Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czarnoskóry Nikodem Dyzma z XVII wieku. Saga Krestos w podróży po Europie

fot.Giovanna Garzoni Ten Etiopczyk zdołał wykiwać papieża i króla Francji!

Krótkie życie Sagi Krestosa było jedną wielką przygodą i mistyfikacją. Ten czarnoskóry młodzieniec okazał się zadziwiająco dobrym aktorem, który dzięki swojemu sprytowi i erudycji odbył zadziwiającą podróż z Kairu do Paryża. Po drodze wplątał się w walkę o strefy religijnych wpływów, wodził za nos kurię rzymską i prowadził wystawne życie na koszt włoskich książąt i kardynała Richelieu.

10 marca 1632 roku do konsulatu Wenecji w Kairze z prośbą o pomoc przybył pewien tajemniczy młodzieniec. Już na wstępie oznajmił, że nazywa się Saga Krestos (Ṣägga Krǝstos) i jest synem zamordowanego etiopskiego króla Jakuba. W normalnych okolicznościach zostałby zapewne od razu wykopany za drzwi, jednak los sprawił, że jego historia zaciekawiła kościelnych hierarchów.

Afrykański szwindel

W historię Krestosa uwierzył kapelan weneckiego konsulatu Paolo da Lodi. Ojciec Paolo był franciszkaninem i przedstawicielem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary (powstałego w 1622 roku urzędu watykańskiego, zajmującego się poszerzaniem wpływów Kościoła w krajach niekatolickich).

Da Lodi uzmysłowił sobie, że dla papiestwa ktoś taki jak Saga Krestos może okazać się bardzo użyteczny. A to dlatego, że istniejąca w Etiopii placówka jezuitów została właśnie zlikwidowana, katolicyzm zaś zaczął tracić na popularności na rzecz tradycyjnego etiopskiego kościoła chrześcijańskiego. Osadzenie na etiopskim tronie współpracującego z Rzymem księcia mogło odwrócić ten niekorzystny trend.

Bystry młodzieniec nie miał jednak zamiaru stać się bezwolnym pionkiem w rękach rzymskiej kurii. Jeszcze w Kairze weneckiego konsula doszły słuchy, że Saga Krestos jest „wielkim łobuzem i kłamcą”.

Jeśli w głowie franciszkanina zapaliła się wówczas czerwona lampka, to młody oszust znalazł sposób, by szybko ją zgasić. W czasie ich wspólnej podróży do Jerozolimy Krestos przeszedł na katolicyzm. Jak czytamy w zapiskach ojca Paolo:

[Krestos] w podniosły sposób dał wyraz swojej katolickiej wiary [czym] ten pokorny, bogobojny i obdarzony książęcą aurą młodzieniec ogromnie zyskał w oczach naszych braci w Jerozolimie i Nazaret.

Krestos w Ziemi Świętej musiał dać prawdziwy popis swoich aktorskich zdolności i ostatecznie przekonał franciszkanina do swojej osoby. Da Lodi załatwił mu miejsce na jednym z weneckich statków płynących do Rzymu i zaopatrzył go w odpowiednie listy polecające.

Czytaj też: Oszust, który sprawił, że Brytyjczycy uwierzyli w… zmyślony kraj

Gdzie dwóch się bije…

Saga Krestos chyba sam nie mógł uwierzyć w to, jak łatwo udało mu się wywieść w pole katolików. Najlepsze było jeszcze jednak przed nim. We wrześniu 1632 roku wypłynął z Hajfy i wkrótce później wylądował we Włoszech. Już na samym początku swojej podróży witany był z honorami, a pomoc w drodze do Rzymu uzyskał m.in. od wicekróla Neapolu i tamtejszego arcybiskupa.

Kiedy na początku 1633 roku Etiopczyk dotarł w końcu do wiecznego miasta, pojawiły się pierwsze problemy. Mimo listów polecających nie każdy był skłonny uwierzyć w historię Krestosa. Szczególnie sceptyczni byli związani z Portugalią jezuici.

Młody Etiopczyk mimowolnie został wplątany w walkę o religijne wpływy na Czarnym Lądzie. Z jednej strony stała Kongregacja Rozkrzewiania Wiary i franciszkanie, z drugiej zaś jezuici i ich portugalscy patroni. Osadzenie na tronie Etiopii Krestosa podkopałoby status Portugalczyków w tej części Afryki. Jasne było, że kuria rzymska i franciszkanie chcą, by w ojczyźnie Krestosa katolicyzm miał jak najsilniejszą pozycję, jednak niekoniecznie musiało się to stać przy pomocy portugalskich jezuitów.

Lecz w tamtym momencie to franciszkanie mieli w rękach lepsze karty. Jokerem okazał się papież Urban VIII. Przed objęciem pontyfikatu znany był jako Maffeo Barberini, a jego wujem i nepotem był kardynał-protektor zakonu franciszkanów Franceso Barberini. Dzięki tej skomplikowanej siatce zależności sprawa Sagi Krestosa zyskała poparcie u najwyższych hierarchów kościoła katolickiego.

fot.Gian Lorenzo Bernini Urban VIII przed objęciem pontyfikatu znany był jako Maffeo Barberini, a jego wujem i nepotem był kardynał-protektor zakonu franciszkanów Franceso Barberini.

Wkrótce pojawił się jednak kolejny problem. Etiopczyk nie widniał w żadnych oficjalnych kronikach, a jedynymi dokumentami potwierdzającymi historię księcia był list polecający od Paulo da Lodi i spisana wcześniej przez Krestosa autobiografia. Usilnie szukano innych źródeł, które mogłyby uwiarygodnić historię młodego podróżnika, lecz niczego takiego nie odnaleziono.

Dostojnicy kościelni stanęli przed nie lada dylematem. Bez dowodów poświadczających królewski rodowód Sagi Krestosa Rzym nie mógł mocno zaangażować się w próbę osadzenia go na etiopskim tronie. Z drugiej strony co, jeśli był tym, za kogo rzeczywiście się podawał? Co stałoby się, gdyby wrócił do kraju i poświadczył, że Kościół katolicki odwrócił się do Etiopii plecami?

Czytaj też: Erotyczny kopciuszek – Agnieszka Machówna, nimfomanka i oszustka, która polowała na bogatych i wpływowych mężczyzn

Włoska wycieczka

Podczas gdy kuria rzymska myślała, co zrobić z niespodziewanym gościem z Afryki, młody Etiopczyk cieszył się życiem i ani myślał o powrocie do Etiopii. Nosił się iście po królewsku, wykazywał się olbrzymią pewnością siebie i umiejętnością zyskiwania przyjaciół w wysokich kręgach arystokracji. Na bankietach i spotkaniach towarzyskich mógł o swoim książęcym życiu opowiadać, co tylko chciał, gdyż wiedza o Etiopii była wówczas żadna.

Jego postawa wkrótce zaczęła jednak coraz bardziej irytować kościelnych hierarchów, którzy w asyście kilku franciszkańskich mnichów postanowili wysłać go na jakiś czas do Wenecji. Tam spędził pół roku, po czym kolejno przenosił się do Mantuy, Parmy, Piacenzy i Turynu.

Czarujący i egzotyczny gość wzbudzał zaciekawienie goszczących go włoskich książąt i jak przystało na osobę szlachetnie urodzoną, wszędzie traktowany był z honorami. W Turynie zresztą ponownie przyjął sakrament chrztu, a jego ojcem chrzestnym został książę Sabaudii Victor Amadeusz I.

Dzięki finansowemu wsparciu kolejnego patrona Krestos postanowił przekroczyć Alpy i udać się do Paryża.

Książę w wielkim mieście

Po krótkim postoju w Lyonie etiopski podróżnik w połowie czerwca 1635 roku dotarł do stolicy Francji. W tym momencie skończyło się poparcie ze strony Kościoła. Towarzyszący mu do tej pory mnisi opuścili go i w listach do swoich przełożonych jasno dali znać, że Krestos nie miał najmniejszego zamiaru wracać do Etiopii.

Wkrótce później Saga został wydalony z prowadzonego przez franciszkanów hospicjum, a jego zasoby finansowe zaczęły drastycznie się kurczyć. W akcie desperacji napisał do samego kardynała Richelieu. W liście żalił się na swój los i prosił o finansową pomoc.

fot.Peter Paul Rubens Ludwik XIII

Kolejny raz uśmiechnęło się do niego szczęście. Ludwik XIII w swojej szczodrości przyznał Etiopczykowi zawrotne 800 scudi rocznej pensji. Dla Krestosa było to jak wygrana na loterii. Stając się klientem francuskiego dworu, powrócił do hulaszczego trybu życia i wdawał się w liczne romanse (jedną z jego „ofiar” padła nawet zakonnica, do której listy miłosne pisał własną krwią).

Niestety jeden z jego romantycznych ekscesów zaprowadził go prosto do grobu. W 1637 roku został aresztowany za próbę otrucia François’a Saulniera, jednego z szanowanych paryskich arystokratów. Krestos zrobił to w afekcie, gdyż planował zbudowanie wspólnego życia z żoną rywala, Magdalene Alamant.

Uwięziony w zamku Chatelet odmówił jednak składania jakichkolwiek zeznań, tłumacząc, że: „Nie został zrodzony, by słuchać rozkazów, lecz po to, by je wydawać”. Wkrótce później umarł na zapalenie opłucnej. 22-letni etiopski „książę” pochowany został w posiadłości kardynała Richelieu w Ruel.

Czytaj też: Ptaszek króla. Czy Ludwik XIII był molestowany przez pokojówki?

Bo życie to bal

Późniejsze badania nad osobą Sagi Krestosa bez dwóch zdań potwierdziły, że był on wyjątkowo zuchwałym i przebiegłym oszustem. Z drugiej strony musiał być przy tym bardzo dobrze wykształcony. Niewykluczone zatem, że był synem etiopskiego szlachcica lub mnichem z tamtej części Afryki.

Na pewno nie był następcą etiopskiego tronu. Historia, którą sprzedał katolickim hierarchom była bardzo naciągana, lecz tylko osoba mająca rozeznanie w dziejach ówczesnej Etiopii mogłaby ją obalić. Nikogo takiego nie było wtedy chyba jednak na całym kontynencie europejskim.

Saga Krestos w podróży po Europie

Z pewnością Krestosowi sprzyjało ogromne szczęście, gdyż jego sprawa stała się elementem wewnątrzkościelnej walki o wpływy. Mimo wszystko młodemu Etiopczykowi nie można odmówić wyjątkowej charyzmy, erudycji i sprytu. To, w jaki sposób przedstawiał swoją historię, i swoboda, z jaką rozmawiał z największymi możnymi ówczesnego świata, muszą budzić podziw. W przebiegły sposób wykorzystał sprzyjające okoliczności, swój egzotyczny wygląd i zafascynowanie Europejczyków dalekimi krainami, by przez kilka lat wieść życie, o jakim każdy by marzył.

Bibliografia:

  1. Christopher L. Miller, Blank Darkness – Africanist Discourse in French, Londyn 1985.
  2. Matteo Salvadore, “I Was Not Born to Obey, but Rather to Command”: The Self-Fashioning of Ṣägga Krǝstos, an Ethiopian Traveler in Seventeenth-Century Europe, Journal of Early Modern History (dostęp 06.04.2021).
  3. Andrzej Bartnicki, Joanna Mantel-Niećko, Historia Etiopii, Warszawa 1987.

Czy wiesz, że ...

...największą zbrodnią dokonaną przez Rosjan podczas powstania kościuszkowskiego była rzeź Pragi? Rosjanie szybko przerwali powstańcze umocnienia i rozbili większość polskich oddziałów. Następnie zaś przystąpili do brutalnego mordowania jeńców oraz miejscowych cywilów.

...słynny Casanova w pewnym momencie życia chciał się ustatkować? Poważnie myślał o ślubie z tajemniczą Henriettą, która nie chciała zapewnić mu trwałego związku. W ramach rozstanie napisała tylko jedno słowo: „Żegnaj”.

...pewna amerykańska kucharka była prawdziwie zabójczą kobietą. Choć sama zdrowa jak rydz, była nosicielką tyfusu. Przenosiła się z domu do domu, zatrudniając się jako kucharka. Niedługo po tym, jak poczęstowała swoich pracodawców swoimi pysznymi potrawami, zaczynali umierać ludzie.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.