Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Piekło kobiet w zdobytym Berlinie. Masowe gwałty po upadku III Rzeszy

Wiosną 1945 roku, po zdobyciu Berlina przez Armię Czerwoną, tysiące kobiet padły ofiarą przemocy seksualnej. Historycy szacują, że zgwałconych mogło zostać od 95 do ponad 130 tysięcy mieszkanek stolicy Niemiec, choć rzeczywista liczba prawdopodobnie była znacznie wyższa. Relacje świadków ukazują skalę terroru, desperackie próby ukrycia się oraz traumę, która dla wielu ofiar trwała do końca życia.

Publikujemy fragment książki Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie Rogera Moorhouse’a, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont, 2026.

Szacunki dotyczące liczby kobiet, które w 1945 roku zostały zgwałcone w stolicy Rzeszy, są niezwykle zróżnicowane, niemniej jednak statystyki z berlińskich szpitali mówią o liczbie od 95 000 do 130 000 przypadków. Ich rzeczywista liczba musiała być wielokrotnie wyższa. Mało która kobieta została pominięta. I dziewczynki w okresie dojrzewania, i zakonnice, i staruszki, i ciężarne, i karmiące – prawie wszystkie kobiety padły ofiarą gwałtów. Co więcej, taki sam los spotkał ukrywające się Żydówki oraz dotychczasowe robotnice przymusowe. Nawet jeden z radzieckich korespondentów wojennych przyznał, że Armia Czerwona była „armią gwałcicieli”.

Polowanie na kobiety w zdobytym Berlinie”

Żołnierze zazwyczaj nie bawili się w żadne ceregiele. Co prawda, zdarzały się pojedyncze wypadki symbolicznych umizgów, niezdarnego flirtu lub obietnicy „zrewanżowania się” w jakiejś formie, z reguły jednak żołnierze zwyczajnie wykorzystywali swoją władzę. Najniebezpieczniejszą porą dnia dla berlińskich kobiet okazywał się czas tuż po zapadnięciu zmroku, kiedy sołdaci byli pijani i niszczyli wszystko na swej drodze.

Nocą wtulałyśmy się w siebie w panicznym strachu (…) – pisała jedna z kobiet – horda radzieckich żołnierzy powróciła i wdarła się do naszego domu. Po chwili usłyszeliśmy odgłosy straszliwej orgii, kiedy kobiety wzywały pomocy pośród jednoczesnych pisków. Od tego hałasu aż dostałam gęsiej skórki. Niektórzy Sowieci przeszli przez nasz ogród i zaczęli walić kolbami karabinów w nasze drzwi, usiłując je sforsować. Co za szczęście, że solidnie zrobione drzwi to wytrzymały. Siedziałyśmy, trzęsąc się ze strachu i wstrzymując oddech, a także mając nadzieję, że dom sprawi wrażenie opustoszałego (…). Nerwy miałyśmy napięte do granic możliwości.

Jeśli żołnierzom udało się dostać do budynku, zaczynali wybierać ofiary. Największym powodzeniem cieszyły się młode kobiety, szczególnie blondynki. Częściej wybierali kobiety przy kości, które uważali za zdrowsze od ich przesadnie wychudzonych towarzyszek. Jedna z mieszkanek Berlina, świadek naoczny, zapamiętała dramatyczną scenę, kiedy radziecki żołnierz wślizgnął się do jej piwnicy:

Zatacza się od belki do belki, oświetla latarką twarze ludzi siedzących w piwnicy, jest ich około czterdziestu, zatrzymuje światło dłużej na twarzach kobiet.

Piwnica zamiera. Wszyscy są, jak odrętwiali. Nikt się nie rusza, nikt nic nie mówi. Słychać tłumione oddechy. Teraz światło latarki zatrzymuje się na osiemnastoletniej dziewczynie, na Stinchen z białym bandażem na głowie, która odpoczywa na leżaku. Rosjanin pyta po niemiecku, groźnym tonem, pokazując na dziewczynę:

– Ile ma lat?

Nikt nie odpowiada. Dziewczyna leży, jak skamieniała. Rosjanin jeszcze raz krzyczy, ostrym i wściekłym tonem:

– Ile ma lat?!

Tego typu oględziny często kończyły się słowami: Frau, komm (kobieto, chodź!), co oznaczało, że ponura selekcja dobiegła końca. Zdarzało się, że starsze kobiety zgłaszały się na ochotnika, chroniąc w ten sposób młodsze. Zważywszy jednak na gigantyczną liczbę radzieckich żołnierzy wałęsających się po ulicach stolicy, takie zawieszenie wyroku było – w najlepszym razie – chwilowe.

fot. Jewgienij Chałdej – mil.ru[1] / domena publiczna

Sztandar nad Reichstagiem. Zdjęcie wykonał Jewgienij Chałdiej.

Wybieranie ofiar przypominało szaleńcze polowanie na ludzką zdobycz. Żołnierze często wracali nocami i przeszukiwali mieszkania, w których za dnia widzieli kobiety. Część dziewcząt spędzała całe godziny w ukryciu, podczas gdy czerwonoarmiści przetrząsali budynek w ich poszukiwaniu – czasem mogło je zdradzić jedno kaszlnięcie lub zdradliwe skrzypnięcie deski podłogowej. Gerda Peters w mieszkaniu w Neukolnn została przez matkę schowana pod stołem, podczas gdy radzieccy sołdaci przechodzili tak blisko, że jak sama wspominała, „mogła wyciągnąć rękę i dotknąć ich kamaszy”. Nie znaleźli jej wtedy, lecz jej przyjaciółka nie miała tyle szczęścia i została zaciągnięta do drugiego pokoju. Sparaliżowana ze strachu Gerda słuchała, jak dziewczyna bez końca wykrzykuje jej imię.

Giselę Stange, szesnastoletnią pomoc pielęgniarską, która została ranna podczas strzelaniny, radziecki żołnierz zaskoczył i powalił na ziemię w jakimś opuszczonym budynku. Wiedząc, o co chodzi napastnikowi, odpowiedziała atakiem na atak i z całej siły kopnęła żołnierza w krocze:

wrzasnął i inny żołnierz przyszedł mu na pomoc, i przygwoździł mnie do ziemi. Myślałam, że wybiła moja ostatnia godzina. Zaczęli mnie kopać po twarzy, tak że z moich ust razem z krwią wypływały zęby. Na szczęście jakiś oficer usłyszał hałas i zakończył to (…). Straciłam wiele zębów, inne były nadłamane, ale pomyślałam sobie: „Przynajmniej uratowałam swoją cześć”

„Opór mógł kosztować życie”

Jeśli jakaś kobieta wpadła już w żołnierskie łapska, groziło jej coś więcej niż tylko utrata czci – opieranie się mogło ją kosztować życie. Zdarzyło się, że pewien berliński adwokat został zastrzelony, gdy próbował bronić swoją żonę Żydówkę przed czerwonoarmistami. Umierając, patrzył, jak żona pada ofiarą zbiorowego gwałtu. Upokorzenie, gwałty i przemoc były codziennością. Pewna młoda dziewczyna została zgwałcona przez trzech Rosjan, którzy potem przeszukali kuchnię w mieszkaniu. Znalazłszy marmoladę i kawę zbożową, wysmarowali tym włosy swojej ofiary.

Nie wszystkim gwałtom towarzyszyła fizyczna przemoc i upokorzenie. Pewna kobieta zapamiętała, że napastnicy niekiedy wcale nie byli takimi bezdusznymi potworami, jak można by sądzić po ich czynach. Niektórzy byli bardzo młodzi i nieśmiali i gdy było już po wszystkim, lubili wyciągnąć się na plecach i porozmawiać. Inni obiecywali wrócić z czymś do jedzenia albo z góry przepraszali, tłumacząc się, że dużo wody upłynęło od czasu, gdy mieli okazję spać z kobietą.

fot.Bundesarchiv, Bild 183-E0406-0022-018 / CC-BY-SA 3.0

Żołnierze Armii Czerwonej świętujący zdobycie Berlina, maj 1945 roku

Zdarzały się również prostackie propozycje transakcji wymiennej. Pewnego razu radzieccy żołnierze wybrali młode kobiety spośród ludzi stojących w kolejce przed piekarnią, po czym zniknęli z nimi w środku budynku. Jeden ze świadków naocznych wspominał: „Po chwili drzwi ponownie się otworzyły i dziewczyna wyszła z kilkoma pozaprzydziałowymi bochenkami chleba. Wszyscy się domyślili, za co została tak hojnie obdarowana”. Zjawisko to nie umknęło uwagi również australijskiego korespondenta wojennego, który przyjechał do miasta pod koniec lata. Z przeprowadzonych przez niego wywiadów wyłaniał się osobliwy świat, w którym radzieccy zwycięzcy wieczorami zmieniali się w gwałcicieli, a następnego rana wracali z przeprosinami i podarunkami w postaci jedzenia i prosili swoje ofiary, by nie donosiły na nich przełożonym. Jedna z kobieta powiedziała nawet, że „w gruncie rzeczy byli infantylni”.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

„Jak berlińskie kobiety próbowały się ratować”

Wiele mieszkanek Berlina starało się oczywiście wypracować metody unikania niepożądanego zainteresowania ze strony Rosjan. Niektóre zauważyły, że szukając ludzkiej zdobyczy, radzieccy żołnierze nie lubią wchodzić na wyższe kondygnacje w blokach mieszkalnych – czy to z obawy przed zasadzką, czy też ze zwykłego lenistwa. Wkrótce więc rozniosła się wiadomość, że najskuteczniejszym sposobem uniknięcia napastników jest skrycie się na ostatnich piętrach lub strychach. Najlepiej przygotowani dysponowali kryjówką na poddaszu z drabiną, którą można było niepostrzeżenie wciągnąć, poza zasięgiem wzroku grasujących czerwonoarmistów. Inni czynili jeszcze bardziej desperackie kroki – Rosa Hengst, na przykład, zapamiętała, że usiłowała uniknąć radzieckich patroli poprzez wymykanie się na dach.

Mieszkanki piwnicy Dorothei von Schwanenflugel postanowiły tak urządzić to pomieszczenie, aby przypominało dyżurkę pielęgniarek Czerwonego Krzyża „zapełnioną bandażami, watą w słoiczkach po dżemie, pojemnikami od kremu do twarzy oznaczonymi jako balsamy i maści”. Kobiety zastosowały też szeroko rozpowszechnioną metodę ucharakteryzowania się na jak najmniej pociągające, „smarując twarze pyłem węglowym i owijając głowy w stare szmaty – robiąc makijaż dla ruskiego”. Niektóre symulowały choroby, przy czym ulubioną była szkarlatyna. Młodsze ścinały włosy, chodziły w spodniach i próbowały udawać chłopców. Dziewiętnastoletnia Margot Hahnemann wykazała się jeszcze większą przebiegłością. Kilkakrotnie cudem uciekła rosyjskim żołnierzom i wkrótce okazało się, że była ostatnią młodą kobietą w swojej piwnicy: „Aby uniknąć przyszłych napaści – wspominała – od czasu do czasu udawałam, że jestem nienormalna. Zaplatałam włosy w warkocze, przewracałam oczami, robiłam koszmarne miny, śliniłam się i mówiłam sama do siebie. To skutecznie odstraszało sołdatów”.

Większość nie miała ani takiego szczęścia, ani takiej inwencji, a przebyte doświadczenie gwałtu było dla nich przerażające i poniżające. Jedna z ofiar po przejściu przez piekło napisała: „Co to będzie? Co nas jeszcze czeka? (…) Już dłużej nie wytrzymam, cała się lepię, nie mogę się już skupić, nie mogę dotknąć własnej skory. Żeby tak kąpiel albo chociaż kawałek prawdziwego mydła i trochę wody”. Ktoś inny opisał, jak zgwałcona dwudziestopięciolatka z tego samego towarzystwa „stała się kimś obcym dla siebie i dla nas. W ciągu jednego popołudnia zamieniła się w staruszkę o ziemistej cerze, szarych włosach i nieobecnym umyśle”.

Ocenia się, że co dziesiąta zgwałcona kobieta popełniła samobójstwo. O wiele większy odsetek konsekwencje tych dni – wstyd, rozbite małżeństwa, strach przed kontaktem z mężczyzną – musiał później znosić przez resztę życia. Niektórym jednak było jeszcze trudniej pozbyć się tego piętna. Według szacunków około 5 procent dzieci urodzonych w 1946 roku w Berlinie było tak zwanymi Russenkinder – owocami gwałtu żołnierzy radzieckich na niemieckich kobietach. Mieszkańcy Berlina już wcześniej byli zdruzgotani dotychczasowymi wydarzeniami związanymi z wojną oraz współudziałem w realizowaniu nazistowskiej polityki; dla wielu z nich te kolejne upokorzenia były niezwykle trudne do zniesienia. „Muszę stłumić to w sobie, na ile można, aby moc dalej żyć” – zwierzyła się jedna z osób.

Publikujemy fragment książki Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie Rogera Moorhouse’a, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont, 2026.

Zobacz również

Druga wojna światowa

„Berlińczycy są oszołomieni”. Pierwszy nalot, który zmienił wszystko

Jeszcze dzień wcześniej wielu mieszkańców wierzyło Göringowi, że stolica Rzeszy pozostaje poza zasięgiem brytyjskiego lotnictwa. Gdy nad Berlinem zawyły syreny, a pierwsze bomby spadły na...

9 lipca 2026 | Autorzy: Roger Moorhouse

Druga wojna światowa

Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie

Berlin – dumna metropolia, która ma stać się „stolicą świata” – po zaledwie dwunastu latach nazizmu zamienia się w morze ruin i strachu.

7 lipca 2026 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

Pies, gazety i władza. Tak wyglądał poranek Hitlera w Wilczym Szańcu

Spał do późna, czytał prasę w łóżku, a potem godzinami zajmował się ukochaną suką Blondi. W książce Wilczy Szaniec Felix Bohr odtwarza codzienną rutynę Hitlera...

11 czerwca 2026 | Autorzy: Felix Bohr

Dwudziestolecie międzywojenne

Niemcy 1938: między choinką a terrorem

Boże Narodzenie 1938 roku wielu Niemców spędzało przy choince, w poczuciu stabilizacji i „narodowego odrodzenia”. W tym samym czasie tysiące ludzi trafiały do obozów koncentracyjnych,...

25 maja 2026 | Autorzy: Tillmann Bendikowski

Druga wojna światowa

Między zemstą a zdziczeniem – powojenna nienawiść do Niemców

Po zakończeniu II wojny światowej niemal całe polskie społeczeństwo łączyło jedno uczucie – nienawiść do Niemców. Doświadczenie okupacji, terroru i masowych zbrodni rodziło pragnienie odwetu,...

6 maja 2026 | Autorzy: Marcin Zaremba

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.