Ciekawostki Historyczne

Papież Sykstus IV ze środków skarbca papieskiego założył dom publiczny. Pobierał też haracze od rzymskich prostytutek, stając się monopolistą na rynku nierządu.

„Jeśli nawet jest to sprzeczne z nauką boską, to nie znaczy, że to, co się pozyskało, jest przez to niesłuszne. Hańbiąca jest kondycja prostytutki, nie zaś jej zarobek. Kościół zatem ma pełne prawo przyjmować jej jałmużnę” – argumentował legalność kościelnych dochodów z nierządu św. Tomasz z Akwinu. 200 lat później jeden z namiestników Chrystusowych pokazał, jak mocno owe słowa wziął sobie do serca.

Wywody św. Tomasza z Akwinu stały się moralnym przyzwoleniem na proceder, który Kościół – zdawałoby się – powinien zwalczać. A tymczasem już na długo przedtem normą był brak kościelnego potępienia dla nierządu. Prostytucję traktowano jako coś zupełnie normalnego, a nawet koniecznego dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa. Miała ona wręcz chronić kobiety i dziewczęta z dobrych domów przed męską pożądliwością.

Rozpusta prawem dozwolona

Wielu ówczesnych teologów uważało nawet za mniejsze zło fakt, gdy kobieta skłoni swego męża do skorzystania z usług prostytutki, niż gdyby miała zgodzić się na zachowania seksualne uważane za grzechy ciężkie, jak np. seks analny czy oralny. Co więcej, księża i zakonnicy sami chętnie korzystali z takich usług. I to w świetle ustanowionego przez siebie prawa. Synod w Konstancji w 416 roku zakazał bowiem… onanizmu wśród duchowieństwa. Nie widział przy tym nic zdrożnego w uprawianiu seksu – o ile „przystępuje się do niego ze świadomością, iż jest to prosta i poniżająca w gruncie rzeczy czynność fizjologiczna”.

Sykstus IV ze środków skarbca papieskiego założył dom publiczny.fot.Melozzo da Forlì /domena publiczna

Sykstus IV ze środków skarbca papieskiego założył dom publiczny.

Nic zatem dziwnego, że zbożna działalność Ojców Kościoła doprowadziła wkrótce do walki z onanizmem przez odważne korzystanie z dynamicznie rozwijających się w Europie domów publicznych. Tak świeckich, jak i… konsekrowanych. Nie ukrywano bowiem istnienia domów publicznych prowadzonych przez zakonnice. A jakby tego było mało, zmagające się z popędami cielesnymi osoby duchowne mogły też korzystać z seksualnych usług niektórych mniszek – nad czym ubolewał sam Petrarka. Natomiast w 1033 roku nurzający się w rozpuście papież Benedykt IX pozwolił na założenie w Wiecznym Mieście lupanaru. I to tuż obok jednego z kościołów.

Czytaj też: Pornokracja – najbardziej wstydliwy okres w dziejach Watykanu

Zobacz również:

Sutener na tronie Piotrowym

Owe zabiegi hierarchów kościelnych zdają się jednak blednąć wobec poczynań wybranego przez konklawe w 1471 roku Sykstusa IV. Ten bowiem nie tylko uwielbiał lubieżne towarzystwo kobiet i mężczyzn – czym właściwie nie różnił się od swoich poprzedników, jak choćby Jana XII czy Klemensa VI – ale też poszedł w tej kwestii jeszcze dalej. Ze środków skarbca papieskiego założył bowiem dom publiczny. Jego żeński i męski personel został wysoko opodatkowany. Przy stale napływających do Rzymu pielgrzymach (którzy nie tylko po strawę duchową przybywali do miasta nad Tybrem) generowało dla papieża ogromne zyski.

Nie poprzestał jednak na tym i nakazał nałożenie haraczu na wszystkie inne rzymskie przybytki rozkoszy oraz nawet na nienależące do cechu panie i panów lekkich obyczajów. W ten sposób papież sutener stał się monopolistą na rynku nierządu.

Czytaj też: Wino, śpiew i mnóstwo kobiet… To był prawdopodobnie najbardziej rozpustny papież w dziejach

Reformator?

Wcześniej nic nie wskazywało na to, że urodzony w 1414 roku w zubożałej rodzinie szlacheckiej Francesco della Rovere będzie się parał tak niegodziwym zajęciem. Co więcej, w zakonie franciszkanów, do którego został wysłany przez matkę, szybko dostrzeżono jego wyjątkowe umiejętności oratorskie. Oddelegowano go na studia teologiczne. Dzięki wspaniałym kazaniom i licznym traktatom doktrynalnym szybko zdobył sławę i szacunek.

9 sierpnia 1471 roku został obwołany papieżem (co prawda minimalną przewagą głosów) jako Sykstus IVfot.Titian /domena publiczna

9 sierpnia 1471 roku został obwołany papieżem (co prawda minimalną przewagą głosów) jako Sykstus IV

Przyszły papież w dysputach z dominikanami dowodził m.in. niepokalanego poczęcia Maryi i Jezusa. Twierdził, że o narodzinach świętych osób nie mógł decydować tak nieprzyzwoity akt, jak cielesne obcowanie. Pozostawało ono – według Francesca – nadal czynem nierządnym. I to nawet gdy odbywało się między małżonkami. Taka postawa zapewniła mu opinię niekwestionowanego strażnika moralności. Nic zatem dziwnego, że kiedy 9 sierpnia 1471 roku został obwołany papieżem (co prawda minimalną przewagą głosów) jako Sykstus IV, przyjęto ów fakt z entuzjazmem. Zwłaszcza w kręgach nawołujących do moralnej odnowy Kościoła. Nowy papież, jakby spełniając pokładane w nim nadzieje, zaraz po nominacji podpisał nawet tzw. kapitulację wyborczą. Zobowiązywał się w niej do zwołania soboru powszechnego oraz ukrócenia nepotyzmu.

Dość szybko jednak okazało się, jak bardzo naiwni w swych oczekiwaniach byli entuzjaści nowego papieża. Owszem, w pierwszych latach pontyfikatu starał się np. wypełniać swoje zobowiązania dotyczące krucjaty przeciw Turkom. Początkowe zaś sukcesy floty papieskiej nad muzułmanami napawały nawet optymizmem. Kiedy jednak pojawiły się niepowodzenia, a próby wciągnięcia do walki z Saracenami Wielkiego Księstwa Moskiewskiego spełzły na niczym, krucjatowy zapał papieża wyraźnie osłabł. W tym czasie jego głowę zdawała się zaprzątać zupełnie inna kwestia. I nie była to wcale sprawa obiecanego soboru ani walki z nepotyzmem.

Rodzina, ach rodzina…

Kościelni dziejopisowie podkreślają niejednokrotnie uczciwość i moc wiary nowego papieża. Przy okazji zdają się jednak zapominać o tym, że był on człowiekiem niezwykle… rodzinnym. Podejrzewa się, że miał kilkunastu tzw. bratanków i siostrzeńców. Niektórzy bowiem z nich mieli być owocem Sykstusowej rozwiązłości – i to nawet z własną siostrą. Zwyczajem jednak owych czasów dzieci z papieskiego łoża dla zachowania pozorów moralności były adoptowane przez najbliższych krewnych. Sześciu z tych bratanków zostało wkrótce za sprawą dostojnego wuja kardynałami, a jeden z nich doczekał się w przyszłości papieskiej tiary jako Juliusz II.

W swojej zapobiegliwości w trosce o własny majątek Sykstus zadawał się nie mieć równych.fot.domena publiczna

W swojej zapobiegliwości w trosce o własny majątek Sykstus zadawał się nie mieć równych.

W tej swoiście pojętej walce z nepotyzmem Sykstus dbał też o dalszych członków rodziny. Łączył ich w związki małżeńskie z najważniejszymi rodami Italii. W ten sposób zdawał się realizować swoją wizję stworzenia z Państwa Kościelnego prawdziwej monarchii kierowanej przez spokrewnionych z papieżem dostojników świeckich i duchownych.

Czytaj też: Sylwester – papież walczący ze smokiem

Twórca nowego słowa

Zabiegi te pociągały za sobą ogromne koszty, których tradycyjne dochody Kościoła nie były w stanie pokryć. Nawet otwarcie lupanaru i opodatkowanie nierządu nie mogły zapewnić wystarczającego dopływu gotówki. Sykstus wprowadził więc obowiązkowe składanie darów Jego Świątobliwości przez wszystkich, na których spłynęły nawet najdrobniejsze łaski papieskie.

Pod czujnym okiem wychowanka gardzących bogactwem franciszkanów rozwinął się znany już wcześniej, ale doprowadzony teraz do perfekcji proceder sprzedaży urzędów w papieskim otoczeniu. Dla przedstawicieli bogatych rodów rzymskich nie było ceny, której nie zapłaciliby dla utorowania ścieżki kariery swoim synom. I nie miało znaczenia, że na potrzeby skarbu papieskiego urzędy się powielały i pełniono je sine cura, czyli bez starań ze strony urzędnika. W ten sposób Sykstus IV – chcąc nie chcąc – wzbogacił nie tylko swój skarbiec o kilka ton złota, ale też współczesne słownictwo o termin synekura.

Dywersyfikacja dochodów

W swojej zapobiegliwości w trosce o własny majątek Sykstus zadawał się nie mieć równych. Mogło mu brakować pieniędzy, ale nigdy nie brakowało pomysłów na ich zarobienie. Do zysków z nierządu i synekur szybko dołączyły dukaty ze sprzedaży odpustów za zmarłych oraz – chroniących od piorunów, pożarów oraz śmierci w trakcie porodu – figurek baranków, na których produkcję miał wyłączność. Wymyślił też sprzedaż przywileju cielesnego pocieszania czasowo samotnych mężatek, a także opłatę wnoszoną przez kapłanów posiadających kochanki. Sykstus nie zawahał się nawet zgodzić, za odpowiednią kwotę, na sodomię w rodzinie jednego z kardynałów. Jednak tylko w czerwcu, lipcu i sierpniu (!).

Sykstus IV ufundował m.in. Kaplicę Sykstyńskąfot.Sailko /CC BY 3.0

Sykstus IV ufundował m.in. Kaplicę Sykstyńską

Szczytem jego pogoni za złotym cielcem była sprawa hiszpańskiej inkwizycji. Sykstus bowiem w 1482 roku nadał podejrzewanym o kryptojudaizm podwładnym władców Hiszpanii (Ferdynanda Aragońskiego i Izabeli Kastylijskiej) prawo do apelacji od wyroków okrutnych inkwizytorów – na których działalność zresztą sam się zgodził 4 lata wcześniej. Papieżowi wcale jednak nie chodziło o poczucie sprawiedliwości, ale o pokaźne sumy wpłacane przez apelujących.

Chociaż pontyfikat Sykstusa IV był zdominowany przez sprawy świeckie, to nie zaniedbywał on zupełnie swoich duchowych powinności. W 1475 roku przewodniczył uroczystym obchodom roku jubileuszowego. Mocno propagował kult maryjny, ustanawiając na dzień 8 grudnia święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Fundował w Rzymie nowe kościoły i hojnie wspierał zakony żebracze – szczególnie franciszkanów.

Czytaj też: Prostytucja w średniowieczu

Po moim trupie!

Głównym jednak żywiołem Sykstusa były sprawy doczesne. Niestety w dążeniach do stworzenia wręcz dynastycznego państwa papież i jego protegowani często wikłali się w niepotrzebne konflikty zbrojne. W 1478 roku Sykstus z wielkimi nadziejami zaangażował się w spisek Pazzich, czyli zamach stanu we Florencji. Miał on doprowadzić do upadku Medyceuszy i przekazania władzy w mieście papieskiemu siostrzeńcowi Girolamo Riario. Spisek jednak nie wypalił, stając się przyczyną dwuletniej wojny, która tylko nadwyrężyła watykański skarbiec. Do dzisiaj jedyną pamiątką po tym konflikcie jest Gwardia Szwajcarska, której początków upatruje się w zawartej przez Sykstusa z władzami kilku helweckich kantonów umowie o stałej rekrutacji tamtejszych ochotników do armii papieskiej.

Brak wymiernych korzyści z owej wojny skłonił wkrótce papieża do rozpętania kolejnej – najpierw z Ferrarą i Neapolem, a później z Wenecją. Tym razem, mimo że w pewnym momencie oferował odpust zupełny za zabicie każdego Wenecjanina, poszło mu jeszcze gorzej. Chociaż gdy dowiedział się o podpisanym w sierpniu 1484 roku bez jego zgody traktacie pokojowym, nie chciał tego przyjąć do wiadomości. W porywie gniewu miał nawet krzyczeć: „Pokój z Wenecją?! Po moim trupie!”. Nazajutrz (12 sierpnia) po otrzymaniu tych wieści jego serce nie wytrzymało wzburzenia i papieskiemu życzeniu stało się zadość.

Czytaj też: Najbardziej ekstrawagancka rodzina średniowiecza. Na co Medyceusze przepuszczali swoją fortunę?

A jednak potępiony

Gonitwa za bogactwem i cielesnymi uciechami sprawiły, że nawet w dość liberalnym pod tym względem Rzymie Sykstus nie cieszył się zbytnią popularnością. Nie dziwne więc, że po śmierci jego apartamenty zostały dokładnie obrabowane. Łupem złodziei padło nawet łoże, na którym leżało ciało papieża, i jego garderoba. Zmarły mógł właściwie liczyć tylko na żal ze strony rodziny oraz artystów i uczonych, którym nigdy nie żałował grosza.

Przyznać bowiem trzeba, że Sykstus IV sporą część z wpływów ze swojej finansowej działalności przeznaczał na wielkie dzieła kultury i architektury. Dzięki jego zabiegom Rzym stał się perłą renesansu. To tutaj ściągali mistrzowie epoki: Botticelli, Perugino czy Pinturicchio, którzy dekorowali ufundowaną przez niego i nazwaną od jego imienia Kaplicę Sykstyńską. Papież stał m.in. za budową cieszących do dzisiaj oko Ponte Sisto (to również od jego imienia) – pierwszego mostu w Wiecznym Mieście od czasów antyku – oraz Via Sisto, czyli drogi łączącej Zamek św. Anioła z bazyliką św. Piotra.

Pontyfikat Sykstusa IV jest oceniany bardzo negatywniefot.Jean-Paul Laurens/domena publiczna

Pontyfikat Sykstusa IV jest oceniany bardzo negatywnie

Dbał o rozwój Biblioteki Watykańskiej (sporządzono wówczas pierwszy pełny spis zbiorów biblioteki), a udostępniając swoją kolekcję antycznych rzeźb (m.in. słynna Wilczyca), dał początek Muzeom Kapitolińskim. Pamiętał również o sprawach nauki, zezwalając na dokonywanie sekcji zwłok – rzecz niebywałą w owych czasach.

Niewątpliwe zasługi dla rozwoju kultury i nauki nie zmieniały jednak bardzo krytycznej oceny pontyfikatu Sykstusa IV. Wspaniałe budowle, piękne malowidła czy bogate księgozbiory nie mogły przesłonić zeświecczenia i upadku moralnego kurii rzymskiej. Natomiast o samym Sykstusie tak pisał Machiavelli: „Papież ten był pierwszym, który dowiódł, jak wielką rozporządza władzą i ile spraw, które później okazały się błędne, można ukryć pod płaszczykiem papieskiego autorytetu”.

Bibliografia

  1. Cawthorne N., Bardzo prywatne życie papieży, tłum. K. Kołaczkowska, Warszawa 2005.
  2. Haasler R.A., Tajne sprawy papieży, tłum. zespół wyd., [s.l.] 1999.
  3. Kowalski J.W., Poczet papieży, Warszawa 1986.
  4. Rossiaud J., Prostytucja w średniowieczu, tłum. P. Salwa, Warszawa 1997.
  5. Simonetta M., Tajemnica Montefeltra. Intrygi dworskie od spisku Pazzich do powstania Kaplicy Sykstyńskiej, tłum. A. Bruś, Poznań 2020.
  6. Stadler H., Leksykon papieży i soborów, tłum. M.L. Kalinowski, M. Struczyński, B. Tarnas, Warszawa 1992.

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Artur

Synod w Konstancji, nie pozwolił na stosunki z prostytutkami, zakazał masturbacji i wskazał, że seks nie powinien być dla duchownych istotny, ale było to zanim wprowadzono celibat, wydaje mi się, że autor artykułu nie połączył tych kropek, albo chciał, żeby zabrzmiało to bardziej sensacyjnie, jak często w tym, bądź co bądź, lubianym przeze mnie portalu się zdarza.

Zobacz również

Nowożytność

Leon X – hulaka, który ekskomunikował Lutra

Leon X był jednym z największych hulaków w dziejach papiestwa. Mawiał ponoć: „Wiadomo, ile korzyści przyniosła nam i naszym ludziom bajeczka o Chrystusie”.

16 sierpnia 2022 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Średniowiecze

Największy degenerat wśród papieży? Kazał sprowadzać sobie dzieci na orgie, polował na ludzi i uprawiał seks z... koniem!

Papież Benedykt IX był prawdziwym dewiantem. Organizował orgie z udziałem dzieci, a jego ulubioną rozrywką było polowanie na ludzi i ich torturowanie.

29 czerwca 2022 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Średniowiecze

Benedykt XVI wcale nie był pierwszy! Ten papież już 700 lat temu zdecydował się na abdykację...

Gdy w 2013 roku Benedykt XVI abdykował, świat wstrzymał oddech. Ale nie był to pierwszy papież, który sam zrezygnował z przewodzenia Kościołowi.

26 lutego 2022 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Średniowiecze

„Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”. Skąd się wziął zakaz rozwodów?

Prawo rzymskie dopuszczało rozwody. Dopiero w średniowieczu surowo ich zakazano – z kilkoma wyjątkami. Dlaczego? I kiedy jednak można było się rozstać?

9 lutego 2022 | Autorzy: Frances Gies

Średniowiecze

Nowy Kaligula, czyli rozpustny Jan XII

Karty historii pełne są opisów bujnego życia erotycznego papieży, nepotyzmu i pychy. Wszystkie one bledną w zestawieniu z tym, czego dopuszczał się Jan XII.

27 stycznia 2022 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Średniowiecze

Kiedy duchowni mogli… - czyli krótka historia celibatu

W średniowieczu próby wprowadzenia celibatu wśród duchownych często kończyły się fiaskiem. Mimo to, władze kościelne nie odpuszczały.

19 listopada 2021 | Autorzy: Joanna Wycisło

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.