Damy - empik

W lodowym piekle. Najniebezpieczniejszy szlak morski II wojny światowej

Autor: | 20 stycznia 2016 | 10,927 odsłon

Fragment brytyjskiego plakatu propagandowego z okresu II wojny światowej, przedstawiającego konwój płynący do Murmańska (źródło: domena publiczna).Arktyczne temperatury, porywisty wiatr i fale sięgające kilku metrów. Do tego nieustanne niebezpieczeństwo czyhające ze strony Niemców. Wszystko to sprawiało, że służba na statkach i okrętach płynących do Murmańska była prawdziwą męczarnią.

Alianckie konwoje arktyczne z pomocą dla Związku Radzieckiego miały wytyczone dwie trasy. Pierwsza z nich, letnia, biegła na północ od Islandii, omijała ją od zachodu i przez Morze Barentsa prowadziła do Murmańska i Archangielska. Druga, zimowa, była znacznie krótsza, ale i bardziej niebezpieczna. Przesuwanie się na południe granicy lodu pływającego powodowało, że droga ta zbliżała się do brzegów okupowanej przez Niemców Norwegii. A tam znajdowały się ich liczne bazy morskie i lotnicze.

Marynarska codzienność

Służba na okrętach i statkach pływających w konwojach murmańskich była prawdziwym wyzwaniem dla marynarzy. W niczym nie przypominała doświadczeń ich kolegów z Morza Śródziemnego czy nawet na północnego Atlantyku. Częstokroć towarzyszyły jej nie tylko zmagania z wrogiem, ale też z nieprzyjaznym żywiołem i własnymi słabościami. Aby przeżyć w takich warunkach, bezustannie trzeba było mieć się na baczności.

Niebezpieczeństwo czyhające na aliantów podczas konwojów przez Atlantyk było niczym w porównaniu z tym co mogło wydarzyć się w trakcie rejsu do Związku Radzieckiego. Na zdjęciu jeden z atlantyckich konwojów (źródło: domena publiczna).

Niebezpieczeństwo czyhające na aliantów podczas konwojów przez Atlantyk było niczym w porównaniu z tym co mogło wydarzyć się w trakcie rejsu do Związku Radzieckiego. Na zdjęciu jeden z atlantyckich konwojów (źródło: domena publiczna).

Najgorzej było na małych okrętach eskortowych, rzadko przystosowanych do tak ekstremalnych zadań. Srogo mściły się wtedy różne zaniedbania, przede wszystkim braki w odpowiednim zabezpieczeniu wszelakich otworów. W sztormowych, zimowych warunkach morze było bezlitosne. Porucznik Leadbetter, oficer korwety HMS „Oxlip” tak wspominał:

Arktyczne temperatury sprawiały, że okręty i statki płynące w konwojach do Związku Radzieckiego szybko pokrywały się grubą warstwą lodu (źródło: domena publiczna).

Arktyczne temperatury sprawiały, że okręty i statki płynące w konwojach do Związku Radzieckiego szybko pokrywały się grubą warstwą lodu (źródło: domena publiczna).

W rytm przechylania się okrętu woda przelewała się jak szalona z burty na burtę. Oderwała od pokładu dopiero co położone wykładziny korkowe, unosząc je wraz z naczyniami, pościelą, hamakami i workami marynarskimi.

Zapanowała atmosfera chaosu i nieszczęścia. Wielu członków załogi zbyt mocno cierpiało na chorobę morską, aby przejmować się tym, co się działo, i leżało w odrętwieniu.

Im dalej na północ, tym było gorzej. W ujemnych temperaturach wszystkie urządzenia na pokładzie pokrywał lód. Unieruchamiał on obrotowe wieże dział i aparaty torpedowe, powodował przymarzanie bomb głębinowych do ich wyrzutni. Znacznie pogarszała się stateczność okrętów. Kiedy tylko warunki pozwalały, marynarze walczyli z lodem przy pomocy kilofów i łopat oraz gorącej pary. Od sprawności uzbrojenia zależało bezpieczeństwo nie tylko ich, ale też ochranianych statków.

Lodowe wachty

Sytuacja nie wyglądała lepiej na transportowcach. Wyładowane po brzegi czołgami, samolotami i amunicją, kiwały się nie mniej niż eskortowce, a służba na nich była tak samo uciążliwa. Najgorsze były wachty. Marynarze po kilka godzin przebywali na zewnątrz, wypatrując niebezpieczeństwa.

Wachta w takich warunkach była prawdziwym koszmarem (źródło: domena publiczna).

Wachta w takich warunkach była prawdziwym koszmarem (źródło: domena publiczna).

Narażeni byli na mróz, śnieg, oraz zimne bryzgi fal, które szybko zamieniały się w lód. Pokład stawał się wówczas prawdziwym lodowiskiem i trzeba było rozpinać liny, aby utworzyć ciągi komunikacyjne umożliwiające ludziom poruszanie się. Miotane wiatrem płatki śniegu zbijały się w śnieżki wielkości ludzkiej pięści. Uderzały one ludzi w twarz, siniaczyły, powodowały opuchnięcia.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Samuela E. Morisona pod tytułem "Bitwa o Atlantyk wrzesień 1939 – maj 1943" (Finna 2015).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Samuela E. Morisona pod tytułem „Bitwa o Atlantyk wrzesień 1939 – maj 1943” (Finna 2015).

Przebywanie w tak ciężkich warunkach wymagało odpowiedniego ubrania. Marynarze z konwojów murmańskich zaopatrzeni byli w kożuchy z kapturami wykonane ze sztucznego futra, które uważano jednak za marne okrycie. Chwalono za to płaszcze z wielbłądziej wełny.

Doskonałe nakrycie głowy stanowiła biała czapka z owczej wełny przypominająca kominiarkę. Również ona była podbita sztucznym futrem i osłaniała całą twarz, miała otwory tylko na oczy, nos i usta. Mimo tych zalet znacznie ograniczała słyszalność, dlatego też rzadko korzystali z niej obserwatorzy i sygnaliści.

Ręce ochraniały lekko ocieplane płócienne rękawice. Specjalnie nasączano je tranem, aby nie sztywniały zbytnio na mrozie, szybko jednak przemakały i pokrywały się lodem: gromadziło się w nich zimno z całego koła polarnego. Podczas służby na pokładzie obowiązkowo należało mieć na sobie kamizelkę ratunkową. Marynarze chętnie je nosili, ponieważ doskonale chroniły przed wiatrem. Unikano za to, przynajmniej we flocie handlowej, zakładania angielskich hełmów. Ich szerokie stalowe „rondo” powodowało, że silne i gwałtowne wiatry mocno szarpały głową.

W kubryku

Wnętrze statku wcale nie było tak bezpiecznym i ciepłym schronieniem, jak mogłoby się wydawać. Kondensująca się para wodna powodowała, że kabiny były non stop zatęchłe i zawilgocone. W takich warunkach, przy gwałtownym kołysaniu, ludzie dostawali torsji.

W trakcie konwojów arktycznych lód był dosłownie wszędzie (źródło: domena publiczna).

W trakcie konwojów arktycznych lód był dosłownie wszędzie (źródło: domena publiczna).

Jeden z marynarzy wspominał, że w rurociągach statków handlowych: zamarzała woda, niemożliwe było mycie, niemożliwe było spanie i niemożliwe było utrzymanie ciepła. Wszystko wewnątrz było pokryte lodem.

Wyższa temperatura w kabinach powodowała dodatkowe katusze. Skóra twarzy, narażona na działanie mroźnych wichrów, była poraniona i spękana. Po dłuższym przebywaniu na zewnątrz często przypominała lodową maskę. Pod wpływem ciepła policzki i powieki puchły, piekąc nieznośnie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia wojskowa, Wojna na morzu, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (5)
  1. Rosjanie mają tendencję do uszczuplania zasług LL, a wielu na tym portalu na siłę uwydatnia zasługi tegoż. Wiadomo, zaraz tutaj mi dowalicie, o tym, że ZSRR to w sumie nic samo nie robiło i, cytując was, „walczyło na amerykańskim sprzęcie w amerykańskich mundurach”.

    O ile prawdą jest, że LL było bezcenną pomocą, to trzeba jasno powiedzieć, że konwoje PQ stanowiły tylko kroplę w morzu potrzeb, a gros sprzętu dostarczonego do ZSRR odbywał się drogą lądową przez Iran od 1944 (Davies, „E. walczy”)

    -Radziecka Kontrofensywa
    -Obrona Stalingradu
    -Obrona Moskwy
    -Bitwa na Łuku Kurskim

    W tych wszystkich kluczowych starciach wsparcie USA było żadne lub minimalne. A były to bitwy kluczowe.

    Owszem, niezwykłe pasmo sukcesów po Łuku Kurskim to w pewnej mierze zasługa amerykańskich dostaw, dzięki czemu w krótkim czasie ZSRR miało 40 000 samych czołgów T-34 gotowych do rozpoczęcia operacji Bagration.

    LL było bardzo ważne dla radzieckiego wysiłku wojennego, bo pozwoliło skupić się tylko na przemyśle ciężkim, jako że wiele sprzętu, surowców czy jedzenia było dostarczanych przez sojuszników. Ale proszę nie zapominać, że kluczowe starcia zostały wygrane przez lud sowiecki bez żadnej pomocy.

    • Fakt, bez żadnej pomocy.

      80% konserw mięsnych
      92% lokomotyw, szyn i maszyn do ich układania.
      57% benzyny lotniczej
      53% materiałów wybuchowych
      74% całego taboru samochodowego
      88% sprzętu radiowego
      53% miedzi
      56% aluminium.
      60+% paliwa samochodowego
      74% opon samochodowych (USA zbudowały tam fabrykę)
      12% pojazdów opancerzonych
      14% samolotów bojowych
      Do tego wysoki procent stali jakościowej, kabli komunikacyjnych, materiałów sanitarnych, prawie wszystkie nowoczesne obrabiarki używane przez Sowietów + Know how, 9 (inne źródła podają 15) mln par butów, żywności w sumie było chyba tyle, że można było wyżywić 12 mln armię przez całą wojnę.

      • Czytanie ze zrozumieniem widzę bardzo u ciebie szwankuje. KIEDY te zasoby były dostarczone do ZSRR? A kiedy odbyły się owe bitwy.
        Nie neguję, że pomoc była niezwykle cenna, nigdzie nie napisałem, że była niepotrzebna, ale piszę, że nadeszła głównie w 1944 roku, kiedy było już pozamiatane i Armia Czerwona zyskała inicjatywę.

        W 1941 roku do ZSRR przybyło sześć konwojów, w 1942 trzynaście. Każdy mówił, że to kropla w morzu potrzeb, z Rooseveltem na czele. I tak jak zachodni alianci obiecali, wsparcie zaczęło płynąć szerokim strumieniem… w 1944 roku. Odsyłam chociażby do Daviesa „Europa Walczy”.

        Do 1943 roku ZSRR było całkowicie pozostawione samo sobie i wytrzymało tam, gdzie nie wytrzymały takie potęgi jak Francja.

        Te twoje wyliczenia są nic nie warte, bo nie dzielą dostaw tej pomocy na poszczególne lata, a na dodatek w tą liczbę jest wliczona pomoc OTRZYMANA PO UPADKU RZESZY – ZSRR dostawało LL praktycznie do grudnia 1945 roku, 6 miesięcy po zaprzestaniu walk w Europie i 3 miesiące po zakończeniu walk w Azji.

        • Trochę inne zdanie miał na ten temat Wiktor Krawczenko który w sowieckiej delegacji zajmował się zakupem sprzętu technicznego w ramach Leand Lease. Cytat :
          „jaki byłby los radzieckiej obrony bez wielkich dostaw amerykańskich samolotów (…) środków transportu i tysięcy innych rzeczy, których nam brakowało? Niewielkie wątpliwości co do tego mogą mieć Amerykanie, jednak nie przywódcy radzieccy – dla nich to jest fakt. jedynie Bóg wie, ile byśmy oddali – istnień Rosjan – gdyby nie pomoc aliancka, lecz to nie zmienia istoty faktów”. Wychodzi więc na to że ta pomoc była bardziej cenna, niż Sowieci gotowi byli oficjalnie przyznać.

        • Po raz enty powtarzam, że była bardzo potrzebna, ale KLUCZOWE BITWY ZOSTAŁY WYGRANE BEZ NIEJ.

          Lend Lease był potrzebny do zwycięstwa, ale był również bardzo spóźniony, bo 1941, 1942 i 1943 ZSRR walczyło praktycznie osamotnione.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

TiI
…średniowieczne kobiety znały zadziwiające sposoby na rozkochanie mężczyzn? Jednym z nich było podanie mu do wypicia wody, w której wcześniej panna się… umyła!

minimini
Polacy jako jedni z pierwszych ostrzegali przed Hitlerem? Paweł Hulka-Laskowski czy Jerzy Braun już na początku lat 30. widzieli, że zza swastyki wyziera maska kościotrupa wojny.

akmini
…w czasie okupacji hitlerowskiej bodaj jedyną grupą zawodową, która nie tylko nie odczuwała głodu, ale zarabiała bardzo przyzwoite pieniądze, byli płatni zabójcy Armii Krajowej?