Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Sonderkommando chwyta za broń. Bunt w obozie Auschwitz-Birkenau

Brama wjazdowa do obozu Auschwitz II (Birkenau). To przez nią przejeżdżały transporty setek tysięcy nieświadomych niczego ofiar niemieckiej machiny eksterminacyjnej.Latem 1944 r. członkowie Sonderkommando z Auschwitz-Birkenau na własne oczy widzieli śmierć setek tysięcy węgierskich oraz łódzkich Żydów. Dlatego, gdy zorientowali się, że Niemcy mają zamiar również ich wysłać do komór gazowych, postanowili działać. Efektem był największy bunt więźniów w dziejach osławionego obozu zagłady.

Sonderkommando (oddział specjalny) w Auschwitz-Birkenau składało się niemal wyłącznie z Żydów. Początkowo w jego szeregi wchodziło około 200 więźniów, jednak wiosną 1944 r. liczba ta zwiększyła się do ponad tysiąca. Osoby, które do niego trafiały nie wiedziały czego mogą się spodziewać. Dopiero, gdy przychodził pierwszy dzień „pracy” okazywało się, że Niemcy wykorzystują ich w realizacji swych zbrodniczych planów.

Członkom Sonderkommando za chwilowe odroczenie wyroku śmierci musieli m.in. zajmować się paleniem zwłok zamordowanych więźniów obozu.

Członkom Sonderkommando za chwilowe odroczenie wyroku śmierci musieli m.in. zajmować się paleniem zwłok zamordowanych więźniów obozu.

Zadania jakie przed nimi stawiano w pierwszej kolejności polegały na doprowadzeniu nowo przybyłych ofiar do komór gazowych. W tym celu należało uśpić czujność nieświadomych niczego ludzi. Następnie, gdy wszyscy zostali już uśmierceni, więźniowie musieli się zająć przetransportowaniem i spaleniem zwłok. Do ich obowiązków należała także segregacja ubrań oraz przedmiotów osobistych pomordowanych.

Nie możemy zostawić żadnych świadków

Jak nietrudno się domyślić, inni osadzani w obozie Auschwitz I mieli ich wręcz za kolaborantów, którzy za wszelką cenę chcą uratować własną skórę. Mimo wszystko, nawet najbardziej gorliwi członkowie Sonderkommando nie mogli unikać śmierci w nieskończoność.

Wręcz przeciwnie. Działo się tak dlatego, że Niemcy po każdej większej akcji eksterminacyjnej polskich i europejskich Żydów wymieniali skład całego oddziału specjalnego. Nie inaczej miało się stać jesienią 1944 r. Tym razem jednak – jak pisze w swojej książce Polska osamotniona. Dlaczego Wielka Brytania zdradziła swojego najwierniejszego sojusznika Jonathan Walker – zamierzenia te wywołały niespodziewaną reakcję więźniów. Siódmego października wzniecili oni największy w historii obozu bunt!

Krematorium IV, to właśnie tam 7 października 1944 r. rozpoczął się największy w dziejach obozu Auschwitz-Birkenau bunt więźniów.

Krematorium IV, to właśnie tam 7 października 1944 r. rozpoczął się największy w dziejach obozu Auschwitz-Birkenau bunt więźniów.

Plany chwycenia za broń sięgały już czerwca tegoż roku. Właśnie wtedy kilku więźniów zgłosiło się z prośbą o pomoc do przywódcy obozowego podziemia Jakowa Kamińskiego. Niestety, dzięki donosowi złożonemu na Kamińskiego, esesmani szybko dowiedzieli się o wszystkim. W efekcie został on zamordowany, jednak – co może być zaskoczeniem – kierownictwo grupy ocalało. W dalszym ciągu starano się „zorganizować” jakąkolwiek broń – noże, łomy i inne podobne przedmioty – oraz przez ogrodzenie nawiązać kontakt z innymi więźniami w celu zdobycia potrzebnych rzeczy.

Udało im się nawet pozyskać pewną ilość materiałów wybuchowych, które przekazały więźniarki pracujące przy rozbiórce samolotów w obozowej fabryce Kruppa. Tak mijały kolejne miesiące. Jednakże po likwidacji łódzkiego getta Niemcy uznali, że najwyższy czas pozbyć się niewygodnych świadków.

Sygnałem, że to już koniec był komunikat o tym, że potrzeba 300 więźniów do pomocy dla Ottona Molla, jednego z najgorszych esesmanów w krematoriach, który niedawno wyjechał, by objąć stanowisko komendanta podobozu w Gliwicach. Wszyscy członkowie Sonderkommando doskonale zdawali sobie sprawę, że to jedynie fortel mający uśpić ich czujność. W tej sytuacji nie pozostawało nic innego jak chwycić za broń i spróbować uciec.

Nie ma czasu do stracenia

Jak zaplanowano, tak też zrobiono. Siódmego października o godzinie 13.30 więźniowie pracujący w krematorium IV przy pomocy łomów, siekier i kamieni zaatakowali pilnujących ich esesmanów. Wywiązała się kilkuminutowa walka, w wyniku której obezwładniono strażników oraz wysadzono krematorium. Był to sygnał dla w załogi krematorium II, które również wznieciło bunt i żywcem spaliło swoich strażników w piecach krematoryjnych.

Piec krematoryjny z obozu w Auschwitz. To właśnie m.in. przy ich obsłudze pracowali członkowie Sonderkommando (fot. Pimke; lic. CC ASA 3.0).

Piec krematoryjny z obozu w Auschwitz. To właśnie m.in. przy ich obsłudze pracowali członkowie Sonderkommando (fot. Pimke; lic. CC ASA 3.0).

Następnym etapem była ucieczka. Początkowo wszystko szło dobrze i około 250 więźniów wydostało się za obozowe druty. Niestety, wkrótce Niemcy otoczyli ich w pobliskim lesie i rozpoczęła się prawdziwa rzeź. Większość buntowników została zamordowana na miejscu.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jonathana Walkera pt. "Polska osamotniona", Znak 2010.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jonathana Walkera pt. „Polska osamotniona”, Znak 2010.

Mimo wszystko 12 więźniom jednak udało się wyrwać z matni, gdy uwagę esesmanów odwróciły radzieckie samoloty, które leciały bombardować Wrocław. Żydzi dotarli nawet do wsi Rajsko, ale ucieczka nie trwała długo. Strażnicy z psami szybko wpadli na ich trop, otaczając całą dwunastkę w stodole, którą następnie podpalono.

Jak pisze w swojej książce Jonathan Walker wiele zwłok uciekinierów zabrano z powrotem do obozu i wystawiono na widok publiczny jako przestrogę dla pozostałych więźniów. Stracono również dalszych 200 członków Sonderkommando, którzy pomagali w ucieczce. Ponadto, chcąc ustalić skąd buntownicy mieli materiały wybuchowe, władze obozu przystąpiły do torturowania więźniarek pracujących w fabryce Kruppa.

Straty niemieckie były nieporównywalnie mniejsze. Zginęło zaledwie trzech esesmanów. Jednak bunt uratował życie pewnej grupie Żydów. W wyniku chaosu jaki zapanował w obozie wartownicy byli bowiem zmuszeni do opróżnienia komory gazowej w krematorium V. Części z ocalałych tamtego dnia udało się dotrwać do końca wojny.

Źródła:

  1. Kamil Nadolski, Martwi za życia.
  2. Laurence Rees, Auschwitz. Naziści i Ostateczne Rozwiązanie, Warszawa 2009.
  3. Jonathan Walker, Polska osamotniona. Dlaczego Wielka Brytania zdradziła swojego najwierniejszego sojusznika, Kraków 2010.

Zupełnie nowe spojrzenie na Holokaust:

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Komentarze (37)

    1. jajacek Odpowiedz

      mam inne zdanie. zawsze jest wybor, pomagali Niemcom liczac ze przezyja. bez ich pomocy moze staloby sie tak samo ale byloby trudniej nie tylko mordowac ale tez rzadzic zydami. mogli odmowic wspolpracy ale nie chcieli.

      • janusz Odpowiedz

        NIE WAZ sie oceniac „wyborow ” tych ludzi oni nie pomagali mordowac !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! oni czyscili po mordowaniu mordowali miedzy innymi ukraincy ktorzy sluzyli w SS . Nikt z nich nie mial zadnego wyboru , albo ustawic sie w szeregu do pracy albo do gazu !!!!!! mieli po 20 lat !

          • ESO

            Ja tez uwazam, ze nie WOLNO oceniac tych ludzi! Takie ocenianie jest nie ludzkie i nie nam to jest dane! Najwazniejszym i najsilniejszym motywem ludzkim jest wola przetrwania wiec robili oni co mogli aby przetrwac!! Po za tym kto z nas ma 100% pewnosc jak zachowalby sie w takiej sytuacji….

          • Tomek

            przeciez oni nie mieli zadnego wyjscia . Nikt sie ich nie pytal co laskawie chcieliby robic

      • Fred Odpowiedz

        Brzydze sie […] niemądrymi ludźmi

        Komentarze się są miejscem do obrażania innych użytkowników, dlatego komentarz został edytowany – Redakcja

      • Tomek Odpowiedz

        tych ludzi nikt nie pytal czy maja ochote pracowac w ten sposob . To nie wiezniowie wybierali sobie zajecia . Transport zydow szedl zawsze prosto do gazu a dyzurny SSman wybieral z takiego transportu grupe silnych , zdolnych do pracy ludzi i ci nie szli do gazu ale tez nie wiedzieli gdzie ida . Od pierwszej chwili bito kijami i kazdy odruch sprzeciwu znaczyl smierc na miejscu . Nikt nie chce umierac ….. jak nie musi . Oskarzanie czlonkow Sonderkomando o cokolwiek to niezdolnosc wyobrazenia sobie tych sytuacji . Przecietny wiezien zydowski mial szanse przezyc maks 3 miesiace . Wielu ginelo po kilka dniach , tygodniach . Praca , glod , choroby wykanczaly 400 dziennie .

    2. putol Odpowiedz

      Panie Bolesław opowiadasz pan brednie – byli zwykłymi skorumpowanymi zbrodniarzami i jak dowiedzieli się ze większy zbrodniarz chce zacierać ślady zbrodni to po prostu zaczęli walczyć o życie – mógłbyś panie Bolku podziwiać ich jak by nie współpracowali że zbrodniarzami. Trzeba czytać ze zrozumieniem Bolku wcale nie wielki.
      Pozdrawiam.

      • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

        Nie można o nich mówić jak o zbrodniarzach. Oni nikogo nie zabijali, nie byli też kapo. Nam łatwo oceniać, a oni początkowo nie wiedzieli, co będą robić. Potem natomiast mieli świadomość, że jeżeli nie wykonają tego czego oczekują od nich Niemcy, to zginą. A nie oszukujmy się, większość z nas starałaby się robić wszystko, aby przeżyć.

        • Piotr Odpowiedz

          Pani Dario ”święte słowa” jest Pani mądra kobietą.
          Zachowanie człowieka zależy od chwil w których się znajdują i nic tego nie zmieni.
          Jedna jest pewne , że nie byli żadnymi kolaborantami !

          pozdrawiam Piotr

          • rod

            Werbowani do Sonderkommando żydzi mieli pełną świadomość roli jaką będą pełnili. Opowiadał o tym jeden z jego członków który cudem przeżył i wystąpił w dokumencie kręconym przez BBC. Mówił, że nie odmawiali bo „praca” przy komorach albo w krematorium dawała szansę przeżycia kilku kolejnych tygodni. Powiedział też :”wiedzieliśmy, że za miesiąc czy dwa sami zostaniemy zagazowani”. Był więc jakiś wybór, czy nie? Nie mnie to oceniać.

      • Andre Odpowiedz

        Pierniczysz od rzeczy, ciemny ignorancie. Ci ludzie byli podstępem werbowani i zmuszani do wykonywania tej straszliwej pracy pod groźbą utraty własnego życia. Człowiek jest silny. Wola przeżycia jest silniejsza, niż cokolwiek innego. Więźniowie Sonderkommanda nieraz spotykali w przedsionkach krematoryjnych swoich bliskich i wprowadzali ich do komór gazowych, potem wyciągali i palili ich zwłoki, ale cóż innego mogli zrobić? Powiedzieć im prawdę, co ich za chwilę czeka, byłoby bez sensu, zaraz by zginęli, a niczego by to nie zmieniło… Oni chcieli PRZEŻYĆ, ciekawe, co ty byś zrobił na ich miejscu.

        • janusz Odpowiedz

          Nie piszmy tutaj jakis powiesci ,, nie byli „PODSTEPEM” werbowani tylko na rampie byli ustawiani w szereg i posylani za kilka dni do „dobrej ” pracy ( jedzenie , alkohol, etc .) , prace mieli wykonac albo gaz . I tyle w temacie . Byli mlodzi i zdrowi , jeden na 500 szedl prosto do gazu z wlasnego wyboru . Poza tym po miesiacu przyzwyczajali sie , zartowali , bawili sie BO TAKIE JEST ZYCIE , bo takie zycie dla nich zorganizowalo ukrainskie i niemieckie SS .

      • janusz Odpowiedz

        jestes skonczonym idiota !!!!!!! nazywajac ludzi ktorzy pod przymusem smierci , ukladali ubrania , rozmawiali spokojnie z ofiaram , i potem wyciagali zwloki , jestes skonczonym draniem tak piszac moze jestes potomkiem ukraincow SS ktorzy mordowali w Auschwitz .

      • Tomek Odpowiedz

        wstydz sie !! Ci ludzie nikogo nie zabijali . Prosto z wagonow zapedzono ich kijami do tej roboty i przy najmniejszej probie oporu byliby zabici na miejscu . Pozostali czyli ich rodziny , ich sasiedzi , starcy , wiekszosc kobiet , dzieci , chorzy …wszyscy szli od razu do gazu . Wybierano kilku , czy kilkudziesieciu silnych z kazdego transportu i pedzono do pracy . Zyli krotko . 400 padalo dziennie . Ci zas zyli troche dluzej . Zdjecie palonych ofiar pod golym niebem zrobil Dawid Szmulewski , czlonek organizacji ruchu oporu , komunista , ktory przekradl sie do obozu aby pomagac . Przezyl . Znalem go .

    3. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

      Wybrane komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

      Robert K.: To był wielki zryw. Cześć Ich pamięci.

      Zdzisław P. „Osoby, które do niego trafiały nie wiedziały czego mogą się spodziewać. Dopiero, gdy przychodził pierwszy dzień „pracy” okazywało się, że Niemcy wykorzystują ich w realizacji swych zbrodniczych planów.” Litości! Tego jeszcze nie było, żeby kapo byli k…Zobacz więcej

      Daria S.: @Zdzisław, doczytaj .. nie kleisz różnicy między Kapo, a zwykłym najemnikiem Sonderkommando? Do Sonderkommando brali z transportów Żydów z krzepą, którzy nadawali się do ciężkiej pracy i po ok. 40 dniach ich palono w piecach, a z kolejnego transportu brali kolejnych. Pooglądaj co mówią członkowie Sonderkommando, którzy przeżyli to będziesz wiedział, że bzdury pleciesz.

      Ciekawostki historyczne: @Zdzisław Tak jak pisze Daria S. mylisz kapo z członkami Sonderkommando, a były to kompletnie dwie różne funkcje.

      Daria S.: Zgadzam się, los zaprzęgniętego do Sonderkommando był mega przykry. Widzieli jak znikają ich „współpracownicy”, sami zajmowali się usuwaniem ich zwłok, więc nie mieli co do tego wątpliwości, jaki los ich spotka. Jedyny przywilej to lepsze jedzenie i to, że mogli coś ze zwłok wygrzebać wartościowego, ale co im z tego, jak szli w komin.

      Polecam dokument //www.youtube.com/watch?v=YFzI62IV_hQ tu uczestnik świetnie wyjaśnia jak to wyglądało.

    4. Anonim Odpowiedz

      Drogi autorze artykułu, prawdopodobnie do tekstu wkradła się literówka. Otóż żydzi nie dotarli do wsi Rojsko lecz Rajsko które leży na południowym zachodzie zaraz obok Oświęcimia. Pozdrawiam

      • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

        Dzięki, zaraz poprawiam. Nie mam książki pod ręką i nie sprawdzę czy to w tekście jest błąd czy ja źle przepisałem. Tak czy inaczej na Czytelników zawsze można liczyć :).

      • Tomek Odpowiedz

        ich bardzo dobrze karmiono . Dla SS bylo wazne zeby szybko palic zwloki i mieli z tym problem . W obozie zas glod byl czyms potwornym , bito za byle co , praca byla ponad sily i ludzie rzucali sie na druty .

    5. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

      Kolejna porcja komentarzy do artykułu z naszego facebookowego profilu
      http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1118645011497490

      Gieorgij F.:
      „Osławionego”obozu zagłady !!!?mierzi mnie to sformułowanie
      Chris K.:
      Winno być: „okrytego złą sławą (…) ”
      Ciekawostki historyczne:
      „Osławiony” znaczy tyle co „mający złą sławę”: //sjp.pwn.pl/sjp/oslawiony;2496461.html.
      Gieorgij F.:
      dziękuję za doprecyzowanie…wciąż jednak będzie mierziło ..mimo to

    6. Andrzej Pełka Odpowiedz

      Mogli nie wzniecać buntu, tylko zabijać cichcem, a zwłoki palić w krematorium. Tym sposobem co najmniej kilku SS-manów znikłoby jak kamfora. Dopiero na finał należało wystąpić oficjalnie i przystąpić do walki, której celem nie byłaby ucieczka, ale wymordowanie jak największej liczby Niemców wszelkimi dostępnymi sposobami.

      • Tomek Odpowiedz

        przeciez kazdy ruch byl obserwowany . Nie mozna bylo zgladzic SSmana bez konsekwencji natychmiastowej reakcji strazy . Zabito by ich wszystkich od razu za kare . A poza tym CZYM ? SSmani byli uzbrojeni po zeby i nie pojawiali sie wsrod wiezniow samotnie . Zawsze z psami i po kilku . Obserwacje wiezniow robiono z wiezyczek oraz poprzez KAPO , Blokowych funkcjonariuszy i ich pomocnikow a to byli niemieccy kryminalisci , Ukraincy , Lotysze , ktorzy znecali sie nad wiezniami potwornie , ktorzy mieli prawo mordowac i mordowali caly czas

      • Czytacz Odpowiedz

        Niechętnie, ale muszę się z tobą zgodzić Anonimie. Może autor pokusiłby się o artykuł o Jüdischer Ordnungsdienst. Mógłby powstać super artykuł.

    7. listonosz1939 Odpowiedz

      Nie ma się o co kłócić. Ci ludzie byli w piekle. Paradoksalnie ocaleni z zagłady Żydzi byli pogardzani w Izraelu i nazywani ,,mydło”. Tak było do 1962 roku, do procesu Eichmanna.

    8. Anonim Odpowiedz

      Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.Sami o swoich zachowaniach wiemy niewiele,one ujawniaja sie w chwili „proby”.Cieszmy sie,ze nie bylismy na nia wystawieni.

    9. Tomek Odpowiedz

      rewolta Sonderkomando byla zorganizowana przez Ruch Oporu w obozie . Dokladnie zas przez Kampfgruppe Auschwitz . Inaczej nie udalo by sie skoordynowac niczego ani tez ostrzec czlonkow Sonder ,ze ich czas juz nadszedl

    10. elbrujo Odpowiedz

      jak udowadnia prof Żebrowski z części takich uciekinierów z Treblinki uformowano oddział AL słynny ze swojego okrucieństwa wobec ludności cywilnej

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.