Kim były filles du roi – córy królewskie wysłane do Kanady? Poznacie historię kobiet, które zmieniły losy Quebecu.
W drugiej połowie XVII wieku około 800 młodych kobiet wysłano z Francji do Nowej Francji – dzisiejszej Kanady, a dokładniej rejonu Quebecu. Cel ich wyjazdu był bardzo konkretny: miały wyjść za mąż i rodzić dzieci. Tak rozpoczął się jeden z najbardziej osobliwych eksperymentów demograficznych w dziejach Europy, którego skutki widoczne są do dziś. Poznajcie historię filles du roi.
Problematyczna Nowa Francja
W 1534 roku francuski odkrywca Jacques Cartier dopłynął do zatoki znanej dziś jako Zatoka Świętego Wawrzyńca. Jej tereny ogłosił posiadłością korony francuskiej, dając podwaliny pod powstanie Nowej Francji. Kolonia ta obfitowała w rozległe terytoria, które zapewniały dostęp do zwierzyny, rzek i lasów. Bardzo szybko na tereny te zaczęto więc sprowadzać mężczyzn gotowych do pracy. Byli to traperzy, żołnierze, urzędnicy oraz katoliccy misjonarze, wspierający kolonizatorów duchowo i moralnie. Zakładali oni gospodarstwa rolne, zajmowali się polowaniem na zwierzynę futerkową, budowali nowe osady.
Ciężko jednak było budować nową społeczność w niemalże jednorodnym płciowo otoczeniu. Kolonia ta była bowiem wyraźnie zdominowana przez mężczyzn. Kobiet było w niej jak na lekarstwo, a sporą część z tej garstki stanowiły zakonnice na misji. Skąd taka sytuacja?
fot.domena publicznaJean Talon, intendent Nowej Francji i jeden z pomysłodawców projektu filles du roi
By dostać się do nowej kolonii, kobiety musiały zwykle same zapłacić za podróż. Zaś nieprzyjazny, surowy klimat Nowej Francji nie zachęcał samotnych pań do porzucenia rodzinnych domów i wyprawy na drugi koniec świata w celu zaludnienia nowych obszarów. Fakt ten zaczął niepokoić nowofrancuskich urzędników, dostrzegających jednocześnie postępujący wzrost populacji w konkurencyjnych koloniach angielskich. Budziło to w nich obawy o zdolność utrzymania terytorium w Nowym Świecie.
Wszystkie te niepokoje zostały przedstawione na dworze króla Ludwika XIV przez intendenta Nowej Francji, Jeana Talona, wraz z potencjalnym rozwiązaniem. Zaproponował on, by król wysłał do kolonii na swój koszt 500 francuskich kobiet, których celem miała być pomoc w zasiedlaniu nowych terenów. Francuski władca nie tylko przystał na ten pomysł, ale również zwiększył liczbę kandydatek do prawie 800. Tak powstał projekt filles du roi – cór królewskich.
Filles du Roi
Projekt cór królewskich trwał w latach 1668–1678. Do jego nadzorowania z francuskiej kolonii ściągnięto Mademoiselle Estienne oraz Marguerite Bourgeoys, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Notre Dame w Montrealu oraz prawdopodobną twórczynię określenia filles du roi. Kobiety te były odpowiedzialne za przeprowadzenie rekrutacji dziewcząt, które miały znaleźć się w gronie nowych osadniczek Nowej Francji.
Warto tutaj wspomnieć i jednocześnie obalić pewien mit, krążący przez lata wokół cór królewskich. Sugerował on, iż były to kobiety lekkich obyczajów, których Francja chciała się pozbyć. Źródła historyczne jednak temu przeczą. Kandydatki przechodziły szczegółową selekcję – sprawdzano ich zdrowie, reputację i gotowość do życia w trudnych warunkach. Starano się również wybierać te „przyjemne dla oka”. Brutalnie trzeba tutaj powiedzieć, iż francuskie państwo nie miało zamiaru inwestować pieniędzy w kobiety, które miałyby zagrozić stabilności kolonii. Skąd zatem wywodziły się córy królewskie?
Oczywiście, wbrew swojej nazwie, córy królewskie nie miały nic wspólnego z arystokracją. W większości nie miały więcej niż 25 lat i wywodziły się z Paryża, Rouen i La Rochelle. Były to zarówno sieroty, jak i dziewczęta pochodzące z ubogich mieszczańskich oraz wiejskich domów. Można wśród nich było również znaleźć wychowanki klasztorów i przytułków. Nie były one jednak zupełnie pozbawione wykształcenia. Część z nich odebrała ówczesną podstawową edukację, a wszystkie otrzymały od władcy uposażenie w wysokości od 50 do nawet 200 lirów. Kwota była uzależniona od lat, w których córy wypływały do kolonii. Prócz pieniędzy refundowano im również koszty podróży oraz wyprawkę.
Przeczytaj także: „Pax Britannica” – mit Wielkiej Brytanii w cieniu kolonializmu
W Nowym Świecie
Rejs przez Atlantyk trwał kilka tygodni. Kobiety tłoczyły się na statkach w warunkach, które dziś uznalibyśmy za skrajnie złe. Choroby, sztormy i brak higieny były na porządku dziennym. Dla około 10% z nich była to podróż, której nie przetrwały.
fot.Eleanor Fortescue-Brickdale / domena publicznaPo przybyciu na miejsce były lokowane w klasztorach lub „dobrych” domach i rozpoczynał się etap szukania dla nich męża
Po przybyciu na miejsce były lokowane w klasztorach lub „dobrych” domach i rozpoczynał się etap szukania dla nich męża. Wiele z nich wychodziło za mąż bardzo szybko – w okresie od kilku tygodni do kilku miesięcy. Były jednak sytuacje, gdy panny pozostawały niezamężne nawet przez 2 lub 3 lata. Można powiedzieć, że kandydaci ustawiali się do nich w kolejce, a same spotkania bardziej przypominały transakcje biznesowe niż romantyczne zaloty. Władze Francji nie miały zamiaru przymuszać dziewcząt do małżeństwa i pozostawiały im wolną rękę w wyborze partnera, niemniej presja wyboru nad nimi ciążyła – w końcu to był ich cel.
Przeczytaj także: Jak USA próbowały podbić Kanadę?
Matki Kanadyjczyków
Z dokumentów wiadomo, iż 737 córek królewskich wyszło za mąż. Jak wyglądały te związki? Losy kobiet były skrajnie różne. Niektóre trafiały na brutalnych mężów, zmagały się z przemocą i pracą ponad siły. Inne miały więcej szczęścia i dodatkowo potrafiły wykorzystać nowe warunki. Paradoksalnie Nowa Francja dawała kobietom więcej swobody niż Europa. Mogły dziedziczyć ziemię, prowadzić gospodarstwa, a czasem – po śmierci męża – samodzielnie decydować o swoim losie.
fot.Sebleouf / CC-BY-SA-4.0W Quebecu można odnaleźć wiele miejsc upamiętniających kobiety, które przybyły „z rozkazu króla”
Śmiertelność przy porodach też była wysoka, ale wiele z cór dożywało starości, otoczone liczną rodziną, gdyż większość z nich wydała na świat w okolicach szóstki potomstwa. Ich dzieci i wnuki stały się fundamentem francuskojęzycznej Kanady. Plan zakończył się sukcesem. W ciągu dekady populacja Nowej Francji znacząco wzrosła. Dziś szacuje się, że nawet 2/3 francuskich Kanadyjczyków może być spokrewniona z córami królewskimi.
W Quebecu można odnaleźć wiele miejsc upamiętniających kobiety, które przybyły „z rozkazu króla”. We Francji zaś przez długi czas o nich milczano albo uważano je za wcześniej wspomniane prostytutki, które wyrzucono z kraju do kolonii. A przecież bez tych kilkuset młodych kobiet Nowa Francja prawdopodobnie by upadła.
Bibliografia
Wien T., Gousse S., The King’s Daughters, thecanadianencyclopedia.ca, 06.12.2011 / dostęp: 22.01.2026
Les Filles du roi | The King’s Daughters, https://www.tfcg.ca/filles-du-roi / dostęp: 22.01.2026
„Córki króla”. Kim było 768 kobiet, które Ludwik XIV wysłał do Kanady, www.ofeminin.pl, 21.01.2022 / dostęp: 22.01.2026
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.