Ciekawostki Historyczne
XIX wiek

Zamach na Fiodora Berga. Zemsta Rosjan wstrząsnęła Warszawą

19 września 1863 roku w centrum Warszawy doszło do zamachu na Fiodora Berga, rosyjskiego namiestnika Królestwa Polskiego. Starannie przygotowana akcja powstańców styczniowych miała jednak nieoczekiwany przebieg. Jej konsekwencje na długo zapisały się w historii Warszawy.

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki Sławomira Kopra „Polscy terroryści i zamachowcy. Od powstania styczniowego do Trzeciej Rzeczypospolitej”, wydanej nakładem wydawnictwa Harde (wydanie rozszerzone, 2026).

W sierpniu 1863 roku wielki książę Konstanty złożył rezygnację ze stanowiska namiestnika (wyjechał z Warszawy w październi­ku). Jego następcą został hrabia Fiodor Berg – człowiek, który przed ponad trzydziestu laty tłumił powstanie listopadowe.

Berg pojawił się w stolicy już w maju, nosił wówczas tytuł peł­nomocnika namiestnika. Znacznie zwiększył liczbę rosyjskich policjantów w mieście i zarządził stosowanie tortur w śledz­twach przeciwko osobom podejrzanym o sprzyjanie powstaniu. Był też wyjątkowo czuły na punkcie własnego stanowiska – zda­rzało się, że wysyłał funkcjonariuszy na ulice, by okładali kija­mi przechodniów niezdejmujących nakryć głowy przed jego po­wozem. Pomimo swoich prawie siedemdziesięciu lat zadziwiał energią, ciągle zarządzał przeglądy stołecznego garnizonu, oso­biście też odwiedzał poszczególne jednostki. A co najważniejsze, wszędzie doszukiwał się zdrady i powiązań z powstańcami.

W tej sytuacji zaczął stanowić realne zagrożenie dla władz na­rodowych. Wiedziano bowiem, że gdyby miał zburzyć całą War­szawę, by wyeliminować przywódców zrywu, nie zawahałby się tego zrobić. Zapadła zatem decyzja o zamachu na Berga.

fot.Copy from 1892 after Józef Simmler – Image taken by User:Mathiasrex Maciej Szczepańczyk / CC BY-SA 3.0

Friedrich Wilhelm Rembert von Berg

Hrabia zawsze jednak poruszał się z silną ochroną, nie wcho­dziło też w rachubę przedarcie się do jego biura czy mieszkania. Sztylety jako narzędzie zbrodni odpadały, pozostały zatem bom­ba lub broń palna. Zdecydowano się użyć obu jednocześnie.

Zamach przygotowywali Chmieleński i Landowski. Zalecili ob­serwację Berga, która potwierdziła wcześniejsze ustalenia: panu hrabiemu rzeczywiście wszędzie towarzyszyła silna obstawa. Prowadził jednak bardzo uregulowany tryb życia, a do tego był człowiekiem niezwykle punktualnym. Po Warszawie jeździł sta­łymi trasami, dlatego zdecydowano się przeprowadzić zamach na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej i Nowego Światu. Była to ulubio­na droga powrotu dostojnika z miasta, ponadto jego orszak w tym miejscu nieco zwalniał, co ułatwiało działanie spiskowców.

Uznano, że największe nadzieje na sukces daje atak z Pała­cu Zamoyskich, kilkupiętrowej kamienicy czynszowej na rogu Nowego Światu. Budowla ze względu na swoje położenie i kon­strukcję dawała szansę na bezpieczny odwrót zamachowców po ataku. Ponadto posiadała wiele dużych okien, co umożliwiało zarówno obserwację, jak i przeprowadzenie akcji.

Po bliższych oględzinach pojawiły się jednak wątpliwości, niemożliwy okazał się bowiem dostęp do pomieszczeń na pierw­szym piętrze z oknami wychodzącymi na ulicę. Wprawdzie za­machowcy mogli sterroryzować mieszkańców i siłą opanować lokal, jednak groziło to przedwczesną dekonspiracją. Ostatecz­nie wynajęto dwupokojowe mieszkanie na poddaszu (czwarte piętro), co znacznie utrudniało przeprowadzenie skutecznego ataku. Dużo bowiem zależało od właściwej oceny szybkości po­suwania się kawalkady Berga, co z tej wysokości nie było ła­twym zadaniem.

19 września po południu Fiodor Berg powracał na Zamek Kró­lewski. Jechał od strony Parku Łazienkowskiego przez Aleje Ujazdowskie i Nowy Świat, jego orszak nieznacznie tylko zwal­niał na skrzyżowaniach. W pobliżu Pałacu Zamoyskich stało kil­ku ludzi Landowskiego. Dostrzegłszy zbliżającą się kawalkadę, dali znak pozostałym spiskowcom. Gdy orszak Berga zrównał się z budynkiem, rozległ się pojedynczy strzał, po czym posypały się bomby. Na koniec zrzucono butelki z łatwopalnym płynem i miejsce akcji zasnuł dym.

Strzał (z dubeltówki!) oddany w trudnych warunkach był niecelny, podobnie jak bomby, które eksplodowały obok powo­zu i pomiędzy końmi eskorty. Trzech Kozaków odniosło rany, pojazd hrabiego został pokiereszowany, on sam jednak nie do­znał nawet draśnięcia.

Rosjanin nie stracił głowy, wprawdzie spłoszone konie ponio­sły, zaraz jednak wydał odpowiednie rozkazy. Część jego eskorty natychmiast pobiegła do Pałacu Zamoyskich, by jak najszyb­ciej ująć zamachowców. Potężna brama wejściowa była jednak zamknięta, podobnie jak boczne wejścia. Upłynęło sporo czasu, zanim je sforsowano, a jeszcze więcej, nim odnaleziono pomiesz­czenie, z którego przeprowadzono zamach. Oczywiście spiskow­cy zdążyli już zniknąć, na tyłach budynku było bowiem kilka łączących się ze sobą dziedzińców i ogród klasztorny. W tej sytu­acji aresztowano wszystkich mężczyzn przebywających w gma­chu, a pozostałych mieszkańców wypędzono na ulicę.

fot.Anonymous plate – Stefan Król, Cytadela warszawska

Zamach na generała Fiodora Berga

Przybyło kilka kompanii rosyjskiej piechoty i zaczęło się re­gularne plądrowanie. Moskiewscy żołdacy wynosili z budynku całe wyposażenie mieszkań, a czego nie dało się wynieść, wyrzu­cano przez okna.

„Żołnierz rosyjski – wspominał pisarz i powstaniec Walery Przyborowski (…) – jak wszyscy barbarzyńcy, czujący pewną niechęć do cywilizacyjnych objawów życia, których nie rozu­miał, a które mu imponując, gniewały go mocno. Z radością więc, z pewną zaciekłością, istną hord Attyli, depcząc starą rzymską kulturę, rzucił się wewnątrz obu nieszczęsnych domów i wszyst­ko, co napotkał, niszczył, łamał, tłukł. Meble rąbano siekierami, wyrzucano je przez okna na ulicę… Leciały niby grad krzesła, stoły, szafy, (…) świeczniki, lampy, porcelana, zwierciadła, łóż­ka, obrazy, książki, pościel, ze straszliwym trzaskiem i dzikimi okrzykami barbarzyńskiej tłuszczy”.

To właśnie wtedy z mieszkania siostry Fryderyka Chopina, Izabelli Barcińskiej, wyrzucono na ulicę fortepian jej brata, co dwa lata później skłoniło Cypriana Kamila Norwida do napi­sania wstrząsającego wiersza. Horda Moskali nie oszczędzała niczego – wyniesiono korespondencję kompozytora, z mieszka­nia słynnego orientalisty Józefa Kowalewskiego zabrano bez­cenne zbiory. Łupem barbarzyńców padły także rękopisy Jana Długosza i szereg innych cennych woluminów. Rzeczy nadające się do spalenia zrzucano na ogromny stos w pobliżu kamienicy, a resztę niszczono na miejscu. Dowodzący akcją generał Paweł Korf polecił podpalenie zgromadzonego na ulicy wyposażenia. Podobno ogień wzbił się na wysokość wież pobliskiego Kościoła Świętego Krzyża, ostatecznie interweniowała straż pożarna, by nie dopuścić do pożaru na mieście.

Chociaż rabunek oficjalnie był zakazany, żołnierze plądrujący budynek znacznie się wzbogacili. Rozkradano wszystko, co dało się wynieść i spieniężyć. W kolejnych dniach na stołecznych targowiskach można było za bezcen nabyć eleganckie ubrania czy wyposażenie domowe. Nic dziwnego, że gdy nieco później je­den ze znajomych Kowalewskiego stwierdził, że tak postępować mogą tylko „Mongoły”, uczony gwałtownie zaprotestował, mó­wiąc, że zna Mongołów: „To poczciwi ludzie, a to dzikie łotry”.

Budynek oficjalnie skonfiskowano, podobny los spotkał również sąsiednią kamienicę, także należącą do Zamoyskich. Właściciel gmachów został skazany na wygnanie, a jego syn, przebywający w trakcie zamachu w budynku, trafił na Syberię. Na ulicach po­jawiły się tysiące żołnierzy z zadaniem aresztowania każdego po­dejrzanego. Bramy domów miały być zamknięte przez całą dobę, na właścicieli posesji nałożono kontrybucję, a gdyby znów doko­nano zamachu i spiskowcy uciekaliby przez ich teren, nierucho­mości miały być konfiskowane. Właściciele budynków mieli od­tąd odpowiadać za zachowanie swoich lokatorów, a świadkowie zamachów byliby karani na równi z ich uczestnikami. Zakazano noszenia żałoby po bliskich bez zgody policji, a do uczestnictwa w pogrzebie konieczne stały się przepustki.

fot.Anonimowy – Image taken by User:Mathiasrex Maciej Szczepańczyk / CC BY-SA 3.0

Wojsko rosyjskie demoluje pałac Zamoyskich po zamachu na Berga

Berg postanowił dać odstraszający przykład polskim bun­townikom i zarządził, by od tej pory egzekucje na spiskowcach odbywały się publicznie na placach miejskich. Początkowo skazańców rozstrzeliwano, potem – jako stały element archi­tektury miasta w okresie powstania styczniowego – pojawiły się szubienice…

Rosjanom nie udało się jednak zatrzymać uczestników zama­chu na hrabiego. Terroryści rozproszyli się po mieście i okoli­cach, część z nich dołączyła do oddziałów powstańczych. W ręce Moskali trafił ostatecznie tylko Dominik Krasuski – został pu­blicznie powieszony. Jego brat Feliks miał więcej szczęścia, walczył z Rosjanami w polu, po czym zbiegł za granicę. Z kolei Albert Kunke poległ podczas jednego ze starć z zaborcą, a Antoni Schmidt, który przygotowywał bomby, został później aresztowany i skazany na karę śmierci zamienioną na dwadzieścia lat katorgi.

fot.Jolanta Dyr – Praca własna / CC BY-SA 3.0

Tablica na ścianie pałacu upamiętniająca zamach i jego następstwa

Opuścili stolicę także obaj organizatorzy zamachu – Landow­ski udał się do oddziałów partyzanckich na Podlasie, natomiast Chmieleński zbiegł do Galicji. Potem przeniósł się do Paryża, a następnie Londynu. Nigdy nie wyrzekł się działalności patrio­tycznej ani upodobania do terroru. Z upływem czasu propagował coraz bardziej abstrakcyjne pomysły polityczne – jednym z nich był plan wywołania powstania na Węgrzech i Bałkanach, by jego uczestnicy przynieśli wolność Polsce. W 1870 roku przeniósł się do Szwajcarii, gdzie pewnego dnia zaginął w górach. Czy było to samobójstwo, czy wypadek, tego już nigdy się nie dowiemy. Ciała nie znaleziono.

Natomiast Landowski walczył na Podlasiu, w jednej z potyczek został ranny i trafił do niewoli. Rozpoznano go, wobec czego zo­stał skazany na karę śmierci zamienioną tuż przed egzekucją na dwadzieścia lat katorgi. Ostatecznie zwolniono go po odbyciu po­łowy kary, wyjechał do Francji, gdzie dokończył studia medycz­ne i został cenionym ginekologiem. Unikał kontaktów z polskim środowiskiem emigracyjnym, zarzucano mu bowiem, że chcąc się ratować w śledztwie, wydał wielu współpracowników.

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki Sławomira Kopra „Polscy terroryści i zamachowcy. Od powstania styczniowego do Trzeciej Rzeczypospolitej”, wydanej nakładem wydawnictwa Harde (wydanie rozszerzone, 2026).

Zobacz również

XIX wiek

Powstanie styczniowe i jego losy

Powstanie styczniowe i jego losy. O walce, roli Litwy i Rusi oraz złudzeniach związanych z Napoleonem III opowiada prof. Andrzej Chwalba.

18 listopada 2025 | Autorzy: Mirosław Maciorowski

XIX wiek

Napoleon, Mickiewicz i duch 1863 roku. Jak rodził się Piłsudski

Zanim został Komendantem, był chłopcem zafascynowanym Napoleonem i opowieściami o powstańcach styczniowych. W domu naznaczonym klęską 1863 roku, dojrzewał jego kult walki i przekonanie, że...

29 października 2025 | Autorzy: Mariusz Wołos

XIX wiek

Polscy żuawi śmierci

Wzorowany na żuawach francuskich oddział Franciszka Rochebrune’a cechowała surowa dyscyplina i świetne wyszkolenie. Szybko zyskał miano formacji specjalnej.

15 stycznia 2025 | Autorzy: Marcin Moneta

XIX wiek

Zachar Maniukin – kat Podlasia

Rosja odpowiedziała na powstanie styczniowe z całym okrucieństwem, na jakie było ją stać. Wśród katów Polaków bestialstwem wyróżniał się Zachar Maniukin.

13 stycznia 2024 | Autorzy: Herbert Gnaś

XIX wiek

„Powstaniec 1863” już niedługo w kinach

Widzowie w Polsce długo musieli czekać na kolejny film podejmujący tematykę powstania styczniowego.

9 stycznia 2024 | Autorzy: Redakcja

XIX wiek

Chłopi w powstaniach narodowych

Bez poparcia chłopów nie było co wszczynać narodowych zrywów. Jak przywódcy powstania listopadowego i styczniowego przekonywali ich do walki o niepodległość?

29 maja 2023 | Autorzy: Herbert Gnaś

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.