Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ideał piękna w starożytności. Nieumalowana, nadmiernie owłosiona i ogólnie zaniedbana?

Gdyby Helena Trojańska pudrowała twarz, malowała usta i farbowała włosy – jak przedstawił to XIX-wieczny malarz – żaden starożytny mężczyzna nie uznałby jej za piękność!

fot.Frederick Sandys/domena publiczna Gdyby Helena Trojańska pudrowała twarz, malowała usta i farbowała włosy – jak przedstawił to XIX-wieczny malarz – żaden starożytny mężczyzna nie uznałby jej za piękność!

Nie wychodzisz z domu bez makijażu? Dwa tysiące lat temu zostałabyś… wyśmiana! Starożytnym Grekom i Rzymianom nie podobały się wypacykowane damy z upudrowaną twarzą i pomalowanymi oczami. Cenili naturalność – i nie przebierali w słowach, krytykując kobiety za próby „zrobienia się na bóstwo”.

Poeta i filozof Lukrecjusz ostrzegał w I wieku p.n.e., że ideały kobiecej urody bardzo odbiegają od rzeczywistości. (…) Świadom był, że mężczyzn „namiętność bardzo często oślepia, każąc widzieć w kochance zalety, których nie ma”.

Zaślepić mogła kobieta, która odpowiednio o siebie zadbała. Przykład dawali bogowie. Według Homera bogini Hera, szykując się do uwiedzenia Zeusa, nie zaniedbała żadnego szczegółu w swym wyglądzie. Natarła ciało pachnącą ambrozyjską oliwą, splotła w kędziory włosy, włożyła cudowną przepaskę Afrodyty i piękną szatę od Ateny. Ze swej bogatej biżuterii wybrała złoty pas, przepaskę z wisiorami i kolczyki z klejnotami, a na koniec założyła na gładkie stopy gustowne sandałki. Krótko mówiąc: zrobiła się na bóstwo.

Wyglądało jednak na to, że to, co przystoi bogini, razi w przypadku śmiertelniczek. Starożytni bowiem wiecznie utyskiwali na kobiecą dbałość o wygląd.

Stare rupiecie i bezzębne straszydła

„U kobiety wszystko jest sztuczne, i słowa, i wygląd. Jeśli któraś z nich wydaje się piękna, jest to niewątpliwie efektem maści. Jej piękność zrobiona jest z mirry, farb do włosów i szminek. Gdy pozbawisz kobietę tych sztuczności, przypomina sójkę z bajki, którą odarto z jej piór” – czytamy w erotycznej powieści romantycznej Przygody Leukippy i Klejtofonta Achillesa Tatiosa z przełomu II i III wieku n.e.

Hera, by uwieść Zeusa, skorzystała z rozmaitych metod upiększających. Ale to, na co może sobie pozwolić bogini, nie przystoi zwykłym śmiertelniczkom.

fot.Hendrik Goltzius/domena publiczna Hera, by uwieść Zeusa, skorzystała z rozmaitych metod upiększających. Ale to, na co może sobie pozwolić bogini, nie przystoi zwykłym śmiertelniczkom.

Już wcześniej rzymski satyryk z II wieku p.n.e. Lucyliusz na cel wziął pachnidła: „Kobieta ładnie pachnie, kiedy w ogóle nie pachnie. Bo te wszystkie stare rupiecie polewające się perfumami, te bezzębne straszydła przysypujące pudrem ruiny swej urody cuchną, jak kucharz przyrządzający gulasz z resztek rozmaitych sosów”. Nie mniej okrutny był Owidiusz, gdy pisał dwa tysiące lat temu, że można łatwo wyleczyć się z uczucia, jeśli przyjrzy się ciału kochanki bez upiększeń.

W Grecji klasycznej też utyskiwano na kobiece kosmetyki. Niejaki Ischomach z Ekonomii Ksenofonta skarży się na barwidła i szminki żony, ponieważ wprowadzają go w błąd. Nie odbiera ich jako zabiegów swej lubej, by dać mu więcej seksualnych bodźców. Irytuje go, że małżonka używając bieli ołowianej, próbuje rozjaśnić sobie cerę (…). Wścieka się, że żona staje przed nim w wysokich sandałach, by wyglądać na smuklejszą. Nie pisze nic chyba tylko o malowaniu oczu, bo na to żadna przyzwoita Atenka nie mogła sobie pozwolić – wyzywające spojrzenie było bronią z arsenału prostytutek.

„To oszustwo, które może zwieść obcych, nie zdoła uczynić wrażenia na mężu, z którym się żyje i który zatem może widzieć żonę po wyjściu z łoża, spoconą, we łzach, a nawet w kąpieli” – tłumaczył historyk Michel Foucault. – „Jednakże Ischomach krytykuje ów podstęp przede wszystkim dlatego, że łamie on podstawową zasadę małżeństwa. Otóż wspólnota dóbr wyklucza oszustwo, mężczyzna zaś źle postępowałby ze swą żoną, gdyby kazał jej wierzyć w bogactwa, jakich nie posiada (…)”.

„Lwu zdechłemu nie podskubuj brody”

Cóż, gdyby wszystkie kobiety starożytności słuchały Ischomacha, byłoby bardzo nudno. Całe szczęście ani Ksenofont, ani moraliści zalecający kobietom, by siedziały w domach i przędły do znudzenia, nie stali się ulubionymi autorami Rzymian, w odróżnieniu na przykład od skandalizującego Owidiusza.

A ten skupił się na konstruktywnych radach nie tylko dla panów, ale i dla pań. Na przykład dotyczących fryzury: (…) kobieta powinna chwalić się wspaniałymi, bujnymi włosami. Dlatego, że zawsze one mężczyzn podniecają, działają jak afrodyzjak. O ile tylko są to jej własne włosy, a nie peruka z jasnych włosów germańskich niewolnic!

Niniejszy artykuł powstał podczas podczas pracy Autora nad jego najnowszą książką pt. "Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności" (CiekawostkiHistoryczne.pl 2018). O seksie w starożytności nikt nie pisał jeszcze z taką swadą i dociekliwością.

Artykuł stanowi fragment książki Adama Węgłowskiego „Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności” (CiekawostkiHistoryczne.pl 2018). Kup z rabatem na empik.com.

Co innego grzywa nie na głowie, lecz w niepożądanych miejscach. Stamtąd należało włosy usuwać. „Pachy nie mogą cuchnąć jak cap – czy pamiętasz?! I że nogi nie mogą pokryć się szczeciną?” – alarmował Owidiusz. Nie zapominano też o depilowaniu włosów łonowych. Już Greczynki pozbywały się takiego owłosienia, opalając je przy pomocy lamp. Potem o fryzury intymne można było zadbać u młodych specjalistek w Rzymie, zwanych picatrix.

Nie wszyscy mężczyźni lubili jednak kobiece części intymne wydepilowane, niektórzy woleli je bujnie owłosione. A złośliwiec Marcjalis tradycyjnie narzekał na stare matrony, zwracając uwagę, że mogłyby już sobie darować depilację okolic bikini:

Czy wiesz, że ...

...Aleksander Wielki kazał zamordować swojego przyrodniego brata Karanosa? Biednego chłopca podobno wrzucono do rozgrzanego pieca.

...na jednym z fresków w Domu Efeba w Pompejach znajduje się wizerunek ananasa? Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że starożytni podobno wcale nie znali tego owocu. Został on sprowadzony do Europy dopiero w czasach nowożytnych.

Komentarze (3)

    • Anonim Odpowiedz

      No właśnie ja też się nad tym zastanawiam. Bo wiem że włosy na golonce to kucharz nad gazem opala i teraz mam wizje jak te kobiety się smażą nad tymi oliwnymi lampkami : ) Ale to musiało strasznie boleć więc jakoś mi w to trudno uwierzyć. Może autor mógłby szczegółowo rozwinąć ten wątek?

      • A Odpowiedz

        Pewnie bolało, ale Greczynki jednak stosowały tę metodę – i to nawet do depilacji intymnej. W pierwszych wersach „Sejmu kobiet” Arystofanesa niejaka Praksagora stwierdza: „O jasne oko glinianej lampeczki! Łatwo cię znaleźć, boś zawsze pod ręką (…)/Ty łon oświetlasz sekretne zakątki/Puch opalając, który tam zakwita” [tłum. Janina Ławińska-Tyszkowska]

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.