Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Kim jeszcze był Winston Churchill? Chociażby murarzem

Chartwell House. To tutaj Churchill dawał upust swoim murarskim ciągotom (fot. Eugene Regis, CC BY 2.0).

Chartwell House. To tutaj Churchill dawał upust swoim murarskim ciągotom (fot. Eugene Regis, CC BY 2.0).

Jakiś czas temu opowiadaliśmy Wam o tym, że najsłynniejszy premier w historii Wielkiej Brytanii parał się nie tylko polityką, ale też na przykład malarstwem. Był przy okazji najbardziej płaczliwym politykiem XX wieku, a niewykluczone, że także ciemnym charakterem stojącym za morderstwem Benita Mussoliniego. Kim poza tym?

Jednym z mniej znanych epizodów z życia Winstona Churchilla jest jego kariera… murarska. Wprawdzie ten znany polityk wywodził się z brytyjskiej elity, ale lubił od czasu do czasu ubrudzić sobie rączki. W zakupionym w 1922 roku majątku Chartwell budował sadzawki, stawy i altany. Większość prac wykonywali najęci robotnicy, ale powiększaniem basenu Churchill postanowił się zająć samodzielnie. Brzegi zbiornika wykładał cegłami i kamieniami. Jego ochroniarz, Walter Thompson wspominał:

Co oczywiste, Winston był rzemieślnikiem, ja natomiast robolem. Mieszałem wielkie ilości zaprawy murarskiej, ale wciąż nie mogłem nadążyć za tempem, w jakim on ją zużywał. Zwykle tam, gdzie kto inny nakładałby zaprawę kielnią, Winston używał łopaty.

Churchilll odpoczywający przed swoją posiadłością Chartwell. Być może właśnie przed chwilą zakończył prace murarskie

Churchilll odpoczywający przed swoją posiadłością Chartwell. Być może właśnie przed chwilą zakończył prace murarskie (Źródło: The First Pint).

Temat podchwyciła londyńska prasa, opisując na swoich łamach przygody Churchilla z murarstwem. Sprawą zainteresował się również George Hicks, sekretarz brytyjskiego związku zawodowego murarzy. Wyczuł okazję i zaproponował medialnemu parlamentarzyście członkostwo w organizacji. Churchill, jak to Churchill, oczywiście się zgodził, a nawet opłacił składkę.

Jak wyjaśnia Tom Hickman, autor książki „Ochroniarz Churchilla”, w dowcipie chodziło o przypomnienie fachowcom, że nie powinni pracować przy murarce, jeśli nie posiadają karty związku zawodowego (s. 87).

Sprawa skomplikowała się, kiedy po zaledwie kilku tygodniach zaproszenie zostało cofnięte pod naciskiem członków związku, argumentujących, że minister nie jest rzemieślnikiem. Urażony Churchill postanowił udowodnić kto tu ma rację: z wściekłością odmówił zwrócenia karty członkowskiej. Kolejnego dnia zatrudnił lokalnego budowlańca do postawienia nowego budynku na terenie posiadłości i ogłosił, że pod jego kuratelą będzie pomagać w pracach (s. 82).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.