek.

fot.domena publiczna Polowania w średniowieczu były jedną z najpopularniejszych dworskich rozrywek.

Odyniec skręcił gwałtownie i ruszył prosto na Ragnę. Dziewczyna przechyliła się w lewo i szarpnęła wodze, zmuszając Astrid, by w pełnym pędzie obróciła się w stronę szarżującego zwierza. Natarła na dzika z opuszczoną włócznią. Odyniec znowu próbował uskoczyć, spóźnił się jednak i Ragna wbiła mu ostrze prosto w otwarty ryj. Z całej siły chwyciła drzewce, napierając na nie tak długo, aż wystraszyła się, że wypadnie z siodła.

Wilwulf zawrócił konia i uderzył jeszcze raz, tym razem mierząc w grubą szyję odyńca. Chwilę później zwierzę zwaliło się na ziemię (…). Otoczeni przez pozostałych jeźdźców, musieli wytłumaczyć, jak wspólnymi siłami zabili odyńca. Dzik był największy spośród tych, które upolowali tego dnia, i słowom uznania nie było końca.

Źródło:

Powyższy tekst stanowi fragment najnowszej powieści Kena Folletta „Niech stanie się światłość”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Albatros. Osadzona w Anglii u zarania nowej epoki: średniowiecza książka opowiada o wydarzeniach poprzedzających historię opisaną w bestsellerowych „Filarach Ziemi”.

Czy wiesz, że ...

...w średniowiecznej Anglii używano niezwykłej metody, by dowieść swojej niewinności? Oskarżony musiał połknąć grudę złożoną z przaśnego, jęczmiennego wypieku oraz owczego sera wytworzonego w maju. Jeśli podczas mszy świętej zdołał pochłonąć całość, uznawano go za wolnego od zarzutów.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

...królowa Jadwiga Andegawenka zazwyczaj wypijała dwa, dwa i pół litra piwa dziennie? Mimo takich ilości spożywanego trunku mieściła się w obowiązującej wówczas polskiej średniej statystycznej.

...święta Jadwiga śląska znalazła nietypowe zastosowanie dla wody, w której obmywały nogi mniszki? Mianowicie polewała nią swoją twarz i głowę, a w dodatku urządzała w niej kąpiel dla... swoich wnucząt!

Komentarze (7)

  1. Anguissola Odpowiedz

    Na litość, zmieńcie ten tytuł! Nie spodziewałam się takiego czegoś na portalu pretendującym do bycia naukowym… Jak widać to tylko fragment powieści, jednak czy powinien tu się w ogóle znaleźć?

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.