Damy - empik

Armia Krajowa: Nie damy broni Żydom

Autor: | 14 kwietnia 2013 | 20,627 odsłon

Sztandar ŻOB. To pod nim walczyli żałośnie uzbrojeni żydowscy bojownicy w trakcie powstania w getcie warszawskim.Marek Edelman wielokrotnie podkreślał, że celem powstania w getcie warszawskim była godna śmierć z bronią w ręku. Jednak w chwili rozpoczęcia starć, tylko niewielki odsetek bojowników posiadał broń palną. Dlaczego było jej tak mało? Odpowiedź jest prosta. Dowództwo Armii Krajowej po prostu nie wierzyło w sens przekazywania Żydom jakiegokolwiek uzbrojenia.

Po utworzeniu w lipcu 1942 r. Żydowskiej Organizacji Bojowej jej głównym celem stało się jak najlepsze dozbrojenie żydowskiego ruchu oporu. Początkowo liczono, że uda się kupić broń na czarnym rynku. Pieniądze nie stanowiły problemu. W getcie przecież mieszkało ciągle wielu bogatych Żydów, którzy dobrowolnie lub pod przymusem sfinansowaliby całą operację. Szybko jednakże okazało się, że było to śmiertelnie ryzykowne przedsięwzięcie.

Potrzebujemy broni. Pomożecie?

Dowódca ŻOB Mordechaj Anielewicz (fotografia z książki "Armia Izaaka").

Dowódca ŻOB Mordechaj Anielewicz (fotografia z książki „Armia Izaaka”).

Jak słusznie zauważa w swojej nowej książce „Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów” Matthew Brzeziński, na targowisku w pobliżu Dworca Centralnego, gdzie handlowano bronią, kręciło się pełno kanciarzy i informatorów Gestapo. W efekcie ŻOB jednorazowo mogła kupić zaledwie jeden lub dwa pistolety, gdyż w tym czasie większe zamówienie wzbudziłoby podejrzenia.

W tej sytuacji żobowcom nie pozostawało nic innego jak liczyć na wsparcie ze strony polskiego podziemia niepodległościowego.

Pierwszy krok w tym względzie stanowiło uznanie 11 listopada 1942 r. przez Armię Krajową istnienia Żydowskiej Organizacji Bojowej. Gdy tylko do tego doszło przystąpiono do negocjacji w sprawie dostaw broni dla getta. Od samego początku szły one jednak jak po grudzie. W pewnym momencie zdawało się nawet, że prośba zostanie w ogóle zignorowana.

Dopiero pod naciskiem samego Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego, dowódca AK gen. Grot-Rowecki zdecydował o przerzuceniu niewielkiej partii uzbrojenia za mury dzielnicy żydowskiej. Wcześniej wszakże – zgodnie z tym co pisze w swojej książce Matthew Brzeziński:

W zamian za udzielenie jakiejkolwiek pomocy zażądał on pisemnego zapewnienia, że Żydzi podejmą walkę ze Związkiem Radzieckim, jeśli zajdzie potrzeba zbrojnego wystąpienia przeciwko Armii Czerwonej.

Bojownicy ŻOB ruszyli do walki z Niemcami mając tylko jeden cel: zginąć z bronią w ręku. Dowództwo Armii Krajowej nie miało zamiaru ułatwiać im tego i nie zgodziło się na przekazywanie większych partii uzbrojenia za mury getta. Na zdjęciu Niemcy obserwują płonące budynki podczas powstania w getcie.

Bojownicy ŻOB ruszyli do walki z Niemcami mając tylko jeden cel: zginąć z bronią w ręku. Dowództwo Armii Krajowej nie miało zamiaru ułatwiać im tego i nie zgodziło się na przekazywanie większych partii uzbrojenia za mury getta. Na zdjęciu Niemcy obserwują płonące budynki podczas powstania w getcie.

Na to z kolei nie chciał się zgodzić dowódca ŻOB, Mordechaj Anielewicz. Ostatecznie stanęło na tym, że w liście wysłanym do Roweckiego zapewnił on, iż decyzje rządu polskiego są dla nas wiążące. Taka deklaracja mimo wszystko nie przekonała „Grota”, a wręcz pogłębiła jego wątpliwości. Dobitnie świadczył o tym meldunek, wysłany w grudniu 1942 r. do Londynu, w który pisał:

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Matthew Brzezinskiego, "Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów" (Znak 2013).

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Matthew Brzezinskiego, „Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów” (Znak 2013).

Żydzi poniewczasie z różnych grupek, również komuniści, zgłaszają się do nas po broń […]. Tytułem próby wydałem trochę pistoletów, nie mam pewności, czy w ogóle tę broń użyją.

Zawiedzione nadzieje

Wspomnianych pistoletów było w sumie „aż” dziesięć, z tego cztery okazały się zupełnie niezdatne do użytku. Dla Anielewicza i innych żydowskich przywódców w getcie, przekazanie tak małej dostawy było bolesnym ciosem. Nie tego się spodziewali po wielomiesięcznych negocjacjach.

Stojący na czele syjonistów Icchak Cukierman uznał to nawet nie tyle za brak zaufania, co po prostu za przejaw antysemityzmu. Po latach napisał w swoich wspomnieniach: Łatwiej im było powiedzieć: „Nie wierzę ci, ty się nie bronisz” niż „Nienawidzę cię”.

Sytuacja zmieniła się nieznacznie po 18 stycznia 1943 r. Właśnie tego dnia Żydzi z warszawskiego getta po raz pierwszy chwycili za broń i skierowali ją przeciw swoim oprawcom. Od kul bojowników ŻOB zginęło kilku Niemców biorących udział w kolejnej akcji wysiedleńczej. W efekcie przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego uznali, że należy wznowić dostawy broni dla Żydów planujących wzniecenie powstania.

Nastawienie dowództwa AK względem bojowników ŻOB uległo niewielkiej zmianie dopiero po tym jak ci zaczęli strzelać do Niemców. Na zdjęciu generał Jürgen Stroop i żołnierze jednostek pomocniczych na Umschlagplatzu w trakcie powstania w getcie.

Nastawienie dowództwa AK względem bojowników ŻOB uległo niewielkiej zmianie dopiero po tym jak ci zaczęli strzelać do Niemców. Na zdjęciu generał Jürgen Stroop i żołnierze jednostek pomocniczych na Umschlagplatzu w trakcie powstania w getcie.

Nie wszyscy akowcy jednakże chcieli pogodzić się z taką decyzją. Przykładowo por. Bolesław Nanowski „Zadora”, ze stołecznego kontrwywiadu AK, 11 lutego 1943 r. jasno stwierdził, że:

Nie można liczyć na taki opór Żydów, dla którego warto by było dawać im broń. Straty Niemców nie wyrównają wartości broni, a opór Żydów nie zasłuży nawet na zaszczytną wzmiankę o honorze polskich Żydów.

Generał Stefan Grot-Rowecki był do samego końca sceptyczny wobec pomagania żydowskim powstańcom.

Generał Stefan Grot-Rowecki był do samego końca sceptyczny wobec pomagania żydowskim powstańcom.

Jego głos wcale nie był odosobniony. Dlatego też do 19 kwietnia Armia Krajowa dostarczyła ŻOB zaledwie jeden ręczny karabin maszynowy, jeden pistolet maszynowy, 50 pistoletów i rewolwerów oraz kilkadziesiąt granatów.

Za mur przerzucono także pewną ilość materiałów wybuchowych oraz nafty. Dodatkowo członek „Bundu”, inżynier Michał Klepfisz, został przeszkolony w zakresie konstruowania bomb i granatów. Wszystko to było ułamkiem tego na co liczyli żobowcy. I tylko w minimalnym stopniu wspomogło powstanie.

Trzeba zaznaczyć, że powodem tak skromnych dostaw były nie tyle małe zapasy broni, jaką w tym czasie posiadała AK, ale w dalszym ciągu przede wszystkim postawa gen. Grota-Roweckiego. Nadal bowiem odnosił się ze sceptycyzmem wobec sympatii politycznych i lojalności Żydowskiej Organizacji Bojowej. Zaowocowało to tym, że w dniu wybuchu powstania w getcie tylko jeden na dziesięciu walczących miał szanse na – jak to ujął Marek Edelman – godną śmierć z bronią w ręku.

Źródła:

  1. Matthew Brzezinski, Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów, Społeczny Instytut Wydawniczy 2013.
  2. Alina Cała, Antysemicki świat antywartości, „Rzeczpospolita”, 16  czerwca 2009.
  3. Marek Edelman, Rudi Assuntino, Wlodek Goldkorn, Strażnik. Marek Edelman opowiada, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 1999.

Kup książkę (dużo) taniej niż inni:

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (81)
  1. Wypadałoby wspomnieć o relacjach AK z ŻZW, który wszak był uznawany przez struktury AK i od samego początku (1939) współpraca była ścisła. Nie dziwię się AKowcom, że woleli współpracować i dozbrajali!! znaną sobie organizację (wśród bojowników ŻZW zdarzali się często wojskowi WP), aniżeli mieli dozbrajać trzykrotnie mniej liczną i mniej sobie znaną ŻOB.

    • Ten artykuł to paskudne kłamstwo i manipulacja. Nawet Marek Edelman wspomina w „Getto walczy”, że Żydowska Organizacja Bojowa uzyskała od Armii Krajowej solidne uzbrojenie:

      „Pod koniec grudnia 1942 roku otrzymaliśmy nasz pierwszy transport broni od Armii Krajowej. Nie było tego wiele, tylko 10 pistoletów. Niemniej umożliwiło to naszą pierwszą akcję zbrojną. […] Pod koniec stycznia 1943 r. otrzymaliśmy pięćdziesiąt większych pistoletów i pięćdziesiąt pięć granatów od Komendy Głównej AK. […] W marcu 1943 każdy z naszych partyzantów miał pistolet i 10-15 sztuk amunicji, 4-5 granatów i tyle samo butelek zapalających. Dwa lub trzy karabiny przydzielone były do każdej sekcji dzielnicowej. Mieliśmy jeden tylko karabin maszynowy”

  2. @Dave: Z ŻZW jest niestety ten problem, że tak naprawdę, to co o oni do tej pory pisano, jest w dużej mierze niezgodne z faktami. Polecam bardzo dobrą książkę Dariusza Libionki i Laurence Weinbeuma pt. „Bohaterowie, hochsztaplerzy, opisywacze. Wokół Żydowskiego Związku Wojskowego”. To co ustalili Autorzy dosyć diametralnie zmienia postrzeganie historii ŻZW.

  3. Jak będę miał czas to z chęcią się zapoznam. Na temacie szczerze się znam, po łebkach poczytałem o tym, jak w jakimś artykule Wprostu Marek Edelman nazwał żołnierzy ŻZW ,,żydowskimi faszystami”, od razu skojarzyło mi się z żołnierzami wyklętymi, więc myślę, że warto temat drążyć i dochodzić prawdy, bo przecież w końcu ludzie tam ginęli i pamięć o nich jest ważna. Jakoś o tym ŻZW w ogóle w publicystyce się nie wspomina, nie mówiąc już o amerykańskim filmie Uprising czy na amerykańskich stronach o holocauście gdzie nie ma ani słowa o ŻZW.

  4. Panie Rafale, w jakim celu opublikował Pan te reminiscencje z przeczytanych książek:
    a) żeby wpisać się w nurt budowania kłamliwej tezy o antysemityzmie AK
    b) czy chciał Pan pokazać jak coraz to nowi autorzy powielają to tezę
    c) a może po prostu chciał Pan opublikować coś sensacyjnego?

    Z przykrością ale i pewnym szczęściem stwierdzam, że ludzie tacy jak M. Brzeziński w swoich wypocinach pisanych pod tezę o antysemityzmie wplatają argumenty do obrony, które jednak trzeba wyłuskać.

    Użala się Pan nad sytuacją ŻOBu, który nie mógł dostać broni, bo to było ryzykowne, grożące śmiercią i…. że mogli liczyć tylko na AK. A no tak przecież AK miała pełne magazyny, fabrykę rkm-ów, fabrykę amunicji i wozili sobie tą broń pod okiem Niemców jak ziemniaki… Kontynuując ironię, dlaczego ŻOB nie zwrócił się o pomoc do AL, GL, albo Stauffenberga, lub po prostu ukraść od współczujących im Niemców z serialu „Unsere Mutter, unsere Vatter”???

    Doprawdy jaki biedny ten osamotniony ten Anielewicz. Po prostu ten Rowecki, antysemita, skazał cały ŻOB na śmierć…

    Historycy do nauki logiki:
    1. Była wojna.
    2. Podludzie Słowianie z AK organizowali broń jak mogli pod groźbą śmierci.
    3. Podludzie Żydzi chcieli broni.
    4. Nie chcieli iść na żadne ustępstwa.
    5. Rolą dowódcy jest wybierać taktykę i sojusze.
    6. Jak ktoś nie chce zgodzić się na Twoje cele to po co go dozbrajać?

    Takie książki i tezy jak w Pana artykule Panie Rafale powinny być piętnowane a ich autorzy karani za sianie kłamstwa i zamętu.

    • Antysemityzm w Polsce przed wojną był duży z prostego powodu – było dużo żydów. Jeżeli teraz do Polski napłynie 2 mln ukraińców to wierzcie mi, że w Polsce będzie wielu anty-cokolwiek. Czy AK była antysemicka? OCZYWIŚCIE. Było tam od cholery i trochę antysemitów wychowanych w duchu przedwojennego ONRU i reszty Dmowszczyzny. To nic dziwnego i nic nowego, trzeba tylko do tego podchodzić logicznie i z głową, a nie się święcie oburzać.

      • Antysemityzm był naturalną reakcją obronną na ambicje narodowe polskich Żydów, prowadzące do świadomej walki ekonomicznej i politycznej o wpływy w Polsce. Tragicznym ukoronowaniem tej walki była masowa kolaboracja z oboma okupantami, W GG tworzone na rozkaz Niemców Judenraty zdecydowanie odcięły się od współpracy z polskim państwem podziemnym wybierając własną strategię przetrwania okupacji. Dlatego żądanie pomocy przez ŻOB, będący organizacją ideowo wrogą względem AK, a przy tym całkowicie nieprofesjonalną, nie mogło zostać potraktowane poważnie.

    • Panie „polkownik” w pełni się z Panem zgadzam… Problem polega na tym, że wszelkiego rodzaju publikacje, bardzo rzadko pisane są przez ludzi, którzy mają lub mieli związek z czynną służbą wojskową. Przez co nie potrafią ocenić faktów (suchych faktów z raportów) w sposób przyczynowo-skutkowy… Ludzie no na zdrowy rozum, jak możesz oceniać bez chwili refleksji wydarzenia o których nie masz pojęcia, nie mamy wiedzy empirycznej… Każdy może napisać swoje zdanie ale nijak się ono ma do sytuacji i wydarzeń na tamtą chwilę… Pozdrawiam

  5. Widze kolejny artykulik na fali grzebania w rozporkach bohaterom „kamieni na szaniec”, czy opluwania polskiego podziemia niepodległościowego przez niemiaszków.

    „W zamian za udzielenie jakiejkolwiek pomocy zażądał on pisemnego zapewnienia, że Żydzi podejmą walkę ze Związkiem Radzieckim, jeśli zajdzie potrzeba zbrojnego wystąpienia przeciwko Armii Czerwonej.

    Na to z kolei nie chciał się zgodzić dowódca ŻOB, Mordechaj Anielewicz.” – jakoś nie dziwi mnie w takim układzie że AK nie chciała przekazać ŻOB broni. Zreszta ta broń AK przewracała się pewnie po warszawskich chodnikach, bo nie było jej już gdzie magazynować-takie zapasy te wredne antysemickie prawicowe pomioty miały :D. I jak mogli wymagać strzelania do sowieckich wyzwolicieli?! Żal tęgi, tyle tylko powiem :D.

  6. „W zamian za udzielenie jakiejkolwiek pomocy zażądał on pisemnego zapewnienia, że Żydzi podejmą walkę ze Związkiem Radzieckim, jeśli zajdzie potrzeba zbrojnego wystąpienia przeciwko Armii Czerwonej.”

    Jeżeli gen. Grot-Rowecki przekazałby znaczne uzbrojenie oddziałowi mniejszości narodowej,
    (1.) który odmawia zapewnienia o swojej lojalności („rząd polski” nie jest dla mnie jednoznacznie identyfikowalną instytucją w ówczesnej sytuacji geoplitycznej),
    (2.) który nie wierzy w szanse zwycięstwa (oznaczało to świadome przekazanie na straty broni, której wartość liczyło się nie w złocie ale w ludzkich życiach),
    (3.) uszczuplając tym znacznie własne niedostateczne zapasy (wszyscy chyba wiemy jak wyglądało wyposażenie oddziałów walczących w Powstaniu Warszawskim),
    to byłoby to dla niego hańbą i dyshonorem, dyskwalifikując jego zdolności przywódcze oraz rozsądek.

  7. Lord zgadzam się,

    również dziękuję za tą stronę. Poczekajmy jeszcze 20-30 lat i okaże się że 1 września 39 witaliśmy hitlera chlebem i solą. No ale przecież wiadomo, Polak Antysemita to hitlera musiał uwielbiać. Tylko ja w przeciwieństwie do Ciebie nie życzę powodzenia.

  8. Źródła: Cała, Znak, Znak. Czyli: Cała, miejsce pracy red.nacz., miejsce pracy red. nacz. To nie lepiej było tekst Całej przepisać. Uwaga autora wpisu, że to co pisano o ŻZW nie jest zgodne z prawd ą trochę kuriozalna, zważywszy na fakt, że głównym zarzutem do historyków powstania było to, że o ŻZW nie pisali. Poza tym rozumiem, że autor zna fakty, ale jakoś nie miał chęci się z nami nimi podzielić. Za to odsyła do Libionki. Błąd, lepiej od razu odsyłać do Całej.

  9. Jak to, Polacy nie byli święci? O czym wy piszecie? Te głosy w komentarzach świadczą o niskiej kulturze wypowiadających się – i ich groźby o zamknieciu strony tylko dobrze się stronie przesłużą. Będzie mniej pieniactea a więcej konstruktywnych głosów w komwntarzach.
    We wspomnieniach mamy takie momenty: „”W Polsce epoki II RP nie było polsko-żydowskich kontaktów towarzyskich. Strony tolerowały się w mojej ocenie zupełnie poprawnie, lecz nie współistniały ze sobą. Nie znam ani jednego przypadku małżeństwa polsko-żydowskiego. Ono byłoby szokiem dla całej osady lub
    dzielnicy. Polak miałby przejść na judaizm? Nie do pomyślenia. żyd skonwertowany na chrześcijanina – abstrakcja. Obcość tych dwóch narodowości i wyznań przybierała wyraz oddzielnego zamieszkiwania
    w różnych domach, przy różnych ulicach. Jeśli Nalewki, Gęsią lub Smoczą upodobali sobie żydzi, to tam nie mieszkali Polacy. W moim domu na Nowym Mieście nie było ani jednego żydowskiego lokatora. Nie dlatego, by pani Wasińska, właścicielka kamienicy, była antysemitką. Nic podobnego. Ona chętnie wynajęłaby mieszkanie żydowi zdolnemu zapłacić więcej niż 50 zł. Jednak żaden żyd
    się nie zgłosił.”
    Tak mniej więcej wyglądał stosunek Żydów do Polaków i odwrotnie. Więc zanim ktokolwiek zacznie krzyczeć o wspaniałych Polakach niech najpierw się dokształci w temacie.

  10. A ja bym chciał dowiedzieć się skąd wzieło się tylu żydów na terenach Polski po 1 wojnie światowej? Dlaczego nie chcieli uczyć się jezyka Polskiego i czemu nie posyłali dzieci do polskich szkół ? Dlaczego był taki mały odsetek żydów w Polskim wojsku ? No i najważniejsze czy rząd Izraela zamierza oddać pożyczkę przedwojennych 300 tys złotych w złocie które pożyczył Zeev Żabotyński na powstanie Państwa żydowskiego w Palestynie ? Bo na razie to tylko się słyszy o odawaniu dóbr żydowskich .

  11. anonim- konwertytów było sporo, żadna abstrakcja. Wystarczy poczytać w Wikipedii o Żydach polskich. Polacy sporadycznie mieszkali w żydowskich domach bo Żydzi nie chcieli wynajmować Polakom- i vice versa. Obie grupy uważały tę drugą za „gorszą” co nie przeszkadzało im pomagać sobie w chwilach próby. Nie przeszkadzało też podkładać sobie nawzajem swinię czy tłuc się na ulicach- zarówno Bund jak i OWP i ONR miały swoje bojówki które dosyć regularnie się scierały. Dodaj do tego nieufnosć po wojnie bolszewickiej. Powód? Przypomnij sobie kto miał rządzić Polską Republiką Rad. Sądzę że między innymi stąd wynikało żądanie Grota. Nie przeczę- Polacy swięci nie byli. Zdarzały się przypadki nawet w czasie Powstania Warszawskiego, że ocaleni Żydzi po wyjsciu z ukrycia na terenach zajętych przez Polaków szli na rozwałkę – to był jeden z powodów dla których zasilali szeregi głównie AL. Tam szykanowani nie byli. Ale powyżej podano aż nadto powodów dla których pomoc ŻOB w formie przezeń oczekiwanej udzielona zostać nie powinna. Inna rzecz że AK próbowała pomagać Żydom w inny sposób. Rada Pomocy Żydom, ataki na transporty Żydów do KL (zarzucone zresztą po jakims czasie- Żydzi nie chcieli opuszczać wagonów w przekonaniu że jadą do pracy), Mało? Naród Polski, naród „antysemitów” wydał 6339 „Sprawiedliwych wsród Narodów Swiata” (dla porównania- Holandia 5204, Francja 3513, Ukraina 2402, Litwa 831, Węgry 791, Niemcy 510, Grecja 313, Rosja 179, Czechy 108, Austria 90, Norwegia 47)- sankcje za pomoc Żydom zas były różne w tych krajach i to własnie Polacy ryzykowali najwięcej- plus Rosjanie i Ukraińcy. Rozumiem że wszyscy nasi przodkowie powinni ratować Żydów. Tylko wtedy zamiast hekatomby jednego narodu mielibysmy hekatombę dwóch nacji.

  12. Z naukowego punktu widzenia tekst nie ma najmniejszej nawet wartości (posiłkowanie się w źródłach artykułem z „Rzeczpospolitej” jest zwyczajnie śmieszne), martwi jednak postawiona w nim teza. A dokładniej fakt, iż wpisuje się ona w panującą ostatnio w mediach i publikacjach „historycznych” nagonkę na AK zmierzającą do przedstawienia tej organizacji tak, jak przedstawiano ją w czasie PRL: jako bandę faszyzujących zbirów dzielących z Hitlerem większość przekonań.

    Czemu służyć ma to swoiste obrzydzanie naszej przeszłości? Wyciąganie niechlubnych wyjątków kosztem przemilczenia postawy większości? Wzorowanie się na pseudohistorycznych publikacjach Grossa i jemu podobnych fanatyków? Że robią to Niemcy potrafię jeszcze zrozumieć, czemu jednak ich tezy bezmyślnie powtarzają Polacy?

    A najśmieszniejsze (i jednocześnie najsmutniejsze) jest to, że nagonka tego typu prowadzi, paradoksalnie, do wzrostu nastrojów antysemickich w dzisiejszej Polsce. Bo w człowieku od razu rodzi się bunt: z jakiej racji ktoś (w tym wypadku Żydzi) oskarża naszych przodków, których uważamy za bohaterów?

    Tak czy inaczej apelowałbym jednak do redakcji portalu o dokładniejszą selekcję publikowanych tekstów. Zaglądający tu historycy potrafią wprawdzie odróżnić tekst wartościowy od propagandowego bełkotu, młodsi, mniej wprawieni czytelnicy mogą mieć z tym jednak pewien problem.

  13. Szanowny Autorze!
    Czy przeczytanie jednej książki pseudohistorycznej uprawnia Cię do powielania fałszywych tez na temat AK? Czy nie wstyd Ci oceniać prawdziwych polskich bohaterów i ich decyzji z perspektywy wygodnego fotela 70 lat po omawianych zdarzeniach?
    Na przyszłość zastanów się dwa razy zanim stworzysz taki PASZKWIL !!!

  14. „Wsciekły Wąż,

    A ja bym chciał dowiedzieć się skąd wzieło się tylu żydów na terenach Polski po 1 wojnie światowej?

    Pierwsze, niewielkie wspólnoty żydowskie istniały w Polsce już w XI wieku, a w kolejnych wiekach powiększyły się znacznie, przyjmując Żydów przybywających z całej Europy. Od czasów powstania Królestwa Polskiego, poprzez utworzoną w 1569 Rzeczpospolitą Obojga Narodów, aż do okresu klęsk wojennych powstania Chmielnickiego i potopu szwedzkiego w XVII w., Polska była jednym z najbardziej tolerancyjnych państw Europy, stała się więc domem dla jednej z największych i najdynamiczniej rozwijających się społeczności żydowskich. – wikipedia

    Dlaczego nie chcieli uczyć się jezyka Polskiego i czemu nie posyłali dzieci do polskich szkół ?

    z tego wynika, że nie słyszałeś o „gettcie ławkowym” – czyli leży twoja świadomość o o świacie miedzywojennej

    Dlaczego był taki mały odsetek żydów w Polskim wojsku ?

    Jak wyżej – nieznajomośc stosunków polsko- żydowskich

    No i najważniejsze czy rząd Izraela zamierza oddać pożyczkę przedwojennych 300 tys złotych w złocie które pożyczył Zeev Żabotyński na powstanie Państwa żydowskiego w Palestynie ? Bo na razie to tylko się słyszy o odawaniu dóbr żydowskich .

    A moze poczytasz jeszcze o Nadagaskarze – ciekawa inicjatywa rządu polskiego.

    Dlatego moi przedmówcy – może zamiast gloryfikować odrobicie pracę domową i poznacie temat głębiej?
    A AK nikt nie atakuje – czytanie ze zrozumieniem się kłania..

    • Getto ławkowe dopiero od 1936 r. I mimo tego na uczelniach wyższych była nadreprezentacja mniejszości, zresztą przy powszechnym przekonaniu, że jest to objaw nepotyzmu, a nie nadzwyczajnych zdolności.
      Istotą przetrwania i wiary mniejszości jest odrębność. Oni sami zamykali się (od zawsze) w gettach, co zresztą wynika z ich prawa.

  15. Wow, lubiłem zawsze sobie poczytać ciekawostki historyczne, bo redaktorzy nie bawili się w politykę. Ten artykuł ewidentnie temu zaprzecza i jest pięknym przykładem pseudo naukowego bełkotu spod znaku retoryki Grossa. Trzeba naprawdę być niepoważnym, żeby dać się przekonać, że AK nie dostarczyło powstańcom w gettcie broni, dlatego, że AK to byli antysemici. Ktoś dobrze pisał, czemu wobec tego nie zgłosili się do BCh lub AL? Poza tym brak wzmianki o ŻZW stawia ten artykuł ponownie w tragicznym świetle.. Więcej rzetelności Panie Kuzak

    • Prawdę powiedziawszy to akurat AL – jeżeli wierzyć wspomnieniom np. Edelmana – okazała ŹOB całkiem sporą pomoc, szczególe jeżeli weźmiemy pod uwagę jej liczebność. A artykuł dotyczy relacji na linii ŻOB-AK a nie ŻOB-AL.

      Dla jasności dodam tylko, że ani mi w głowie gloryfikowanie AL, która była narzędziem służącym do sowietyzacji Polski.

      • Rafał Rafał…. W kwietniu 1943 roku Armia Ludowa po prostu nie istniała. Jak się po kimś powtarza, to trzeba najpierw sprawdzić. Powstała prawie rok po powstaniu
        Faktem jest, że komuniści przypisywali sobie przekazywanie broni do Powstania w Gettcie – ale to tylko jedna z propagandowych opowieści socjalizmu

        • jak się można tak samemu orać, swoimi własnymi odpowiedziami?
          Panie Rafale… mam pytanie, jak Pan widzi pomoc AL, wróć sowiecką udzieloną ŻOBowi?

          Skoro to portal o ciekawostkach, to sprawdźmy kilka rzeczy

          w Lutym 1943 kończy się oblężenie Stalingradu (powiedzmy, że sowiety mogą się jeszcze nie przejmować organizacjami żydowskimi w okupowanej Polsce, ani nią samą. priorytet stanowią naziści jeszcze ciągle)

          powstanie w getcie odbywa się w czasie 19 kwietnia 1943 – 16 maja 1943

          ale ale w tym czasie sowieci nawet jeszcze nie zaczęli walk o kursk, a te wydarzyły się lipcu – sierpniu.

          i mimo, że możliwymi były tak dalekie przeloty sowietów, to jednak ich – „pomoc” – ograniczała się do zbombardowania domów Warszawy bombami, a ulic ulotkami z miłosnym listem od Stalina. pomoc godna i wartościowa. ŻOB mógł sobie z nich zrobić zapewne papierowe wsparcie lotnicze, podobnie zresztą, jak AK. Potem już żadnych nalotów nie było.
          Jeden jedyny dywanowy nalot bombowy z 12 na 13 maja ’43 roku.

          To, jak ta pomoc wyglądała?

        • Ale istniała Gwardia Ludowa, a to jedno i to samo, tylko nazwa inna. Edelman używał nazwy AL, w poście na który odpisywałem również była mowa o AL. Zatem sam również pisałem o AL, a nie GL.

  16. Anonimie Moje pytania były retoryczne . Po 1 wojnie światowej uciekło 3 miliony żydów z Rosji Sowieckiej przed pogromami. Przypomnę Ci ze mieliśmy już 3 miliony żydów na terenach Rzeczpospolitej. Przyjeliśmy ich i daliśmy im obywatelstwo Polskie a oni odwdzięczyli się brakiem asymilacji w kraju który ich przygarnoł. Przypomnę Ci ze Polska liczyła wtedy około 18-20 milionów ludności. A mieliśmy jeszcze mniejszości niemieckie, ukraińskie, białoruskie itp Z nimi też był kłopot. Przyjmując tak dużo ludzi nie utorzsamiających się z państwem które ich przyjeło narażamy się na kłopoty w razie jakiś konfliktów, wojem itp. Jeżeli chodzi o „getta ławkowe ” .To sprawa dotyczy wyższych uczelni a nie szkół państwowych . Zydzi tworzyli własne szkoły gdzie nie było historii Polski, a język Polski był wykładany w niewielkiej ich liczbie. Bardzo nieweielu żydów chodziło do Polskich szkół. To samo dotyczy wojska. Odsetek żydów w polskiej armii był bardzo mały. A przecież powinni odwdzięczyć się krajowi który ich przyjoł bronieniem go w razie wojny. Najlepszy własnie przykład podczas agresji niemieckiej i sowieckiej w 39 roku. Przypomnę Ci że zydzi w większosci radośnie witali wkraczającą krasną armie. Piszesz jeszcze o „Nadaskarze”. Zapewne chodzi Ci o Madagaskar. Owszem Polska chciała kupić Madagaskar od Francji. Powstała nawet „Liga Zamorska” która zbierała fundusze na ten cel. Uwczesny rząd pragnoł posiadać wzorem innych państw europejskich zamorskie kolonie. I nie wiązało się to z wysiedlaniem żydów tylko z megalomanią tamtych władz .Pewnie wiedze swoją czerpiesz z filmu „Zezowate szczeście” gdzie bojówki ONR-U chciały przesiedli tam żydów. ONR był wtedy zdelegalizowany i stanowił margines życia politycznego. A nie słyszałem że jaka kolwiek inna frakcja polityczna chciała przsiedlać tam żydów. Zresztą czym ? Nie mieliśmy takiej floty. Nie odniosłeś się wogóle do oddania pieniedzy przez rząd Izraela pożyczki która została zaciągnięta na powstanie tego państwa. Odsyłasz mnie na „Nadagaskar” Podejrzewm że nie wiesz kto to był Zeev Żabotyński i co robił. Niestety żydzi to nie honorowi pokerzyści gdzie długi karciane trzeba oddawać . Mają własne poczucie honoru. Po utracone mienie w czasie wojny bardzo chętnie się zgłaszają ale o własnych długach jakoś nie pamiętają . Inna rzecz Ze rząd Polski nie potrafi się o takie sprawy upomnieć .

  17. Wsciekły Wążu, cyt.”Podejrzewm że nie wiesz kto to był Zeev Żabotyński i co robił.” – bez przesady wujek google i zadne twoje pytanie retoryczne nie jest tajne. To po pierwsze.
    Po drugie: cyt. ” Przyjeliśmy ich i daliśmy im obywatelstwo Polskie a oni odwdzięczyli się brakiem asymilacji w kraju który ich przygarnoł. ” Idąc twoim tokiem myślenia – Polacy powinni po stopach całować Niemców i Amerykanów – bo oni znaczne naszych zastępy gościli (chodzi mi o okres do II wojny )- a nic takiego od nas nie żadano- ba nawet szczycilismy się swoją odrębnościa narodową. Tak, że nie tam gdzie trzeba dobierasz argumenty.
    cyt. Pewnie wiedze swoją czerpiesz z filmu „Zezowate szczeście” – tym mnie dobiłeś! Otóz wiedze swoją czerpię z erchiwów i wspomnień tych, których udało mi sie spotkać – Żydów i Polaków znających okres mędzywojenny z autopsji. A to dla mnie wystarczająca rekomendacja.
    Wymieniłam tym razem drobne fragmenty dotyczące świata gojów i Żydów – bo zbyt długo by opowiadać, co ich dzieliło, a co łączyło.
    Jedno tylko dodam nasza inteligencja międzywojenna nie kryła swej niechęci do Żydów – chociaż w przeciwieństwie do Narodowej Demokracji głoszącej otwarcie hasła antysemickie, (które to też głosiły ONR i niektórzy działacze partii endeckich, chadeckich i ludowych; w latach 30. przy pomocy pism wydawanych przez o. M. Kolbego organizowano bojkot sklepów żydowskich), inteligencja usuwała żydów ze swych szeregów w białych rękawiczkach.

  18. W odpowiedzi wnioskuje że mam doczynienia z kobietą. Otóż łaskawa Pani z przykroscią stwierdzam że myli się Pani i nie potrafi Pani odnieśc się do moich tez. W googlach można sprawdzić kto to był Zeev Zabotyński. Tylko nie ustosunkowała się Pani do tego co zrobił i czy państwo Izrael powinno oddać pożyczone pieniądze czy nie. Dosyć ciekawa jest teza o masowej emigracji ludności polskiej do Niemiec ( pisze Pani o okresie przed 2 wojną). Niestety obawiam się że nie jest ona poparta faktami. Co do emigracji do Ameryki to zgoda. Ale tu nie widze żadnych analogii do emigracji żydowskiej do Polski a polaków do Ameryki. Przypomnę że Polacy w Ameryce asymilowali się z miejscową ludnością . Nie tworzyli polskich szkół i uczyli się języka. Znane są liczne przypadki poborowych z polskimi korzeniami w armii amerykańskiej . Więc kolejny Pani argument jest chybiony.Nie odniosła się Pani do Madagaskaru. Czy nadal chcę Pani lansować idee że „wstrętni” Polacy chcieli tam na siłe przesiedlić żydów z Polski? Ja śię pytam czym? Balonami? Niechęc inteligencji do żydów . Oczywiście Po prostu inteligenja Polska dostrzegała zagrożenie jakie stanowili tak liczni obywatele żydowscy dla tak młodego państwa jak Polska , która dopiero budowała swoją tożsamośc po 123 latach niewoli. Jeszscze raz napiszę Żydzi w większości nie utożsamiali się z Polską . Byli przede wszystkim żydami a dopiero potem Polakami. Zresztą cały czas chcieli mieć własne państwo w Palestynie. Obecnie jest w Izraelu lansowana teza o antysemtyzmie Polaków . Dopuszczają sie twierdzenia że Polacy razem z Niemcami ich mordowali. Na pewno były i takie przypadki. ale nie można tego uogólniać do całego narodu. Zaraz przeczytam że oni najbardziej ucierpieli w ostatni stuleciu. Otóż z tą lansowaną tezą tez się nie zgodze. Znacznie więcej ofiar pochłonoł ” wielki głod” wywołany sztucznie przez Stalina. Więcej zgineło Chńczyków podczas okupacji Japońskiej. Możemy także podykutować o ofiarach Ormiańskich którzy zgineli z rąk Turków.Więc żydzi na pewno nie są narodem najbardziej doświadczonym przez los jak teraz to jest głoszone.

  19. A to też ciekawy artykuł W sam raz pasujący do tego portalu

    Żydowska policja w służbie Niemiec

    Judenraty i żydowska policja w gettach.
    Na podstawie prac i wspomnień: Hannah Arendt, Baruch Milch, Emanuel Ringelblum, Baruch Goldstein, Klara Mirska, Chaim A. Kaplan

    (…)Ta kolaboracja części Żydów z Niemcami była tym bardziej szokująca i wstydliwa ze względu na społeczny charakter jej uczestników. W przeciwieństwie bowiem do Polaków, wśród których z Niemcami godzili się na ogół kolaborować głównie ludzie z marginesu społecznego, męty, wśród Żydów na kolaborację poszła duża część elit z tzw. Judenratów (rad żydowskich). Przypomnijmy tu, z jak ostrym potępieniem tej kolaboracji wystąpiła najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce „Eichmann w Jerozolimie” (Kraków 1987). Napisała tam m.in. (s. 151): „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”. Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę. Arend stwierdziła wprost: „O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano” (tamże, s. 151). Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów. W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady. Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków. O tym wszystkim Gross milczy jak grób w swej książce pełnej tak wielu oszczerczych tyrad oskarżycielskich przeciw Polakom. Postarajmy się więc odświeżyć pamięć o sprawach tej kolaboracji Judenratów i żydowskiej policji, od lat tak gorliwie przemilczanej – wbrew prawdzie historycznej – przez różne wpływowe dziś w Polsce media i wydawnictwa. Żeby uniknąć zarzutów stronniczości, ograniczę się tu do podania przykładów wyłącznie w oparciu o autorów wywodzących się z żydowskich środowisk. Oto niektóre z nich. Żydowski autor Baruch Milch tak pisał w przejmującej relacji o losach Żydów na byłych wschodnich kresach Rzeczypospolitej (woj. lwowskie i tarnopolskie): „W każdym razie Judenrat stał się narzędziem w rękach gestapo do niszczenia Żydów, a jak sami członkowie później się wyrażali, są ‚Gestapem na ulicy żydowskiej’. Powołali Ordnungsdienst [służbę porządkową – J.R.N.] jako organ wykonawczy składający się z najgorszych elementów (…) w gruncie rzeczy Judenrat zaczął prowadzić politykę rabunkową w celu napełnienia własnych kieszeni, by tymi pieniędzmi przekupić władze i gestapo, ale tylko w celu zabezpieczenia losu swoich i najbliższej rodziny. Nie znam ani jednego wypadku, żeby Judenrat bezinteresownie pomógł któremuś Żydowi (…). Do wykonania swoich niecnych czynów, jak ściąganie ogromnych podatków i nałożonych kontrybucji, łapanie do łagrów i napadów na domy żydowskie, Judenraty używały swojej Ordnungsdienst, której dawali procent z łupu, a ci ludzie w liczbie dziesięciu-piętnastu napadali na ludzi, bijąc w okrutny sposób, niszcząc i rabując, cokolwiek się dało, i to ze straszną bezwzględnością”. (Por. B. Milch: „Testament”, Warszawa 2001, s. 106-107).
    Pytanie, czemu Gross nawet jednym zdaniem nie wspomniał w swej przeznaczonej dla Amerykanów ponad 300-stronicowej książce o rabunkach na Żydach dokonywanych przez żydowską policję na zlecenie Judenratu? Czyż to kolejne przemilczenie nie jest jaskrawym dowodem braku u Grossa nawet cienia elementarnej uczciwości intelektualnej?
    W tejże książce Milcha czytamy na s. 126-127: „(…) Judenrat załatwił z tymi mordercami, że do trzech godzin dostarczy im żądane trzysta osób. Sami Żydzi musieli łapać i wydawać braci i siostry w ręce katów, którzy stali na placu folwarku, obok naszego mieszkania, i przyprowadzonych przyjęli pałkami albo nahajkami, a później wywieźli na rzeź do Bełżca (…) Judenratowcy i Ordnungsdienst, przy pomocy ukraińskiej policji i kilku Niemców, którym jeszcze zapłacono, by prędko pracowali, gonili po ulicach, jak wściekłe psy czy opętańcy, a pot się z nich lał strumieniami (…). Straszny to był widok, jak Żyd Żyda prowadził na śmierć (…)”.
    Szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu własnych żydowskich rodaków na śmierć odegrał Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, „król” getta łódzkiego na usługach Niemców. Był on absolutnym władcą getta, w którym kursowały specjalne pieniądze „chaimki” i „rumki” oraz znaczki pocztowe z jego podobizną. Rumkowski urządził sobie harem w jednej willi i wciąż sprowadzał nowe piękne kobiety. W zamian za przyzwolenie Niemców na jego tyranię nad mieszkańcami getta arcygorliwie wykonywał wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediował olbrzymią większość swych poddanych do obozów zagłady. W końcu jednak i jego Niemcy wysłali do Oświęcimia. Podobno natychmiast padł ofiarą swych żydowskich współwięźniów, którzy nie zwlekając ani chwili, natychmiast po przywiezieniu go do obozu spalili go żywcem w obozowym piecu (Por. E. Reicher: „W ostrym świetle dnia. Dziennik żydowskiego lekarza 1939-1945”, oprac. R. Jabłońska, Londyn 1989, s. 29).
    Żydowscy policjanci okrutniejsi od Niemców
    Najsłynniejszy kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelblum tak pisał o żydowskiej policji, która nawet jednym zdaniem nie została wspomniana w „naukowym dziele” Grossa: „Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swych braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź (…). Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy [podkr. – J.R.N.]. Niejedna kryjówka została ‚nakryta’ przez policję żydowską, która zawsze chciała być plus catholique que le pape, by przypodobać się okupantowi. Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski (…). Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag? Do powszechnych po prostu zjawisk należało, że ci zbójcy za ręce i nogi wrzucali kobiety na wozy (…). Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej” (E. Ringelblum: „Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939 – styczeń 1943”, Warszawa 1988, s. 426, 427, 428).
    Wydawali na śmierć rodziców
    Nader bezwzględne świadectwo na temat poczynań żydowskiej policji w Warszawie dostarczył Baruch Goldstein, przed wojną współorganizator bojówek Bundu. Wspominając lata wojny, Goldstein pisał bez ogródek: „Z poczuciem bólu i wstrętu wspominam żydowską policję, tę hańbę dla pół miliona nieszczęśliwych Żydów w warszawskim getcie (…). Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów, spadała na getto jak banda dzikich zwierząt [podkr. J.R.N.]. Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, by je poświęcić na ołtarzu eksterminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać – przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą” [podkr. J.R.N.] (Por. B. Goldstein: „The Star Bear Witness”, New York 1949, s. 66, 106, 129). Klara Mirska, Żydówka, która opuściła Polskę w 1968 roku, nie miała w swych wspomnieniach dość złych słów dla odmalowania niegodziwości niektórych przedstawicieli środowisk żydowskich w czasie wojny. Opisała np. następującą historię: „Syn przewodniczącego Judenratu jednego z gett został skazany przez Niemców na śmierć. Przyprowadził go na egzekucję jego ojciec. On miał go powiesić w ciągu kilku minut. Gdyby tego nie uczynił, miał sam zostać powieszony. Taki niesamowity żart wymyślili Niemcy. Ojciec, któremu chęć pozostania przy życiu przysłoniła wszelkie uczucia miłości rodzicielskiej, zaczął poganiać syna. Czynił to na oczach rozbawionych Niemców i stojących w milczeniu przy tej scenie Żydów: ‚No, prędko rozbieraj buty! No, pośpiesz się, i tak ci nic nie pomoże'” (Wg K. Mirska: „W cieniu wielkiego strachu”, Paryż 1980, s. 447). W sierpniu 1942 r. żydowski policjant Calel Perechodnik w getcie w Otwocku wyciągnął z bezpiecznej kryjówki swoją żonę i córeczkę i odprowadził je do transportu śmierci.
    Czemu o takich przypadkach zezwierzęcenia niektórych Żydów nie informuje Amerykanów Gross, tak gorliwie rozpisujący się na temat sadyzmu Polaków? Warto przytoczyć, co ten sam Perechodnik, skądinąd nienawidzący bez reszty Polaków, wypisywał na temat swych własnych kolegów z żydowskiej policji: „Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla policjantów żydowskich w Warszawie (…). Skamieniały im serca, obce stały się wszelkie ludzkie uczucia. Łapali ludzi, na rękach znosili z mieszkań niemowlęta, przy okazji rabowali. Nic też dziwnego, że Żydzi nienawidzili swojej policji bardziej niż Niemców, bardziej niż Ukraińców” (C. Perechodnik: „Czy ja jestem mordercą?”, Warszawa 1993, s. 112-113). Nader bezwzględny jest osąd Judenratu i żydowskiej policji, zawarty w dzienniku byłego dyrektora szkoły hebrajskiej w Warszawie Chaima A. Kaplana. W swym dzienniku Kaplan nazwał wprost Judenraty „hańbą społeczności warszawskiej”.
    Wielokrotnie piętnował zbrodniczą działalność żydowskiej policji, pisząc m.in.: „Żydowska policja, której okrucieństwo jest nie mniejsze od nazistów, dostarczała do punktu przenosin na ulicy Stawki więcej [osób – przyp. J.R.N.] niż było w normie, do której zobowiązała się Rada Żydowska (…). Naziści są zadowoleni, że eksterminacja Żydów jest realizowana z całą niezbędną efektywnością. Czyn ten jest dokonywany przez żydowskich siepaczy (Jewish slaughterers) (…). To żydowska policja jest najokrutniejszą wobec skazanych (…). Naziści są usatysfakcjonowani robotą żydowskiej policji, tej plagi żydowskiego organizmu (…). Wczoraj, trzeciego sierpnia, oni wyrżnęli ulice Zamenhofa i Pawią (…). SS-owscy mordercy stali na straży, podczas gdy żydowska policja pracowała na dziedzińcach. To była rzeź w odpowiednim stylu – oni nie mieli litości nawet dla dzieci i niemowląt [podkr. J.R.N.]. Wszystkich z nich, bez wyjątku, zabrano do wrót śmierci” (Por. „Scroll of Agony. The Warsaw Diary of Chaim A. Kaplan”, New York 1973, s. 384, 386, 389, 399). Na s. 231 swej książki Kaplan cytuje jakże gorzki ówczesny dowcip żydowski. Miał on formę krótkiej modlitwy: „Pozwól nam wpaść w ręce agentów gojów, tylko nie pozwól nam wpaść w ręce żydowskiego agenta”

  20. „W zamian za udzielenie jakiejkolwiek pomocy zażądał on pisemnego zapewnienia, że Żydzi podejmą walkę ze Związkiem Radzieckim, jeśli zajdzie potrzeba zbrojnego wystąpienia przeciwko Armii Czerwonej.

    Na to z kolei nie chciał się zgodzić dowódca ŻOB, Mordechaj Anielewicz.”
    Wystarczy postawić się w położeniu Grota-Roweckiego. Trudno wspomagać siły kogoś kto może się opowiedzieć przeciwko tobie lub nie wspomóc cię w walce z innym wrogiem niż Niemcy. Doszukiwanie się antysemityzmu w logicznym myśleniu to przesada. Można zarzucać brak ludzkiego współczucia, ale tylko tyle. Priorytetem dla AK była walka o Polskę (tak zgodnie z prawicowymi poglądami). Co zaś tyczy się obaw AK-owców wobec sił rosyjskich i polityki ZSRR, były uzasadnione.

  21. Wsciekły Wąż – „Otóż łaskawa Pani z przykroscią stwierdzam że myli się Pani i nie potrafi Pani odnieśc się do moich tez. W googlach można sprawdzić kto to był Zeev Zabotyński. Tylko nie ustosunkowała się Pani do tego co zrobił i czy państwo Izrael powinno oddać pożyczone pieniądze czy nie.”
    Po pierwsze: ja dyskutuję z argumentami nie teazmi.
    Po drugie: jeżeli chcesz rozliczać Żydów z tego co są winni Polsce – to sam sobie odpowiedz – czy Polska rozliczyła się z Żydami? Pierwszy z brzegu przykład: polski rząd zarekwirował nazwisko „E. Wedel” jako markę produktu. Że uczynił to bezprawnie przyznał sam, pod naciskiem Zachodu, zmieniając nazwę na „d. Wedel”, dawny Wedel – czy kiedykolwiek słyszałeś by za to rozliczył się? Dlatego też nie rozwijam tego twojego postulatu, bo to jest demagogia nie argument.

    „Dosyć ciekawa jest teza o masowej emigracji ludności polskiej do Niemiec ( pisze Pani o okresie przed 2 wojną). Niestety obawiam się że nie jest ona poparta faktami.”
    Litości, nawet książki o tym piszą:
    Rozdział pierwszy poświęcony jest polskiemu wychodźstwu zarobkowemu do Niemiec w okresie do zakończenia pierwszej wojny światowej. Punktem wyjścia jest charakterystyka głównych przeobrażeń społeczno-gospodarczych na ziemiach polskich w XIX wieku jako podłoża kształtowania się potencjału emigracyjnego ich mieszkańców. Kolejno – przedstawiane są początki i rozwój emigracji sezonowej oraz warunki pracy i sytuacja socjalno-bytowa polskich obieżysasów. Następny punkt prezentuje dyskryminacyjną politykę Prus wobec polskich robotników sezonowych, przybywających z Królestwa Kongresowego oraz Galicji.” //ksiegarnia.ipiss.com.pl/index.php?nr_rok=0508
    a ty piszesz o braku faktów!

    „Znane są liczne przypadki poborowych z polskimi korzeniami w armii amerykańskiej . Więc kolejny Pani argument jest chybiony”
    A zapoznałeś się ze stanowiskiem komisji rekrutacyjnych przyjmujących poborowych zwłaszcza w „gorącym” czasie – sierpień 1939? – ciekawa lektura – ale by polemizować – sam odszukaj.

    „Nie odniosła się Pani do Madagaskaru. Czy nadal chcę Pani lansować idee że „wstrętni” Polacy chcieli tam na siłe przesiedlić żydów z Polski? Ja śię pytam czym? Balonami?”
    Po pierwsze” nigdzie nie napisałam „wstrętni” – tym bardziej nie wynika to za słów, które użyłam.
    Po drugie – nawet nie zagłębiłeś się w temat – gdyby tak było wiedziałbyś o zamierzeniach rządu.

    „Obecnie jest w Izraelu lansowana teza o antysemtyzmie Polaków”
    co ma piernik do wiatraka? Ja mówię o stosunkach narodowościowych między Polakami i Żydami a nie o antysemityzmie – czytanie ze zrozumieniem się kłania.

    na zakończenie:
    Dzieci żydowskie w okresie międzywojennym uczyły się w szkołach razem z Polakami (miały osobno religię) – raczej tylko w dużych miastach były szkoły żydowskie tylko dla dzieci pochodzenia mojżeszowego.
    Artykuł o policji żydowskiej ciekawy – jednak dla znawców tematu to żadna nowość. Jak chcesz poczytaj o innych ciekawostkach: franciszkanin w szeregach SS lub inny przypadek żydowski młodzieniec w SS – to naprawdę ciekawe publikacje.

  22. Tak właściwie by zakończyć dyskusje poczytajcie jeszcze to:
    Dostawy broni : //pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_Getto

    Przekazywanie pierwszych partii broni do warszawskiego getta przeznaczonych dla obu żydowskich organizacji bojowych: Żydowskiego Związku Wojskowego powiązanego z prawicową partią Syjonistów-Rewizjonistów i stowarzyszonym z nią młodzieżowym Betarem[2][3], oraz lewicowej Żydowskiej Organizacji Bojowej związanej z socjalistycznym Bundem, rozpoczęto już w grudniu 1942 roku[4]. Akcja przekazywania broni żydowskim konspiratorom została poszerzona po skutecznej akcji zbrojnej ŻOB przeciwko hitlerowcom w styczniu 1943, pozytywnie ocenionej przez polskie podziemie[5]. Według danych zebranych przez Władysława Bartoszewskiego, okręg warszawski AK przekazał ŻOB: 90 pistoletów z dwoma magazynkami oraz amunicją, 600 granatów ręcznych (w przybliżeniu 500 obronnych i 100 zaczepnych), 1 erkaem, 1 pistolet maszynowy, oraz około 165 kg materiałów wybuchowych (głownie szedytu produkcji konspiracyjnej) i około 400 zapalników do nich (także produkcji własnej) i plastik ze zrzutów angielskich.

    „… oglądałem arsenał broni ŻZW. Lokal mieścił się w domu niezamieszkanym, tzw. dzikim, przy ul. Muranowskiej nr 7, w sześciopokojowym lokalu na pierwszym piętrze.(…). W dużych salach były zawieszone na wieszakach rozmaite rodzaje broni, a więc karabiny maszynowe ręczne, karabiny, rewolwery najrozmaitszego gatunku, granaty ręczne, torby z amunicją, mundury niemieckie intensywnie wyzyskane podczas akcji kwietniowej itp.(…) W czasie mojej obecności dokonano u byłego oficera armii polskiej zakupu broni na ćwierć miliona złotych, na co dano zaliczkę w wysokości 50 000 zł. Zakupiono 2 karabiny maszynowe po 40 000 zł każdy, większą ilość granatów ręcznych i broni”. – Emanuel Ringelblum dziennik 1943.[6][7]

    Podobnej pomocy powiązana z AK organizacja bojowa Korpus Bezpieczeństwa udzieliła ŻZW, który to według jednego źródła otrzymać miał przez lub bezpośrednio od KB: 15 karabinów maszynowych, 20 pistoletów maszynowych, ponad 40 karabinów i 170 pistoletów, 1000 granatów oraz amunicję[8]. Dzięki tym kontaktom ŻZW był w dniu powstania dużo lepiej niż ŻOB wyposażony w broń[9]. Według relacji Henryka Iwańskiego: „Dostarczaliśmy (…) od roku 1940 do 1943 broń, amunicję i granaty (…) W marcu i kwietniu 1943 roku przed wybuchem powstania dostarczyliśmy do getta duże ilości broni maszynowej i ręcznej, amunicję kilkanaście skrzynek granatów „filipinek” (…) W toku powstania w getcie nasi ludzie, głównie strażacy – członkowie OW KB około 20 razy dostarczyli bojowcom żydowskim amunicję”.[10] O uzbrojeniu ŻZW pisze w swoim pamiętniku żydowski historyk oraz naoczny świadek Emanuel Ringelblum, który odwiedził ich kwaterę i był pod wrażeniem zgromadzonego przez nich arsenału broni. Widział różne rodzaje broni zawieszone na ścianach, a także był świadkiem zakupu przez żydowskich bojowników kolejnej partii uzbrojenia.[11][12]

    Pomoc Armii Krajowej jeżeli chodzi o zaopatrzenie w broń potwierdził Marek Edelman z lewicowego ŻOBu: „Pod koniec grudnia 1942 roku otrzymaliśmy nasz pierwszy transport broni od Armii Krajowej. Nie było tego wiele, tylko 10 pistoletów. Nie mniej umożliwiło to naszą pierwszą akcję zbrojną […] Pod koniec stycznia 1943 r. otrzymaliśmy pięćdziesiąt większych pistoletów i pięćdziesiąt pięć granatów od Komendy Głównej AK […] W marcu 1943 każdy z naszych partyzantów miał pistolet i 10 – 15 sztuk amunicji, 4 – 5 granatów i tyle samo butelek zapalających. Dwa lub trzy karabiny przydzielone były do każdej sekcji dzielnicowej. Mieliśmy jeden tylko karabin maszynowy.”[13]

    Oprócz dostaw broni dowódca AK gen Stefan Rowecki „Grot” zlecił również przeprowadzenie pomocy instruktażowej oraz szkoleń dywersyjno-bojowych, polegających głównie na nauce konstruowania bomb, granatów oraz butelek zapalających prowadzonych przez zastępcę dowódcy Kedywu Okręgu Warszawskiego kpt. Zbigniewa Lewandowskiego. Szkolenia te skierowane były do członków ŻOB-u. ZŻW nie był uznawany przez kierownictwo AK, jednak członkowie tej organizacji należący do Betaru szkoleni byli w działalności wojskowej oraz dywersyjnej już od lat 30-tych przez oficerów wojska polskiego, a znaczna część kierownictwa ŻZW była wcześniej żołnierzami w polskiej armii[2][9].[14]

  23. AK sama miał tak mało borni, że dziw bierze na myśl o powstaniu jaki zorganizowali…. Żydzi po raz kolejny oczerniają nas Polaków. Zachęcam do lektury „Mity przeciwko Polsce” L. Żebrowskiego.

  24. Ciesze się bardzo, że istnieje w Internecie taka strona jak ta. Dobrze, że istnieją jeszcze strony gdzie można znaleźć ciekawie napisane i profesjonalne teksty. Mam nadzieję, że strona będzie nadal się rozwijać. Powodzenia :)

  25. Tematyka ważna i kontrowersyjna to i komentarze różne się posypały ;] dobrze, że wśród polaków wciąż żywa jest dyskusja o historii i żywe są przejawy jej pielęgnowania, np fajne jest to, że młodzi noszą koszulki patriotyczne Surgepolonia – miła odmiana na ulicach miasta!

  26. Nie ma co się dziwić, że tak zachowało się AK. Po pierwsze żydzi przez całą wojnę poddawali się Niemcom bez najmniejszego oporu, ba sami siebie wysyłali do Oświęcimia. Polacy mówili im aby ci zaczęli walczyć, ale tam każdy dbał o siebie, mieli w nosie sąsiadów, często byli kapo, pracowali w granatowych a co bogatsi imprezowali z żołnierzami niemieckimi. Co więcej tak jak pisał gebilis AK pomogło na tyle na ile mogło i żadne zakłamywanie historii tego nie zmieni.

  27. Problem żydowski w czasie okupacji jest bardzo skomplikowany i nie sposób jednoznacznie go ocenić.
    WINY ŻYDOWSKIE.
    Z jednej strony rzeczywiście policja żydowska w sposób haniebny i zbrodniczy walnie przyczyniła się do realizacji Holocaustu. Istotną kwestia jest również radosne witanie Armii Czerwonej i współpraca środowisk żydowskich z bolszewickim aparatem represji na ziemiach zajętych przez Rosję sowiecką. Kwalifikuje sie to jako ewidentna nielojalność, a nawet zdrada. Ten fakt był szeroko znany w Polsce i mógł on mieć istotne znaczenie dla losów nawet poszczególnych jednostek.

    WINY POLSKIE
    Polskie donosicielstwo do niemieckiej policji było na ogromną skalę. Jest to fakt znany polskim historykom. Skarżyło się na to przede wszystkim dowództwo AK w meldunkach do Londynu. Dużą część donosów na szczęście przechwytywali pracownicy poczty, działający na rzecz AK. O skali polskiego donosicielstwa na polskie podziemie świadczy fakt, że Abwehra miała fantastycznie rozpracowane nie tylko struktury AK, ale nawet dokładnie znała lokalizację magazynów broni i drukarni. O mapie polskiego podziemia na użytek Abwehry z naniesionymi lokalilzacjami niedawno pisał Waldemar Łysiak. Tym bardziej kwitło donosicielstwo na ukrywających się Żydów.

    Ma rację Bartoszewski, że największym zagrożeniem dla osób ukrywających Żydów był przede wszystkim Polak. Jednym z dowodów, że można było żyć bez ukrywania się, jest historia rodziny znanego pisarza Igora Neverly, którego żona była Żydówką. Ale oni mieszkali na osiedlu gdzie nie donoszono, czyli na żoliborskim WSM. Była próba szantażu ze strony szmalcownika spoza osiedla, lecz za wczasu został on załatwiony przez Witolda Pileckiego, wówczas mieszkającego na tymże samym osiedlu. Historia ta opisana jest przez Jarosława Abramova, syna Igora Neverly w książce „Lwy z mojego podwórka”.

    Na południu Polski, gdzie teren sprzyjał ukrywaniu się, mimo to Żydzi tam nie przetrwali. Dzięki Polakom. Przecież Niemcy fizycznie nie byli w stanie kontrolować całego okupowanego obszaru. Opowiadała mi Żydówka, która zdecydowała się wyjechać do Niemiec, bo tam czuła się dużo bezpieczniej niż w Polsce. Dostała się do pracy w niewielkim gospodarstwie rolnym u niemieckiego chłopa i za wszelka cenę starała się unikać Polaków. Bo Polacy w przeciwieństwie do Niemców mieli dar rozpoznawania Żydów i dlatego byli dla niej śmiertelnym zagrożeniem. Zresztą jadąc z rodzinnego Lwowa do Niemiec, musiala dwa razy uciekać z pociągu, bo rozpoznały w niej Żydówkę śląskie kobiety polskiego pochodzenia. Podobne rozwiązanie wyjazdu do Niemców wybrał Leopold Tyrmand.

    Największe zagrożenie dla ukrywających się Żydów stanowiły polskie dzieci. Które z demaskowania Żydów zrobiły sobie sportową rozrywkę. To jest doskonale znana rzecz. W eksterminacji Żydów bardzo odznaczyła się również granatowa policja. Mojego krewnego w Warszawie, który był wtedy chłopakiem wziął granatowy za ucho i kazał podzielić się teraz i w przyszłości wiedzą o tym, gdzie ukrywają się Żydzi. Ten na szczęście nic nie wiedział, bo go to nie interesowało. Sport w demaskowaniu Żydów przez dzieci, jest najlepszym dowodem, jaki był stosunek do tej sprawy dorosłego społeczeństwa. Mnie Żydzi mówili – my nie mamy pretensji żeście nie ukrywali. Mamy pretensje, że wydawaliście Niemcom.

    To co, opisałem to zaledwie fragmencik problemu. Bo przecież bohaterstwo tych, którzy pomagali i ukrywali, było nieprawdopodobne. Nieziemskie. Obawiam się, że nie jest to jednak wystarczająca przeciwwaga dla zbrodniczości i podłości wielu naszych rodaków.

    NIE SPOSÓB ZROBIĆ POLSKIEGO ROZRACHUNKU z CZASAMI II WOJNY. Bo po wojnie nie pozwalał na to komunizm, a teraz nie pozwala Gazeta Wyborcza, której intencją jest całkowite rozprawienie się z polskością.

    • No i co jasnie pan wielmozny dołozy do tego dołozy no moze mordesrtw rzeczuwieście było wiecej jesli doliczzmy slaskie i kaszubskie osoby, ale Polacy jako tacy zamordowal;i okolo podobnej liczby co uratowali za pieniadze,pracę czy pomoc domową albo za taklie rzeczy a póżniej darmowo…pewnie było około 28-31 tyś czyli mniej wiecej podobnie…

      • Opinia, morus: Piszecie tylko o marginesie polskiego społeczeństwa i czynach popełnionych przez pojedynczych kryminalistów. Takie rozdmuchiwanie proporcji kompletnie niczemu dobremu nie służy, wręcz przeciwnie. A co do granatowej policji, to zauważcie, że oni byli przede wszytkim wcielani do tej organizacji siłą przez Niemców i pod groźbą kary śmierci.

  28. „… no i w tym momencie usuwam „Ciekawostki Historyczne” z mojego kanału RSS w przeglądarce… Powodzenia”
    A ja na oprócz tego z ulubionych linków. Widzę, że polityczna poprawność zwycieżyła. Następny artykuł będzie o tym, jak to odkryto, że faktycznie w Katyniu to Niemcy zabili Polaków.

  29. Morus,

    dziękuję! Bardzo bolałem od lat, iż z jednej strony mamy środowisko Gazety Wyborczej, które zamiast odkrywać niechcianą prawdę, posługuje się kłamstwem, z drugiej pseudopatriotów, pozwalających o naszej historii pisać tylko dobrze.

    I miałem ogromny dysonans czytając wspomnienia Żydów, którzy przeżyli, jak bardzo musieli uważać na Polaków, nie tylko szmalcowników, a z drugiej czytając, jak to Polacy z poświęceniem ich ratowali.

    Pozdrawiam

  30. Tiaa.. wydaje się ze niemcy popełnili fatalny błąd likwidując zydów zamiast zaprząc ich do swej machiny zniszczenia. I całe szczęście dla nas bo gdyby to uczynili nie byłoby komu mówic po polsku. Niech nikt nie zarzuca mi przesady, wystarczy zwrócić uwagę na żydowską policję i jej rolę w ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej. NKWD w każdym razie na żydach się nie zawiodł.

    • argument totalnie na poziomie zaślepionego i nie znającego historii antysemity – ten sam argument można przytoczyć dla wszystkich narodów na ziemi – i ty właśnie zaślepiony człowieku jesteś koronnym dowodem mojej tezy – teraz nie mordujesz ale gdyby okoliczności się zmieniły byłbyś zwykłym oprawcą – tacy jak kaci z ss czy nkwd lub sprzedajne żydowski gnidy.

  31. Skad sie wziely oczekiwania ze AK da im bron?! I dobrze ze im nie dali gdyz z zydow tacy wojownicy jak z koziej dupy traba.W calej tej ruchawce zwanej szumnie „Powstaniem w getcie ” zabili raptem 16 niemcow i to pewnie przypadkowo.Tak na marginesie dodam tylko ze niemcom nie udalo sie stworzyc polskiego legionu SS ale gdyby takie haslo rzucic zydom to walily by tlumu.Zastanawia mnie jeszcze jedno dlaczego tak malo sie mowi o udziela zydow w eksterminacji swoich ziomkow jako pomagierzy niemcow?

  32. Niezłe. Antysemici zaprzeczają temu, by w AK jakikolwiek antysemityzm kiedykolwiek zaistniał.
    Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Jeżeli kłamiecie, że Polacy nigdy nie byli antysemitami, to powinniście wypowiadać się o Żydach przyjaźnie.

  33. Polacy mogli uniknąć wojny z Hitlerem.
    Jeden z Żydów powiedział, że Hitler zaatakował Polskę w celu zagłady Żydów, gdyby Żydzi nie zamieszkiwali Polski, wtedy do inwazji Hitlera i Niemców na Polskę by nie doszło. Ja myślę, że gdyby Żydzi kiedy zamieszkali w Polsce, gdyby żyli tak jak Polacy, gdyby się nie obrzezali i nie znakowali i nie uważali siebie jako inny naród, wtedy również interwencji zbrojnej moglibyśmy uniknąć. Masowa emigracja Żydów z Ameryki do Polski była w latach trzydziestych, kiedy Żydzi za darmo przejmowali Polskie ziemie, Żydzi sami w sobie nie byli źli, jednak kiedy osiedlali się w naszym kraju, rabini żydowscy budowali wtedy synagogi, w których uczono Żydów, że Polacy to goje, czyli gorszy gatunek człowieka, który powinien dla Żydów pracować. Od tamtej pory Żydzi zaczęli wykorzystywać ociemniałe jak na tamte czasy społeczeństwo, Żydzi posiadając doświadczenie z Ameryki zaczęli zajmować się handlem, Polacy pracowali na polach, a Żydzi wszystkim handlowali i sprzedawali Polakom, bogacąc się na gojach w ten sposób . Następnie Żydzi gdy zobaczyli, że z Polakami poszło im tak łatwo, chcieli spróbować podobnych praktyk również w Niemczech i innych krajach i wtedy wszystko się zaczęło. Żydzi zaczęli się bogacić, a społeczeństwo Niemiec zaczęło ubożeć i buntować przeciwko Żydom, wystraszyli się wtedy również baronowie bankowi w Ameryce i Anglii, którzy chcieli przejąć dominację nad Europą, a na drodze stanęli im Żydzi z Europy, dlatego trzeba było coś zrobić, skorzystał na tym Hitler i Niemcy, które były do Żydów wtedy wrogo nastawione, bo znalazły wsparcie finansowe od baronów na rozpoczęcie wojny . Teraz gdy minęło już tyle lat od wojny, kiedy Polska jest teraz w demokracji pod okupacją Żydów którzy chcą odebrać Polsce grunty, myślę sobie, że Polacy nie mają żadnych szans w walce w sądach, bo jak Polak który zamieszkuje kamienicę w Warszawie jak on może wygrać w sądzie sprawę, ze stowarzyszeniem żydów w Polsce, Izraelem, Amerykanami i ambasadorami z tych krajów, Żydzi walczą bowiem o odzyskanie gruntów w zorganizowanej grupie międzynarodowej. Żydzi przejmowali ziemie Polskie w Polsce za darmo kiedy się osiedlali, po II wojnie światowej dwukrotnie otrzymywali od Państwa Polskiego odszkodowania za utracone mienia gdy wyjeżdżali do Ameryki, w Ameryce również dostali odszkodowania i pomimo tego teraz znowu chcą odebrać Polakom ziemie. Stowarzyszenie Żydów powiedziało,że jeżeli kościół che, to dlaczego my nie możemy również spróbować, ale czy nie ma żadnego szacunku i litości dla kraju który od pokoleń jest rozkradany i niszczony, czy nie ma już żadnej nadziei nawet teraz w demokracji, gdzie wszyscy obiecali nam wolność, czy nie możemy już o tej wojnie zapomnieć, czy znowu musimy do niej wracać.

  34. A co to Armia Krajowa to był jakiś hipermarket z bronią albo wypożyczalnia broni ???
    Jak sobie Żydzi chcieli postrzelać to mogli sobie kupić trochę karabinów u Niemiaszków .

  35. W gettcie warszawskim działały dwie ideologiczne organizacje (duży skrót): syjoniści (odmiana narodowego socjalizmu, poplątana z komunizmem) i faszyści (lub rewizjoniści – tak syjoniści określali pozostałych). Syjoniści stworzyli ŻOB, a „faszyści” Betar. Działalność ŻOB to: denuncjacja Niemcom bojowników z Betar, zabijanie przeciwników politycznych, wymuszanie (tzw. zbiórka) pieniędzy, kupowanie broni (pistoletów – do ich działalności nadawały się wyśmienicie, bo do walki wcale) budowa bunkra do przetrwania (z wodą i elektrycznością), współpraca z komunistami, żądania od AK broni (pistoletów, karabinów nie chcieli), zapewnienie ochrony przez AK bojowcom i ich rodzinom, nawoływanie w czasie powstania do ukrywania się przed Niemcami. A co robił znacznie liczniejszy Betar: kupował broń (w tym karabiny), produkował amunicję, materiały wybuchowe i koktajle mołotowa, likwidował denuncjatorów, współpracował z AK (w swoich szeregach mieli też przedwojennych polskich oficerów żydowskiego pochodzenia). ŻOB szykował się do przetrwania, ale tylko dla swoich bojowców, a Betar do walki z Niemcami i przetrwanie lub godną śmierć dla wszystkich Żydów. AK doskonale zdawała sobie sprawę z tego faktu i nie widziała sensu wspierać gangsterów z ŻOBu. W trakcie powstania w gettcie okazało się, że AK miała rację. Akcje ŻOBu to nocne patrole, kiedy to teren getta opuścili juz Niemcy i obrona bunkra (jak Niemcy go odkryli, to kazali poddać się – cywile wyszli, a bojowcy strzelili sobie w głowę). W tym czasie kwatera główna rewizjonistów Betar broni się cztery dni z flagą Dawida i Polską na budynku. W obronie brało też udział czterech żołnierzy AK. Potem AK nadała Krzyż Virturti Militari Żydowi Michałowi Klepfiszowi członkowi Betar. Miał o to pretensje Marek Edelman – bo przecież krzyż powinien dostać Anielewicz. ŻOB ukrywał się a Betar walczył.
    Artykulik spłaszcza tematykę relacji polsko-żydowskich i pokazuje jak daliśmy się omotać propagandzie syjonistycznej. Historię piszą ci co przetrwali i mamy terez jedyną interpretację syjonistyczną. A o Betar i normalnych uczciwych Żydach prawie nikt nie słyszał.

    • Nieustannie zadziwia mnie poziom bucostwa w komentarzach tutaj. Sami studenci historii i prawa UJ? Gęby pełne frazesów o bohaterach i pisanie „żydzi” małą literą.

      Doczytajcie, zamiast powtarzać usłyszane od starych, krakowskich, głupich konserwatystów z tytułem doktora, frazesy o niepodważalnym bohaterstwie AKowców. Jesteście głupcami bez szacunku do historii.

    • proponuje wziąć mocniejsze leki wraz z mocnymi tabletkami na wstrzymanie – chociaż na ten stan raczej nic nie pomoże ale próbować warto bo potem są przeżuty na inne organy – narazie ból dupy aż tak nie dokucza ale jak pójdzie wyżej gówno to zacznie mieszać się z rozumem – trzeba reagować wcześniej

  36. Ale o co chodzi?
    Żydzi dostali uczciwą propozycję – dajemy wam broń, która jest ciężka do zdobycia i pomagamy teraz wam, a jak wejdą ruskie, wy pomożecie nam.
    Żydzi mieli taką uczciwą propozycję w głębokim poważaniu, więc wyszło jak wyszło.
    Gdzie tu jest antysemityzm?

  37. powiedzmy sobie szczerze, z perspektywy AK oddawanie cennej boni, ludziom którzy nie mieli większych szans nawet nie wygrać, ale zadać Niemcom zauważalne straty tylko dla tego, że widzi im się zginąć tą bronią w ręku byłoby co najmniej lekkomyślne.

  38. Gros jest przedstawicielem zaklamaniazydowskuego i obkudy Lze ybierajac fakty przychylne tylko zydom wlazi w duoe ze lobby zydowskue da mu nagrode.
    Obudzcie sie i zobaczcie jaki faulsz roztacza gross nad innymi narodami!!!!

  39. jak slucham tego waszego gegolenia ,to mi rece opadaja ,broni wam nie dali ,a sami taka najinteligentniejsza nacja jestescie i nie potrafiliscie cos stworzyc wlasnym sumptem?..bo akuratnie jakies strzeladlo typu Sten mozna zrobic w waronkach konspiracyjnych,i robiono,wabil sie blyskawica i nie tylko ,powstalo wiele egzemplazy roznych typow ,kawalek rurki gazowej,lufa nie musiala byc gwintowana ,a nawet gwintowane robiono . w afganistanie, kalachy robili w piwnicy ,wiertarek nie mieli to krecili wiertla cieciwa luku .no ale chchcieli robic , a chciec to modz .cos nie tak z ta wasza inteligencja .nie sztuka jest robic wynalazki przy pogodzie slonecznej ,bo wtenczas ich nie trzeba.

      • zagladnolem do wiki i tam pistolet maszynowy BLYSKAWICA produkowany w konspiracji w literaturze swiatowej jest uznany jako volkssturm gewer Mp-3008, technologicznie byl porownywalny z angelskim stenem ,Mp-40 , wykonano 700 sztuk ,tyle co grupa zydow w warsztatach w oswiecimiu robila dziennie Mp-40 dla niemcow.

        • jak w osiemswiniu potrafili robic 700 sztuk Mp40 dziennie,a tych obozow bylo multum ,i zaden nie sabotowal to przyczyniali sie automatycznie do unicestwienia swojego narodu.bo ja znalem srodowisko kolejarzy stacji Krakow-Plaszow,biezanow ,ktorzy otwierali wagony z bronia i dematerializowali niemcom bron,amunicje,przy przetaczaniu wagonu tak go pierdolneli ze sie sam otworzyl ,i nie tylko,potrafili wygospodarowywac cale krowy,konie z transportow,poszedl pieszo do roboty a z powrotem przyjechal na kuniu w.ot dzielo

        • najlepsza byla technika wywabienia konia ,krowy z wagonu ,trzeba bylo go ustawic rownolegle do przesownych drzwi a potem podbic mu tylne nogi ,ja to sie udalo to byl juz nasz,potem przegonic go na laki pomiedzy Wisla a drozdzownia i sprawa byl bif.ewakuacja odbywala sie wieczorem pod oslona nocy

  40. Problem relacji polsko-żydowskich to problem asymilacji kulturowej (nie religijnej, gdyż ona nastąpić nie musi) a z drugiej strony problem akceptacji „nowych” w strukturze narodu podsycany przez przez ideologów „jedynie słusznych poglądów”. Edelman, niewątpliwie bohater ale raczej „mimo woli”, nie do końca wiarygodny w relacjach chociażby ze względu na brak odpowiedzi na pytania o ŻZW. Historia tych ostatnich w świetle chociażby tych znanych faktów o nich wspaniała a zarazem tragiczna. Niezłe jak na warunki okupacji i getta uzbrojenie, obrona Placu Muranowskiego i likwidacja resztek oddziałów przez Niemców w lasach pod Warszawą po denuncjacji przez skrajnie prawicowy odłam byłego KB. Myślę, że historia ŻZW wymaga przedstawienia Polakom bardziej niż wyjaśnianie nam żalu ŻOB-u do AK za brak broni, o nich wiemy dość dużo, natomiast o ludziach którzy pomimo różnic czuli konieczność walki u boku Polaków wiemy niewiele i przede wszystkim nie oddajemy im należnej chwały.

    Chciałbym też przypomnieć, że prócz Żydów którzy nie czuli konieczności służenia Polsce była równie duża grupa tych, którzy taką potrzebę czuli, 160 tysięcy żołnierzy „Września 39”, gen. Bernard Mond (Piłsudczyk, określony przez biografa jako „nieuleczalnie chory na niepodległą Polskę”) i jego syn oficer polskiego wywiadu, Hannenberg jeden z dowódców Dywizjonu 303, komandos Sam.Komp.Komandosów kpt. Herszel Jedwab czy w końcu 3 tysiące Żydów żołnierzy polskich, wrześniowych jeńców którzy odmówili zdjęcia mundurów i zostali rozstrzelani 3 listopada 1943 roku na Majdanku a którzy do dzisiaj nie doczekali się nawet porządnego pomnika.

    Myślę, że tym szacunek należy się chociaż „Towarzyszą Broni”

    pzdr

  41. Pewien mądry Żyd powiedział kiedyś, że największymi antysemitami są Żydzi. A co do dostarczania broni ŻOB-owi to odmowa miała podłoże pragmatyczne a nie ideologiczne (czyt.antysemickie). AK miało zadanie gromadzić zapasy broni na czas narodowego powstania. A co z tego wyszło widać było 01.08.1944. Drużyna (10 żołnierzy) 1 pm. 2 pistolety i kilka ,,filipinek”. Każdy przekazany wcześniej pistolet dla chcącej umierać z honorem grupki (ŻOB stanowił promil społeczeństwa getta) był narodowym samobójem. Tak to wtedy wyglądało. Jałta rozwiązała ten problem.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

polki-4
w czasie rzezi wołyńskiej ukraińscy mężowie zabijali swoje polskie żony? Do tych zbrodni popychała ich ideologia nacjonalistyczna.

rosyjskie-sieroty
Finowie mieli własne obozy koncentracyjne? Za ich drutami zamęczali i swoich własnych współobywateli i jeńców radzieckich w czasie drugiej wojny światowej.

piegi
dawniej piegi uważano za paskudny defekt urody? Panie walczyły z nimi z gorliwością godną lepszej sprawy!