Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Trzeci maja w przedwojennej Polsce. Wielkie święto czy wielka rozróba?

Trzeciomajowy pochód patriotyczny (fot. domena publiczna).

Trzeciomajowy pochód patriotyczny (fot. domena publiczna).

Dla jednych było kolejną okazją, by bić Żyda. Inni narzekali, że to wiejąca nudą hucpa dla elit i popis braku zrozumienia dla oczekiwań mas. Ale zdecydowana większość posłusznie wiwatowała – na widok czołgów, defilad i miłościwie panujących polityków.

„Polska jedno tylko posiada święto narodowe. Sejm uchwalił, by tym świętem był dzień Trzeciego Maja. Naród w dniu tym czci nie rocznicę krwawych przewrotów, bratobójczych walk, lecz zwycięstwa najszlachetniejszych pierwiastków tkwiących w duszy człowieka” – informował podniosły wstępniak „Gazety Pabianickiej”, wydrukowany zaraz obok artykułu W przededniu budowy kanalizacji i wodociągów w Pabianicach. Tekst ukazał się 2 maja 1926 roku. Wtedy rzeczywiście to było jedyne oficjalne święto Polaków.

Dopiero gdy za tydzień z okładem krwawy zamach majowy wyniesie do władzy piłsudczyków, do rangi drugiego – nawet huczniej obchodzonego – święta narodowego urośnie 11 listopada. W pierwszych latach niepodległości rocznica uchwalenia pierwszej konstytucji miała jednak wyłącznie jedną konkurencję – Święto Pracy.

Stu zabitych. Świąteczny prezent od Niemców

Pierwszy maja w całej Europie był dniem nielegalnych pochodów robotniczych, starć z policją, zamieszek, a nawet ulicznych rewolucji. W Polsce też regularnie niósł ze sobą krwawe żniwo. Ulice trzeba było jednak błyskawicznie oczyszczać ze śladów walk. Obchody trzeciomajowe miały dawać dowód siły odrodzonego państwa.

Obchody 3 maja na okładce górnośląskiego pisma "Kocynder" z 1921 roku.

Obchody 3 maja na okładce górnośląskiego pisma „Kocynder” z 1921 roku.

W pierwszych latach trudno było o dobrą atmosferę. Święto ustanowiono oficjalnie już 28 kwietnia 1919 roku, ale minęło ono w cieniu walk o granicę. „Ilustrowany Kuryer Codzienny” z 5 maja informował o zorganizowanej dwa dni wcześniej „wielkiej manifestacji stołecznej Warszawy”, ale też o – „niesłychanej prowokacji Niemców”.

Podczas gdy przedstawiciele władz państwowych przyglądali się rewii wojskowej, dającej dowód „wysokiemu stopniowi pogotowia obronnego Polski”, niemiecka artyleria zbombardowała polską, pograniczną miejscowość Wieruszów. Dziennikarze podawali, że zginęło 14 cywilów, a 60 osób zostało rannych.

„Po półgodzinnym ogniu zjawił się w samochodzie wysłannik niemiecki, który oświadczył, że była to kara (!) za to, że jakoby ktoś z Wieruszowa skradł za granicą konia. Wysłannik zażądał pod grozą dalszego bombardowania 12 koni w zamian za skradzionego lub 60 tysięcy marek okupu” – czytamy na łamach dziennika.

Pobudka bladym świtem

Podobne, dramatyczne doniesienia zajęły całe dwie pierwsze strony gazety. Dopiero na trzeciej opisano szerzej krakowskie obchody, w których mieli okazję wziąć udział reporterzy „Kuryera”.

Uroczyste delegacje w drodze z Belwederu na Pola Mokotowskie. Obchody 3 maja w 1925 roku (fot. "Nowości Ilustrowane").

Uroczyste delegacje w drodze z Belwederu na Pola Mokotowskie. Obchody 3 maja w 1925 roku (fot. „Nowości Ilustrowane”).

Salwy armatnie na wiwat już o świcie, „chorągwie o barwach narodowych” wywieszane w oknach, sadzenie „drzewa wolności”. A do tego nabożeństwa, nabożeństwa i jeszcze raz nabożeństwa, od siódmej rano do późnego wieczora. Obchody miały wybitnie religijny charakter.

O odpowiednią ich oprawę zadbała przede wszystkim armia. Przez śródmieście przemaszerowały „przystrojone” oddziały; przygotowano też szczególne atrakcje. „Nad zebranym wielotysięcznym tłumem, który wznosił modły do Boga krążył samolot wojskowy” – podkreślali zachwyceni dziennikarze.

W kolejnych latach obchody w całym kraju stawały się coraz bardziej i bardziej uroczyste. Nie chodziło już tylko o pokaz patriotyzmu, ale przede wszystkim – o zademonstrowanie mocarstwowych ambicji.

„Nowości Ilustrowane” podawały w 1925 roku, że w defiladzie pod hasłem „Naród pod bronią” wzięło udział 14 tysięcy żołnierzy. Przyjmował ją prezydent Stanisław Wojciechowski, oficjalnie nakazujący obywatelom, by było to „święto radości i wesela”. Wieczorem odbył się jeszcze raut dla całej śmietanki towarzyskiej stolicy – tysiąc pięciuset najbardziej zamożnych i wpływowych Polaków bawiło się za zamkniętymi drzwiami Zamku Królewskiego.

W Krakowie dla odmiany przez cały dzień lał ulewny deszcz. W efekcie „uroczystości 3-go Maja ograniczyły się tylko do nabożeństw kościelnych”.

Cyrk, miotacze ognia i pływające czołgi

Rozmach sięgnął zenitu po śmierci Józefa Piłsudskiego, gdy coraz realniejsze stawało się widmo zbrojnej konfrontacji z III Rzeszą lub Związkiem Radzieckim. W 1934 roku „Głos Poranny” podawał z uznaniem, iż obchody okazały się tak huczne i popularne, że aż „9 osób zemdlało na skutek porażenia słonecznego i osłabienia”. Z kolei w 1938 roku dziennik „Orędownik” relacjonował:

W dniu 3 maja odbyły się w Warszawie, na Polu Mokotowskim, wspaniałe pokazy wojskowe (…). [Widzowie zalegali] trybuny, miejsca stojące i wierzchołki pobliskich drzew. Wielkie wrażenie wywołał pokaz ataku piechoty, posługującej się groźnymi miotaczami ognia (…).

Defilada wojskowa w 1925 roku (fot. "Nowości Ilustrowane").

Defilada wojskowa w 1925 roku (fot. „Nowości Ilustrowane”).

Kawaleria i strzelcy popisywali się sprawnością ujeżdżania koni. Popisy te wywołały zachwyt, stały bowiem na granicy karkołomnych popisów cyrkowych. Na ilustracji pośrodku widzimy, jak dzielny kawalerzysta wykonuje efektowne młynki.

Bardzo ciekawe były także pokazy czołgów w akcji. Ilustracja z prawej pokazuje, jak czołg „przechodzi” przez głęboki dół po brzegi wypełniony wodą. Jak obliczają, pokazom tym, dowodzącym sprawności naszej armii, przyglądało się ponad 60 000 osób.

Dziennikarze gazety nie skrywali entuzjazmu. W innym numerze tego samego pisma można wyczytać: „Z tradycji 3 maja czerpiemy najgłębsze nasze wartości, wartości rodzime, wartości polskie. Dlatego zarówno czerwone – ze Wschodu, jak i brunatne – z Zachodu – »święto« 1 maja będzie dla nas zawsze świętem obcym i przejawem sił Polsce wrogich”.

Defilada 1938 roku na zdjęciach "Orędownika".

Defilada 1938 roku na zdjęciach „Orędownika”.

„Orędownik” publikował to wszystko mimo, że przedstawiał się jako „Ilustrowany dziennik narodowy i katolicki”. A tym samym – reprezentował między innymi środowiska, których przedstawiciele marzyli raczej o trzeciomajowym rozlewie krwi, niż o klaskaniu w takt, jaki narzuciły im sanacyjne władze.

Kiepska rocznica czy kiepskie obchody?

Przeciwników święta 3 maja nie brakowało. Dziennikarz wydawanego w Łodzi „Niezależnego organu tygodniowego PRAWDA” wyjaśniał w maju 1926 roku, że jest to rocznica archaiczna i nieprzystająca do bieżących potrzeb. Sugerował, że należałoby świętować raczej świeży sukces – uchwalenie w 1921 roku konstytucji marcowej. Przyznawał wprawdzie, że jest to dokument pełen błędów, rażących uchybień i przeinaczeń. Ale właśnie to miało czynić go sukcesem na miarę polskich możliwości. A nie oderwanym od rzeczywistości symbolem dawno minionych czasów.

Na inny problem związany z narodowymi uroczystościami zwrócił w 1929 roku uwagę „Głos Poranny”. „Nasze święta trzeciomajowe przedstawiają nader smutny obraz. Rokrocznie nie odbiegają one od utartego szablonu i czynią raczej wrażenie jakiejś przedwojennej galówki, aniżeli Święta Narodowego w wolnej, demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej o republikańskim ustroju” – wyjaśniano.

Pierwsza rocznica 3 maja w wolnej Polsce na okładce "Ilustrowanego Kuryera Codziennego".

Pierwsza rocznica 3 maja w wolnej Polsce na okładce „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”.

Redakcja zwracała uwagę, że pochody są śmiertelnie nudne i monotonne, a „wszystko zorganizowane jest w taki sposób, aby przytłumić wszelkie przejawy radości wśród zgromadzonych widzów”. Prawdziwe atrakcje rezerwowano dla przedstawicieli elit. Dla wybrańców, odgradzających się „od plebsu murem z cegieł… lub z policji”.

Świąteczne lanie po mordzie

Ochronne kordony tak naprawdę nikogo jednak nie dziwiły. Nawet radosne i beztroskie święto 3 maja niejednokrotnie stawało się tłem dla brutalnych zajść. Kiedy w 1934 roku w Łodzi środowiskom endeckim odmówiono prawa do zorganizowania własnego pochodu, nacjonalistyczne bojówki przystąpiły do organizowania ulicznych burd.

Jak podawał „Głos Poranny”, „członkowie stronnictwa narodowego” napastowali przechodniów o semickich rysach i wybijali okna w żydowskich kamienicach. Bandy wyrostków wdzierały się nawet do domów, bijąc przypadkowych ludzi i demolując lokale.

(Fot. "Panorama", 1931).

(Fot. „Panorama”, 1931). Kliknij aby powiększyć.

Do ekscesów z udziałem endeków doszło także podczas mszy w łódzkiej katedrze. Akurat gdy proboszcz w towarzystwie biskupa przystąpił do wygłaszania homilii, do świątyni wpadła „bezkarna chuliganeria”, wydająca „prowokujące okrzyki” i rzucająca „,karczemne wyzwiska”.

Grupę nacjonalistów aresztowano i postawiono przed sądem. Najgłośniej bronił ich wspomniany już dziennik „Orędownik”.

Mury z cegieł i z policji

Jeszcze zacieklejsze okazywały się zajścia w małych miejscowościach. „W dniu 3 maja o godzinie 14:30 w Łasku przy ulicy Kilińskiego pomiędzy grupą Żydów a grupą chrześcijan wywiązała się bójka, w wyniku której jeden z uczestników (…) został dotkliwie poturbowany. W związku z tym zebrał się większy tłum, który ruszył w kierunku domów, gdzie ukryli się sprawcy zajścia. Mimo natychmiastowej interwencji policji, udało się napierającemu tłumowi wybić kamieniami szyby w oknach wymienionych domów” – podawał „Głos Poranny”.

Marsz młodych narodowców (fot. domena publiczna).

Marsz młodych narodowców (fot. domena publiczna).

Do podobnych ekscesów dochodziło każdego kolejnego roku, w całym kraju. Przykładowo w Tomaszowie, w 1938 roku, aresztowano cała grupę narodowców napadających na „spokojnie przechadzających ulicą obywateli”. A to był przecież tylko wierzchołek góry lodowej.

W 1937 roku w Łodzi doszło do głośnych protestów, kiedy żydowski fabrykant zwolnił jedną z pracownic „za to, że w święto 3 Maja maszerowała w szeregach Stronnictwa Narodowego”. Rok wcześniej „Ilustrowana Republika” podawała, że wśród endeków powstają projekty zorganizowania na 3 maja nowej „rewolucji narodowej”… Podobnych historii były setki. Wiwat Trzeci Maj?

Źródła:

  1. „Echo” (30 kwietnia 1933; 4 maja 1938).
  2. „Gazeta Pabjanicka” (2 maja 1926).
  3. „Głos Polski” (28 kwietnia 1929; 2 maja 1929).
  4. „Głos Poranny” (6 maja 1929; 4 maja 1934; 5 maja 1934; 3 maja 1935, 14 kwietnia 1938; 10 maja 1938, 3 maja 1939;).
  5. „Ilustrowana Republika” (25 stycznia 1936).
  6. „Ilustrowany Kuryer Codzienny” (5 maja 1919).
  7. „Nowości Ilustrowane” (9 maja 1925).
  8. „Orędownik” (10 maja 1937; 3 maja 1938; 4 maja 1938).
  9. „Panorama” (10 maja 1931).
  10. „Prawda” (9 maja 1926).

Czy wiesz, że ...

...w powstaniu wielkopolskim zginęło 2289 osób? Są to jedne z najdokładniejszych danych dotyczących poległych w walce o granice II Rzeczypospolitej.

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

...Goebbels, kiedy przemawiał, z eleganckiego mężczyzny zmieniał się w "szalejącego karła". Potrafił jednak poderwać tłumy. Gdy po klęsce Niemców pod Salingradem na spotkaniu w Sportpalast wykrzykiwał "Czy chcecie wojny totalnej?", odpowiedział mu dziki ryk zwolenników nazizmu.

... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

Komentarze (5)

  1. Amadi Odpowiedz

    „Dlatego zarówno czerwone – ze Wschodu, jak i brunatne – z Zachodu – »święto« 1 maja będzie dla nas zawsze świętem obcym i przejawem sił Polsce wrogich” – i patrząc na topniejące rokrocznie gromady na pochodach pierwszomajowych, udało się po tylu latach powrócić do tej tradycji ;)
    Lecz świętowanie 3 maja również powinno odejść w niepamięć: nie dość, że ta konstytucja najprawdopdoobniej wcale nie była pierwsza w Europie (konstytucja Korsyki z 1755 r.), to była naprawdę kiepska, a na dodatek obowiązywała niewiele ponad rok.

    • Nasz publicysta | Autor publikacji |Kamil Janicki Odpowiedz

      Pytanie: co zamiast tego święta? W II RP proponowano „aktualną” rocznicę 17 marca. Czy my w takim razie powinniśmy świętować… rocznicę konstytucji z 1997 roku? Trudno to sobie mimo wszystko wyobrazić :)

      • Amadi Odpowiedz

        Nie wiem, dlaczego w ogóle trzeba świętować jakąkolwiek konstytycję? Chyba że trzeba by było znaleźć jakiś inny powód dla utrzymania majówki, to niech zostanie ;)

  2. Anonim Odpowiedz

    Grunwald, w końcu coś wygraliśmy. A trzeci maja, tak jak jedenasty listopada – to jakieś bzdurne daty z punktu widzenia naszej historii…

  3. Michał Odpowiedz

    Wydaje mi się że zdanie „Dopiero gdy za tydzień z okładem krwawy zamach majowy wyniesie do władzy piłsudczyków, do rangi drugiego – nawet huczniej obchodzonego – święta narodowego urośnie 11 listopada. ” nie do końca oddaje prawdę. Zdaje się że świętem państwowym 11 listopada został dopiero w kwietniu 1937, wcześniej był to chyba tylko dzień wolny da urzędników państwowych, połączony z fetą środowisk sanacyjnych.

Odpowiedz na „AmadiAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.