Damy - empik

Murzyńskie gwałty i pedofile w leśnych ostępach. Prawda o seksie w II RP?

Autor: | 26 listopada 2013 | 49,982 odsłon

W przedwojennej Polsce nie brakowało zwyrodnialców...Oficjalnie przedwojenni Polacy byli skrajnie pruderyjnym narodem. Nikogo nie szokowały artykuły o krwawych mordach, doprawione drastycznymi opisami i zilustrowane zdjęciami poćwiartowanych ofiar, ale zbrodnie na tle seksualnym? Ludzie byli zgodni, że o tym pisać nie przystoi!

W efekcie tylko nieliczne gwałty (nawet te zakończone morderstwem) budziły zainteresowanie prasy. Także statystyki policyjne były niesamowicie zaniżone. Zgodnie z nimi rocznie dochodziło do 700-900 przestępstw na tle erotycznem. Współcześnie samych gwałtów policja notuje ponad dwa razy więcej, a przecież przestępczość od czasów II Rzeczpospolitej spadła kilkukrotnie.

O czym w takim razie gazety były skłonne pisać? Na przykład o Murzynach-gwałcicielach (to przecież czasy, kiedy o poprawności politycznej nikt jeszcze nie słyszał!). W maju 1936 roku „Dziennik Poranny” opisał historię śmierci Felicji Neugerówny – trzynastoletniej Żydówki chodzącej do szóstej klasy szkoły powszechnej w Rabce. Zaginęła ona któregoś wieczora, a poszukiwania zorganizowane przez rodzinę nie przyniosły żadnego rezultatu.

Murzyn - czarny charakter przedwojennej prasy... (fot. z "Ilustrowanego Kuryera Codziennego" z 1911 roku).

Murzyn – czarny charakter przedwojennej prasy… (fot. z „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 1911 roku).

W tym samym czasie w Rabce doszło do nie tak znowu rzadkiego incydentu – wybicia wszystkich szyb w synagodze. Jak się okazało, obie sprawy były ze sobą ściśle powiązane.

Niedawno ukazała się moja nowa książka, poświęcona najgorszym kobietom przedwojennej Polski: „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Niedawno ukazała się moja nowa książka, poświęcona najgorszym kobietom przedwojennej Polski: „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Nazajutrz niejaki Rudolf Freudlich zauważył, że z jego stodoły wybiegł jakiś mężczyzna, zachowujący się wyjątkowo niespokojnie. Na krzyk Freulicha: „Stój!” uciekający obejrzał się i wówczas Freulich rozpoznał w nim Murzyna – dozorcę zatrudnionego w miejscowej rzeźni rytualnej.

Kiedy zawołał go po nazwisku, uciekający zatrzymał się, a wówczas Freulich poczęstował go papierosem i zapytał się: „gdzie jest Neugerówna?”. Wówczas Murzyn opowiedział, że zwabił dziewczynkę do rzeźni, gdzie Ją zgwałcił, a następnie uderzył ją kamieniem w głowę.

Kiedy dziewczyna straciła przytomność wziął ją na ręce i wrzucił do studni. Ponieważ studnia miała niskie ocembrowanie, sam też wpadł do wody, lecz po chwili wydostał się na wierzch. Neugerówna poszła na dno.

Zwyrodniały dozorca rzeźni na łamach „Dziennika Porannego”.

Zwyrodniały dozorca rzeźni na łamach „Dziennika Porannego”.

Podobno po dokonaniu zbrodni dozorca położył się spać i dopiero wieczorem doznał nagłego ataku szału, podczas którego zdemolował bożnicę wykrzykując: Ja wszystkich wymorduję! O dziwo ta sensacyjna historia trafiła dopiero na czwartą stronę gazety, do rubryki „Polska w przekroju”. Na dodatek nic nie wiedział o niej wychodzący znacznie bliżej Rabki „Ilustrowany Kuryer Codzienny”. Może więc niesamowita opowieść została podkolorowana przez dziennikarzy? No przecież dziki Murzyn gwałcący niewinne dziewczynki to motyw żywcem zaczerpnięty z ówczesnych powieści!

Wyskoczył znienacka i dokonał gwałtu

Miesiąc później ta sama rubryka doniosła o innej pedofilskiej zbrodni. Dokonano jej w lesie koło wsi Jęzor pod Sosnowcem. Dwie dziewczynki, w tym 11-letnia Wacława Ruszczyńska z Mysłowic, udały się tam po drewno.

W chwili, kiedy koleżanka pozostawiła Ruszczyńską samą i odeszła wgłąb lasu, z krzaków wyskoczył znienacka jakiś osobnik, napadł na Ruszczyńską i dokonał na niej gwałtu. Nieszczęśliwą dziewczynkę znalazła koleżanka bez przytomności i natychmiast powiadomiła rodziców Ruszczyńskiej, ponieważ ofiara zwyrodnialca nie miała siły udania się do domu.

Zgwałcona dziewczynka została zupełnie sama w środku lasu na kilka godzin. Kiedy na miejsce dotarli wreszcie jej rodzice, znaleźli już tylko martwe ciało zwisające z gałęzi drzewa. Gwałciciel wykorzystał fakt, że ofiara pozostała bez opieki i zabił ją, aby tym sposobem zatrzeć wszelkie ślady. Może zresztą liczył, że rodzina uwierzy w samobójczą śmierć sponiewieranej Wacławy. W każdym razie sprawcy nie udało się schwytać.

Co charakterystyczne, prawie wszystkie historie relacjonowane przez prasę dotyczyły dzieci – niemal nigdy dorosłych kobiet. Można by odnieść wrażenie, że przed wojną gwałt groził tylko do osiemnastego roku życia. W rzeczywistości było oczywiście inaczej, ale ciasny gorset obyczajowy powstrzymywał kobiety przed zgłaszaniem tego rodzaju przestępstw, a dziennikarzy przed pisaniem o nich.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (19)
  1. Ot, parafrazując Kaźmirza Pawlaka, nasz Kamilek przedwojennych gazetów naczytał sje! :) Pisali oto, że Murzyn zgwałcił dziewcznkę? Zapewne czynili to za przykładem rasistowskiej prasy amrykańskiej. Ale jak to jest z tym problemem dzisiaj? Bowiem niektórzy rasiści twierdzą, ża czarni są odpowiedzialni za ponad 70% gwałtów zarówno w USA, jak i w multikulturowej Europie. Ala to są jedynie źli rasiści, bowiem politpoprawni obywatele wiedzą, że czarni obywatele są najuczciwsi z możliwych… :)

  2. Uff, co za ulga, że to murzyn. Dziś, na pewno byłoby to dzieło Polaka, o czym z dumą doniosło by g….wybórcze, a znak wydałby jakąś ciekawą (jak zwykle ;-)) książęczkę ;-)

  3. @Jarek: No to nie jest takie pewne. Polecam historię Hindy Fleischerowej, którą opisałem w swojej książce „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Żydówka-więźniarka, osadzona na Fordonie od Bydgoszczą. Opuszcza celę 5 września 39, w mieście trwa prawdziwy pogrom w wykonaniu Niemców. A ona przeżyła, przewędrowała całą Polskę bez pieniędzy i dokumentów, przekroczyła granicę, zwiedziła pół Rosji Radzieckiej i wyszła z Sowietów z Armią Andersa…. Tak więc Twoja uwaga – zresztą dość niesmaczna – jednak niekoniecznie jest słuszna!

    @mm: Dzięki za wychwycenie literówki. Poprawione.

  4. Do 1936 roku obowiązywała pisownia „murzyn” z małej litery. Zamieszczony wycinek z maja 1936 był zapewne jednym z pierwszych, w którym zastosowano pisownię zmienioną.

    Do dziś mówimy o murzynie w sensie kogoś wyzyskiwanego, istnieje też zwrot „opalony na murzyna” (nie Murzyna).

    • oczywiście, że tak! Przecież nie chodzi tutaj o człowieka rasy czarnej, tylko raczej o pseudo albo właśnie nazwisko,w skanie artykułu z 1936 r wyraźnie napisano,, niejakiego Murzyna”,autor artykułu nierzetelnie, świadomie podkręca sensacje dodatkowo dodając ilustrację z 1911 z Murzynem jakby żywcem wyjętym z afrykańskiego buszu,a nie majacym się nijak do artykułu

      • Nie chodzi o „Murzyna” w sensie Afrykańczyka. Sprawca zbrodni po prostu nazywał się Andrzej Murzyn. Mi też wydawał się podejrzanym fakt, że w przedwojennej Rabce, malutkiej mieścinie, był czarnoskóry dozorca bóżnicy. Dlatego trochę poszperałam w Internecie i okazało się, że w „Gazecie Robotniczej” wydanej 12 grudnia 1936 roku w Katowicach znajduje się artykuł dotyczący procesu sądowego mordercy, z którego wyraźnie wynika, że Murzyn to po prostu nazwisko. Jeżeli interesuje Was, jaką karę wymierzył sąd mordercy i gwałcicielowi 13-latki, to muszę stwierdzić, że zbrodniarza potraktowano wyjątkowo łagodnie – dostał tylko 7 lat do odsiadki.

  5. Podwinęła mu się noga? I co, przewrócił się? ;) Jak to wyjaśnia prof. Bańko w Poradni językowej PWN „Noga może się komuś podwinąć przypadkiem, możemy usiąść z podwiniętymi nogami, ale gdy chcemy powiedzieć, że komuś się nie powiodło, używamy dawnego czasownika powinąć w zwrocie noga się komuś powinęła.” Więc szybciutko poprawcie, bo prawie rok z takim błędem to stanowczo za dużo ;)

  6. A czy ta forma „Murzyn ” to nie spolszczeniem od ruskiego „Мурзин”.W Polsce rozbiorowej poslugiwano sie dosc miedzynarowowym slangiem niemocko-rosyjskim i po odzyskaniu niepodleglosci dlugo jeszcze niemiecki i rosyjski bylynieoficjalnymi jezykami rownoleglymi w spoleczenstwie.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

agnodike
…Ateńczycy zabraniali paniom praktyk medycznych pod groźbą kary pozbawienia życia? Takiemu prawu sprzeciwiła się piękna Agnodike, która jako młoda położna musiała obnażać się dla zdobycia zaufania ciężarnych.

Murphy_family
…w 1898 roku w pewnym małym australijskim miasteczku zamordowano trójkę rodzeństwa? Wiele wskazuje, że zmarli utrzymywali kazirodcze stosunki, a zabójstwa dokonali ich rodzice… albo miejscowy ksiądz.

slownik
…PRL-owskie służby specjalne zabiły pewną kobietę… przez pomyłkę? Pewna młoda tłumaczka zginęła tylko dlatego, że trzy ulice dalej mieszkała kobieta o tym samym imieniu i nazwisku, krewna broniącego opozycjonistów prawnika.