Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Dymitr Samozwaniec. Cudownie ocalały syn Iwana Groźnego czy oszust stulecia?

Ostatnie chwile Dymitra I Samozwańca.

fot.Karl Gottlieb Wenig/domena publiczna Ostatnie chwile Dymitra I Samozwańca.

Człowiek podający się za syna Iwana Groźnego wciągnął Rzeczpospolitą w awanturę ze wschodnim sąsiadem. W zamian za pomoc w odzyskaniu tronu oferował wielkie bogactwa. Ale czy Dymitr Samozwaniec faktycznie był carewiczem, czy tylko hochsztaplerem? W końcu „zmartwychwstawał” aż trzy razy…

Gdy w 1584 roku zmarł Iwan Groźny, ważyła się sprawa sukcesji rosyjskiej. Carem powinien zostać drugi syn władcy, również Iwan (pierworodny, Dymitr, utonął w wieku zaledwie roku), ale nie doczekał tej chwili. Zginął trzy lata wcześniej z rąk… własnego ojca – panowie mocno się pokłócili, doszło do rękoczynów, a młody carewicz oberwał w skroń i dostał silnego krwotoku. Lekarze nie byli w stanie mu pomóc. Dlatego stery imperium przejął trzeci pod względem starszeństwa Fiodor.

Nie był to najszczęśliwszy wybór – chorowity, nieszczególnie inteligentny i raczej flegmatyczny następca Iwana Groźnego nie nadawał się do rządzenia. W praktyce decyzje podejmował brat jego żony – Borys Godunow, sam marzący o carskiej koronie. A była ku temu okazja, Fiodor nie miał bowiem męskiego potomka. W grze o tron pozostawał tylko najmłodszy z czwórki braci – Dymitr, ale ten w momencie śmierci ojca był jeszcze ledwie dzieckiem.

Śmierć i pierwsze zmartwychwstanie carewicza

Mały Dymitr i jego matka, Maria Nagoj (siódma żona Iwana Groźnego), od śmierci cara mieszkali w rezydencji w mieście Uglicz, w zachodniej części Rosji. 15 maja 1591 roku służba znalazła chłopca leżącego na progu domu. Najprawdopodobniej został zakłuty nożem podczas zabawy. W chwili tragedii, której okoliczności ostatecznie nigdy nie wyjaśniono, miał zaledwie 8 lat.

Na wieść o możliwym zabójstwie (jakoś nikt nie chciał wierzyć w wersję mówiącą o wypadku) mieszkańcy miasta wpadli ponoć w złość i wybili do nogi wszystkich urzędników, którym powierzono nadzór nad chłopcem. Z kolei zrozpaczona matka Dymitra była przekonana, że jej jedyne dziecko padło ofiarą zamachu zorganizowanego przez Godunowa.

Gdyby Iwan IV Groźny nie zabił w gniewie swojego syna – również Iwana – cała sprawa w ogóle by się nie wydarzyła.

fot.Ilya Repin/domena publiczna Gdyby Iwan IV Groźny nie zabił w gniewie swojego syna – również Iwana – cała sprawa w ogóle by się nie wydarzyła.

Śledztwo nie wykazało jednak morderstwa. Carewicz miał zginąć wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności: podczas zabawy z rówieśnikami dostał napadu apopleksji i nadział się na ostre narzędzie. Sprawę postanowiono zamieść pod dywan, a Marię wysłano do zakonu. O małym Dymitrze zapomniano na kolejnych 7 lat. Kiedy jednak zmarł car Fiodor, a Godunow już oficjalnie przejął władzę w kraju, dawne plotki, jakoby to on stał za zamachem na prawowitego następcę, odżyły.

Czy wiesz, że ...

... gdy angielski król Jakub I Stuart zaniemógł w 1616 roku, jego nadworny lekarz zaordynował mu specyfik, którego głównym składnikiem była sproszkowana, niepogrzebana ludzka czaszka, pomieszana z białym winem. Nie był to jedyny władca spożywający „dla zdrowia” kanibalistyczne lekarstwa.

...Zawisza Czarny sporą część kariery wojskowej spędził pod obcymi sztandarami? Zaczynał w oddziałach margrabiego Prokopa Luksemburskiego, a potem zaciągnął się na służbę u węgierskiego króla Zygmunta Luksemburskiego.

...pewna amerykańska kucharka była prawdziwie zabójczą kobietą. Choć sama zdrowa jak rydz, była nosicielką tyfusu. Przenosiła się z domu do domu, zatrudniając się jako kucharka. Niedługo po tym, jak poczęstowała swoich pracodawców swoimi pysznymi potrawami, zaczynali umierać ludzie.

...XVIII-wieczna polska szkoła uczyła młodzież wszystkich negatywnych zachowań szlacheckich, jakie stały się wtedy przekleństwem Rzeczypospolitej? Wychodzili z niej obywatele przekonani o wyjątkowości swojego stanu i przywiązani do zepsutego ustroju państwa. Nie brakowało też fanatyków religijnych.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.