Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Jeden z największych sukcesów Piłsudskiego to tylko propagandowa bajeczka. Kto naprawdę stworzył Polską Organizację Wojskową?

Józef Piłsudski na czele członków komendy POW. Zdjęcie z 1917 roku. U zarania organizacji Piłsudskiego wcale jednak nie było.

Józef Piłsudski na czele członków komendy POW. Zdjęcie z 1917 roku. U zarania organizacji Piłsudskiego wcale jednak nie było.

POW przeszła do legendy. Potajemne wojsko, zaciekle występujące przeciw obu zaborcom, stało się symbolem walki o niepodległość, a po latach – także wzorem dla Armii Krajowej. Kto naprawdę stał u podstaw tego sukcesu?

Polska Organizacja Wojskowa powstała w Warszawie już w najwcześniejszych dniach pierwszej wojny światowej.

O ścisłych początkach tej nowej konspiracyjnej siatki, kreowanej za liniami wroga, niewiele pewnego da się powiedzieć. W sytuacji, gdy wymarsz Kadrówki nie doprowadził do wybuchu wymierzonego w Romanowów powstania, a wojska austriackie, zamiast wejść we wrogie terytorium jak w masło, zderzyły się z granitową ścianą, zwyczajnie trzeba było powołać podziemne struktury, skupiające ludzi sprzeciwiających się rosyjskiej władzy.

Zapomniana matka założycielka

Szybko odbyło się spotkanie założycielskie, w którym wzięli udział liderzy konkurujących dotąd ze sobą, wywrotowych związków. Do głosu doszły rzecz jasna sprzeczne ambicje i osobiste animozje. Świadkowie wydarzeń nie mogli zgodzić się co do tego, kto wyszedł z inicjatywą, kto komu ustąpił pola, kto okazał bezinteresowny patriotyzm, a kto popisał się nieprzystającą do sytuacji żądzą władzy…

Dwie rzeczy wiemy jednak z całą pewnością. Spotkanie zapośredniczyła miejscowa organizacja kobieca. Mało tego – do bezpośrednich obrad, nie w roli niemego świadka, ale jednego z czterech głównych negocjatorów, zaproszono wpływową działaczkę, Marię Kwiatkowską.

Po raz pierwszy kobieta grała wiodącą, oficjalną rolę u zarania niepodległościowej organizacji. I nie tylko u zarania, bo Kwiatkowską natychmiast wyznaczono na szefową Oddziału Żeńskiego Polskiej Organizacji Wojskowej.

Co na to Dziadek?

Znanemu mizoginowi Piłsudskiemu taki rozwój wypadków na pewno by się nie spodobał. On dostawał białej gorączki już na samą myśl, że ktoś mógłby wypowiedzieć w jednym zdaniu słowa „kobieta” i „wojsko”. Komendant dołożył wielkich starań, by jak najszybciej usunąć z Legionów wszelkie kobiety. Przez długi czas uniemożliwiał im też wstępowanie do związków strzeleckich i oficjalnie zakazał im udziału w Związku Walki Czynnej.

Odznaka pamiątkowa Polskiej Organizacji Wojskowej (fot. Olerys, lic. CC ASA 3,0U).

Odznaka pamiątkowa Polskiej Organizacji Wojskowej (fot. Olerys, lic. CC ASA 3,0U).

Gdyby mógł, zablokowałby też na pewno kobietom dostęp do POW-u. „Dziadka” nikt jednak nie zapytał o zdanie.

„Założyłem POW, wysyłając [Tadeusza] Żulińskiego w początku wojny 1914 roku do Warszawy dla zorganizowania tam odpowiednika tego, co w historii legionowej było ruchem Pierwszej Brygady” – pisał po latach sam Piłsudski. Może nie chciał mówić prawdy, a może zdążył już zapomnieć, jak ta prawda wyglądała. W każdym razie zupełnie rozminął się z rzeczywistością.

Polska Organizacja Wojskowa powstała w sposób podobny do już wspomnianego i istniejącego od paru lat Związku Walki Czynnej – oddolnie, pod naporem chwili, bez czekania na akceptację ze strony wyższych czynników. Wspomnianego Żulińskiego, a więc komendanta POW, Piłsudski w istocie wysłał do Warszawy i kazał mu przejąć kontrolę nad organizacją. Tyle tylko, że… zrobił to o wiele za późno.

Poznaj losy kobiet, które zdobyły dla Polski niepodległość, a dla siebie – wolność, prawa wyborcze i godność, której zawsze im odmawiano. Najnowsza książka Kamila Janickiego „Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę” już dostępna w przedsprzedaży!

Poznaj losy kobiet, które zdobyły dla Polski niepodległość, a dla siebie – wolność, prawa wyborcze i godność, której zawsze im odmawiano. Najnowsza książka Kamila Janickiego „Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę” już w sprzedaży.

Zanim człowiek Komendanta dotarł do celu, POW istniała już od jakichś dziewięciu czy dziesięciu tygodni. Nawet na słynną dzisiaj nazwę „Polska Organizacja Wojskowa” Dziadek nie miał najprawdopodobniej żadnego wpływu.

Kręgosłup konspiracji

Gdy bezpośredni nominat Piłsudskiego wziął sprawy w swoje ręce, Oddział Żeński POW działał już pełną parą i dzień w dzień udowadniał własną wartość. „Przewidywaliśmy i to słusznie, że akcja kobiet stanie się częścią składową naszej pracy na tyłach rosyjskich” – wspominał jeden z dowódców POW i przyszły autor obsesyjnie szczegółowej kroniki życia Marszałka, Wacław Jędrzejewicz. Miał rację, ale było to z jego strony jednak spore niedopowiedzenie.

Kobiety szybko przejęły pałeczkę w konspiracji i to one tworzyły krwiobieg podziemnych działań. Fabrykowały paszporty, zbierały fundusze, kolportowały nielegalne druki, montowały bomby, przechowywały uzbrojenie…

Tadeusz Żuliński. To wcale nie on założył Polską Organizację Wojskową.

Tadeusz Żuliński. To wcale nie on założył Polską Organizację Wojskową.

Zajmowały się też szmuglem broni i tylko od czasu do czasu narzekały, że prościej było to robić przed wojną, gdy wrogiem była carska policja. Teraz odkrywały, że wojskowy karabin dużo trudniej przemycić, niż niepozorny pistolet. „Żeby nie wiem jak starannie karabin opakować, nie chce nic innego przypominać, tylko karabin” – notowała peowiaczka Irena Wasiutyńska – „Kiedyśmy niosły taką sztukę, musiałyśmy go dobrze maskować, bo ani rusz nie mógł nabrać fasonu wałka do rolet”.

Pań pełno też było w pracach biurowych, w sprawach kwaterunku, w zadaniach kurierskich czy wreszcie – w służbie wywiadowczej, do której świetnie przygotowały je pierwsze miesiące wojny i działalność w oddziałach kadrowych.

W sercu walki

Ogółem akcje szpiegowskie w niebagatelnym stopniu stały się domeną żołnierek. Kluczowe punkty stolicy – od Mostu Kierbedzia, przez Krakowskie Przemieście po Aleje Jerozolimskie – były stale patrolowane przez członkinie Oddziały Żeńskiego, niezależnie od pory i warunków pogodowych.

Odprawy najwyższej instancji, Biura Wywiadowczego POW, odbywały się w mieszkaniu niepozornej nauczycielki Zofii Szteynówny. Tam też przechowywano, oczywiście w najściślejszej tajemnicy, bezcenne księgi ewidencyjne organizacji. Były one ukryte tak skrzętnie, że nawet gdy do lokalu wpadły na rewizję wrogie służby, nie udało im się znaleźć żadnej dokumentacji. Materiały potrzebne wojskom na froncie preparowano w domu Marii Gieysztorówny, zwykle w obecności najwyższych dowódców całej organizacji, a następnie odsyłano prosto do dyspozycji pierwszej brygady Legionów.

Oddział żeński POW. Członkinie III i IV plutonu.

Oddział żeński POW. Członkinie III i IV plutonu.

Jeśli nie dało się tego zrobić za pośrednictwem kurierek, sięgano po… prasę. Kobiety zamieszczały w gazetach (ale oczywiście tylko tych, które docierały do wojska) specjalne ogłoszenia, dotyczące zaginionych psów czy też wprowadzanych do obrotu przedmiotów codziennego użytku. Posługiwano się przy tym kodem, który następnie deszyfrowali sygnaliści Legionów. Proceder rozwinął się na sporą skalę, bo jak wspominała jednak z peowiaczek: „dziewczęta podające ogłoszenia, nasłuchały się mnóstwa zdumionych uwag o niesłychanej ilości psów, ginących od pewnego czasu w Warszawie”.

Z kolei mieszkanie niejakiej Marii Optołowiczówny stało się punktem kontaktowym i przerzutowym dla bojowników spoza Warszawy. Podobną funkcję miało też pełnić lokum niejakiej Sołomowiczówny. Może zresztą chodzi o jedną i tę samą osobę: tradycyjnie Polacy nie zadbali po odzyskaniu niepodległości o utrwalenie kobiecych zasług i o wielu z członkiń POW nie wiemy nawet do końca, jak się nazywały, a tym bardziej, kim konkretnie były.

Nawet członkinie tak zwanej sekcji sanitarnej – z pozoru pełniące działalność ze wszech miar pacyfistyczną, skupiającą się wokół kwestii opieki nad rannymi i chorymi – w niebagatelnym stopniu wspierały polski wywiad. Wiele z nich znalazło zatrudnienie w warszawskich szpitalach wojskowych. Nawiązywały tam znajomości z rosyjskimi żołnierzami, podstępem wyciągały z nich cenne informacje, analizowały ich karty ewidencyjne, a gdy zachodziła potrzeba – nawet wykradały ich dokumenty.

Czasem zresztą wystarczała uważna rozmowa: żołnierze opowiadali przecież o przebytych walkach, o triumfach i porażkach, straconych kolegach czy nastrojach na froncie. Odrobina uwagi, okazanie współczucia i autentycznego zainteresowania wystarczały, by z pozoru nieprzystępni weterani zaczęli wylewać z siebie nieprzebrane fontanny słów.

Poznaj losy kobiet, które zdobyły dla Polski niepodległość, a dla siebie - wolność, prawa wyborcze i godność, której zawsze im odmawiano. Najnowsza książka Kamila Janickiego "Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę" już dostępna w sprzedaży!

Poznaj losy kobiet, które zdobyły dla Polski niepodległość, a dla siebie – wolność, prawa wyborcze i godność, której zawsze im odmawiano. Najnowsza książka Kamila Janickiego „Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę” już dostępna w sprzedaży!

Trudno sobie wyobrazić

„Członkinie Oddziału Żeńskiego oddały ogromne usługi” – podkreśla profesor Jerzy Gaul, najlepszy specjalista od szpiegowskiej działalności POW. Podobnego zdania był też obserwujący krzątaninę kobiet z bliska Wacław Jędrzejewicz. „Po prostu trudno sobie wyobrazić, jak by wyglądała nasza praca wywiadowcza bez tej pomocy” – oznajmił.

Przekonanie o zasługach kobiet, nie równało się jednak akceptacji ich pracy. Piłsudski i jego ludzie tolerowali obecność koleżanek w konspiracji tylko dlatego, że chwilowo była ona absolutnie nieodzowna.

W przededniu niemieckiej ofensywy z wiosny i lata 1915 roku, która miała wyprzeć Rosjan aż za wschodnią granicę Królestwa Kongresowego, na każdym odcinku pracy widać było panie. Spodziewano się nie tylko ciężkich walk, ale też tego, że Rosjanie nie pogodzą się z porażką i nie pozwolą sobie wydrzeć polskich ziem: już prędzej puszczą je z dymem. Zakonspirowana Polska Organizacja Wojskowa musiała być przygotowana do boju, tak by interweniować zależnie od rozwoju wypadków. Do tego zaś konieczne były dane wywiadowcze.

Harcerki POW z Kielc (rok 1916, z lewej) oraz jedna z najbardziej zasłużonych członkiń Oddziału Żeńskiego, Stanisława Waroczewska.

Harcerki POW z Kielc (rok 1916, z lewej) oraz jedna z najbardziej zasłużonych członkiń Oddziału Żeńskiego, Stanisława Waroczewska.

Członkini Oddziału Żeńskiego, Jadwiga Barthel de Weydenthal, wspominała: „Należało, o ile to było możliwe, zrobić plan, wyszczególnić wszystkie budowle takie, jak koszary, więzienia i fabryki; oznaczyć załamania ulic, składy węgla, parkany, rusztowania, cyrkuły i domy przechodnie, oraz wymienić ilość i stanowiska posterunków policyjnych”.

Organizowano punkty oporu i magazyny, do których kierowane były zapasy żywności i materiały sanitarne. Kobiety brały także udział w pracach mających zapobiec wysadzeniu mostów na Wiśle, a tym samym sparaliżowaniu aglomeracji. Niespodziewanie jednak Rosjanie wycofali się bez strzałów. A dzieła destrukcji dokonali nie w Warszawie, ale na wschodnich połaciach Polski, niszcząc plony, paląc gospodarstwa, dewastując wsie i miasteczka. Olbrzymia praca peowiaczek szczęśliwie nie musiała przynosić owoców. O ich wysiłkach zresztą zadziwiająco łatwo zapomniano.

Ledwo Niemcy usadowili się nad Wisłą i wprowadzili własny reżim, a ogarnięte optymizmem władze POW nakazały… z dnia na dzień zlikwidować ponoć niepotrzebny już Oddział Żeński organizacji. I jak łatwo zgadnąć: decyzji tej bardzo szybko pożałowano.

 

Bibliografia:

Artykuł powstał w oparciu o materiały i literaturę zebrane przez autora podczas prac nad książką „Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę”. Pełna bibliografia w książce, poniżej wybrane pozycje:

  1. Barthel de Weydenthal J., Sekcja wywiadowcza POW [w:] Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910-1915, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927.
  2. Borkowska W., Wspomnienia ze służby wywiadowczej [w:] Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910–1915, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927.
  3. Brzozowski W., Początki P.O.W. (1.VIII – 22.X.1914 r.), „Niepodległość”, t. 16 (1937).
  4. Dufrat J., Kobiety w kręgu lewicy niepodległościowej. Od Ligi Kobiet Pogotowia wojennego do Ochotniczej Legii Kobiet (1908–1918/1919), Adam Marszałek, Toruń 2002.
  5. Dufrat J., Kobiety w Legionach i kobiety związane z ideą Legionów [w:] Legenda Legionów. Opowieść o Legionach oraz ludziach Józefa Piłsudskiego, Demart, Warszawa 2008.
  6. Gaul J., Służba wywiadowcza w Polskiej Organizacji Wojskowej (1914-1918), „Przegląd Historyczny”, t. 86 (1995).
  7. Gieysztor M., Przed wymarszem Batalionu Warszawskiego [w:] Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910–1915, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927.
  8. Jaxa-Kwiatkowska M., Oddział Żeński POW [w:] Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910-1915, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927.
  9. Jędrzejewicz W., P.O.W. i Batalion Warszawski. Moja służba 1914–1915, Instytut Józefa Piłsudskiego, Warszawa 1939.
  10. Lipiński W., Walka zbrojna o niepodległość Polski w latach 1905-1918, Wolumen, Warszawa 1990.
  11. Szymańska J., Na terenie rosyjskiego szpitala [w:] Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910–1915, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927.
  12. Wasiutyńska I., Urywki z pamiętnika [w:] Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910–1915, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927.
  13. Zawiszanka Z., Przed frontem strzelców [w:] Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910–1915, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927.

Czy wiesz, że ...

...przed wybuchem I wojny światowej wszystkie strony przygotowywały się do brawurowej ofensywy, która w ciągu najwyżej paru miesięcy zakończy wojnę. Planów defensywnych nie przygotował prawie nikt.

...z powodu zatrucia grzybami zmarł sam Budda? Nastąpiło to po tym, jak zjadł potrawkę z grzybami podaną mu przez pewnego kowala. Zanim jednak następnego dnia wyzionął ducha, to przebaczył temu, kto zaserwował mu przez pomyłkę toksyczne danie.

...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

... w Legionach Piłsudskiego służyło 648 Żydów oraz osób o żydowskim pochodzeniu? W trakcie wojny zginęło koło 80 spośród nich, a 190 otrzymało po wojnie różne odznaczenia.

Komentarze (19)

  1. Andrzej Odpowiedz

    Panie Autorze. Jeszcze nie przeczytałem artykułu, ale na widok skreślenej twarzy Marszałka mam chęć komuś przylac za znieważanie pamięci o Nim. ..

    • zak1953 Odpowiedz

      Osiągnięcia Józefa Piłsudskiego są nieco przesadzone. Prostowanie jego „osiągnięć i dokonań” nie jest znieważaniem pamięci. On swoje miejsce ma i miał będzie. Ale nie ma sensu przypisywania mu czegoś, co nie było jego prawdziwym dziełem. Prawda historyczna ma swoje prawa. Mitologizowanie postaci historycznych, raczej z prawdą się kłóci.

    • Damian Odpowiedz

      @Andrzej
      Ach te sanacyjne ciągoty, ach przylać by komu!

      Józef Mackiewicz : „Najbardziej wstrząsające wydaje się wszakże nie to, że starzy, zasłużeni Polacy byli masakrowani kolbami pistoletów, leżąc na ziemi, kopani w głowę oficerskimi butami oficerów polskich za to jedynie, że prof. Cywiński ośmielił się w ‚Dzienniku Wileńskim’ zamieścić artykuł – nie wymieniając zresztą imienia – jakoby krytykujący zmarłego przed trzema laty Piłsudskiego… Najbardziej wstrząsający wydaje mi się fragment przybywających po napadzie przedstawicieli egzekutywy prawa, policji, na czele z wicestarostą grodzkim, którzy nie ścigają przestępców, lecz… aresztują i zabierają do więzienia ofiary przestępstwa”. I 5 lat więzienia za jakąkolwiek krytykę człowieka, który wykoleił polską niepodległość

  2. antyczłonkin antybolszewik Odpowiedz

    „Nawet członkinie tak zwanej sekcji sanitarne” więc sanitariusz to był „członkin”? sekcji sanitarnej, dobrym zwyczajem w Polsce jest używanie języka polskiego a nie nowotworów neobolszewickiej nowomowy. Członek to nie tylko to co nosi się w spodniach.

    • Członek redakcji |Maria Procner Odpowiedz

      W języku polskim istnieją formy żeńskie bardzo wielu słów kojarzonych powszechnie z rodzajem męskim. W tym m.in. słowo członkini – utworzone w sposób poprawny i zgodny z zasadami słowotwórstwa, a zatem polskie i niebędące nowomową. Polecamy orzeczenia Rady Języka Polskiego odnośnie tego tematu.

        • Członek redakcji |Maria Procner

          Stosowanie poprawnych form językowych i znajomość ich pochodzenia jest zdaje się zgodna z normami kultury. Także odsyłanie do bardziej kompetentnych, rzetelnych i aktualnych źródeł wiedzy. Nie było moją intencją nikogo urazić, a jedynie przedstawić rzeczową polemikę do treści komentarza. Nie wiem, co w moim komentarzu uznał Pan (bądź uznała Pani) za niekulturalne. Poprawne wysławianie się jest istotnym elementem kultury wysokiej.

  3. Old Odpowiedz

    Za chwile uwierzę , ze to nie Marszałek i inni, a kobitki utworzyły POW, Legiony, Wojsko Polskie etc… Kobieta jest stworzona do dawania życia nie zabijania wroga bagnetem na wojnie. Opamiętanie radzę. Piłsudski miał racje, którą trudno niektórym pojąć.

    • zak1953 Odpowiedz

      Piłsudski miał swój udział, ale jednak nie zawsze sprawstwo w określonych działaniach. I nie warto podtrzymywać mitów o kimś. Pozycji Piłsudskiego to i tak nie zaszkodzi, a nie warto czekać, aż ktoś zarzuci Polakom tworzenie naszego Kim Ir Sena.

      • Członek redakcji |Maria Procner Odpowiedz

        Dziękujemy za ten głos. Oczywiście Piłsudski odegrał potężną rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a następnie w formowaniu jej państwowości w kolejnych latach. Jednak – tak jak żaden człowiek na świecie – nie działał sam, warto więc wspominać innych, którzy równie mocno (a w niektórych kwestiach nawet mocniej) przyczynili się do tworzenia wolnej Polski.

  4. Anonim Odpowiedz

    Teksty Państwa Janickich czyta się bardzo topornie. Ich subiektywizm wręcz się wylewa, a nie o to chodzi w historii jako przedmiocie nauki. Feminizm to część składowa i elementarna Waszych tekstów.

  5. Elewelka Odpowiedz

    No nie mogę, wychodzi na to że wszystko zawdzięczamy kobietom! O czasów Dobrawy, przez święta Jadwigę, aż do bardziej nam współczesnych agentek wywiadu, dziewczyn Wołynia itd. Państwo Janiccy – rozumiem wasze feministyczne poglądy ale trochę obiektywizmu nie zaszkodzi. Bo niedługo będziecie utrzymywać, że „Kopernik też była kobietą!”

  6. KI Odpowiedz

    a to nie była? swoja droga może Autor tez jest kobieta:przynajmniej emocjonalnie : D
    swoja droga wchodzę tu od dawna czy czasem kiedyś jego zdjęcie awatara nie miał długich włosów charakterystycznych dla czlowiekówek

Odpowiedz na „marcelekAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.