Ciekawostki Historyczne

Łatwo sobie wyobrazić średniowiecznego wodza, który rozbija czerepy wrogów, grabi wioski i zarządza egzekucje. Co jednak powiedzieć o księciu, który przy okazji… płacze jak bóbr?

To pytanie wcale nie jest retoryczne. Samo ciśnie się na usta podczas lektury kroniki niemieckiego biskupa Thietmara. Na kartach siódmej księgi słynnego dzieła rozgrywa się osobliwa scena.

Jest rok 1015. Następca polskiego tronu, Mieszko II Lambert, broni granicy państwa przed kolejną z szeregu wypraw króla Henryka II. Przegrywa walkę, ale wycofuje się w szyku i zachowuje posłuch żołnierzy. I właśnie wtedy, w moment po bitwie, robi coś zupełnie niespodziewanego. Od kronikarza dowiadujemy się, że w walce poległ zaprzyjaźniony z Mieszkiem niemiecki możnowładca Hodo. Widząc jego zwłoki dumny, bezwzględny wódz… wybucha rzewnym płaczem.

Skąd te łzy?

Historycy różnie interpretowali opisane wydarzenie. Zdaniem jednych, była to zupełnie naturalna, ludzka, choć może nie do końca przemyślana reakcja. Inni wydawali sądy o wiele mniej wyrozumiałe.

Twierdzili, że Mieszko okazał słabość i już na tym wczesnym etapie dowiódł, że nie nadaje się na władcę. Jeśli płakał na polu bitwy, to najwidoczniej był neurotykiem, wstrząsanym nieopanowanymi huśtawkami nastrojów. Przynosił wstyd swojemu ojcu i tytułowi książęcemu. A jak było naprawdę?

Historycy woleliby widzieć takiego dostojnego Mieszka II zamiast płaksy. Tylko czy słusznie? Miedzioryt Angela Campanelli na podstawie obrazu Franciszka Smuglewicza przedstawiający, jak Mieszko II karze Pomorzan (źródło: domena publiczna).

Historycy woleliby widzieć takiego dostojnego Mieszka II zamiast płaksy. Tylko czy słusznie? Miedzioryt Angela Campanelli na podstawie obrazu Franciszka Smuglewicza przedstawiający, jak Mieszko II karze Pomorzan (źródło: domena publiczna).

Przede wszystkim, trzeba stanowczo stwierdzić, że do opisanej sceny zapewne… w ogóle nie doszło. Thietmar opisywał bitwę z perspektywy Niemców. Nie miał prawa wiedzieć, co działo się w polskim obozie i to już po walce. Jeśli przypisał Mieszkowi łzy, to dlatego, że darzył go sympatią.

Kilka różnych fragmentów jego kroniki sugeruje, że biskup znał książęcego syna i uważał go za człowieka kulturalnego oraz honorowego. Za istne przeciwieństwo ojca, „zdradzieckiego” Bolesława Chrobrego. W tej konkretnej linii fabularnej uczynił z niego beksę, ponieważ dokładnie takiej postawy we wczesnym średniowieczu oczekiwano od cywilizowanego władcy.

Władcy płaczą

Przykłady można mnożyć. Królowie i książęta płakali bardzo często i bardzo rzewnie. Przede wszystkim jednak: płakali politycznie. Weźmy dwóch krwiożerczych wikingów, braci Haralda II i Kanuta Wielkiego. Gdy w 1014 roku zmarł ich ojciec, rośli jak dęby mężczyźni zaczęli gotować się do wojny domowej. Obaj chcieli panować nad Danią. Doszło do spotkania ostatniej szansy i wtedy właśnie młodszy Kanut… zalał się łzami.

Cesarz Konrad II jako protoplasta dynastii. Mało kto pamięta, że jego wstąpienie na tron zroszone było mnóstwem łez (źródło: domena publiczna).

Cesarz Konrad II jako protoplasta dynastii. Mało kto pamięta, że jego wstąpienie na tron zroszone było mnóstwem łez (źródło: domena publiczna).

Zdaniem historyków był to przemyślany gest pojednania. Pretendent do tronu publicznie pokazywał, że od żądzy władzy ważniejsza jest dla niego żałoba po ojcu i szacunek dla reguł dziedziczenia. Zamierzony efekt został osiągnięty: Kanut nie dostał tronu Danii, ale brat wsparł go zbrojnie w wyprawie na Anglię.

Jeszcze bardziej ostentacyjnie płakał król niemiecki Konrad II. Po raz pierwszy – już podczas swojej koronacji w 1024 roku. To był skrzętnie przygotowany spektakl. W drodze do mogunckiej katedry królewski orszak zatrzymywali petenci, błagający o łaskę. W pewnym momencie przed władcą wystąpił bliżej nieznany możnowładca imieniem Otton.

Od kronikarza relacjonującego wydarzenie dowiadujemy się, że mężczyzna swego czasu wielce obraził Konrada. Teraz, gdy ten szykował się do zajęcia miejsca na tronie, Otto począł błagać o łaskę i zapomnienie win. Król „westchnął ciężko, wybuchnął płaczem i spełnił życzenie, które wsparli wszyscy zebrani”. Wtedy łzami radości zalali się też wszyscy naokoło!

Poznaj najbardziej bezkompromisową wizję początków Polski. Nowatorskie spojrzenie na rolę kobiet u zarania państwa Piastów i nie tylko. "Żelazne damy" Kamila Janickiego już w sprzedaży!

Poznaj fascynującą historię kobiet, które w mrokach średniowiecza zbudowały Polskę. Bezwzględne, ambitne, utalentowane. „Żelazne damy” Kamila Janickiego już w sprzedaży!

Wzorując się na najlepszych

Naśladowali w ten sposób najlepsze wzorce. Według Pieśni o Rolandzie Karol Wielki, na wieść o tym, że jego siostrzeniec poległ w bitwie, „spuścił głowę, pogładził brodę, podkręcił wąsy i w końcu wybuchnął płaczem”. Łzami zalewał się także pierwszy cesarz odrodzonego imperium Franków, Otton I Wielki. Płakał zarówno po śmierci swojego syna Ludolfa, jak i matki Matyldy.

Kronikarze i hagiografowie niemal zawsze przypisywali zdolność do płaczu bohaterom pozytywnym. Na przełomie tysiącleci to nie była oznaka słabości, ale oddania Bogu, wyrozumiałości, pokory. Przede wszystkim zaś: ucywilizowania.

Barbarzyńcy i poganie nie rozumieli rytualnej roli płaczu. Łzy jako symbol charakteryzowały ludzi kultury zachodniej. I jeśli o Mieszku pisano, że płakał, to najwidoczniej nawet uprzedzony do Piastów biskup Thietmar uważał go za stuprocentowego, chrześcijańskiego władcę.

Źródła:

Artykuł powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką „Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę”. Dowiedz się więcej klikając TUTAJ.

Focus Historia - polecamy!Polecamy:

Powyższy felieton ukazał się także w najnowszym numerze magazynu „Focus Historia” (5/2016).

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Nie dziwię się Thietmarowi, że nie przepadał za Polakami. W końcu prawie mu ojca zabiliśmy. Warto też wiedzieć, że płacz był królewskim przywilejem i oznaką ucywilizowania.

„lektury niemieckiego biskupa” i więcej nic nie trzeba tłumaczyć kto jest kumaty to rozumie

Ten artykuł jest tak wzruszający, że się popłakałem.

Słowa tego niemieckiego kronikarza trzeba dzielić na dwoje. Pisał przecież o kraju który zamierzali podbić.

Zobacz również

Średniowiecze

Kastrat na polskim tronie. Czy synowi...

Mało jest w historii polskiego średniowiecza zdań budzących równie ostry sprzeciw. Jedna niedyskrecja Galla Anonima rozpętała burzę, trwającą do dzisiaj. I może nie ma się...

27 listopada 2016 | Autorzy: Kamil Janicki

Średniowiecze

Królowie samobójcy. Ilu średniowiecznych władców targnęło...

W średniowieczu nie było czynu bardziej haniebnego od samobójstwa. Surowe kanony i brutalne obyczaje nie były jednak w stanie zniechęcić ludzi, którzy utracili sens życia....

30 października 2016 | Autorzy: Kamil Janicki

Średniowiecze

Dozwolone od lat… dwunastu. Jak w...

Tysiąc lat temu gimnazjalista mógł być królem. A chłopak z podstawówki: dowodzić zbrojną rebelią. I nikogo to nie dziwiło.

20 czerwca 2016 | Autorzy: Kamil Janicki

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.