Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Co największe aktorki musiały poświęcić dla sławy?

Jedna z aktorek, które poświęciły dla sławy zbyt wiele. Natalie Wood w 1958 roku.

fot.domena publiczna Jedna z aktorek, które poświęciły dla sławy zbyt wiele. Natalie Wood w 1958 roku.

Gwiazdy Hollywood gotowe były na wielkie ofiary. Jedne poświęcały dzieciństwo lub rodzinę, inne rezygnowały z dumy i ambicji, aby powoli wspinać się na szczyt. Nawet te, których marzenia się spełniły, płaciły za sukces bardzo wysoką cenę. Czy było warto?

Śledząc późniejsze losy gwiazd takich jak Shirley Temple, Drew Barrymore czy Miley Cyrus można się zastanawiać, na ile życiowe porażki mają związek z karierą rozpoczętą w bardzo młodym wieku. I jeśli w przypadku tych dwóch ostatnich dzieciństwo w blasku fleszy pociągnęło za sobą lawinę złych wydarzeń, to dorosłe życie tej pierwszej wydaje się pozbawione piętna Hollywoodzkiego zepsucia.

Najsłynniejsza dziecięca gwiazda, po krótkiej i burzliwej karierze, poświęciła sławę na rzecz pracy dyplomatycznej i macierzyństwa. Wydaje się, że ani zagranie w „War Babies” czy „Baby Burlesks” przez kilkuletnią gwiazdę ról określanych mianem „seksualnie sugestywnych”, ani surowe kary wymierzane dzieciom na planie, ani nawet próba zamachu na jej życie w 1939 roku nie skrzywiły młodziutkiej Shirley.

Była prawdopodobnie najsławniejszym dzieckiem świata, ale z biegiem lat jej gwiazda przyblakła. Po porażce jednego z jej filmów w 1940 roku, straciła umowę z grupą Fox, posiadającą szereg studiów filmowych i stacji telewizyjnych w USA. Później podpisała kontrakt z amerykańską wytwórnią filmową MGM, ale propozycja, jaką otrzymała, była daleka od jej oczekiwań.

W trakcie pierwszej wizyty w nowej wytwórni, producent Arthur Freed dosłownie obnażył się przed dziewczynką. Temple opisała to zdarzenie w swojej autobiografii „Child Star”. Zupełnie niewtajemniczona w sprawy damsko-męskie zareagowała chichotem, więc Freed wyrzucił ją ze swojego biura. W dodatku niemal całe pieniądze, które zarobiła na swoich filmach, przepuścił jej ojciec, a pierwsze małżeństwo, jakie zawarła mając zaledwie 17 lat, szybko się rozpadło.

U progu dorosłości Shirley Temple miała za sobą traumę, ojciec przehulał jej pieniądze, a zawarte pospiesznie małżeństwo się rozpadło. Na zdjęciu aktorka w wieku 16 lat, obok premiera Kanady Mackenzie Kinga.

fot.domena publiczna U progu dorosłości Shirley Temple miała za sobą traumę, ojciec przehulał jej pieniądze, a zawarte pospiesznie małżeństwo się rozpadło. Na zdjęciu aktorka w wieku 16 lat, obok premiera Kanady Williama Lyon Mackenzie Kinga.

Mimo tych wszystkich niepowodzeń i turbulencji, Shirley nie szukała ukojenia w alkoholu czy narkotykach. Jej kariera dyplomatyczna (została ambasadorem Stanów w Ghanie i Czechosłowacji, a także szefem amerykańskiego Protokołu Dyplomatycznego) potwierdza, że dzieciństwo złożone na ołtarzu sławy nie złamało jej psychiki. Temple zmarła w wieku 85 lat, 10 lutego 2014 roku w swoim domu w Kalifornii. Zabił ją nałóg nikotynowy, który starała się ukryć przed opinią publiczną, do końca dając swoim fanom dobry przykład.

Aktorka bez wyboru

Natalie Wood przyszła na świat jako Natalia „Natasza” Zacharenko. Celem jej matki, Marii, było uczynienie z córki gwiazdy. Mawiała: „Bóg ja stworzył, ale ja wymyśliłam”. Już jako pięciolatka Natalie otrzymała niewielką rólkę w „Happy Land”. Ze względu na swój profesjonalizm i talent nazywano ją „Natalie jednego ujęcia”, a matka była w stanie zrobić wszystko, aby córka dobrze zagrała. Pewnego razu rozdarła na strzępy żywego motyla w celu zmuszenia córki do płaczu na planie.

Natalie rosła, a Maria za wszelką cenę starała się ją utrzymać w blasku fleszy. Piętnastoletnią córkę umawiała z 38-letnim wówczas Frankiem Sinatrą, a dwa lata później wepchnęła ją w ramiona 43-letniego Nicholasa Raya. Ten ostatni był reżyserem „Buntownika bez powodu”, dzięki któremu Wood miała szansę zaprezentować się jako poważna młoda aktorka.

Nie zawsze było jednak różowo – jedno z takich zaaranżowanych przez matkę spotkań zakończyło się brutalnym gwałtem, po którym nastoletnia gwiazda musiała zgłosić się do szpitala z krwotokiem. Matka nie okazała jej żadnego wsparcia i kazała siedzieć cicho.

Dramatyczne przeżycia odcisnęły się na psychice Natalie. Topiła smutki w alkoholu, wdawała się w głośne i burzliwe romanse. W 1966 roku próbowała popełnić samobójstwo i trafiła na terapię. Po urodzeniu córek zrezygnowała z kariery i poświęciła się macierzyństwu. Zmarła w tajemniczych okolicznościach w 1981 roku.

Postgalaktyczne zaburzenia

O urodzonej 21 października 1956 roku Carrie Fisher tylko z pozoru można powiedzieć, że była gotowa na sławę. Córka ikony Hollywood, Debbie Reynolds i popularnego piosenkarza, Eddiego Fishera, została księżniczką Leią właściwie z przypadku. Początkowo George Lucas widział w tej roli zupełnie inną aktorkę. Zresztą Carrie nie odebrała pierwszego telefonu z zaproszeniem na casting. Do spotkania doszło dopiero 30 grudnia 1975 roku i od tego dnia życie młodziutkiej aktorki miało zmienić się na zawsze. Pisała o tym po latach: „(…) po Gwiezdnych wojnach otoczył mnie nimb sławy aktorki, która dziwnym trafem zagrała ikonę kina”.

Zdjęcie ekipy pierwszych "Gwiezdnych wojen", wykonane między ujęciami. Zdjęcie pochodzi z książki "Pamiętnik księżniczki".

Zdjęcie ekipy pierwszych „Gwiezdnych wojen”, wykonane między ujęciami. Zdjęcie pochodzi z książki „Pamiętnik księżniczki”.

W 2013 roku napisała wyjątkowo zabawny i uszczypliwy list do Lei Organy, doskonale oddający ambiwalentny stosunek do roli, która zdefiniowała na zawsze jej życie. Porównała w nim siebie do Doriana Graya i poskarżyła na „postgalaktyczne zaburzenia stresowe”, jakich nabawiła się po czterech dekadach spędzonych z Leią. W swojej książce Pamiętnik księżniczki zwierzała się:

(…) lwią część swojego życia – od dziewiętnastki przez kolejnych czterdzieści beztroskich lat aż do dziś – byłam zarówno sobą, jak i księżniczką Leią. (…) miałam dość mylenia nas, życia w jej cieniu, zmagania się z urazą, jaką do niej żywiłam. (…) Pragnęłam, by w końcu odeszła i zostawiła mnie samą, lecz wkrótce zastanawiałam się, kim bym bez niej była. (…) Pragnęłam, by to wszystko minęło. Żebym mogła z powrotem stać się tamtą osobą, którą byłam lata temu.

Carrie nigdy nie uwolniła się od Lei. Zmarła 27 grudnia 2016 roku w wieku 60 lat. Dzień później odeszła jej matka.

Carrie Fisher nigdy nie udało się uwolnić od księżniczki Lei. Na zdjęciu z Markiem Hammilem i Harrisonem Fordem w trakcie przekąski podczas pierwszej trasy promującej "Gwiezdne wojny". Fotografia pochodzi z książki "Pamiętnik księżniczki".

Carrie Fisher nigdy nie udało się uwolnić od księżniczki Lei. Na zdjęciu z Markiem Hammilem i Harrisonem Fordem w trakcie przekąski podczas pierwszej trasy promującej „Gwiezdne wojny”. Fotografia pochodzi z książki „Pamiętnik księżniczki”.

Nieszczęśliwa Carmen

Dorothy Dandridge, która w latach 50-tych XX wieku była uznawana za jedną z pięciu najpiękniejszych kobiet świata, została jedną z najtragiczniejszych ofiar Hollywood. Przyszła na świat 9 listopada 1922 roku w Cleveland. Matka i jej przyjaciółka, które zmieniły ją i jej siostrę w maszynki do zarabiania pieniędzy, nie zwracały uwagi na przemęczenie dzieci i niechęć do kolejnych występów. Siostry Dandridge w 1935 roku pojawiły się w musicalu studia Paramount, a dwa lata później – w filmie braci Marx „Dzień na wyścigach”. W 1938 roku w komedii „Going Places” zaśpiewały „Jeepers Creepers” przy akompaniamencie Louisa Armstronga na saksofonie.

Po wojnie Dorothy rozpoczęła karierę aktorską, odmawiając ról powierzanych w tamtym czasie zazwyczaj Afroamerykanom: dzikuski, niewolnicy czy służącej. Mając 19 lat wyszła za mąż i uwolniła się wreszcie spod wpływu zaborczej matki. Niewierny mąż i choroba córki wpędziły Dandrigde w depresję i uzależnienie od leków. Gdy w końcu odeszła od męża, nie chcąc rezygnować z kariery, a z konieczności zapewnienia córce opieki – musiała wrócić do zaborczej matki.

Droga do sławy pięknej Dorothy była trudna i wyboista – występowała w nocnych klubach w zmysłowych kostiumach, nie wolno jej było korzystać z tej samej toalety, lobby czy basenu, co inne aktorki, zabraniano jej rozmowy z publicznością, często za przebieralnię miała schowek na szczotki. Poświęcenie opłaciło się i pojawiły się oferty z Hollywood. Kobieta musiała jednak zrezygnować ze swoich ambicji – przyjęła propozycję zagrania królowej dżungli w „Tarzan’s Peril” w 1950 roku. Dwa lata później udało jej się otrzymać rolę, której od dawna pragnęła – w „Bright Road” wytwórni MGM.

Artykuł powstał między innymi na podstawie ostatniej książki Carrie Fisher, zatytułowanej "Pamiętnik księżniczki" (Znak Horyzont 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie ostatniej książki Carrie Fisher, zatytułowanej „Pamiętnik księżniczki” (Znak Horyzont 2017).

Dobrze przyjęta produkcja utorowała Dandridge drogę do roli życia w „Czarnej Carmen” z 1954 roku. Ogromny sukces filmu i niezapomniana kreacja przyniosły jej okładkę Life i nominację do Oscara dla najlepszej aktorki obok takich sław, jak: Grace Kelly, Audrey Hepburn, Jane Wyman i Judy Garland. W wieku 32 lat osiągnęła wymarzony status gwiazdy, nie było jej jednak dane cieszyć się nim zbyt długo.

Inteligentna, utalentowana i piękna Dorothy nie potrafiła wywalczyć kolejnych ról na miarę swoich możliwości. Nie pomogło nawet otrzymanie Złotego Globu. Co gorsza, aktorka znowu źle ulokowała uczucia, wskutek czego straciła wszystkie pieniądze, popadła w alkoholizm i lekomanię.

Zmarła 8 września 1965 roku w wieku 42 lat wskutek przedawkowania leków antydepresyjnych. Jej ostatnim życzeniem było przekazanie matce wszystkiego, co posiadała. Nie było tego wiele – po kilku dekadach kariery i ciężkiej pracy na koncie zostały jej zaledwie 2 dolary i 14 centów.

Dorothy Dandridge w roli piosenkarki w 1962 roku.

fot.domena publiczna Dorothy Dandridge w roli piosenkarki w 1962 roku. Choć odniosła sukces, sześć lat później zmarła w biedzie.

Wszystko dla sztuki

Ingrid Bergman pozostaje do dziś jedną z najwybitniejszych aktorek wielkiego ekranu. Swój status gwiazdy lat 40-tych i 50-tych zawdzięcza przede wszystkim burzliwej relacji osobistej i zawodowej z wielkim reżyserem Roberto Rossellinim. To dla niego wyjechała do Włoch, porzucając męża Pettera Lindströma i córeczkę Pię.

W dniu premiery pierwszego nakręconego razem z Rossellinim filmu, „Stromboli, ziemia Boga”, była już w ciąży. Roberto urodził się zanim jeszcze jego matka sfinalizowała rozwód z pierwszym mężem. Oczywiście wybuchł skandal – aktorkę wyklęto w prasie i otoczeniu, nawoływano do bojkotu jej filmów.

Choć historia Ingrid Bergman wydaje się bajkową opowieścią o miłości dwojga ludzi z różnych światów, rzeczywistość była zupełnie inna. Rossellini był równie zaborczym mężem, co reżyserem (nie chciał, by żona grała u kogokolwiek poza nim samym), człowiekiem trudnym we współpracy i wspólnym życiu. Jak opowiadała aktorka swojej biografce, Charlotte Chandler:

On nie lubił aktorów. Uważał ich za próżnych błaznów, którzy chcą wyglądać jak najlepiej mimo, że oczekuje się od nich, by wyglądali jak najgorzej. Nie chciał „gry”, oczekiwał naturalności. To dlatego aktorzy nie otrzymywali swoich kwestii wcześniej, dawał im je w ostatniej chwili, a potem robił tylko jedno lub dwa ujęcia.

Ingrid Bergman w jednym z filmów Rosseliniego, zatytułowanym "Strach", z 1954 roku. Obok niej Mathias Wieman.

fot.domena publiczna Ingrid Bergman w jednym z filmów Rosseliniego, zatytułowanym „Strach”, z 1954 roku. Obok niej Mathias Wieman.

Dla profesjonalistów praca na takich warunkach była bardzo trudna, ale Bergman pomógł niezwykły talent i zdolność do ukazywania całego spektrum emocji oraz wewnętrznych konfliktów. Rosselliniemu udało się zmienić życiowe dramaty i ofiarność żony w artyzm. Poświęcając swoje życie, małżeństwo i rodzinę dla sztuki, Bergman odegrała siebie najlepiej jak potrafiła.

Sława za cenę życia

Hollywood zna wiele historii aktorek, które w pogoni za sławą zdobyły się na wiele poświęceń i ostatecznie nie udźwignęły ciężaru, jaki niósł ze sobą status gwiazdy. Nieszczęśliwe romanse, tragiczne w skutkach nałogi, złe decyzje czy zaburzenia psychiczne wielu z nich zniszczyły życie. Carrie Fisher, przytłoczona sławą, jaką przyniosła jej rola Lei, pisała o tym w swoim Pamiętniku księżniczki:

Sława może być niewiarygodnie dotkliwa, teraz to wiem (…). Trzeba by być wyjątkowym hollywoodzkim medium, żeby przepowiedzieć, że czeka na nas zasadzka, w którą  wpadniemy, a grane przez nas postaci przemienią się w znane marki.

Bibliografia:

  1. Chandler Charlotte, Ingrid Bergman, Prószyński i S-ka, Warszawa 2007.
  2. Fisher Carie, Pamiętnik księżniczki, tłum. M. Skowron, Znak Horyzont, Kraków 2017.
  3. Łysakowska Agata, Damy wielkiego ekranu: Gwiazdy Hollywood od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor, Promohistoria, Warszawa 2016.
  4. Petersen Anna Helen, Skandale złotej ery Hollywood, tłum. M. Skowron, Znak Horyzont, Kraków 2015.
  5. Temple Shirley, „Child Star” An Autobiography, McGraw-Hill, New York 1988.

Ostatnia książka aktorki, która poznała jasną i ciemną stronę sławy:

Czy wiesz, że ...

...Stalin porównywał chińskich komunistów do… rzodkiewki, czerwonej na zewnątrz, ale białej w środku? W gronie najbliższych kolegów przezywał też Mao „Pugaczowem”, nawiązując do przywódcy nieudanego osiemnastowiecznego ludowego powstania.

...żona ostatniego szacha Persji Alego Rezy Pahlawiego, Farah, zapisała w swoim pamiętniku, że przyczyną samobójczych śmierci dwójki spośród jej dzieci były dziecięce przeżycia, których ciężaru nie potrafili się pozbyć? Nie wykluczała też jednak… rzuconej przez islamistów klątwy.

...GROM, najlepsza polska jednostka specjalna, dzięki morderczemu szkoleniu wykazuje olbrzymie możliwości? Po 11 września 2001 roku MON mógł wysłać do Afganistanu około stu pierwszych żołnierzy dopiero po trzech miesiącach szkolenia. Tymczasem operatorzy jednostki GROM gotowość bojową osiągali w półtorej godziny!

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

Komentarze (3)

  1. Leszek Odpowiedz

    Wystarczyło wstać z krzesła, pokazać wszystkim „fucka” i trzepnąć drzwiami wyjściowymi.Jednak wszystkie te „gwiazdy” łapczywie podpisywały kontrakty zapewniające życie w luksusie aby w chwilę potem ćpać, chlać i płakać nad zmarnowanym przez siebie życiem.Przecież chcącemu nie dzieje się krzywda.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, to tylko jedna strona medalu. Nie do końca jest to takie proste – gdyby wyszły i „trzepnęły”, jak Pan napisał, drzwiami, nie zrobiłyby kariery. Rozumiem, że wg Pana to zatem ich dobrowolna decyzja, ale nie możemy zakładać, że chciały żyć w luksusie, by od razu się stoczyć. Może nie zdawały sobie sprawy jak to będzie wyglądać? Przypominam, że to były jedne z pierwszych wielkich gwiazd. Wtedy nie można było przewidzieć efektów sławy tak od razu. Dziś, patrząc na Hollywood, kto pragnie sławy musi zdawać sobie sprawę z jej drugiej strony. Pozdrawiamy.

    • Evii Odpowiedz

      Zwróc uwagę, że w czesie molestowania większośc z nich była zwyczajnie zbyt młoda i niedoświadczona, by postąpic tak jak piszesz. Jak miała zachowac się dziewczynka od dzieciństwa wpychana przez matkę do łóżek starych facetów? Czy miała ona wsparcie w rodzinie? Czy wychowywano ją w poczuciu własnej wartości? Niekiedy też ból z powodu takiego potraktowania przychodził po latach.

Odpowiedz na „EviiAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.