Od tulipanów po Kompanię Mórz Południowych – poznaj najbardziej szalone spekulacje, które zrujnowały fortuny i wstrząsnęły historią finansów.

Tekst stanowi fragment książki Roberta Peckhama Strach. Inna historia świata. Znak Horyzont 2024.
W swojej książce Memoirs of Extraordinary Popular Delusions (pol. Wspomnienia niezwykłych popularnych złudzeń), wydanej w 1841 r., Charles Mackay, szkocki dziennikarz, redaktor i poeta, sporządził katalog „moralnych epidemii”, które doprowadziły do „narodowych złudzeń” i irracjonalnego zachowania poszczególnych osób, postępujących tak jak tłum. „Okazuje się, że całe społeczności nagle skupiają swoją uwagę na jednym obiekcie – napisał Mackay – i szaleńczo za nim podążają”. Dodał również: „Pieniądze niejednokrotnie są źródłem złudzeń tłumów. Stateczne nacje nagle stały się nałogowymi hazardzistami i zaryzykowały niemal całe swoje życie dla rezultatu odwrócenia kartki papieru”. Jest to omówienie teorii identyfikującej w tendencjach rynkowych paradygmatu dla kolektywnej „histerii”, „manii” czy „paranoi”.
Tulipomania – pierwsza wielka bańka spekulacyjna w Europie
Cztery lata później spekulacyjna mania w Anglii doprowadziła do wzrostu wartości akcji kolejowych, która podwoiła się, lecz później dramatycznie spadła, kiedy uświadomiono sobie ich zawyżone ceny, i Bank Anglii zdecydował się podnieść stopy procentowe, które były niższe niż kiedykolwiek wcześniej. To szaleństwo na rynku było napędzane przez polityków, którzy mieli osobiste interesy związane z kolejnictwem i składali do parlamentu petycje o autoryzowanie utworzenia i promowania setek nowych firm kolejowych. Sprytny marketing, włącznie z prasowymi reklamami obiecującymi sowite korzyści, które będzie można zyskać dzięki kolejnictwu, skierowany był do niedoświadczonych inwestorów.
Kiedy natomiast ta bańka pękła, tysiące osób, które kupiły akcje, straciły pieniądze. Nie jest to zatem prawdopodobnie zaskakujące, że obawy przed brakiem finansowej stabilności, bankructwem i bezwzględnymi spekulantami były częstym tematem wiktoriańskiej literatury: przy finansowych krachach traci się fortuny, zamyka firmy, a ludzie popełniają samobójstwa, kiedy ich malwersacje wychodzą na jaw, czego świetnym przykładem jest hochsztapler pan Merdle w Małej Dorrit (ang. Little Dorrit) Charlesa Dickensa, który podcina sobie gardło scyzorykiem, kiedy upada jego bankowy interes przypominający piramidę finansową.

„Tulipomania” nadal cytowana jest jako „opowieść o głupocie, chciwości i szaleństwie”
Choć wraz ze wzrostem popularności kredytów i rozwojem giełdy papierów wartościowych pojawiało się coraz więcej spekulacji, co z kolei prowadziło do niestabilności cen, wybuchy paniki nie były niczym nowym. Wczesnym przykładem publicznej manii, do której nawiązuje Mackay, jest histeria, która ogarnęła holenderskie społeczeństwo w latach trzydziestych XVII w. Obsesja na punkcie egzotycznych tulipanów panująca wśród świeżo wzbogaconej klasy średniej doprowadziła do szaleńczych spekulacji i ogromnych podwyżek cen cebulek tulipanów, które następnie równie dramatycznie spadły, kiedy spanikowani inwestorzy wycofali się z przegrzanego rynku.
Analitycy wyjaśniali później tę panikę jako zbieżność wielu czynników: zmian w holenderskim systemie rynkowym, społecznych transformacji, psychologii i globalnej łączności. Choć wiele szczegółów tej holenderskiej tulipanowej bańki zostało podkoloryzowanych– nie ma zbyt wielu dowodów na to, że zbankrutowani mieszczanie, jak czasem twierdzono, rzucali się do kanałów – „tulipomania” nadal cytowana jest jako „opowieść o głupocie, chciwości i szaleństwie” i jest to jeden z pierwszych przykładów niebezpieczeństw powiązanych z gorączkowymi spekulacjami i powabem „fikcyjnego kapitału”.
Czytaj także: Źródła europejskiego imperializmu
Amsterdam – narodziny nowoczesnej giełdy i rynkowej paniki
W XVII w. Holandia była przodownikiem finansowych innowacji i panika była pojmowana jako nieodłączna część lokalnego systemu rynkowego. W 1602 r. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska jako pierwsza w historii wyemitowała akcje, które można było kupić. Joseph Penso de la Vega, sefardyjski Żyd, który handlował diamentami na nowej giełdzie papierów wartościowych w Amsterdamie, opublikował w 1688 r. sprawozdanie dotyczące współczesnych narzędzi handlowych, które zawierało dyskusję na temat możliwości kupowania i sprzedawania oraz manipulacji cenami.
Jego książka Confusión de Confusiones (pol. Konfuzja konfuzji) napisana jest w formie dialogu pomiędzy filozofem, kupcem a maklerem giełdowym, przeplatanego dygresjami filozoficznymi. Choć nie jest to szczególnie łatwa lektura, zawiera ona powszechne praktyki i pułapki czyhające na aspirujących handlarzy. Jak sugeruje tytuł, chaos i panika są cechami przedstawionego przez niego świata giełdy i książka pokazuje, jak zaraźliwy może być strach na giełdzie.
Nagłe załamanie Penso de la Vega opisał następująco: „Wybuchła taka panika i pojawił się taki niewytłumaczalny szok, że wydawało się, iż cały świat się zawali, ziemia zostanie zatopiona i spadnie na nią niebo”. Rynki były, co prawda, nowymi katalizatorami budowania relacji społecznych, lecz jednocześnie były także z natury destabilizujące oraz sprzyjały bezwzględnej konkurencji i zażartej narodowej rywalizacji.
Bańka Kompanii Mórz Południowych – finansowy krach XVIII wieku
Innym wczesnym przykładem rynkowego obłędu było pęknięcie bańki spekulacyjnej Kompanii Mórz Południowych w 1720 r. W XVIII w. Londyn cieszył się już wysokim statusem finansowego i ubezpieczeniowego centrum, które odpowiada na potrzeby globalnego handlu morskiego. Spółki akcyjne z kapitałem uzyskanym dzięki inwestorom, którzy kupili ich akcje, umożliwiły szybki rozwój biznesu. W 1694 r. Bank Anglii został założony na mocy karty królewskiej (royal charter), aby pozyskać od prywatnych inwestorów fundusze na rządową walkę z Francją; tymczasem rynek papierów wartościowych i rynek towarowy rozwinęły się wokół giełdy królewskiej, kawiarnie służyły jako miejsca spotkań, w których kupcy handlowali akcjami, a ceny akcji i towarów podawano w dwutygodniowej gazecie „The Course of the Exchange”.

Kampania promocyjna zachęciła inwestorów do kupowania akcji firmy z perspektywą znacznych zysków
Kompania Mórz Południowych została założona w 1711 r. jako spółka akcyjna i miała wyłączność na handel z hiszpańskimi koloniami w Ameryce, włącznie z handlem niewolnikami. Monopol ten został nadany w ramach wymiany długu na papiery wartościowe, zainicjowanej przez rząd brytyjski w celu rozwiązania problemu paraliżującego długu krajowego. Kampania promocyjna zachęciła inwestorów do kupowania akcji firmy z perspektywą znacznych zysków i pewności, że ich inwestycje zabezpieczone są przez państwo. Ceny akcji Kompanii szybko rosły między styczniem a lipcem 1720 r., a następnie gwałtownie spadły, kiedy handel niewolnikami okazał się znacznie mniej lukratywny, niż przewidywano.
Kiedy okazało się, że Kompania stanie się niewypłacalna, inwestorzy zaczęli się domagać zwrotu swoich pieniędzy – jedna z żyjących wówczas osób opisała „szaleńcze zamieszanie w tłumie” na uliczce Exchange Alley, gdzie zgromadzili się handlowcy – i państwu zagroziło bankructwo. Krach rynkowy w Wielkiej Brytanii zbiegł się z kryzysem we Francji wywołanym upadkiem Kompanii Missisipi – która miała monopol na handel we francuskich koloniach zachodnioindyjskich i północnoamerykańskich – co doprowadziło do międzynarodowego krachu finansowego, który z kolei wywołał panikę i gorączkowe poszukiwanie kozła ofiarnego i doprowadził między innymi do antyżydowskich zamieszek w Amsterdamie.
Czytaj także: Jak angielski „podbił” świat?
Narodziny pojęcia „panika” w kontekście kryzysów finansowych
To właśnie w tym czasie słowo „panika” zaczęło być częściej używane przy opisie reakcji na finansowe wydarzenia, które wymagały awaryjnych interwencji. Adam Anderson, szkocki ekonomista, który pracował dla Kompanii Mórz Południowych, opowiedział o panice, która szerzyła się między wystraszonymi inwestorami. W 1734 r. Daniel Defoe napisał: „Ludzi się teraz za to nie wini: Morza Południowe były dobytkiem wspólnym”.

Portret Charlesa Mackaya – autor „Wspomnień niezwykłych popularnych złudzeń”
Wcześniej piętnował on wyrachowanych „animatorów rynku”, którzy kupowali akcje, aby szybko je z zyskiem odsprzedać, i narażali przy tym „zaufanie narodu”. Jak sugerował, państwo zostało „zaczarowane” w czasie wzrostu bańki Kompanii Mórz Południowych i niemal zrujnowane „straszliwym zauroczeniem”, które „ogarnęło cały naród”. Jak przed klęską w 1720 r. zauważył jeden z dyrektorów tej spółki, zaufanie było „narażone na obalenie przez najmniejszy powiew wiatru lub nasz zatrważający strach”.
Tekst stanowi fragment książki Roberta Peckhama Strach. Inna historia świata. Znak Horyzont 2024.

KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.