To z początku niewielkie państewko z biegiem czasu zaczęło siać postrach na Bliskim Wschodzie, a nawet rzuciło rękawicę samemu Egiptowi. Jak Hetyci tego dokonali? Potrzebna była do tego sprawna machina wojenna. Rozłóżmy ją zatem na czynniki pierwsze – aż do najmniejszego trybiku.
W ilości siła?
Jak mawia stara łacińska sentencja: nec Hercules contra plures(i Herkules nie poradzi przeciw wielu) Czy jednak sekret siły hetyckiej armii tkwił w jej liczebności? I z jakich elementów w ogóle się ona składała? Pewnych informacji dostarczają nam zapiski Ramzesa II dotyczące bitwy pod Kadesz. Egipski władca utrzymywał, że jego hetycki odpowiednik wystawił do boju około 47 500 żołnierzy, przy czym znaczną ich część mieli stanowić najemnicy. Trevor Bryce ostrożnie szacuje liczebność hetyckiej armii na 40 000, zakładając, że Hetyci musieli pozostawić około 10–15 000 żołnierzy do obrony.
Z kogo się jednak składała? Wspomniany autor sugeruje, że rdzeń armii Hetytów stanowiły regularne, zawodowe siły. Ich żołnierze pozostawali w służbie przez cały rok i mieszkali w koszarach, choć same kampanie wojenne miały charakter sezonowy, ponieważ organizowano je zazwyczaj od wiosny do jesieni. Kiedy żołnierze hetyccy nie walczyli, pełnili funkcje policjantów albo budowali fortyfikacje, budynki publiczne czy drogi.
fot.Autor nieznany / domena publicznaOblężenie Dapur przez Egipcjan
W armii Hetytów służyli także młodzi ludzie pochodzący z podległych im terenów. Ich rekrutowaniem zajmowali się lokalni urzędnicy. Nie było przy tym przeproś: nie istniała możliwość odroczenia służby wojskowej ani wykupienia się od niej odpowiednią sumą pieniędzy. Na pocieszenie rekruci mogli liczyć na to, że zarówno ich towarzyszami broni, jak i dowódcami będą pobratymcy pochodzący z tych samych podległych terytoriów. Całość tak skonstruowanych sił zbrojnych uzupełniali jeńcy wzięci do niewoli podczas kampanii wojennych. Stawali się oni rezerwistami lub nawet częścią regularnej armii.
Przeczytaj także: Bitwa pod Kadesz – Egipt kontra Hetyci. Wielkie starcie dwóch potęg starożytności
Ryba zdrowa od głowy. I hojna dla oficerów
Jak mówi polskie porzekadło, ryba psuje się od głowy. Może jednak w przypadku Hetytów owa głowa była na tyle zdrowa, że zapewniała skuteczne dowodzenie? Przyjrzyjmy się zatem, jak wyglądał system dowodzenia ich armią. Często dowodził nią sam król. Zdarzało się jednak, że jego bracia lub następcy tronu obejmowali dowództwo nad mniejszymi oddziałami, gdy działania wojenne prowadzono na kilku odcinkach jednocześnie. Władca miał do dyspozycji zarówno w czasie wojny, jak i pokoju elitarną gwardię włóczników znaną jako MESZEDI. Członek rodziny królewskiej, który bezpośrednio dowodził nią w trakcie bitwy, nosił tytuł GAL.MESZEDI.
Bezpośrednio niżej w hierarchii znajdował się korpus oficerski, a w nim arystokracja: baronowie, właściciele ziemscy oraz inni wpływowi przedstawiciele państwa. Oficerowie mieli obowiązek świadczenia usług na rzecz króla w trakcie kampanii wojennej. Po jej zakończeniu władca odwdzięczał się im udziałem w podziale jeńców, którzy stawali się robotnikami w ich posiadłościach, a także bydła i owiec. Podczas kampanii wojennej, w trakcie przemarszu nie tylko przez terytoria wrogie, lecz także neutralne, król zezwalał na swobodną grabież miast i wsi w celu uzupełnienia zapasów. W przypadku rekwizycji dokonywanych u lokalnych władców sprzymierzonych z Hetytami lub im podległych można było jednak liczyć na uczciwą zapłatę.
Hetycki wojownik – uzbrojony i niebezpieczny
Kolejnym ważnym elementem skuteczności armii było jej uzbrojenie. To zaś zależało od rodzaju wojsk. W hetyckiej armii niemal 90% stanu liczebnego stanowiła piechota. Informacji o jej uzbrojeniu dostarcza dość niespodziewane źródło: wysoki na 2 metry i 25 centymetrów relief przedstawiający boga-wojownika, wykuty po wewnętrznej stronie jednej z bram hetyckiej stolicy, Hattusy. Bóg-wojownik ma na głowie skórzany hełm wyposażony dodatkowo w osłony karku i policzków oraz długi, ozdobny pióropusz. Na jego torsie widoczne są elementy przypominające spiralny drut. Można by uznać je za owłosienie, wydaje się jednak, że przedstawiają kolczugę. W Hattusie znaleziono zresztą także fragmenty zbroi łuskowej.
fot.Javierfv1212 – Źródła historyczne: Byrce, Trevor, „Królestwo Hetytów”. Oxford University Press, 2005. https://www.utexas.edu/courses/classicalarch/images1/Hittiterulemap.jpg https://www.thelatinlibrary.com/imperialism/maps/hittites.gif https://hittites.info/map.aspx#DisplayMap / domena publicznaMapa Imperium Hetyckiego w okresie jego największego rozkwitu za panowania Suppiluliumy I (ok. 1350–1322) i Mursiliego II (ok. 1321–1295).
Hetyccy wojownicy walczyli przede wszystkim toporami bojowymi. Dysponowali też różnymi rodzajami mieczy: krótkimi, o zakrzywionej głowni, służącymi głównie do walki w zwarciu, oraz długimi, przeznaczonymi raczej do pchnięć, którymi żołnierze posługiwali się podczas walki na otwartym terenie. W takiej sytuacji wykorzystywali również włócznie o długości ponad 2 metrów. Trzeba podkreślić, że Hetyci zdecydowanie preferowali walkę na otwartym polu. Całość uzbrojenia uzupełniały różnego typu tarcze, przede wszystkim skórzane, rozpięte na drewnianej ramie i na tyle duże, by chronić ciało od ud aż po szyję.
Rydwany – czołgi Hetytów?
W historii wielu armii można wskazać czynnik, który zrewolucjonizował sposób prowadzenia walki. W przypadku Hetytów byłoby to może zbyt mocne stwierdzenie, ale dużą rolę odegrały konie, wprowadzone do użytku prawdopodobnie około XVII wieku p.n.e. Zaczęto je zaprzęgać do rydwanów bojowych wykonanych ze skóry rozpiętej na drewnianym szkielecie. Zanim jednak koń mógł trafić do takiego zaprzęgu, musiał przejść – oczywiście po odpowiednim wyselekcjonowaniu – trwający według podręcznika aż 214 dni trening, w tym 32 dni treningu nocnego. Ćwiczono przede wszystkim szybkość oraz tempo reagowania na komendy.
fot.Autor nieznany / domena publicznaRydwan hetycki z płaskorzeźby egipskiej
Hetyckie rydwany obsługiwało dwóch żołnierzy: woźnica oraz wojownik uzbrojony w łuk, strzały z brązowymi grotami i włócznię. Na pewnym etapie do załogi dodano trzecią osobę – tarczownika, którego jedynym zadaniem było osłanianie pozostałych, tak aby zarówno woźnica, jak i wojownik mogli w pełni skupić się na swoich zadaniach. Miało to jednak skutki uboczne: taki rydwan był wolniejszy i mniej stabilny, a członkowie jego załogi byli bardziej narażeni na wypadnięcie. Wydaje się zresztą, że Hetyci realnie wykorzystali tego typu rydwany na polu bitwy tylko pod Kadesz. Jak wyjaśnia Trevor Bryce w książce „Hetyci. Wojownicy z Anatolii”, rydwan był elementem, który:
„Najprawdopodobniej był (…) wykorzystywany głownie w początkowej fazie bitwy, gdy kontyngent rydwanów działał niczym współczesna formacja czołgów. Rydwany pędziły przed czołem wojsk, uderzały z impetem w szeregi przeciwnika, siejąc zamęt i torując drogę piechocie, która następnie miała zadać decydujący cios. Prędkość oddziału rydwanów w pełnym ataku szacuje się na ok. 45 km/h”.
Żelazna dyscyplina albo walcz, albo zginiesz z rozkazu króla
Nawet najlepiej uzbrojone i najliczniejsze wojsko pójdzie w rozsypkę, jeżeli nie będzie odpowiednio zdyscyplinowane. Wiedzieli o tym również Hetyci. Było to szczególnie istotne, gdy armia w trakcie kampanii wojennej musiała pokonywać duże odległości. Hetyckie szkolenie musiało być rygorystyczne, a żołnierze stale utrzymywali kondycję fizyczną, aby w każdej chwili być gotowi do odparcia ataku nieprzyjaciela. O tym, co groziło tym, którzy nie chcieli walczyć lub nie wykonywali rozkazów wystarczająco sprawnie, Trevor Bryce pisze w książce „Hetyci. Wojownicy z Anatolii”:
„Dezerterów kierowano bezpośrednio przed oblicze króla, by wymierzył im karę. Skazani byli niemal na pewno karani śmiercią – zapewne po wcześniejszym publicznym wystawieniu ich przed oddziałami w kobiecych strojach, co miało stanowić znak hańby i tchórzostwa. Zaniechanie zgłoszenia aktów nielojalności – czy to ze strony oficerów czy zwykłych żołnierzy – podlegało karze śmierci.
W czasie jednego szczególnie poważnego kryzysu król zagroził oficerom stacjonującym w pewnej prowincji oślepieniem lub egzekucją za brak natychmiastowej reakcji na jego rozkazy. W liście skierowanym do nich polecił: «Powiedzcie Kassu i Zilapiyasowi: gdy tylko ten list do was dotrze, macie natychmiast, bez zwłoki, stawić się przed obliczem Jego Majestatu. Jeśli nie — [moi ludzie] przyjdą do was i wyłupią wam oczy»”.
Jak zatem widzimy, nie tylko Hetyci, ale i wcieleni do ich armii obcokrajowcy musieli być walecznymi i karnymi wojownikami. Cóż, po prostu musieli.
Artykuł powstał na podstawie książki Trevora Bryce’a „Hetyci. Wojownicy z Anatolii”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2026.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.