Ciekawostki Historyczne
Średniowiecze

Skąd się wzięli Słowianie?

Pochodzenie Słowian to w Polsce temat drażliwy, bo przecież nasi słowiańscy protoplaści nie mogli być byle kim. Nauka nie ustaliła jednak początków tej najliczniejszej dziś grupy europejskich Indoeuropejczyków.

Tekst stanowi fragment książki Korzenie Polski. Tom 1, prof. Przemysława Urbańczyka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026,

Dostrzeżono ich wkrótce po połowie I tysiąclecia n.e., kiedy w Historii gotyckiej Jordanes zanotował lud Sklaveni, zaś Prokopiusz z Cezarei wspomniał Sklavoi/Sklavenoi w swojej Historii wojen. Archeolodzy skojarzyli z nimi „kulturę praską”, a językoznawcy język wczesnosłowiański. To intuicyjne wsparcie źródeł historycznych świadectwami archeologicznymi i interpretacją lingwistyczną pozwoliło uznać, że w połowie I tysiąclecia Słowianie istnieli już jako świadoma swojej odrębności wielka zbiorowość etniczna, przestrzegająca pewnych norm kultury materialnej i komunikująca się wspólnym językiem.

Tymczasem mówienie o Słowianach sprzed półtora tysiąca lat jest tylko konwencją naukową, bo ówcześni ludzie nie mieli przecież pojęcia, że byli „Słowianami”. To my wydzielamy ich ze świata opisywanego w ówczesnych centrach cywilizacji. Czynimy z nich wspólnotę językową i nadajemy im specyficzną kulturę materialną, na którą składały się: proste rolnictwo, prostokątne półziemianki z narożnymi paleniskami, grzebanie spalonych szczątków zmarłych, wytwarzanie prostych garnków glinianych, brak uzbrojenia, niewielka liczba ozdób oraz nikłe kontakty ze światem zewnętrznym.

Ani badacze polscy, ani zagraniczni nie zaproponowali przekonujących interpretacji samych początków tego fenomenu kulturowego.

„Pojawienie się” Słowian poprzedził głęboki kryzys demograficzno-gospodarczy widoczny na ziemiach polskich w rozrzedzeniu osadnictwa, regresie rolnictwa, redukcji kontaktów zewnętrznych i zaniku elitarnej kultury materialnej. Z tą zmianą nie radzi sobie żadna z dwóch polskich „szkół” – ani autochtoniści, którzy wierzą, iż Słowianie zamieszkiwali ziemie polskie „od zawsze”, ani allochtoniści, którzy uważają, że Słowianie ukształtowali się na wschodzie już przed zajęciem dorzeczy Odry i Wisły.

fot.Fphilibert from fr.wiki – Tomasz Kamusella, Motoki Nomachi & Catherine Gibson, The Palgrave Handbook of Slavic Languages, Identities and Borders, Palgrave Macmillan publ., London 2016

Według koncepcji allochtonicznej Słowianie początkowo zamieszkiwali obszar położony w Europie wschodniej, przy czym Polesie jest najczęściej akceptowaną lokalizacją

Współczesna wiedza kwestionuje upatrywanie w migracjach panaceum na zrozumienie wyraźnych zmian kulturowych i nie skupia się na poszukiwaniu jakichś „praojczyzn”, z których miały wyłonić się ludy historyczne. „Procesy kształtowania się zewnętrznej odmienności i wewnętrznej identyfikacji są zbyt skomplikowane, aby można je było precyzyjnie umieścić w czasie i w przestrzeni” . Dotyczy to również Hellenów, Celtów czy Germanów, których dostrzegamy jako już ukształtowane byty kulturowo-językowe.

Możemy jednak szukać pewnych „momentów przełomowych”, kiedy następowało wyraźne przyspieszenie zmian. Czasem udaje się zidentyfikować wydarzenie lub ciąg wydarzeń tak znaczących, że mogły uruchomić wyraźne zmiany. Siłę sprawczą o wielkiej skali osiągają tylko zjawiska przyrodnicze, które trwale i wyraźnie zmieniając warunki życia, wymuszają przyspieszone zachowania przystosowawcze.

Identyfikację takiego bodźca z początku wczesnego średniowiecza oferuje paleoklimatologia, wspierająca późnoantyczne informacje o silnym wahnięciu pogodowym przed połową VI wieku. Kluczowych informacji o tej największej anomalii klimatycznej ostatnich 2500 lat dostarczyły badania lodowców, w których znaleziono ślady serii wybuchów wulkanicznych. W 536 roku wielka erupcja na północnej półkuli spowodowała w Europie spadek temperatury o 1,6–2,5°C (Sigl i in. 2015). W latach 539–540 kolejny gigantyczny wybuch w okolicy równika – zapewne salwadorskiego wulkanu Ilopango – pogłębił globalny kryzys klimatyczny (Dull i in. 2019), powodując w Europie kolejny spadek temperatury o 1,4–2,7°C (Sigl i in. 2015), wzmocniony około 547 roku następną erupcją.

To samo załamanie klimatyczne udokumentowano również na Bliskim Wschodzie (Stothers 1999), w Chinach (Zhang i in. 2010) oraz w Ameryce Północnej (Ochoa, Hoffman, Tin 2005, s. 71). Kryzys nie ominął też ziem polskich, co potwierdziły analizy rdzeni pobranych z osadów dennych jezior mazurskich (Han 2022, s. 2). Była to tylko kulminacja pełnego zimnych anomalii okresu, który rozpoczął się już w III wieku. Utrzymujące się od tego czasu ochłodzenie wiązane też jest z serią dotąd niezidentyfikowanych erupcji (Wanner i in. 2011).

Głęboki kryzys potwierdzają źródła historyczne z Irlandii (głód w latach 536–539 – The Annals of Inisfallen) i z cesarstwa wschodniorzymskiego, gdzie w 536 roku Prokopiusz zanotował, że „Przez cały ten rok słońce świeciło bez promieni jak księżyc” (Historia wojen, IV, 14,4). W latach 537–538 Kasjodor (Listy XII, 25–28) opisywał dramatycznie niezwykłą pogodę i powszechny głód. Na domiar złego w 541 roku pojawiła się tzw. „pandemia justyniańska”, czyli epidemia dżumy (Feldman i in. 2016). W samym Bizancjum spowodowała ona śmierć jednej trzeciej, a może nawet połowy osłabionej już kryzysem populacji.

Nagłe ochłodzenie i spowolnienie procesów fotosyntezy wskutek redukcji światła słonecznego przez pyły wulkaniczne musiało mieć dramatyczne skutki dla społeczności rolniczych, więc zachwiało wieloma cywilizacjami na kilku kontynentach, uruchamiając wielkie migracje. Przenosiły się wtedy głównie zagrożone w swoich podstawach gospodarczych zmilitaryzowane elity, a na miejscu zostawali ludzie prości, którzy nie mogli opuścić swoich siedzib. Mogli oni przeżyć pod warunkiem radykalnego zredukowania swoich oczekiwań egzystencjalnych.

Skumulowanym skutkiem tych katastrofalnych zdarzeń było gigantyczne załamanie demograficzne w całej Europie. O ile na obszarze śródziemnomorskim liczba mieszkańców zmniejszyła się co najmniej o 25%, to w Skandynawii nawet o 50% (Büntgen 2016; Price 2020, s. 77). Niektóre tereny mogły wręcz ulec wyludnieniu.

Ci, którzy nie mogli lub nie chcieli wyemigrować, stanęli wobec bezalternatywnej decyzji „życie za ubóstwo” i musieli zredukować swoje oczekiwania do poziomu, który zapewniał samo fizyczne przeżycie. Na ziemiach polskich archeolodzy dokumentują więc zmniejszenie aktywności rolniczej, upadek rzemiosła, zubożenie ludzi, regres kulturowy, zanik elit i rozpad ponadlokalnych instytucji społecznych.

To nie jacyś pierwsi Słowianie wymyślili i rozpropagowali tę prostą kulturę, która była bezalternatywna (?) wobec pogorszenia się warunków środowiska przyrodniczego. To strategia skutecznej adaptacji do sytuacji kryzysowej narzuciła podobne zachowania przystosowawcze mieszkańcom dużych obszarów, których sąsiedzi nazwali „Słowianami”. Zakorzenieni w lokalnym środowisku wykorzystali swoje zgromadzone przez pokolenia umiejętności adaptacyjne do radykalnego uproszczenia swojego systemu społeczno-gospodarczego.

Pojawił się on więc nie jako skutek samej migracji czy ekspansji kulturowej, lecz wymuszonego zjawiskami przyrodniczymi wyboru jedynej drogi przetrwania przez ludzi, którzy wykorzystali umiejętności obecne w każdym gospodarstwie. Były to między innymi: wspierana zbieractwem, rybołówstwem i łowiectwem ręczna uprawa małych areałów, wykorzystanie ekonomicznego w budowie i w ogrzewaniu domu półziemiankowego , domowa produkcja ceramiki i zredukowanie zapotrzebowania na metale. Były to społeczności niemal autarkiczne, bez organizacji wykraczającej poza lokalną wspólnotę i bez potrzeby stałych kontaktów ze światem zewnętrznym.

Ostatnio w dyskusję o początkach Słowian aktywnie włączyli się paleogenetycy, którzy jednak też dochodzą do sprzecznych wniosków (Figlerowicz i in. 2023; Gretzinger i in. 2025).

Nieprzypadkowo pierwsze informacje o Słowianach zanotowane przez Jordanesa i Prokopiusza pochodzą właśnie z połowy VI wieku, kiedy cywilizowane południe trawił już głęboki kryzys. Bizantyńczycy dostrzegli wówczas na północ od swoich granic ludzi dobrze do niego przystosowanych dzięki prostej strategii przetrwania, umożliwiającej uniezależniającą od świata zewnętrznego samowystarczalność. Nadali tym specyficznym społecznościom zbiorczą nazwę „Słowianie”.

Ich pojawienie się nie było wynikiem ekspansji nosicieli nowej kultury, lecz skutkiem przystosowania się zasiedziałej już ludności do warunków anomalii klimatycznej. Ta strategia okazała się alternatywą właściwą w tym specyficznym czasie i łatwą do przyjęcia przez zasiedziałą ludność rolniczą, której poziom życia był bardzo skromny nawet w czasie rozkwitu elitarnych kultur okresu wpływów rzymskich.

fot.Wiktor Wasniecow – https://art.1september.ru/articlef.php?ID=200702110

Bitwa Słowian ze Scytami — obraz Wiktora Wasniecowa (1881)

Wczesnośredniowieczna Słowiańszczyzna jest kreacją lingwistyczno-historyczno-archeologiczną. Nadała ona ludziom posługującym się językami i dialektami słowiańskimi zbiorową samoświadomość wyrażaną przez wspólną nazwę (etnonim), której pochodzenie jest przedmiotem sporów. Takie uogólnione nazwy najczęściej nadają wielkim zbiorowościom ich wyżej rozwinięci sąsiedzi, którzy starają się uporządkować swoją wiedzę o pobliskich „barbarzyńskich” ludach. To oni (po)mogli „wykreować” Słowian, narzucając im z zewnątrz swój punkt widzenia. Dobrą analogią jest wypromowanie przez Juliusza Cezara „Germanów” jako „terminu zbiorczego dla wielu większych i mniejszych plemion, które zamieszkiwały na wschód od Renu” (Pohl 2015, s. 125; też: 2000, s. 45–50).

Zatem „nazwa Słowianie była abstrakcją, za pomocą której zewnętrzni obserwatorzy próbowali objąć jednym pojęciem bardzo różne aspekty” krajobrazu kulturowego swoich zadunajskich sąsiadów (Mühle 2020, s. 416). Bizantyńska zbiorcza nazwa Sklavenoi przedostała się na Zachód, gdzie Sclavi zostali zarejestrowani w latach 623–624 i 631–632 w Kronice Pseudo-Fredegara (IV, 48, 68). W ten sposób stworzono konstrukcję nazewniczą obejmującą ludzi od dolnego Dunaju do Łaby. Na łacińskim Zachodzie przez długi czas alternatywną nazwą byli Venedi/Veneti, ale podobnie do bizantyńskiej nazwy Sclavi nie odnosiła się ona do jakiejś konkretnej grupy, lecz do wielkiej pseudowspólnoty wyobrażonej sobie przez Franków.

Ta wczesna Słowiańszczyzna była więc raczej kreacją nazewniczą niż faktem kulturowym, bo „nazwy »Słowianie« i »Wenedowie« upowszechniały się jako zewnętrzne określenia” bizantyńskie i frankijskie (Pohl 2015, s. 155). Toteż aż do XIX wieku nie widać …(poza incydentalnymi wzmiankami w ruskiej Powieści minionych lat z XII w. czy u Jana Długosza) śladów jakiegoś ogólnosłowiańskiego poczucia wspólnego pochodzenia.

Badacze uwikłani w przestarzałe rozważania etnogenetyczne i migracjonistyczne nie ustalili, jaki był mechanizm rozprzestrzeniania się wczesnośredniowiecznej Słowiańszczyzny. Szybkość slawizacji znacznej części Europy wyklucza prostą ekspansję demograficzną, wynikającą z przewagi militarnej czy organizacyjnej, bo znaleziska wczesnosłowiańskiej broni należą do rzadkości, a ich egalitarny ustrój nie był pożądanym wzorcem. Przaśna kultura wczesnosłowiańska nie była atrakcyjna dla ludzi oczekujących choćby odrobiny luksusu. Wreszcie mowa Słowian, tak różna od języków tureckich, germańskich, jak też łaciny i greki, stwarzała raczej barierę komunikacyjną.

Wyeliminowawszy standardowe czynniki ekspansji i agresji, pozostaje upatrywać przyczyn sukcesu wczesnych Słowian w skuteczności ich sposobu życia jako odpowiedzi na niepewność świata nękanego długotrwałym kryzysem. Zatem „powinniśmy mówić nie o ekspansji »Słowian«, lecz o ekspansji »słowiańskości«, bo »ekspansja kultury słowiańskiej […] polegała na akceptowaniu nowego wówczas modelu życia«” (Urbańczyk 2000, s. 136 i 87), czyli skutecznej odpowiedzi na załamanie wywołane anomalią klimatyczną.

Tę spontaniczną transformację przyspieszały i ukierunkowywały zewnętrzne kontakty z sąsiadami. Ważną rolę odegrali z pewnością koczowniczy Awarowie, którzy w drugiej połowie VI wieku zajęli Kotlinę Panońską i poddali kontroli rolniczych… …sąsiadów traktowanych jako dostarczyciele żywności i niewyspecjalizowani wojownicy. Na południu podobną rolę mogło odegrać cesarstwo wschodniorzymskie (Bizancjum), które zabezpieczało swoje bałkańskie pogranicze, włączając tamtejszych mieszkańców w system gospodarki imperialnej i tolerując ekspansję słowiańską na Bałkanach. Na zachodzie Frankowie, opierając swoją wschodnią rubież na linii Bałtyk–Adriatyk, stworzyli barierę kulturową między mieszkańcami karolińskiego imperium a niezorganizowanymi politycznie i militarnie słowiańskimi „barbarzyńcami”.

fot.naturalearthdata.com, udostępnione w domenie publicznej

Dowody genomiczne pochodzące ze szczątków ludzkich wskazują, że elity Awarów wywodzą się zasadniczo od starożytnych mieszkańców Azji Północno-Wschodniej

Ludzie, którzy chcieli po prostu przetrwać kryzys, nie zyskiwali bogactwa, ale nabierali społeczno-gospodarczej „odporności” na zmiany. Skupiali się na wewnątrzwspólnotowej współpracy, a nie na konkurowaniu z sąsiadami. Cenili raczej uczestnictwo niż przywództwo. Był to proces rozprzestrzeniania się specyficznego modelu życia, który okazał się skuteczną odpowiedzią na problemy ówczesnego świata. Była to raczej dobrowolna recepcja nowej oferty adaptacyjnej przez zasiedziałą ludność rolniczą niż jej narzucanie przez przybyszów, chociaż tacy też pewnie byli.

Prosta „słowiańska” gospodarka przyswajalna była łatwa do zastosowania w różnych ekosystemach – samowystarczalność uniezależniała od kontaktów zewnętrznych, egalitarna struktura społeczna niwelowała poziom napięć i konfliktów wewnętrznych, niskie oczekiwania życiowe nie wymagały uzyskiwania znacznych nadwyżek produkcyjnych, zakorzenienie w lokalnych wspólnotach dawało społeczne poczucie stabilności i bezpieczeństwa, a prosta technologia wytwarzania przedmiotów użytkowych nie wymagała wyspecjalizowanych umiejętności rzemieślniczych.

Kluczem do perspektywicznego sukcesu tej strategii była łatwość jej adaptacji do każdego środowiska (oprócz stepów wymagających specjalizacji pasterskiej) oraz zdolność przetrwania w każdych warunkach geopolitycznych. To sprawiło, że ci „prymitywni” Słowianie odnieśli długookresowy sukces historyczny, bo przetrwali wszystkie kryzysy polityczne (rozpad „imperium” Awarów, fragmentację cesarstwa karolińskiego i słabnięcie Bizancjum) i od IX wieku zaczęli budować swoje samodzielne państwa. Pozorna słabość okazała się więc siłą Słowian.

Pochodzenie „naszych” Słowian z dorzecza Wisły i Odry dzieli polskich badaczy na zwolenników pradawnej ciągłości kulturowo-demograficznej (autochtoniści) i propagatorów poglądu o ich późnym przybyciu ze wschodu (allochtoniści). Ci pierwsi dowodzą kilkutysięcznej ciągłości zasiedlenia „naszych” ziem przez „naszych” przodków. Drudzy tłumaczą zmianę opuszczeniem tego obszaru przez ludy germańskie, zastąpione przez Słowian.

fot.Wojtek S / CC BY-SA 3.0

Rekonstrukcja słowiańskiego grodu na wzgórzu w Birowie

Jednak ani ciągłość kulturowa nie jest tak oczywista, jak twierdzą autochtoniści, ani zmiana kulturowa nie była tak radykalna, jak to sugerują allochtoniści. Zwolennicy obu opozycyjnych wizji powinni więc zgodzić się na jakiś model mieszany, który łączyłby wizję przetrwania grup autochtonów z jakimś napływem przybyszów. Kluczem wyjaśniającym była prostota strategii przystosowania do warunków kryzysowych.

Podobieństwo modelu społeczno-gospodarczego ułatwia unifikację językową, którą może przyspieszyć siła zewnętrzna. W proliferacji języka słowiańskiego kluczową rolę mogli odegrać Awarowie, którzy poddali kontroli rolników zamieszkałych wokół Kotliny Panońskiej. Pragmatyka długotrwałego kontrolowania wielkich obszarów i okresowego kierowania dużymi siłami wojskowymi wymagała sprawnego porozumiewania się. Niemal 240 lat dominacji Awarów wystarczyło do wypromowania …w Europie Środkowo-Wschodniej preferowanego przez nich języka, który już w VII–VIII wieku stał się tamtejszą lingua franca (Curta 2004). Dobrze analogie oferuje wypromowanie na obszarze andyjskim przez Hiszpanów języka quechua czy regionalna kariera swahili wykorzystywanego przez Brytyjczyków w Afryce Środkowo-Zachodniej.

Zatem, wbrew dziewiętnastowiecznej wizji Słowiańszczyzny jako panregionalnej jedności językowo-kulturowej wywodzonej z jednego praźródła, nie było jednej słowiańskiej „prakolebki”. Słowianie zostali raczej „wyprodukowani” przez zbieg przypadków historycznych, które wymusiły na mieszkańcach dużych obszarów podobne uproszczenia systemu społeczno-gospodarczego. Rolę inicjującą odegrał w tym globalny kryzys klimatyczny w VI wieku, czynnikiem promującym język słowiański była hegemonistyczna polityka Awarów, a nazwę wypromowała dyplomacja bizantyńska.

Tekst stanowi fragment książki Korzenie Polski. Tom 1, prof. Przemysława Urbańczyka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026,

Z kodem CIEKAWOSTKI – 25% rabatu od cen katalogowych na wszystkie książki PWN dostępne na ksiegarnia.pwn.pl. Oferta obowiązuje do końca sierpnia. Kod należy wpisać w ostatnim kroku składania zamówienia.

Zobacz również

Średniowiecze

Monika Maciewicz: Pogańskie wierzenia wciąż przeplatają się z chrześcijaństwem

Jak wyglądało życie w czasach Bolesława Chrobrego, gdy dawne słowiańskie wierzenia spotykały się z coraz silniejszym chrześcijaństwem? Monika Maciewicz, autorka powieści „Wiedźma i mniszka”, opowiada...

10 sierpnia 2026 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Średniowiecze

Czy dawne wierzenia Słowian rzeczywiście zniknęły po chrzcie Polski?

Chrzest Mieszka I jest uważany za moment przejścia jego poddanych z wiary pogańskiej na chrześcijańską. Ale czy tak było rzeczywiście? Czy dawne wierzenia Słowian zniknęły...

30 lipca 2026 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Średniowiecze

Skąd naprawdę przybyli Piastowie? Prof. Urbańczyk stawia odważną hipotezę

Legenda o Piaście Kołodzieju od wieków stanowi fundament opowieści o początkach polskiej państwowości. Czy jednak za narodzinami dynastii kryje się zupełnie inna historia? Poznaj argumenty...

29 lipca 2026 | Autorzy: Przemysław Urbańczyk

Średniowiecze

Polanie i inne „plemiona prapolskie”

Czy Polanie naprawdę istnieli? Najnowsze spojrzenie na początki polskiej państwowości podważa jeden z najbardziej utrwalonych elementów naszej historycznej narracji. Analiza najstarszych źródeł prowadzi do zaskakującego...

23 lipca 2026 | Autorzy: Przemysław Urbańczyk

Wiedźma i mniszka

Nie wszystkie stare moce pozwalają o sobie zapomnieć.

22 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

Starożytność

Korzenie Polski. Tom 2

Jak głęboko wstecz sięgają nasze korzenie? Co starożytni wiedzieli o naszych ziemiach? Skąd się wzięli Słowianie? Gdzie była stolica państwa wczesnopiastowskiego? Co odziedziczył Bolesław Chrobry?...

10 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

KOMENTARZE (10)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Realista

Przypłyneli na pontonach z Afryki zeby budować ludową ojczyznę

Andrzej Hryniewicz

Ciekawy artykuł.
Może i tak było jak piszesz, nie było nas tam wtedy.
A może wytłumaczenie tego jest bardziej prostsze i przy calych tych zawirowaniach klimatycznych,
pozostała grupa ludzi uborzszych umiacych sobie radzić z tym co mieli do dyspozycji,(kreatywni)
Zostało nazwane z Germanskiego (SKLAWE)
z Polskiego Niewolnik
I dopiero po chrzcie Polskim powstalismy i nazwaliśmy się Słowianami…?
Pozdrawiam Andrzej

Gz

No tak…zresztą sama organizacja budowy czy zamieszkiwania tzw grodów (szeregowych baraków i wierz strażniczych) daje dużo do myślenia, bo co tu dużo mówić, wyglądają jak obozy koncentracyjne….a niewolnictwo w tamtym okresie to bardzo popularne zajęcie.
W lasach deszczowych Ameryki do dzisiaj zamieszkują ludy do których nauka nie stosuję takich bzdurnych analogii jak klimat choroby czy wędrówki ludów, po prostu tam byli, są i będą, a podobnie mogło być między Bugiem a Odrą, z tą tylko różnicą że wyższa organizacja społeczna z południa, zwietrzyła tutaj świetny temat na biznes, oczywiście myślę o niewolnictwie, a cała reszta naszej wczesnej państwowości to prawdopodobnie pochodna tamtych zdarzeń…

    Pawel

    Ciekawy artykuł, tylko zbyt długi…np. moja miejscowość w której mieszkam już jest na mapach z XIII wieku…i naprawdę… ulicę się nie zmieniły historia… powinna każdego interesować a my Słowianie… myślę z różnych źródeł że troszeczkę wcześniej jeszcze byliśmy…nie chcę tutaj wprowadzać Ciebie w błąd ale mamy 2% bynajmniej genów neardelczykow tzn już musieliśmy być skoro mieszaliśmy się z nimi…to fajnie ująłeś TAK NAPRAWDĘ TO SĄ TYLKO HIPOTEZY….mam nadzieję, że z rozwojem…. technologii…odkryjemy prawdę…eh ŻAŁUJĘ ZE NIE POTRAFIĘ STWORZYĆ WEHIKOLU CZASU 🙂 a kto wie 🤔 co przyniesie przyszłość? Przecież to przeszłość co napisałem, przyszłością jest to co chcę napisać a teraźniejszość czy istnieję?

Andrzej

Ciekawym punktem odniesienia jest książka Europa, Davisa. Autor podejmuje temat pochodzenia ludów europejskich. Argumenty tam pokazane warte są poznania. Zachęcam.

Turbodymomen

No proste…ze Słowenii…i po co bylo tyle pisaniny?

Polak

Nauka nie ustaliła? A to ciekawe ,bo ta zachodnioeuropejska uważa Slowian za potomkòw kultury Ceramiki Sznurowej przez wieki prowadzących pòłkoczowniczy tryb życia na obszarze od Łaby do Wołgi.Jedni na wschód,drudzy na zachód i tak na przemian.Ta ostatnia to właśnie VI wiek n.e. z terenów Rosji.

Andrzej W

Od momętu cofania się lodowców z terenu Polski pojawiali się tu ludzie którzy byli zdolni przetrwać w takich warunkach. Jasne włosy i niebieskie oczy. Czy byli zoranizowani i silni? Zapytajmy dlaczego legiony cesarstwa rzymskiego nie były w stanie przesunąć granic swojego imperium (nie musieli by płacić za bursztyn).

PN

No cóż z Awarami jest problem – nie sięgali terenów Polski i Połabia…
Raczej rozszerzenie słowiańskiego – jako „lingua franca”; można przypisać Sarmatom ulegającym sukcesywnie slawizacji (zasięg tzw. „Białej Chorwacji”, czy choćby ekspansji Alanów, jest znacznie większy od awarskiej dominacji).
Wiele również wskazuje na to, że język polski jest obecnie najbardziej archaiczny ze słowiańskich – wyraźne prasłowiański, ale nie wiemy czy z powodu tzw. efektu granicznego – graniczenia z innymi ludami, czy też, że jesteśmy rzeczywistym miejscem powstania Słowiańszczyzny (prof. Hanna Popowska-Taborska, 2002.). Na to drugie najbardziej wskazuje posiadanie w czasach historycznych wyraźnych naturalnych granic obszaru obecnej Polski – ich refugialność (optymalne miejsce schronienia) i terminalność (końcowość – nie za bardzo jest gdzie dalej wędrować).
Badania genetyczne mają zaś tą wadę, że większość przodków Słowian po śmierci podlegało ciałopaleniu. Opierają się one zatem na zbyt małych i mało obiektywnych próbach, ledwie kilkuset osobnikach. Cytowane badanie zespołu Gretzingera „Starożytne DNA łączy masową migrację z rozprzestrzenianiem się Słowian” zakładające 80% wymianę ludności na terenach obecnie słowiańskich, jak zwykle nie radzi sobie też z prawami demografii w tak ciężkich czasach – jak opisuje to pow. prof. Urbańczyk – wskaźniki prokreacji były stanowczo zbyt niskie dla aż 80 % wymiany ludności na całkiem nową.
Ponadto tak łatwe i powszechne przyjęcie jednego języka, wskazuje na szeroki zakres pokrewieństwa i podobieństw kulturowych między autochtonami – tubylcami i „najeźdźcami” ze wschodu.
Przeczytajmy książkę profesora Urbańczyka i zobaczmy jak On poradził sobie z tymi fundamentalnymi problemami…

Adam Majewski

Dziwaczny jest ten tekst. Rozumiem, że pisany przez utytułowanego badacza, ale wciąż dziwaczny. Marginalizuje jaskrawą świadomość wspólnych przodków widoczną choćby w kronice Długosza oraz źródłosłów nawet „Słowianie” jako ludzie wspólnego słowa (ewidentnie to samookreślenie, w odróżnieniu do Wenetów).

Może badawcze konkurują na tezy? Ktoś stawia jakąś i potem musi jej bronić, selektywnie dobierając argumenty.

Maksymalnie kilkuletni epizod ochłodzenia został tu rozdmuchany do abstrakcyjnej teorii „lepszego przystosowania Słowian – z uwagi na ich prymitywność – do zmian klimatycznych”. Nie chodzi mi, że Słowianie byli jakoś wielce wysublimowanie, ale branie za pewnik tak abstrakcyjnego wyjaśnienia wielkiej ekspansji tego ludu jest – za przeproszeniem – naiwne. Nawet w ustach profesora. A może nawet w takich ustach tym bardziej razi.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.