Przez stulecia nordyckie potwory, duchy i tajemnicze istoty żyły przede wszystkim w opowieściach przekazywanych z ust do ust. Dopiero chrześcijaństwo i rozwój piśmiennictwa ocaliły je od zapomnienia, a romantyczni folkloryści przywrócili je zbiorowej pamięci. Bestiariusz nordycki zaprasza do świata, w którym pogańskie wierzenia splatają się z chrześcijańską tradycją, a trolle, wodniki, skrzaty i upiory wciąż przemierzają fiordy, lasy i morskie głębiny
W czasach pogańskich północna Europa opowieścią stała. Skaldowie wygłaszali swoją kunsztowną poezję, przy ogniu snuto sagi i legendy, śpiewano pieśni i przywoływano strofy mitów, które trwały w tradycji ustnej. Spisywać zaczęto je dopiero wtedy, gdy na Północ zawitało chrześcijaństwo z kulturą opartą na piśmie i pergaminie. Nowa wiara przenikała na Północ stopniowo i w każdym z nordyckich krajów oficjalnie przyjmowana była w różnym czasie między X a XII wiekiem. Wraz z nową wiarą na Islandię dotarł Physiologus – najstarszy chrześcijański bestiariusz, spisany pierwotnie w języku greckim jeszcze w pierwszych wiekach naszej ery.
Opisywał on naturę zwierząt (łac. bestiae), łącząc cechy realne z fantastycznymi, takimi jak u Feniksa czy jednorożca, i nadając im znaczenie symboliczne. Gdy ten i inne teksty przełożono na język staroislandzki, stały się one inspiracją dla średniowiecznych Islandczyków. Zachęciły ich do spisywania rodzimych tradycji w postaci sag, praw i Eddy poetyckiej – zbioru pieśni o bogach i bohaterach. Ten most rozpięty między słowem a pismem, między dymną izbą pogańskiego wikinga a surowym skryptorium chrześcijańskiego mnicha, uratował je od zapomnienia.
Przez setki lat potwory na Północy istniały tylko tak długo, jak ktoś o nich opowiadał. Tam, gdzie życie nierozerwalnie wiązało się z morzem, wyobraźnię rozpalały przede wszystkim podwodne monstra, budzące trwogę nawet wśród doświadczonych wikingów. Jednocześnie, mimo oficjalnego przyjęcia chrześcijaństwa, stara wiara w nordyckich bogów i nadprzyrodzone istoty nie zniknęła z dnia na dzień. Towarzyszyły one człowiekowi w codziennym trudzie, tłumacząc zjawiska pogodowe, przyczyny nieszczęść i przyrodnicze niezwykłości. Nowa wiara katolicka – jakby przewidując, że próby unicestwienia wiekowych tradycji skazane będą na klęskę – starała się raczej adaptować elementy pogańskiego świata i włączać je do swojej obrzędowości. W ten sposób jól, zimowe święto, podczas którego składano ofiary pogańskim bogom, zmieniło się płynnie w Boże Narodzenie.
Sytuacja skomplikowała się w XVI wieku wraz z nadejściem reformacji. Choć nowa doktryna z furią zwalczała wszelkie ludowe zabobony, paradoksalnie to właśnie w tym czasie zrodziła się nowoczesna pasja kolekcjonerska, a wraz z nią doszło do ogromnego wzrostu zainteresowania starymi rękopisami. Uczeni – jak Árni Magnússon – ratowali stare dzieła przed zniszczeniem. Kolejny istotny zwrot ku ludowości i mitologii nastąpił w XIX wieku. Na fali romantyzmu wracano do baśni, legend, pieśni i podań ludowych. Dziewiętnastowieczni folkloryści wędrowali od chaty do chaty i spisywali zasłyszane tam historie, katalogując nordycki folklor. Zafascynowana ich dziedzictwem, postanowiłam wyruszyć w podróż w głąb tych zapisów i tropić w dawnych tekstach ślady istot, które kiedyś budziły trwogę, a dziś stają się bohaterami tej książki.
W Bestiariuszu nordyckim przywołuję postaci zarówno zastygłe w zbiorach dziewiętnastowiecznych folklorystów, jak i współcześnie oswojone przez popkulturę. Obok tradycyjnych stworzeń fantastycznych opisuję upiory, skrzaty, trolle i inne istoty, które przez wieki współtworzyły synkretyczny folklor ludów nordyckich. To świat, w którym wierzenia pogańskie splotły się z treściami chrześcijańskimi, a pradawne stwory, mieszkańcy podziemi czy zjawy koegzystują ze świętymi i z aniołami. Choć na kartach tej książki pojawiają się nordyccy bogowie, celowo pozostają oni w tle, ustępując miejsca nadprzyrodzonym towarzyszom codziennego trudu minionych pokoleń Nordyków.
Folklor nordycki obejmuje swoim zasięgiem Norwegię, Danię, Szwecję, Islandię oraz Wyspy Owcze. W Bestiariuszu nordyckim ujęłam postaci występujące w literaturze ludowej wszystkich wymienionych krajów, jak i te znane jedynie lokalnie. Opierając się głównie na materiałach w językach nordyckich, sięgałam bezpośrednio do tekstów źródłowych – sag, mitów, baśni i podań – oraz ich opracowań. Dużym wyzwaniem było podjęcie decyzji dotyczącej oryginalnych nazw. Dla przejrzystości postanowiłam pozostawiać nazwy najpowszechniej występujące, uzupełniając je o polskie odpowiedniki, które niekiedy mogą funkcjonować jako przydomki. Starałam się, by polskie nazwy oddawały przede wszystkim rolę i charakter danej postaci – tak by polski czytelnik od razu wiedział, z kim ma do czynienia.
Całość podzieliłam na dziesięć grup. Podróż zaczynamy od mieszkańców rzek, mórz i fiordów – syren, draugów i wodników – by następnie przejść do fantastycznych bestii opisywanych przez średniowiecznych uczonych. Kolejne kręgi tworzą trolle i olbrzymy z rodowodem legendarno-baśniowym, istoty podziemne, skrzaty, upiory oraz duchy opiekuńcze, znane jeszcze z sag i kart Eddy. Zestawienie zamykają magiczni strażnicy żywiołów, zmiennokształtni oraz tajemniczy goście związani z folklorem Bożego Narodzenia. Podział ten nie ma jednak charakteru ostatecznego. Wiele z tych istot, zważywszy na ich złożony charakter, wymyka się sztywnym ramom klasyfikacji. Przygotowane przeze mnie opisy stanowią próbę uchwycenia ich najczęstszych cech, warto bowiem pamiętać, że wariantywność jest właściwością folkloru. Postaci nadprzyrodzone zawsze pozostają – zgodnie ze swoją naturą – w jakimś stopniu nieuchwytne.
Drodzy Czytelnicy! Dziękuję, że postanowiliście sięgnąć po tę książkę. Jest ona zaproszeniem do wejścia na most rozpięty między dawną tradycją ustną a słowem pisanym, między surową Północą a resztą świata czy wreszcie – między rybacką chatą a gabinetem dziewiętnastowiecznego folklorysty. Mam nadzieję, że Bestiariusz nordycki stanie się nie tylko lekturą, ale także impulsem do dalszego odkrywania mitologii i folkloru Północy: świata mrocznego, a zarazem zaskakująco barwnego, gdzie pośród skał i lodu tętni bogate życie istot nadprzyrodzonych. Wkroczenie w tę krainę ułatwiają i umilają również ekspresyjne ilustracje Witolda Vargasa i Małgorzaty Vargas – pełne nastroju i wyobraźni. Zapraszam zatem we wspólną podróż przez pogranicze światów.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.