Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Jego zmarła córka zyskała status bogini. Jak bardzo senat bał się Nerona?

Neron przeszedł do historii jako okrutnik i szaleniec

Neron przeszedł do historii jako okrutnik i szaleniec

Cesarz Neron przeszedł do historii jako szalony i nieobliczalny władca Rzymu. Jednym z działań, które nie spodobały się senatorom była deifikacja zmarłej córeczki.

Niemowlę przeżyło zaledwie sto dni; teraz miało zostać zaliczone w niebiański poczet nieśmiertelnych. Urodzona w styczniu, powitana z wielką radością w całym imperium Klaudia Augusta, córka cesarza Nerona i Poppei Sabiny, krótko po zrównaniu wiosennym uległa chorobie dziecięcej. Władca był tak samo nieumiarkowany w żalu, jak wcześniej w radości; aby ukoić ból zrozpaczonych rodziców, senat przegłosował przyznanie dziecku statusu bogini. Teraz zalany łzami, odziany w purpurową togę ze złotym brzegiem Neron wziął nawoskowany sznur i zanurzył go w ogniu przyniesionym ze świątyni Westy przez sześć jej kapłanek.

Deifikacja niemowlęcia

Zebrani członkowie senatu, bez wyjątku byli konsulowie bądź pretorowie, każdy z fałdą togi nasuniętą na głowę – z szacunku dla najnowszego bóstwa w rzymskim panteonie – ze stosowną powagą patrzyli, jak cesarz przykłada płonący knot do ułożonej na ołtarzu podpałki. Płomień chwycił; pasemka dymu uniosły się pod strop nowego sanktuarium obok świątyni Apolla na Palatynie. Zbudowane zostało bez liczenia się z kosztami w siedem miesięcy od śmierci dziecka przez niewolników pracujących całą dobę, przy osobistym nadzorze władcy nad każdym szczegółem wystroju. Neron poświęcał temu projektowi większość czasu, zupełnie zaniedbując sprawy państwowe.

Artykuł stanowi fragment książki Wespazjan. Święty ogień Rzymu. To już ósmy tom bestsellerowego cyklu, który podbił serca czytelników

Artykuł stanowi fragment książki Wespazjan. Święty ogień Rzymu. To już ósmy tom bestsellerowego cyklu, który podbił serca czytelników

Stojący w pierwszym rzędzie Tytus Flawiusz Sabinus walczył z sobą, by nie wybuchnąć śmiechem – tak groteskowa wydawała mu się ta ceremonia. Uczestniczył już nieraz w uroczystościach deifikacyjnych i zawsze czuł się nieswojo na myśl, że kilka słów plus ogień rozniecony ze świętego płomienia Rzymu sprawiają, iż zmarły człowiek może wrócić do życia jako bóg. Dobrze wiedział, że nie tak rodzą się bóstwa: biorą się ze skały w jaskini, jak jego pan Mitra. Nie mieściło mu się w głowie, że niemowlę, które nie zdążyło dokonać niczego ponad ssanie cycka mamki, trzeba będzie czcić jak boginię. Gdy patrzył, jak dwaj kapłani nowego kultu prowadzą umajonego wstążkami ofiarnego barana, zanosząc przy tym gromkie modły, Sabinus omal nie przegrał boju ze wzbierającą w nim wesołością.

– No to tylko czekać, aż wprowadzi się publiczne święto ku czci boskiej Klaudii Augusty – mruknął do sąsiadów, swego zięcia Lucjusza Cezenniusza Petusa i wuja Gajusza Wespazjusza Pollona, majestatycznie pulchnego siedemdziesięciolatka o licznych fałdach na podbródku i brzuchu.

– Hę? Co mówisz, drogi chłopcze? – odszepnął Gajusz, nie zmieniając pełnej nabożeństwa miny.
Sabinus powtórzył.

– Tak, a ja wtedy zajmę honorowe miejsce podczas igrzysk, złożywszy boskiemu maleństwu więcej niż hojną ofiarę, aby cesarz widział, jaki jestem pobożny. – Starzec odsunął znad uczernionej brwi starannie zakręcony loczek. – Może będzie mniej skłonny zaproponować mi otwarcie sobie żył, a przedtem uczynienie go spadkobiercą, gdy znów zabraknie mu funduszy… Sądząc zaś po jakości marmuru i ilości złota w tej świątyni, to się może stać już niedługo – dodał, przyglądając się z przesadnym namaszczeniem, jak jeden z kapłanów ogłusza ofiarę młotkiem, a drugi w następnej chwili podcina jej gardło.

Okrucieństwo Nerona nie znało granic. Cesarz zamordował własną matkę

Okrucieństwo Nerona nie znało granic. Cesarz zamordował własną matkę

Krew trysnęła w podstawioną misę z brązu. Z zamroczonego ciosem zwierzęcia życie powoli uchodziło na cześć malutkiej boginki, która w ludzkiej postaci nawet by nie wiedziała, co to za stworzenie.

Popłynęły nowe modlitwy. Dwaj akolici przewrócili truchło na grzbiet. Precyzyjnym cięciem otwarto brzuch barana, rozgarnięto na boki skórę, mięso i żebra, by odsłonić serce i wątrobę. Neron we łzach, na klęczkach i z rozwartymi ramionami wpatrywał się we wnętrzności, podczas gdy mistrzowie ceremonii wyjmowali oba organy. Pierwszy od razu włożono w ogień; drugi spoczął tuż obok na ołtarzu. Widzowie wstrzymali oddech. Powolnymi ruchami, jakby dla zbudowania napięcia, kapłani obmyli dłonie i przedramiona, po czym osuszyli wątrobę i oddali zakrwawione ścierki pomocnikom.

Nadeszła wyczekiwana przez wszystkich chwila: badanie tej najważniejszej części zwierzęcia ofiarnego. Cesarz zadrżał. Gdy zadarł głowę i przez wysokie okno świątyni spojrzał w posępnie szare niebo, jego ciałem wstrząsnął spazmatyczny szloch; uniósł prawą rękę i z wolna zacisnął palce, jakby chciał złapać coś niewidzialnego, zawieszonego w powietrzu.

Kapłani obmacywali wątrobę i dokładnie się jej przyglądali. Na ich twarzach pojawił się wyraz nabożnego szacunku.
Neron zaczął cicho pojękiwać z ledwie tłumionego niepokoju. Zbadawszy organ ze wszystkich stron, kapłani popatrzyli po sobie, skinęli głowami i odwrócili się do władcy.

Bogowie przyjęli boską Klaudię Augustę do swojego grona i siedzi teraz ona pośród nich – obwieścił z namaszczeniem starszy.

Neron westchnął głośno i padł niby zemdlony, uważając jednak, by nie doznać urazu, gdy policzkiem dotykał marmurowej posadzki. Zgromadzeni senatorowie zaczęli wiwatować i prosić nowe bóstwo, by miało ich w opiece.

– Winniśmy bogom wdzięczność, że tak mile potraktowali najnowszą koleżankę – rzekł bez cienia ironii Gajusz, klaszcząc z entuzjazmem. – Może teraz Neron wreszcie znajdzie czas, by się skupić na sprawach państwa.
Sabinus zsunął z głowy fałdę togi, religijna część uroczystości była bowiem zakończona.

Ojciec bogini

– Mam nadzieję – powiedział. – Odkąd ruszyła budowa świątyni, nie wysłuchał chyba ani jednej apelacji i nie przyjął żadnej petycji. Mam w mieście co najmniej setkę skazanych bądź oskarżonych z całego imperium, którzy wyczekują szansy odwołania się do cesarza. Prefekt Rzymu nie powinien się bawić w strażnika zwykłych przestępców, choćby byli obywatelami.

– Za więźniów zawsze odpowiadał prefekt – sprzeciwił się Petus, marszcząc brwi.

– Tak, z pomocą jednego z pretorów, ale nigdy ich nie bywało tylu naraz. Normalnie jest ich dwóch albo trzech, jeżeli cesarz regularnie rozpatruje apelacje. Najwięcej kłopotu sprawia ten łajdak Paweł z Tarsu. Smaruje te swoje obrzydliwe listy do kogo popadnie… Większość przechwytują i niszczą moi agenci, ale część się przedostaje. Na moje zarzuty odpowiada, że dopóki nie zapadnie werdykt cesarski, wolno mu korespondować, z kim mu się podoba, nawet jeśli to treści wywrotowe i atakujące to samo prawo, za którym się bezczelnie chowa. Nasze prawo. Ale teraz, gdy Neron wróci, wreszcie będę miał go z głowy. Tylko że… – Sabinus spojrzał z żalem na zięcia. – To także znaczy, że i ty będziesz musiał stanąć przed cesarzem.

Neron nie wahał się skazywać ludzi na śmierć

Neron nie wahał się skazywać ludzi na śmierć

– Liczyłem, że mój powrót z Armenii ujdzie jego uwagi – przyznał z kwaśną miną Petus; przy cerze spalonej słońcem podczas kampanii na Wschodzie jego zęby wydawały się jeszcze bielsze.

Dalsze komentarze się urwały, gdy Neron wzniósł ręce, prosząc o ciszę. Brzemię emocjonalne przerosło jego siły; chwilę stał, ciężko dysząc, z wymalowaną na twarzy ulgą.

– Przyjaciele! – przemówił w końcu. – Byliśmy tu świadkami wielkiej rzeczy. Oto ja, syn boga i prawnuk boga, zostałem ojcem bogini. Wasz cesarz nosi boskie nasienie. – Wyciągnął rękę do swego ulubieńca. – Moja cytra, Epafrodycie.

Wyzwoleniec wyciągnął zza ołtarza siedmiostrunowy instrument, na którym grę Neron ćwiczył już piąty rok.

Dla uczczenia tego dnia i na chwałę mojej boskiej córki, owocu mych lędźwi, ułożyłem pean dziękczynny. – Cesarz trącił strunę i spróbował wziąć podobną nutę, lecz bez powodzenia. Jego słaby głos ginął w wielkiej świątyni.
Sabinus skrzywił się i zebrał w sobie jak przed ciosem. Gajusz nerwowo rozejrzał się za krzesłem, ale żadnego nie znalazł.

Po dwóch kolejnych akordach, które w ogóle nie powinny zabrzmieć razem, Neron rozpoczął dysharmoniczny lament o chaotycznym rytmie i kiepskich rymach. Ciągnął wers za wersem, podczas gdy elita Rzymu wsłuchiwała się uważnie, jak przystoi szczęśliwcom, których los postawił w towarzystwie geniusza, niemogącym uwierzyć, że to na nich właśnie spłynął ów dar.

Nikt już jednak nie był w tej sztuce nowicjuszem: od paru lat cesarz bezwstydnie, jak gdyby był niewolnikiem lub wyzwoleńcem, grywał i śpiewał dla niewielkich grup senatorów. Po śmierci matki, zgładzonej z jego rozkazu, i odtrąceniu byłego mentora Seneki, który starał się utrzymywać młodego princepsa na drodze godności i powściągliwości, Neron pojął, że może robić dosłownie wszystko. Matkę zabił, bo go denerwowała; brata, bo widział w nim zagrożenie; ostatnio zaś żonę, Klaudię Oktawię, aby Poppea Sabina mogła zająć jej miejsce – nowej cesarzowej dał nawet głowę poprzedniczki w prezencie ślubnym. Nikt go za te zbrodnie nie krytykował, bo nie było takich śmiałków. Cały patrycjat wiedział, że Neron nie zniósłby świadomości, że ktokolwiek o nim źle myśli; pragnął być kochany przez wszystkich – a ci, którzy nie kryli się z odmiennymi poglądami, nie mieli czego szukać w jego mieście.
Rzym był już bowiem jak najbardziej miastem Nerona.

Władca absolutny

Władca nie silił się więcej na maskowanie rzeczywistej władzy absolutnej, jak to czynił August, i nie udawał, że nie wszystko, co mu wpadnie w oko, może sobie wziąć. Nawet rozpustny młody Gajusz, znany pod młodzieńczym przydomkiem Kaliguli, starał się zachowywać pozory praworządności: kiedy zapragnął czyjegoś majątku, miał na tyle umiaru, że najpierw zlecał jakiemuś karierowiczowi sfabrykowanie dowodów zdrady właściciela. Któż mógłby bowiem sprzeciwić się człowiekowi, którego pozycję zabezpiecza dziesięć tysięcy pretorianów? Kto porwałby się na próbę utemperowania jego żądz? Skoro ów człowiek życzy sobie śpiewać pean na cześć bogini, którą sam spłodził, to niechże mu będzie na zdrowie. Nie było wśród obecnych nikogo, kto choćby najmniejszym drgnięciem dałby po sobie poznać, że to, co słyszy, nie jest najwspanialszą kompozycją wszech czasów, wykonywaną przez najpowszechniej umiłowanego ze wszystkich ludzi, jacy kiedykolwiek stąpali po tej ziemi.

Artykuł stanowi fragment książki Wespazjan. Święty ogień Rzymu. To już ósmy tom bestsellerowego cyklu, który podbił serca czytelników

Artykuł stanowi fragment książki Wespazjan. Święty ogień Rzymu. To już ósmy tom bestsellerowego cyklu, który podbił serca czytelników

Tak więc kiedy po półgodzinie pieśń dobiegła posępnego końca, senatorowie prześcigali się, kto szybciej i głośniej pospieszy z gratulacjami i aplauzem dla tak utalentowanego cesarza, który naturalnie był zaskoczony i wzruszony entuzjastycznym odbiorem i nie mógł się oprzeć licznym prośbom o bis.

– Przyjaciele moi… – wychrypiał Neron przemęczonym głosem, gdy dogasły oklaski po drugim wykonaniu. – Teraz, gdy już umieściłem córkę na właściwym miejscu w niebiesiech i zapewniłem jej odpowiednie lokum tu, w Rzymie, moje myśli mogą się skierować na mą własną i mojej żony Augusty Poppei Sabiny pociechę. – Przyłożywszy wierzch dłoni do czoła i zapatrzywszy się w pasma dymu skłębione pod malowanym sufitem i jego cedrowymi dźwigarami, wydał melodramatyczne westchnienie. – To jednak musi zaczekać, albowiem muszę się pokazać w senacie i udam się tam niezwłocznie. Trzeba odczytać raport Korbulona z przebiegu wznowionej wojny w Armenii, ustalić politykę i dalsze działania w tamtych stronach… skoro już byłem zmuszony przywrócić mu dowództwo na Wschodzie po upokarzającej porażce Lucjusza Cezenniusza Petusa w bitwie z partyjskim królem Wologazesem. – Przerwał, by dać słuchaczom sposobność do wzniesienia okrzyków typu „wstyd i hańba”.

Artykuł stanowi fragment książki Wespazjan. Święty ogień Rzymu. To już ósmy tom bestsellerowego cyklu, który podbił serca czytelników

Czy wiesz, że ...

...w starożytnym Egipcie faraonowie mieli swoich prywatnych "dozorców odbytu"? Byli oni odpowiedzialni za zapobieganie jego wypadnięciu, co było częstym efektem ówczesnych chorób przewodu pokarmowego.

...jeden ze starożytnych cesarzy rzymskich, Heliogabal, uprawiał z kochankami analingus? Był to dość specyficzny rodzaj analnych pieszczot polegający na stymulacji obszaru odbytu ustami. Tym samym gorszył on nie tylko dwór, ale wszystkich poddanych.

... w bitwie pod Kannami po przegranej stronie poległo aż 47 tysięcy żołnierzy piechoty i 2,7 tysiąca kawalerzystów? Kolejne 19 tysięcy ludzi dostało się do niewoli. Życie stracił nawet jeden z rzymskich konsulów, Paulus. Przy tej skali klęski straty Kartaginy – 8 tysięcy dusz – wydają się niewielkie.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.