Damy - empik

Sonderkommando chwyta za broń. Bunt w obozie Auschwitz-Birkenau

Autor: | 7 października 2013 | 39,871 odsłon

Brama wjazdowa do obozu Auschwitz II (Birkenau). To przez nią przejeżdżały transporty setek tysięcy nieświadomych niczego ofiar niemieckiej machiny eksterminacyjnej.Latem 1944 r. członkowie Sonderkommando z Auschwitz-Birkenau na własne oczy widzieli śmierć setek tysięcy węgierskich oraz łódzkich Żydów. Dlatego, gdy zorientowali się, że Niemcy mają zamiar również ich wysłać do komór gazowych, postanowili działać. Efektem był największy bunt więźniów w dziejach osławionego obozu zagłady.

Sonderkommando (oddział specjalny) w Auschwitz-Birkenau składało się niemal wyłącznie z Żydów. Początkowo w jego szeregi wchodziło około 200 więźniów, jednak wiosną 1944 r. liczba ta zwiększyła się do ponad tysiąca. Osoby, które do niego trafiały nie wiedziały czego mogą się spodziewać. Dopiero, gdy przychodził pierwszy dzień „pracy” okazywało się, że Niemcy wykorzystują ich w realizacji swych zbrodniczych planów.

Członkom Sonderkommando za chwilowe odroczenie wyroku śmierci musieli m.in. zajmować się paleniem zwłok zamordowanych więźniów obozu.

Członkom Sonderkommando za chwilowe odroczenie wyroku śmierci musieli m.in. zajmować się paleniem zwłok zamordowanych więźniów obozu.

Zadania jakie przed nimi stawiano w pierwszej kolejności polegały na doprowadzeniu nowo przybyłych ofiar do komór gazowych. W tym celu należało uśpić czujność nieświadomych niczego ludzi. Następnie, gdy wszyscy zostali już uśmierceni, więźniowie musieli się zająć przetransportowaniem i spaleniem zwłok. Do ich obowiązków należała także segregacja ubrań oraz przedmiotów osobistych pomordowanych.

Nie możemy zostawić żadnych świadków

Jak nietrudno się domyślić, inni osadzani w obozie Auschwitz I mieli ich wręcz za kolaborantów, którzy za wszelką cenę chcą uratować własną skórę. Mimo wszystko, nawet najbardziej gorliwi członkowie Sonderkommando nie mogli unikać śmierci w nieskończoność.

Wręcz przeciwnie. Działo się tak dlatego, że Niemcy po każdej większej akcji eksterminacyjnej polskich i europejskich Żydów wymieniali skład całego oddziału specjalnego. Nie inaczej miało się stać jesienią 1944 r. Tym razem jednak – jak pisze w swojej książce Polska osamotniona. Dlaczego Wielka Brytania zdradziła swojego najwierniejszego sojusznika Jonathan Walker – zamierzenia te wywołały niespodziewaną reakcję więźniów. Siódmego października wzniecili oni największy w historii obozu bunt!

Krematorium IV, to właśnie tam 7 października 1944 r. rozpoczął się największy w dziejach obozu Auschwitz-Birkenau bunt więźniów.

Krematorium IV, to właśnie tam 7 października 1944 r. rozpoczął się największy w dziejach obozu Auschwitz-Birkenau bunt więźniów.

Plany chwycenia za broń sięgały już czerwca tegoż roku. Właśnie wtedy kilku więźniów zgłosiło się z prośbą o pomoc do przywódcy obozowego podziemia Jakowa Kamińskiego. Niestety, dzięki donosowi złożonemu na Kamińskiego, esesmani szybko dowiedzieli się o wszystkim. W efekcie został on zamordowany, jednak – co może być zaskoczeniem – kierownictwo grupy ocalało. W dalszym ciągu starano się „zorganizować” jakąkolwiek broń – noże, łomy i inne podobne przedmioty – oraz przez ogrodzenie nawiązać kontakt z innymi więźniami w celu zdobycia potrzebnych rzeczy.

Udało im się nawet pozyskać pewną ilość materiałów wybuchowych, które przekazały więźniarki pracujące przy rozbiórce samolotów w obozowej fabryce Kruppa. Tak mijały kolejne miesiące. Jednakże po likwidacji łódzkiego getta Niemcy uznali, że najwyższy czas pozbyć się niewygodnych świadków.

Sygnałem, że to już koniec był komunikat o tym, że potrzeba 300 więźniów do pomocy dla Ottona Molla, jednego z najgorszych esesmanów w krematoriach, który niedawno wyjechał, by objąć stanowisko komendanta podobozu w Gliwicach. Wszyscy członkowie Sonderkommando doskonale zdawali sobie sprawę, że to jedynie fortel mający uśpić ich czujność. W tej sytuacji nie pozostawało nic innego jak chwycić za broń i spróbować uciec.

Nie ma czasu do stracenia

Jak zaplanowano, tak też zrobiono. Siódmego października o godzinie 13.30 więźniowie pracujący w krematorium IV przy pomocy łomów, siekier i kamieni zaatakowali pilnujących ich esesmanów. Wywiązała się kilkuminutowa walka, w wyniku której obezwładniono strażników oraz wysadzono krematorium. Był to sygnał dla w załogi krematorium II, które również wznieciło bunt i żywcem spaliło swoich strażników w piecach krematoryjnych.

Piec krematoryjny z obozu w Auschwitz. To właśnie m.in. przy ich obsłudze pracowali członkowie Sonderkommando (fot. Pimke; lic. CC ASA 3.0).

Piec krematoryjny z obozu w Auschwitz. To właśnie m.in. przy ich obsłudze pracowali członkowie Sonderkommando (fot. Pimke; lic. CC ASA 3.0).

Następnym etapem była ucieczka. Początkowo wszystko szło dobrze i około 250 więźniów wydostało się za obozowe druty. Niestety, wkrótce Niemcy otoczyli ich w pobliskim lesie i rozpoczęła się prawdziwa rzeź. Większość buntowników została zamordowana na miejscu.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jonathana Walkera pt. "Polska osamotniona", Znak 2010.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jonathana Walkera pt. „Polska osamotniona”, Znak 2010.

Mimo wszystko 12 więźniom jednak udało się wyrwać z matni, gdy uwagę esesmanów odwróciły radzieckie samoloty, które leciały bombardować Wrocław. Żydzi dotarli nawet do wsi Rajsko, ale ucieczka nie trwała długo. Strażnicy z psami szybko wpadli na ich trop, otaczając całą dwunastkę w stodole, którą następnie podpalono.

Jak pisze w swojej książce Jonathan Walker wiele zwłok uciekinierów zabrano z powrotem do obozu i wystawiono na widok publiczny jako przestrogę dla pozostałych więźniów. Stracono również dalszych 200 członków Sonderkommando, którzy pomagali w ucieczce. Ponadto, chcąc ustalić skąd buntownicy mieli materiały wybuchowe, władze obozu przystąpiły do torturowania więźniarek pracujących w fabryce Kruppa.

Straty niemieckie były nieporównywalnie mniejsze. Zginęło zaledwie trzech esesmanów. Jednak bunt uratował życie pewnej grupie Żydów. W wyniku chaosu jaki zapanował w obozie wartownicy byli bowiem zmuszeni do opróżnienia komory gazowej w krematorium V. Części z ocalałych tamtego dnia udało się dotrwać do końca wojny.

Źródła:

  1. Kamil Nadolski, Martwi za życia.
  2. Laurence Rees, Auschwitz. Naziści i Ostateczne Rozwiązanie, Warszawa 2009.
  3. Jonathan Walker, Polska osamotniona. Dlaczego Wielka Brytania zdradziła swojego najwierniejszego sojusznika, Kraków 2010.

Zupełnie nowe spojrzenie na Holokaust:

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Czytasz artykuł z epoki: . Oznaczyliśmy go kategoriami: Akcje specjalne, konspiracja, partyzantka, Poważne tematy, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (28)
  1. mam inne zdanie. zawsze jest wybor, pomagali Niemcom liczac ze przezyja. bez ich pomocy moze staloby sie tak samo ale byloby trudniej nie tylko mordowac ale tez rzadzic zydami. mogli odmowic wspolpracy ale nie chcieli.

  2. Panie Bolesław opowiadasz pan brednie – byli zwykłymi skorumpowanymi zbrodniarzami i jak dowiedzieli się ze większy zbrodniarz chce zacierać ślady zbrodni to po prostu zaczęli walczyć o życie – mógłbyś panie Bolku podziwiać ich jak by nie współpracowali że zbrodniarzami. Trzeba czytać ze zrozumieniem Bolku wcale nie wielki.
    Pozdrawiam.

    • Nie można o nich mówić jak o zbrodniarzach. Oni nikogo nie zabijali, nie byli też kapo. Nam łatwo oceniać, a oni początkowo nie wiedzieli, co będą robić. Potem natomiast mieli świadomość, że jeżeli nie wykonają tego czego oczekują od nich Niemcy, to zginą. A nie oszukujmy się, większość z nas starałaby się robić wszystko, aby przeżyć.

      • Pani Dario ”święte słowa” jest Pani mądra kobietą.
        Zachowanie człowieka zależy od chwil w których się znajdują i nic tego nie zmieni.
        Jedna jest pewne , że nie byli żadnymi kolaborantami !

        pozdrawiam Piotr

        • Werbowani do Sonderkommando żydzi mieli pełną świadomość roli jaką będą pełnili. Opowiadał o tym jeden z jego członków który cudem przeżył i wystąpił w dokumencie kręconym przez BBC. Mówił, że nie odmawiali bo „praca” przy komorach albo w krematorium dawała szansę przeżycia kilku kolejnych tygodni. Powiedział też :”wiedzieliśmy, że za miesiąc czy dwa sami zostaniemy zagazowani”. Był więc jakiś wybór, czy nie? Nie mnie to oceniać.

    • Pierniczysz od rzeczy, ciemny ignorancie. Ci ludzie byli podstępem werbowani i zmuszani do wykonywania tej straszliwej pracy pod groźbą utraty własnego życia. Człowiek jest silny. Wola przeżycia jest silniejsza, niż cokolwiek innego. Więźniowie Sonderkommanda nieraz spotykali w przedsionkach krematoryjnych swoich bliskich i wprowadzali ich do komór gazowych, potem wyciągali i palili ich zwłoki, ale cóż innego mogli zrobić? Powiedzieć im prawdę, co ich za chwilę czeka, byłoby bez sensu, zaraz by zginęli, a niczego by to nie zmieniło… Oni chcieli PRZEŻYĆ, ciekawe, co ty byś zrobił na ich miejscu.

      • Nie piszmy tutaj jakis powiesci ,, nie byli „PODSTEPEM” werbowani tylko na rampie byli ustawiani w szereg i posylani za kilka dni do „dobrej ” pracy ( jedzenie , alkohol, etc .) , prace mieli wykonac albo gaz . I tyle w temacie . Byli mlodzi i zdrowi , jeden na 500 szedl prosto do gazu z wlasnego wyboru . Poza tym po miesiacu przyzwyczajali sie , zartowali , bawili sie BO TAKIE JEST ZYCIE , bo takie zycie dla nich zorganizowalo ukrainskie i niemieckie SS .

    • jestes skonczonym idiota !!!!!!! nazywajac ludzi ktorzy pod przymusem smierci , ukladali ubrania , rozmawiali spokojnie z ofiaram , i potem wyciagali zwloki , jestes skonczonym draniem tak piszac moze jestes potomkiem ukraincow SS ktorzy mordowali w Auschwitz .

  3. Wybrane komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Robert K.: To był wielki zryw. Cześć Ich pamięci.

    Zdzisław P. „Osoby, które do niego trafiały nie wiedziały czego mogą się spodziewać. Dopiero, gdy przychodził pierwszy dzień „pracy” okazywało się, że Niemcy wykorzystują ich w realizacji swych zbrodniczych planów.” Litości! Tego jeszcze nie było, żeby kapo byli k…Zobacz więcej

    Daria S.: @Zdzisław, doczytaj .. nie kleisz różnicy między Kapo, a zwykłym najemnikiem Sonderkommando? Do Sonderkommando brali z transportów Żydów z krzepą, którzy nadawali się do ciężkiej pracy i po ok. 40 dniach ich palono w piecach, a z kolejnego transportu brali kolejnych. Pooglądaj co mówią członkowie Sonderkommando, którzy przeżyli to będziesz wiedział, że bzdury pleciesz.

    Ciekawostki historyczne: @Zdzisław Tak jak pisze Daria S. mylisz kapo z członkami Sonderkommando, a były to kompletnie dwie różne funkcje.

    Daria S.: Zgadzam się, los zaprzęgniętego do Sonderkommando był mega przykry. Widzieli jak znikają ich „współpracownicy”, sami zajmowali się usuwaniem ich zwłok, więc nie mieli co do tego wątpliwości, jaki los ich spotka. Jedyny przywilej to lepsze jedzenie i to, że mogli coś ze zwłok wygrzebać wartościowego, ale co im z tego, jak szli w komin.

    Polecam dokument //www.youtube.com/watch?v=YFzI62IV_hQ tu uczestnik świetnie wyjaśnia jak to wyglądało.

  4. Drogi autorze artykułu, prawdopodobnie do tekstu wkradła się literówka. Otóż żydzi nie dotarli do wsi Rojsko lecz Rajsko które leży na południowym zachodzie zaraz obok Oświęcimia. Pozdrawiam

  5. Kolejna porcja komentarzy do artykułu z naszego facebookowego profilu
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1118645011497490

    Gieorgij F.:
    „Osławionego”obozu zagłady !!!?mierzi mnie to sformułowanie
    Chris K.:
    Winno być: „okrytego złą sławą (…) ”
    Ciekawostki historyczne:
    „Osławiony” znaczy tyle co „mający złą sławę”: //sjp.pwn.pl/sjp/oslawiony;2496461.html.
    Gieorgij F.:
    dziękuję za doprecyzowanie…wciąż jednak będzie mierziło ..mimo to

  6. Mogli nie wzniecać buntu, tylko zabijać cichcem, a zwłoki palić w krematorium. Tym sposobem co najmniej kilku SS-manów znikłoby jak kamfora. Dopiero na finał należało wystąpić oficjalnie i przystąpić do walki, której celem nie byłaby ucieczka, ale wymordowanie jak największej liczby Niemców wszelkimi dostępnymi sposobami.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nie wszędzie w Europie można było świętować zwycięstwo już 8 maja.
walki w Europie w czasie II wojny światowej nie zakończyły się 8 maja, wraz z kapitulacją Niemiec? Krwawe starcia trwały jeszcze co najmniej dwa tygodnie…

Le_bal_paré
nawet Casanova padł ofiarą wyrachowanej famme fatale? Niejaka Charpillon już w pierwszym tygodniu znajomości oskubała go z 400 gwinei, a później naciągała na drogie prezenty, zwodząc i nie dając nic w zamian.

Ravenna
pewien bizantyński cesarz kompletnie oszalał? Kąsał służących, chował się pod łóżko w obawie przed upiorami i… godzinami słuchał muzyki organowej.