Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Joseph Conrad i Jessie George. Najgorsze oświadczyny XIX wieku?

Józef Konrad Korzeniowski z żoną Jessie i synem Borysem (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Józef Konrad Korzeniowski z żoną Jessie i synem Borysem (fot. domena publiczna)

Wszystko powinno się odbyć z pompą. Kwiaty, połyskujący w świetle świec brylant i uklęknięcie na jedno kolano. I oczywiście wzruszająca przemowa. Tymczasem on zrobił wszystko na opak, a potem w dodatku zniknął na kilka dni. Czy to były najgorsze oświadczyny stulecia?

To była prawdopodobnie najbardziej niedobrana para, jaką można sobie tylko wyobrazić. On? Niemal czterdziestoletni polski szlachcic, mający za sobą wiele przygód kapitan żeglugi, odnoszący sukcesy pisarz. Ona? Osiemnastoletnia dziewczyna z robotniczej rodziny.

Jej ojciec był magazynierem, ale osierocił rodzinę. Ona sama musiała podjąć posadę maszynistki, by pomoc utrzymać młodsze rodzeństwo. W przeciwieństwie do kobiet, z którymi Joseph Conrad flirtował do tej pory nie miała wyszukanych manier, nie mówiła po francusku i… nawet nie była specjalnie ładna (przynajmniej tak twierdził jej mąż w listach do przyjaciół).

Pamiętaj, by zawsze poświęcić czas na to, by poznać swą przyszłą drugą połówkę

Józef Konrad Korzeniowski, który całemu światu znany jest raczej pod imieniem Josepha Conrada, swoją przyszłą żonę Jessie George poznał w 1894 roku. Jak tłumaczy Maya Jasanoff w książce „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”, stało się to prawdopodobnie przy okazji zlecania przepisania na maszynie jego debiutanckiej powieści. To od „Szaleństwa Almayera” zaczęła się jego kariera.

Joseph Conrad (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Joseph Conrad (fot. domena publiczna)

Conrad oświadczył się w 1896 roku, a wcześniej… spotkał się ze swoja przyszłą żoną zaledwie pięć razy. Taka ilość wspólnie spędzonego czasu nie dawała najmniejszej szansy na poznanie osoby, z którą miało się spędzić resztę życia. Nie ostudziło to jednak matrymonialnego zapału pisarza.

Zabierz ją w wyjątkowe miejsce i zadbaj o romantyczną atmosferę

Jessie daleko było do lwic salonowych, jakie dotąd spotykał na swojej drodze Conrad. Nie odebrała starannego wykształcenia, nie miała obycia, nie potrafiła tak flirtować i grywać w gierki towarzyskie, jednak pisarz odważył się zadać dziewczynie najważniejsze pytanie.

Tego dnia spędzili ranek w londyńskiej National Gallery, a gdy wychodzili:

[…] zwrócił się do niej. Słuchaj, powiedział, długo już nie pożyję i nie zamierzam mieć dzieci. Ale tak sobie myślę, dodał wzruszając ramionami, że może warto, abyśmy spędzili razem kilka szczęśliwych lat?

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Mayi Jasanoff "Joseph Conrad i narodziny globalnego świata", wydaną nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Mayi Jasanoff „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”, wydaną nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Trudno wyobrazić sobie kobietę, której ta szaleńczo romantyczna przemowa nie zwaliłaby z nóg. Wszak pełno w niej wyznań najszczerszej miłości i obietnic dozgonnego przywiązania.

Choć przyszły mąż nie zaręczał, że rzuci jej do stóp cały świat, ani nie zapewniał, że będzie się o nią troszczyć, (nie wspominając o tym, że wcale nie powiedział, że ją kocha), panna George przyrzekła swoją rękę temu człowiekowi. Co ciekawe, Jessie uważała Conrada za dziwaka, jednak doceniała, że był pierwszym dorosłym mężczyzną, który się nią zainteresował.

reklama

Bądź tylko dla niej i pokaż jak bardzo jesteś szczęśliwy, że się zgodziła

Po tym, gdy panna George przyjęła oświadczyny pisarza, świeżo upieczeni narzeczeni udali się wspólnie na lunch by świętować. Niezwykły to był posiłek. Zamiast cieszyć się nowym statusem i snuć plany na tę bliższą i tę całkiem daleką przyszłość, Jessie i Conrad jedli niemal w całkowitym milczeniu, wynikającym być może z ogromnego zakłopotania. Nie to jednak było najgorsze. Jak opisuje Maya Jasanoff:

Conrad wystrzelił jak z procy „z ogromnym cierpieniem na twarzy” i nie odezwał się przez kilka dni, zostawiając swą oszołomioną narzeczoną z obawą, że „zdążył już pożałować własnych oświadczyn”.   

National Gallery. Miejsce, które Joseph Conrad wybrał na swoje wyjątkowo... romantyczne oświadczyny (fot. Yorick Petey, lic. CCS SA 2.0 Fr)

fot.Yorick Petey, lic. CCS SA 2.0 Fr National Gallery. Miejsce, które Joseph Conrad wybrał na swoje wyjątkowo… romantyczne oświadczyny (fot. Yorick Petey, lic. CCS SA 2.0 Fr)

I żyli długo i szczęśliwie

Wydawać by się mogło, że to małżeństwo skazane jest na porażkę. W dniu ślubu Conrad znów zachowywał się dziwacznie. 24 marca 1896 roku w urzędzie stanu cywilnego zjawili się pisarz z dwoma przyjaciółmi i cała gromada najbliższych krewnych Jessie. Jak możemy przeczytać w książce „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”, pan młody sztywno odnosił się do rodziny żony. Później jednak w swych dziwactwach przeszedł samego siebie.

Wcale nie zamierzał zatroszczyć się o poślubioną właśnie kobietę i uczcić świeżo zawartego związku małżeńskiego. Wieczorem zasiadł do korespondencji i zaparł się, że koniecznie musi wszystkie listy wysłać jeszcze tego samego dnia.

Zamiast w noc poślubną zająć się tym, czym zwykle zajmuje się wówczas młoda para, Conrad o drugiej w nocy poszedł na pocztę.

Grób Josepha Conrada, w którym spoczywa on razem z Jessie (fot. Pam Fray, lic. CC BY SA 2.0)

fot.Pam Fray, lic. CC BY SA 2.0 Grób Josepha Conrada, w którym spoczywa on razem z Jessie (fot. Pam Fray, lic. CC BY SA 2.0)

Mimo wszystkich różnic i wszystkich problemów po drodze, decyzja o poślubieniu panny Jessie George była jedną z najlepszych, jakie pisarz podjął w życiu. Męczony przez demony z przeszłości, melancholijny i z nadwątlonym zdrowiem potrzebował dokładnie takiej kobiety jak ona.

Jessie nie tylko otoczyła go niemal matczyną troską. Przejęła też na siebie najprzyziemniejsze troski dnia codziennego. Przede wszystkim była jednak oddaną żoną, która wspierała męża na każdym kroku.

Przeczytaj też dlaczego Conrad wyparł się swojego polskiego nazwiska

Źródło:

Ciekawostki to kwintesencja naszego portalu. Krótkie materiały poświęcone interesującym anegdotom, zaskakującym detalom z przeszłości, dziwnym wiadomościom z dawnej prasy. Lektura, która zajmie ci nie więcej niż 3 minuty, oparta na pojedynczych źródłach. Ten konkretny materiał powstał w oparciu o:

Więcej o spektakularnych akcjach polskich strażaków:

Kup książkę z rabatem na stronie empik.com

reklama

Czy wiesz, że ...

...jeszcze do lat 20. minionego stulecia w Liberii kwitł handel niewolnikami?  Dopiero kiedy sprawę ujawniła światowa prasa, a Liga Narodów podjęła interwencję, Monrovia oficjalnie wycofała się z dochodowego interesu. Nieformalnie procdeer nadal trwał.

...pewna amerykańska dziennikarka postanowiła sprawdzić, czy rzeczywiście da się objechać świat w 80 dni, jak to opisał w swej powieści Juliusz Verne. I... poprawiła ten wynik, okrążając glob w zaledwie 72 dni.

... pewna bakteria była tak zjadliwa, że wystarczył łyk wody ze strumienia by się nią zarazić. Nic dziwnego, że ta choroba rozprzestrzeniała się z niesamowitą prędkością. Dziesiątkowała biedotę, ale zabijała też koronowane głowy. Kto padł jej ofiarą i czy nadal powinniśmy się jej bać?

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.