Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wykastrowani chłopcy jako seksualne marionetki? Tak zabawiali się starożytni Rzymianie [18+]

Niewolnicy byli dla starożytnych Rzymian zwykłym towarem. Aby zaspokoić swoje zachcianki, nie wahali się ich nawet kastrować... Na ilustracji obraz Jacoba Marisa.

fot.domena publiczna Niewolnicy byli dla starożytnych Rzymian zwykłym towarem. Aby zaspokoić swoje zachcianki, nie wahali się ich nawet kastrować… Na ilustracji obraz Jacoba Marisa.

Dla starożytnych Rzymian niewolnicy nie byli ludźmi. Traktowano ich jako żywy dobytek, który każdy mógł seksualnie wykorzystać. Nie wszystkich jednak zadowalał zwykły stosunek. Niektórzy zdegenerowani „smakosze” lubili gladiatorski pot, inni – wykastrowanych młodzieńców.

„Bogacze nie musieli chodzić do burdelu, ponieważ mieli niewolników, których mogli wykorzystywać: i mężczyźni, i kobiety” – stwierdza bez ogródek Mary Beard, zajmująca się historią starożytnego Rzymu. Służących traktowano tam bardziej jak żywy dobytek niż ludzi: nie mieli oni nic do powiedzenia. Za zgodą właściciela każdy gość mógł wykorzystywać ich seksualnie. A jeśli zdarzyło się, że zrobił to bez pozwolenia karano go jak za… uszkodzenie mienia.

Niewolników w praktyce nie chroniły w Rzymie żadne paragrafy. Nie mieli prawa do zawierania małżeństw między sobą (w komedii „Carina” Plaut tylko sobie żartował z takiego pomysłu), a popęd mogli rozładowywać tylko tak, jak życzył sobie tego pan. Na przykład słynny starożytny polityk i mówca Katon Starszy zezwolił własnym poddanym na odbywanie między sobą stosunków… pobierając za nie opłatę! Cóż, pieniądz nie śmierdzi – jak powiedział inny rzymski klasyk.

Niewolnicy, chcąc nie chcąc, musieli się dostosować do takich warunków. Więcej nawet: powinni się starać, by ich panowie i panie byli jak najbardziej zadowoleni. Pod Pompejami odkryto przy ciele pewnej kobiety złotą bransoletkę z napisem „Od pana dla jego niewolnicy” – co może świadczyć o pewnym nadzwyczajnym afekcie, a więc i takie sytuacje miały miejsce. Seks bywał czasem także drogą do wolności. Właściciel mógł wyzwolić niewolnika – z miłości, z wdzięczności, z litości albo dla własnego kaprysu.

Rzymianie nie tylko sami zabawiali się ze swymi niewolnikami, ale często i zmuszali ich do seksu między sobą, by napawać się perwersyjnym widokiem. Na ilustracji fragmenty pompejskich fresków.

fot.domena publiczna Rzymianie nie tylko sami zabawiali się ze swymi niewolnikami, ale często i zmuszali ich do seksu między sobą, by napawać się perwersyjnym widokiem. Na ilustracji fragmenty pompejskich fresków.

Kropla potu gladiatora

Szczególny przypadek stanowili wśród niewolników gladiatorzy. „Graffiti w Pompejach wykazują, że obdarzani byli tym samym gwałtownym uczuciem, jakie obecnie nieletnie dziewczęta żywią dla słynnych piosenkarzy” – oceniał filolog Michael Grant. – „Autorzy inskrypcji na ścianach w Pompejach nazywają Traka Celadusa bohaterem dziewcząt, przyprawiającym je o bicie serca; inny zapis określa retiariusa [typ walczącego uzbrojonego w sieć i trójząb – przyp. aut.] Krescensa mianem władcy i lekarza dziewcząt w nocy”.

Czy wiesz, że ...

... w bitwie pod Kannami po przegranej stronie poległo aż 47 tysięcy żołnierzy piechoty i 2,7 tysiąca kawalerzystów? Kolejne 19 tysięcy ludzi dostało się do niewoli. Życie stracił nawet jeden z rzymskich konsulów, Paulus. Przy tej skali klęski straty Kartaginy – 8 tysięcy dusz – wydają się niewielkie.

Komentarze (6)

  1. Anonim Odpowiedz

    Historia zatacza koło. Upadek moralności doprowadza do upadku cywilizacji
    Wszystkich. Z g ni le rośliny nie dają owoców

    • karan Odpowiedz

      „Upadek moralności doprowadza do upadku cywilizacji”

      To ciekawe, bo Cesarstwo Rzymskie upadło gdy zmieniło oficjalną religię na chrześcijaństwo.

  2. kreska_ Odpowiedz

    Strasznie uogólniający artykuł, taki bardziej pudelek_historia, niż ciekawostka historyczna, mam wrażenie?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.