Boże Narodzenie 1938 roku wielu Niemców spędzało przy choince, w poczuciu stabilizacji i „narodowego odrodzenia”. W tym samym czasie tysiące ludzi trafiały do obozów koncentracyjnych, a żydowscy sąsiedzi żyli w cieniu terroru po listopadowym pogromie.
W ciągu ostatnich sześciu lat, odkąd rząd Hitlera sprawuje władzę, państwo uległo głębokiej przemianie. Wraz z mianowaniem Adolfa Hitlera kanclerzem Rzeszy 30 stycznia 1933 roku rozpoczęła się przebudowa systemu politycznego, która usunęła w Niemczech wszelkie pozostałości demokracji: zniesiono trójpodział władzy i wolne wybory, rozbito partie opozycyjne oraz wolne związki zawodowe, a od śmierci byłego prezydenta Rzeszy Paula von Hindenburga, która nastąpiła ponad cztery lata wcześniej, Hitler sprawuje władzę jako niekwestionowany Fuhrer Niemiec. Ów osobliwy tytuł dyktator przyniósł ze swojej partii – dotąd nigdy nie był powiązany z żadnym urzędem państwowym.
fot.Bundesarchiv, Bild 183-H1216-0500-002 / CC-BY-SAAdolf Hitler (1938)
W ostatnich latach NSDAP i jej organizacje trwale zakorzeniły się w codziennym życiu Niemców. Dzieci należą do Jungvolk lub Jungmadelbund, młodzież do męskiej Hitlerjugend (HJ) i Bund Deutscher Madel (BDM), organizacje zawodowe działają teraz pod narodowosocjalistycznymi auspicjami, a policja i wymiar sprawiedliwości niemal całkowicie przeistoczyły się w uległe narzędzia dyktatury.
„Narodowe odrodzenie”
Rozpoczął się często przywoływany „nowy czas”, który wielu Niemców – używając języka propagandy – wita jako „narodowe odrodzenie” swojego kraju. Klęska 1918 roku, polityczne walki okresu Republiki Weimarskiej oraz wielka bieda gospodarcza są bowiem wciąż żywo obecne w ich pamięci. Ale czy teraz, w tym „nowym czasie”, rzeczywiście żyje im się lepiej?
Do codzienności tej epoki należy również fakt, że od 1933 roku wielu sąsiadów, współpracowników czy przyjaciół dosłownie „zniknęło”. Zwłaszcza w ostatnich latach Niemcy opuściły setki tysięcy ludzi: liczni socjaldemokraci i komuniści, którzy już w Republice Weimarskiej byli najzacieklejszymi przeciwnikami ruchu narodowosocjalistycznego, a także – przede wszystkim – Niemcy wyznania mojżeszowego, narażeni na fanatyczny, rasistowski antysemityzm.
Ci z nich, którzy pozostali w kraju, muszą doświadczać stopniowej utraty praw obywatelskich i żyć w obawie przed zbiorowym mordem i zabójstwem. Jeszcze w poprzednim miesiącu przemoc eskalowała w niewyobrażalny sposób, a bezbronność tych ludzi w Niemczech została dramatycznie ukazana całemu światu. Kierownictwo narodowosocjalistyczne 9 listopada 1938 roku sprowokowało wymierzony w ludność żydowską pogrom na niespotykaną dotąd skalę.
„Noc po pogromie”
W całym kraju setki tysięcy Niemców – początkowo przede wszystkim grupy partii – stosowały w godzinach wieczornych i nocnych brutalną przemoc. Szacuje się, że podczas napaści lub w ich następstwie zginęło blisko tysiąc trzysta Żydow, a około dwudziestu siedmiu tysięcy deportowano do obozów koncentracyjnych. Na niemieckich ulicach rozciągał się obraz zniszczenia: tysiące sklepów i domów mieszkalnych zostało zdemolowanych, a w następujących po tym grabieżach uczestniczyli już nie tylko zorganizowani sprawcy przemocy, lecz także liczni – bynajmniej nie tak uczciwi – współobywatele, którzy skorzystali z dogodnej okazji do wzbogacenia się.
fot.Bundesarchiv, Bild 146-1970-083-44 / Friedrich, H. / CC-BY-SA 3.0Zniszczony żydowski sklep w Magdeburgu
Od czasu tych pogromów setki spalonych synagog i domów modlitwy żydowskiej stoją pośrodku miast i wsi w kraju niczym ponure znaki ostrzegawcze. Życie Żydow w Niemczech narażone jest na otwarty terror. Niemiecka większość społeczeństwa tylko w niewielkim stopniu bierze czynny udział w tych napaściach, lecz w znacznie większym stopniu biernie się im przygląda lub odwraca wzrok. Jedynie nieliczni faktycznie przychodzą z pomocą swoim współobywatelom.
Ci, którym udało się opuścić kraj jeszcze przed listopadowym pogromem – w 1938 roku było to ponad czterdzieści tysięcy Żydow8 – na razie mogą czuć się bezpiecznie we Francji lub w Anglii, Szwajcarii, Polsce czy Stanach Zjednoczonych Ameryki i wykorzystać zbliżające się święta Bożego Narodzenia, by powrócić myślami do dawnej ojczyzny albo do pozostawionych tam towarzyszy drogi i krewnych. Kto natomiast utknął na miejscu i podlega niemieckim prześladowaniom, być może spędza święta w więzieniu lub w jednym z licznych nowo powstałych obozów. Wśród osadzonych znajdują się między innymi liczni świadkowie Jehowy, Sinti i Romowie, homoseksualiści, duchowni oraz ci, którzy publicznie skrytykowali system.
fot.Bundesarchiv, Bild 146-1970-041-46 / Nieznany / CC-BY-SA 3.0Spalona synagoga w Monachium
Socjaldemokraci, którym udało się uciec za granicę i teraz z Paryża obserwują wydarzenia w Niemczech, wykorzystując do tego swoje struktury emigracyjne, z uzasadnionym niepokojem w Boże Narodzenie 1938 roku myślą o pozostających w kraju towarzyszach. To właśnie dla nich, ich żon i dzieci zwolennicy socjaldemokracji, którzy spotykają się w swych kręgach w Berlinie, potajemnie zbierają z okazji świąt pieniądze na wsparcie. SPD na emigracji wie, że w wielu niemieckich rodzinach właśnie w tych z założenia refleksyjnych dniach panują żałoba i smutek:
Która rodzina w blasku świec w wigilijny wieczór nie myśli o jakimś krewnym, dobrym przyjacielu lub bliskim znajomym siedzącym w samotności celi w politycznym więzieniu albo w areszcie, którego przyczyn nie sposób nawet rozpoznać, lub z powodów religijnych czy rasowych usycha z tęsknoty i cierpi w obozie koncentracyjnym?
Boże Narodzenie w obozie koncentracyjnym – to od 1933 roku również część niemieckiej rzeczywistości. Już bezpośrednio po objęciu władzy przez narodowych socjalistów w 1933 roku bojówki partyjne przetrzymywały i maltretowały ludzi w tak zwanych lokalach szturmowych SA, w piwnicach i na podwórzach. Szybko zaczęły powstawać pierwsze obozy koncentracyjne, niekiedy w nieczynnych fabrykach, salach gimnastycznych lub schroniskach młodzieżowych, w opuszczonych więzieniach, na zamkach i w pałacach. Do 1938 roku pod zwierzchnictwem budzącej grozę SS zorganizowano już duże obozy koncentracyjne – przede wszystkim w Dachau, które po 1933 roku wcześnie stało się „modelem” dla tego typu obozów, w 1936 roku w Sachsenhausen pod Berlinem, w 1937 roku w Buchenwaldzie koło Weimaru, w 1938 roku we Flossenburgu w Górnym Palatynacie oraz w Mauthausen koło Linzu.
„Boże Narodzenie w Buchenwaldzie”
Po listopadowym pogromie 1938 roku liczba osadzonych w tych obozach wzrasta na krótko do ponad pięćdziesięciu tysięcy. Zwłaszcza nowo przywiezieni więźniowie żydowscy są traktowani przez strażników ze szczególnym okrucieństwem. Mimo to znaczna część z nich zostaje do końca roku zwolniona pod warunkiem natychmiastowego opuszczenia kraju13. Inni deportowani pozostają w obozach jednak nawet w Boże Narodzenie 1938 roku. Należy do nich Rudolf Larsch, który po przejęciu władzy przez rząd Hitlera był prześladowany jako członek Komunistycznej Partii Niemiec, podobnie jak jego żona Kathe, zmarła wskutek ciężkich obrażeń ciała doznanych podczas przesłuchań prowadzonych przez gestapo.
fot.„Ilustracje pochodzą z akt Departamentu Obrony, z wyjątkiem fotografii na stronach 199 i 229, które zostały udostępnione dzięki uprzejmości Archiwum Narodowego / domena publicznaOcalony więzień Buchenwaldu wskazuje strażnika z niemieckiej formacji SS
Wdowiec nie może się zająć czworgiem dzieci, ponieważ sam jest przetrzymywany w obozie koncentracyjnym Buchenwald. Na Boże Narodzenie pozostaje mu tylko wysłać jednemu z synów kilka zdań na zadrukowanym formularzu listowym z pozdrowieniami i prośbą o opiekę nad rodzeństwem:
Miej, proszę, także oko na swoje rodzeństwo i pamiętaj, że wasz ojciec, choć daleko, zawsze myśli o Was z miłością. Niech święta przyniosą Wam radość, a dobre życzenia Waszego ojca niech Wam towarzyszą.
Papier listowy obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie w demonstracyjny sposób ukazuje całkowite pozbawienie więźniów praw: „Dzień zwolnienia – głosi odpowiedni nadruk – nie może być obecnie podany”. Oraz: „Odwiedziny w obozie są zabronione, wszelkie zapytania w tej sprawie są zasadniczo bezcelowe”.
Tekst jest fragmentem książki Tillmanna Bendikowskiego Słońce świeci dla Hitlera. Zwyczajne życie w III Rzeszy (przeł. Emilia Skowrońska), która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont w 2026 roku.

KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.