Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Człowiek Hitlera, człowiek sukcesu! Jak naprawdę wyglądała denazyfikacja

Beztroski nadburmistrz okupowanej Łodzi Werner Ventzki na wycieczce z synem w 1956 roku.Wojna przegrana, führer nie żyje, Trzecią Rzeszę szlag trafił, a stolica zdobyta. Trzeba jakoś urządzić się w nowej rzeczywistości! Szybko się okazało, że naziści doskonale odnajdują się w ponazistowskich warunkach…

Niemieccy naziści z końcem wojny wcale nie rozpłynęli się w powietrzu. Żyli dalej, czasem na niższym poziomie, czasem nawet wygodniej i wystawniej niż dotąd. Ci, którym się trochę poszczęściło lub byli bardziej obrotni, otrzymywali ciepłe posadki urzędników państwowych. Inni szukali sobie nowych zajęć, a jeszcze kolejni zwyczajnie zaszywali się gdzieś poza granicami ojczyzny ciemiężonej przez zwycięzców.

Tymczasem w ponazistowskich Niemczech wyrastało kolejne pokolenie, którego przedstawiciele nie zdawali sobie nieraz sprawy, że tatuś czy ulubiony wujek służyli w gestapo lub dokonywali zbrodni na ludności cywilnej. Większość wolała nie dociekać prawdy. Niektórzy stawiali jednak niewygodne pytania – chociażby o to, jak owym krewnym udało się uniknąć odpowiedzialności. Szybko dowiadywali się, jak w praktyce wyglądała po wojnie procedura denazyfikacji.

Przyjrzymy się temu od podszewki okiem Jensa-Jürgena Ventzkiego, syna hitlerowskiego nadburmistrza Łodzi. Chcąc zmierzyć się z nazistowską przeszłością swojego ojca Wernera, zebrał on całkiem interesujący materiał. Teoretycznie to jednostkowy przypadek. W praktyce odzwierciedla on perypetie wielu nazistów. A wszystko zaczęło się w roku 1946…

Dumny nazista został poniżony zakwalifikowaniem do pośleniej kategorii. Paskudna potwarz!

Dumny nazista został poniżony zakwalifikowaniem do pośledniej kategorii. Paskudna potwarz!

Po kilkunastu miesiącach internowania były nadburmistrz Łodzi (nazistowskiego Litzmannstadt) opuścił obóz. Pomimo współodpowiedzialności między innymi za deportacje Polaków z podległego mu miasta oraz likwidację tamtejszego getta i wywiezienie jego mieszkańców do obozu w Kulmhof, gdzie zostali zgładzeni, zbrodniarz szybko dostał szansę wykpienia się od jakiejkolwiek kary.

Jak właściwie wyglądała ta denazyfikacja?

W brytyjskiej strefie okupacyjnej, gdzie mieszkała rodzina Ventzkich, proces denazyfikacji popleczników Hitlera przebiegał bardzo sprawnie i… pobieżnie. Nazistów podzielono na pięć kategorii:

  1. główni winni (Hauptschuldige)
  2. obciążeni (Belastete)
  3. obciążeni w mniejszym stopniu (Minderbelastete)
  4. współpodążający (Mitläufer)
  5. uwolnieni od zarzutów (Entlastete)

Do pierwszych dwóch kategorii zaliczano tylko zbrodniarzy wojennych oraz członków organizacji zbrodniczych określonych przez Trybunał Norymberski. Reszta nazistów kwalifikowana była do pozostałych trzech grup. Ogólnie rzecz biorąc denazyfikacja nie przedstawiała się jakoś imponująco.

Jak podaje Jens-Jürgen Ventzki w książce „Cień ojca”, przykładowo w Szlezwiku-Holsztynie w 1948 jedynie 0,5 procenta poddanych jej osób zakwalifikowanych zostało do kategorii „winni„, a pozostałe 99,5 wrzucono do worka z dwoma najniższymi kategoriami. Ponadto wielu dawnych funkcjonariuszy Trzeciej Rzeszy musiało się wręcz dopraszać o poddanie ich procedurze, przy czym Brytyjczycy niespecjalnie kwapili się do sprawdzania faktów i dociekania faktycznego stanu rzeczy!

Wierny nazista tylko „poplecznikiem”? Wstyd i hańba!

Zakochany w ideologii narodowego socjalizmu, sercem SS-mann, urzędem nadburmistrz, Werner Ventzki również został poddany procedurze denazyfikacyjnej. On, wierny nazista, który gościł u Hitlera, porywał tłum swoimi przemowami, patronował młodzieży z Hitlerjugend, a syna chrzcił według obrzędu SS, uznany został tylko za marnego poplecznika!

Cóż za potwarz! Jak twierdzi jego syn, Ventzki oburzał się na to jeszcze dwa lata przed śmiercią (pożegnał się z tym światem w roku 2004). Żona Wernera wspominała natomiast, że jej męża uratowały zeznania pewnego Żyda z Hamburga, który w jego obronie wystąpił przed niemiecką komisją denazyfikacyjną.

Frau Ventzki również kochała Hitlera, a poza przymusową ewakuacją z Łodzi nie spotkały jej po wojnie żadne większe przykrości. Dożyła swoich dni u boku męża, ze swastyką wyrytą w sercu.

Frau Ventzki również kochała Hitlera, a poza przymusową ewakuacją z Łodzi nie spotkały jej po wojnie żadne większe przykrości. Dożyła swoich dni u boku męża, ze swastyką wyrytą w sercu.

Poddany procedurze i praktycznie oczyszczony z zarzutów, Ventzki mógł się zająć „pożyteczną” działalnością. Razem z żoną zaangażowali się w Blok Wszechniemiecki, czyli Blok Wypędzonych ze Stron Ojczystych i Pozbawionych Praw. Cóż, ci którzy odbierali domy Żydom i Polakom, dorabiali się na krzywdzie drugiego człowieka, pod nosem mieli getto i pomagali w prześladowaniu jego mieszkańców, teraz zaczęli się domagać zwrotu utraconych przywilejów!

Zdenazyfikowany Ventzki już w 1958 roku został na wniosek ministra pracy, spraw  społecznych i wypędzonych powołany na stanowisko zastępcy kierownika wydziału ds. Wypędzonych rządu kraju Szlezwik-Holsztyn, urzędujący w Kilonii. Jak pisze jego syn, spotkał tam wielu znajomych urzędników nazistowskich z dawnego Kraju Warty i z Poznania. Odnowił przyjaźnie z  Litzmannstadt, z czasów przynależności do NSDAP i SS.

Rozgrzebywanie przeszłości…

Spokojne życie dawnego kacyka Łodzi zaburzyły dopiero berlińskie gazety. W 1960 roku do Ventzkiego zaczęły docierać informacje o tym, że ktoś grzebie w jego nazistowskiej przeszłości i wyciąga ją na światło dzienne. Przynależność do NSDAP i popieranie hitleryzmu połączył z zajmowaniem przezeń publicznego stanowiska chociażby związany z SPD zachodnioberliński dziennik „Telegraf”.

Dziennikarze wprost pisali o nazizmie Ventzkiego i o jego powiązaniach z łódzkim gettem. Niesmaczne wydawało im się zajmowanie przez niego wysokiego stołka w Federalnym Ministerstwie ds. Wypędzonych. Zwierzchnicy szybko zatuszowali sprawę, przesuwając dawnego nadburmistrza na inne stanowisko w innym mieście. Nikomu natomiast nie przyszło do głowy, żeby go po prostu zwolnić!

Artykuł powstał na podstawie książki "Cień ojca" Jensa-Jürgena Ventzkiego

Artykuł powstał na podstawie książki „Cień ojca” Jensa-Jürgena Ventzkiego

W latach sześćdziesiątych jeszcze kilkukrotnie „niepokojono” Ventzkiego w związku z jego przeszłością i karierą w Trzeciej Rzeszy. Zawsze jako świadka, choć jego nazwisko pojawiło się w księdze zbrodniarzy hitlerowskich. W 1969 roku znowu ukazały się niepochlebne artykuły na jego temat. Kontrowersje wzbudziło między innymi jego stwierdzenie, że jako nadburmistrz Litzmannstadt nie miał pojęcia o mordowaniu Żydów z tamtejszego getta i myślał, że chorych i słabych wywożonych z miasta transportują do sanatorium. Pewien pochodzący z Górnego Śląska pisarz następująco skomentował stanowisko przesłuchiwanego:

Taką cyniczną bezczelność może głosić pod przysięgą morderca Żydów! Nic mu za to nie grozi. Po przesłuchaniu wraca do swojego biura i w najlepsze pracuje jako dyrektor.

I rzeczywiście, o żadnej karze nie mogło być mowy. Ventzki spokojnie dożył emerytury, co miesiąc odbierał pokaźne wynagrodzenie od władz demokratycznych Niemiec, a na starość popijał herbatkę z kolegami z SS i NSDAP, wspominając dawne, dobre czasy.

Podobnych do niego delikwentów były setki, a może i tysiące…

Źródła:

  • Jens-Jürgen Ventzki, Cień ojca, Literatura Faktu PWN, Warszawa 2012.

Czy wiesz, że ...

...po II wojnie światowej piłkarzom zdarzało się grać mecze w zamian za cebulę i ziemniaki. W PRL-u Zbigniew Boniek, by wyjść na swoje oficjalnie pracował na pięciu etatach.

... zdarzało się, że ciała Polaków pomordowanych na Wołyniu grzebali później ci sami ludzie, którzy ich zabili? Po wrzuceniu ciał do mogił, ubijali łopatami ziemię i odchodzili jak gdyby nigdy nic.

...w zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku ranna została Ann Odre? Kobieta była amerykanką polskiego pochodzenia i według prasy urodziła się tego samego dnia i w tym samym miejscu, co papież. W rzeczywistości urodziła się ona w USA i była trzy lata młodsza od Jana Pawła II… Z Wadowic pochodziła natomiast jej matka.

...liczba tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa była najwyższa w ostatniej dekadzie istnienia PRL i mogła sięgnąć nawet 100 tysięcy?

Komentarze (18)

  1. tetsuo Odpowiedz

    Dobrze że o tym piszecie. Tak naprawdę można śmiało znaleźć pewne analogie do czasów współczesnych. Jeśli ktoś rzetelnie zapoznał się choćby z tym, co Amerykanie robili w Iraku, to odczuwa ogromny kontrast pomiędzy skalą wprowadzonego tam terroru, bezprawia i tortur a tym, w jakim stopniu była o tym mowa w mainstreamowych mediach. W zasadzie G. II Bush powinien już dawno siedzieć za kratkami – a zamiast tego sobie żyje na wysokim poziomie i w mediach jest pokazywany jako VIP.

    Obama dostaje pokojową Nagrodę Nobla prowadząc w tym czasie dwie wojny najeźdźcze.. Zaskakująco łatwo przedstawicie mediów przechodzą nad takimi rzeczami do porządku dziennego.

  2. Jarek Odpowiedz

    „W brytyjskiej strefie okupacyjnej (…) Nazistów podzielono na pięć kategorii:

    główni winni (Hauptschuldige)
    obciążeni (Belastete)
    obciążeni w mniejszym stopniu (Minderbelastete)
    współpodążający (Mitläufer)
    uwolnieni od zarzutów (Entlastete) ”

    Dlaczego Brytyjczycy używali niemieckich określeń?

  3. dd reporter Odpowiedz

    Ogólnie znany fakt- wojnę wywołali naziści, gnębili biednych niemców tak samo jak innych (tyle że niemców gnębili jeszcze alianci). Wszyscy naziści zginęli razem z hitlerem (prawie jak z wampirami), zostali tylko biedni niemcy. Ciekawe ilu z nich zostało anty naziolami i to potępiało? Tak samo, jak nasi dzisiejsi „antykomuniści”.

  4. Maciej Chmielarz Odpowiedz

    Przy czym warto też wziąć pod uwagę kwestię, o której pisał Tony Judt w swojej książce „Powojnie”, dla przykładu: „8 maja 1945 r., gdy zakończyła się wojna w Europie, w Niemczech było 8 milionów nazistów. W Bonn 102 na 112 lekarzy było wówczas lub wcześniej członkami NSDAP. W zniszczonej Kolonii z 21 specjalistów od miejskich wodociągów i kanalizacji – których umiejętności miały fundamentalne znaczenie dla ich odbudowy oraz zapobiegania szerzeniu się chorób – 18 było nazistami. Administracją państwową, służbą zdrowia, odbudową miast i prywatną przedsiębiorczością w powojennych Niemczech nieuchronnie musieli się zająć tacy ludzie, aczkolwiek pod alianckim nadzorem. Nie było mowy, żeby ich po prostu usunąć z życia publicznego”. (Tony Judt, „Powojnie. Historia Europy od roku 1945”, Poznań 2008, s. 74).

  5. Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z naszego profilu na Facebooku (http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne):

    Michał Gruszczyński:
    Czy nam to czegoś nie przypomina…???

    Krzysztof Andrzej Hrabia: przypomina nasze realia

    Marcin Hencz: Ja bym nie zgodził się z takim postrzeganiem sprawy. Fakt, że ktoś był w NSDAP, czy nawet SS nie czyni go automatycznie zbrodniarzem. Powinniśmy sami to rozumieć bo co 3 Polak chyba był w PZPR, a jakoś wątpię by identyfikowali się z poczynaniami bezpieki. Do takich organizacji zawsze wstępuje się : albo dla korzyści, albo przez presję tłumu albo ideologicznie. Tylko ostatnia grupa powinna być karana. Sztandarowym przykładem jest tutaj Speer oraz Wernher von Braun. Trzeba jednocześnie przyznać, że Niemcy jako jedyni w ogóle podjęli próbę piętnowania zbrodniarzy w następnym pokoleniu, a w państwach takich jak Szwajcaria, Szwecja, Ukraina, Dania, Holandia, Węgry, Rumunia czy wręcz przezabawne moralne Włochy nic takiego się nie działo prawie pomimo, że te były one sporą siłą napędową nazistowskiej machiny wojennej. Do tego w Wielkie Brytanii, USA czy Francji nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności politycy bardzo entuzjastycznie nastawieni do Hitlera czy żołnierze dokonujących zbrodni wojennych jak choćby mordowanie jeńców. Nawet u was czytałem chyba o tym, że amerykańscy generałowie bronili Donitza przed Brytyjczykami pod hasłem, że nasza marynarka ma więcej na sumienieniu zbrodni niż niemiecka. Ba sami zupełnie nie podjeliśmy prób rozliczania własnych wszelkich skrajnie prawicowych organizacji czy biorących udział w pogromach i apartheidzie, które uczyniły II RP antysemicką demokracją autorytarną, a przecież tych ludzi było mnóstwo. Jestem za sprawiedliwością i osądzaniem zbrodniarzy ale nie podoba mi się koncepcja Niemców jako chłopców do bicia za grzechy całego świata tylko dlatego, że to oni przegrali.

  6. Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze z serwisu Wykop (http://www.wykop.pl/link/1102683/czlowiek-hitlera-czlowiek-sukcesu-jak-naprawde-wygladala-denazyfikacja/):

    Tryl:
    Zaraz po wojnie było wiadomo że konflikt z ZSRR wisi na włosku, więc głupotą byłoby pozbywać się takiego potencjału ludzkiej kreatywności. Ludzie którzy w ciągu 20 lat z ruiny stworzyli system zdolny rozj#@%ć niemal całą Europę byli po prostu przydatni.

    CatHater:
    @Tryl: Zgadzam się, tym bardziej szkoda, że USA nie dostrzegły jak Polska po 123 latach niebytu odbudowała się w ciągu 20 lat (jak twierdzą historycy, gdyby Hitler zaatakował ok.1-2 lata później niekoniecznie dałby sobie z nami radę) i zamiast pakować hajs w Niemców, mogli powalczyć o nas w Jałcie i nas wspomagać. A tak dostaliśmy w dupę na pół wieku i nie wiadomo kiedy się z tego wygrzebiemy (mentalnie i finansowo).

    MrsHamburger:
    @CatHater: To nie przez wojnę jesteśmy do tyłu.

    CatHater:

    @MrsHamburger: Nie napisałem tego wprost, ale o to mi chodziło – jesteśmy w plecy finansowo i mentalnie przez pół wieku komuny, zamiast przez pół wieku pompowania w nas hajsu przez USA.

    luksus2:
    (jak twierdzą historycy, gdyby Hitler zaatakował ok.1-2 lata później niekoniecznie dałby sobie z nami radę
    @CatHater: Jacy historycy? Nie słyszałem takiej opinii nigdy, jeśli zakładamy, że UK i Francja również olałyby nas ciepłym moczem, to tak samo byśmy przegrali i za rok, i za dwa i za dwadzieścia. Przecież nawet bez wejścia ZSRR do 17 września już klęska Polski była przesądzona.

    Xanter:
    @luksus2: ale kto wie co by było gdyby jednak inwazje z 1939 przesunęli na 1941

    MrsHamburger:
    @CatHater: Japonia odniosła większe straty po trzęsieniu ziemi, a zregenerowała się w 3 miesiące, my nie radzimy sobie mimo że upłynęło ponad 60 lat. Wniosek jest prosty.

    luksus2:
    @Xanter: Ponoć niemieccy generałowie w 1939 roku twierdzili, że Niemcy nie są jeszcze gotowe w pełni do wojny, miało to nastąpić właśnie na początku lat 40., więc gdyby przesunęli inwazję to wcale by nie było dla nas lepiej, bo II RP nie nadrabiała dystansu militarnego do Rzeszy, nawet jeśli my byśmy przez te 2 lata się wzmocnili, to oni tym bardziej.

    Xanter:
    @luksus2: Teraz to możemy tylko gdybać, bo kto wie jaki obrót by sprawy przybrały, równie dobrze stosunki polsko-niemieckie mogły ulec by ociepleniu

    jast:
    @luksus2: W ’40 Niemcy miały osiągnąć liczbę młodych mężczyzn zbliżoną do tej przed I WŚ. Tyle, że ich ustawiona na produkcję wojenną gospodarka mogłaby nie dotrwać.

    luksus2:
    @jast: Nastawiona praktycznie od początku na produkcję wojenną gospodarka ZSRR przetrwała tyle lat, to niemiecka tym bardziej, co najwyżej pogorszyłby się stan życia ludności.

    patrykard:
    @MrsHamburger: serio? Tzn nie mordowano „inteligencji” ?

    luksus2:
    Japonia odniosła większe straty po trzęsieniu ziemi
    @MrsHamburger: Chcesz powiedzieć, że Japonia odniosła większe straty w trzęsieniu ziemi niż Polska w wyniku II wojny światowej? Kpisz?

    MrsHamburger:
    @luksus2: jasne, że tak. Wie to każdy, kto bywał na historii i śledził w mediach wydarzenia z ubiegłego roku.

    luksus2:
    @MrsHamburger: Ok, rozumiem, to taka ironia.
    Ale jakby co:
    http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/333808,Straty-Japonii-po-trzesieniu-siegna-309-mld-USD
    Straty Japonii: 309 mld USD
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Straty_materialne_Polski_w_czasie_II_wojny_%C5%9Bwiatowej
    Powyższe straty, po przeliczeniu na wartość z roku 2004, wynoszą ok. 650-700 miliardów dolarów amerykańskich.

    Straty Polski:
    650-700 mld USD i to tylko spod okupacji niemieckiej.
    Do tego w Japonii nie wymordowano elity narodu i ogromnej części ludności, co jest właściwie nieprzeliczalne na pieniądze.
    Zresztą wystarczy spojrzeć jak wyglądało po trzęsieniu Tokio i jak wyglądała po powstaniu Warszawa. Chyba nawet nie ma czego porównywać.

    MrsHamburger:
    @luksus2: weź pod uwagę różnice w wartości pieniądza w latach 40. i teraz. Nadal utrzymuję, że Japonia straciła dużo więcej.

    luksus2:
    @MrsHamburger: No przecież straty Polski masz przeliczone na wartość z roku 2004, więc co ma do rzeczy wartość pieniądza w latach 40.? Czytałeś co ci wkleiłem?
    Poza tym nadal nie odnosisz się do strat ludnościowych, które w Polsce były niewyobrażalnie większe zarówno liczebnie jak i „jakościowo” (elita narodu).

    dzolero:
    To podobnie jak u nas.
    W Polsce po „upadku” PRL komuchy, SBecja i czerwone szpicle także doskonale odnaleźli się w nowej rzeczywistości.
    Śmiem twierdzić ze żyją lepiej niż za komuny.

    • Ciotka Odpowiedz

      @luksus

      Skonczcie Polacy w koncu z tym waszym iscie postkomuszym pieprzeniem o olaniu przez Anglie i Francje, bo kraje te byly gotowe do wojny z III Reich mniej wiecej tak samo, jak II Rzeczpospolita. Czym Bryty mieli was wesprzec pod Kutnem? Niszczycielami Royal Navy, bo to byla jedyna bron, co jakos korespondowala z niemiecka?
      Najlepszym przykladem tej urojonej przez was „militarnej potegi aliantow” byl rok 1940, gdy armie Francji i Brytanii (wraz z pewna liczba Kanadyjczykow i „Kangurow”)+ ponad 50 tys. zolnierzy polskich trzeba bylo czym sie dalo i jak dalo na Wyspy w panice ewakuowac.
      Taa..Wy, Polacy, zawsze macie do innych ciezkie pretensje, gdy sie nie dadza wraz z wami glupio zabic.:)))

  7. Znafca Odpowiedz

    „W brytyjskiej strefie okupacyjnej (…) Nazistów podzielono na pięć kategorii:

    główni winni (Hauptschuldige)
    obciążeni (Belastete)
    obciążeni w mniejszym stopniu (Minderbelastete)
    współpodążający (Mitläufer)
    uwolnieni od zarzutów (Entlastete) ”

    Dlaczego Brytyjczycy używali niemieckich określeń”
    To pół biedy.Gorzej jak czubki z Polski rusków nazywają po angielsku.
    A co do faszystów-powinni oni zostać postawieni przed plutonem egzekucyjnym.A Niemcy okrojone bardzo solidnie z terenu a pozostałość podzielona na kilka zależnych krajów od okolicznych zwycięzców np. Polski,Francji,Danii itd….Do tego karne obozy pracy przynajmniej powinny być (obozy zagłady można od biedy odpuścić).

  8. Nasz publicysta | Kamil Janicki Odpowiedz

    Znafco, obawiam się, że potrzebujesz odświeżyć sobie wiedzę o sytuacji w pierwszych latach po wojnie. Karne obozy pracy były. Łambinowice, Oświęcim. W niektórych warunki bardziej przypominały obóz zagłady niż pracy.

    No ale uderzmy też w trochę weselszą nutę. Scenariusz rozbioru Niemiec na kawałki ciekawie zarysował w swojej alternatywnej historii Ziemowit Szczerek: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3790,Rzeczpospolita-zwycieska

  9. Anonim Odpowiedz

    ciekawa sprawa,że w RFN byli tylko tacy zwyrodnialcy.Natomiast NRD potrafiła sie rozliczyć z nazistowską przeszłością

  10. Ciotka Odpowiedz

    A dlaczego w Polsce byly az 3 mln czlonkow PZPR, ze o ich „mlodziezowce” nie wspomne? I co sie z nimi stalo?
    Podobnie i z NSDAP – dluuugie numery legitymacji swiadcza nie o szczegolnej milosci do Hitlera, ale o karierowiczostwie, tchorzostwie, checi zachowania swej malej stabilizacji, plyniecia z pradem i niewychalania sie.
    Bryty bynajmniej nie zwariowali, rezygnujac z ambicji bycia swietszym od samego papieza (tj.Trybunalu Norymberskiego), a i ktos w BDR pracowac musial; panstwa nie mozna bylo zamknac na klodke z powodu braku chocby i wspomnianych wodociagow.
    A kazdy z numerem niskim, chocby tylko nieco sobie raczki pobrudzil, odsiedzial – jak „architekt Hitlera” Speer – conajmniej 20 lat.

    • Ciotka Odpowiedz

      Zapomnialam jeszcze dodac, ze dla wlasnego bezpieczenstwa znaczaca ilosc arystokracji niemieckiej zasilila szeregi tzw. honorowego SS, bo i takie istnialo. Dawalo range oficera SS, prawo do noszenia pieknego munduru, zachowanie status quo i milczaca zgode na to, by Adolf mogl sie i ich tytulami podpierac w kontaktach miedzynarodowych. Nie nakladalo za to zadnych obowiazkow, poza odpowiadaniem na zaproszenia na nazistowskie bankiety.

  11. Mrówa AL Odpowiedz

    Was ten fakt oburza ,że byli naziści żyli sobie spokojnie w dostatku w nowych realiach po wojnie ? Że włosek im z głowy nie spadał ? A co jest u nas z dawnymi komuchami ,z dawnymi zbrodniarzami UBckimi ,którzy byli takimi samymi oprawcami nas ,Polaków jak ci dawni naziści ?? U nas to wręcz bezczelnie dawne komuchy łażą sobie ulicami ,naplują swym ofiarom w twarz i każą mówić ,że to ,,deszcz pada”. Tamci to chociaż się jakoś ukrywali ,a dawne komuchy to i wiadomo kto jest ,a raczej był kto i kim jest obecnie. I co ? I NIC !! Jedno wielkie NIC. Zatem czemu mamy się oburzać ,że nazistów nie łapano jak należy ,skoro u nas my sami nie chcemy zbrodniarzy czerwonego reżimu wyłapywać i należycie osądzać tylko pozwalamy im chodzić wolno ? Tak samo było w Niemczech z nazistami ;))

    • Mireksp Odpowiedz

      Porównywanie ,,naszych” powojennych komunistów do nazistów czasu wojny jest co najwyżej głupie i niesprawiedliwe . Jad nienawiści aż ścieka z komentarza , który tu zamieściłeś . Szkoda tylko , że masz tak mało wiedzy na temat zbrodni i ich rozmiaru , popełnionych przez różne organizacje . A przy wrzucaniu do jednego wora tego czy innego trzeba się trochę zastanowić .
      Cieszę się , że komunistyczni oprawcy nie oprawili nas jak naziści . Kazali sk.. syny uczyć się i pracować , nie bili w mordę za nieściągniętą czapkę , kazali gnoje jedne mówić po polsku .
      Szczytem bestialstwa była obowiązkowa walka z próchnicą i szklanka mleka w szkołach .
      Wszystkich ich pod sąd .

  12. jazmig Odpowiedz

    To jest chyba jakiś system postępowania po upadku totalitaryzmu w danym kraju, bo w Polsce było bardzo podobnie. Dekomunizacji nie było wcale, a komunistyczni aparatczycy i bonzowie zajmowali i zajmują ważne stanowiska w wolnej rzekomo Polsce.

    Mało tego, to oni mają czelność oceniać, kto jest człowiekiem honoru, a kto godnym jedynie pogardy. Żadnemu szpiclowi SB nie stała się krzywda, a nawet przeciwnie, każdy z nich doczekał się tłustej posady.

  13. Prawda historyczna Odpowiedz

    Mimo wszystko tam jakaś denazyfikacja była, natomiast w obecnej 3 rp trwa neonazyfikacja i powstają pomniki współpracowników gestapo czyli NSZ i pomniki powojennych nazistowskich zbrodniarzy tzw. Żołnierzy Przeklętych a sam premier składa kwiaty pod pomnikiem Brygady świętokrzyskiej pachołków nazistowskiego ludobójcy Paula Fuchsa

    • Prawda jak dupa, każdy ma swoją Odpowiedz

      Kpisz czy o drogę pytasz? NSZ współpracownikami gestapo? Żołnierze podziemia antykomunistycznego nazistami? Przyjmując taką ,,logikę” to komuniści polscy podczas wojny byli przyjaciółmi gestapowców i razem pracowali na rzecz zniszczenia Polskiego Państwa Podziemnego. Do tego byli pachołkami ludobójcy Stalina i zwykłymi zwyrodnialcami bez pojęcia co to honor, kręgosłup moralny czy elementarna ludzka przyzwoitość. Mimo wszystko w Polsce nie było żadnej dekomunizacji i widzę, że takim jak ty to odpowiada. Za komuny to było co?

Odpowiedz na „tetsuoAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.