Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Dulag 121 Pruszków – obóz, przez który przeszła Warszawa

Dulag 121 Pruszków nie był obozem zagłady, ale dla tysięcy ludzi oznaczał początek kolejnego koszmaru

Inspiracje do tekstu stanowiła książka Niny Majewskiej-Brown pt. Moja ukochana Warszawa. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego (Wydawnictwo Bellona, 2026)

W czasie Powstania Warszawskiego Niemcy zorganizowali w Pruszkowie obóz przejściowy, który stał się jednym z najważniejszych elementów planu całkowitego wyludnienia stolicy. Dulag 121 nie był miejscem masowej eksterminacji, jak Auschwitz-Birkenau czy Treblinka, jednak dla setek tysięcy mieszkańców Warszawy oznaczał utratę domu, rozdzielenie z rodziną i początek dramatycznej tułaczki. Przez jego hale przeszła większość cywilów wypędzonych z walczącego miasta, czyniąc z Dulagu 121 jedno z największych miejsc przymusowej deportacji ludności cywilnej w okupowanej Europie.

Niemiecki plan oczyszczenia Warszawy

W pierwszych dniach po wybuchu Powstania Warszawskiego Niemcy zakładali, że walki potrwają zaledwie kilka dni. Adolf Hitler chciał się bezwzględnie rozprawić ze zbuntowaną stolicą i 1 sierpnia 1944 roku wydał rozkaz całkowitej eksterminacji mieszkańców Warszawy (bez względu na wiek i płeć) oraz zrównania z ziemią miasta. Zadanie to zostało powierzone dowódcy zajmującemu się pacyfikacją powstania – Erichowi von dem Bachowi-Zelewskiemu. Ten jednak w niedługim czasie zorientował się, iż odbicie miasta z rąk rebeliantów będzie znacznie trudniejsze, niż się początkowo wydawało. To zaś zmusiło Bacha do dokonania chłodnej kalkulacji i zmian w organizacji działań.

fot. Bundesarchiv, Bild 101I-695-0423-12 / Leher / CC-BY-SA 3.0

Wysiedleńcy w drodze do Pruszkowa

Niemiecki dowódca zdawał sobie sprawę, iż zbiorowe mordowanie ludności cywilnej będzie tylko wzmagać opór walczących Polaków. Zaś egzekucje, gwałty i grabieże dokonywane przez niemieckich żołnierzy stanowić będą element rozpraszający działania ofensywne przeciw powstańcom, a tym samym utrudniający likwidację ważnego punktu zapalnego ówczesnego frontu wschodniego. Z tych też czysto praktycznych powodów już 5 sierpnia doprowadził do pierwszego złagodzenia rozkazu, zakazując mordowania kobiet i dzieci. 12 sierpnia wprowadził zaś zakaz zabijania polskich mężczyzn–cywilów, co wynikało z powodów czysto ekonomicznych. Był to bowiem moment, w którym III Rzesza nie mogła już sobie pozwolić na zmarnowanie tak dużej liczby potencjalnej siły roboczej.

W ten oto sposób plan eksterminacji Warszawy zamienił się w plan jej wyludnienia. Pierwsze zaś masowe wypędzenia cywilów rozpoczęły się wraz z brutalną pacyfikacją Woli. 6 sierpnia 1944 roku rozpoczął działalność Durchgangslager 121 – obóz przejściowy znany jako Dulag 121 Pruszków.

Przeczytaj także: Erich von dem Bach po wojnie

Przejściowa fabryka

Niemcy potrzebowali miejsca, w którym mogli gromadzić dziesiątki tysięcy ludzi, przeprowadzać selekcję i organizować dalsze transporty. Wybór padł na teren Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie. Ten rozległy kompleks przemysłowy, zajmujący ponad pięćdziesiąt hektarów, posiadał hale produkcyjne, bocznice kolejowe i odpowiednią infrastrukturę umożliwiającą sprawne kierowanie transportów w głąb okupowanej Europy.

Ogromne pawilony, w których przed wojną naprawiano lokomotywy i wagony kolejowe, błyskawicznie przekształcono w miejsca przetrzymywania ludzi. Nie przygotowano ich jednak odpowiednio do pobytu setek tysięcy osób. Nic zatem dziwnego, że Dulag 121 szybko obrósł złą sławą wśród mieszkańców Warszawy, o czym pisze Nina Majewska-Brown w książce „Moja ukochana Warszawa. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego”:

O jeszcze większym dramacie w Pruszkowie, choć trudno uwierzyć, że gdzieś może być gorzej niż u nas, zaczynają krążyć legendy. Ponoć wycieńczeni ludzie siedzą na gołej ziemi pod chmurką, bez wody, jedzenia i sanitariatów. Jakież to musi być przeklęte miejsce! Obyśmy nigdy tam nie trafili!

fot. Bundesarchiv, Bild 101I-695-0423-28 / Leher / CC-BY-SA 3.0

Dworzec Zachodni w Warszawie. Oczekiwanie na transport do Pruszkowa

Przez obóz w Pruszkowie ostatecznie przeszli mieszkańcy niemal wszystkich dzielnic Warszawy. Najpierw trafiali tam wypędzeni z Woli oraz Ochoty, później ze Starego Miasta, Powiśla, Mokotowa, Czerniakowa, Żoliborza i kolejnych części miasta, a po kapitulacji również żołnierze Armii Krajowej. Wszystkich przetrzymywano w nieogrzewanych halach, w których panował ogromny tłok i brud.

Większość więźniów spała bezpośrednio na betonowej posadzce lub na cienkiej warstwie słomy, jeśli akurat była dostępna. W tej jednak szybko zalęgły się wszy i inne robaki. Brakowało koców, lekarstw i odpowiednich urządzeń sanitarnych. Ludzie często przez wiele godzin, a nawet kilka dni, pozostawali bez jedzenia. Wody również było niewiele. Nic zatem dziwnego, że zaczęły rozwijać się choroby zakaźne, zwłaszcza wśród dzieci i osób starszych. Wielu z nich już było skrajnie wyczerpanych. Przeżyli w końcu bombardowania, masowe egzekucje lub wielodniowe ukrywanie się w piwnicach, nierzadko bez wody i jedzenia.

Mimo to warunki panujące w obozie zaskakiwały nowoprzyjezdnych, o czym pisze Nina Majewska-Brown:

(…) dotarliśmy wreszcie na Dworzec Zachodni, z którego wyruszyliśmy do obozu w Pruszkowie.
Słyszałam co nieco o obozach koncentracyjnych, ale to, co tam zastałam, przerosło moje wyobrażenie. Wepchnięto nas do wielkiej hali, tak zatłoczonej, że z trudem znalazłyśmy miejsce, by przycupnąć.
Bezradnie rozglądałyśmy się wokół, zazdroszcząc ludziom, że mają z sobą plecaki, tobołki, bo my nie miałyśmy nic. Najmniejszej pamiątki. Betonowa posadzka była brudna, szorstka, a nocą wydawała się bardzo zimna.
Zaduch, gwar i wszechobecny pogłos potęgowały harmider.
Ludzie się nawoływali, szukali, rozpytywali, pokazywali zdjęcia bliskich. Byłam tak zmęczona i przybita, miałam pod opieką dwójkę małych dzieci i staruszkę, że nie miałam siły nawet się zastanawiać, czy ktoś ze znajomych też znalazł się w tym strasznym miejscu. Poza tym nie wyobrażałam sobie, że w tej masie mogłabym kogoś znaleźć. Bałam się oddalać od rodziny, by ich nie zgubić.

Prócz jednak siebie nawzajem ocaleni Warszawiacy mogli liczyć na jeszcze jedną grupę w Dulagu 121.

Przeczytaj także: Kapitulacja nie zakończyła koszmaru. Wypędzeni z ukochanej Warszawy

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Cisi bohaterowie Dulagu 121 Pruszków

Choć Pruszków był niemieckim obozem przejściowym, to od pierwszych dni działała w nim dobrze zorganizowana polska akcja pomocowa. Była możliwa dzięki zgodzie okupantów na obecność personelu medycznego oraz organizacji charytatywnych, takich jak Rada Główna Opiekuńcza (RGO) i Polski Czerwony Krzyż. Niemcy liczyli, że w ten sposób ograniczą wybuch epidemii i utrzymają wydolność obozu. Polacy zaś wykorzystali tę możliwość do prowadzenia szeroko zakrojonej działalności ratunkowej.

Do Pruszkowa codziennie przyjeżdżali lekarze, pielęgniarki, sanitariuszki, siostry zakonne oraz dziesiątki wolontariuszy. Organizowali prowizoryczne punkty medyczne, opatrywali rannych, pomagali kobietom rodzącym w obozowych halach i opiekowali się dziećmi oraz osobami starszymi. Rozdawali żywność, wodę, koce i odzież. Na terenie Dulagu 121 zorganizowali również kuchnię obozową, powołali specjalną służbę pocztową oraz Wydział Ewidencyjno-Informacyjny, którego zadaniem było stworzenie dokumentacji osób zaginionych i wywiezionych do Rzeszy.

fot. Nieznany fotograf – https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/11947/

Rozdawanie żywności przez pracowników PCK

Lekarze jednak nie byli odpowiedzialni wyłącznie za leczenie, ale również ratowali ludzi przed deportacją. Niemieckie komisje przeprowadzały selekcję niemal bez przerwy. Młodzi i zdrowi trafiali na roboty przymusowe do III Rzeszy, a pozostali do obozów koncentracyjnych. Polscy lekarze starali się za wszelką cenę zmieniać ich los.

Jedną z najczęściej stosowanych metod było wystawianie fałszywych zaświadczeń lekarskich. Osoby zdrowe przedstawiano jako ciężko chore, cierpiące na choroby zakaźne (przede wszystkim na gruźlicę) lub niezdolne do pracy fizycznej. Zdarzało się również celowe bandażowanie zdrowych kończyn, upozorowanie wysokiej gorączki czy wpisywanie do dokumentacji nieistniejących schorzeń. Niemcy nie zawsze dawali się oszukać, ale wiele takich prób kończyło się powodzeniem.

Ratowano także dzieci. Wolontariusze pomagali odnajdywać zagubionych rodziców, ukrywali najmłodszych przed kolejnymi selekcjami, a w niektórych przypadkach wpisywali je na listy innych rodzin, aby uniknąć rozdzielenia. Każda taka decyzja wiązała się z ogromnym ryzykiem, ponieważ wykrycie oszustwa mogło oznaczać natychmiastowe aresztowanie lub egzekucję.

fot.Nieznany – Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 37-1705-9

Kobieta z dzieckiem sfotografowana wraz z siostrą PCK

Szczególną rolę odegrali lekarze związani z warszawskimi szpitalami, którzy po upadku poszczególnych dzielnic trafiali do Pruszkowa razem ze swoimi pacjentami. Wielu z nich nie zaprzestało pracy nawet w obozie. Korzystając ze swojego autorytetu, prowadzili rozmowy z niemieckimi oficerami, starali się wyłączać najciężej chorych z transportów, a czasem wręcz wymuszali pozostawienie ich w obozowym szpitalu.

W akcję pomocy zaangażowanych było także wielu mieszkańców Pruszkowa i okolicznych miejscowości. Przynosili żywność, mleko dla niemowląt, ubrania oraz lekarstwa. Część z nich nawiązywała kontakt z więźniami przez ogrodzenie obozu, przekazując wiadomości rodzinom lub organizując ucieczki. Pomoc była prowadzona niemal nieprzerwanie od sierpnia 1944 roku aż do likwidacji obozu.

Zamknięcie rozdziału

Po upadku Powstania Warszawskiego liczba transportów była tak ogromna, iż Niemcy 3 października utworzyli dodatkowy obóz przejściowy w Ursusie, podporządkowany administracyjnie Dulagowi 121. Sam Pruszków funkcjonował do 16 stycznia 1945 roku, czyli do momentu wkroczenia Armii Czerwonej. Warszawa była wtedy już niemal całkowicie wyludniona i zamieniona ruinę.

Po wojnie teren zakładów kolejowych ponownie wykorzystywano do celów przemysłowych, a pamięć o Dulagu przez długie lata pozostawała na marginesie opowieści o Powstaniu Warszawskim. Dopiero po upadku komunizmu rozpoczęto intensywniejsze badania nad historią obozu i utworzono Muzeum Dulag 121, dokumentujące losy wypędzonych mieszkańców Warszawy oraz personelu medycznego, który starał się im pomóc.

fot.Krzysztof Dudzik-Górnicki (User:ToSter) – Praca własna /CC BY-SA 3.0

Napis „Tędy przeszła Warszawa” na murze byłych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie

Historycy podkreślają, że skali tej działalności nie sposób dokładnie oszacować. Uważa się, że dzięki odwadze lekarzy, pielęgniarek i wolontariuszy od deportacji do obozów koncentracyjnych lub na roboty przymusowe udało się ocalić dziesiątki tysięcy ludzi. Była to jedna z największych i najlepiej zorganizowanych akcji humanitarnych prowadzonych na ziemiach polskich podczas II wojny światowej.

Jeśli mowa zaś o całkowitej liczbie więźniów Dulagu 121 Pruszków, to szacuje się, że od sierpnia 1944 do stycznia 1945 roku przez obóz przeszło od około 390 do nawet 650 tysięcy osób. Dokładnej liczby prawdopodobnie nigdy nie uda się ustalić, ponieważ niemiecka dokumentacja jest niepełna, a część akt została zniszczona pod koniec wojny. Ich pamięć czci napis na murze byłych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie głoszący: „Tędy przeszła Warszawa”.

Inspiracje do tekstu stanowiła książka Niny Majewskiej-Brown pt. Moja ukochana Warszawa. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego (Wydawnictwo Bellona, 2026)

Bibliografia

  1. Majewska-Brown N., Moja ukochana Warszawa. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego, Bellona, 2026.
  2. Łepkowski P., Obóz Dulag 121 – piekło Warszawy, historia.rp.pl, 15.01.2025 / dostęp: 05.08.2026.
  3. Zima-Marjańska M., Dulag 121 Pruszków. Obóz, przez który przeszła wypędzona Warszawa, ipn.gov.pl / dostęp: 05.08.2026.
  4. Kopf S., Wyrok na miasto. Warszawskie Termopile 1944-1945, Fundacja Warszawa Walczy, 2001.
  5. Dunin-Wąsowicz K., Warszawa w latach 1939–1945, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1984.

Zobacz również

Druga wojna światowa

Kapitulacja nie zakończyła koszmaru. Wypędzeni z ukochanej Warszawy

Kapitulacja powstania nie przyniosła im wolności. Wypędzeni z ruin Warszawy, poganiani przez Niemców i stłoczeni w obozie w Pruszkowie, nie wiedzieli, dokąd zostaną wywiezieni. Mimo...

3 sierpnia 2026 | Autorzy: Nina Majewska-Brown

Druga wojna światowa

Niełatwo się żyło w powstańczej Warszawie

Kiedy myślimy o Warszawie w czasie powstania, jako pierwsze przychodzą nam na myśl brutalność okupantów i pełne poświęcenia działania Polaków. Jednak powstanie warszawskie to także...

31 lipca 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Moja ukochana Warszawa

Powstańcza Warszawa to nie tylko historia walki, ale przede wszystkim dramat tysięcy cywilów.

30 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

Bohaterki w habitach. Jak siostry zakonne niosły pomoc podczas Powstania Warszawskiego

W klasztorach powstawały szpitale, schronienia i punkty pomocy dla rannych. Siostry zakonne opatrywały powstańców i cywilów, ratowały dzieci, a nawet opiekowały się niemieckimi żołnierzami. Ich...

28 lipca 2026 | Autorzy: Sylwia Winnik

Druga wojna światowa

Wyzwolenie czy początek nowej okupacji? Armia Czerwona w Polsce

Związek Sowiecki wyzwolił Polskę w czasie drugiej wojny światowej. O Armii Czerwonej należy wypowiadać się tylko jako o życzliwym sojuszniku - fakt czy legenda?

27 lipca 2026 | Autorzy: Tymoteusz Pawłowski

Druga wojna światowa

Powstanie Warszawskie. Między faktami a legendą

Godzina „W” – sukces czy porażka? Czy w Powstaniu Warszawskim walczyła tylko Armia Krajowa? Jakie straty naprawdę poniosła Warszawa?

27 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.