Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Czy syn Bolesława Chrobrego był beksą?

Płacząca postać. Fragment XIV-wiecznego manuskryptu "Aleksandreidy" (źródło: domena publiczna).

Płacząca postać. Fragment XIV-wiecznego manuskryptu „Aleksandreidy” (źródło: domena publiczna).

Łatwo sobie wyobrazić średniowiecznego wodza, który rozbija czerepy wrogów, grabi wioski i zarządza egzekucje. Co jednak powiedzieć o księciu, który przy okazji… płacze jak bóbr?

To pytanie wcale nie jest retoryczne. Samo ciśnie się na usta podczas lektury kroniki niemieckiego biskupa Thietmara. Na kartach siódmej księgi słynnego dzieła rozgrywa się osobliwa scena.

Jest rok 1015. Następca polskiego tronu, Mieszko II Lambert, broni granicy państwa przed kolejną z szeregu wypraw króla Henryka II. Przegrywa walkę, ale wycofuje się w szyku i zachowuje posłuch żołnierzy. I właśnie wtedy, w moment po bitwie, robi coś zupełnie niespodziewanego. Od kronikarza dowiadujemy się, że w walce poległ zaprzyjaźniony z Mieszkiem niemiecki możnowładca Hodo. Widząc jego zwłoki dumny, bezwzględny wódz… wybucha rzewnym płaczem.

Skąd te łzy?

Historycy różnie interpretowali opisane wydarzenie. Zdaniem jednych, była to zupełnie naturalna, ludzka, choć może nie do końca przemyślana reakcja. Inni wydawali sądy o wiele mniej wyrozumiałe.

Twierdzili, że Mieszko okazał słabość i już na tym wczesnym etapie dowiódł, że nie nadaje się na władcę. Jeśli płakał na polu bitwy, to najwidoczniej był neurotykiem, wstrząsanym nieopanowanymi huśtawkami nastrojów. Przynosił wstyd swojemu ojcu i tytułowi książęcemu. A jak było naprawdę?

Historycy woleliby widzieć takiego dostojnego Mieszka II zamiast płaksy. Tylko czy słusznie? Miedzioryt Angela Campanelli na podstawie obrazu Franciszka Smuglewicza przedstawiający, jak Mieszko II karze Pomorzan (źródło: domena publiczna).

Historycy woleliby widzieć takiego dostojnego Mieszka II zamiast płaksy. Tylko czy słusznie? Miedzioryt Angela Campanelli na podstawie obrazu Franciszka Smuglewicza przedstawiający, jak Mieszko II karze Pomorzan (źródło: domena publiczna).

reklama

Przede wszystkim, trzeba stanowczo stwierdzić, że do opisanej sceny zapewne… w ogóle nie doszło. Thietmar opisywał bitwę z perspektywy Niemców. Nie miał prawa wiedzieć, co działo się w polskim obozie i to już po walce. Jeśli przypisał Mieszkowi łzy, to dlatego, że darzył go sympatią.

Kilka różnych fragmentów jego kroniki sugeruje, że biskup znał książęcego syna i uważał go za człowieka kulturalnego oraz honorowego. Za istne przeciwieństwo ojca, „zdradzieckiego” Bolesława Chrobrego. W tej konkretnej linii fabularnej uczynił z niego beksę, ponieważ dokładnie takiej postawy we wczesnym średniowieczu oczekiwano od cywilizowanego władcy.

reklama

Czy wiesz, że ...

...Polacy wcale nie zmarnowali zwycięstwa pod Grunwaldem? Zdaniem profesora Roberta Frosta bitwa doprowadziła do kryzysu, który zapoczątkował nową wojnę trzynastoletnią. I który doprowadził do ostatecznej klęski zakonu i do podziału jego ziem.

...słynne afrykańskie miasto, słynące z chodników pokrytych złotem, założył lud wyspecjalizowany w handlu niewolnikami? Tuaregowie wzbogacili się, sprzedając swoich współrodaków: najpierw Rzymianom, a następnie Europejczykom, którzy transportowali ich do Nowego Świata.

...króla Polski Władysława Warneńczyka swatano z kobietami z trzech pokoleń jednej rodziny? Najpierw polski dwór starał się o rękę dwuletniej Anny Habsburżanki, potem Władysławowi zaproponowała małżeństwo jej babcia, czterdziestoparoletnia Barbara Cylejska. Wreszcie polskiemu władcy rajono trzydziestoletnią Elżbietę Luksemburską, matkę Anny i córkę Barbary.

...piwo w Anglii było tak ważnym trunkiem, że regulacje go dotyczące znalazły się w prawie miejskim? Przykładowo w statutach Worcester określono, że testerami piwa mogą być tylko obywatele okręgu oraz "osoby smutne i dyskretne". Nie wiadomo jednak czy "smutek" odnosił się do nastroju, czy był synonimem pozazawodowej wstrzemięźliwości.

Komentarze (4)

  1. Macc Odpowiedz

    Nie dziwię się Thietmarowi, że nie przepadał za Polakami. W końcu prawie mu ojca zabiliśmy. Warto też wiedzieć, że płacz był królewskim przywilejem i oznaką ucywilizowania.

  2. Dariusz Odpowiedz

    Słowa tego niemieckiego kronikarza trzeba dzielić na dwoje. Pisał przecież o kraju który zamierzali podbić.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.