Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Władysław Jagiełło i Jadwiga Andegaweńska. Toksyczny związek, który niesłusznie upudrowano

Jadwigę zmuszono do złożenia przysięgi potwierdzającej, że dochowała wierności Jagielle.

Jadwigę zmuszono do złożenia przysięgi potwierdzającej, że dochowała wierności Jagielle. Obraz Józefa Simmlera „Przysięga królowej Jadwigi”. Połowa XIX wieku.

Król nie krył się nawet z tym, że nie jest w stanie przebywać w towarzystwie żony. Jadwiga była wiecznie osamotniona i pogardzana. Jej związek z Jagiełłą przeobraził się w serię kłótni, wymówek i pretensji.

Krzyżacy i Habsburgowie nie przebierali w środkach, prowadząc w całej Europie zmasowaną kampanię wymierzoną w królową Jadwigę. Nastoletniej władczyni, która dla dobra kraju i chrześcijaństwa zgodziła się poślubić księcia z pogańskiej Litwy, była oskarżana o bigamię, wyzywana od bezwstydnic i prostytutek (o tym wszystkim pisałem już w innym artykule).

Obrzydliwe ataki dały do myślenia nawet samemu papieżowi, a w kurii apostolskiej wszczęto proces przeciwko Jadwidze. Pomówienia dotarły też do uszu Jagiełły. Zamiast stanąć murem za swoją małżonką, szybko dołączył on do chóru oskarżycieli.

Wojna na słowa

Król już w 1388 roku, a więc paręnaście miesięcy po ślubie, zaczął robić żonie sceny zazdrości. Zarzucał jej, że okłamała go i że wcale nie był jej pierwszym, bo już wcześniej zapraszała do łóżka Wilhelma. Mało tego. Insynuował zapewne, że Jadwiga – zgodnie z krążącymi dyrdymałami – gardzi nim, brzydzi się zbliżenia z własnym mężem, że w głębi serca tęskni za innym.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Spór między małżonkami udało się załagodzić, ale powrócił on rok później ze zdwojoną siłą. Żadna ze stron nie miała już zaufania do tej drugiej. Jagiełło zarzucał żonie, że nim poniewiera i że w głębi serca odczuwa do niego wstręt. Jadwiga wypominała zaś królowi kochanki. I, biorąc pod uwagę obyczajowość epoki, nie były to zapewne oskarżenia pozbawione podstaw.

Nie znałam niczyjego łoża prócz swojego męża

Narastający konflikt między królem i królową stał się dworską sensacją. Ale był też pożywką dla ryzykantów gotowych rozgrywać animozje monarchów na własne potrzeby. Według Jana Długosza jednym z cynicznych typów podsuwających Jadwidze najgorsze myśli na temat małżonka (a Jagielle – plotki na temat złego prowadzenia się żony) był niejaki Gniewosz z Dalewic. I to właśnie on na własnej skórze odczuł, że w domowe awantury władcy nie wypada się mieszać.

Urażona do żywego Jadwiga, którą Gniewosz miał otwarcie oczerniać przed Jagiełłą, wytoczyła rycerzowi własny proces. Królową reprezentował kasztelan wojnicki Jaśko z Tęczyna, „przekonany przysięgą i zapewnieniem królowej, że nie znała niczyjego łoża prócz swojego męża, króla Władysława”. Stanęło też za nią murem dwunastu rycerzy zapowiadających, że gotowi są bronić czci Jadwigi z bronią w ręku i wyzwać na pojedynek każdego, kto ośmieli się obrazić monarchinię.

Zastraszony i zapędzony w kozi róg Gniewosz milczał przez całą rozprawę. Usta otworzył tylko raz, upraszając sędziów o łagodny wyrok. Taki też otrzymał. Nie ścięto go mieczem ani nie wtrącono do lochu. Miał natomiast wczołgać się pod stół i „natychmiast na oczach trybunału odszczekać jak pies oszczerstwa wypowiedziane bezwstydnie dla zhańbienia czci królowej”.

Gniewosz w istocie schylił grzbiet, wszedł pod ławę i „jawnie zeznał, iż fałszem było i niegodziwą potwarzą, co przeciw królowej Jadwidze nakłamał”. Na koniec zaś – ku wesołości zebranych, satysfakcji władczyni i hańbie własnego rodu – „głośno zaszczekał”.

Łóżkowe problemy

Jan Długosz był święcie przekonany, że wraz z zapadnięciem wyroku w procesie rycerza z Dalewic końca dobiegły też wszelkie niesnaski między małżonkami. Jak pisał:

Ocalono sławę i niewinność królowej Jadwigi, zjednano poróżnione małżeństwo, a na wszystkich potwarców i zauszników rzucono postrach, aby nie ważyli się więcej waśnić i podburzać małżonków jednego przeciw drugiemu. Jakoż od tego czasu król z królową, dalecy od wszelkich podejrzeń i sporów, żyli w statecznej zgodzie i błogiej słodyczy pełnej miłości.

Wjazd dziesięcioletniej Jadwigi do Polski w 1384 roku. Rysunek Ksawerego Pillatiego.

Wjazd dziesięcioletniej Jadwigi do Polski w 1384 roku. Rysunek Ksawerego Pillatiego.

Związek Jadwigi i Jagiełły nie był jednak żadną baśnią, a koronowani małżonkowie nie żyli za siedmioma górami i siedmioma lasami. Jeśli królewskim małżeństwem wstrząsnął tak poważny kryzys, to jego podstawy musiały leżeć znacznie głębiej niż tylko w nieprzychylnych plotkach rozsiewanych przez Habsburgów i Krzyżaków.

O szczegóły trudno, zdaje się jednak, że to w sypialni sprawy nie szły po myśli monarszej pary. Mogło chodzić o różnice temperamentów, o fizyczne niedopasowanie albo też o brak gotowości wciąż bardzo młodej, bo liczącej sobie około piętnastu lat, Jadwigi do tego, by w każdym znaczeniu być dla Jagiełły żoną.

Niewykluczone wreszcie, że królowa, choćby podświadomie, brała do siebie wszystkie te ataki i insynuacje. Czuła się brudna, a myśl o obcowaniu z Jagiełłą – czy w ogóle z dowolnym mężczyzną – w istocie napawała ją odrazą. Jakkolwiek było, ze związku królewskiej pary nie rodziły się żadne owoce. Zaraz po ślubie nikogo to jeszcze nie dziwiło. Królowa nie zaszła jednak w ciążę ani w roku 1385 roku, ani w żadnym z następnych.

Władysław Jagiełło na niepublikowanym szkicu Jana Matejki.

Władysław Jagiełło na niepublikowanym szkicu Jana Matejki.

Związek na odległość

Niewiele było zresztą okazji, by starać się o przedłużenie rodu. Małżonkowie żyli nie tyle ze sobą, co obok siebie. Dla Jadwigi musiało to być sporym zaskoczeniem. Jej dziadkowie, Elżbieta Łokietkówna i Karol Robert, nawet jeśli za sobą nie przepadali, to darzyli się na tyle dużym szacunkiem, by każdy posiłek spożywać wspólnie, przy jednym stole. Podobnie postępowali rodzice, Ludwik Andegaweński i Elżbieta Bośniaczka.

Obiady były okazją do rodzinnych spotkań, do rozmów między małżonkami i do nawiązywania bliższych relacji z dziećmi. Na Wawelu Jagiełły i Jadwigi dawały tymczasem co najwyżej możliwość budowania zasieków.

Nie wiadomo, czy przemawiała za tym jakakolwiek wcześniejsza tradycja, ale król i królowa konsekwentnie jadali osobno. Przy innych stołach, a nawet w odrębnych komnatach. Jagiełło siadał do posiłku w gronie samych mężczyzn; swoich współpracowników i urzędników. Jadwiga tymczasem stołowała się w towarzystwie ochmistrzyni dworu oraz najważniejszych dam. Dla pozostałych panien z fraucymeru obok stawiano drugi, nie tak obficie zastawiony stół.

Niezwykła historia kobiet, które zbudowały polskie mocarstwo. Jadwiga Andegaweńska i jej poprzedniczki w nowej książce Kamila Janickiego: "Damy polskiego imperium". Do kupienia już dzisiaj w naszej oficjalnej księgarni!

Niezwykła historia kobiet, które zmieniły historię Polski. Jadwiga Andegaweńska i jej poprzedniczki w nowej książce Kamila Janickiego: „Damy polskiego imperium”.

Rozdział wedle płci miał tym większe znaczenie, że przecież uczty stanowiły kluczowe punkty harmonogramu całego zamkowego dnia. To nie były połykane w biegu przekąski, ale niespieszne spotkania, podczas których akt jedzenia celebrowano, często przesiadując nad misami przez całe godziny.

Król uciekinier

Już sama nieobecność Jadwigi przy stole Jagiełły sprawiała, że królowa w dużym stopniu była też nieobecna w jego życiu. W trakcie pobytów króla na Wawelu małżonkowie mogli przynajmniej minąć się w pałacowych korytarzach lub – spotkać nocą, w alkowie. Rzecz w tym jednak, że król nie znosił krakowskiej rezydencji i robił wszystko, by jej unikać.

Wyjechawszy na Litwę zaraz po swojej koronacji, na dobrą sprawę nigdy nie powrócił do stolicy i nie osiadł w niej na stałe. Wciąż zmieniał miejsca pobytu, nieustannie był w drodze, gotował się do niej lub odpoczywał po podróży. Mówiono, że jest „rex ambulans”, królem objazdowym. Jadwiga powiedziałaby jednak raczej, że to król uciekinier. Bo męża nie było nigdy wtedy, gdy akurat go potrzebowała.

Jadwiga i Jagiełło na obrazie Jana Matejki.

fot.domena publiczna Jadwiga i Jagiełło na obrazie Jana Matejki.

Jeśli nawet zdarzało mu się zajrzeć na Wawel, to po tygodniu czy dwóch już świerzbiło go, by wyruszyć gdzieś dalej. Robił wymówki, szukał pretekstów i nie krył nawet, że nie jest w stanie przebywać w towarzystwie żony.

Prowadzenie domu, będącego zarazem ośrodkiem władzy i symbolem królestwa, pozostawało w efekcie na głowie monarchini. To ona tchnęła w Wawel, niemal opuszczony na długie lata bezkrólewia, nowe życie. Ona też tłumaczyła męża, ilekroć ten znikał w najbardziej nieodpowiednim momencie.

W 1390 roku wymknął się z Wawelu, wpierw zaprosiwszy nań swojego brata Skirgiełłę, nieznaną z imienia bratanicę, a do tego cały tłum gości mających świadkować przy chrzcie dziewczyny. Może nie mógł już znieść nużących zabaw, small talku i dworskich rozrywek. A może – jak podejrzewają niektórzy historycy – akurat pokłócił się z żoną i obrażony uciekł dosłownie w przededniu zaplanowanego chrztu. Jakkolwiek było – Jadwiga świeciła za niego oczami.

Fikcja małżeńskiego pożycia

Stale dbała o to, by utrzymywać przy życiu choćby fikcję zdrowego małżeństwa. Słysząc, że mąż zbliża się do Krakowa, wyjeżdżała mu naprzeciw, organizowała powitania, oczekiwała. Czasem musiała tkwić w tym czy innym prowincjonalnym pałacyku całymi tygodniami, bo Jagiełło – swoim zwyczajem – opóźniał przyjazd, kluczył i zmieniał plany, w ogóle nie licząc się z małżonką.

Królowa Jadwiga. Portret pędzla Marcello Bacciarelliego.

fot.domena publiczna Królowa Jadwiga. Portret pędzla Marcello Bacciarelliego.

Kiedy indziej przychodziło jej włóczyć się w tę i we w tę. Jechała na przykład do Korczyna tylko po to, by dzień później wracać na Wawel, otrzymawszy wieści, że mąż jednak nie przyjedzie. Jagiełło wystawiał ją do wiatru w Boże Narodzenie, w Wielkanoc, w rocznice ślubu. A nawet jeśli święta spędzali razem, to przecież nie w jednej sali, a już tym bardziej nie na wspólnych wesołościach.

W całym 1394 roku, najlepiej oświetlonym za sprawą zachowanych dokumentów, małżonkowie spędzili ze sobą zaledwie 57 dni. W innych latach spotkań było nawet mniej, a przecież ich liczba i tak nie oddaje prawdziwej skali kontaktów między Jadwigą a Jagiełłą.

Fakt, że małżonkowie przebywali w jednej miejscowości czy nawet w jednym pałacu, nie sprawiał jeszcze, że byli naprawdę ze sobą. Nie istniały zresztą nawet rozrywki, w których mogliby (czy też chcieliby) wspólnie brać udział. Weźmy chociażby turnieje rycerskie. U Jagiełły budziły one zdziwienie i zniecierpliwienie. Jadwiga tymczasem z pasją kibicowała stającym w szranki rycerzom. Zdarzyło się nawet, że specjalnie dla niej całą serię turniejów zorganizował dzierżawca bocheńskiej kopalni soli, niejaki Winko.

Władysław Jagiełło na obrazie Michała Godlewskiego.

fot.domena publiczna Władysław Jagiełło na obrazie Michała Godlewskiego.

Szkoła obojętności

Im Jadwiga była starsza, tym lepiej rozumiała, że jest mężowi zupełnie obojętna. Jagiełło nie darzył żony uczuciem, lecz tylko pustymi frazesami o szacunku i przywiązaniu. Nie potrafił się nawet zdobyć na cenny prezent dla niej. Zawsze w pierwszej kolejności obdarowywał swoją ukochaną siostrę, Aleksandrę (poślubioną panującemu na Mazowszu Siemowitowi IV), a dopiero potem myślał o tym, by sprawić też jakąś błyskotkę Jadwidze. Królowa – świadoma odtrącenia i wzgardy – była boleśnie samotna.

Ale w dużym stopniu to właśnie ta samotność rozbudziła w niej ambicję i pragnienie wzięcia spraw w swoje ręce. Z każdym rokiem stawała się coraz bardziej nie tylko małżonką wiecznie nieobecnego męża, ale też prawdziwą królową. A nawet, zgodnie z przynależnym jej tytułem, pełnoprawnym królem.

***

To dopiero sam początek fascynującej historii kobiety, która – wbrew pragnieniom rodziców i oczekiwaniom otoczenia – miała zostać nie tylko królową, ale wręcz: królem. Więcej o Jadwidze Andegaweńskiej oraz innych niezwykłych damach tej epoki przeczytacie w mojej nowej książce: Damy polskiego imperium. Kobiety, które zbudowały mocarstwo.

Wybrana bibliografia:

Artykuł został oparty na materiałach zebranych przez autora podczas prac nad książką „Damy polskiego imperium. Kobiety, które zbudowały mocarstwo”. Poniżej wybrane z tych pozycji. Pełna bibliografia w książce.

  1. Biedrowska-Ochmańska K., Ochmański J., Władysław Jagiełło w opiniach swoich współczesnych. Próba charakterystyki jego osobowości, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Poznań 1987.
  2. Halecki O., Jadwiga Andegaweńska, Universitas, Kraków 2000.
  3. Kellog C., Jadwiga. Poland’s Great Queen, Macmillan, New York 1931.
  4. Kręt H., Sylwetka św. Jadwigi królowej w świetle przekazów rachunkowych, „Biuletyn Biblioteki Jagiellońskiej”, t. 49 (1999).
  5. Kręt H., Życie codzienne Jadwigi i Jagiełły, WAM, Kraków 2005.
  6. Krzyżaniakowa J., Ochmański J., Władysław II Jagiełło, Ossolineum, Wrocław 2006.
  7. Kuczyński S.M., Król Jagiełło ok. 1351–1434, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1985.
  8. Kwaśnicka M., Jadwiga, Fundacja Świętego Mikołaja/Redakcja „Teologii Politycznej”, Warszawa 2015.
  9. Maciejewska W., Jadwiga królowa polska, Kraków 1934.
  10. Nikodem J., Gniewosz – Jadwiga – Wilhelm. Krytyka przekazu „Annales” Jana Długosza, „Przegląd Historyczny”, t. 98 (2007).
  11. Nikodem J., Jadwiga król Polski, Ossolineum, Wrocław 2009.
  12. Osiński K., Małżeństwo Jadwigi Andegaweńskiej z Władysławem Jagiełłą w Rocznikach Jana Długosza, „Przegląd Prawniczy Ekonomiczny i Społeczny”, t. 2 (2014).
  13. Przybyszewski B., Jadwiga i Wilhelm, „Analecta Cracoviensia”, t. 7 (1975).
  14. Rybska K., Żony Władysława Jagiełły w oczach Jana Długosza [w:] Śladami świętej królowej Jadwigi i jej epoki, red. T. Graff, Parafia pw. św. Jadwigi Królowej, Kraków 2013.
  15. Sroka S.A., Królowa Jadwiga, WAM, Kraków 2002.
  16. Strzelecka A., Jadwiga królowa [w:] Dzieło Jadwigi i Jagiełły, oprac. W. Biliński, Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, Warszawa 1989.
  17. Wyrozumski J., Królowa Jadwiga. Między epoką piastowską i jagiellońską, Universitas, Kraków 2006.

Sprawdź, gdzie kupić „Damy polskiego imperium : kobiety, które zbudowały mocarstwo”:

Czy wiesz, że ...

...jednym z najbardziej intratnych zawodów w średniowiecznej Polsce było aptekarstwo? XIV-wiecznych farmaceutów stać było np. na nieruchomości w mieście czy rozkręcenie dochodowego handlu saletrą.

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

...jedno z pruskich plemion mordowało nowo narodzone dziewczynki? Galindzi byli bowiem przekonani, że nie opłaca się ich żywić. A matkom, które się temu sprzeciwiały - kazano obcinać piersi.

Komentarze (54)

  1. Axelle Odpowiedz

    Przepraszam, ale jeśli książka jest tak „fascynująca”, jak powyższy artykuł (czy raczej wypracowania ucznia I klasy gimnazjum – fakt, że dobre wypracowanie, jak na 13-latka), to ja podziękuję.
    Proponuję zamiast tego przeczytać rewelacyjną książkę Stefana M. Kuczyńskiego „Litwin i Andegawenka”. Też nie lukruje życia królewskiej pary, ale różnica w poziomie wiedzy, poziomu językowego, wreszcie udokumentowania faktów – to himalaje.

    • Anonim Odpowiedz

      Mnie się tam bardzo artykuł spodobał, tak samo jak cała reszta. Moim zdaniem takie zwroty urozmaicają lekturę a jeżeli komuś nie podobają się tylko dwa słowa i dlatego przestaje czytać cały tekst to już jego sprawa. Poza tym nie do końca jest zgodne z kulturą aby obrażać czyjąś pracę a dodatkowo reklamować inną książkę.

  2. Sisi Odpowiedz

    „Nie mógł znieść… „small talku ” ” ? Naprawdę przesada! Użycie takiego zwrotu w artykule o historii Polski. Chyba jakiś żart. Faktycznie słownictwo na poziomie 13-latka.

  3. Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

    Pisanie o dawnych czasach nie oznacza, że należy to robić posługując się archaicznym słownictwem. Ubarwienie narracji współczesnym stylem w sposób przemyślany i wyważony to zdecydowanie nie poziom 13-latka. Może warto odejść czasem od stereotypowego myślenia, że o historii Polski powinno pisać się z patosem?

  4. ehhhhhhhh Odpowiedz

    To chyba jakiś żart tak pisać o wiernym mężu niewiernych żon. Nie skomentuje nawet poziomu stylistycznego tego dzieła i użytego słownictwa.

  5. lavinka (@lavinkaPL) Odpowiedz

    Small talk w opisie tych czasów mimo wszystko razi i zwyczajnie pokazuje, że osoba pisząca ma mgliste pojęcie o realiach tamtych czasów. Rzeczywiście zniechęca. Za to zainteresował mnie komentarz o Litwinie i Andegawence, dodam do półki „chcę przeczytać”.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani, autor jest historykiem, oparł się w swojej książce na wielu źródłach. Rozumiem, że może się Pani nie podobać styl autora, ale używanie współczesnego słownictwa nie deprecjonuje i nie umniejsza merytoryczności tekstu. Niemniej bardzo się cieszymy, że zainteresowała Panią tematyka i zachęcamy do lektury książki. Pozdrawiamy :)

    • Iwona Odpowiedz

      lavinka,ty sobie poluzuj gume w majtkach bo meczysz strasznie.Trzeba miec spore obciazenia intelektualne zeby sadzic ze uzycie nowoczesnego okreslenia luznej paplaniny,swiadczy o tym,ze autor wierzy,ze Jadwiga zalila sie „kulezankom”,ze ten Wladek niecnota znowu zwial bo smoltoku nie lubi…hahaha….Mysle,ze sie poprostu popisujesz.

  6. Astra Odpowiedz

    Podepnę się pod resztę komentarzy, nic nowego o small talku nie dodam, w tym miejscu zakończyłam lekturę. Czy zadaniem pani Anny jest ślepa obrona bzdur, które tworzy autor? Ciekawa robota…

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Astra: Drogi komentatorze, mamy odmienne zdanie co do tego, co jest bzdurą, a więc nie odpowiem na to wyjątkowo zaczepne pytanie, które ponadto nie wnosi nic merytorycznego do dyskusji. Gdyby dysponowała Pani jakimś rzeczowym zarzutem wobec tekstu np. niezgodności z faktami lub pomyłką – rozumiem, że należy podjąć dyskusję i wyjaśnić sporne kwestie. Ale zarzut, który opiera się na jednym współczesnym sformułowaniu użytym w tekście, które ma na celu ubarwić narrację i odrobinę ją uwspółcześnić, nie jest zbyt merytorycznym zarzutem.

  7. Joanna Odpowiedz

    Dziś wydaje nam sie ze w czasach krolów wszyscy byli mądrzy, poważni i rzeczowi. Ze nie istnialo cos takiego jak wielopoziomowe relacje towarzyskie, durnowate trędy, poczta pantoflowa i zachowania na pokaz. Sądzę ze ludzie sie az tak nie zmieniaja i takie same „small talk” jakie dzis sie toczy w kuluarach sejmowych byly kiedys toczone na dworach. (na miejscu Jagielly tez bym tego nie lubila). Użycie tego słowa ubarwia tekst i sprawia ze te czasy wydają się nam bliższe. Łatwiej wczuć sie w kontekst.

    Nie bądźcie ludzie tacy sztywni. To jest portal popularno naukowy a nie encyklopedia. Tutaj trzeba historie przedstawiać w sposób atrakcyjny.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Pani Joanno, bardzo dziękujemy za te miłe słowa i zrozumienie celu użycia sformułowania, które tak poruszyło innych komentatorów. To że dopiero dziś coś nazywamy tak a tak, nie oznacza, że to samo nie istniało dawniej, nie mając jednak tej samej nazwy. Bardzo trafnie wyjaśniła zatem Pani czym mógł być „small talk” w tamtym czasie. Pozdrawiamy serdecznie :)

    • Czytacz Odpowiedz

      Używanie anglicyzmów jest po prostu niewłaściwe, co świadczy warsztacie autora artykułu. Ponadto kalanie języka polskiego przez pana doktora „histerii” wygląda na brak poszanowania dla własnego stopnia naukowego?

      • Anonim Odpowiedz

        Kalasz język to ty swoim patosem i sztywnymi regułami, które nie mają przełożenia na rzeczywistość żywego języka, ani zresztą żadnego języka, bo zapożyczenia obcojęzyczne istniały w kulturze od zawsze i były przez literatów niezmiennie postrzegane za odpowiednie, u nas począwszy od łaciny, przez francuski, po angielski obecnie.

        • Czytacz

          Powyższy artykuł to nie literatura, (literatura to wg. Skwarczyńskiej wszelkie sensowne..) a używanie zapożyczeń łacińskich i francuskich zamarło w języku polskim (nie jest stosowane). Stosowanie anglicyzmów dzieli pokoleniowo polskie społeczeństwo i nie służy językowi ani szeroko pojętej polszczyźnie. Rzeczywistość żywego języka u osoby z tytułem naukowym? Weź się ogarnij obrońco/czyni uciśnionych.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, a może jeśli kogoś obrażać to jednak wystąpić oficjalnie pod swoim imieniem i nazwiskiem? Odpowiadając na Pana pytanie: wykształcenie może Pan sprawdzić. Co to drugiego sformułowania – pozostawię to jednak bez komentarza :)

  8. marem Odpowiedz

    Im bardziej pop artykół tym więcej odsłon io ttoru chodzi, po zelelną historię należy sięgać gdzie indziej, nie mniej lubię czytać te ciekawostki jako uzupełnienie wiedzy

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, każda rzetelna i merytoryczna uwaga jest dla nas niezwykle ważna. Jak widać po Pana komentarzu można swoje zdanie wyrażać w sposób dojrzały. Cieszymy się zatem, że Pan nas odwiedza i czyta. Pozdrawiamy.

  9. Anonim Odpowiedz

    Początkowo z rozbawieniem , sle obecnie z co raz większym zdumieniem poczytuję Pana Janickiego opowieści fantastyczne o historii Naszego pięknego kraju. Sądzę, że każdą powinna poprzedzać preambuła w stylu ” Jak sobie pewnego popołudnia wymyślił autor…,

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Anonimie, z tego co mi wiadomo nie zmieniliśmy profilu magazynu na fantastyczny. W dalszym ciągu każdy tekst opiera się na szerokiej bibliografii i poprzedzony jest badaniami. P.S. dziękujemy za pomysł na preambułę, ale nie zamierzamy tworzyć aktów prawnych, stąd i preambuły tu chyba niezbyt pasują. Pozdrawiamy :)

  10. Retromigosia Odpowiedz

    Te artykuły mają trafiać także do współczesnej młodzieży, która woli nowoczesne słownictwo. Po przeczytaniu fragmentu bardzo napuszonego i naukowego , młodzież znudzona zostawia go w przysłowiowym kącie .Nie bądźmy betonem I dajmy szansę popularyzacji historii.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze/ komentatorko, dziękujemy za ten wpis. Oto chodzi – aby popularyzować historię. Czy ubarwiona narracja, okraszona historycznymi „smaczkami” zainteresuje więcej czy mniej osób? Mamy nadzieję, że jak najwięcej. Pozdrawiamy serdecznie :)

  11. ehhhhhhhh Odpowiedz

    Być może Jagiełło „nie krył się z tym, że nie jest w stanie przebywać w towarzystwie żony” przez to, że Jadwiga stroniła od kąpieli. Dla człowieka myjącego się codziennie obcowanie z kimś takim mogło być nieprzyjemnym doświadczeniem.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, raczej trudno sobie wyobrazić dosłownie śmierdzącą, nie kąpiącą się Jadwigę i czystego, codziennie zażywającego w tamtych czasach kąpieli, Jagiełłę ;) Pozdrawiamy.

      • ehhhhhhhh Odpowiedz

        No niestety, wiele wskazuje na to, że tak było – ten dziki, pogański i nielubiany przez Was Jogaila codziennie zażywał kąpieli i wydaje mi się, że jest to „ciekawostka” dosyć popularna. Jeśli jesteście w stanie ją obalić to oczywiście kajam się :)

  12. Kobieta Odpowiedz

    „Królową reprezentował kasztelan wojnicki Jaśko z Tęczyna, „przekonany przysięgą i zapewnieniem królowej, że nie znała niczyjego łoża prócz swojego męża, króla Władysława”.”

    A ja chciałam zauważyć, że gdyby ktokolwiek uważniej przeczytał ten fragment, to zauważyłby, że Długosz opisuje krzywoprzysięstwo Jadwigi – ponieważ przecież każdy wiedział wtedy podobnie jak i dzisiaj ( no chyba że wszyscy cudem zapomnieli ), że w 1378 roku Jadwiga przez dwa tygodnie poznawała łóżko Wilhelma. Już choćby z tego względu tak brzmiącej przysięgi królowa nie mogłaby złożyć. Dziwne, że żaden z przeciwników wiarygodności tego fragmentu kroniki Długosza nie podniósł tego argumentu.

    Poza tym pan Janicki trochę tutaj przeszarżował z tym odosobnieniem króla od żony. Zapomniał dodać, że od 1394 roku Jagiełło spędzał z Jadwiga rocznice ślubu (przynajmniej w latach udokumentowanych rachunkami) – co było i tak ewenementem, ponieważ normalnie w średniowieczu nie świetowano takich rocznic. Podobnie jak nie świętowano urodzin. A co do oddzielnych posiłków – praktykowali to wszak wszyscy Jagiellonowie, więc w przypadku Jagiełły o jakimś wstręcie do żony świadczyć równiez nie powinno. Analogii poszukałabym w zwyczajach plemion pruskich, gdzie kobietom nie wolno było zasiadać do posiłku wspólnie z mężczyznami. W końcu Litwini to równiez Bałtowie i zapewne niektóre obyczaje mieli wspólne z pruskimi pobratymcami. A król też nie zawsze przestrzegał tego obyczaju, ponieważ z rachunków wynika, że niektóre posiłki (w 1388 w Nowym Korczynie choćby – żaden uroczysty posiłek, bo potrawy podobno codzienne i niewyszukane, nawet wino podano krajowe) spożywał jednak z żoną.

    No ale trochę rozumiem – artykuł bardziej stonowany w ocenie nie byłby już tak sensacyjny. Chociaż wydaje mi się, że „ciekawostki historyczne” można by podawać w inny sposób – bez narzucania swojej wersji, i niechby czytelnicy sami wysnuwali swoje teorie i hipotezy…zwłąszcza w tak kontrowersyjnej sprawie jak relacje między Jagiełła a Jadwigą.

  13. Evii Odpowiedz

    A czy autor pamięta jeszcze taki swój artykuł? https://ciekawostkihistoryczne.pl/2010/09/19/krolewska-poradnia-malzenska-jadwiga-i-jagiello/#3
    Rozbieżności pomiędzy nimi są znaczne, a wszak oba są na ten sam temat.
    Mnie zastanawia jak można było tak szykanowac młodą kobietę przypisując jej rzekome winy za rzeczy, które działy się gdy była dzieckiem. W ogóle oczekiwanie od 13-15 latki tego, by z radością żyła z dużo starszym od siebie mężczyzną, który mógł ją przerażac (to bądź co bądź było jeszcze dziecko) jest chore. Nie wiem co trzeba było miec w głowie, by tak traktowac młodą królową.
    Jedno się do dzisiaj nie zmieniło – jeśli ktoś chce znieważyc kobietę, zawsze będzie jej zarzucał złe prowadzenie się – nawet jeśli miałoby to polagac na tym, że jako kilkulatka spała w jednym łóżku z innym kilkulatkiem.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowna Evii, Autor z pewnością pamięta, jednak proszę wczytać się w oba teksty i spojrzeć na ich daty. Po pierwsze tamten artykuł jest sprzed 8 lat, a nauka nie jest martwa – ewoluuje, pojawiają się nowe źródła, nowe odkrycia, nowe fakty. To nie jest be znaczenia dla interpretacji pewnych historycznych elementów. Ponadto w tekście z 2010 roku Autor rozważa różne koncepcje historyków, w tym natomiast – po wieloletnich badaniach i analizach oraz w oparciu o nowe źródła (które znajdzie Pani w bibliografii) przedstawia koncepcję, do której sam się przychyla. Pozdrawiamy serdecznie.

  14. Ad Odpowiedz

    Ale co niektórzy się uczepili tego small talk :D. Rzeczywiście poprawnie byłoby to wziąć w cudzysłów, ale to, że określenie jest nowe, nie oznacza, że samo zjawisko nie istniało… Tekst mi się podoba, jest napisany tak, by popularyzować historię. Jeśli dla kogoś to zbyt niski poziom – to niech wertuje podręczniki Michałowskiego czy innego Sperki.

  15. Andrzej Odpowiedz

    Wiadomo że Jagiełło był bardziej Jogałłą niż królem Polski. Trudno się mu dziwić, wychowany w kulcie wielu bóstw traktował bigoteryjne średniowiecze z odrazą czemu się nie dziwię, a nie mógł tego okazać publicznie bo i tak Krzyżacy twierdzili że jest poganinem. Nic dziwnego, że uciekał z Wawelu gdzie cały czas był na cenzurowanym a każde jego słowo czy gest był wykorzystywany przeciwko niemu i królestwu które zaczynało dla wielu władców a w szczególności dla Krzyżaków być śmiertelnym zagrożeniem i potęgą z która musieli się wbrew sobie liczyć.Nie zapominajmy że Kazimierz musiał słuchać napomnień wielu sąsiadów bo Państwo Polskie dopiero się tworzyło i było zbyt słabe aby jawnie się temu przeciwstawiać. Jadwiga czuła się w tej sytuacji normalnie tak została wychowana, a Jagiełło musiał liczyć się z biskupami, obcymi posłami, a po bitwie pod Grunwaldem z nienawiścią wielu progermańskich władców czego na Litwie nie było. Nieprzyjazne osoby szybko kończyły i tak krótki żywot a na Wawelu musiał udawać dobrodusznego i miłosiernego co było sprzeczne z praktyką władców Litwy. Jadwiga była o tyle młodsza i tak diametralnie inaczej wychowana, że jedyne co ich mogło łączyć to pozory i chęć zachowania dynastii. O miłości nie mogło być mowy. Trzeba Jagielle przyznać, że wykorzystał swoje długie panowanie wspaniale, pod koniec jego rządów nikt nie ośmieliłby się pouczać władcy Polski, byliśmy potęgą gospodarczą i militarną, to z nami musieli się liczyć sąsiedzi co zmieniło całą politykę Europy i ustawiło ich przeciwko nam.

  16. jo Odpowiedz

    Dla historyka najważniejsze jest źródło. Dzieje Św. Jadwigi nie pochodzą z jej czasów. Głównym dostawcą informacji na temat czasów Jagiełły oraz Jadwigi był Długosz, który swoja działalność kronikarską zaczął długo po śmierci Jadwigi i jej męża. Nie mamy żadnych źródeł, które byłyby współczesne tej królewskiej parze

  17. Nikonades Remin Odpowiedz

    „Królowa nie zaszła jednak w ciążę ani w roku 1385 roku, ani w żadnym z następnych.”

    A Elżbietę Bonifację to pewnie w kapuscie znaleziono?

  18. Anonim Odpowiedz

    Zaintrygował mnie Pański artykuł- nigdy nie było dane mi spotkać się z idealizowaną formą konterfektu powyższego specyficznego, jeśli można go tak określić, związku mężczyzny w pełnym wieku, pochodzącego z innego kręgu kulturowego, obyczajowego, na innym poziomie rozwoju cywilizacyjnego z… dzieckiem wychowanym w legendzie świętej Jadwigi Śląskiej przez babcię Elżbietę.

    Nie da się ukryć, że relacja ta pozostaje do dziś niejako enigmą. Z drugiej strony skłonna byłam zwrócić się ku jej interpretacji jako koegzystencji dwojga osób, zdolnych dzięki rozumowi i dojrzałości zdobyć się na wzajemny szacunek, za czym mówiłyby chociażby legenda Czarnego Krucyfiksu Wawelskiego, przy którym król kontemplowała decyzję o unii z Litwą i jej misji chrystianizacyjnej z Koroną Polską w roli posłannika czy fakt, że ponoć pierścień podarowany przez żonę Jagiełło nosił do śmierci. Chyba nie jest też dziełem przypadku imię córki Anny Cylejskiej, dzielone właśnie z pierwszą, przedwcześnie zmarłą żoną ojca.

    Rzeczywiście jako swego rodzaju- kolokwialnie mówiąc- „zgrzyt” występowały problemy komunikacyjne w najbardziej prozaicznej odsłonie. Jadwiga, wychowywana z kuzynem i niedoszłym małżonkiem Wilhelmem, osoba niezwykle wykształcona, znająca nie tylko „rodzime” języki, ale i grekę, łacinę czy wreszcie polski, weszła w stadło małżeńskie z przedstawicielem pogrążonego w kryzysie, i postępującym rozpadzie Księstwa Litewskiego zdominowanego przez Rusinów, przez co (według mojej wiedzy) chętniej posługującego się raczej właśnie ruskim niż litewskim.

    Wreszcie wspomniany Habsburg, który do końca życia nie ożenił się, uznając Jadwigę za prawowitą monarchinię austriacką, ukazywaną w rodowodach, wzbudzał we mnie pewnego rodzaju empatię. Nie tylko jawił się lepszym partnerem, zapewniającym raczej komfort niż obawy w zestawieniu z przyszłym mężem Jadwigi (wspólne wychowanie, tożsama mentalność), ale też małżeństwo, zawarte w bardzo wczesnym dzieciństwie, wydawało przechylać szalę na korzyść Wilhelma (nie mówiąc o historii z wyprawą do Krakowa i reakcją córki Ludwika Węgierskiego- epizod z próbą wyważenia drzwi i Dymitrem z Goraja). Rodzi się więc pytanie o przebieg przyczynowo-skutkowy: być może to właśnie zerwane lub niedoszłe- de facto-małżeństwo zaważyło o przyszłej roli dworu habsburskiego jako wroga Jagiellonów, a nie odwrotnie?

    Jednocześnie, co do Władysława, „króla uciekiniera”- czy naprawdę nie rozchodzi się o inne tradycje monarsze? Przecież dwór objazdowy mieli już Karolingowie (dawno, ale zawsze). Ponadto tak rozległe państwo wymagało prawdopodobnie nadzoru, a dwóch królów na jednym tronie z natury zwiastuje konflikty. A Jagiełlo był królem ad iure, nie odwrotnie ;)

    Odnosząc się do osobnego ucztowania, o czym świadczą rachunki np. z zamku niepołomickiego, gdzie król rezydował zawsze 11 listopada (i przyjmował m. in. husytów), mogło to wynikać z charakteru wspólnych rządów: dwóch królów = dwa osobne dwory. Gdy więc wyczerpano zaplecze wsi służebnych, niezdolnych już do ich wyżywienia, jechano dalej. Nie zmienia to jednak faktu, że królowie jadali też razem ze swoimi doradcami.

    Toteż Pański artykuł przypomniał mi dawną fascynację postacią króla Jadwigi, wprowadzając nowy głos w interpretacji jej losu. Podsumowując, „daje do myślenia”.

    Pozdrawiam serdecznie
    Mieszkanka Królewskiego, ale nie Krakowskiego Miasta :)

  19. Małgorzata Brodowska Odpowiedz

    „Królowa nie zaszła jednak w ciążę ani w roku 1385 roku…” A jak miała wtedy zajść w ciąże, skoro ślub z Jagiełłą był w 1386?

  20. Grzegorz. Odpowiedz

    Bardzo trudno jest dzisiaj oceniać jak faktycznie wyglądały relacje między Jadwigą a Jagiełłą. Po pierwsze brakuje źródeł, po drugie trudno aby małżonkowie tłumaczyli się przed kronikarzami ze swojego pożycia. Przede wszystkim pomiędzy małżonkami istniała różnica wieku (zwłaszcza gdy Jadwiga w momencie ślubu była nastolatką) i w opinii Jagiełły miała wystarczająco dużo czasu na opanowanie rządzenia. Do tego wspomniane różnice kulturowe. I na koniec rzecz najważniejsza: głównym powodem ślubu była sytuacja międzynarodowa tzn. Zakon Krzyżacki+Księstwo Moskiewskie+ zbliżająca się bitwa pod Worsklą.

  21. Anonim Odpowiedz

    Nie mam nic przeciwko potocznym sformułowaniom w artykułach historycznych, ale ten artykuł jest tak fatalnie napisany, że naprawdę trudno go czytać. „Na Wawelu Jagiełły i Jadwigi dawały tymczasem co najwyżej możliwość budowania zasieków.” Co na Wawelu Jagiełły i Jadwigi dawało taką możliwość? Zdanie źle zbudowane a przez to nielogiczne. Nie wszyscy muszą pisać dobrze i w poprawny sposób budować zdania, ale jednak pisząc artykuł przydałoby się trochę postarać bo ten niestety jest czystą grafomanią… Choć merytorycznie nie można mu nic zarzucić, to jednak proszę o wysłanie redakcji na jakieś kursy pisania. Bo od pewnego czasu takie błędy są na tej stronie zbyt powszechne.

  22. oz Odpowiedz

    czytałem kilka opracowań dotyczących okresu panowania Władysława Jagiełły. Wszędzie przedstawiony jest jako mąż swojej żony i w 1390 r w roku śmierci Jadwigi był gotowy na powrót na Litwę. Pozostali na tronie dzięki licznym przywilejom nadawanym panom polskim /litewskim też/ i mimo wielkiego uznania po zwycięstwie grunwaldzkim przez monarchów europejskich ,w Polsce Sejm oraz Kościół / długotrwały konflikt z biskupem Zbigniewem Oleśnickim /bardzo ograniczały jego władzę. Dlatego dziwię się że Jadwiga nie potrafiła sobie z nim poradzić

  23. martete23 Odpowiedz

    Nazywam się Bar Leo z USA. Chciałbym podzielić się ze mną publicznymi świadectwami na temat tego, co ten sam człowiek, którego widziałem na tym forum o imieniu Dr. Agbazara z AGBAZARA TEMPLE, właśnie dla mnie zrobił, ten mężczyzna właśnie przywiózł moją zagubioną Były mąż dla mnie z jego wielkim zaklęciem w ciągu 72 godzin. Byłem żonaty z mężem Alaną Evans, byliśmy razem przez długi czas i uwielbialiśmy siebie, ale kiedy nie byłem w stanie dać mu dziecka przez 4 lata, zostawił mnie i powiedział, że nie może dłużej kontynuować, to teraz jestem szukając sposobów na odzyskanie go, dopóki nie zobaczyłem kontaktu Dr.Agbazary na tej stronie w sprawie jego mocy. Skontaktuj się z nim również w przypadku każdego mijanego problemu i sprawdź na własne oczy:

    ( agbazara@gmail. com ) LUB WhatsApp go na ( +234 810 410 2662 )

  24. Anonim Odpowiedz

    Kalasz język to ty swoim patosem i sztywnymi regułami, które nie mają przełożenia na rzeczywistość żywego języka.

  25. Michał Odpowiedz

    „Narastający konflikt między królem i królową stał się dworską sensacją.” – dodam jeszcze, ze tego typu „sensacje” chętnie były rozgrywane przez ludzi, którzy nie sprzyjali królowi i ogólnie chcieli działać na szkodę Państwa. Po latach trudno ocenić, które relacje są prawdziwe, a któe zmyślone na potrzeby królewskich gierek.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.