Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Casanova z Dziwnowa. Poznaj prawdę o najgłośniejszym uwodzicielu PRL-u

Kim naprawdę był Jerzy Kalibabka? Polskim Don Juanem, żyjącym z miłości, czy... brutalnym przestępcą? (fot. Ja Fryta, lic. CC BY-SA 2.0).

Kim naprawdę był Jerzy Kalibabka? Polskim Don Juanem, żyjącym z miłości, czy… brutalnym przestępcą? (fot. Ja Fryta, lic. CC BY-SA 2.0).

Media go uwielbiały. Od rozhisteryzowanych fanek dostawał listy miłosne. I to nawet, gdy siedział już w więzieniu, skazany za uwodzenie nieletnich, oszustwa i pobicia. Kim był Jerzy Kalibabka? Amantem o zniewalającym uśmiechu, który zabierał jednym, by obdarować inne? A może… zwykłym bandytą nienawidzącym kobiet?

Pewnego sierpniowego wieczora 1977 r. 21-letni Jerzy, po kolejnej kłótni z matką, porzucił swój rybacki kuter i w gumowcach i roboczym kombinezonie poszedł przed siebie. Nie spodziewał się pewnie jeszcze wtedy, że przejdzie do historii…

Przez pierwszych kilka miesięcy radził sobie z trudem. Próbował sił jako cinkciarz i alfons. W końcu rozpoczął kilkuletnią tułaczkę po Polsce, w czasie której – jak sam twierdził – spał z dwoma tysiącami kobiet.

Tak wysoka liczba to na pewno przesada, ale faktem jest, że w wytoczonym mu później procesie przesłuchano około dwieście nastoletnich dziewcząt. Jego wyczyny, połączone z brawurowymi ucieczkami przed milicją, nagłaśniane były w prasie i telewizji. Zapewniły mu sławę w całej Polsce.

Kalibabka rozpalał wyobraźnię Polek do tego stopnia, że nawet gdy został aresztowany (15 kwietnia 1982 roku) nie brakowało chętnych, by dołączyć do grona jego zdobyczy. Na korytarzach sądu rejonowego w Nowym Targu, gdzie toczył się tasiemcowy proces, koczowały młode, wymalowane dziewczyny z paczkami.

Gdyby Kalibabka pozostał w Dziwnowie, swoim rodzinnym mieście, pewnie do końca życia byłby nikomu nie znanym rybakiem... Choć i wtedy pewnie złamałby niejedno serce (fot. Lzur, lic. CC BY-SA 3.0).

Gdyby Kalibabka pozostał w Dziwnowie, swoim rodzinnym mieście, pewnie do końca życia byłby nikomu nie znanym rybakiem… Choć i wtedy pewnie złamałby niejedno serce (fot. Lzur, lic. CC BY-SA 3.0).

Uwięziony Casanova otrzymywał też listy miłosne. Oto jeden z nich, cytowany w książce „Przekręt. Najwięksi kanciarze PRL-u i III RP”:

Kochany Jurku […]. Jestem dziewczyną w Twoim typie. Mam 15 lat, ładne blond włosy, niebieskie oczy, piękną figurę, a najważniejsze: jestem cnotliwa […]. Nie wiem dlaczego, ale bardzo Cię kocham za to, że jesteś. Mój kochany Casanovo, mój książę z bajki! Już myślałam, że nie ma takich mężczyzn jak Ty. Wiem, dlaczego kradłeś. Kradłeś jednym, by uszczęśliwiać inne. […] Rozumiem Cię. Tylko ja potrafię Cię zrozumieć i rozgrzeszyć […]. Będę pisała i kwitła tylko dla Ciebie. Mój kochany książę! Anka.

8 marca 1984 roku zapadł wreszcie wyrok. Kalibabka, donżuan i ulubieniec pań, został skazany… na 15 lat pozbawienia wolności. Uznano go winnym oszustw, wyłudzeń, pobić i uwodzenia nieletnich. Uzasadnienie wyroku odczytywano przez 5 godzin! Wyrok zapadł akurat w Dzień Kobiet.

Don Żenuan

Już sama decyzja sądu skłania do ostrożnego podejścia do romantycznej legendy Casanovy z Dziwnowa. Nawet Milicja Obywatelska nie użyłaby tego typu zarzutów do skazania niewinnej osoby. Resztki złudzeń rozwiewają wypowiedzi samego oskarżonego. Swoimi wyczynami chełpił się w w rozmowach z dziennikarzami. Niektóre historie da się też zrekonstruować na podstawie ustaleń z sali sądowej.  Nie ulega wątpliwości, że Kalibabka gardził swoimi ofiarami, które nazywał nawet „kocmołuchami”. Tak opisywał jedną z nich:

Dziewczyna zaprosiła mnie do swego domu, przedstawiła rodzicom i tam spędziłem z nią jedną noc. Zapamiętałem tylko, że miała 25 lat. A zapamiętałem to dlatego, że tej nocy straciła cnotę i gdy dowiedziałem się, ile ma lat, bardzo się z niej śmiałem, że do tego czasu czekała. Wcześnie rano zabrałem jej kożuch i wyszedłem.

Lekceważące traktowanie kobiet nie sprawiało jednak, by Jerzy poczuwał się do męskiej solidarności. Przez pewien czas podróżował po kraju w towarzystwie kolegi, Marka. Okradali napotkane dziewczyny i właścicieli kwater czy domów, w których się zatrzymywali. Zabierali biżuterię, kożuchy, sprzęt elektroniczny.

Podczas procesu Kalibabki Nowy Targ przeżywał prawdziwe oblężenie. Młode dziewczyny, poruszone romantyczną z pozoru historią polskiego donżuana, przyjeżdżały z całej Polski, by koczować na korytarzach tutejszego sądu rejonowego. Te, które nie mogły przyjechać - pisały listy (zdj. Andrzej Otrębski, lic. CC BY-SA 4.0).

Podczas procesu Kalibabki Nowy Targ przeżywał prawdziwe oblężenie. Młode dziewczyny, poruszone romantyczną z pozoru historią polskiego donżuana, przyjeżdżały z całej Polski, by koczować na korytarzach tutejszego sądu rejonowego. Te, które nie mogły przyjechać – pisały listy (zdj. Andrzej Otrębski, lic. CC BY-SA 4.0).

Pokłócili się, bo… Kalibabka próbował (nie po raz pierwszy zresztą) odbić Markowi dziewczynę. Wspólnik nie chciał rzecz jasna na to pozwolić. Co zrobił Casanova? Niech sam opowie:

Poszedłem więc na całego i w pokoju hotelowym wydymałem mu tę jego dziewczynę. Zrobiłem to ze złości, aby ukarać Marka za to, że nie poprosił mnie do swego stolika.

No tak, oczywiście.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Niedługo potem wydarzyła się scena, która dobrze oddaje mentalność Kalibabki. Pewnego dnia, gdy Jerzy i świeżo poznana Ala cieszyli się romantycznym spacerem po krakowskim Starym Mieście, przeszła obok nich młoda dziewczyna. Miała na sobie kurtkę innego wspólnika Jerzego, „Czarnego Marka”. Mężczyzna grzecznie przeprosił Alę i niepostrzeżenie wciągnął tamtą dziewczynę do bramy. Zażądał zwrotu kurtki. Kiedy dziewczyna odmówiła, zaczął jej grozić:

Powiedziałem, że jeżeli da mi tutaj, od razu, to natychmiast o wszystkim zapomnę i nie powiem, że okradła kolegę. Zgodziła się. Poszliśmy do najbliższej otwartej piwnicy. Tam ją wydymałem, a potem kurtkę i tak z niej zdjąłem. Osiemnaście lat dziewczyna, straszne kurwisko.

Historia Casanovy inspiruje twórców na całym świecie. W najsłynniejszego uwodziciela w historii wcielali się między innymi Donald Sutherland (z lewej; zdj. Frantogian, lic. CC BY-SA 3.0) oraz Alain Delon (z prawej; zdj. Georges Biard, lic. CC BY-SA 3.0). Nic dziwnego, że peerelowskie media też chciały mieć "swojego" Casanovę. Pytanie brzmi: czy naprawdę dobrze wybrały?

Historia Casanovy inspiruje twórców na całym świecie. W najsłynniejszego uwodziciela w historii wcielali się między innymi Donald Sutherland (z lewej; zdj. Frantogian, lic. CC BY-SA 3.0) oraz Alain Delon (z prawej; zdj. Georges Biard, lic. CC BY-SA 3.0). Nic dziwnego, że peerelowskie media też chciały mieć „swojego” Casanovę. Pytanie brzmi: czy naprawdę dobrze wybrały?

Potem Jerzy, jak gdyby nigdy nic, wrócił do czekającej na ulicy Ali. Wzięli się pod ręce i spokojnie ruszyli dalej. Porzucił ją w pociągu do Szczecina parę dni później, wykorzystując moment, w którym zasnęła.

Damski bokser

Przez długi czas swej przestępczej „kariery” Kalibabka działał w trzyosobowym „haremie”. On był panem, a towarzyszyły mu „pani” i „służąca” (zwana przez Jerzego „grzałą”). W rzeczywistości był to mini-gang złodziei, w którym herszt rządził podwładnymi żelazną ręką. Skład bandy był płynny. Najważniejszą „panią” była 16-letnia Małgorzata Z. – „Niusia”.

Jerzy i Niusia poznali się w 1981 roku w Dąbrowie Górniczej. Ćwicząca lekką atletykę, smukła i zgrabna dziewczyna siedziała właśnie samotnie na ławce. Jerzy przedstawił się jako Patryk Miller, przybyły z Włoch złotnik, i niemal od razu zaproponował jej wspólny wyjazd nad morze. Niusia zgodziła się bez większych oporów i nawet nie poinformowała o tym rodziców.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki „Przekręt. Najwięksi kanciarze PRL-u i III RP” Patryka Pleskota, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Wyjechali do Giżycka, gdzie Kalibabka zaczął zamykać „panią” w pokoju i chodzić na dyskoteki. Stamtąd sprowadził nową  służącą. Oczywiście zanim się na nią zdecydował, odpowiednio ją „przetestował”. Odbył z kandydatką stosunek na klatce schodowej, a następnie przy jeziorze. Oba „egzaminy” przeszła pozytywnie. Jej kariera, tak jak i wszystkich innych, nie trwała jednak długo… Wkrótce została wymieniona na nowszy model.

„Pani” i „grzała” pomagały typować dziewczyny w wieku 15–17 lat, zwłaszcza te, które nosiły biżuterię. Jedna z dziewczyn oferowała ofierze jakąś korzystną transakcję finansową, na przykład sprzedaż futra, a następnie pośredniczyła w jej zapoznaniu z Kalibabką. Wobec faktu, że był już od dłuższego czasu poszukiwany w całej Polsce, taka strategia była bezpieczniejsza.

Jerzy, z czarującym uśmiechem, przedstawiał się jako jubiler, syn ambasadora czy sportowiec i wyłudzał pożądany towar. Seks – raz dobrowolny, raz wymuszony – był już wówczas tylko dodatkiem do pospolitych kradzieży. Równolegle przestępcze trio łupiło zresztą też kwatery, w których się zatrzymywało.

Giżycko i otaczające je lasy były przez jakiś czas terenem działania Kalibabki, jego "pani" i "grzały" (zdj. Ludwig Schneider/Wikimedia, lic. CC BY-SA 3.0).

Giżycko i otaczające je lasy były przez jakiś czas terenem działania Kalibabki, jego „pani” i „grzały” (zdj. Ludwig Schneider/Wikimedia, lic. CC BY-SA 3.0).

Wkrótce technika ta została rozbudowana. Jerzy przekonał się bowiem, że łatwiej jest dziewczynę poderwać i okraść, niż potem się jej pozbyć… Zaczął więc swoje ofiary dodatkowo szantażować, by zachowały milczenie. Nowy plan działania był mniej skomplikowany. Kalibabka wywoził świeżą „zdobycz” do lasu pod byle pretekstem, korzystając z pomocy „haremu”, i tam kazał jej się rozebrać. Zabierał jej kosztowności, pieniądze. Gdy się opierała, bił ją.

Rozebranej dziewczynie – którą, jeśli miał na to ochotę, Casanova jeszcze na dodatek gwałcił – jedna z jego wspólniczek robiła zdjęcia. Ustawiał się do nich przeważnie także sam Kalibabka, w ubraniu lub bez. Fotografia była formą zabezpieczenia. Zwłaszcza nieletnie poszkodowane bały się wyjawić, że zostały obrabowane czy zgwałcone. Banda groziła im, że jeżeli coś powiedzą, ich nagie zdjęcia zostaną wysłane rodzicom, do szkoły czy do zakładu pracy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Zachowały się niektóre z tych zdjęć. Przygnębiające wrażenie robią nastolatki pozujące obok dumnego jak łowca po udanym polowaniu Jerzego, starające się ukryć wstyd i strach wymuszonymi uśmiechami. Większość była jeszcze uczennicami. Najmłodsza miała 14 lat.

Na tym etapie donżuan z Dziwnowa nawet nie próbował kontrolować swej skłonności do przemocy. Znęcał się fizycznie i psychicznie nawet nad Niusią i kolejnymi „grzałami” . Gdy chciały odejść, je także bił i szantażował. Jego „pani” nieraz miała rozbity nos i głowę. Była katowana za samo spojrzenie na obcego mężczyznę. Co najmniej raz Jerzy z premedytacją poparzył ją wrzątkiem. Groził też, że potnie jej twarz żyletką. „Grzałom” obrywało się nawet za przypalone mleko.

Amant, co kobiet nie lubił

Swoją oczywistą pogardę dla kobiet Kalibabka usiłował ukryć w czasie procesu. Na sali sądowej, zgodnie z przyjętą linią obrony, przekonywał, że działał jedynie z miłości, wszystkie dziewczyny kochał, zabierał innym, by dać drugim. Całe moje życie było jedną, wielką euforią miłosną – tłumaczył.

Była to jednak tylko maska, którą ściągał, gdy tylko wychodził z sądu. Kobiety nadają się do oszukiwania, wykorzystywania – mówił w 1982 roku w wywiadzie telewizyjnym. Czasami gardzę kobietami, traktuję je jak rzeczy, które można kupić – dodawał otwarcie z krygującym uśmiechem. Wyraźnie liczył na to, że takie stwierdzenie zaimponuje lub co najmniej zszokuje rozmawiającego z nim dziennikarza.

Najnaturalniej wypadł podczas innego wywiadu.  Kochałem je wszystkie, co niektóre bardziej  – zadeklarował. Czy z miłości się je biło? – spytał  po chwili milczenia dziennikarz. Czy biło… – zawahał się Kalibabka, siląc się na filozoficzną zadumę. Były moje! – dodał po chwili, jak gdyby tłumaczył coś oczywistego.

Kochałem wszystkie kobiety - deklarował Kalibabka w wywiadzie. Pytany przez dziennikarzy, czy bił je również z miłości, deklarował: Były moje! (źródło: kadr z filmu "Jerzy Julian Kalibabka. Znawca miłości", scenariusz i realizacja S. Auguścik, Poltel 1982).

Kochałem wszystkie kobiety – deklarował Kalibabka w wywiadzie. Pytany przez dziennikarzy, czy bił je również z miłości, deklarował: Były moje! (źródło: kadr z filmu „Jerzy Julian Kalibabka. Znawca miłości”, scenariusz i realizacja S. Auguścik, Poltel 1982).

Niewątpliwie amant z Dziwnowa miał niebywały talent nawiązywania przygodnych znajomości i wzbudzania zaufania. Robił bardzo dobre wrażenie. Był inteligentny i ujmujący, z dużą fantazją. Nie wykorzystywał jednak tych atutów, wbrew zapewnieniom z sali sądowej, do poszukiwania miłości. Używał ich do zaspokajania popędu, swojej potrzeby dominacji, a przede wszystkim… dla prozaicznej korzyści finansowej.

Przynajmniej od pewnego momentu, Kalibabka był po prostu bardziej złodziejem niż uwodzicielem. To, że umiał skutecznie grać na uczuciach naiwnych nastolatek, pomagało mu tylko odnosić sukcesy w przestępczym fachu. Więc robił to brutalnie i bezwzględnie.

Pomidor!

Historia polskiego Casanovy nie jest niestety, przynajmniej na pierwszy rzut oka, opowieścią z morałem. Jerzego wprawdzie złapano i osądzono, ale i tak stał się komunistycznym celebrytą i inspiracją dla twórców filmowych, zapatrzonych w legendę i ślepych na jego prawdziwe oblicze. On sam z więzienia wyszedł wcześnie, bo w 1993 roku. Po odzyskaniu wolności początkowo kontynuował, choć w mniejszej skali, dawny tryb życia.

W młodości miłość i rozboje, a na starość łysina, dzieci i... pomidory. Tak kończy się historia Casanovy z Dziwnowa (źrodło: domena publiczna).

W młodości miłość i rozboje, a na starość łysina, dzieci i… pomidory. Tak kończy się historia Casanovy z Dziwnowa (źródło: domena publiczna).

Jego współczesne wypowiedzi sugerują, że nie zmienił swych poglądów na życie. Nie ma więc mowy o resocjalizacji, autorefleksji, poczuciu winy i odkupienia. Tego, co nie udało się systemowi więziennictwa i procesowi resocjalizacji, dokonał jednak ostatecznie… nieubłagany czas. Ex-żigolak zestarzał się, przytył, stracił zęby – a wraz z nimi urok. Założył rodzinę, a nawet doczekał się gromadki dzieci.

Dowodzi to jakiejś zmiany w jego nastawieniu do świata. Jednocześnie, co może być jedynie gorzkim i niskim powodem do satysfakcji, od lat boryka się z poważnymi problemami finansowymi. Niech podsumowaniem wzlotów i upadków Kalibabki będzie tytuł współczesnego artykułu z „Super Ekspressu”: „Miałem 2000 kobiet, a teraz sprzedaję pomidory”.

Bibliografia:

  1. Jerzy Julian Kalibabka, znawca miłości, scenariusz i realizacja Stanisław Auguścik, Poltel 1982.
  2. PP, Jerzy Kalibabka: Miałem 2000 kobiet, a teraz sprzedaję pomidory– Prawdziwa historia Kalibabki„Super Express” 29.01.2012.
  3. Patryk Pleskot, Przekręt. Najwięksi kanciarze PRL-u i III RP, Znak Horyzont 2017.

Najciemniejsza strona ludzkiej natury w książce:

Czy wiesz, że ...

...PRL-owski rząd zapewniał stypendia dla młodych bliskowschodnich terrorystów? Otrzymywali nawet 500 dolarów miesięcznie, gdy ówczesna średnia pensja w Polsce wynosiła około 30 dolarów. Na koszt państwa jadali w drogich restauracjach, jeździli czarnymi mercedesami, zakupy robili w Pewexach i korzystali z usług ekskluzywnych prostytutek.

...liczba tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa była najwyższa w ostatniej dekadzie istnienia PRL i mogła sięgnąć nawet 100 tysięcy?

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

...GROM, najlepsza polska jednostka specjalna, dzięki morderczemu szkoleniu wykazuje olbrzymie możliwości? Po 11 września 2001 roku MON mógł wysłać do Afganistanu około stu pierwszych żołnierzy dopiero po trzech miesiącach szkolenia. Tymczasem operatorzy jednostki GROM gotowość bojową osiągali w półtorej godziny!

Komentarze (38)

  1. Czytacz Odpowiedz

    Przyznam, że poruszony w artykule temat to dla mnie nowość. Nigdy nie interesowałem się tym przypadkiem. Musiał mieć niezwykłą łatwość „podrywu”, ale to praca dla socjologa chyba. Chociaż z drugiej strony był zjawiskiem społecznym w latach 80-tych.

    • Anka Odpowiedz

      Jarzy to wspaniały człowiek.Pelen energii i romantyczny.Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy zazdrościcie mu Poprostu i tyle gdybyście go bliżej poznali złapalibyscie się za głowę z niedowierzaniem ze żyje taki człowiek,No ale niestety nigdy Niee będzie chciał się z wami spotkać bo jesteście tylko poboczna garstka społeczeństwa których on ma w dupie.I nie sprzedaje w warzywniaku tylko żyje z wywiadów serialu „Tulipan” i SZKOŁY UWODZENIA która założył w Warszawie.Ma 5 wspaniałych dzieci Pięknie ubranych każdy posiada ogromny talent córka mistrzyni polski lekkoatletyki utalentowani muzycznie oraz aktorsko wierze ze nie raz zobaczymy ich w telewizji,są bardzo piękne!!!
      Mieszkam blisko Dziwnowa i ich obserwuje jak każdy chyba a sąsiedzi gadają głupoty bo Poprostu są cholernie zazdrości ze są bogaci,piękni,utalentowani i wiodą wolne i szczęśliwe życie z kochającymi rodzicami!!
      Ukłon i WIELKI PODZIW DLA KALIBABKI !!!!
      Fanka Anka

  2. Nasz publicysta | Anna Winkler Odpowiedz

    Łatwość podrywu – na pewno, ale też „umiejętny” dobór ofiar. Większość to przecież młode, niedoświadczone dziewczyny… A później media zrobiły swoje.

  3. Mirek Odpowiedz

    Pleskot robisz reklamę dla swojej książeczki!
    Znam p.Jerzego i wiele faktów tu się nie zgadza, a propo zapewne nawet nie starałeś się zaczerpnąć wiedzy u źródeł….
    To tchórzostwo?

      • Ania Odpowiedz

        Jarzy to wspaniały człowiek.Pelen energii i romantyczny.Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy zazdrościcie mu Poprostu i tyle gdybyście go bliżej poznali złapalibyscie się za głowę z niedowierzaniem ze żyje taki człowiek,No ale niestety nigdy Niee będzie chciał się z wami spotkać bo jesteście tylko poboczna garstka społeczeństwa których on ma w dupie.I nie sprzedaje w warzywniaku tylko żyje z wywiadów serialu „Tulipan” i SZKOŁY UWODZENIA która założył w Warszawie.Ma 5 wspaniałych dzieci Pięknie ubranych każdy posiada ogromny talent córka mistrzyni polski lekkoatletyki utalentowani muzycznie oraz aktorsko wierze ze nie raz zobaczymy ich w telewizji,są bardzo piękne!!!
        Mieszkam blisko Dziwnowa i ich obserwuje jak każdy chyba a sąsiedzi gadają głupoty bo Poprostu są cholernie zazdrości ze są bogaci,piękni,utalentowani i wiodą wolne i szczęśliwe życie z kochającymi rodzicami!!
        Ukłon i WIELKI PODZIW DLA KALIBABKI !!!!
        Fanka Anka

    • ewa Odpowiedz

      Mirek,Ty piszesz o nim per „pan” i „On” z dużej litery?! To wyślij do starego zboczeńca swoją córkę lub wnuczkę.

      • Fanka Anka Odpowiedz

        Jarzy to wspaniały. człowiek.Pelen energii i romantyczny.Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy zazdrościcie mu Poprostu i tyle gdybyście go bliżej poznali złapalibyscie się za głowę z niedowierzaniem ze żyje taki człowiek,No ale niestety nigdy Niee będzie chciał się z wami spotkać bo jesteście tylko poboczna garstka społeczeństwa których on ma w dupie.I nie sprzedaje w warzywniaku tylko żyje z wywiadów serialu „Tulipan” i SZKOŁY UWODZENIA która założył w Warszawie.Ma 5 wspaniałych dzieci Pięknie ubranych każdy posiada ogromny talent córka mistrzyni polski lekkoatletyki utalentowani muzycznie oraz aktorsko wierze ze nie raz zobaczymy ich w telewizji,są bardzo piękne!!!
        Mieszkam blisko Dziwnowa i ich obserwuje jak każdy chyba a sąsiedzi gadają głupoty bo Poprostu są cholernie zazdrości ze są bogaci,piękni,utalentowani i wiodą wolne i szczęśliwe życie z kochającymi rodzicami!!
        Ukłon i WIELKI PODZIW DLA KALIBABKI !!!!
        Fanka Anka

  4. Potwórr Odpowiedz

    Z tego opisu wynika, że był psychopatycznym draniem zasługującym na porządne mordobicie. Teraz sprzedaje warzywa bo tak kończą tacy.

  5. Boruta989 Odpowiedz

    „Zapamiętałem tylko, że miała 25 lat. A zapamiętałem to dlatego, że tej nocy straciła cnotę!!.”

    A dzisiaj cudem można nazwać jak kobieta tą cnotę zachowa do piętnastego roku życia.

    To jest po prostu nie do ogarnięcia, zdecydowanie pod tym i kilkoma jeszcze innymi względami wolałem zdecydowanie tamte czasy.

  6. ewa Odpowiedz

    Wywiad z typem można zobaczyć na youtube; był wtedy młody, a w paszczy same zgnilce. Czarne resztki zębów.
    Smutne tylko,że gwałciciel dzieci, złodziej i stręczyciel stał się ikoną lat 80tych.

  7. Anonim Odpowiedz

    to wszystko bajki wymyslone przez niego i przekolorowane przez dziennikarzy,znam go od urodzenia,jaki z niego kasanowa?w tamtym czasie co drugi mieszkaniec nadmorskiej miejscowosci byl takim kasanowa..ofiarami byly naiwne siksy,wystarczylo tylko czary-mary,lykały bajer bez popitki..

  8. Anonim Odpowiedz

    Dokładnie zwykły szmaciarz i zboczeniec..nie wiem czym tu się zachwycać? Cwaniakiem który postępował jak lajza..nie rozumiem tych kobiet które straciły dla niego głowę i nie tylko..śmiać się chce :)

  9. Krzysztof Wosik Odpowiedz

    Ludzie przecież to zwykły złodziej i bandyta, naprawdę moim zdaniem o takich delikwentach raczej powinno się zapomnieć niż wracać do ich siermieznych wyczynów. Swoją drogą jak się czują dziś te członkinie klubu kibica Kalibabki , teraz to już pewnie starsze Panie inaczej patrząc na świat.Może jednak niektóre z nich jeszcze dzisiaj z wnuczkiem na kolanach , z wypiekami na twarzy , opowiadają historię swojej burzliwej młodości.Warto byłoby dotrzeć do chociaż kilku z nich i zapytać jak dzisiaj widzą to co przeżyły, z perspektywy czasu.Zupełnie też nie rozumiem co widziały w tym gościu, przecież na zdjęciu.do artykułu do kubek w kubek , podobny jest do stróża na parkingu w firmie gdzie pracuje.Nie mnie jednak oceniać zawiłości kobiecej duszy.Pozdrawiam serdecznie.

  10. Anonim Odpowiedz

    Czytajcie frajerzy i zazdrośnice!
    PAN Jerzy Julian Kalibabka „TULIPAN” to wspaniały człowiek.Pelen
    energii i romantyczny.Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy zazdrościcie mu Poprostu i tyle gdybyście go bliżej poznali złapalibyscie się za głowę z niedowierzaniem ze żyje taki człowiek,No ale niestety nigdy Niee będzie chciał się z wami spotkać bo jesteście tylko poboczna garstka społeczeństwa których on ma w dupie.I nie sprzedaje w warzywniaku tylko żyje z wywiadów serialu „Tulipan” i SZKOŁY UWODZENIA która założył w Warszawie.Ma 5 wspaniałych dzieci Pięknie ubranych każdy posiada ogromny talent córka mistrzyni polski lekkoatletyki utalentowani muzycznie oraz aktorsko wierze ze nie raz zobaczymy ich w telewizji,są bardzo piękne!!!
    Mieszkam blisko Dziwnowa i ich obserwuje jak każdy chyba a sąsiedzi gadają głupoty bo Poprostu są cholernie zazdrości ze są bogaci,piękni,utalentowani i wiodą wolne i szczęśliwe życie z kochającymi rodzicami!!
    Ukłon i WIELKI PODZIW DLA KALIBABKI !!!!
    Fanka Anka

  11. Jarema Odpowiedz

    Sławny ,,Tulipan” to naprawdę bardzo ciekawy przypadek socjologiczny do badania. Oprócz zdolności manipulatorskich i uroku osobistego musiał mieć jeszcze niesamowitą inteligencje. Pamiętajmy że on ,,działał” w latach PRLu kiedy społeczeństwo było bardziej ,,policzone” i ,,skatalogowane” bo każdy musiał mieć w dowodzie pieczątkę z zakładu pracy a ponadto każda podejrzana persona (taką nie było trudno zostać) była pod szczególną i wnikliwą obserwacją odpowiednich służb. Dziś łatwiej być niebieskim ptakiem, powsinogą i oszustem- również dlatego że ludzie się mniej interesują sąsiadami i generalnie otoczeniem więc obecnie łatwiej się jakby to określić schować czy zakamuflować przed społeczeństwem. Paradoksalnie bo niby mamy erę internetu itp… ale co to za problem podszyć się za kogoś innego niż się jest. Nie wiem czy jest co podziwiać ale Kalbabka to świetny dowód na to że inteligentny kombinator i przestępca da sobie radę nawet w warunkach państwa totalitarnego typu Korea Płn.

    • Czytacz Odpowiedz

      Sądzę Jaremo, że są granice tego „radzenia sobie” w państwie totalitarnym. W każdym społeczeństwie jest wiele osób naiwnych i łatwowiernych. Nie przeceniałbym tego osobnika, zapoznałem się z jego przypadkiem od mojego ostatniego wpisu. Bardzo niskie jest moim zdaniem, żerowanie na pragnieniu miłości kobiet i dziewcząt, na pewno był ów pan sprawnym obserwatorem i miał „oko” psychologa. Zdarzają się takie samorodne talenty, ale poza socjopatią trudno go wynosić na piedestał. Z drugiej strony sam osobiście chciałbym posiadać takie umiejętności manipulacji jak ww. osobnik. bynajmniej nie w złych intencjach, lecz ku wspólnemu dobru oczywiście:-)

  12. Anonim Odpowiedz

    Takie czasy… turecki jeans, sportowe obuwie, perfumy z Pewex-u, trochę złotej biżuterii, dużo wolnego czasu w kawiarniach i dyskotekach to każda panna szła jak po sznurku. Teraz też podwieź drogą furą, zapłać kartą kredytową w centrum handlowym za jej zachcianki, weź na wakacje do ciepłych krajów i kolejka chętnych czeka…

  13. Anonim Odpowiedz

    Takich :Casanowych ” jest pełno. Można ich spotkać w miejscowościach uzdrowiskowych. Chodzi o tamtejszych stałych mieszkańców którzy uwodzą i wykorzystują kuracjuszki.
    Uważajcie na nich!

  14. Anonim Odpowiedz

    Takich Casanowych mamy dużo. Uważajcie na stałych mieszkańców miejscowości uzdrowiskowych którzy wykorzystują kuracjuszki w sposób podobny jak Kalibabka

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.