Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Pamiętniki znalezione w Katyniu. Wstrząsające świadectwo zbrodni

Zamordowani w Katyniu oficerowie pozostawili po sobie zapiski prowadzone niemal do samego końca. Na ilustracji kadr z filmu Andrzeja Wajdy "Katyń".

fot.domena publiczna Zamordowani w Katyniu oficerowie pozostawili po sobie zapiski prowadzone niemal do samego końca. Na ilustracji kadr z filmu Andrzeja Wajdy „Katyń”.

Zamordowani w Katyniu polscy oficerowie zostawili po sobie unikalne świadectwa. Ich zapiski, prowadzone na każdym dostępnym skrawku papieru, składają się na poruszający obraz obozowego życia. Jakie były myśli, plany i marzenia jeńców, nieświadomych czekającego ich losu?

13 kwietnia 1943 roku Niemieckie Biuro Informacyjne podało komunikat o odkryciu masowych grobów polskich oficerów pod Smoleńskiem. Niedługo później w lesie katyńskim rozpoczęto ekshumacje. Prace pod nadzorem Wehrmachtu prowadziły Komisja Techniczna PCK i komisja międzynarodowa. W ich trakcie w płaszczach i mundurach zamordowanych żołnierzy znajdowano wiele osobistych rzeczy, fotografii i pamiętników. W sumie wydobyto ponad trzy tysiące tego typu przedmiotów. Zostały one zapakowane do skrzyń i przewiezione do Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki w Krakowie.

Konserwacją i opracowaniem wszystkich znalezisk zajął się zespół pod kierunkiem doktora Jana Zygmunta Robla. Zadanie, przed którym stanął zespół, wydawało się być karkołomne. Jak z brudnych, zniszczonych, zgniłych dokumentów odczytać ich zawartość? Stopniowo jednak żmudna praca, polegająca między innymi na wielogodzinnych kąpielach papieru w chemikaliach, zaczęła przynosić efekty. Polacy tworzyli dokładny opis wszystkich dokumentów, a także sporządzali ich kopie.

Niestety oryginały zabranych z Katynia artefaktów nie ocalały. W sierpniu 1944 roku Niemcy zabrali cenne skrzynie wraz z protokołami i wywieźli je na Śląsk, a następnie dalej na zachód. W Radebeul pod Dreznem wszystkie materiały prawdopodobnie spalono.

Oryginały zapisków pomordowanych w Katyniu odnalezione podczas ekshumacji wiosną 1943 roku niestety się nie zachowały.

fot.Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0 Oryginały zapisków pomordowanych w Katyniu odnalezione podczas ekshumacji wiosną 1943 roku niestety się nie zachowały.

Co kryje się w pamiętnikach?

Wiemy, że przy ciałach zabitych Polaków znaleziono 22 pamiętniki. W Krakowie sporządzono ich cztery kopie. W maju 1944 roku w trakcie operacji „Most” II Armia Krajowa za pośrednictwem podpułkownika Romana Rutkowskiego przekazała je rządowi polskiemu w Londynie. Nie wszystkie udało się dostarczyć. Ostatecznie do Studium Polski Podziemnej w Londynie trafiło jedynie 15 dzienników. W kraju zachowało się jeszcze pięć kolejnych.  Czy możliwe, że było ich nawet więcej? Tak twierdził historyk Jędrzej Tucholski, sugerując, że mogło ich istnieć nawet 39.

Odpisy, którymi dysponujemy, przynajmniej w części rekompensują utratę oryginalnych pamiętników. Możemy dzięki nim dowiedzieć się, jak wyglądało życie obozowe w Kozielsku, jakie były marzenia więźniów, ich obawy, a nawet – o czym śnili. Na ich podstawie da się zrekonstruować także ostatnie dni przed egzekucją.

W zapiskach dominuje przede wszystkim tęsknota za najbliższymi. Więźniowie zamartwiali się o swoje żony, dzieci. Pisali także o najnowszych wieściach z frontu. Notowali na wszystkim, na czym się dało i czym dysponowali. Były to kalendarze, notatniki, luźne kartki. Każdy skrawek był papieru był skwapliwie wykorzystywany.

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka Marii Nurowskiej pod tytułem „Pamiętnik znaleziony w Katyniu” (Prószyński i S-ka 2018).

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka Marii Nurowskiej pod tytułem „Pamiętnik znaleziony w Katyniu” (Prószyński i S-ka 2018).

Pierwsze chwile w Kozielsku

Oficerowie spisywali swoje wrażenia od momentu przybycia do obozu. Major rezerwy Stefan Pieńkowski trafił do Kozielska 3 listopada 1939 roku. Tak referował swoje pierwsze chwile:

Kozielsk miasteczko obwodu Smoleńskiego. O 12-ej w nocy przyjazd. 7 km pieszo. Obóz duży. Po zarejestrowaniu się i łaźni przejście do 2-ej części obozu. Sala wielka, hałas, elektr. Wieczorem przeniesienie do lepszego pomieszczenia jako profesora razem z ofic. sztabowymi. Warunki dobre. Dr Zieliński chory. Mieszkam z 3 gen.

Z kolei major Tomasz Siwicki dzień wcześniej, bo 2 listopada, zanotował:

 (…) Godz. 12-ta (24) Pociąg zatrzymuje się na jakiejś stacji. Czekamy dość długo, wreszcie każą nam przygotować się do wysiadania. Zatem jesteśmy u celu podróży – ujechaliśmy niedaleko, ale dokładnie nie wiadomo [gdzie jesteśmy], i od nikogo nie można się dowiedzieć. Jest zupełnie ciemno, zimno i błoto. Wyładowanie trwa godzinami, ustawianie, sprawdzanie, liczenie i wresz­cie idziemy długą kolumną. Po dwóch godzinach marszu zbliżamy się do celu podróży. Widać oświetlone elektryką zabudowania. Okazuje się, że to miejscowość Kozielsk.

Jak wyglądała rejestracja w obozie? „Tym razem zapisuje nas kobieta. Personel uprzejmy i grzeczny – miła zmiana, kilku osobników mówi po pol­sku, koło nich grupują się kupy jeńców” – dowiadujemy się ze wspomnień majora.

Zmordowany w Katyniu major Stefan Pieńkowski był w cywilu profesorem neurologii i psychiatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

fot.domena publiczna Zmordowany w Katyniu major Stefan Pieńkowski był w cywilu profesorem neurologii i psychiatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wojskowy szczegółowo opowiada też, co nastąpiło później:

Stąd około godz. 10.15 idzie­my do kąpieli i na stały pobyt do klasztoru. Mówią, że tam znośne warunki – jest ciepło i że dobrze dają jeść. Kąpiel jest fatalna, roz­bieramy się na dworze, a jest zimno. Ubrania dajemy do dezynfek­cji. Myć się trudno, ciasno i brak wody. Coś gorszego trudno sobie wyobrazić. Kąpiel skończona i prowadzą nas do jakiegoś budynku, jest ogromny i pełen [ludzi] (…) taki mieści nas 500. Zgiełk, rwetes i zaduch, ale jest ciepło – to bardzo ważne. Moje locum na 3 piętrze prycz. Otrzymujemy sienniki i koce, coś co wprowadza nas w zdumienie i zachwyt. Od 7 tygodni będzie to pierwsze spanie na sienniku. Kości już nie będą bolały.

Stałym tematem w pozostawionych przez więźniów zapiskach było jedzenie, a właściwie – permanentny jego brak. „Mam ciekawe sny, jakieś bankiety z przyzwoitym jedzeniem, a to z głodu, jednostajnego żywienia: peluszka na śniadanie i chleb czarny, na obiad jaglanka kasza lub pęczak jako zupa i na kolację herbata” – pisał 16 października podporucznik Dobiesław Jakubowicz. Skarżył się też na marne wyżywienie.

„Chleb dostajemy na cały dzień. Cukier dali na 10 dni, ale za 3 dni go się zje, a później gorzką herbatę piję. Tak to Marysiu, jest tutaj w niewoli” – referował. „Karmią coraz gorzej (…) ustawicznie grochówka, rzadka lura, dwa razy dziennie, już nie mogę jej jeść, choruję” – przyznawał w podobnym tonie w styczniu 1940 roku major Siwicki.

Z dołów śmierci w Katyniu wydobyto być może nawet 39 pamiętników.

fot.domen publiczna Z dołów śmierci w Katyniu wydobyto być może nawet 39 pamiętników.

Z listów, wraz z przeciągającym się pobytem w obozie, wyziera poczucie beznadziei. „Beznadziejność – po śniadaniu położyłem się spać. Wstałem w jeszcze gorszym nastroju. Cholera wzięłaby to wszystko – tak siedzieć bezczynnie i marnieć tutaj. Niech diabli wezmą to wszystko” – pisał Jakubowicz w listopadzie, w drugim miesiącu swojego uwięzienia. Siwicki wyrażał się w podobnym tonie:

Mieszkamy w „Cyrku”- 500 ludzi stłoczonych jak śledzie na 3 piętrach prycz. Wychodzenie i schodzenie niebezpieczne dla życia, nic się nie robi. Kłótnie i scysje na porządku dziennym. Nie ma [ni]gdzie wolnego miejsca, nie ma gdzie usiąść, nie ma co czytać, grać itd. Bezużytecznie dzień za dniem upływa na wyczekiwaniu, zrzędzeniu na wszystko. Znowu ogonki długie jak węże morskie do jedzenia, do wody, do latryny, do sklepiku.

Obozową nudę więźniowie zabijali między innymi za pomocą rozmaitych gier. Stawki były różne – Jakubowicz na przykład grając „w chemin de gare kostkami domina” wygrał 11 skrętów machorki. Podporucznik wspominał także o urządzaniu seansów spirytystycznych: „(…) pytałem się o siebie i Ciebie (o żonie – red.) i powiedział duch, że jesteś u wujków”. Z kolei w kilku innych pamiętnikach znajdują się zapisy rozgrywek brydżowych.

Dzięki notatkom można poznać także osobliwe nazwy, które jeńcy nadawali barakom, w których przebywali. „Dom starców” zamieszkiwali majorzy, a w „Bristolu” żyli pułkownicy. Pozostali zajmowali zaś między innymi „Grobowiec Indyjski”, „Cyrk”, „Małpi gaj” i „Hotel pod wszą”.

Przedmioty osobiste znalezione przy pomordowanych w Katyniu.

fot.domena publiczna Przedmioty osobiste znalezione przy pomordowanych w Katyniu.

„Święto nasze więcej niż skromne. Piorę bieliznę”

Więźniowie opisali także, jak 11 listopada w obozie uczczono Święto Niepodległości. „Obchodziliśmy je skromnie” – relacjonował Jakubowicz. „Święto nasze więcej niż skromne. Piorę bieliznę. Znowu słuchy o wyjeździe lekarzy z tej kolei” – wtórował mu Stefan Pieńkowski.

Nieco lepiej wypadły spędzone w Kozielsku święta Bożego Narodzenia. „Wilia (dawne określenie wigilii – red.) była na naszej sali bardzo uroczysta – 15 panów. Prycza i stół nakryte były prześcieradłem – choinka maleńka, opłatek własnej roboty i siano” – opisywał Jakubowicz.

Dzięki niemu wiemy też, jak wyglądała oficerska uczta: „Dzielenie się opłatkiem, kanapki, naparstek wódki, kanapki ze śledziem siekanym, kartofelszot, herbata, ryba smażona, kasza z kisielem, jabłka, kolędy przy choince zapalonej”. Tomasz Siwicki pisał z kolei, że jeńcom „zabroniono kolęd i zbierania się”:

Przyszedł do nas Z(…)uch. Wyp(…), Szurlej, Pisarski na kolację – przynieśli ze sobą śledziki z cebulką i 3/4 (…) ze swej strony ugotowałem czarną kawę. Paląc ostatnią „Mewę”, spędziliśmy czas do godziny 1-szej. Zamiast choi­nek zatknięte na słupach gałązki. Paliły się tu i ówdzie świeczki, krą­żyły opłatki robione przez jeńców z mąki (szare cienkie placuszki). Z jednej strony panowało ożywienie, z drugiej głęboka zaduma i nawet łzy.

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka Marii Nurowskiej pod tytułem „Pamiętnik znaleziony w Katyniu” (Prószyński i S-ka 2018).

Inspiracją do napisania artykułu stała się książka Marii Nurowskiej pod tytułem „Pamiętnik znaleziony w Katyniu” (Prószyński i S-ka 2018).

Były to jedne z niewielu znośnych chwil w niewoli, bo zima w Kozielsku nie należała do najłagodniejszych. Szczególnie styczeń dał się więźniom we znaki. Temperatury spadały do kilkudziesięciu stopni poniżej zera! „45 stop. znowu mróz paskudny” – zanotował Jakubowicz. Major Kazimierz Szczekowski opowiadał zaś: „Przyszła nowa fala mrozów – znowu 45°. Trudno wprost oddychać na powietrzu ale i to przetrzymamy”.

Ostatnie chwile.  „Przywieziono [nas] gdzieś do lasu”

Oficerowie poświęcili także sporo miejsca rozpoczętej w kwietniu akcji wywożenia grup więźniów z obozu. „Kąpiel. Nagle wysłano grupę 74 z różnych baraków. Mówią o obozach rozdzielnych, wyjazdowych. Nowa partia wyruszyła około 400. Podobno (…) Podniecenie ogólne” – referował 3 kwietnia Pieńkowski. Tego samego dnia Szczekowski pisał: „nareszcie pękła bomba. Dziś wyjechał pierwszy transport około 100 ludzi – różnego autoramentu, wieku i pochodzenia, dokąd nie wiadomo”.

Ostatnie zapiski czyniono jeszcze w trakcie transportu. Podporucznik Wacław Kruk 9 kwietnia notował:

(…) Jest godz. 14.30. Zajeżdżamy do Smoleńska. Na razie stoimy na dworcu towarowym. (…)  Jest to wieczór, minęliśmy Smoleńsk, dojechaliśmy do stacji Gniezdowo. Wygląda tak jakbyśmy mieli tu wysiadać bo kręci się wielu wojskowych. W każdym razie dotychczas nie dali nam nic dosłownie do jedzenia. Od wczorajszego śniadania żyjemy porcją chleba i skromną dawką wody.

Pocztówka wydobyta z jednego z dołów śmierci w Katyniu.

fot.domena publiczna Pocztówka wydobyta z jednego z dołów śmierci w Katyniu.

Oficerowie opuszczali Kozielsk nieświadomi zbliżającej się tragedii. Podpułkownik Adam Solski został wywieziony 9 kwietnia. „Piąta rano. Od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetką-wiezienną w celkach (straszne!). Przywieziono [nas] gdzieś do lasu; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano [mi] zegarek, na którym była godzina 6.30 (8.30). Pytano mnie o obrączkę, którą (…). Zabrano ruble, pas główny, scyzoryk (…)” – opowiadał.

„Dziś po południu mnie zabrano – po rewizji – w samochodzie do bocznicy kolejowej – do więziennych wagonów – przedział 15 ludzi za kratami” – raportował z kolei 21 kwietnia Jakubowicz. Jeszcze następnego dnia zapisał: „O 1.30 godz. pociąg ruszył, 12 godz. Smoleńsk”. Na tym jego dziennik się kończy.

Inspiracja:

Inspiracją do napisania tego artykułu stała się książka Marii Nurowskiej, Pamiętnik znaleziony w Katyniu, Prószyński i S-ka 2018.

Bibliografia:

  1. Małopolanie w dokumentach katyńskich dr Jana Robla, IPN.gov.pl.
  2. Pamiętniki znalezione w Katyniu, przedm. Janusz Zawodny, Editions Spotkania 1990.
  3. Tadeusz A. Kisielewski, Katyń. Zbrodnia i kłamstwo, Dom Wydawniczy Rebis 2008.
  4. Andrzej Krzysztof Kunert, Katyń. Ocalona pamięć, Świat Książki 2010.

Kup książkę z rabatem na empik.com

Katyn baner

Czy wiesz, że ...

...niektóre oddziały Armii Czerwonej poruszały się po Polsce na saniach? Poza czołgami i saniami nie było innych pojazdów. Olbrzymie sanie Sowieci zrabowali z polskich dworów i gospodarstw, które napotykali po drodze podczas „wyzwalania” naszego kraju.

...Elżbieta Zawacka była jedyną kobietą wśród cichociemnych awansowaną na stopień generała brygady? Jako łączniczka podróżowała po Europie, przenosząc meldunki i informacje. Wielokrotnie przekraczała granicę Rzeszy, zawsze szczęśliwie wracając do kraju, czasami w brawurowy sposób.

...przedstawicieli Czerwonego Krzyża zaproszono do obozu koncentracyjnego w Theresienstadt? Po odpowiednim „przygotowaniu” scenerii gościom, którzy pojawili się w czerwcu 1944 roku, pokazano sielankową miejscowość. Mogli przejść się uroczymi uliczkami, wśród kwiatów i świeżo odmalowanych frontów budynków.

...jedną z przyczyn zbrodni katyńskiej mogło być przeludnienie w więzieniach? Według rosyjskiego historyka, prof. Iwanowa, NKWD nie radziło sobie z tak ogromną liczbą polskich jeńców, dlatego konieczna była ich likwidacja.

Komentarze (5)

  1. antoni Odpowiedz

    Dlaczego nie ma filmów o tych losach, po za jednym Wajdy. Ale jest dużo filmów o Żydach ? Czy jesteśmy jeszcze Polską ?

    • Franko Odpowiedz

      Jestesmy Polską tylko choć sami potrafimy mówić o własnej historii to bez dużych pieniedzy na filmy któż to zrobi za Nas? USA, to głównie polityka prożydowska oddziałująca silnie na swoją bogatą kinomatografię. Najsilniejszy rozpycha się najmocniej. Fałszują często historię w swoich ” superprodukcjach” na przykład w filmie „Opór” czy ” Bękarty Wojny”. Jakoś nasza „Ida” została nagrodzona łoskarem za podobna tematykę. Ciekawe gdyby scenariusz opierał sie na innej problematyce zbrodni zamiast narodu wybranego to czy byłaby nagroda? I to jest klucz do filmow na oscara dla filmów nieanglojęzycznych. Może jest jakiś chetny reżyser na powtórkę z sukcesu, tylko teraz bardziej dokopmy w scenariuszu polakom, może mniej niemcom P.S nie jestem antysemitą tylko naszła mnie taka refleksja na powyższy komentarz.

    • Anonim Odpowiedz

      Powód jest prosty w Polsce od 1944 rządźi Zydokomuna zainstalowana przez Stalina. Dziś już nie są wszechwladni Ale zachowali swoje wpływy i dalej szkodzą jak tylko potrafią. W Hollywood co trzeci aktor to żyd ,ta nacja nie lubi pracy fizycznej. Według żydów w obozach ginęli sami Żydzi co jest bzdura. Oświęcim działający w latach 1940-1945 był Obozem dla Polakow. Aż do 1942 Żydzi nie byli masowo zabijani ,byli tylko skoncentrowani w gettach. Obóz dla żydów w Brzezince funkcjonował w latach 1942-1944. A dziś Żydzi nie pozwalają na wniesienie Polskiej flagi do Obozu dla Polaków w Oświęcimiu ,zastępując zabitych tam Polaków ,Żydami. To ze niema filmów o Katyniu nie dziwi przecież w latach 1944-1989 w Polsce stacjonowaly Ruskie wojska okupacyjnej ,a o zbrodnię w Katyniu oskarżono Niemców. Niemcy też oczywiście zabijali wziętych do niewoli żołnierzy ,nigdy jednak na taką skalę jak Ruscy. Ruscy zachowali swoje wpływy w Polsce do dziś ,w sejmie jest partia komunistyczna SLD i zostali Platini kapusie Tajni Wspolpracownicy. Nie tylko Kiszczak miał teczkę Bolka-Wałęsy druga jeszcze gruba jest w Moskwie.

      • Ernwst Odpowiedz

        Tak jak i teczka Jarosława jest w Moskwie. A osiągnięcia ludzibtakich jak Kryże i Piotrowicz są doskonałe znane, a reformowali sądownictwo…

  2. Piotr Odpowiedz

    Tyle tragedii przecierpieliśmy
    „W ta­kiej,jak ta, chwi­li chce się żyć…
    Wszys­tko jest nieważne- by­le być.
    Lecz wy­boru nie dał dob­ry Bóg…
    Stoję dziś u kre­su moich dróg.
    Każą nam wy­siadać, to już tu.
    Ten brzo­zowy la­sek, to mój grób.
    Jeszcze tyl­ko wes­tchnę je­den raz,
    jeszcze myśl os­tatnia…Kocham Was”

Odpowiedz na „ErnwstAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.