Ciekawostki Historyczne
Średniowiecze

Mroczna tajemnica początków Polski. Czy Piastowie handlowali niewolnikami?

Skąd Mieszko I i jego poprzednicy wzięli środki na budowę grodów i stworzenie pierwszego państwa? Autor przedstawia hipotezę, że jednym z najważniejszych źródeł dochodów wczesnych Piastów mógł być handel ludźmi – proceder powszechny we wczesnośredniowiecznej Europie, oparty na analizie źródeł archeologicznych i historycznych.

Tekst stanowi fragment książki Korzenie Polski. Tom 2, prof. Przemysława Urbańczyka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026,

Jedną z zagadek początków piastowskiej państwowości są źródła finansowania rozpoczętych w drugiej ćwierci X wieku wielkich inwestycji w infrastrukturę zarządzania państwem (por. tom 1, rozdz. 8). A przecież do kosztów tych rozległych projektów budowlanych trzeba dodać koszt utrzymania centralnego ośrodka władzy, który potrzebował nie tylko dostaw dobrej żywności, zapewniającej ekskluzywną konsumpcję, ale też znacznych środków na zakup przedmiotów zbytku, potrzebnych wszelkim elitom do manifestowania ich wysokiego statusu.

O tym, że budowniczowie wczesnego państwa dysponowali znaczną siłą nabywczą, świadczy zwiększony napływ do centralnej Wielkopolski przedmiotów luksusowych – paradoksalnie właśnie w czasie prowadzenia wielkich inwestycji grodowych (Kara 2009, s. 254). Dowodzi to nie tylko otwarcia się na kontakty ze światem zewnętrznym, ale też znacznej nadwyżki dochodów nad wydatkami. Znaczący jest duży napływ zwłaszcza srebrnych monet arabskich od czwartej dekady X wieku.

A przecież aż do około 930 roku w Wielkopolsce nie zdeponowano ani jednego „skarbu” z monetami arabskimi, które w tym czasie docierały już przez Ruś na Podlasie. I właśnie w czwartym dziesięcioleciu X wieku ten szlak dalekosiężnych kontaktów przedłużono przez Mazowsze aż do Wielkopolski. Znaleziska monet z tego czasu pochodzą z terenów położonych nad środkową Wartą, Prosną i w dorzeczu Obry (szerzej Adamczyk 2014). Natomiast znalezisk monet z piątej i szóstej dekady X wieku dokonano na terenach położonych na północ i północny zachód od środkowej Warty. Skupiają się one na ziemi gnieźnieńskiej (Kara 2009, s. 261 i 263 oraz ryc. 89). Przy tym od połowy X wieku srebrne dirhamy napływały do Wielkopolski już nie ze wschodu, lecz z północy, co dowodzi nawiązania kontaktów z nadmorskimi siedzibami Skandynawów, którzy zdominowali wówczas handel bałtycki.

W pierwszej połowie i na początku drugiej połowy X wieku na ziemię gnieźnieńską napływają „wyraźne zapożyczenia z kultury elit strefy nadbałtyckiej [oraz] z elitarnej kultury strefy tzw. południowej” (Kara 2009, s. 271 i 285). Pewnie to za pośrednictwem rynków czeskich i nadbałtyckich sprowadzano luksusowe symbole statusu społecznego: srebrną biżuterię, kosztowną broń i oprzyrządowanie jeździeckie, ozdobne grzebienie z poroża, osełki z norweskiego łupku oraz paciorki ze szkła, bursztynu, karneolu i kryształu górskiego. Te egzotyczne towary, przeznaczone do ostentacyjnej konsumpcji, obdarowywania swoich ludzi i demonstrowania statusu społecznego, były przedmiotami pożądania w systemie podtrzymywania przez władców lojalności politycznej najważniejszych współpracowników (por. rozdz. 4). Spełniały więc ważną rolę w utrzymywaniu porządku społeczno- -politycznego w systemie wzajemnego obdarowywania się przez członków elit.

fot.Nieznany – public domain / wikipedia

Słowiańscy i murzyńscy niewolnicy na targu w Kordobie, miniatura z Cantigas de Santa María Alfonsa X Mądrego, XIII wiek

Jako że w Wielkopolsce brakuje surowców, które mogły być korzystnie sprzedawane na rynkach handlu dalekosiężnego (np. kruszców), to badacze szukali towarów, które można było „eksportować”. W starszej literaturze wskazywano miód, sól czy futra, które mogły być poszukiwane przez zagranicznych kupców. Mówi się też o bursztynie, który w X wieku ponownie pojawił się w Czechach (Krumphanzlova 1992). Towary te były bezsprzecznie atrakcyjne, jednak ich wywóz na pewno nie dostarczyłby tak dużych ilości srebra monetarnego i nie pokryłby kosztów ekskluzywnego importu.

Popularność zaczęła więc zyskiwać wizja znaczącego finansowania budowniczych państwa wczesnopiastowskiego przez zyskowny „eksport” niewolników, bowiem „Przez ponad dwa stulecia najwyższą wartość wywożoną z obszarów powstających państw stanowili ludzie […], żaden inny produkt wywożony do Bizancjum czy do arabskich kalifatów nie stanowił równie wysokiej wartości rynkowej” (Samsonowicz 2001, s. 476–477). Szczególnie rynki krajów muzułmańskich – od Hiszpanii do Azji Środkowej – generowały Temat jest delikatny politycznie, gdyż może się wpisywać w uproszczoną wizję Europy Środkowo-Wschodniej jako obszaru jednostronnie eksploatowanego przez bardziej cywilizowane części kontynentu. Wizja budowniczych państwa piastowskiego jako bezwzględnych handlarzy ludźmi też nie wygląda najlepiej w zderzeniu z wyidealizowanym wyobrażeniem Polski, która zawsze miała być oazą wolności, i Polaków jako ludzi nieskazitelnie szlachetnych. Jednak w tamtym świecie handel ludźmi nie był niczym wstydliwym i parały się nim powszechnie elity wczesnośredniowieczne – łącznie z ludźmi Kościoła. stały i wysoki popyt na niewolną siłę roboczą. Z logistycznego punktu widzenia ten „towar” miał tę zaletę, że sam się odnawiał i nie wymagał środków transportu.

Przeczytaj także: Skąd naprawdę przybyli Piastowie? Prof. Urbańczyk stawia odważną hipotezę

Rzeczywistość sprzed ponad tysiąca lat dalece odbiegała od naszych sielankowych wyobrażeń. Były to czasy, kiedy żyło się krótko, nie tylko z powodu niskiej higieny, niedożywienia i niedorozwoju medycyny, ale też wskutek przemocy, która w wielu rejonach miała charakter endemiczny. Szczególnie nasilała się podczas wojen i najazdów rabunkowych, które niszczyły gospodarczo i pustoszyły duże obszary, zwłaszcza pograniczne. Porywanie ludzi w celu przesiedlenia ich na swoje tereny albo na zyskowną sprzedaż było standardowym celem wypraw na słabszych sąsiadów.

Uważa się, że „najważniejszym przedmiotem eksportowym Morawian byli niewolnicy zdobywani w trakcie ekspansywnych wypraw [organizowanych] na jeszcze nie schrystianizowane tereny słowiańskie na północy i na wschodzie” (Štefan 2011, s. 342). Solidnych podstaw do tych rozważań dostarczył Michael McCormick (2001, s. 369–383), który uznał, że po rozbiciu chaganatu awarskiego przez Karola Wielkiego w 801 roku wznowiono funkcjonowanie południowego odcinka antycznego „szlaku bursztynowego”, który połączył ponownie Wenecję z centrum Europy Środkowo- -Wschodniej. Jednak w tym czasie dla Morawian najważniejszym przedmiotem eksportu nie był już bursztyn, lecz ludzie.

To dlatego kluczową rolę w gospodarce Wielkiej Morawy odgrywała kontrola naddunajskiego połączenia dwóch szlaków kontynentalnych w Carnuntum i Bratysławie (McCormick 2001, mapa 12.6). Z Wielkiej Morawy niewolników wysyłano do Wenecji i dalej na śródziemnomorskie rynki świata muzułmańskiego. Wskazuje się też na transport rzeczny wzdłuż Dunaju, skąd niewolnicy docierali do Bizancjum i na muzułmański wschód. Poświadczają to bułgarskie znaleziska kajdan (Henning 1992, Abb. 8).

Oba te szlaki zostały gwałtownie zakłócone po bawarskich atakach na Wielką Morawę w latach 898–899 oraz madziarskich atakach na Italię w latach 899–900 i na samą Wielką Morawę w 905 roku. Zmusiło to kupców arabskich do szukania nowej drogi zapewnienia sobie dostaw niewolników środkowoeuropejskich.

Uruchomili więc długi, równoleżnikowy szlak transkontynentalny wiodący z Andaluzji do Czech i dalej przez Kraków, Przemyśl i Kijów nad Morze Czarne lub Kaspijskie. Jego środkową część kontrolowali czescy Przemyślidzi. Nie bez powodu więc żydowski kupiec (i pewnie szpieg kalifa Al-Hakama II) Ibrāhīm ibn Ya‘qūb pojechał w 965 roku z Andaluzji do Magdeburga i Pragi, które były najważniejszymi targami poszukiwanych w kalifacie niewolników słowiańskich. To w czeskiej stolicy zebrał informacje o dobrze tam widać znanym „królu północy” Mieszku I.

Po upadku Wielkiej Morawy w 905 roku Przemyślidzi przejęli ten zyskowny proceder i Praga stała się jednym z najważniejszych centrów handlu ludźmi w Europie. Musieli być oni sprowadzani spoza granic małego przecież państwa czeskiego, a więc tereny południowej Polski były najbliższym obszarem, gdzie taki „towar” był dostępny w większych ilościach. Szacunki wykonane niegdyś dla Czech przez Dušana Třeštika (2001, s. 126) sugerują liczbę od trzydziestu do trzydziestu pięciu tysięcy niewolników sprzedanych przez Boleslava I. Odpowiadałoby to około dziesięciu tonom srebra, stanowiąc znaczący wkład we wzmacnianie czeskiego państwa.

fot.Briangotts – This map has been uploaded by Electionworld from en.wikipedia.org to enable the Wikimedia Atlas of the World / Briangotts – This map has been uploaded by Electionworld from en.wikipedia.org to enable the Wikimedia Atlas of the World

Niektóre szlaki handlowe w VIII-XI w.

Państwo Przemyślidów było zbyt małe, aby być samodzielnym źródłem ludzi na sprzedaż, poza tym sprzedawanie własnych poddanych byłoby w dłuższej perspektywie samobójcze gospodarczo. Obszar po północnej stronie Karpat i Sudetów wydaje się być zatem najbliższym terenem, gdzie dostępny był taki „towar” – szczególnie przed chrystianizacją jego mieszkańców, która prowokowałaby dylematy moralno-etyczne, a czasem nawet konflikty z Kościołem. To właśnie poszerzanie zakresu pozyskiwania ludzi na sprzedaż może tłumaczyć czeską (a wcześniej też i morawską) ekspansję na północ. Podobnie można interpretować zainstalowanie w Przemyślu przyczółku madziarskiego, poświadczonego odkryciem tam specyficznego cmentarzyska.

Przeczytaj także: Polanie i inne „plemiona prapolskie”

Jeżeli te podejrzenia są słuszne, to udział Mieszka I w dostarczaniu słowiańskich niewolników na rynki czeskie jest niemal pewny. Ale mógł ich też „eksportować” przez porty nadbałtyckie, skąd kupcy skandynawscy wywozili ich na Wschód (Stanisławski, Musin 2025). To dobrze tłumaczy przyczyny upartej ekspansji Mieszka ku Bałtykowi, gdzie u ujść Odry, Parsęty i Wisły funkcjonowały skandynawskie faktorie w Wolinie, Świelubiu i Truso.

Skoro nawet w chrześcijańskim cesarstwie zyski z handlu ludźmi czerpali choćby arcybiskupi Magdeburga (Mayr-Harting 1992, s. 138–140), to nie widać powodu, dla którego państwo wczesnopiastowskie nie miałoby korzystać z tego dość łatwego źródła stałych dochodów. Można więc zasadnie podejrzewać udział Mieszka I w dostarczaniu niewolników Czechom i Madziarom na południu oraz nad Bałtyk, skąd kupcy skandynawscy wywozili ich statkami w stronę szlaków prowadzących wzdłuż wielkich rzek Europy Wschodniej na rynki muzułmańskie, gdzie na niewolników słowiańskich (Saqaliba), szczególnie tych jasnowłosych, był duży popyt (ryc. 5).

Nie znaczy to, że budowniczowie państwa wczesnopiastowskiego sprzedawali swoich własnych ludzi, co przyniosłoby tylko chwilowe korzyści, w dłuższej zaś perspektywie katastrofę gospodarczą, a w konsekwencji i polityczną. To nie wielkość opanowanego terytorium była przecież najważniejszym wyznacznikiem potencjału danego władcy, lecz liczebność podporządkowanej mu populacji. Przecież to nie sama ziemia płaciła podatki, lecz zamieszkująca ją ludność produkcyjna.

fot.Sergey Ivanov – https://smallbay.ru/artrussia/ivanov_sergey.html / domena publiczna

Targ w kraju wschodnich Słowian, Siergiej Iwanow, 1909; Skandynawowie sprzedają niewolnika muzułmanom

Monarcha bez licznych poddanych byłby tylko namiastką władcy, choćby nosił tytuł króla i rządził wielkim państwem. Wiedzieli o tym średniowieczni monarchowie, którzy wykorzystywali zwycięskie wojny do zdobycia nie tylko doraźnych łupów, ale też do przesiedlania na swoje ziemie jak największej liczby ludzi. Pełnoskalowe wojny, czy choćby doraźne najazdy rabunkowe na sąsiadów też dostarczały niewolników na sprzedaż. Taka bezwzględna eksploatacja ustawała z chwilą trwałego podporządkowania sobie jakiegoś obszaru, stawał się on bowiem częścią państwa zwycięzcy, która podlegała ochronie przed depopulacją, zaś strefa chwytania ludzi przesuwała się na zewnątrz zaktualizowanych granic.

W zamian za „wyeksportowanych” niewolników Piastowie mogli sprowadzać egzotyczne towary przeznaczone do ostentacyjnej konsumpcji, opłacania lojalności politycznej i demonstrowania statusu społecznego. W X wieku złoto, srebro i inne metale nieżelazne w rożnej postaci, broń, pasy rycerskie, konie bojowe, biżuteria, szkło, lepsze tkaniny, wino, egzotyczne przyprawy i inne rzadkie towary były w ciągłym obiegu w systemie wzajemnego obdarowywania się przez członków elit politycznych Europy. Ich stałe dostawy były więc niezbędne do utrzymania statusu władzy zwierzchniej.

Nie można liczbowo oszacować handlu niewolnikami, gdyż ten specyficzny towar nie zostawia śladów materialnych – poza nielicznymi znaleziskami kajdan (np. Henning 1992; Stanisławski, Musin 2025) (por. ryc. 5). Pewne wyobrażenie dają szacunki wykonane choćby dla szlaków transsaharyjskich, którymi w IX wieku transportowano rocznie około trzech tysięcy niewolników, a w X wieku już około ośmiu tysięcy siedmiuset (Feldbauer 1995, s. 137). Jeszcze trudniej oszacować udział Słowian w tej masie niewolników, ale liczne źródła arabskie dowodzą, że byli bardzo cenieni. Toteż dostarczano ich muzułmanom w dużych ilościach przez około dwieście lat. Byli licznie obecni we wszystkich najważniejszych ośrodkach świata muzułmańskiego, gdzie aż do początku XI wieku istniały liczne skupiska słowiańskie i trwała słowiańska „kultura na wygnaniu” (por. Urbańczyk 2012). Część z nich musiała pochodzić z ziem polskich, gdyż inaczej nie sposób wytłumaczyć napływu tam dużych ilości monet arabskich.

Dochody czerpane z ich sprzedaży przyczyniły się zapewne do sukcesu dynastii piastowskiej, co pozwala lepiej zrozumieć gospodarcze okoliczności pojawienia się na scenie geopolitycznej organizacji terytorialnej rządzonej przez Mieszka I. Ten jedyny chyba znaczący gospodarczo towar „eksportowy” mógł być ważnym źródłem zysków, które pozwoliły sfinansować zbudowanie wielkopolskiej kolebki piastowskiej państwowości, a później regularnie zasilać skarbiec książęcy.

Dopiero w końcu X wieku lukratywny handel słowiańskimi niewolnikami napotkał przeszkodę w postaci umacniającego się w Europie Środkowo-Wschodniej chrześcijaństwa. Światły kler najpierw zaczął zwalczać sprzedawanie chrześcijan, czego przykład dał pryncypialny biskup praski Wojciech Slavnikowic. Późniejszy św. Wojciech-Adalbert zaprotestował w Pradze (zresztą nieskutecznie) przeciw uprawianemu tam handlowi ludźmi, co od razu skłóciło go z czeskim księciem Boleslavem II, dla którego było to ważne źródło dochodów (ryc. 6). Przy tym trzeba podkreślić, że biskup Wojciech sprzeciwiał się tylko sprzedawaniu w niewolę chrześcijan „niewierzącym i Żydom” (Vita II, 12), uznając widocznie handel poganami i z innymi chrześcijanami za dozwolony.

fot. Mathiasrex, Maciej Szczepańczyk – Praca własna / CC BY-SA 4.0

Święty Wojciech upomina Bolesława II, po lewej słowiańscy niewolnicy trzymani na postronkach przez Żydów; Drzwi Gnieźnieńskie

Szerzenie się takich postaw sprawiło, że w pierwszej połowie XI wieku nastąpiło załamanie masowego handlu ludźmi w Europie, co zahamowało import do krajów arabskich poszukiwanych tam niewolników słowiańskich. Kto wie, czy nie przyczynił się do tego właśnie charyzmatyczny biskup praski. Przebywając w Polsce na początku 997 roku, Wojciech na pewno rozmawiał z Chrobrym o obowiązkach chrześcijańskiego władcy. Biskup zapewne poruszył też ważną dla niego kwestię handlowania ludźmi, co mogło skłonić Bolesława do podjęcia kroków zapobiegawczych.

Spowodowana tym utrata dochodów z „eksportu” niewolników może częściowo tłumaczyć (nad)aktywność militarną Bolesława Chrobrego, który może w ten sposób próbował zapewnić swoim ludziom rekompensatę w postaci trybutów, rabunków, haraczów, okupów oraz porywania bydła i ludzi, o czym wspomina w swojej Kronice merseburski biskup Thietmar? Wojny przestał prowadzić dopiero po zagarnięciu w 1018 roku Kijowa, którego bogactwami zapełnił swój własny skarbiec.

Przeczytaj także: Skąd się wzięli Słowianie?

Handel ludźmi nie ustał jednak całkowicie, bo jeszcze papież Benedykt IX zarzucał Czechom sprzedawanie „jak bydlęta” chrześcijan wziętych do niewoli podczas najazdu księcia Břetislava I na Polskę w 1038 roku (Kosmas II, 7). Jeszcze w XII wieku nie tylko pogańscy Pomorzanie sprzedawali jeńców, ale też i palatyn Sieciech ludzi „zaprzedawał w niewolę” (Gall II, 4 i 35). Tak wyglądał świat średniowieczny, którego ocenianie z dzisiejszego punktu widzenia nie ma większego sensu.

Tekst stanowi fragment książki Korzenie Polski. Tom 2, prof. Przemysława Urbańczyka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026,

Zobacz również

Średniowiecze

Czy dawne wierzenia Słowian rzeczywiście zniknęły po chrzcie Polski?

Chrzest Mieszka I jest uważany za moment przejścia jego poddanych z wiary pogańskiej na chrześcijańską. Ale czy tak było rzeczywiście? Czy dawne wierzenia Słowian zniknęły...

30 lipca 2026 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Średniowiecze

Skąd naprawdę przybyli Piastowie? Prof. Urbańczyk stawia odważną hipotezę

Legenda o Piaście Kołodzieju od wieków stanowi fundament opowieści o początkach polskiej państwowości. Czy jednak za narodzinami dynastii kryje się zupełnie inna historia? Poznaj argumenty...

29 lipca 2026 | Autorzy: Przemysław Urbańczyk

Średniowiecze

Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii

Bezwzględni tyrani, przebiegli spiskowcy, nieokiełznani okrutnicy – oto ojcowie państwa polskiego W czasach, gdy politykę uprawiało się mieczem, nie było miejsca na skrupuły.

24 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

Średniowiecze

Konrad VII Biały pod Grunwaldem. Piast po stronie Krzyżaków

Podczas sławnej bitwy pod Grunwaldem połączone wojska polsko-litewskie starły się z siłami zakonu krzyżackiego. Jednak wśród przeciwników znaleźli się nie tylko rycerze zakonni i ich...

20 kwietnia 2026 | Autorzy: Herbert Gnaś

Historia najnowsza

Czy Piastowie pochodzą od Piktów?

Według najnowszych badań genetycznych polscy władcy z dynastii Piastów mogli być spokrewnieni z wojowniczymi Piktami ze Szkocji!

5 czerwca 2025 | Autorzy: Redakcja

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

gnago

Ech ta moda na niewolnictwo, zakłamuje historię . Skąd Piastowie mieli finanse z handlu kontynentalnego przez Polskę tj Krakowskie Śląsk i Grody Czerwieńskie- te prawdziwe na Podolu i domniemane na późniejszej granicy -Czermno prowadziła północna odnoga jedwabnego szlaku stad zakłamane nieuki z tytułami Piastowie mieli dostęp do tak egotycznych zwierząt jak wielbłąd czy niebieski barwnik z Afganistanu do ozdoby Lednicy. Nie zapominajmy i osrebrze i ołowiu z Olkusza- zobaczcie na badania od kiedy go wydobywano. Dodatkowo piastowski wynalazek ekonomiczny. Osiedla służebne wokół w zasadzie każdego grodu . To ekonomicznie manufaktura gdzie seryjnie produkowano groty tarcze miecze etc. czy hodowano w specjalizacji zwierzęta. Za jednego sprzedanego raba miało się jednorazowy zysk . Za tego samego osiedlonego w osadzie i zatrudnionego mamy zysk co roku.

I dlatego niewolnictwo u Słowian miało marginalne znaczenie. Mamy przekazy ze takiego jeńca czy raba wyzwalano po siedmiu latach niewoli i w Modzie i zwyczaju było obdarować go niemałym majątkiem na powrót czy już wolny pobyt . Zatem ta książka to stek bzdur napisanych na zlecenie i z mody czy dla grantów nie warta zakupu

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.