Ciekawostki Historyczne

W XIX-wiecznej Galicji rządził pan i pleban. Chłop miał służyć i być cicho. Jednak we wsiach wrzało. Wystarczyła iskra, aby zapłonęły pańskie pałace. Tę iskrę podłożyli Austriacy.

Dla XIX-wiecznego chłopa świat się kończył zwykle za ostatnim skrawkiem pola, które obrabiał. Chłop nie interesował się polityką i polskość była dla niego czymś całkowicie abstrakcyjnym. Nie istniała wśród chłopstwa żadna świadomość odrębności narodowej. Winni temu byli szlachcice i Kościół, bardziej zainteresowani egzekwowaniem powinności feudalnych niż edukowaniem biedoty. W połowie XIX wieku chłop był zobowiązany służyć zarówno na dobrach kościelnych, jak i szlacheckich.

Ówczesny chłop był niemal w całości zależny od wyższych warstw społeczeństwa. Szlachcic, choć austriackie prawo na to nie zezwalało, mógł chłostać chłopa, osadzić go w więzieniu, a nawet torturować. Wielu zmarło po takim karbowaniu skóry. Inni stracili zdrowie.

Jednym z takich, okaleczonych był Jakub Szela, który został wybrany przedstawicielem mieszkańców gminy Smarzowa w sporze z właścicielami majątku – Boguszami. Tym nie spodobało się, że pospólstwo domaga się respektowania jakichkolwiek praw. Szela wiele razy został pobity, a w grudniu 1845 roku aresztowany i ponownie pokiereszowany.

Zakutego, zaprowadzono go boso i w samej bieliźnie pod kościół, do którego nie pozwolono mu wejść. Takie uczestnictwo we mszy skończyło się dla niego odmrożeniami i przeziębieniem, które odbiło się na jego późniejszym zdrowiu.

Chłopi, którzy bez zgody pana nie mogli opuścić wsi, byli bici i karceni za każde, nawet wyimaginowane przewinienie, zbliżali się do kresu wytrzymałości. Tymczasem szlachta planowała kolejny zryw patriotyczny.

Szlachta na folwarku

Polska szlachta w połowie XIX wieku zupełnie nie rozumiała potrzeb chłopstwa i mieszczaństwa. Nadal pokutował sarmacki styl życia i bycia oraz zmitologizowana wizja potężnej Polski i romantyczna chęć walki o jej niepodległość.

Na wybuch kolejnego powstania naciskała polska emigracja we Francji, zwana Wielką. Zwłaszcza odłam konserwatywno-ziemiański, który skupiał w sobie szlachtę. Początkowo emigranci byli hołubieni i witani jak bohaterowie. W końcu sami się tak poczuli i obrośli w piórka.

Jakub Szela na drzeworycie z 1848 roku.fot.domena publiczna

Jakub Szela na drzeworycie z 1848 roku.

Wkrótce Francuzi mieli okazję poznać naturę polskiego szlachcica – pieniacza i awanturnika. Walki polityczne pomiędzy stronnictwami wyszły poza łamy prasy i druków ulotnych, a przeniosły się do kawiarni i na ulice, gdzie zaczęło dochodzić do pojedynków i pijackich burd. W takiej atmosferze i przy praktycznie zupełnym braku rozeznania sytuacji w Polsce, postanowiono doprowadzić do powstania.

O planowanym zrywie dość szybko dowiedziały się pruskie i austriackie służby państwowe. O ile Prusacy aresztowali jedynie emisariuszy i prowodyrów, tak Wiedeń postanowił pozbyć się większości problemów za jednym zamachem.

Czytaj też: Co sprawiło, że Jakub Szela został masowym mordercą?

Austriacka iskra 

Wiedeń doskonale orientował się w stosunkach panujących w Galicji. Regularne raporty wysyłał m.in. starosta tarnowski, Joseph Breinlem von Wallerstern. On też, mając świadomość roli szlachty w przygotowaniu wystąpień przeciwko cesarstwu, podburzał chłopstwo, mając nadzieję, że mamione zniesieniem pańszczyzny, widziało w cesarzu obrońcę uciśnionych. Prawda była nieco inna.

Początkowo emigranci byli hołubieni i witani jak bohaterowie. W końcu sami się tak poczuli i obrośli w piórka.fot.domena publiczna

Początkowo emigranci byli hołubieni i witani jak bohaterowie. W końcu sami się tak poczuli i obrośli w piórka.

Ingerencja urzędników cesarskich w stosunki między właścicielem a chłopem miała nie tyle poprawić dolę włościan, ile zwiększyć dochody skarbu państwa przez sprawniejsze ściąganie podatków. Chłopi, którzy byli do tej pory wykorzystywani i oszukiwani przez szlachtę, w cesarskich urzędnikach, zawsze chętnie wysłuchujących ich skarg, zaczęli upatrywać prawdziwych obrońców. Przychodzące na wieś za pośrednictwem urzędników cesarskie rozporządzenia przekonywały, że najjaśniejszy pan pamięta o swych chłopskich poddanych. Chłopi rozumieli także, że na świecie jest ktoś ważniejszy niż właściciel wsi. 

Wśród włościan zaczęły rozchodzić się plotki, jakoby panicze mieli zamiar zaprowadzić nowe porządki i zabić niepokornych. W tym samym czasie szlachta przygotowywała się zbrojnie, ale przeciwko Austriakom.

Pierwsza krew

18 lutego 1846 roku austriaccy agenci poinformowali chłopów, że szlachta zbiera się, aby ich wymordować. Chłopi, uzbrojeni w siekiery, kosy i widły, ruszyli na dwory. Po pierwszym dniu w samym Tarnowie pochowano 144 ofiary. Wiele z nich zginęło przed budynkiem tarnowskiego starostwa. Bardziej się to opłacało. Za martwego szlachcica urzędnicy płacili od 10 reńskich w górę. Za żywego zaledwie 5 reńskich.

A co za okropności w Tarnowie się działy! Jak zaczęli zwozić do Tarnowa, to całe miasto było pełne rozjuszonych i uzbrojonych chłopów. Wszystkich porzucali przed cyrkuł. Tych, co jeszcze żyli, szwoleżery kolbami dobijali. Chłopi wiercili rany widłami i cała publiczność Tarnowska zdjęta rozpaczą patrzyła na to, a zapobiedz nie mogła.

Gdyby ciocia Anusia Romer nie wypadła do Biskupa i nie zmusiła go swojem naleganiem do oparcia się jako sługa Boży tak okropnej obrazie praw Boskich i ludzkich, byliby wyrżnęli do jednego. Biskup poszedł do starosty, a ksiądz Serwątski na miasto i mową swoją powściągnął lud, ale go zaraz zaaresztowali – wspominała Emma Stojowska

Po pierwszym dniu w samym Tarnowie pochowano 144 ofiary. Wiele z nich zginęło przed budynkiem tarnowskiego starostwa.fot.Jan Lorenowicz/Pesell/CC BY-SA 4.0

Po pierwszym dniu w samym Tarnowie pochowano 144 ofiary. Wiele z nich zginęło przed budynkiem tarnowskiego starostwa.

W tarnowskich szpitalach znalazło się wielu rannych. Nikt jednak specjalnie o nich nie dbał.

(…) w siedmiu salach po kilkudziesięciu rannych leżało. Widok tych ostatnich był okropny, z rozpłatanymi głowami, z połamanymi żebrami, rękami lub nogami, z wyłupionymi oczyma, bez szczęk, bez nosów, leżeli w malignie i bredzili ku wielkiej radości takich potworów jak Żminkowski i Trojanowski, którzy z ołówkiem w ręku czatowali, by pochwycić jakieś słowo i spisać jako dowód obciążający. 

20 lutego 1846 roku z ręki Szeli zginęli Nikodem i Wiktoryn Bogusz, którzy przez lata byli jego ciemiężcami.

Czytaj też: 19 hektarów za zdradę Polski. Co się stało z Jakubem Szelą?

Bitwa pod Gdowem 

Pięć dni po śmierci Boguszów szlachta ruszyła z Krakowa przez Wieliczkę ku Gdowi. Po drodze Pierwszy Oddział Jazdy Romana Prackiego pojmał i przesłuchaniu grupę chłopstwa. Dowódca zapisał w dzienniku, że:

rabunki i mordy, jakich się chłopi dopuścili na szlachcie, nie powstały z niechęci i zemsty ku tymże, ale z nakazu komisarza cyrkułowego z Niepołomic i starosty Bochni, którzy wydali piśmienne rozkazy wójtom, aby szlachtę do cyrkułu dostawiać, żywych lub umarłych; że za każdą osobę zapłacone mieć będzie 12 reńskich srebrem (…). 

Szlachta po dotarciu do Gdowa urządziła sobie ucztę suto zakrapianą alkoholem. Następnego dnia, 26 lutego, do miasta dotarli austriaccy szwoleżerowie i chłopi. Dowódca powstańców „Suchorzewski wcale nie myślał o przyjęciu bitwy w Gdowie, on po prostu nie spodziewał się tak rychłego spotkania (…). W mieście – opowiada jeden z uczestników bitwy – zastali kosynierów pijanych, a Suchorzewski z kilkoma panami wybrał się do sąsiedniego dworku na przekąskę. Podobno nie pojawił się on wcale na placu boju”.

Pięć dni po śmierci Boguszów szlachta ruszyła z Krakowa przez Wieliczkę ku Gdowi. Po drodze Pierwszy Oddział Jazdy Romana Prackiego pojmał i przesłuchaniu grupę chłopstwa.fot.Józef Bohdan Dziekoński – Polona/domena publiczna

Pięć dni po śmierci Boguszów szlachta ruszyła z Krakowa przez Wieliczkę ku Gdowi. Po drodze Pierwszy Oddział Jazdy Romana Prackiego pojmał i przesłuchaniu grupę chłopstwa.

Tymczasem szwoleżerowie i chłopi dopadli ukrywających się pod cmentarnym murem powstańców. Michał Łysakowski, późniejszy wójt gminy Zwierzyniec, wspominał:

 (…) a wtedy chłopstwo, wyjąc jak wilki, rzuciło się na nas by dobić i obedrzeć. W tej chwili nadbiegł jednak oficer z kilku żołnierzami od piechoty i zasłonił nas od niechybnej śmierci. Obdarty ze sukni, skrwawiony do pasa, doznałem w ulewnym deszczu, jaki się równocześnie opuścił, dobroczynnej pomocy i otrzeźwienia. (…) odwieziony zostałem zaraz po południu tegoż samego dnia do Wieliczki, gdzie po zdjęciu nam butów, zostaliśmy jak śledzie do beczki, do piwnic magistratu zapakowani. Przez 48 godzin nie dostaliśmy ani kawałka chleba, ani źdźbła słomy na posłanie. 

Zginęło 154 powstańców. 59 trafiło do niewoli. Austriacy i chłopi nie ponieśli żadnych strat. Powstańcy byli tak pijani, że jedynie drasnęli jednego konia…

Czytaj też: Nędza, Kościół i ziemniaki. Jak bardzo zacofana była Galicja na początku XX wieku?

Upadek powstania i rabacji

Bitwa pod Gdowem przesądziła o upadku powstania. Tym samym chłopi przestali być potrzebni cesarskim urzędnikom. Wojsko powoli zaczęło uspokajać nastroje. Szela został internowany w Tarnowie. Wkrótce otrzymał w darze 30-morgowe gospodarstwo na rumuńskiej Bukowinie. Było to niejako zesłanie, ale w końcu był wolny.

W ciągu pięciotygodniowej rabacji chłopi splądrowali ponad 500 dworów i kilkanaście kościołów i plebanii. Zginęło od 1200 do nawet 3000 osób. Głównie ziemian, zarządców, urzędników dworskich i kilkudziesięciu księży. Chłopi oszczędzili Żydów, urzędników cesarskich i nauczycieli.

Rabacja pod wieloma względami nie została dokończona. Co prawda chłopi dwa lata później zostali uwłaszczeni, jednak do pełnego równouprawnienia było jeszcze daleko. Rabacja zostawiła jednak trwałe ślady w kulturze i ekonomii. Szlachta była w szoku. Nie tylko z powodu brutalności chłopów, ale także z powodu nagród, jakie były wypłacane. Ziemianie nie zauważyli, że poniekąd sami doprowadzili mieszkańców wsi do granicy wytrzymałości.

Rabacja przez szlachtę była zwana buntem chłopskim i we wspomnieniach najczęściej pojawia się buta i zdziwienie, że poddani śmieli podnieść rękę na swoich panów. Wydarzenia te na dziesięciolecia określiły politykę galicyjską i wzmocniły poczucie więzi wśród chłopów, a także rozbudziły dążenia narodowościowe. Nie przypadkiem to właśnie Galicja stała się ośrodkiem chłopskich ruchów politycznych w drugiej połowie XIX i w pierwszej XX wieku.

Bibliografia: 

  1. Dembiński S., Rok 1846: kronika dworów szlacheckich zebrana na pięćdziesięcioletnią rocznicę smutnych wypadków lutego, Jasło 1896.
  2. Kieniewicz S., Ruch chłopski w Galicji w 1846 roku, Wrocław 1951.
  3. Leszczyński A., Ludowa historia Polski. Historia wyzysku i oporu. Mitologia panowania, Warszawa 2020.
  4. Semczyszyn M., Kryzys ziemiaństwa w Galicji Wschodniej na przełomie XIX i XX wieku (do 1914 roku), [w:] „Zeszyty naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego”, Prace Historyczne 146, 4/2019.
  5. Stojowska E., Wspomnienia o rabacji, „Wiadomości Literackie”, Warszawa 1938, nr 40 (779).
  6. Szubert T., Kilka faktów z życia Jakuba Szeli, „Kwartalnik Historyczny”, 3/2013.
  7. Wielgosz P., Pięćset lat kacetu. Ojczyzna-pańszczyzna, „Przekrój”, czerwiec 2012.

KOMENTARZE (7)

Leave a Reply to Z Lopata na Slonce Cancel reply

W Powstaniu Chłopów w Małopolsce z 1846, jedyne co budzi zdziwienie to płacenie przez Austriaków za zabitego szlachcica 10-12 srebrnych reńskich, natomiast za żywego tylko 5-ciu. Gdyby szlachta nie była taka chciwa i płaciła za głowe, martwego Austriaka 20 srebrnych reńskich natomiast za żywego 5, to chłopi zabijali by Austriaków, bo im było wszystko jedno kto im płaci. Natomiast sama szlachta zachowywała sie jak banda warchołów z 'Pana Tadeusza’, spili sie jak świnie wiec nic dziwnego ze zostali zarżnieci jak wieprze.Co to za powstanie jak nie miało żadnego poparcia społecznego, poza grupą oszołomów którym zamarzyła sie wojenka. Od czasów rozbiorów mineło 74 lata, a szlachta jak była głupia tak pozostała. Prusy zniosły pańszczyzne w WK Poznańskim w 1823 r. Austria w 1848 po powstaniu Chłopskim z 1846, natomiast Rosja w 1864 po powstaniu Styczniowym z 1863. To ironia losu że Polscy chłopi odzyskali wolność osobistą dopiero z rak zaborców. Od wprowadzenia pańszczyzny w 1520 roku w ilości początkowo 1 dzień w ciągu 180 lat wzrosła ona do 6-7 dni w tygodniu. Nawet Kościuszko w 1794, nie chciał zniesienia pańszczyzny tylko jej ograniczenia o połowe. Tak chwalona Konstytucja 3 maja z 1791 roku, nic nie wspominała o ograniczeniu czy likwidacji pańszczyzny. W Królestwie Polskim od 1815 do 1831 tez nic nie zrobiono w tej sprawie, chociaż na sejmie w 1831, padła propozycja likwidacji pańszczyzny to szlachta nie chciała o tym słyszeć. Stąd nic dziwnego że powstania z 1831 i 1863 skończyły sie porażką. Bo ten cyrk który urządziła szlachta w 1846 w Małopolsce to trudno nazwać powstaniem.

niepoprawny politycznie

ŚP. profesor J. Krasuski w jednej ze swoich książek cytuje francuskiego historyka, który twierdzi mniej więcej tak: wszelkie rozruchy i rewolucje nie wynikają z tego, że ludzie poddani buntują się przeciw władzy, iż popadają w nędzę, lecz że wiedli oni do tej pory niezłe życie, a zaczynają nieco biednieć lub nawet tylko dlatego, że zaczęli zbyt powoli się oniż bogacić…!

Pochodzę z rodziny wolnych polskich chłopów beskidzkich, nigdy nie odpracowujących pańszczyzny. Mój pradziadek dożył 104 lat. Ja go nie pamiętam, choć też mam już tzw. „swoje lata”, ale mój ojciec przekazał mi to co mówił ten światły i jak na chłopa wykształcony człowiek, o rabacji galicyjskiej – co on powiedział. Otóż ni mniej ni więcej ale tyle, że ogromna, zdecydowana większość chłopów nie tylko polskich lecz i rusińskich (!) – tego pochodzenia zwłaszcza w Galicji centralnej i wschodniej, była praktycznie większość stanu chłopskiego; była totalnie przeciwna rabacji – a zwłaszcza biciu i mordowaniu żon czy dzieci szlachty!
Jakub Szela był przez nich uważany za zwykłego bandytę i zbrodniarza, ba głównie za zdrajcę!!!

A mój drogi autorze, czy wiesz między kim, a kim, był ten konflikt?
Chyba jednak kompletnie nie. Zresztą nie tylko niestety Ty.
Otóż drogie moje wszystkie chamo-foby z wykształceniem historycznym, ba z doktorskimi, profesorskimi tytułami!, rzeczeni naukowcy, badacze, spece w chłopskim temacie, vide wypowiadający się ostatnio na tematy te: dr M. Rauszerze i prof. A. Leszczyński!
Przypomnieć zatem i wam należy to, że stan chłopski był już w XVI wieku bardzo rozwarstwiony, a w XIX to był już podzielony „na maksa” – rekordowo!, na liczne warstwy, warstewki, stosujące wobec siebie różne formy wyzysku i podległości…
Obok bogatych chłopów – gospodarzy, równych nieomal bogactwem pospolitej szlachcie – a od „szaraczków”, gołoty szlacheckiej w sporej części jednak bogatszych; byli chłopi „średniacy”, małorolni, wyrobnicy – „parobcy” i na końcu biedota wiejska, tzw. tłuszcza. Szczególnie jednak to nie biedota, małorolni, czy „średniacy”, ale to ta bogata warstwa gospodarzy była solą w oku szlachty!
No bo nie tylko, że nie odrabiała ona ta bogata, pańszczyzny (dawała do niej swoich parobków), to z powodzeniem zaczęła konkurować z „jaśnie państwem” na rynku zboża!
Zauważmy, że chłop w Weselu, teść pana młodego, jest wręcz, nie tylko jak na chłopa, bardzo bogaty…!
Chłopi to więc nie była jednorodna, ciemiężona tłuszcza, drodzy uczeni mężowie, a jak po nazwiskach widzę, najprawdopodobniej szlacheckiego przynajmniej w większości pochodzenia…

Jeszcze zatem przed rozbiorami, gdy rynki eksportowe zaczęły się kurczyć dla polskiego zboża, do tego postępujące od dziesięcioleci ochłodzenie klimatu spowodowało w końcu odczuwalne spadki plonów; szlachta starała się przymusić do poddaństwa reszki wolnych chłopów i (zwłaszcza!) bogatych gospodarzy… Trzeba przyznać, że z coraz większym powodzeniem zaczęła pokazywać bogatemu „chamowi” gdzie jest „jego miejsce”. Głównie więc gospodarzy, ale nie średniaków czy małorolnych, bowiem bito, przymuszano do pracy, upokarzano, nawet zabijano i pozbawiano majątku, do tego buntowano przeciw nim biedotę!
A że szlachta polska była jednym z najlepszych płatników podatków w ciągle borykającym się z długami cesarstwie, więc władze austriackie przymykały oko na tą cichą wojnę bogatych szlachetnie urodzonych z bogatymi ale chamami…
Lecz ci ostatni byli coraz bardziej wściekli i zdeterminowani, a że byli dość jednak bogaci to ich było i na bunt stać……
Ponadto zaraz po upadku Polski szlacheckiej ci gospodarze zwietrzyli jednak swoją szansę i tylko czekali sposobności, gromadząc broń – bo ich było po prostu na to, powtarzam, stać!
Wyrobnicy nie mieliby nawet na cepy czy kosy!…
Gospodarze wiedzieli bowiem, że wcześniej czy później panowie zaczną powstanie, i o ile oni bogaci chłopi nie staną się potrzebni Austrii jako sojusznicy (a nie stali się, bo Austria miała dość sił, by szybko i samodzielnie zdławić powstanie) to ci – cesarscy, nie przeszkodzą im – gospodarzom, ze szlachetnie urodzonymi, „wyrównać rachunków”…
Rabacja była więc zemstą na szlachcie coraz bardziej upokarzanych bogatych chłopów z warstwy gospodarzy, którzy obiecując z kolei też bogate łupy, pociągnęli za sobą masy służącej u nich biedoty, wyrobników (ci w większości nie byli Polakami – doszedł więc konflikt narodowościowy?), a nawet najbiedniejszych małorolnych i średniaków stanowiących ich bliższą i dalszą klientelę.

Nic więc to – rzeź galicyjska, nie miało wspólnego z walką mas pracujących z wyzyskiem, jakby to chcieli widzieć pozytywiści i marksiści.
Była to zatem nieomal WYŁĄCZNIE wojna „bogatych z bogatymi” o dochody i przywileje, na której chcieli się wzbogacić przy okazji i ci najbiedniejsi…
Na dowód:
Sam Szela był takim może w momencie wybuchu rabacji nie najbogatszym, ale jednak gospodarzem. W każdym bądź razie pochodził z rodziny bardzo bogatych, jak na chłopów, gospodarzy. Ojcem Szeli był bowiem Jan lub Krzysztof Szela, najbogatszy kmieć w Smarzowej, dysponujący 32 morgami ziemi (ponad 18 ha). Co prawda wydziedziczył on syna ale… Ten wziął ślub z wychowanką dworską i w „żonim” posagu dostał na początek aż (tak, aż!) 4,5 ha, co jak na tamte czasy totalnego rozdrobnienia na wsi, było całkiem niezłym kawałkiem ornej ziemi.

    Dziękuję, jako potomek szlachty. Z Pańskiego komentarza można dowiedzieć się o wiele więcej niż z tego tendencyjnego artykułu. Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości w dążeniu do prawdy.

niepoprawny politycznie

A skoro to ciekawostki…
Ciekawostką jest to, że najprawdopodobniej Jakub Szela był protoplastą reymontowskiego Antka Boryny z powieści „Chłopi”. Jak wiemy Jakub, tak jak Antek, spalił swemu ojcu stodołę (lub inny budynek gospodarczy), być może z zazdrości o kobietę (obaj Szelowie, ojciec i syn, nie stronili od płci pięknej, Jakub miał kilka kochanek i być może był aż 4 razy żonaty!) i tak jak Antek, i Jakub został za to wydziedziczony przez swego ojca.
Nawet konflikt dworu z bogatymi gospodarzami opisany w Chłopach”, jest identyczny jak w przypadku Szeli(-ów) z dworem. Paweł Skworoda pisze o tym tak, tj. że Szela: „…wszedł więc w konflikt z Boguszami, właścicielami Smarzowej. Domagał się od nich uznania chłopskich praw do serwitutów…” (…)

Tern konflikt zresztą jest widoczny do dzisiaj, tj. gospodarze z „dziada pradziada” kontra wielcy posiadacze ziemscy, obecnie często dawni dyrektorzy PGRów ,a więc z reguły inteligencja pochodzenia szlacheckiego, np. w woj. zachodniopomorskim, czy na Dolnym Śląsku, wojna między bogatymi chłopami, a latyfundystami – naszymi i zagranicznymi, którzy poprzejmowali dawne junkierskie majątki, czyli PGR-y. Ten prastary spór dziedzic – bogaty gospodarz przewodzący gromadzie, nie tylko zresztą jako obecny spór o ziemię, jest tutaj aż nadto i dzisiaj widoczny…

    Zaskoczyłeś mnie niepoprawny, gratuluję obu wpisów. Chociaż z drugiej strony to znamienne, że wpisy komentujących są lepsze niż artykuły, świadczy to o upadku jakościowym portalu. Pozdrawiam.

Z Lopata na Slonce

A dzis komputer pod kazda strzecha.

Szanowny autorze! O ile wiem, wieś nazywa się „Smarżowa” a nie Smarzowa. Czytane „smar-żowa”. W Siedliskach-Bogusz jest cmentarz, po prawej od wejścia ponoć leżą trupy tych co poginęli straszną śmiercią w niedalekim dworze. Tak mówiła moja prababcia.
PS. Rodzina Szeli mieszkała koło mojej babci, „stary Szela” z siekierą po wsi latał.

Zobacz również

XIX wiek

Czy chłopi pańszczyźniani byli niewolnikami?

W chwili zniesienia pańszczyzny w 1861 roku 23 miliony Rosjan było prywatną własnością ziemiaństwa. Chłopów sprzedawano jako żywy towar, przegrywano w karty... 

9 października 2021 | Autorzy: Borys Kierżencew

XIX wiek

Podział, rzeź i upadek. Czy powstanie...

To miało być powstanie inne niż wszystkie. Zryw, w którym o niepodległość kraju ramię w ramię ze szlachtą walczą chłopi. Insurekcja przerodziła się w tragifarsę,...

10 czerwca 2021 | Autorzy: Piotr Janczarek

XIX wiek

Zakonnica więziona w bestialskich warunkach i...

W wielonarodowych Austro-Węgrzech niezbyt często dochodziło do zbrodni, które poruszyłyby społeczeństwo. Ale kiedy już się zdarzały, prasa pisała o nich sensacyjne artykuły, a ludność śledziła...

15 grudnia 2020 | Autorzy: Sławomir Zagórski

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.