Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Dyplomacja na podwójnym gazie. Jak mocną głowę musi mieć ambasador?

Typowy dyplomata przy pracy? Obraz autorstwa Andersa Zorna z 1892 roku (źródło: domena publiczna).

Typowy dyplomata przy pracy?

Dobry dyplomata wie, że służba Ojczyźnie wymaga poświęceń. Szczególnie ze strony wątroby. Gdy ryzykuje własne zdrowie pijąc obowiązkowe morze wódki, musi pamiętać, by czegoś nie chlapnąć. I nie skompromitować siebie ani swojego kraju…

Weterani służby dyplomatycznej mawiają, że w tym zawodzie czasem trzeba „złożyć wątrobę na ołtarzu ojczyzny”. Oznacza to, że w imię dobrych relacji nie wypada odmówić, gdy gospodarz częstuje. Dyplomata musi wyjść z twarzą z każdej sytuacji, nawet jeśli gościnność rozmówców okaże się ponad jego możliwości.

Nie pije tylko kapuś i pedał

Wszelkie oficjalne stosunki międzynarodowe w Moskwie od czasów drugiej wojny światowej musiały być mocno zakrapiane. Były tłumacz Winstona Churchilla i weteran wojenny Hugh Lunghi wspominał, że rauty kończyły się często na podłodze i nieraz miał okazję oglądać ambasadorów pijanych do nieprzytomności.

W czasach ZSRR ogromnym wyzwaniem były wszelkie próby dyplomatycznego wymówienia się od tradycyjnych kilku kieliszków wódki. Problem w tym, że nikt nie ufał abstynentom, więc chcąc nie chcąc wznoszono toasty za „drużbu, bratstwo i wzaimoponimanije”.

Były ambasador RP w Rosji Jerzy Bahr podkreślał, że za naszą wschodnią granicą do niedawna faktycznie obowiązywał „sowiecki styl picia”, jednak dziś odchodzi się od tej mało chlubnej tradycji. Za to polscy dyplomaci i oficjele wydają się jej ochoczo hołdować.

Radzieccy przywódcy preferowali suto zakrapiane rauty dyplomatyczne. Sztuką było jednak schować wszelkie dowody przed zdjęciami. Sesja fotograficzna podczas spotkania Leonida Breżniewa i Gerarda Forda we Władywostoku. Po kieliszkach ani śladu (fot. David Hume Kennerly, źródło: domena publiczna).

Radzieccy przywódcy preferowali suto zakrapiane rauty dyplomatyczne. Sztuką było jednak schować wszelkie dowody przed zdjęciami. Sesja fotograficzna podczas spotkania Leonida Breżniewa i Gerarda Forda we Władywostoku. Po kieliszkach ani śladu (fot. David Hume Kennerly, źródło: domena publiczna).

Przykładem może być toast wzniesiony w 2012 roku przez byłego szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego na spotkaniu ambasadorów w Warszawie: „A kto nie pije, ten kapuś. I pedał!” Wprawdzie minister próbował sprostować swoją wypowiedź, cytując podobne powiedzenie z czasów PRL-u, lecz niesmak pozostał…

Dyplomata nie jest „wolnym człowiekiem”?

Jak wybrnąć z trudnych sytuacji, w których wymówienie się od kieliszka przyniosłoby dalekosiężne skutki dyplomatyczne? Przykładowo w Chinach czy Korei wypada wypić z najstarszym lub najważniejszym gościem przy stole, a odmowa byłaby straszliwym nietaktem. Można jednak zamoczyć usta i… na tym poprzestać.

Czy wiesz, że ...

...szpiegowskie gadżety mogły przybierać najbardziej niezwykłe formy? Posługujący się kodem Morse’a radionadajnik, który  informował żołnierzy U.S. Army o ruchach Wietkongu, miał kształt... psiej kupy!

...po II wojnie światowej piłkarzom zdarzało się grać mecze w zamian za cebulę i ziemniaki. W PRL-u Zbigniew Boniek, by wyjść na swoje oficjalnie pracował na pięciu etatach.

...w czasie operacji "Rolling Thunder" amerykańskie lotnictwo zrzuciło 864 tysiecy ton bomb na terytorium Wietnamu Północnego, a 1,6 miliona ton – na terytorium całego kraju? Naloty pozbawiły życia około 90 tysięcy Wietnamczyków.

...do największej pod względem liczby ofiar katastrofy drogowej doszło w 1994 roku w Gdańsku Kokoszkach. Zginęły wówczas 32 osoby, a 45 zostało rannych.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.