Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Władysław Jagiełło i Jadwiga Andegaweńska. Toksyczny związek, który niesłusznie upudrowano

Jadwigę zmuszono do złożenia przysięgi potwierdzającej, że dochowała wierności Jagielle.

Jadwigę zmuszono do złożenia przysięgi potwierdzającej, że dochowała wierności Jagielle. Obraz Józefa Simmlera „Przysięga królowej Jadwigi”. Połowa XIX wieku.

Król nie krył się nawet z tym, że nie jest w stanie przebywać w towarzystwie żony. Jadwiga była wiecznie osamotniona i pogardzana. Jej związek z Jagiełłą przeobraził się w serię kłótni, wymówek i pretensji.

Krzyżacy i Habsburgowie nie przebierali w środkach, prowadząc w całej Europie zmasowaną kampanię wymierzoną w królową Jadwigę. Nastoletniej władczyni, która dla dobra kraju i chrześcijaństwa zgodziła się poślubić księcia z pogańskiej Litwy, była oskarżana o bigamię, wyzywana od bezwstydnic i prostytutek (o tym wszystkim pisałem już w innym artykule).

Obrzydliwe ataki dały do myślenia nawet samemu papieżowi, a w kurii apostolskiej wszczęto proces przeciwko Jadwidze. Pomówienia dotarły też do uszu Jagiełły. Zamiast stanąć murem za swoją małżonką, szybko dołączył on do chóru oskarżycieli.

Wojna na słowa

Król już w 1388 roku, a więc paręnaście miesięcy po ślubie, zaczął robić żonie sceny zazdrości. Zarzucał jej, że okłamała go i że wcale nie był jej pierwszym, bo już wcześniej zapraszała do łóżka Wilhelma. Mało tego. Insynuował zapewne, że Jadwiga – zgodnie z krążącymi dyrdymałami – gardzi nim, brzydzi się zbliżenia z własnym mężem, że w głębi serca tęskni za innym.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Spór między małżonkami udało się załagodzić, ale powrócił on rok później ze zdwojoną siłą. Żadna ze stron nie miała już zaufania do tej drugiej. Jagiełło zarzucał żonie, że nim poniewiera i że w głębi serca odczuwa do niego wstręt. Jadwiga wypominała zaś królowi kochanki. I, biorąc pod uwagę obyczajowość epoki, nie były to zapewne oskarżenia pozbawione podstaw.

Nie znałam niczyjego łoża prócz swojego męża

Narastający konflikt między królem i królową stał się dworską sensacją. Ale był też pożywką dla ryzykantów gotowych rozgrywać animozje monarchów na własne potrzeby. Według Jana Długosza jednym z cynicznych typów podsuwających Jadwidze najgorsze myśli na temat małżonka (a Jagielle – plotki na temat złego prowadzenia się żony) był niejaki Gniewosz z Dalewic. I to właśnie on na własnej skórze odczuł, że w domowe awantury władcy nie wypada się mieszać.

Urażona do żywego Jadwiga, którą Gniewosz miał otwarcie oczerniać przed Jagiełłą, wytoczyła rycerzowi własny proces. Królową reprezentował kasztelan wojnicki Jaśko z Tęczyna, „przekonany przysięgą i zapewnieniem królowej, że nie znała niczyjego łoża prócz swojego męża, króla Władysława”. Stanęło też za nią murem dwunastu rycerzy zapowiadających, że gotowi są bronić czci Jadwigi z bronią w ręku i wyzwać na pojedynek każdego, kto ośmieli się obrazić monarchinię.

Czy wiesz, że ...

...odnaleziona we Wrocławiu rzekoma świątynia pogańska najprawdopodobniej była po prostu siedzibą miejscowego  wodza? Według Dariusza Andrzeja Sikory wszystkie dowody wskazują właśnie na tę funkcję odkrytego budynku.

...Polacy wcale nie zmarnowali zwycięstwa pod Grunwaldem? Zdaniem profesora Roberta Frosta bitwa doprowadziła do kryzysu, który zapoczątkował nową wojnę trzynastoletnią. I który doprowadził do ostatecznej klęski zakonu i do podziału jego ziem.

...piwo w Anglii było tak ważnym trunkiem, że regulacje go dotyczące znalazły się w prawie miejskim? Przykładowo w statutach Worcester określono, że testerami piwa mogą być tylko obywatele okręgu oraz "osoby smutne i dyskretne". Nie wiadomo jednak czy "smutek" odnosił się do nastroju, czy był synonimem pozazawodowej wstrzemięźliwości.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

Komentarze (39)

  1. Axelle Odpowiedz

    Przepraszam, ale jeśli książka jest tak „fascynująca”, jak powyższy artykuł (czy raczej wypracowania ucznia I klasy gimnazjum – fakt, że dobre wypracowanie, jak na 13-latka), to ja podziękuję.
    Proponuję zamiast tego przeczytać rewelacyjną książkę Stefana M. Kuczyńskiego „Litwin i Andegawenka”. Też nie lukruje życia królewskiej pary, ale różnica w poziomie wiedzy, poziomu językowego, wreszcie udokumentowania faktów – to himalaje.

    • Anonim Odpowiedz

      Mnie się tam bardzo artykuł spodobał, tak samo jak cała reszta. Moim zdaniem takie zwroty urozmaicają lekturę a jeżeli komuś nie podobają się tylko dwa słowa i dlatego przestaje czytać cały tekst to już jego sprawa. Poza tym nie do końca jest zgodne z kulturą aby obrażać czyjąś pracę a dodatkowo reklamować inną książkę.

  2. Sisi Odpowiedz

    „Nie mógł znieść… „small talku ” ” ? Naprawdę przesada! Użycie takiego zwrotu w artykule o historii Polski. Chyba jakiś żart. Faktycznie słownictwo na poziomie 13-latka.

  3. Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

    Pisanie o dawnych czasach nie oznacza, że należy to robić posługując się archaicznym słownictwem. Ubarwienie narracji współczesnym stylem w sposób przemyślany i wyważony to zdecydowanie nie poziom 13-latka. Może warto odejść czasem od stereotypowego myślenia, że o historii Polski powinno pisać się z patosem?

  4. ehhhhhhhh Odpowiedz

    To chyba jakiś żart tak pisać o wiernym mężu niewiernych żon. Nie skomentuje nawet poziomu stylistycznego tego dzieła i użytego słownictwa.

  5. lavinka (@lavinkaPL) Odpowiedz

    Small talk w opisie tych czasów mimo wszystko razi i zwyczajnie pokazuje, że osoba pisząca ma mgliste pojęcie o realiach tamtych czasów. Rzeczywiście zniechęca. Za to zainteresował mnie komentarz o Litwinie i Andegawence, dodam do półki „chcę przeczytać”.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani, autor jest historykiem, oparł się w swojej książce na wielu źródłach. Rozumiem, że może się Pani nie podobać styl autora, ale używanie współczesnego słownictwa nie deprecjonuje i nie umniejsza merytoryczności tekstu. Niemniej bardzo się cieszymy, że zainteresowała Panią tematyka i zachęcamy do lektury książki. Pozdrawiamy :)

    • Iwona Odpowiedz

      lavinka,ty sobie poluzuj gume w majtkach bo meczysz strasznie.Trzeba miec spore obciazenia intelektualne zeby sadzic ze uzycie nowoczesnego okreslenia luznej paplaniny,swiadczy o tym,ze autor wierzy,ze Jadwiga zalila sie „kulezankom”,ze ten Wladek niecnota znowu zwial bo smoltoku nie lubi…hahaha….Mysle,ze sie poprostu popisujesz.

      • Anonim Odpowiedz

        A coś merytorycznie? Artykuł napisany nie po polsku i słaby. Poziom „Pana dochtóra” żenujący. Bronienie go nie ma sensu.

  6. Astra Odpowiedz

    Podepnę się pod resztę komentarzy, nic nowego o small talku nie dodam, w tym miejscu zakończyłam lekturę. Czy zadaniem pani Anny jest ślepa obrona bzdur, które tworzy autor? Ciekawa robota…

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Astra: Drogi komentatorze, mamy odmienne zdanie co do tego, co jest bzdurą, a więc nie odpowiem na to wyjątkowo zaczepne pytanie, które ponadto nie wnosi nic merytorycznego do dyskusji. Gdyby dysponowała Pani jakimś rzeczowym zarzutem wobec tekstu np. niezgodności z faktami lub pomyłką – rozumiem, że należy podjąć dyskusję i wyjaśnić sporne kwestie. Ale zarzut, który opiera się na jednym współczesnym sformułowaniu użytym w tekście, które ma na celu ubarwić narrację i odrobinę ją uwspółcześnić, nie jest zbyt merytorycznym zarzutem.

  7. Joanna Odpowiedz

    Dziś wydaje nam sie ze w czasach krolów wszyscy byli mądrzy, poważni i rzeczowi. Ze nie istnialo cos takiego jak wielopoziomowe relacje towarzyskie, durnowate trędy, poczta pantoflowa i zachowania na pokaz. Sądzę ze ludzie sie az tak nie zmieniaja i takie same „small talk” jakie dzis sie toczy w kuluarach sejmowych byly kiedys toczone na dworach. (na miejscu Jagielly tez bym tego nie lubila). Użycie tego słowa ubarwia tekst i sprawia ze te czasy wydają się nam bliższe. Łatwiej wczuć sie w kontekst.

    Nie bądźcie ludzie tacy sztywni. To jest portal popularno naukowy a nie encyklopedia. Tutaj trzeba historie przedstawiać w sposób atrakcyjny.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Pani Joanno, bardzo dziękujemy za te miłe słowa i zrozumienie celu użycia sformułowania, które tak poruszyło innych komentatorów. To że dopiero dziś coś nazywamy tak a tak, nie oznacza, że to samo nie istniało dawniej, nie mając jednak tej samej nazwy. Bardzo trafnie wyjaśniła zatem Pani czym mógł być „small talk” w tamtym czasie. Pozdrawiamy serdecznie :)

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, a może jeśli kogoś obrażać to jednak wystąpić oficjalnie pod swoim imieniem i nazwiskiem? Odpowiadając na Pana pytanie: wykształcenie może Pan sprawdzić. Co to drugiego sformułowania – pozostawię to jednak bez komentarza :)

  8. marem Odpowiedz

    Im bardziej pop artykół tym więcej odsłon io ttoru chodzi, po zelelną historię należy sięgać gdzie indziej, nie mniej lubię czytać te ciekawostki jako uzupełnienie wiedzy

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, każda rzetelna i merytoryczna uwaga jest dla nas niezwykle ważna. Jak widać po Pana komentarzu można swoje zdanie wyrażać w sposób dojrzały. Cieszymy się zatem, że Pan nas odwiedza i czyta. Pozdrawiamy.

  9. Anonim Odpowiedz

    Początkowo z rozbawieniem , sle obecnie z co raz większym zdumieniem poczytuję Pana Janickiego opowieści fantastyczne o historii Naszego pięknego kraju. Sądzę, że każdą powinna poprzedzać preambuła w stylu ” Jak sobie pewnego popołudnia wymyślił autor…,

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Anonimie, z tego co mi wiadomo nie zmieniliśmy profilu magazynu na fantastyczny. W dalszym ciągu każdy tekst opiera się na szerokiej bibliografii i poprzedzony jest badaniami. P.S. dziękujemy za pomysł na preambułę, ale nie zamierzamy tworzyć aktów prawnych, stąd i preambuły tu chyba niezbyt pasują. Pozdrawiamy :)

  10. Retromigosia Odpowiedz

    Te artykuły mają trafiać także do współczesnej młodzieży, która woli nowoczesne słownictwo. Po przeczytaniu fragmentu bardzo napuszonego i naukowego , młodzież znudzona zostawia go w przysłowiowym kącie .Nie bądźmy betonem I dajmy szansę popularyzacji historii.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze/ komentatorko, dziękujemy za ten wpis. Oto chodzi – aby popularyzować historię. Czy ubarwiona narracja, okraszona historycznymi „smaczkami” zainteresuje więcej czy mniej osób? Mamy nadzieję, że jak najwięcej. Pozdrawiamy serdecznie :)

  11. ehhhhhhhh Odpowiedz

    Być może Jagiełło „nie krył się z tym, że nie jest w stanie przebywać w towarzystwie żony” przez to, że Jadwiga stroniła od kąpieli. Dla człowieka myjącego się codziennie obcowanie z kimś takim mogło być nieprzyjemnym doświadczeniem.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, raczej trudno sobie wyobrazić dosłownie śmierdzącą, nie kąpiącą się Jadwigę i czystego, codziennie zażywającego w tamtych czasach kąpieli, Jagiełłę ;) Pozdrawiamy.

      • ehhhhhhhh Odpowiedz

        No niestety, wiele wskazuje na to, że tak było – ten dziki, pogański i nielubiany przez Was Jogaila codziennie zażywał kąpieli i wydaje mi się, że jest to „ciekawostka” dosyć popularna. Jeśli jesteście w stanie ją obalić to oczywiście kajam się :)

  12. Kobieta Odpowiedz

    „Królową reprezentował kasztelan wojnicki Jaśko z Tęczyna, „przekonany przysięgą i zapewnieniem królowej, że nie znała niczyjego łoża prócz swojego męża, króla Władysława”.”

    A ja chciałam zauważyć, że gdyby ktokolwiek uważniej przeczytał ten fragment, to zauważyłby, że Długosz opisuje krzywoprzysięstwo Jadwigi – ponieważ przecież każdy wiedział wtedy podobnie jak i dzisiaj ( no chyba że wszyscy cudem zapomnieli ), że w 1378 roku Jadwiga przez dwa tygodnie poznawała łóżko Wilhelma. Już choćby z tego względu tak brzmiącej przysięgi królowa nie mogłaby złożyć. Dziwne, że żaden z przeciwników wiarygodności tego fragmentu kroniki Długosza nie podniósł tego argumentu.

    Poza tym pan Janicki trochę tutaj przeszarżował z tym odosobnieniem króla od żony. Zapomniał dodać, że od 1394 roku Jagiełło spędzał z Jadwiga rocznice ślubu (przynajmniej w latach udokumentowanych rachunkami) – co było i tak ewenementem, ponieważ normalnie w średniowieczu nie świetowano takich rocznic. Podobnie jak nie świętowano urodzin. A co do oddzielnych posiłków – praktykowali to wszak wszyscy Jagiellonowie, więc w przypadku Jagiełły o jakimś wstręcie do żony świadczyć równiez nie powinno. Analogii poszukałabym w zwyczajach plemion pruskich, gdzie kobietom nie wolno było zasiadać do posiłku wspólnie z mężczyznami. W końcu Litwini to równiez Bałtowie i zapewne niektóre obyczaje mieli wspólne z pruskimi pobratymcami. A król też nie zawsze przestrzegał tego obyczaju, ponieważ z rachunków wynika, że niektóre posiłki (w 1388 w Nowym Korczynie choćby – żaden uroczysty posiłek, bo potrawy podobno codzienne i niewyszukane, nawet wino podano krajowe) spożywał jednak z żoną.

    No ale trochę rozumiem – artykuł bardziej stonowany w ocenie nie byłby już tak sensacyjny. Chociaż wydaje mi się, że „ciekawostki historyczne” można by podawać w inny sposób – bez narzucania swojej wersji, i niechby czytelnicy sami wysnuwali swoje teorie i hipotezy…zwłąszcza w tak kontrowersyjnej sprawie jak relacje między Jagiełła a Jadwigą.

  13. Evii Odpowiedz

    A czy autor pamięta jeszcze taki swój artykuł? https://ciekawostkihistoryczne.pl/2010/09/19/krolewska-poradnia-malzenska-jadwiga-i-jagiello/#3
    Rozbieżności pomiędzy nimi są znaczne, a wszak oba są na ten sam temat.
    Mnie zastanawia jak można było tak szykanowac młodą kobietę przypisując jej rzekome winy za rzeczy, które działy się gdy była dzieckiem. W ogóle oczekiwanie od 13-15 latki tego, by z radością żyła z dużo starszym od siebie mężczyzną, który mógł ją przerażac (to bądź co bądź było jeszcze dziecko) jest chore. Nie wiem co trzeba było miec w głowie, by tak traktowac młodą królową.
    Jedno się do dzisiaj nie zmieniło – jeśli ktoś chce znieważyc kobietę, zawsze będzie jej zarzucał złe prowadzenie się – nawet jeśli miałoby to polagac na tym, że jako kilkulatka spała w jednym łóżku z innym kilkulatkiem.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowna Evii, Autor z pewnością pamięta, jednak proszę wczytać się w oba teksty i spojrzeć na ich daty. Po pierwsze tamten artykuł jest sprzed 8 lat, a nauka nie jest martwa – ewoluuje, pojawiają się nowe źródła, nowe odkrycia, nowe fakty. To nie jest be znaczenia dla interpretacji pewnych historycznych elementów. Ponadto w tekście z 2010 roku Autor rozważa różne koncepcje historyków, w tym natomiast – po wieloletnich badaniach i analizach oraz w oparciu o nowe źródła (które znajdzie Pani w bibliografii) przedstawia koncepcję, do której sam się przychyla. Pozdrawiamy serdecznie.

  14. Ad Odpowiedz

    Ale co niektórzy się uczepili tego small talk :D. Rzeczywiście poprawnie byłoby to wziąć w cudzysłów, ale to, że określenie jest nowe, nie oznacza, że samo zjawisko nie istniało… Tekst mi się podoba, jest napisany tak, by popularyzować historię. Jeśli dla kogoś to zbyt niski poziom – to niech wertuje podręczniki Michałowskiego czy innego Sperki.

  15. Andrzej Odpowiedz

    Wiadomo że Jagiełło był bardziej Jogałłą niż królem Polski. Trudno się mu dziwić, wychowany w kulcie wielu bóstw traktował bigoteryjne średniowiecze z odrazą czemu się nie dziwię, a nie mógł tego okazać publicznie bo i tak Krzyżacy twierdzili że jest poganinem. Nic dziwnego, że uciekał z Wawelu gdzie cały czas był na cenzurowanym a każde jego słowo czy gest był wykorzystywany przeciwko niemu i królestwu które zaczynało dla wielu władców a w szczególności dla Krzyżaków być śmiertelnym zagrożeniem i potęgą z która musieli się wbrew sobie liczyć.Nie zapominajmy że Kazimierz musiał słuchać napomnień wielu sąsiadów bo Państwo Polskie dopiero się tworzyło i było zbyt słabe aby jawnie się temu przeciwstawiać. Jadwiga czuła się w tej sytuacji normalnie tak została wychowana, a Jagiełło musiał liczyć się z biskupami, obcymi posłami, a po bitwie pod Grunwaldem z nienawiścią wielu progermańskich władców czego na Litwie nie było. Nieprzyjazne osoby szybko kończyły i tak krótki żywot a na Wawelu musiał udawać dobrodusznego i miłosiernego co było sprzeczne z praktyką władców Litwy. Jadwiga była o tyle młodsza i tak diametralnie inaczej wychowana, że jedyne co ich mogło łączyć to pozory i chęć zachowania dynastii. O miłości nie mogło być mowy. Trzeba Jagielle przyznać, że wykorzystał swoje długie panowanie wspaniale, pod koniec jego rządów nikt nie ośmieliłby się pouczać władcy Polski, byliśmy potęgą gospodarczą i militarną, to z nami musieli się liczyć sąsiedzi co zmieniło całą politykę Europy i ustawiło ich przeciwko nam.

  16. jo Odpowiedz

    Dla historyka najważniejsze jest źródło. Dzieje Św. Jadwigi nie pochodzą z jej czasów. Głównym dostawcą informacji na temat czasów Jagiełły oraz Jadwigi był Długosz, który swoja działalność kronikarską zaczął długo po śmierci Jadwigi i jej męża. Nie mamy żadnych źródeł, które byłyby współczesne tej królewskiej parze

  17. Nikonades Remin Odpowiedz

    „Królowa nie zaszła jednak w ciążę ani w roku 1385 roku, ani w żadnym z następnych.”

    A Elżbietę Bonifację to pewnie w kapuscie znaleziono?

  18. Anonim Odpowiedz

    Zaintrygował mnie Pański artykuł- nigdy nie było dane mi spotkać się z idealizowaną formą konterfektu powyższego specyficznego, jeśli można go tak określić, związku mężczyzny w pełnym wieku, pochodzącego z innego kręgu kulturowego, obyczajowego, na innym poziomie rozwoju cywilizacyjnego z… dzieckiem wychowanym w legendzie świętej Jadwigi Śląskiej przez babcię Elżbietę.

    Nie da się ukryć, że relacja ta pozostaje do dziś niejako enigmą. Z drugiej strony skłonna byłam zwrócić się ku jej interpretacji jako koegzystencji dwojga osób, zdolnych dzięki rozumowi i dojrzałości zdobyć się na wzajemny szacunek, za czym mówiłyby chociażby legenda Czarnego Krucyfiksu Wawelskiego, przy którym król kontemplowała decyzję o unii z Litwą i jej misji chrystianizacyjnej z Koroną Polską w roli posłannika czy fakt, że ponoć pierścień podarowany przez żonę Jagiełło nosił do śmierci. Chyba nie jest też dziełem przypadku imię córki Anny Cylejskiej, dzielone właśnie z pierwszą, przedwcześnie zmarłą żoną ojca.

    Rzeczywiście jako swego rodzaju- kolokwialnie mówiąc- „zgrzyt” występowały problemy komunikacyjne w najbardziej prozaicznej odsłonie. Jadwiga, wychowywana z kuzynem i niedoszłym małżonkiem Wilhelmem, osoba niezwykle wykształcona, znająca nie tylko „rodzime” języki, ale i grekę, łacinę czy wreszcie polski, weszła w stadło małżeńskie z przedstawicielem pogrążonego w kryzysie, i postępującym rozpadzie Księstwa Litewskiego zdominowanego przez Rusinów, przez co (według mojej wiedzy) chętniej posługującego się raczej właśnie ruskim niż litewskim.

    Wreszcie wspomniany Habsburg, który do końca życia nie ożenił się, uznając Jadwigę za prawowitą monarchinię austriacką, ukazywaną w rodowodach, wzbudzał we mnie pewnego rodzaju empatię. Nie tylko jawił się lepszym partnerem, zapewniającym raczej komfort niż obawy w zestawieniu z przyszłym mężem Jadwigi (wspólne wychowanie, tożsama mentalność), ale też małżeństwo, zawarte w bardzo wczesnym dzieciństwie, wydawało przechylać szalę na korzyść Wilhelma (nie mówiąc o historii z wyprawą do Krakowa i reakcją córki Ludwika Węgierskiego- epizod z próbą wyważenia drzwi i Dymitrem z Goraja). Rodzi się więc pytanie o przebieg przyczynowo-skutkowy: być może to właśnie zerwane lub niedoszłe- de facto-małżeństwo zaważyło o przyszłej roli dworu habsburskiego jako wroga Jagiellonów, a nie odwrotnie?

    Jednocześnie, co do Władysława, „króla uciekiniera”- czy naprawdę nie rozchodzi się o inne tradycje monarsze? Przecież dwór objazdowy mieli już Karolingowie (dawno, ale zawsze). Ponadto tak rozległe państwo wymagało prawdopodobnie nadzoru, a dwóch królów na jednym tronie z natury zwiastuje konflikty. A Jagiełlo był królem ad iure, nie odwrotnie ;)

    Odnosząc się do osobnego ucztowania, o czym świadczą rachunki np. z zamku niepołomickiego, gdzie król rezydował zawsze 11 listopada (i przyjmował m. in. husytów), mogło to wynikać z charakteru wspólnych rządów: dwóch królów = dwa osobne dwory. Gdy więc wyczerpano zaplecze wsi służebnych, niezdolnych już do ich wyżywienia, jechano dalej. Nie zmienia to jednak faktu, że królowie jadali też razem ze swoimi doradcami.

    Toteż Pański artykuł przypomniał mi dawną fascynację postacią króla Jadwigi, wprowadzając nowy głos w interpretacji jej losu. Podsumowując, „daje do myślenia”.

    Pozdrawiam serdecznie
    Mieszkanka Królewskiego, ale nie Krakowskiego Miasta :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.