Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Człowiek jest największym szkodnikiem w historii. Zobacz gatunki, które zniknęły przez niego

Ludzie są najbardziej bezlitosnymi mordercami w przyrodzie. (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Ludzie są najbardziej bezlitosnymi mordercami w przyrodzie. (fot. domena publiczna)

Jak pokazują badania to człowiek, a nie zmiany klimatu czy kataklizmy, jest odpowiedzialny za wytępienie setek gatunków zwierząt. Naukowcy twierdzą, że 177 gatunków ssaków ważących ponad 10 kilogramów, które wyginęły od 1000 do 132 000 lat temu wyniszczyli właśnie ludzie.

Pod wodzą duńskiego profesora połączyli siły geolodzy, paleontolodzy, genetycy, archeolodzy oraz badacze modelujący zmiany klimatu, aby analizując wspólnie dane dowiedzieć się, co było przyczyną wyginięcia wielu dawnych ssaków. Jak pokazują ich badania, odpowiedzialność za destrukcję ponosi człowiek. Co gorsza, w ciągu ostatnich 500 lat ludzie na różne sposoby doprowadzili do wyginięcia aż 322 gatunków zwierząt i zagrażają ogromnej liczbie kolejnych. Jak stwierdza nagradzany brytyjski pisarz Adam Nicholson w swojej książce „Krzyk morskich ptaków. Ginący świat podniebnych wędrowców”:

Jesteśmy niszczycielami naszych towarzyszy nie tylko dlatego, że na nich polujemy. Przynosimy trzech kolejnych jeźdźców apokalipsy, degradację środowiska, choroby, przed którymi endemiczne zwierzęta nie potrafią się obronić, i kolejne szkodniki, ślimaki, szczury i koty, które zjadają zwierzęta, nie rozumiejąc ich ani tego, co reprezentują.

Kto zatem zdążył przez nas zniknąć z powierzchni ziemi?

Mamut włochaty

Mamut włochaty pojawił się około 250 000 lat temu i rozprzestrzeniał się w Azji i Europie, a także znacznie później w Ameryce Północnej. Osiągał do 3,4 metra wysokości i do 6 ton wagi. Swą nazwę wziął od tego, że jego ciało było gęsto porośnięte sierścią. Był roślinożercą, który prawdopodobnie miał zbliżony system społeczny do tego występującego u słoni.

Mamut Włochaty, autor Joseph Smith (fot. domena publiczna).

fot.Joseph Smit, domena publiczna Mamut Włochaty, autor Joseph Smith (fot. domena publiczna).

Jedynym wrogiem dorosłego mamuta włochatego był człowiek, który polował na niego, zjadał jego mięso, a kości i skórę wykorzystywał między innymi do produkcji narzędzi. W Polsce największe skupisko szczątków mamutów znaleziono w 1967 roku w Krakowie. Były to pozostałości 86 zwierząt, które nosiły ślady pocięcia przez ludzi.

Tygrys tasmański

Tygrys tasmański technicznie rzecz biorąc wcale nie był tygrysem, a największym torbaczem-drapieżnikiem. Po przybyciu na Tasmanię Europejczyków wilkowór tasmański, bo tak brzmi jego prawidłowa nazwa, zaczął być energicznie tępiony. Wbrew temu, o co go oskarżano, był zbyt mały by być w stanie zabić owcę (osiągał do 110 centymetrów długości).

Czy wiesz, że ...

...Janusza Radziwiłła pamiętamy jako zdrajcę narodowego interesu najpewniej dlatego, że zmarł w niewłaściwym czasie? Wielu magnatów i szlachciców wciąż jeszcze wtedy pozostawało w szwedzkim obozie. Chociażby Jan Sobieski, późniejszy król Polski!

...jednym z najbardziej intratnych zawodów w średniowiecznej Polsce było aptekarstwo? XIV-wiecznych farmaceutów stać było np. na nieruchomości w mieście czy rozkręcenie dochodowego handlu saletrą.

...średniowieczni Polacy nie zdawali sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia dla zdrowia, jakim było spożyciu sporyszu. Znalezione okazy zbożowych kłosów razem z kłosami z zarodnikami splatano w bukiet, który umieszczano u sufitu chaty, aby w porze siania zbóż te właśnie nasiona wysiać pierwsze.

...w dwudziestoleciu międzywojennym żartowano, że "najbezpieczniejszym miejscem dla komunisty polskiego jest polskie więzienie"? Nienawidzący Komunistycznej Partii Polski Stalin postanowił ją zlikwidować, w wyniku czego zginęli wszyscy czołowi jej przywódcy.

Komentarze (12)

  1. Jarema Odpowiedz

    Odnośnie gołębia wędrownego- jakie były przyczyny tępienia tego ptaka? bo z tekstu wynika że był tępiony z premedytacją ale w odróżnieniu od wilków czy wspomnianych tygrysów tasmańskich ten zwierz był raczej nieszkodliwy a nikt by się raczej nie fatygował polować na gołębie z głodu bo w ostateczności już lepiej by było pożywić się jakimś psem czy nawet szczurem. Największe zmiany w ekologii zostały wprowadzone na terenie Australii i Oceanii gdzie do dzisiaj nie można się uporać np. z plagą królików które poważnie zakłóciły tamtejszy ekosystem. Jeśli chodzi o wymarłe gatunki to pamiętajmy że ostatni tur zginał w Polsce w Puszczy Jaktorowskiej w 1627 r. O ile dobrze kojarzę to H. Sienkiewicz w ,,Krzyżakach” pisał że jeszcze tylko na Mazowszu można było spotkać i upolować te zwierzę. Kolejnym lokalnym przykładem są tarpany- dzikie konie wymarłe na stepach Ukrainy pod koniec XIX w. Na ich bazie dzięki krzyżowaniu pojawiła się rasa konia polskiego (biłgorajskiego) wytępiona w czasie II wś. Na ile się orientuję to większość obecnych polskich koni na wsi (o ile się spotka) to konie których przodków sprowadzono z USA i Kanady w ramach UNRA (znamy to ze ,,samych swoich”)

  2. nox Odpowiedz

    Trochę to takie nowomodne pieprzenie kotka z pomoca młotka.Mamut wymarł bo zmienił sie klimat. Co wiecej wymarł nawet tam gdzie nie dotarł w ogóle człowiek. choćby na Wyspie Wrangla. Los wielkich przedstawicieli plejstoceńskiej megafauny(mamut ,nosorożec włochaty, piżmowół , niedźwiedź jaskiniowy , jeleń olbrzymi lew jaskiniowy i inne) po zmianie klimatu był jednoznaczny : były praktycznie skazane na zagładę.Proszę porównać z losem bizonów/żubrów , podobne zwyczaje, podobna nisza ekologiczna a zostały zagrożone dopiero współcześnie.I to pomimo masowych polowań trwających tysiąclecia.

  3. Arkończyk Odpowiedz

    nox ma absolutną rację!

    1. Większość opisanych powyżej gatunków to ofiary Młodszego Dryas’u. Wg niektóry badań dendrochronologicznych na NH zmiana „na minus” o być może nawet 10 st. C, nastąpiła w nawet być może tylko 3 lata! Zwierzęta nie były w stanie tak szybko cofnąć się na południe – wyprzedził ich „prący” tamże śnieg – cyklicznie występujące po sobie „lata bez lata”. Nawet jeśli przetrwały, to los ich skrajnie osłabionych populacji dopełnił się w ciągu najbliższych maks. kilku tysięcy lat.

    2. Większość (szacuje się, że być może i ponad 90%) gatunków, które człowiek rzeczywiście „usunął”, doprowadził do „finiszu” ich zagłady typu ptak Dodo, znajdowały się u kresu swej ewolucyjnej drogi – tylko przyspieszyliśmy ich nieuchronny los. Gatunki nie istnieją wiecznie. Miliony gatunków znikły w przeszłości bez naszego udziału. Ochrona gatunkowa zakłada naiwnie, że gatunki, ekosystemy miałyby bez nas szansę na zawsze istnieć – mają one zgodnie z prawami natury trwać wiecznie. Prawda jest całkowicie inna. Niektóre gatunki np. obie pandy, bez opieki człowieka – ochrony gatunkowej znikłyby w naturalnych ekosystemach bez jakiegokolwiek naszego udziału w ciągu być może nawet tylko dziesiątek lat!

    3. Obecnie ocenia się, że liczba gatunków roślin i zwierząt epoki Antropocenu jest większa niż kiedykolwiek była w przeszłości! Człowiek zrobił bardzo wiele (np. ograniczając pożary) by wiele takich gatunków uratować. Jedynie nieliczne wymarłe gatunki możemy z absolutną pewnością „przypisać” naszej cywilizacji.

    O mechanizmie „urabiania rzeczywistości” przez „ekologów”, a raczej „ekologistów” jak ich nazywają Czesi, typu A. Nicholson et consortes, firmowanych często nawet przez tak szacowne instytucje jak UNESCO, można co nieco dokładniej się dowiedzieć – „wyrobić” sobie o tym zdanie, czytając tekst poniżej:
    „Liczba tych zwierząt w Kanadzie malała już na długo zanim na preriach pojawili się biali ludzie. […] Kiedy przybyli, zdumieli się marnotrawstwem, z jakim Indianie obchodzili się z bizonami. Wprawdzie nie było takiej części bizona, którą uważaliby za niejadalną, ale w praktyce jadali tylko garby, a czasem z kilku setek upolowanych zwierząt wycinali tylko ozory. Ich najczęstszym sposobem polowania było zaganianie bizonów do zagród (naturalnych, jak wąwozy, lub sztucznych) albo wpędzanie ich w przepaść. Antropomorfizujący Indianie polowali tak, jak wojowali — w zagrodach maczugami rozłupywali uwięzionym zwierzętom czaszki bez wyboru płci, wieku i przydatności do spożycia — aby nie uszedł ani jeden świadek klęski, który mógłby ostrzec innych. […]
    Z urwisk stada bizonów spadały w przepaść, pierwsze spychane przez następne i grzebane pod stosem ciał, aż Indianie mogli ruszyć na nie z nożami i siekierami. Jak wyglądało to „polowanie”, którego ofiarą padało czasem ponad tysiąc bizonów naraz, wskazuje obrazowa nazwa takiego urwiska — piskun, ,”głęboki kocioł krwi”. […]”
    „Przez Indian tylko część zwierzyny była zużywana — z reguły ponad jedna czwarta bizonów, leżących na samym spodzie, pozostawała nie ruszona. Ponieważ krowy ze względu na swe mięso, skóry i futra były cenniejsze od byków, często w zagrodach i piskunach sprawiano tylko je, gardząc zabitymi bykami. Na dodatek wiosną, „gdy cielęta w łonie są już dobrze pokryte futrem”, jak napisał świadek tego procederu, Indianie polowali na krowy dla nienarodzonych cieląt, które były ich przysmakiem.”
    „Jedno z takich urwisk w prowincji Alberta, zwane Head-Smashed-In Buffalo Jump, ma obecnie wysokość 12 m, a u jego podnóża zalega warstwa kości gruba na 10 m. Miejsce to zostało zaliczone przez UNESCO do obiektów dziedzictwa światowego i JEST PRZECIWSTAWIANE MARNOTRAWSTWU BIAŁYCH JAKO PRZYKŁAD „ZROZUMIENIA PRZEZ INDIAN RÓWNOWAGI EKOLOGICZNEJ ORAZ EKONOMICZNEGO UŻYTKOWANIA ZASOBÓW”.

    A jaka jest prawda?

    „Rząd Kanady z niepokojem oczekiwał chwili, gdy zabraknie bizonów. W 1876 i 1877 roku [chciałoby się powiedzieć: już] parlament podjął decyzje o ich ochronie, a Rada Terytorium wydała zakaz polowania przy pomocy zagród i wpędzania w przepaść, zakaz zabijania bizonów dla zabawy lub tylko dla zdobycia ozorów, zakaz zabijania cieląt, oraz wyznaczyła okres ochronny od listopada do sierpnia.”
    (…)

    z S. Krech III, The Ecological Indian. Myth and History, Nowy Jork i Londyn 1999, za Batoche 1885 – G. Swoboda 2003.

  4. FFFMM Odpowiedz

    Może nie bierzcie się za przyrodę bo ten artykuł to tragiczna niewiedza i głupota autorki, która chyba po prostu opisała najciekawsze zwierzęta jakie wymarły w ciągu ostatnich kilkunastu tysięcy lat i uznała że jest to winna człowieka. W rzeczywistości Tygrys szablozębny, Megaterium, Mamuty, Jelenie Olbrzymie, Niedźwiedzie, Hieny i Lwy Jaskiniowe o których tu nie wspomniano wymarły w wyniku zmian klimatu i ich środowiska. Ludzi było wówczas za mało aby byli w stanie wybić szeroko rozpowszechniony gatunek. Za przykład niech służą Bizony których Indianie nie byli w stanie wybić. I na litość boską wymarł PODGATUNEK koziorożca pirenejskiego a nie gatunek. Jak mogą istnieć dwa gatunki tego samego zwierzęcia? Koziorożec pirenejski ma się ogolnie dobrze i nie jest zagrożony wyginięciem

  5. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    Dziękujemy za wszystkie rozbudowujące artykuł komentarze, które nie miały na celu obrażania i wyzywania, ale merytoryczne uzupełnienia. Nie ma uzasadnionych powodów łączenia krytyki od razu z wyzwiskami, dlatego tym, którzy po prostu włączyli się w dyskusję dziękujemy za rzetelne komentarze z powoływaniem się na źródła.

  6. Arkończyk Odpowiedz

    No cóż trudno mieć szczególne pretensje do autorki. W końcu opierała się o prace naukowe firmowane przez wybitnych, przynajmniej teoretycznie, naukowców. Np. Susan Solomon, to… To szefowa naukowej części IPCC (…). I tutaj mamy już część odpowiedzi. Jest to bowiem „zasłużona” (nagroda Nobla dla IPCC!) badaczka dziury ozonowej, zwolenniczka „katastrofy” antropogenicznego globalnego ocieplenia. To stąd, z IPCC zapewne ci „klimatolodzy” powyżej w artykule. Założenie ich, teza do udowodnienia, jest w zasadzie takie, taka: dawniej przy silnych zmianach klimatycznych nawet nieliczni ludzie byli w stanie unicestwić aż tak wiele gatunków! Co więc będzie teraz!
    Wniosek sugerowany przez nich jest więc prosty: skoro obecne zmiany klimatyczne są bezprecedensowo silne i szybkie (co właśnie przez wielu jest negowane – nie jest negowana sama zmiana klimatu jako taka, jego bezsporne obecne ocieplanie się), a liczba ludności jest „ogromna” na granicy możliwości trwania, egzystencji w przyszłości, ekosystemu zwanego często mylnie dla uproszczenia biosferą ziemską (to jest bowiem tylko część ożywiona ekosystemu ziemskiego), to…
    Pamiętajmy też, że: „Spośród wszystkich gatunków, które istniały na Ziemi, 99,9 procent jest obecnie wymarłych” (mimo to mamy obecnie największą bioróżnorodność w dziejach!). Co jednak tutaj ciekawe dawne wielkie wymierania zawsze łatwo możemy połączyć z wielkimi ochłodzeniami – zlodowaceniami, natomiast z gwałtownymi paleo-ociepleniami – nie (ocieplenia suma summarum zawsze zwiększały bowiem dawniej bioróżnorodność). Nawet te dotyczące dinozaurów było głównie, jego terminalność, spowodowane było zapyleniem atmosfery skrajnie schładzającym planetę na co najmniej setki „wiosen” (niektórzy mówią nawet o milionie i więcej lat!). Jest bardzo wiele tej jesieni takich artykułów, jak powyższy, publikowanych w mediach innych krajów europejskich. Szczególnie dotyczy to prasy brytyjskiej piszącej z upodobaniem o „szóstym masowym wymieraniu”, które właśnie my powodujemy, jako ludzie oczywiście, tu i teraz.
    Np. brytyjski Independent (oczywiście z biednym Dodo na głównym foto – na marginesie: naukowcy do tej pory zadają sobie pytanie jakim cudem ten gatunek w ogóle wyewoluował, powstał, to raz, a dwa dlaczego tak późno wyginął…) grzmi: „Global mass extinction set to begin by 2100, study finds” (…). Grozi, że jeszcze przed 2100 rokiem dojdzie do maksimum masowego wymierania takiego jakie miało miejsce c. 248 milionów lat temu (96% gat. wówczas wyginęło).
    W sumie od grudnia ubiegłego roku ww. publikator brytyjski daje w 4 artykułach popis podobnej o „naukowym anturażu” propagandy. Nawet jednak wg tej prasy 30% „uczonych” biologów nie zgadza się kompletnie z powyższymi tezami o 6. wymieraniu.
    Chwała więc autorce powyższego artykułu z tej naszej polskiej strony, że nie uległa pokusie i nie drążyła „części klimatycznej” związanego z dawna i obecna „ludzkością”, wielkiego wymierania z upodobaniem eksponowanej z kolei w publikatorach zagranicznych, piszących o winie naszej cywilizacji od zarania swego istnienia – za nowe dzisiejsze rzekome masowe wymieranie.
    W ogóle to strona Ciekawostki Historyczne i pokrewna: Twoja Historia, bardzo mi się podobają i wielce je cenię: są bowiem ciekawie zaaranżowane, tematyka jest istotna… Owszem do doskonałości jeszcze daleko, ale początek zrobiony w dobrym, powiem więcej: bardzo dobrym kierunku: jest „chętny do pracy”, i stosunkowo profesjonalny zespół… Jednym słowem gratuluję i niecierpliwie czekam na więcej!

    P.S. I tylko ja sobie „posypuję głowę popiołem”, że tak późno tutaj trafiłem – to mi się po prostu nie powinno zdarzyć…

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, ponownie dziękujemy za obszerny i ogromnie merytoryczny komentarz – rzadko takie można u nas spotkać, niemniej cieszymy się, że jest ich coraz więcej i zdobywamy takich czytelników. Dziękujemy za miłe słowa – rzeczywiście trafił Pan do nas bardzo późno, bo istniejemy wiele wiele lat, ale lepiej późno niż wcale ;) Mamy nadzieję, że teraz będzie nas Pan czytał regularnie i raczył wspaniałymi wpisami poszerzającymi wiedzę naszą i naszych Czytelników oraz brał udział w dyskusjach. Pozdrawiamy serdeczne :)

  7. Krzysztof Odpowiedz

    Panie Arkończyk rozumiem, że próbuje Pan jedynie przedstawić pewien mechanizm „urabiania rzeczywistości” ale jednakowoż Indianie to niewątpliwie też ludzie więc ich wpływ na wyginiecie bizonów potwierdza tezę antropogenicznych przyczyn zagłady gatunków. Trudno mi się też zgodzić z tezą, że ochrona gatunkowa zakłada naiwnie, iż bez działalności człowieka określone gatunki istniałyby na zawsze jak to pan ujął. Zakłada ona raczej zniwelowanie, zrekompensowanie negatywnego wpływu działalności człowieka. A mi przynajmniej,trudno nie zauważyć, korelacji między wycinaniem na niesamowita skalę lasów, a ginięciem bezpowrotnym gatunków, których często,naukowcom nie udało się nawet zbadać. Lekarstwa czesto wytwarza sie poprzez wyizolowanie i syntetyzacje substancji występujących w przyrodzie. Odkrywając i badając nowe gatunki, ich często nieznane wcześniej naukowcom cechy mamy szansę na odkrycie tychże substancji, a raczej ich nie mamy bo gatunki te bezpowrotnie tracimy, a na miejscu ich naturalnych siedlisk uprawia się monokultury jak np.:niezastąpione…palmy(olej palmowy). Na Borneo koncerny płacą miejscowym 50dolarow(wystarczy na kilka miesięcy przyzwoitego życia)za łapę szkodnika niszczącego te uprawy. Ten szkodnik to Orangutan. Czy można rzeczywiście nazwać to „doprowadzeniem do finiszu” będącego u kresu swej ewolucyjnej egzystencji gatunku? Wszystko to dzieje się w tempie i z intensywnością nie dającym żadnych szans gatunkom na przystosowanie się do nowej rzeczywistości . Pewnie nie jest tak źle jak nawołują ekologiczni radykałowie, ale mam wrażenie, prosze mnie wyprowadzić z błędu jeśli jest inaczej, że bagatelizuje Pan problem wpływu człowieka na środowisko. A prawda jak zwykle pewnie jednak leży gdzieś pośrodku. Wydaje mi sie, że ostatnio brakuje otwartej dyskusji i dochodzenia do prawdy, a zamiast tego funkcjonują obozy głęboko okopane wokół swoich prawd, niechętne do jakiejkolwiek rewizji i alergicznie wręcz reagujące nawet na fakty jeśli nie korespondują one z jedyną, poprawną i akceptowalną „aksjologią” i dotyczy to wszelkich sfer i dziedzin.Pragnę zaznaczyć, że z ciekawością przeczytałem Pana bardzo merytoryczne komentarze. Prosze wybaczyć jeśli wyciągnąłem z nich zbyt daleko idące wnioski. Pozdrawiam

Odpowiedz na „JaremaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.