Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Najdziwniejsza kariera żołnierska w dziejach Polski. Jak Czarnieckiemu udało się przebić szklany sufit?

Jak to możliwe, że Stefan Czarnieckie zaczynając jako prosty żołnierz zaszedł aż tak wysoko?

fot.F. Szewczyk/domena publiczna Jak to możliwe, że Stefan Czarniecki zaczynając jako prosty żołnierz zaszedł aż tak wysoko?

Kiedy stawiał pierwsze kroki w żołnierskim życiu, wydawało się, że jest na z góry przegranej pozycji. Ubogi, niewykształcony i nieokrzesany, dzięki odrobinie szczęścia i dużej dozie sprytu doszedł na sam szczyt. Jak tego dokonał?

Czarniecki nie pochodził z magnackiej rodziny, nie odbył zagranicznych studiów i nie stawił się na pierwszą wyprawę wojenną z dobrze wyekwipowaną chorągwią. Urodził się w 1599 roku jako syn niebogatego szlachcica, posiadającego 2 łany ziemi i młyn w Czarncy nieopodal Włoszczowy.

Wprawdzie ojciec Stefana później się dorobił (otrzymał nawet intratne starostwo żywieckie), lecz nie mógł mierzyć się z najpotężniejszymi polskimi i litewskimi rodami. Na dodatek miał aż dziesięciu synów, więc rodzinnego tortu siłą rzeczy nie starczyło dla wszystkich. Z tego powodu część z nich musiała zostać żołnierzami.

Wojna zamiast uniwersytetu

Kiedy magnaccy dziedzice odbywali dalekie podróże, odwiedzając zagraniczne uniwersytety i studiując traktaty poświęcone wojskowości, Stefan Czarniecki trafił do prawdziwej „akademii mordu i grabieży” – żołnierskie szlify miał zdobywać w okrytym złą sławą oddziale utworzonym przez Aleksandra Józefa Lisowskiego. Mowa oczywiście o lisowczykach.

Czarniecki zaczynał swoją karierę w oddziale Lisowczyków.

fot.Konstanty Górski/domena publiczna Czarniecki zaczynał swoją karierę w oddziale Lisowczyków.

W szeregach tej lekkiej jazdy, słynącej z zabójczej skuteczności i okrucieństwa, walczył po stronie cesarskiej w wojnie trzydziestoletniej. Jeszcze jako lisowczyk brał udział w 1621 roku w bitwie pod Chocimiem z Turkami. Później, już w regularnej armii koronnej, uczestniczył w kampaniach przeciwko Szwedom, Rosjanom, Tatarom i Kozakom.

Przy okazji mógł podejrzeć „warsztat” wybitnego wodza, jakim był hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski. Chciał go nawet gościć na weselu, ale historycy wątpią, czy potężny magnat skorzystał z zaproszenia.

Czarniecki na własnej skórze przekonał się, że bycie najdzielniejszym żołnierzem w służbie Rzeczpospolitej niekoniecznie gwarantuje przebicie szklanego sufitu i otwiera drzwi na szczyt. Musiały minąć lata, nim w końcu mu się to udało.

O największych wodzach w naszej historii przeczytacie w książce „Polscy bogowie wojny”. Już dziś możecie zamawiać w przedsprzedaży.

Co więcej, w normalnych okolicznościach zapewne pozostałby oficerem średniego szczebla, o którym pamiętałaby jedynie garstka miłośników militariów. Los miał jednak względem niego inne plany. Przypadła mu w udziale chyba najbardziej niezwykła kariera żołnierska w dziejach Polski.

Zadecydowały o tym dwa zdarzenia. Po pierwsze, Czarnieckiego nie było wśród ofiar bitwy pod Batohem w 1652 roku, gdzie Kozacy i Tatarzy pokonali armię koronną, a następnie wymordowali jeńców, poważnie przetrzebiając kadrę oficerską wojsk Jana II Kazimierza Wazy. Dzięki temu przed ambitnym wojakiem otworzyły się nowe możliwości. Niedługo po rzezi otrzymał godność oboźnego koronnego, a rok później debiutował w roli samodzielnego dowódcy.

Po drugie, kiedy w 1655 roku Rzeczpospolitej omal nie zatopił potop szwedzki, w przeciwieństwie do licznych magnatów entuzjastycznie garnących się pod skrzydła skandynawskich najeźdźców, pozostał wierny polskiemu królowi. A władca potrafił to docenić. Trzeciego stycznia 1656 roku mianował go regimentarzem. Innymi słowy, Czarniecki otrzymał pełnię władzy nad armią koronną i miał pokazać, czego nauczył się przez ponad trzy dekady żołnierskiego życia.

***

O tym gdzie krył się sekret sukcesów naszych największych wodzów przeczytacie w książce „Polscy bogowie wojny”. Powyższy tekst stanowi fragment rozdziału poświęconego Stefanowi Czarnieckiemu. Jeżeli chcesz przeczytać więcej na jego temat zamów już dziś z rabatem na empik.com!

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Kup książkę z rabatem na empik.com

polscy bogowie wojny baner 2

Czy wiesz, że ...

...26 maja 1604 roku król Francji Henryk IV cudem uniknął śmierci w wyniku otrucia. Zabójczy specyfik próbował mu podać ksiądz – podczas komunii. Władcę uratował jego pies, który chwycił zębami królewskie szaty i go odciągnął. Do spożycia trucizny zmuszono za to duchownego. Mężczyzna zmarł na miejscu. 

...pierwsza francuska feministka skończyła na gilotynie? Mogła uniknąć śmierci gdyby wyrzekła się swoich poglądów, ale ani myślała kapitulować. Zwolennicy Robespierre’a nie zamierzali zaś po prostu ściąć jej głowy. Postanowili najpierw ją upokorzyć.

... pewna bakteria była tak zjadliwa, że wystarczył łyk wody ze strumienia by się nią zarazić. Nic dziwnego, że ta choroba rozprzestrzeniała się z niesamowitą prędkością. Dziesiątkowała biedotę, ale zabijała też koronowane głowy. Kto padł jej ofiarą i czy nadal powinniśmy się jej bać?

Komentarze (4)

  1. zxc Odpowiedz

    Kariera żołnierska Piłsudskiego (przy całym szacunku dla niego jako patrioty i polityka) jest jeszcze ciekawsza – z cywila od razu został marszałkiem. Nie zapominajmy też o obecnych kapelanach, gdzie już się całkiem cuda dzieją.

    • Anonim Odpowiedz

      Mały błąd najpierw został Piłsudski z łaski Austriaków z cywila mianowany dowódca I Brygady w stopniu Brygadiera ,coś w rodzaju pułkownika. A dopiero później został mianowany marszałkiem. Jak na agenta wywiadu wojskowego Austro-Węgier o pseudonimie Stefan 2 to duży awans. Z członka organizacji konfident R ( rewolucjonista ) został Brygadierem i marszałkiem.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.