Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Wrocław w 1945 roku. Miasto, którego Churchill nie chciał oddać Polsce

Winston Churchill nie chciał, aby Wrocław znalazł się w granicach Polski. Jak pisał Norman Davies, brytyjski premier miał nawet deklarować, że Niemcy stracą miasto tylko „po jego trupie”. Ostatecznie jednak o losach Breslau zdecydowały wielkie mocarstwa. W 1945 roku miasto przeżyło prawdziwy dramat – przymusową ewakuację mieszkańców, wielotygodniowe oblężenie i chaos, który towarzyszył jego przemianie w polski Wrocław.

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki Normana Daviesa „Historiomachia. Bitwy o historię”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont (Kraków 2026).

Witamy w mieście, które nazywa się Wrocław. Proszę uważnie przysłuchać się tej nazwie: „Wrocław”. Nie jest to „Rocklaw”, jak twierdzi linia lotnicza Ryanair, ani „Vrotslove”, jak błędnie sugerują inne strony internetowe. Proszę raczej spróbować powiedzieć „Vrots-laugh”, jak gdyby wymawiali Państwo angielskie laugh („śmiać się”); końcówka powinna rymować się z chaff, gaffe, naff, staff czy nazwą walijskiego miasta Llandaff. Nie będę się jedynie upierać przy prawidłowej wymowie polskiego „ł”, które można zastąpić angielskim „w” czy „l”. Po odwiedzeniu tego miasta nie wolno już przekręcać jego nazwy.

Ciekawym zjawiskiem jest, że wielu cudzoziemców, zwłaszcza Anglików, nie zadaje sobie trudu, by poprawnie wymawiać polskie słowa. To subtelna forma lenistwa – a może też coś gorszego. Niektóre nazwy nastręczają trudności, ale wiele innych już nie. Obiektywnie rzecz biorąc, nie są one tak trudne jak te w Anglii czy Francji. Mimo to obcokrajowcy nagminnie je kaleczą – wysyłają w ten sposób sygnał, że nie traktują tego kraju poważnie. Zapewniam Państwa, że niewielki wysiłek włożony w poprawną wymowę słowa „Wrocław” zaprocentuje z nawiązką. Bardzo doceniam też decyzję Rady Academii Europaea, aby zorganizować kongres właśnie tutaj

fot.U.S. Army Signal Corps Collection

Churchill, Franklin Delano Roosevelt i Józef Stalin w Jałcie

.

Niektórzy z Państwa mogą sądzić, że przyjechali do Breslau. Cóż, trafili Państwo we właściwe miejsce, lecz o siedemdziesiąt lat za późno. Miasto to przestało nazywać się „Breslau” w 1945 roku, a większość ludzi, którzy tak o nim mówili, już w nim wtedy nie mieszkała. W grę wchodzą oczywiście kwestie językowe, należy jednak posługiwać się nazwą właściwą nie tylko geograficznie, lecz także w odniesieniu do konkretnego okresu. Będzie to jeden z tematów, które poruszę dziś wieczorem.

Zmiana nazwy z „Breslau” na „Wrocław” była następstwem kataklizmu drugiej wojny światowej. Nie wystarczy jednak powiedzieć, że wynikła po prostu z tej wojny. Myślę, że wszyscy powinniśmy spróbować zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego. Nie chodziło na przykład o dziką żądzę odwetu, chociaż w 1945 roku nie brakowało ludzi owładniętych pragnieniem zemsty, a po fakcie niektórzy rzeczywiście twierdzili, że przejęcie przez Polskę tak zwanych Ziem Odzyskanych było formą surowej sprawiedliwości dziejowej. Przyczyną nie były też wątpliwe, zadawnione roszczenia historyczne Polski wobec wschodnich terenów Niemiec, chociaż ślady takich roszczeń można znaleźć, jeżeli dobrze się poszuka, w mniej znanych periodykach.

Przedwojenni polscy nacjonaliści oraz reżim sanacyjny bardzo przejmowali się kwestią Danzig, ale praktycznie nie wspominali o granicy na Odrze i Nysie czy przyszłości Stettin bądź Breslau. Przed 1943, 1944 rokiem istnienie Breslau nie stanowiło problemu. Kiedy zaś wojna dobiegła końca, jedyną w Polsce grupą, która zaczęła się domagać terytoriów do linii Odry i Nysy, byli komuniści – garstka ludzi odgrywających rolę tuby propagandowej sowieckich mocodawców.

Jeżeli zagłębię się teraz w złożoną historię polskich granic, będziemy tu siedzieć cały dzień. Należy jednak przede wszystkim pamiętać, że sami Polacy mieli bardzo niewiele do powiedzenia w sprawie powojennego kształtu swojego kraju. Polska granica zachodnia, która oddzieliła ostatecznie Breslau od Niemiec, została wytyczona dopiero w sierpniu 1945 roku, podczas konferencji poczdamskiej, przez aliantów. Wschodnią – ze Związkiem Radzieckim – Stalin nakreślił właściwie samodzielnie. Obydwa te rozstrzygnięcia na zachodzie i wschodzie były ze sobą ściśle powiązane.

fot.Published in Ryszard Majewski, „Wrocław – godzina zero”, Wrocław, 1985

Niemieccy parlamentariusze udają się na rozmowy z dowództwem radzieckim w celu poddania Wrocławia, 6 maja 1945. Fot. Domena publiczna

Sowiecki dyktator słynął z nieustępliwości. Kiedy trzymał coś w garści, nie zamierzał tego wypuszczać, a polskie Kresy Wschodnie wyszarpał już sześć lat wcześniej. 28 września 1939 roku Trzecia Rzesza oraz ZSRR podpisały, jako załącznik do paktu Ribbentrop–Mołotow, traktat o granicach i przyjaźni, i to właśnie linię wytyczoną w porozumieniu z nazistami Stalin uważał odtąd za nienaruszalną granicę Związku Radzieckiego w Europie. W rozmowach z aliantami zachodnimi nazywał ją oczywiście dla zachowania pozorów „linią Curzona”, ale w gruncie rzeczy chodziło o to samo. Przy takim przebiegu linii granicznej obstawał w 1945 roku, kiedy Trzeciej Rzeszy ani nazistów już nie było, a Wielka Brytania oraz Ameryka pogodziły się z jego zdobyczami.

Przejęte przez niego kosztem Polski terytoria zamieszkiwało ponad 15 milionów ludzi, a wśród nich największą grupę stanowili etniczni Polacy, którzy pragnęli za wszelką cenę uniknąć sowieckiego dyktatu. W szczególności dwa wielkie miasta na tych terenach – Wilno, obecna stolica Litwy, i Lwów, leżący dziś na zachodzie Ukrainy – były w przeważającej mierze polskie, a więc na zachód miały stamtąd wkrótce podążyć setki tysięcy uchodźców.

Uczestnicy konferencji w Poczdamie byli zatem w pełni świadomi, że sowieckie nabytki terytorialne na wschodzie Polski trzeba jej będzie zrekompensować na zachodzie kosztem Niemiec. Szczegóły nie zostały jednak jeszcze na tym etapie ustalone. Warto tu zaznaczyć, że Churchill znał Breslau – częściowo z racji udziału w manewrach wojskowych na Śląsku przed pierwszą wojną światową, a częściowo z racji koneksji rodzinnych wynikających z drugiego małżeństwa jego matki. W związku z tym zarzekał się, że Niemcy stracą miasto tylko „po jego trupie”. Na koniec nie miał jednak okazji zabrać głosu na ten temat, wyjechał bowiem z konferencji, by wrócić do kraju na wybory parlamentarne, w których poniósł klęskę. W okresie między jego wyjazdem a przybyciem nowego premiera Clementa Attlee’ego Amerykanie i Sowieci sfinalizowali obowiązujący do dziś przebieg granicy polsko-niemieckiej. Ponadto bez żadnego oparcia w prawie międzynarodowym postanowiono, że cała ludność niemiecka zamieszkująca tereny na wschód od linii Odry i Nysy zostanie wysiedlona.

Tragiczne wydarzenia, do których doszło na tych terenach, nie wynikały jednak wyłącznie z ustaleń poczdamskich. Do zdecydowanie największego wypędzenia Niemców z Breslau doszło na siedem miesięcy przed tą konferencją – i stało się to na rozkaz nazistowskiego gauleitera Karla Hankego. Wiem, że zaliczanie niemieckich cywilów do grona ofiar nazistów nie jest popularne, ale w tym wypadku – z pewnością uzasadnione. W styczniu 1945 roku, w obliczu ofensywy Armii Czerwonej, niemieckie dowództwo ogłosiło miasto Festung, czyli „twierdzą”, której należało bronić do ostatniego żołnierza, a w następstwie tej decyzji gauleiter nakazał wszystkim poza wojskowymi – o koło 600 tysiącom mężczyzn, kobiet oraz dzieci – opuścić je w ciągu doby. Oznaczało to 30 kilometrów marszu do najbliższej stacji kolejowej, a na drogach panowały wtedy straszliwe warunki: lód, głębokie zaspy, zamiecie śnieżne i osiemnastostopniowy mróz. Dziesiątki tysięcy Niemców zginęły z rąk własnych władz.

Historia Festung Breslau jest równie ponura. W połowie lutego miasto otoczyli Sowieci, a skazany na zagładę garnizon stawiał opór przez kolejne piętnaście tygodni. Około 80 tysięcy niemieckich żołnierzy, wspieranych przez jeszcze większą liczbę robotników przymusowych, walczyło o życie godzina po godzinie i dzień po dniu pod nieustannym bombardowaniem lotniczym oraz ostrzałem ciężkiej artylerii. Mam wrażenie, że celem sowieckiego dowództwa było nie tyle podbić enklawę za wszelką cenę, ile ją odizolować, a zarazem zetrzeć na proch podczas oblężenia.

Po tym, jak w kwietniu zamknięto znajdujące się niedaleko stąd tymczasowe lądowisko, obrońcy stracili kontakt ze światem zewnętrznym, ale skapitulowali dopiero 6 maja, czyli cztery dni po upadku Berlina. Ocalałych czekał marsz, z którego większość miała już nie wrócić. W samym mieście zapanował chaos – grabieże, podpalenia i dramat kobiet. Stwierdzenie, że Armia Czerwona dopuszczała się zbiorowych gwałtów na wszystkich kobietach wroga, jest w rzeczywistości niedopowiedzeniem. Nawet gdy wyzwalali niemieckie obozy, w których przetrzymywane były ich rodaczki, czerwonoarmiści gwałcili je bez najmniejszych skrupułów. Zgodnie z pokrętną logiką Stalina wszystkich obywateli sowieckich, którzy wpadli w ręce wroga, zamiast zginąć w walce, uznawano automatycznie za kolaborantów.

fot.Muzeum Miejskie Wrocławia – https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/5,35771,28408554.html#S.miasta_wroclaw-K.C-B.2-L.2.maly / domena publiczna

Generał Niehoff w otoczeniu radzieckich oficerów podczas podpisania aktu kapitulacji

Po maju 1945 roku niektórzy niemieccy mieszkańcy Breslau podjęli próbę powrotu, lecz trafiali do zrujnowanego miasta widma. Pod wpływem komunistycznej propagandy zaczęli też przybywać tu polscy szabrownicy i poszukiwacze łupów, a także tak zwani repatrianci ze Lwowa oraz innych miast zajętych przez Związek Radziecki. Do chwili, gdy w Poczdamie zapadły ostateczne decyzje, tolerujący tę samowolę i bezprawie sowiecki komendant odmawiał jednak uznania przysłanych z Warszawy polskich urzędników i sprawował władzę przy pomocy niemieckiego burmistrza oraz starannie wyselekcjonowanych niemieckich komunistów.

Dopiero na podstawie ustaleń poczdamskich podjęto decyzję o uporządkowanej, przebiegającej etapami ewakuacji Niemców, planowym przyjęciu Polaków ze Wschodu oraz przekazaniu władzy nad miastem. Żadne z tych działań nie miało podstaw prawnych wychodzących poza uzgodnienia dokonane podczas prywatnej konferencji mocarstw sprzymierzonych, więc rząd RFN w pełni słusznie skonstatował, że miasto znalazło się na obszarze pod tymczasowym polskim zarządem. W ten sposób Breslau przeistoczyło się we Wrocław, a zarazem – w mojej terminologii – stało się zaginionym królestwem.

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki Normana Daviesa „Historiomachia. Bitwy o historię”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont (Kraków 2026).

Zobacz również

Historia najnowsza

Historiomachia. Bitwy o historię

Zadaniem historyka jest opowiadać o przeszłości, by powtarzano dobro, a zła unikano.

7 października 2026 | Autorzy: Redakcja

Zimna wojna

„Myśmy przelewali krew” – dramat powojennej demobilizacji

Powrót żołnierzy do cywilnego życia po 1945 roku okazał się jednym z największych społecznych problemów powojennej Polski. Zdemobilizowani weterani, rozdarci między nadzieją na nowe życie...

28 maja 2026 | Autorzy: Marcin Zaremba

Druga wojna światowa

Między zemstą a zdziczeniem – powojenna nienawiść do Niemców

Po zakończeniu II wojny światowej niemal całe polskie społeczeństwo łączyło jedno uczucie – nienawiść do Niemców. Doświadczenie okupacji, terroru i masowych zbrodni rodziło pragnienie odwetu,...

6 maja 2026 | Autorzy: Marcin Zaremba

Druga wojna światowa

„O ruinach, pamięci i kobietach w czasach przełomu” – rozmowa z Magdą Knedler o „Kasandrze w ruinach”

W rozmowie z Anną Baron-Jaworską dla Ciekawostek historycznych Magda Knedler opowiada o inspiracjach stojących za powieścią „Kasandra w ruinach”. To wywiad o pamięci, wojnie, ratowaniu...

24 kwietnia 2026 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Historia najnowsza

Relacje polsko-niemieckie, niemiecko-polskie według Normana Daviesa

Polsko-niemieckie relacje to nie tylko konflikty ostatnich stuleci, lecz wielowiekowe współistnienie, migracje, handel i wymiana kulturowa, które znacznie silniej kształtowały losy obu narodów.

23 listopada 2025 | Autorzy: Norman Davies

Druga wojna światowa

Obozy pracy na Dolnym Śląsku

Dolny Śląsk ma czarną kartę historii, którą władze PRL chciały zamazać. W czasie II wojny działało tu poza KL Groß-Rosen ponad 120 niemieckich obozów pracy.

2 czerwca 2025 | Autorzy: Tomasz Bonek

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.