Ciekawostki Historyczne

Obozy koncentracyjne bezlitośnie pozbawiały więźniów chęci do oporu, poniżając ich na każdym kroku. Wycieńczeni i odarci z nadziei nieraz woleli popełnić samobójstwo, niż podejmować próby odzyskania wolności. Zwłaszcza, że kary za ucieczkę były bezwzględne. I groziły nie tylko samym uciekinierom.

Jakie szanse miał uciekinier w świecie poza obozem koncentracyjnym? Nawet jeśli już pokonał system zabezpieczeń, to obozowy pasiak, ogolona głowa i wytatuowany numer  zdradzały go od razu. Czasem mógł liczyć na pomoc okolicznej ludności, ale i tak na każdym kroku narażony był na niebezpieczeństwo.

W przypadku złapania kara za samowolne opuszczenie obozu była jedna: śmierć. Zanim jednak do niej doszło, uciekinier był brutalnie bity i ośmieszany. Częstą praktyką było przebieranie go w groteskowy strój błazna. Dawano mu też tabliczkę z kpiącym napisem: „Hurra, hurra ich bin wieder da!” czyli „Hurra, znowu tu jestem!”.

Nieraz zdarzyło się, że nawet już po egzekucji zmasakrowane torturami zwłoki były bezczeszczone. Jak wspominał Gracjan Fijałkowski, jeden z byłych więźniów KL Auschwitz:

Na prowizorycznych stołkach siedziały dwa trupy. Jakimiś kołkami podparto im plecy, takie same kołki podpierały szeroko rozrzucone ręce. Wyglądali tak, jakby siedzieli w wygodnych fotelach. Na głowy włożono im pogniecione kapelusze, przybrane kolorowymi wstążkami z papieru, twarze umazano sadzą. 

Dziesięciu za jednego

A co, jeśli ucieczka więźnia zakończyła się powodzeniem? Wówczas konsekwencje ponosili jego współwięźniowie: towarzysze z bloku albo z komanda pracy. Zmuszani byli do wielogodzinnych apeli, podczas których bez względu na pogodę, w mróz czy upał, stali musieli stać nieruchomo. Nie było mowy o udzielaniu pomocy tym, którzy omdleli.

Wciąż zdarzali się śmiałkowie, którzy próbowali sforsować ogrodzenia i wydostać się na wolność. Nawet jeśli karą w przypadku schwytania było ośmieszanie, tortury i śmierć.fot.Sławomir Hutryk/CC BY-SA 3.0

Wciąż zdarzali się śmiałkowie, którzy próbowali sforsować ogrodzenia i wydostać się na wolność. Nawet jeśli karą w przypadku schwytania było ośmieszanie, tortury i śmierć.

Zastępca obozu, Karl Fritzsch, ostrzegał nowo przybyłych do KL Auschwitz, że za każdego zbiega życie straci dziesięciu innych. Nie przesadzał. W takich przypadkach grupa osadzonych kierowana była do cel w bloku numer 11, gdzie czekała ich śmierć głodowa. Pewnego razu, jak wspominają archiwa obozowe, za ucieczkę kolegów z komanda mierników powieszono aż dwunastu losowo wybranych więźniów!

Nic dziwnego, że przeszywający sygnał syreny, która ogłaszała alarm w obozie po czyjejś ucieczce i następujący po nim karny apel budziły przerażenie. Wspomnienie „wybiórki”, kiedy decydowano o życiu i śmierci towarzyszy, pozostało z wieloma więźniami na zawsze. Tak opowiada o tym Artur Krzetuski:

Trudno było się zdecydować na sposób zachowania w chwili, gdy przeprowadzający selekcje stawał przede mną: czy lepiej patrzeć mu w oczy (ale to mogło być poczytane za zuchwalstwo!), czy lepiej spuścić wzrok. A potem, gdy minął mnie, potęgował się niepokój o brata, który jako wyższy stawał bardziej na prawym skrzydle: minie brata czy na niego padnie wzrok. 

Ci, którzy planowali ucieczkę, tego właśnie się obawiali: zbiorowej odpowiedzialności kolegów z obozu za ich czyn. Próbowali też na różne sposoby oszczędzić im konsekwencji. Tak było w przypadku spektakularnej ucieczki grupy więźniów z Auschwitz, którą opisał Andrzej Fedorowicz w książce „Słynne ucieczki Polaków”. Inicjatorem akcji był podobno Ukrainiec, Eugeniusz Bendera.

Ten poważany mechanik samochodowy dowiedział się, że na pozór silna pozycja w obozie nie chroni go przed śmiercią. Jego nazwisko znalazło się na liście osób do likwidacji. Do współpracy namówił Kazimierza Piechowskiego, który jako więzień polityczny również nie mógł liczyć na pobłażanie ze strony Niemców.

Jak uniknąć kary dla współwięźniów?

Dzięki pełnionym w obozie zadaniom dwaj spiskowcy mieli dostęp do samochodów. Wiedzieli też, gdzie Niemcy przechowują broń i zapasowe mundury. Kwestią drażliwą pozostawał jednak plan ucieczki. Piechowski i Bendera zastanawiali się przede wszystkim, jak ją zorganizować w taki sposób, by nikt postronny nie ucierpiał. Nie chcieli narażać ani współwięźniów z bloku, ani z komanda pracy.

Kazimierz Piechowski i jego towarzysze stali się najbardziej znanymi uciekinierami z Auschwitz.fot.domena publiczna

Kazimierz Piechowski i jego towarzysze stali się najbardziej znanymi uciekinierami z Auschwitz.

Niemożliwe? A jednak uciekinierom nasunął się niemal szalony pomysł. Jak referuje Fedorowicz w „Słynnych ucieczkach Polaków”: „Trzeba stworzyć fałszywe komando pracy. Jeśli Niemcy je wypuszczą i ono nie wróci, to nikt poza nim nie będzie ponosił za to odpowiedzialności. Jako że najmniejsze komando liczyło cztery osoby, do konspiracji włączono jeszcze dwóch zaufanych towarzyszy: Józefa Lemparta oraz Stanisława Jastera.

Czteroosobowa grupa konspiratorów ruszyła do akcji w sobotę 20 czerwca 1942 roku. Wyszli za bramę jako Rollwagenkommando, pod pretekstem wywozu śmieci. Mijając osławiony napis Arbeit macht frei poczuli namiastkę wolności. Następnie bez problemu włamali się do magazynów obozowych. Weszli tam jako więźniowie w pasiakach, a opuścili je jako uzbrojeni po zęby esesmani.

Czwórka więźniów uciekła... kabrioletem Steyr 220.fot.domena publiczna

Czwórka więźniów uciekła… kabrioletem Steyr 220.

Tak przygotowani wsiedli do kabrioletu marki Steyr 220, po czym odjechali w kierunku posterunku przy wyjeździe z obozu zewnętrznego. Tam także im się udało. Wszystko dzięki temu, że w decydującej chwili Piechowski puścił w kierunku niechętnego do podnoszenia szlabanu żołnierza stek wyzwisk…

Po wykryciu ucieczki w obozie zawrzało. Teren KL Auschwitz opuściło fałszywe komando i nikt nie zadał sobie trudu, by ich sprawdzić! A wystarczył przecież rzut oka do obozowej ewidencji, żeby się przekonać, że takie komando nie istnieje. Czterej spiskowcy ośmieszyli władze obozowe i zwrócili na nie oczy Berlina…

Ktoś zawsze musi zapłacić

Największym zaskoczeniem dla więźniów było jednak to, że oszczędzono im wielogodzinnych karnych „stójek”. Zwykle to na nich przecież czekano, aż pościg za zbiegami dobiegnie końca. Jak to możliwe? „Specjalne względy” po ucieczce Piechowskiego i Bandery osadzeni zawdzięczali chyba temu, że… naziści nie chcieli przyznać się do błędu.

„Niemcy woleli oskarżyć o niedopatrzenie swoich funkcjonariuszy niż przyznać, że polscy więźniowie przechytrzyli system zabezpieczeń obozu zagłady, który przedstawiany był jako doskonały” – pisze Fedorowicz. Konsekwencje ucieczki ponieśli więc tym razem… członkowie obozowej załogi. Jak czytamy w „Słynnych ucieczkach Polaków”:

Wkrótce w KL Auschwitz pojawiła się specjalna komisja, która przesłuchała komendanta Hoessa i pięciu podoficerów SS. Kilku z nich wysłano na front wschodni. Spośród niemieckich więźniów funkcyjnych na kozła ofiarnego wybrano Kurta Pachalę, kapo magazynów, którego gestapo oskarżyło o pomoc zbiegłym. Po brutalnym śledztwie Pachala został osadzony w głodowym bunkrze bloku numer 11, gdzie zmarł w styczniu 1943 roku.

W sprawie ucieczki z obozu przesłuchano nawet komendanta Rudolfa Hoessa.fot.domena publiczna

W sprawie ucieczki z obozu przesłuchano nawet komendanta Rudolfa Hoessa (z prawej).

Niestety, na tym represje jednak się nie skończyły. Zdarzało się, że w wypadku powodzenia ucieczki dotykały one rodzin zbiegów. Tak było i teraz. Matka Józefa Lemparta została wysłana do Auschwitz, gdzie wkrótce zmarła.

Także rodzice Jastera zostali aresztowani przez gestapo, a następnie wysłani do obozu. Oboje zginęli. Rodzice Piechowskiego nie podzielili tego losu tylko dlatego, że pracowali w Rzeszy jako przymusowi robotnicy. Z kolei żona Gienka uniknęła szykan dzięki temu, że związała się z Niemcem.

Bibliografia:

  1.  Andrzej Fedorowicz, Słynne ucieczki Polaków, Wydawnictwo Fronda 2018.
  2. Byłem numerem… Świadectwa z Auschwitz, oprac. Kazimierz Piechowski, Wydawnictwo Sióstr Loretanek 2003.
  3. Ucieczki więźniów KL Auschwitz, Muzeum Państwowe Auschwitz-Birkenau.
  4. Mirosław Krzyszkowski, Bogdan Wasztyl, Pilecki. Śladami mojego taty, Znak Horyzont 2015.
  5. Witold Pilecki, Raporty z Auschwitz, AMDG 2017.
  6. Oświęcim w oczach SS: Höss, Broad, Kremer, oprac. Jadwiga Bezwińska, Danuta Czech, Krajowa Agencja Wydawnicza 1985.

 

KOMENTARZE (13)

Skomentuj Jarek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Barracuda

A „profesora” Bartoszewskiego wypuszczono z KL Auschwitz ze względu na słaby stan zdrowia. Więc nie było tak źle.

    MorderczyBanan

    Ale 3 razy pisać tego samego nie musiałeś

      Jarek

      Był artykuł o tym, jak Bartoszewskiemu udało się wyjść.

        krakusek

        Ta i pojawią się kolejne. Kwestia czasu…

Jarek

„Hurra, hurra ich bin wieder da!”

Niemiecka poezja na miarę Schillera. Coś w rodzaju „Łubu dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu!”

    Anonim

    Kurwa Jarek jestem z Niemiec i to znaczy hurra hurra jestem znowu tu tego zdania nie powinno się tłumaczyć

Barracuda

Czegoś tu nie rozumiem. Przecież z KL Auchwitz można było wyjść ze względu na zły stan zdrowia jak „profesor” Bartoszewski Władysław.

    ola22

    no chyba że przez komin

    do ekskrementu

    ile razy planujesz to jeszcze powtórzyć? Jeśli masz GNOJU jakies DOWODY, że coś było nie w porządku to je przedstaw zamiast zwyczajem GÓWNA tchórzliwie i anonimowo opluwać innych. Lepszych po stokroć od ciebie PĘTAKU.Dotarło ŚMIECIU?

Barracuda

Nie trzeba było uciekać. Można było wyjść ze względu na stan zdrowia, jak niejaki profesor Bartoszewski Władysław.

Tomasz D.

do Barracuda, nie będę ci objaśniał bo i tak tego nie zrozumiesz. Jednym zdaniem nie możesz nawet butów czyścić Panu Bartoszewskiemu bo jesteś zbyt głupi na to, a może tylko ograniczony.

krakusek

Kabriolet to takie auto bez stałego dachu proszę Autorki :)
Najlepiej zapytać redakcyjnego kolegę od podobnego artykułu „Najbardziej brawurowe ucieczki z obozów”.

    zabójca debili

    „W czasie II wojny światowej ten model, szczególnie w wersji kabriolet, był przeznaczony przede wszystkim dla wysokich rangą dostojników i oficerów III Rzeszy. Samochód Steyr 220, należący do komendanta obozu Rudolfa Hössa, został użyty do udanej ucieczki z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, dokonanej 20 czerwca 1942 przez przebranych w mundury SS i uzbrojonych więźniów: Kazimierza Piechowskiego, Stanisława Jastera, Eugeniusza Benderę i Józefa Lemparta. Prowadzone przez Niemców na dużą skalę poszukiwania zbiegów nie odniosły skutku.”

    no cóż, krakusek… i wszystko jasne
    Swoją drogą może pora zrozumieć, że z trudem ukończona podstawówka to żadne „wykształcenie” , więc nie udawaj, że udało ci się zerwać tradycje rodzinne.

Zobacz również

Druga wojna światowa

Ochotnik. Prawdziwa historia tajnej misji Witolda...

Honor żołnierza, niewiarygodna odwaga i samobójcza misja. 

27 sierpnia 2020 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

Bojowniczka uniknęła plutonu egzekucyjnego. W ostatniej...

Prowadziła salon urody we Francji, ale wybuch II wojny światowej spowodował, iż wstąpiła do francuskiego ruchu oporu. Cudem uniknęła śmierci. Zmarła w wieku… 105 lat....

16 sierpnia 2019 | Autorzy: Agnieszka Jankowiak-Maik

Druga wojna światowa

Ilu Żydów naprawdę zginęło w Auschwitz?

Pięć milionów? Cztery? A może „zaledwie” milion? Ile właściwie osób Niemcy bestialsko zamordowali w obozie Auschwitz? I jaką część z nich stanowili Żydzi? Przez dziesięciolecia...

11 października 2018 | Autorzy: Paweł Stachnik

XIX wiek

Najbardziej spektakularne ucieczki Polaków. Jak to...

Obozy koncentracyjne. Syberyjskie pustkowia. Strzeżone twierdze. Przez stulecia Polakom udawało się uciekać z miejsc, w których inni załamywali ręce. Czy istnieją w ogóle więzienia, z...

29 sierpnia 2018 | Autorzy: Redakcja

Nowożytność

Ten Polak został cesarzem Madagaskaru. Panował...

Chciał zdobyć największą afrykańską wyspę najpierw dla Francji, później dla Stanów Zjednoczonych, a wreszcie - tylko dla siebie. Udało mu się dokonać tego, czego nie...

20 sierpnia 2018 | Autorzy: Joanna Weryńska

Druga wojna światowa

Na polskie złoto czyhali w czasie...

Jeśli chodzi o złoto, nikomu nie można ufać. Polacy przekonali się o tym w czasie II wojny światowej, próbując znaleźć bezpieczną kryjówkę dla narodowego skarbu....

4 sierpnia 2018 | Autorzy: Anna Winkler

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.