Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Zamurował własną córkę żywcem wraz z koniem… Jak traktowano kobiety w starożytnych Atenach?

Nie mogły wychodzić z domu. Nie pozwalano im się uczyć. Bardziej ceniono hetery niż prawowite małżonki. Tak wyglądało życie kobiet w starożytnych Atenach - mieście, w którym zrodziła się demokracja.

fot.Granger/ domena publiczna Nie mogły wychodzić z domu. Nie pozwalano im się uczyć. Bardziej ceniono hetery niż prawowite małżonki. Tak wyglądało życie kobiet w starożytnych Atenach – mieście, w którym zrodziła się demokracja.

Wolnościowe hasła demokratycznych Aten nie objęły kobiet. Widziano w nich zwierzęta i przedmioty. Traktowane niczym własny dobytek musiały spełniać wszystkie rozkazy mężów. Jeśli zostały ofiarami gwałtu uznawano je za cudzołożnice, jeśli się sprzeciwiały – nierzadko skazywane były na śmierć.

Ponoć Zeus stworzył płeć niewieścią na zgubę ludzkości, a dowiodła tego już pierwsza kobieta – Pandora. W posagu dostała beczkę, z której wraz ze swoim mężem wypuściła na świat wszelkie nieszczęścia i choroby. Mit o puszce Pandory jest do dziś powszechnie znany. I ciekawe, że w gruncie rzeczy tak niewiele różni się od niego opowieść o Ewie, Adamie i zakazanym owocu z rajskiej jabłoni…

Jak podkreślała w swoich publikacjach prof. Lidia Winniczuk, filolog klasyczna, na której książkach wychowały się pokolenia miłośników starożytności w Polsce, przez wieki sytuacja kobiet w świecie greckim zmieniała się dość radykalnie. W rzeczywistości znanej z „Iliady” i „Odysei” nie były więźniarkami mężczyzn, podejmowały świadome decyzje, miały rzeczywisty wpływ na władzę.

Helena Trojańska przechadzała się ulicami miasta, dając wszystkim możliwość podziwiania swojej urody. W czasach ateńskiej demokracji wzięto by ją natomiast za dziwkę. Nie wspominając o tym, że nikt nie rozpętałaby z jej powodu wojny, a żaden mąż nie wybaczyłby jej zdrady.

Na wieść o tym, że król Priam słuchał rad swojej małżonki Hekabe, a Hektor prowadził poważne rozmowy z Andromachą, Ateńczycy w epoce Peryklesa pękaliby ze śmiechu. Królewna feacka Nauzykaa za zakazaną rozmowę z obcym – rozbitkiem Odyseuszem – kilka wieków później zapłaciłaby w domu solidnym laniem, a może i utratą czci.

"Pandora" pędzla Johna Williama Waterhouse'a (1896). Nie tylko w Biblii, ale i w greckiej mitologii kobieta uchodzi za źródło zła i nieszczęść.

fot.domena publiczna „Pandora” pędzla Johna Williama Waterhouse’a (1896). Nie tylko w Biblii, ale i w greckiej mitologii kobieta uchodzi za źródło zła i nieszczęść.

Wygląda na to, że nawet jeśli to mężczyźni w dziełach Homera zaliczają romans za romansem (na przykład wspomniany już Odys), kobiety zajmują w jego eposach miejsce uprzywilejowane. Albo tak się przynajmniej wydaje, bowiem w okresie po Homerze, w epoce bezapelacyjnej władzy mężczyzn, które po wiekach feministki nazwały fallokracją, nie miały za wiele do powiedzenia. Kobiety traktowano wtedy jak wieczne dzieci, wymagające stałego nadzoru.

Fallokracja górą

W myśl regulacji ateńskiego prawodawcy Solona (VII–VI wiek p.n.e.) trzymano je z dala od obcych. Podobne przepisy wprowadzono w wielu innych państwach-miastach. Kobiety i mężczyźni żyli w odseparowaniu; nawet we wspólnym domu żony miały oddzielne pomieszczenia i spały częściej z dziećmi niż z mężami. Na zewnątrz zaś ich kontakty ograniczano. Atenki godziły się na to, bo w świecie, w którym nawet ofiary gwałtu mogły być potraktowane jako cudzołożnice, izolacja gwarantowała im przynajmniej względne bezpieczeństwo.

Ojcowie rodzin mieli oko na swoje córki. Grecki mówca i polityk z IV wieku p.n.e. Ajschines przekazał historię o rodzicu, który – dowiedziawszy się, że jego córka dała się uwieść i straciła cnotę przed ślubem – zamurował ją żywcem w pustym budynku. Nie samą, lecz z… koniem. Ojciec miał nadzieję, że zwierzę z czasem młodą kobietę zabije. Ajschines zapewniał, że wciąż można znaleźć fundamenty tego domu i nazywa się je „miejscem dziewczyny”.

Czy to tylko starożytna miejska legenda? Niekoniecznie. Z niezamężną córką, która straciła dziewictwo, ojciec mógł zrobić wszystko: choćby obić lub sprzedać w niewolę. Wszak małżeństwo było kwestią posagu i umowy między rodzicami, nie fascynacji między zakochanymi. Uwodzicieli niezamężnych kobiet zmuszano czasem do ożenku. Co jednak, gdy kochanek był już żonaty? Panna, która w ten sposób nieopatrznie straciła dziewictwo ratowała się jak mogła. Na przykład radziła się służącej, co robić, by ukryć ten fakt aż do nocy poślubnej i dalej wydawać się panu młodemu niepokalaną.

Ówcześni filozofowie pisali, że miejscem szanującej się Atenki jest jej dom – byle nie otwierała osobiście jego drzwi, bo wtedy zamieni go w burdel. Dla porównania, w tym samym V wieku p.n.e. w konkurującej z Atenami Sparcie mężatki nie tylko nie musiały chować twarzy przed obcymi i spędzać większości życia w pokoju dla kobiet, ale chodziły swobodnie po ulicy, rywalizowały w ćwiczeniach fizycznych, a Greków z bardziej surowych krain gorszyły „błyskając udami” czy wręcz pokazując się nago. Nawet jednak w Sparcie świat kobiet i świat mężczyzn były dwoma odrębnymi.

Nie dla kobiet igrzyska

Domeną typowej Atenki było gospodarstwo domowe; na uczty nie chodziły. Nie ma nawet pewności, czy mogły oglądać przedstawienia teatralne, choć wiele sztuk mówiło właśnie o nich. „Nic dziwnego, że wśród (jakże niewielu) słynnych greckich kobiet nie ma ani jednej Atenki: Safona pochodziła z wyspy Lesbos, Korynna i Mirtis (poetki rywalizujące z Pindarem) z miast Beocji, a Aspazja (wieloletnia towarzyszka, a w końcu żona Peryklesa) z Miletu, miasta na wybrzeżu Azji Mniejszej” – zauważa w swoich szkicach filolog klasyczna Inga Grześczak.

Porządne damy nie podróżowały; „pospolite” Greczynki nie mogły uczestniczyć nawet w słynnych igrzyskach w Olimpii. Miały co najwyżej własne, mniej istotne konkurencje. W Olimpii pojawiały się tylko niektóre kapłanki, a „zaocznie” uczestniczyły w nich bogate właścicielki rydwanów biorących udział w zawodach. W ten sposób spartańska księżniczka Kyniska została pierwszą kobietą, która zdobyła olimpijskie laury, a stało się to w 396 roku p.n.e. Kiedy jednak osiem lat później Kallipatejra z Rodos przebrała się za mężczyznę, by zobaczyć walkę syna, i została zdekonspirowana, groziła jej kara śmierci. Oszczędzono ją tylko ze względu na zasługi i triumfy olimpijskie członków jej rodziny.

Niewiele wiadomo o życiu Aspazji. Na pewno związana była z Peryklesem, ateńskim wodzem, który porzucił dla niej własną żonę. Przez jej wpływ na polityka, obywatele Aten oskarżali ją o uprawianie nierządu. Na ilustracji obraz Jean-Léona Gérôme'a "Sokrates szukający Alcybiadesa w domu Aspazji" (1861).

fot.domena publiczna Niewiele wiadomo o życiu Aspazji. Na pewno związana była z Peryklesem, ateńskim wodzem, który porzucił dla niej własną żonę. Przez jej wpływ na polityka, obywatele Aten oskarżali ją o uprawianie nierządu. Na ilustracji obraz Jean-Léona Gérôme’a „Sokrates szukający Alcybiadesa w domu Aspazji” (1861).

Porządne kobiety musiały znać swoje miejsce. Weźmy na przykład Aspazję, żyjącą u boku ateńskiego wodza Peryklesa. Pochodziła z Miletu, miasta znanego jako wyjątkowo rozpustne, z którego eksportowano olisbosy, czyli klasyczne odwzorowania męskiego penisa wraz z jądrami. Poznała się z Peryklesem, gdy był on już żonaty. Rozwiódł się jednak i na dobre związał z przybyszką z Miletu.

Zanim jednak do tego doszło, Aspazja przez lata była jego konkubiną, bo ślub skutecznie utrudniały jej cudzoziemskie korzenie. To jednak nie budziło wśród Ateńczyków kontrowersji. Gorzej, że interesowała się polityką i miała znajomości z pisarzami, filozofami i mężami stanu. To właśnie wystawianie nosa poza ściany domu oraz próby wpływania przez Aspazję na decyzje Peryklesa wzbudziły oburzenie i zgorszenie Ateńczyków.

Znajomości z obcymi mężczyznami przystały tylko heterze, cudzoziemskiej prostytutce, burdelmamie. Jednak do polityki nawet one nie powinny się wtrącać! Dlatego nie szczędzono wysiłków, by partnerkę Peryklesa oczernić. Także jej imię „Aspazja”, oznaczające „Całuśna”, wykorzystano, by szydzić z pary. Wszak nazywało się tak wiele ladacznic, chlubiących się czułymi ustami. Śmiano się, że ateński wódz całuje swoją kobietę na powitanie i pożegnanie. Biedak, chyba po prostu śmiał ją kochać…

Przegrać z heterą

Można byłoby powiedzieć, że zbliżenia seksualne stanowiły jeden z nielicznych momentów, gdy światy Greków i Greczynek się łączyły. Jednakże prawda jest taka, że to zjednoczenie jeszcze podkreślało różnice.

Seks w starożytnych Atenach był jedynym momentem, w którym światy kobiecy i męski ulegały zetknięciu. Żony jednak przegrywały tu na głowę ze słynnymi greckimi prostytutkami... Na ilustracji obraz pędzla José Frappy przedstawiający scenę sądu nad heterą.

fot.domena publiczna Seks w starożytnych Atenach był jedynym momentem, w którym światy kobiecy i męski ulegały zetknięciu. Żony jednak przegrywały tu na głowę ze słynnymi greckimi prostytutkami… Na ilustracji obraz pędzla José Frappy przedstawiający scenę sądu nad heterą.

Dlaczego? Po pierwsze na kobiece ciało patrzono jako na zwodnicze, tajemnicze i kłamliwe – bo ukrywane pod warstwą strojów, ozdób i kosmetyków. Po drugie w kobietach widziano istoty seksualnie nienasycone. Wierzono chociażby, że odczuwają w czasie zbliżenia więcej przyjemności od mężczyzn – a za dowód podawano opinię mitycznego wróża Tejrezjasza, którego bogini Hera na siedem lat zamieniła w kobietę. Dzięki temu mógł porównać on doznania erotyczne obu płci (wróżbita twierdził, że kobiety przeżywają rozkosz dziewięciokrotnie większą od mężczyzn). Po trzecie zaś kobiecie przypisywano bierną, podporządkowaną, a w istocie rzeczy poniżającą pozycję podczas samego stosunku.

Żony – i tak traktowane przez Ateńczyków jako niedouczone, gorsze wersje człowieka – przegrywały też konkurencję z kurtyzanami. Szczególną estymą cieszyły się prostytutki wyższej klasy, hetery. Świetnie obeznane z miłosnym fachem i bezpruderyjne (jak widać na naczyniach z epoki), potrafiły grać na instrumentach, popisać się dowcipem, a jeśli trzeba, to porozmawiać o sztuce i życiowych sprawach – jeśli tylko klient miał taką potrzebę. Nie dziwota, że mężczyźni obdarzali je cennymi prezentami.

Z IV wieku p.n.e. zachowała się budząca kontrowersje myśl, przypisywana najsłynniejszemu ateńskiemu mówcy Demostenesowi. Stwierdził on, że Grecy mają żony, by zapewnić sobie legalne potomstwo i wierne strażniczki domowego ogniska. Posiadają też na co dzień konkubiny, a dla przyjemności korzystają z kurtyzan. Czy miał na myśli, że z małżonkami Grecy rozkoszy nie zaznają, czy że znajdą nie tylko przyjemności, ale i coś więcej – rodzinę?

Niniejszy artykuł powstał podczas podczas pracy Autora nad jego najnowszą książką pt. "Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności" (CiekawostkiHistoryczne.pl 2018). O seksie w starożytności nikt nie pisał jeszcze z taką swadą i dociekliwością.

Niniejszy artykuł powstał podczas pracy autora nad książką pt. „Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności” (CiekawostkiHistoryczne.pl 2018). Kup z rabatem na empik.com.

Nawet jeśli chciał dowartościować żony, to hetery zdobyły sławę, która przetrwała aż do dziś. Na przykład Fryne, kochanka rzeźbiarza Praksytelesa, któremu posłużyła jako modelka do sylwetki Afrodyty z Knidos. Przed zarzutami o bezbożność obroniła się, pokazując sędziom swe nagie piersi. Zarobiła tyle pieniędzy (dostawała stawkę przynajmniej pięćdziesięciokrotnie wyższą od zwykłej prostytutki), że gotowa była odbudować mury wokół Teb, zniszczone przez Aleksandra Macedońskiego, o ile Tebańczycy zamieszczą na nich stosowną inskrypcję. Po wiekach, w czasach nowożytnych, stała się tematem obrazów, wierszy, oper, a nawet posłużyła do stworzenia literackiej i serialowej postaci kobiety-detektywa: panny Fisher wymyślonej przez Australijkę Kerry Greenwood.

Dowodem niebywałej fascynacji starożytnych heterami niech będzie fakt, że niektórzy Grecy uważali jedną z piramid w Gizie za wystawioną na cześć call-girl z VI wieku p.n.e. imieniem Rodopis. Swego czasu dzieliła ona niewolniczy los z Ezopem, potem została wyzwolona przez brata Safony, a na koniec urzekła faraona, który miał szukać jej po zagubionym buciku, niczym Kopciuszka.

Pozycja heter stała się na tyle znacząca, że sam Arystoteles stwierdził w końcu, że należałoby zapobiec ich wpływom. Jak? Dbając o lepsze wykształcenie kobiet wolnych – wtedy mężczyźni nie szukaliby lepszego damskiego towarzystwa w domach publicznych i na sympozjonach.

Greczynki z brodami i z kijami

Nawet wielcy filozofowie nie byli zgodni, jak traktować kobiety i ich duchowe przymioty. Sokrates na przykład przekonywał o jedności, tożsamości cnoty u mężczyzn i kobiet. Arystoteles się temu przeciwstawiał. Nie dziwi więc, że od IV wieku p.n.e. aż do II wieku n.e. w niektórych greckich miastach funkcjonowały służby znane jako gunaikonomoi czyli „nadzorcy kobiet”.

"Afrodyta z Arles", rzymska kopia "Afrodyty tespijskiej", rzeźby Praksytelesa, do której prawdopodobnie pozowała Fryne, uznawana za najsłynniejsza heterę starożytnej Grecji.

fot.Alain.Darles/ CC BY-SA 3.0 „Afrodyta z Arles”, rzymska kopia „Afrodyty tespijskiej”, rzeźby Praksytelesa, do której prawdopodobnie pozowała Fryne, uznawana za najsłynniejsza heterę starożytnej Grecji.

Były one przeznaczone do kontroli prowadzenia się płci piękniej nie tylko w miejscach publicznych, ale i w domach. Sprawdzały jej zachowanie podczas uroczystości religijnych oraz ubiór – wychodząc do miasta Atenki musiały przykryć głowę woalem, chustą lub choćby skrajem płaszcza. Dziś wydaje się to nie do wiary: nie mówimy przecież o państwie talibów, lecz o kolebce naszej cywilizacji!

Z drugiej strony były takie ewenementy jak święto Hybristika odbywające się w Argos, podczas którego mężczyźni i kobiety zamieniali się ubiorami na pamiątkę zuchwałych antenatek (założycielek rodu), które kiedyś odstraszyły wroga przywdziewając męskie stroje. W tym samym mieście podczas nocy poślubnej panna młoda… zakładała brodę!

Ciekawym przypadkiem była również Gortyna na Krecie, gdzie kobiety miały więcej praw niż w innych greckich państwach-miastach. Tolerowano tam nawet małżeństwa między wolnymi kobietami a niewolnikami. Podobnie było z założycielkami Lokrów, greckiej kolonii w Italii. Tymczasem w Atenach niewolników traktowano jak zwierzęta: za zabicie własnego nikt nie postawiłby obywatela przed sądem, za zabicie cudzego – zapłaciłby grzywnę. Zaś Atenki nie mogły nie tylko wiązać się z niewolnikami, ale nawet brać ślubów z obcokrajowcami. Dla kobiet to najwspanialsze z greckich polis z pewnością nie stanowiło miejsca najbardziej przyjaznego.

Hybristika była uroczystą ucztą odbywającą się w starożytnym mieście Argos ku czci Afrodyty. Było to jedyne takie święto, podczas którego mężczyźni i kobiety wymieniali się strojami. Na ilustracji obraz pędzla Titiana przedstawiający "Wenus z Urbino" (1534).

fot.domena publiczna Hybristika była uroczystą ucztą odbywającą się w starożytnym mieście Argos ku czci Afrodyty. Było to jedyne takie święto, podczas którego mężczyźni i kobiety wymieniali się strojami. Na ilustracji obraz pędzla Titiana przedstawiający „Wenus z Urbino” (1534).

Kobiety były stale kontrolowane, okrutnie karane i niewiele mogły na to poradzić. Seks-strajk opisany przez komediopisarza Arystofanesa w „Lizystracie” tak bawił Ateńczyków właśnie dlatego, że wydawał się absurdem. Podobnie jak inna sztuka tego autora – „Sejm kobiet”. „Wykluczenie kobiet z ateńskiego życia publicznego opiera się na zamkniętym kręgu przyczyn, tkwiących w samym sercu kultury. Dlaczego kobiety nie uczestniczą w życiu publicznym? Ponieważ nie są podmiotami mogącymi w nim uczestniczyć. Dlaczego nie są takimi podmiotami? Ponieważ podmiotowość ta nie należy się kobietom. Wyjściowe przesłanki wyznaczają ostateczną tezę” – tłumaczył amerykański prof. James Redfield.

***

Tekst powstał podczas pracy Autora nad jego najnowszą książką pt. „Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności. Kliknij i kup z rabatem na empik.com.

Naga prawda o tym, jak kochali się ludzie antyku. Epoki pozbawionej wstydu:

Bibliografia:

  1. Aristajnetos, Rada niańki, w: Grecka nowela antyczna, tłum. Romuald Turasiewicz, Ossolineum 2005.
  2. Jakub Filonik, Ateńskie procesy o bezbożność do 399 r. p.n.e. – próba analizy, w: Meander, 69/2014.
  3. Inga Grześczak, Alfabet antyczny, Wydawnictwo Akademickie Sedno 2013.
  4. Richard Hawley, ‘Give me a thousand kisses’: the kiss, identity, and power in Greek and Roman antiquity, w: Leeds International Classics Studies, nr 6.5/2007.
  5. Herodot, Dzieje, tłum. Seweryn Hammer, Czytelnik 2005.
  6. Mogens Herman Hansen, Demokracja ateńska w czasach Demostenesa, tłum. Ryszard Kulesza, DiG 1999.
  7. Maciej Jorica, Cudzołóstwo (moicheia) w społeczeństwie i prawie ateńskim epoki klasycznej, w: Contra leges et bonos mores. Przestępstwa obyczajowe w starożytnej Grecji i Rzymie, Wydawnictwo UMCS 2005.
  8. Stephen G. Miller, Starożytni olimpijczycy, tłum. Iwona Żółtowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 2006.
  9. Emile Mireaux, Życie codzienne w Grecji w epoce homeryckiej, tłum. Stanisław Kołodziejczyk, Państwowy Instytut Wydawniczy 1962.
  10. Don Nardo, Greenhaven Encyclopedia of Ancient Greece, Greenhaven Press 2007.
  11. Josiah Ober, Athenian Legacies: Essays on the Politics of Going on Together, Princeton University Press, 2005.
  12. Pauzaniasz, Wędrówki po Helladzie: W świątyni i w micie, tłum. Janina Niemirska–Pliszczyńska, Ossolineum 2005.
  13. Pauzaniasz, Wędrówki po Helladzie: Na olimpijskiej bieżni i w boju, tłum. Janina Niemirska–Pliszczyńska, Ossolineum 2005.
  14. Plutarch, Żywoty sławnych mężów, tłum. Mieczysław Brożek, Ossolineum 1976.
  15. Pseudo-Demostenes, Przeciw Neajrze, w: Iza Bieżuńska-Małowist, Kobiety antyku: Talenty, ambicje, namiętności, Wydawnictwo Naukowe PWN.
  16. James Redfield, Człowiek i życie domowe, w: Jean-Pierre Vernant, Człowiek Grecji, tłum. Paweł Bravo, Łukasz Niesiołowski–Spano, Świat Książki 2000.
  17. Joyce E. Salisbury, Encyclopedia of Women in the Ancient World, ABC–CLIO, 2001.
  18. Lidia Winniczuk, Kobiety świata antycznego. Wybór tekstów autorów greckich i rzymskich, PWN 1973.
  19. Andrzej Wypustek, Życie Rodzinne Starożytnych Greków, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 2007.
  20. Pierre Vidal-Naquet, Czarny łowca. Formy myśli i formy życia społecznego w świecie greckim, Prószyński i S-ka 2003.

Czy wiesz, że ...

...w starożytnym Egipcie faraonowie mieli swoich prywatnych "dozorców odbytu"? Byli oni odpowiedzialni za zapobieganie jego wypadnięciu, co było częstym efektem ówczesnych chorób przewodu pokarmowego.

...na jednym z fresków w Domu Efeba w Pompejach znajduje się wizerunek ananasa? Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że starożytni podobno wcale nie znali tego owocu. Został on sprowadzony do Europy dopiero w czasach nowożytnych.

...18 lipca nikomu z obywateli starożytnego Rzymu nie wolno było nikomu z obywateli zawierać małżeństw ani składać ofiar? Wszystko przez Brennusa, wodza celtyckiego plemienia Senonów, który tego dnia w 387 roku przed naszą erą rozbił wojska rzymskie pod Alią. 

Komentarze (24)

  1. Evii Odpowiedz

    Niektórzy „mężczyźni” do dzisiaj maja problem z kobietami i widzieliby w nich tylko i wyłącznie sprzęt domowy i własnośc „pana”, choc nazywanie ich spadkobiercami starożytnych byłoby jakimś nadużyciem. Nie sposób pozbyc się wrażenia, że tego typu poglądy to jakaś emanacja własnych kompleksów i próby dowartościowywania się (ciekawe, że i kiedyś i teraz próbuje się dyskredytowac zarzucając złe prowadzenie się). W sumie to i teraz, jeśli kobieta ma jakiekolwiek ambicje wykraczające poza sferę domową, zdarza się byc krytykowana i deprocjonowana ( ach jakże niektórych boli istnienie feministek – jaką agresję budzi!). Musimy udowadniac, że wiedza o umiejętności nie są związane z płcią, a z cechami konkretnej osoby.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Evii, niestety z Pani refleksjami trudno się nie zgodzić… Aż niewiarygodne jest to, że w XXI wieku kobiety wciąż zarabiają w niektórych krajach mniej, zablokowane są dla nich pewne stanowiska i wciąż oczekuje się od nich robienia dwudziestu rzeczy naraz. Ale na szczęście czasy antyczne minęły, pytanie tylko czy dlatego, że dziś zamurowanie córki byłoby przestępstwem czy dlatego, że rzeczywiście kobiety są inaczej postrzegane… Zabrzmiało skrajnie, jednak odpowiedź wcale nie jest taka oczywista. Pozdrawiam.

      • Tommy Odpowiedz

        Ja powiem tak.Wcale nie przeszkadza mi to,że zarabiam więcej od koleżanki z wiadomych względów.W porno kobiety robiąc to samo zarabiają więcej i jakoś nikt nie jęczy.Kiedy kobieta zarobi mniej to momentalnie podnoszą się głosy jakie to one są dyskryminowane.A jeśli chodzi o niektóre stanowiska to nie dziwię się,że nie dopuszczają kobiet.Sam doświadczyłem jadu jaki potrafią mieć kobiety u władzy i to w zupełności mi wystarczy.Potrafią być o wiele bardziej bezczelne,perfidne i wyrafinowane niż mężczyźni.Szczególnie jak chodzi o pieniądze wtedy wychodzi z nich cała „kobiecość”.

      • Tommy Odpowiedz

        Kobiety dzisiaj same głupieją na rzecz równouprawnienia i tym samym zatracają się.Kobiety w policji,wojsku.To już nawet nie jest śmieszne jak naprawdę patetyczne.

        • yamata

          Patetyczne? Ty wiesz co mówisz, inteligencie od siedmiu boleści? Czyli jakie? Wzniosłe, poważne, uroczyste? Mędrek wioskowy dał głos. W czym niby według ciebie kobiety „nie zatracają się”? W pornolach? Jako kury domowe?
          Mamy równość płci. Przynajmniej teoretycznie, bo tacy jak ty żywym dowodem, że feministki mają jeszcze wiele do zrobienia. Dlaczego ciebie, krytyku, nie widziałem ani w policji, ani tym bardziej w wojsku? Stawiam dolary przeciwko orzechom, żeś nigdy prochu z kałasz nie powąchał. A wiele dziewczyn owszem i pokonałoby cię w swojej dziedzinie bez trudu. Jak śmiesz im to odbierać?

    • Tommy Odpowiedz

      „Musimy udowadniac, że wiedza o umiejętności nie są związane z płcią, a z cechami konkretnej osoby.” Niezłe rozumowanie rozumiem,że po to są dwie płci bo się nie różnimy. :) Jaka logika.

      • yamata Odpowiedz

        Taka logika, że duża część kobiet, jest mądrzejsza od ciebie. Tak, ciulu. Wiedza i umiejętności nie są związane z płcią. Masz jakieś wątpliwości? Pokażę ci całą masę kobiet, które robią rzeczy których nigdy nie ogarniesz, których nigdy nie będziesz w stanie zrobić czy wykonać, albo ewentualnie mógłbyś, gdybyś na to poświęcił lata. Płeć nie ma nic do tego. Możesz najwyżej na budowie więcej worków cementu albo cegieł przenieść na plecach. Problem w tym, że siłowe zawody odchodzą raczej w niepamięć. Zresztą w sztukach walki też pewnie dostałbyś bęcki od niejednej pani. Trochę szacunku, kmiocie!

    • Tommy Odpowiedz

      Kondrad Wierz mi,że babom zawsze jest źle co byś dla nich nie zrobił.Tam gdzie obowiązywał matriarchat jakoś żadna kobieta nie wnosiła sprzeciwu,ani nie mówiła o dyskryminowanych mężczyznach,ale tam gdzie jest patriarchat kobiety oczywiście mają jak najwięcej do powiedzenia jak to źle mężczyźni je traktują.I te płacze o nierównych wynagrodzeniach.Śmiech na sali jak zwykle.

      • Aga Odpowiedz

        Drogi Tommy: nie babom a kobietom. Poza tym to jak traktowane są kobiety nie zależy od matriarchatu czy patriarchatu ale poziomu intelektualnego całego społeczeństwa. Nie jestem feministką i wolę jak mnie mężczyzna w drzwiach przepuszcza, ale z drugiej strony czemu mam godzić się ze stwierdzeniem, że pewne zawody nie są dla kobiet, lub (tu doświadczyłam tego na własnej osobie) stwierdzeniem że pracodawca „zatrudnia tylko panów lub panie bez dzieci żeby nie chodziły na urlopy”.

        • Tommy

          „ale z drugiej strony czemu mam godzić się ze stwierdzeniem, że pewne zawody nie są dla kobiet”. Bo są zawody nie dla kobiet,wymieniłem je wcześniej.Chyba,że myślisz o kobietach biegających z bronią i szydełkujących mężczyznach.To takie kobiece i męskie. :) Celowo napisałem babom,przecież nas nazywa się facetami.

        • yamata

          Celowo napisałeś „babom”? To może któraś ci powinna odparować „dziadem”? Co? Na zwykłej zasadzie równoważności której w swoim zacietrzewieniu nie dostrzegasz. Bredzisz bzdury, boś na poważnie wziął film „Seksmisja”, z którego czerpiesz wiedzę o świecie kobiet, jak widać. Pojęcia nie masz, jak czuli się mężczyźni w czasach i w społecznościach matriarchalnych, a mogły to być grube tysiąclecia. I zupełnie nie widzę powodu, by „dyskryminowano” w takich społecznościach mężczyzn. Może żyłbyś, jak pączek w maśle, szczególnie gdybyś nie musiał ciągle walczyć o samice z innymi grupami, lub dla sportu, bo taką masz już konfliktową naturę. Podejrzewam że po świecie chodziłoby dużo więcej ludzi, niż teraz…

          Tak, mają „do powiedzenia” bo zwykle to właśnie kobiety z racji swojej słabszej pozycji traktowane są źle. Tylko parę procent kobiet bije mężów. Ile procent mężów bije żony?
          Jak uzasadnisz sytuację, w której kobieta robi dokładnie tyle samo co ty i bierze za to mniejsze wynagrodzenie? Jako uczciwą? Oczywiście nie mówię o pracy na budowie, czy w tradycyjnym magazynie, gdzie facet zwyczajnie sprawdzi się lepiej. Choć nie mam nic przeciwko sprawdzeniu się kobiety w takich warunkach, jeśli twierdzi że się nada. Ale bez taryfy ulgowej… Jakoś udaje się to pilotom czy naukowcom.

          Natomiast argument o zarobkach w branży porno jest żenujący. Owszem, dziewczyny zarabiają tam więcej, ponieważ to one stanowią centrum zainteresowania, a nie praktycznie anonimowi faceci. Zresztą każdy normalny facet, gdyby tylko mógł przełamać wstyd przed kamerą, robiłby w takim filmie za darmo. Albo jeszcze dopłacił… ;)

  2. Anonim Odpowiedz

    Istnieje to Niemcy :P Pani kanclerz postanowiła nawet sprowadzić prawdziwych meszczyznow ze wschodu by jeszcze poprawić los kobiet w kraju a nawet całej Uni

  3. Patito Odpowiedz

    Ile jadu ukazują nawet współcześni ”menszczyźni”, tu nie trzeba wspominać starożytności wystarczy spojrzeć na nasze podwórko. Ciekawe jakby jeden z drugim zareagował gdyby to on dostał choć raz niższą stawkę niż koleżanka (na tym samym stanowisku) czy niesprawiedliwie potraktowany, już to widzę jakby przeszedł z tym do codzienności. Kobietom do dziś odmawia się możliwości obrony, bo od razu feministki, najlepiej niech siedzą z zamkniętymi buziami ?? Dlaczego żaden facet nigdy palcem nie kiwnie by jednak pomóc i coś zmienić, a nie tylko kłapać i śmiać się z tego jak się nas traktuje. Zadziwia mnie to, czy naprawdę zgadzacie się z tym jak się traktuje wasze żony, córki, siostry?

    • Tommy Odpowiedz

      Słuchaj panienko.Podam Ci przykład.Pracowałem przez pewien czas w sklepie,rozładowywałem towar,układałem na półki i tego typu sprawy.Moje koleżanki robiły na kasie.Kiedy im przyszło rozładować towar to zaraz były jęki bo one są słabsze,bo się poobrywają bo to ciężkie(dwóm nawet to się stało,bóle brzucha te sprawy i nie wszystko potrafiły podnieść). Nie mów mi więc,żebym kiwnął palcem w przypadku zrównania zarobków.Chciałybyście równości w przypadku gratyfikacji,ale odpowiedzialności już nie.Śmiech :)

      • yamata Odpowiedz

        Jakiś ty szarmancki! I co, nigdy nie pomogłeś kobiecie w rozładowywaniu tego towaru? No popatrz, a ja za młodu też trochę robiłem po różnych marketach i znam dziewczyny, które potrafiły zostać po robocie, by ci pomóc ładować palety. Nie z miłości bynajmniej czy zauroczenia. Były oczywiście i takie księżniczki, które nie chciały tknąć nawet własnej pracy i usiłowały się tobą wysługiwać, bo to „nie leży w zakresie ich obowiązków”. Ale nie mówimy tu o skrajnościach i ludzkich odchyłkach tylko o wykonywaniu tej samej pracy. I zanim się nauczyłem obsługiwać widlaka, to zwykle pani kierowniczka przychodziła bez żadnych fochów i ściągała towar. Można?

        Poza tym nie myl kompetencji! Jak pracowały „na kasie” to tylko tam, a nie przy wykładaniu towaru. Ty im pomagałeś przy kasie? Rozumiem, jeśli zakres obowiązków był ten sam. Ale nawet jeśli, szarmancki mężczyzno, to kobiety mają trochę inne normy BHP i nie muszą targać (przynajmniej według prawa) tego co ty. Z drugiej strony, ciekawe jak funkcjonują sklepy, w których obsługę stanowią tylko kobiety? A znam takich sporo…

        Nie wiem jak to wygląda w sklepach, w których obsługa robi wszystko. Kiedyś stanowisko kasjera można było porównać ze stanowiskiem kasjerki a magazyniera z magazynierką. Jakoś widzę dziewczyny rozwożące i wykładające towar w pobliskim Lidlu i dają sobie doskonale radę. Najwyraźniej jakoś radzą sobie z tą kwestią i chyba mocno pokrzywdzone nie są. Panowie też raczej nie utyskują na koleżanki. Albo się do pewnej roboty nadajesz, albo nie. Płeć jest tu sprawą drugorzędną…

        No i zawsze można pracować na akord. I mieć płacone od wykonanego zadania. Wtedy jest rzeczywista konkurencja i wycena pracy. Od sztuki…

    • Tommy Odpowiedz

      „Zadziwia mnie to, czy naprawdę zgadzacie się z tym jak się traktuje wasze żony, córki, siostry?” Jeśli myślisz,że chciałby zarabiać mniej od swojej żony to chyba masz mnie za faceta o którym pisałaś,a nie za mężczyznę.

  4. Elwira Odpowiedz

    Drogi Tommy.
    Ilość jadu jakim emanujesz doskonale wpasowuje się w smutny komentarz autora odnoszący się do tego czy obecnie kobiety nikt nie zamuruje bo zmieniło się nastawienie do niej czy dlatego tylko że widmo kary chroni nas , kobiety, przed podobnym losem.
    Jeżeli szukasz pary dla słowa facet to proponuję babka. Baba to raczej do chłopa pasuje. Różnica znacząca.
    Osoba pracująca na kasie ma odpowiedzialność za zgodność jej stanu z tym co pokazuje bilans dnia. Wszelkie niezgodności zwykle odejmuje się z wypłaty. Odpowiedzialność jest? Jest? W moim subiektywnym odczuciu osoba na kasie powinna więcej zarabiać niż ta która rozkłada towar. Bez względu na płeć.

    Czytając artykuł myślałam o tym ile strachu było w codziennym życiu kobiety.
    Czytając komentarze uzmysłowiłam sobie że nie wiele potrzeba by stary porządek wrócił do łask.
    Nie pojmuję jak można tak ujmować płci która koniec końców niańczyła wszystkich przyszłych mężczyzn w czasie kiedy ich pieluchy pełne były kup a noce wypełniał płacz?
    Podsumowując. Każdy jest inny. Są kobiety które wolą pracować w kopalni niż lepić pierogi. Są mężczyźni którzy projektują wymodzone wdzianka. I spoko. I fajnie. Różnorodność jest dobra.
    Pozdrawiam.

    • yamata Odpowiedz

      Spoko. Gość ma ewidentny problem ze swoją męskością. Żali się tu jak jakaś przysłowiowa ciota… ;)

      Jak miałem problem z „koleżanką” z pracy która nie wypełniała swoich obowiązków i jeszcze próbowała do nich zaprząc mnie, bezczelnie sugerując że to moje zadanie – to odbywało się to krótko. Najpierw niemiła rozmowa, a jak nie dotarło, to odpłata pięknym za nadobne. Szybko się szkoliły…
      Człowiek zawalony robotą, kilka dostaw na raz, z rozpiski wynika, że będą nadgodziny bo nijak nie wyrobimy z zapakowaniem towaru do sklepów, a tu przychodzi księżna pani ze sklepu, pewna że wróci do domu o ustalonej godzinie i oświadcza:
      „przynieś mi taki i sraki czajnik, bo klient chce obejrzeć”!
      „A weź sobie znajdź”… ;) Godzina szukania… ;)

      I mściwa satysfakcja na mordzie, bo to nie moja robota. Podobnie jak wystawianie towaru na sklep. Ja go tylko szykuję i stawiam pod drzwi. Reszta zależy od tego, czy mi się bardzo nudzi i czy mam dobry humor, bo nie jest moją rzeczą i zakresem obowiązków, by wyręczać plotkujące gwiazdeczki…

      Tak to właśnie wyglądało, gdy parałem się taką głupią robotą, dawnymi czasy. Ale mile wspominam dziewczyny, które potrafiły przyjść i pomóc rozładować jakiś magazynowy zator, choć przecież nie musiały. Taka mogła mnie poprosić o wszystko… ;)
      Zwykłe stosunki międzyludzkie. Dokładnie takie same, jak w granicach tej samej płci, choć zwykle wtedy rozwiązywane trochę mniej subtelnie. W przypadku facetów strzałem w pysk, w przypadku kobiet – wbiciem pilnika od paznokci w oko… ;)

      Największe problemy mają goście, którzy nie są pewni własnej pozycji ani męskości. Prawdziwy facet może wysiąść z ciężarówki i robić na drutach (bo mu zalecił terapeuta albo dla sportu) albo przewinąć dziecko. Potem może kochać się ze swoją kobietą, a następnie ugotować obiad czy zrobić śniadanie. Żyjemy w XXI wieku i zakres kompetencji męsko-damskich przenika się. Tylko słabi ludzie mają z tym problem i widzą w tym zagrożenie. Niestety takich jest większość…

      Żona Szymona Hołowni jest pilotem myśliwca. Ten to musi mieć kompleksy, co, panie @Tommy? Jak ty byś to zniósł, biedaku?

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.