Ciekawostki Historyczne

To było lato ludzkich tragedii. Wiele osób straciło życie, swoich bliskich lub cały dobytek. 25 lat temu powódź tysiąclecia zalała Polskę.

Lato było w roku 1997 ciepłe. Zdecydowanie nie można jednak powiedzieć, by panowała wtedy susza. Przeciwnie. Jeszcze w drugiej połowie czerwca nad Polską znajdował się układ niskiego ciśnienia, który stał się przyczyną pokaźnych opadów. Ich ilość w wielu miejscach przekroczyła wieloletnie normy. „Grunt” pod ewentualną powódź był już zatem gotowy. I solidnie nasiąknięty wodą.

Do tego na początku lipca nad Polską zaczął się przemieszczać niż, który przywędrował do nas z Włoch. Przyniósł ze sobą pierwszą falę opadów. Deszcz zaczął padać 5 lipca na obszarze Górnej Odry w godzinach 10:00–19:00 oraz Nysy Kłodzkiej pomiędzy 20:00 a 22:00. Opady, obejmujące kolejne obszary, trwały bez przerwy aż przez 3 doby. Od 6 do 8 można już było mówić o ulewach, które przesuwały się z zachodu na wschód. W Sudetach i Karpatach spadło nawet ponad 200 mm deszczu na dobę. W trójkącie między Jelenią Górą, Warszawą i Nowym Sączem opady wyniosły ponad 100 mm na dobę. Były jednak miejsca, gdzie padało jeszcze mocniej, np. w górnych partiach Nysy Kłodzkiej oraz Małej Wisły opady osiągnęły wartość ponad 250 mm na dobę. Wartości te stanowiły od 150% do nawet 400% normy.

Co prawda deszcz przestał padać 10 lipca, ale w dniach 18–22 lipca nad Polską, Czechami, Słowacją i Austrią pojawił się kolejny układ niskiego ciśnienia, przynosząc więcej opadów. Czasem podaje się, że wystąpiła jeszcze trzecia fala – od 24 lipca. Na szczęście miała ona ograniczony zasięg. Niemniej jednak powódź z 1997 roku została spowodowana głównie przez tę pierwszą, największą.

Na skutki nie trzeba było długo czekać

Woda w rzekach na terenie Czech zaczęła wzbierać już po kilku godzinach od momentu, kiedy zaczął padać deszcz. Miejscami ze względu na ukształtowanie terenu działo się to jeszcze szybciej. Fala powodziowa wytworzyła się w ciągu 14–19 godzin. Duże znaczenie miało spotkanie się fali uformowanej na Odrze oraz tej na Nysie Kłodzkiej. Drugi „rzut” opadów tylko pogorszył sytuację. W pewnym momencie doszło do połączenia fal powodziowych na Odrze w jedno monstrum o długości od 150 do 200 km. Do wytworzenia się fali powodziowej doszło również na Wiśle.

Odnotowywano maksima na poziomie od 500–600 cm do nawet ponad 1000 cm.fot.Mistrz69/domena publiczna

Odnotowywano maksima na poziomie od 500–600 cm do nawet ponad 1000 cm.

Gleba nie była już w stanie przyjąć większej ilości wody. Zbiorniki retencyjne błyskawicznie się zapełniły. Wały przeciwpowodziowe były kolejno przerywane, co prowadziło do chwilowego obniżenia fali powodziowej. Potem jednak znów wzbierała. Odnotowywano maksima na poziomie od 500–600 cm do nawet ponad 1000 cm. W momencie kulminacji w Raciborzu-Miedonii zanotowano nawet poziom 1045 cm. Wyższe od alarmowych stany wody na Odrze utrzymywały się od kilkunastu do ponad 30 dni.

Czytaj też: Powódź w Chinach. Miliony ofiar wody, chorób i głodu

Zobacz również:

Straty po powodzi były katastrofalne

Tego lata ucierpiały dziesiątki tysięcy ludzi. Zginęło łącznie 114 osób, w tym 56 na terenie Polski. Całkowite straty materialne w odniesieniu do wszystkich państw, które zostały dotknięte powodzią, zostały oszacowane na około 4,5 miliarda dolarów. Znaczący odsetek przypadł na Polskę: około 3,5 miliarda dolarów. Jednak wydaje się, że rzeczywiste straty były wyższe. Przykładowo w jednym z opracowań przygotowanych dla Senatu zostały ocenione (na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego) aż na 12,5 miliarda złotych z zastrzeżeniem, iż:

w liczonych wartościach strat brak jest strat w osobistym majątku ludzi, a także tak zwanych strat pośrednich – społecznych i gospodarczych, związanych z przerwaniem ciągłości komunikacji, czasu pracy zakładów, szkół, przedszkoli i innych jednostek użyteczności publicznej oraz innych pośrednich kosztów tej sytuacji. Wartość strat pośrednich szacowana jest na poziomie 40–80% strat bezpośrednich podlegających ocenie.

Szkody po powodzi we Wrocławiufot.Grzegorz W. Tężycki/CC BY-SA 4.0

Szkody po powodzi we Wrocławiu

W trakcie powodzi zalanych zostało około 2 600 miejscowości, w tym 1350 całkowicie i 1250 częściowo. Ponad 162 000 ludzi trzeba było ewakuować. Zniszczonych zostało ponad 72 000 budynków. Zginęło wiele zwierząt hodowlanych: około miliona kur, kogutów i kurczaków, 5 900 świń, 1 900 krów i byków i 260 owiec. Zalanych zostało – w zależności od źródła – od ponad 450 000 do ponad 650 000 ha gruntów ornych. Zniszczeniu uległy 304 mosty krajowe, 3 730 mosty wojewódzkie oraz ponad 1 200 km dróg krajowych i ponad 13 000 km dróg wojewódzkich. W całej Polsce zniszczonych zostało 721,4 km obwałowań przeciwpowodziowych. Raport NIK-u podaje jeszcze wyższą wartość: 800 km w dorzeczu Odry oraz 300 km w dorzeczu Wisły.

Czytaj też: Największa katastrofa kolejowa na ziemiach polskich. 130 ofiar śmiertelnych!

Reakcje były skrajnie różne

Nie można zapominać o bohaterach tamtych dni: przedstawicielach służb, które dniem i nocą starały się ratować ludzi i ich dobytek oraz zapewnić wszystkim zaopatrzenie. W szczycie działań w różnego typu akcjach uczestniczyło dziennie aż 44 000 żołnierzy, 25 000 strażaków, 9 500 policjantów, 1 100 żołnierzy Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSWiA, a także około 900 funkcjonariuszy straży granicznej. I oczywiście Obrona Cywilna w sile około 23 000 osób. Nie brakowało jednak opinii, że koordynacja działań mogła być lepsza. Znaczącym problemem na pewnym etapie okazała się przede wszystkim łączność.

Zwykli ludzie próbowali sobie jakoś radzić w tym trudnym czasie. W mediach pojawiały się ogłoszenia tych, którzy stracili kontakt z bliskimi. Niektórzy informowali o odnalezionych zwierzętach. Kiedy woda zaczęła opadać, oferowano np. prace remontowe czy osuszanie z rabatem dla ofiar powodzi. Niektórzy proponowali pomoc za darmo. Powstawały także… dowcipy, którymi ludzie próbowali rozładować stres. Jak chociażby ten:

Rozmowa telefoniczna dwóch wrocławian.

– Co tam u ciebie?

– No, nie przelewa się, a u ciebie?

– Mi nie uszło na sucho.

– A co tam u twojej siostry?

– Wody odeszły.

Pojawiały się głosy, że akcja ratunkowa była źle skoordynowanafot.J.M.K. Kokot/CC BY-SA 3.0

Pojawiały się głosy, że akcja ratunkowa była źle skoordynowana

I samo życie stawało się źródłem niecodziennych sytuacji. Przykładowo w zalanej części Wrocławia na skrzyżowaniu, na którym wciąż działała sygnalizacja, widziano mężczyznę w kajaku, który akurat trafił na „czerwone”. Zatrzymał się, rozejrzał w obie strony, poczekał i dopiero później popłynął dalej.

Niestety nie wszyscy zachowali się przyzwoicie. Miały miejsce włamania do sklepów i mieszkań. Niektórzy próbowali zarobić na tragedii, wykorzystując chociażby dary dla powodzian, które zamierzali sprzedawać po absurdalnie wysokich cenach. Pewien „przedsiębiorczy sprzedawca” oferował wodę mineralną w cenie… 10 zł za 1,5-litrową butelkę. Podobne przypadki można mnożyć.

Czytaj też: Rekordowe upały w Polsce

Powódź a sytuacja polityczna w Polsce

W kontekście politycznym tym, co najbardziej kojarzy się z powodzią, jest wypowiedź premiera Włodzimierza Cimoszewicza z 8 lipca: To jest kolejny przypadek, kiedy potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda ciągle jest mało powszechna. Przeprosiny padły dopiero 21 lipca. Tych słów wiele osób po dziś dzień nie może zapomnieć. Nierzadkie są opinie, że po części zaważyły one na losie SLD, który pomimo dość dobrej sytuacji gospodarczej i niewątpliwego sukcesu strategicznego, jakim było zaproszenie Polski do NATO, przegrał wybory parlamentarne.

Straty po powodzi oszacowano na ponad 12 mld zł.fot.Aleksander Sikora /CC BY-SA 3.0

Straty po powodzi oszacowano na ponad 12 mld zł.

Krótko o działaniach rządu w trakcie powodzi: 15 lipca minister finansów Marek Belka poinformował, że wszystkie ministerstwa łącznie zebrały 500 milionów na usuwanie skutków katastrofy. Zapożyczono się w Banku Światowym na kwotę 450 milionów dolarów. Osoby poszkodowane otrzymały po 3 000 zł jednorazowej zapomogi, a także zasiłki. Wypłacano odszkodowania. Zorganizowana została pomoc żywnościowa. Pracownikom, których pracodawcy nie mogli kontynuować działalności, wypłacono wynagrodzenia.

A jak to wyglądało w parlamencie? Z jednej strony opozycja krytykowała rząd za opieszałość, z drugiej przedstawiciele rządu wzywali, by nie budować kapitału politycznego na ludzkiej tragedii. W środku tego wszystkiego byli zwykli obywatele. Cóż, chciałoby się powiedzieć: nihil novi.

Bibliografia

  1. Dorzecze Odry. Powódź 1997, Międzynarodowa Komisja Ochrony Odry przed Zanieczyszczeniem, Wrocław 1999.
  2. Informacja o wynikach kontroli stanu zabezpieczenia przeciwpowodziowego kraju oraz przebiegu działań ratowniczych w czasie powodzi na terenach południowej i zachodniej Polski w lipcu 1997 r., Najwyższa Izba Kontroli, Warszawa 1998.
  3. Majewski, Wisła i jej dopływy w systemie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego w latach 1945-2000, rozprawa doktorska, Wydział Historii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2020.
  4. Nachlik, J. Zaleski, Działania rządu i parlamentu po 1997 r. w sferze ochrony przeciwpowodziowej, Kancelaria Senatu, Biuro Analiz i Dokumentacji, Opinie i ekspertyzy OE-132, Warszawa 2010.
  5. Program ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły na obszarze województw śląskiego, małopolskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Warszawa 2007.
  6. Rus, P. Skorut, Woda od egzystencjalnego bezpieczeństwa do klęski żywiołu…Wstęp do analizy zagadnienia na wybranych przykładach bezpieczeństwa wewnętrznego III RP, „Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia de Securitate” nr 8/2018.
  7. Skotnicka, Powódź tysiąclecia – wrocławska fala wspomnień, „Pamięć i Przyszłość”, nr 16/2012.

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Voitcus

Tylko czemu sprzedaż towarów po wysokiej cenie (ja słyszałem o chlebie za 10 zł, wtedy kosztował normalnie 1,50 zł) miałaby być złem?
Ewidentnie jest to towar z dostawą (nie było wtedy paczkomatów, a i kurierzy to była raczej usługa dla firm), w trudnych warunkach. Ktoś wolał kupić łódkę, a inny kupił samochód. Raz ten ma lepiej, a raz tamten.
Z rządami postkomunistów się nie zgadzałem (chociaż przy rządach PiS Cimoszewicz czy Miller to gospodarczy libertarianie), ale Cimoszewicz miał wtedy rację, zresztą dalej ma.

niepoprawny politycznie

Po pierwsze Voitcus ma rację przynajmniej w jednym – oceny Cimoszewicza, w związku z powyższym wszyscy powinniśmy w końcu my wszyscy przeprosić byłego premiera, to był naprawdę dobry gospodarz, być może nawet najlepszy włodarz III RP.

„Powódź tysiąclecia w 1997 roku…”?
Nic z tych rzeczy!

W mojej rodzinnej miejscowości Złotoryja na D. Śląsku był stary historyczny młyn 3 piętrowy (w ostatnich latach zostało po nim kilka ścian, ruina jednym słowem) nad rzeką Kaczawą, a na nim na wysokości mniej więcej pierwszego piętra, tablica upamiętniająca powódź w 1608 r. z zaznaczonym na niej poziomem wody powodziowej, a pod nią ok. 0,5 m niżej mniejsza dokumentująca prawie równie wielką powódź z 1702 r. Wykute na obu tablicach linie wskazują dokładnie na maksymalny poziom wody w czasie tych obu historycznych powodzi.
Napis na pierwszej tablicy jest taki: „W roku 1608 w poniedziałek po Świętej Trójcy (2 czerwca)
Złotoryję nawiedziło takie wielkie nieszczęście. Kaczawa tak bardzo wezbrała, że poziom rzeki, był jak ta linia.”
Woda zaś maksymalna powodziowa z 1997 r. nawet nie sięgała schodów owego młyna…, leżącego dodajmy na niewielkim wzgórzu, była ona ok. 1-1,5 m niżej niż pierwszy stopień schodów do drzwi rzeczonego młyna…
(!!!)

Powódź zatem z 1997. to istny „mały Pikuś” wobec tych dwóch wcześniejszych, tj. z 1608 i 1702 r.

Zobacz również

Nowożytność

Trzęsienie ziemi i tsunami w Lizbonie (1755)

Skala zniszczenia była niewyobrażalna. Tysiące ludzi zginęły straszliwą śmiercią. Najsilniejsze trzęsienie ziemi w Europie Zachodniej w czasach nowożytnych

20 lipca 2022 | Autorzy: Barry Hatton

Średniowiecze

Kiedy w Polsce żar lał się z nieba? Rekordowe upały i susze w naszej historii

Coraz częściej nawiedzają nas ekstremalne fale upałów. Cóż, klimat się ociepla. Ale wyjątkowo gorące lata już się w Polsce zdarzały – dobrych kilka wieków temu!

19 lipca 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Zimna wojna

Te katastrofy kosztowały życie setek ludzi. Świat miał o nich nigdy nie usłyszeć...

Pochłonęły setki ofiar śmiertelnych, lecz świat miał się o tym nigdy nie dowiedzieć. W ZSRR zatajono kilkadziesiąt katastrof. W końcu prawda wyszła na jaw.

9 lipca 2022 | Autorzy: Violetta Wiernicka

XIX wiek

Potężna eksplozja powaliła 60 milionów drzew. Co wydarzyło się w syberyjskiej tajdze?

30 czerwca 1908 roku nad Syberią miała miejsce potężna eksplozja. Do dziś nie wyjaśniono jej przyczyny. Co udało się ustalić na temat katastrofy tunguskiej?

22 maja 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Historia najnowsza

Dwa samoloty zderzyły się w powietrzu, nikt nie przeżył. To była najbardziej tragiczna katastrofa lotnicza w powojennych Niemczech

24 lutego 2004 roku Witalij Kałojew zamordował kontrolera lotów Petera Nielsena. Była to zemsta za śmierć całej jego rodziny w katastrofie nad Überlingen.

15 lutego 2022 | Autorzy: Violetta Wiernicka

Dwudziestolecie międzywojenne

Najbardziej pechowa ekspedycja polarna w dziejach? Jej członkowie najpierw się zgubili, a potem utknęli na lodach Arktyki...

Ekspedycja polarna sterowca Italia w 1928 roku miała być spektakularnym sukcesem. Okazała się pasmem porażek, które kosztowało życie połowy załogi.

12 grudnia 2021 | Autorzy: Joanna Wycisło

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.