Ciekawostki Historyczne

Średniowieczna Polska także posiadała swoje metropolie — i to wcale niemałe! Handlowano stąd z prawie całym znanym światem, a sława niektórych polskich miast sięgała daleko poza granice państwa. Które były największe? I ilu konkretnie liczyły mieszkańców?

Kariera miasta w średniowieczu prawie w całości zależała od jego położenia. Jeśli znajdowało się przy odpowiednio ważnym szlaku handlowym, a do tego oferowało własne produkty lub złoża naturalne, bogaciło się. Wtedy zaś populacja rosła, ponieważ prężny ośrodek przyciągał kupców, rzemieślników i innych pracowników, nie mówiąc o rzezimieszkach czy żebrakach.

fot.Michel Wolgemut, Wilhelm Pleydenwurff /domena publiczna

Kraków był w średniowieczu jednym z najbardziej znaczących polskich miast. Ale czy największym?

Sukcesowi miast sprzyjała jednak nie tylko lokalizacja. Istotne było między innymi to, czy lokalni rajcy umiejętnie zabiegali u władców o przywileje i monopole. Z kolei rozwojowi mogły przeszkodzić sprawy zupełnie prozaiczne — choćby to, czy można było korzystać z ziemi za murami. Gniezno, choć leżało na szlaku Litwa-Prusy-Niemcy, straciło na znaczeniu, ponieważ… nie miało gdzie ekspandować! Handel i rzemiosło w średniowieczu rozwijały się głównie na przedmieściach, tymczasem pierwszą stolicę Polski otaczały cudze grunty, głównie kościelne. Nie dało się ich ani wykorzystać, ani odkupić.

Przez terytoria Polski biegło kilka ważnych szlaków. Dwa z nich były kluczowe i miały znaczenie dla całej Europy. Pierwszy łączył Niemcy z Morzem Czarnym, a na jego trasie znajdowały się Wrocław, Kraków i Lwów. Drugi biegł od Bałtyku przez Gdańsk i Toruń na Węgry i do Konstantynopola. Krzyżowały się pod Wawelem.

Z południa na północ przewożono żelazo, miedź i drewno. W drugą stronę wysyłano sukna z Flandrii i wina. Ze Wschodu napływały z kolei korzenie, jedwabie, kobierce i broń. Oprócz tego na trasie handlowano lokalnymi produktami, także zbożem, które z czasem stało się głównym polskim towarem eksportowym.

Miejskie wzloty i upadki

Przebieg dróg handlowych był stały. Na jego utrzymaniu zależało wszystkim czerpiącym z nich zyski, zarówno mieszczanom, jak i władcom. Czasem jednak na istniejącym szlaku pojawiała się konkurencja – inne miasta. Kraków, zanim stał się niekwestionowaną potęgą handlową, „pokonał” na przykład Bochnię i Kazimierz. W szerszej skali rywalizował o wpływy z Wrocławiem i Toruniem, który z kolei musiał się liczyć z Bydgoszczą. Gniezno przegrało zaś ostatecznie z Poznaniem.

Największe przetasowanie na liście najludniejszych polskich miast miało miejsce w XIV wieku. Polska wyszła wówczas z okresu rozbicia dzielnicowego i zaczęła odgrywać znaczącą rolę w handlu międzynarodowym. Poza granicami odrodzonego państwa znalazł się jednak potężny Wrocław, a po przyłączeniu Rusi nowym punktem tranzytowym stał się Lwów. Ten ostatni szybko zdystansował lokalnych „konkurentów”, Włodzimierz i Lublin. W połowie XV wieku pod berło polskich władców wróciły też Toruń, Elbląg i Gdańsk, który błyskawicznie się bogacił. Nie zmieniała się chyba tylko kluczowa pozycja Krakowa.

Warto dodać, że bogate kupiectwo w tych ośrodkach było zwykle obcego pochodzenia. Zdominowali je Niemcy, choć nie brakowało też Węgrów, Francuzów, Flamandów czy Włochów. Dopiero z czasem zaczęli do nich dołączać Polacy.

fot.Michel Wolgemut, Wilhelm Pleydenwurff/domena publiczna

Wrocław leżał na trasie z Niemiec nad Morze Czarne. Ilustracja z XV wieku.

Które z polskich miast było największe? Dane z XV wieku sugerują, że na ziemiach rządzonych wtedy przez polskich monarchów pod względem wielkości wygrywał Gdańsk, mający aż 30 000 mieszkańców. Drugie miejsce zajmował Kraków z populacją około 15 000 osób. Lwów zamieszkiwało 10 000 osób, podobnie Toruń. Mniej więcej dwa razy mniejsze były społeczności w Lublinie i Poznaniu. Liczbę ludności takich miast, jak Sandomierz, Bydgoszcz czy Sieradz, ocenia się na 1500-3000. Poza tym istniało w Polsce niemal 600 mniejszych miasteczek, których populacja nie przekraczała 1000 osób.

Dla porównania największe ośrodki ówczesnej Europy, czyli Paryż, Wenecja, Brugia czy Neapol miały już wtedy po 100 000 mieszkańców lub więcej. Londyn, Gandawa lub Florencja miały ich ponad 50 000. Nawet Wrocław, który w XV wieku znajdował się już pod panowaniem czeskim, mógł pochwalić się populacją około 20 000 osób.

Kraków

Choć Kraków nie był najludniejszym polskim miastem, jego znaczenie w skali kraju było największe. To tu koronowano i chowano królów, tu mieścił się również uniwersytet. Wyrastał też na potęgę handlową regionu. W Hanzie słynął zwłaszcza jako „dom miedzi”, którą tutejsi kupcy sprowadzali ze Słowacji. Jego znaczenie podnosiła także bliskość kopalni soli.

Trzeba przy tym pamiętać, że w rzeczywistości Kraków od XIV wieku stanowił część średniowiecznego „trójmiasta”. Kazimierz i Kleparz, jego dzisiejsze dzielnice, wtedy były osobnymi ośrodkami. Posiadały własne targowiska, prawa i przywileje, a nawet próbowały, przynajmniej początkowo, stanowić konkurencję dla potężniejszego sąsiada.

Polska stolica utrzymywała dużą sieć kontaktów handlowych. Prowadziła wymianę między innymi z Flandrią, Gdańskiem (przez Toruń), Węgrami (przez Sącz i Koszyce), Rusią (przez Lwów), Śląskiem, Czechami i Norymbergą (przez Wrocław). Obsługiwano też mniej ważne kierunki. W Brugii krakowscy kupcy mieli nawet swoje stałe przedstawicielstwa.

fot.ózef Simmler/domena publiczna

W 1364 roku Mikołaj Wierzynek, krakowski bankier, gościł u siebie koronowane głowy z całej Europy.

O tym, jak bogate i wpływowe było tutejsze mieszczaństwo, świadczy słynny zjazd monarchów z 1364 roku. Do Krakowa przyjechali wtedy cesarz Karol IV, król Węgier Ludwik Andegaweński, król Cypru Piotr de Lusignan, margrabia brandenburski Otto Wittelsbach, książęta piastowscy ze Śląska i Mazowsza, książę pomorski oraz wielu innych prominentów. Zostali oni ugoszczeni przez krakowskiego kupca i bankiera Mikołaja Wierzynka. Sam fakt, że taka uczta się odbyła, potwierdza, że z podwawelskimi finansistami naprawdę trzeba było się liczyć.

Lwów

Do Lwowa docierały dwa wschodnie szlaki handlowe: tatarski i wołoski. Przywożono nimi między innymi futra, bydło, pieprz, imbir, muszkat, cytryny i suszone owoce, a także wino, jedwabie i kobierce. Na miejscu istniało 10 cechów i uprawiano 28 różnych rzemiosł.

Miasto od początku stanowiło niezwykłą mozaikę ludnościową. Mieszkańcy formalnie podzieleni na trzy „nacje”: katolicką, ormiańską i ruską,  pochodzili z różnych stron. Przedmieścia zamieszkiwali Rusini. Patrycjat był na ogół pochodzenia niemieckiego. Wśród finansistów znajdowali się natomiast między innymi Włosi, Żydzi i Ormianie. Ci ostatni trzymali w swoich rękach handel ze Wschodem. Większość najlepiej zaopatrzonych sklepów w mieście należała właśnie do nich.

fot.Braun & Hogenberg/domena publiczna

Mieszkańcy Lwowa już w średniowieczu stanowili mieszankę różnych kultur. Ilustracja z początku XVII wieku.

Średniowieczny Lwów starał się iść z duchem czasu. W XV wieku istniało tam na przykład oświetlenie, choć… ograniczało się do trzech latarń przy ratuszu, pilnowanych przez specjalnych stróżów. W 1417 roku pojawiła się też kanalizacja, a wśród licznych uprawianych w mieście rzemiosł pojawił się bardzo ceniony fach rurmistrza. Ponadto w tym samym stuleciu powstały tam pierwsze łaźnie publiczne, wybrukowano także rynek i najważniejsze ulice.

Gdańsk

Gdańsk dopiero w XIV wieku wyprzedził Elbląg i zajął pozycję najważniejszego portu w regionie. Na terenie dzisiejszego miasta znajdowało się wówczas kilka miejsc wyładunku towarów. Własną przystanią dysponowało na przykład tak zwane Młode Miasto.

Najważniejszym i najbardziej zatłoczonym portem był jednak ten nad Motławą, należący do Głównego Miasta. Działał od końca lutego do połowy listopada. Trudno ustalić, ile statków obsługiwał. Cumowały przy bramach miejskich i mogło ich być nawet około dwustu rocznie! Nic dziwnego, że w tym tłoku i przy małej ilości miejsca na rzece dochodziło czasem do kolizji i katastrof.

Już w 1379 roku przy jednej z baszt miejskich skonstruowano pierwszy żuraw. Służył do przenoszenia beczek wina i piwa oraz do osadzania masztów.

Najważniejszym źródłem dochodu gdańskich kupców było polskie i litewskie drewno, zboże oraz sukno, które przywożono z Flandrii i wysyłano na południe. Z Gdańska wypływały statki do Brugii, Lubeki, a także miast w Portugalii i we Francji. Handlowano również ze Skandynawią i Anglią. Przybyszom z Wysp Brytyjskich zdarzało się nawet osiedlać na terenie miasta.

Toruń, Poznań i Lublin

A jak na tle największych ośrodków radziły sobie mniejsze miasta? Ważną rolę na szlaku łączącym Bałtyk z Konstantynopolem odgrywał Toruń, który – warto pamiętać – powstał jako miasto krzyżackie. Zdobył znaczenie także w Hanzie.

Sytuacja ośrodka zmieniła się po przyłączeniu Prus Królewskich do Polski w 1454 roku. To właśnie tutaj wybuchło powstanie antykrzyżackie, które do tego doprowadziło. Także w czasie wojny trzynastoletniej tutejsze mieszczaństwo hojnie wspierało Kazimierza Jagiellończyka, dzięki czemu później Toruń cieszył się wieloma przywilejami i sporą niezależnością. Coraz gorzej radził sobie jednak z konkurencją handlową ze strony Gdańska i Krakowa.

fot.domena publiczna

Toruń rozwinął się jako miasto krzyżackie. Mapa z początku XVII wieku.

Największe szlaki handlowe omijały natomiast Poznań. Stare wielkopolskie miasto leżało wprawdzie na trasie łączącej Prusy z Niemcami, ale dystans ten można było pokonać inną drogą. Z pomocą ośrodkowi przyszedł dopiero Władysław Jagiełło, nadając mu przywileje związane ze szlakiem łączącym Litwę z Europą oraz Kraków ze Szczecinem. Handlowe znaczenie miasta pozostało jednak mniejsze niż Krakowa czy Lwowa, a jego populacja miasta nie przekraczała kilku tysięcy mieszkańców.

Lublin z kolei otrzymał prawa miejskie jako pierwsza osada w międzyrzeczu Wisły i Bugu. Stał się dzięki temu ważnym przystankiem na trasie pomiędzy Rusią i Zachodem. Niestety ostatecznie w rywalizacji o kupców przegrał ze Lwowem, choć i tak słynął ze swoich jarmarków, na które przyjeżdżali kupcy z całej Europy, Turcji, Arabii i głębokiej Rosji.

Inspiracja:

Inspiracją dla artykułu stała się książka Josepha i Frances Giesów Życie w średniowiecznym mieście, wydana nakładem Znaku.

Bibliografia:

  1. Dzieje Gniezna, red. Jerzy Topolski, PWN 1965.
  2. Dzieje Poznania, red. Jerzy Topolski, PWN 1988.
  3. Roman Grodecki, Stanisław Zachorowski, Jan Dąbrowski, Dzieje Polski średniowiecznej, Universitas 2011.
  4. Historia Gdańska, t. I, red. Edmund Cieślak, Wydawnictwo Morskie 1978.
  5. Stanisław Kutrzeba, Finanse i handel średniowiecznego Krakowa, Avalon 2009.
  6. Jan Marian Małecki, Historia Krakowa dla każdego, Wydawnictwo Literackie 2007.
  7. Leszek Podhorecki, Dzieje Lwowa, Oficyna Wydawnicza Volumen 1993.
  8. Stanisław Szczur, Historia Polski — Średniowiecze, Wydawnictwo Literackie 2002.
  9. Janusz Tandecki, Migracje ludności do Torunia w średniowieczu i na progu czasów nowożytnych, „Rocznik Toruński”  nr 31 (2004).

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.