Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Wielki smród w XIX-wiecznym Londynie. Przez odór nieczystości ludzie dostawali torsji na ulicach

Gdy wiatr zmieniał kierunek, fetor rzeki powodował u londyńczyków gwałtowne torsje i wymioty, nad którymi nie mogli zapanować. Tamiza stała się szambem, po którym odwagi nie miała nawet pływać królowa Wiktoria.

fot.Punch Magazine, Volume 35 Page 137; 10 July 1858/domena publiczna Gdy wiatr zmieniał kierunek, fetor rzeki powodował u londyńczyków gwałtowne torsje i wymioty, nad którymi nie mogli zapanować. Tamiza stała się szambem, po którym odwagi nie miała nawet pływać królowa Wiktoria.

Wszyscy wiemy, jak nieprzyjemny potrafi być zapach z kanalizacji, zwłaszcza w upalny, letni dzień. Prawdziwy problem zaczyna się, gdy w prawie 3-milionowym mieście „psuje się” główny ściek, przynosząc smród tak silny, że powoduje niekontrolowane wymioty.

Tamiza od początku istnienia Londynu odgrywała istotną rolę w jego funkcjonowaniu i rozwoju. Była nie tylko źródłem pitnej wody, ale również szlakiem transportowym oraz głównym ściekiem miasta. Wraz z jego postępującym uprzemysłowieniem do rzeki odprowadzano coraz więcej wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń, zarówno z gospodarstw domowych, jak i zakładów przemysłowych np. papierni, garbarni, warzelni czy rzeźni – nie wspominając o ciałach samobójców, ofiar morderstw, a nawet skazańcach.

Jakość wody zaczęła budzić wątpliwości już w XVI wieku, jednak mimo świadomości istnienia problemu nie wprowadzano żadnych usprawnień, które pozwoliłyby go wyeliminować. Powszechnie wierzono, że skoro rzeka płynie, to większość zanieczyszczeń i tak ostatecznie trafi do morza. Zaś poziom wiedzy na temat wpływu skażonej wody na zdrowie mieszkańców Londynu był znikomy, co tylko pogarszało sytuację, sprzyjając wybuchom różnych epidemii.

Pierwsza połowa XIX wieku przyniosła niesamowitą eksplozję demograficzną, spowodowaną głównie rewolucją przemysłową. W ciągu 50 lat liczba mieszkańców Londynu wzrosła z 1 miliona do ponad 2,5 miliona. Za tymi liczbami szło gwałtowne zwiększenie ilości ścieków odprowadzanych do rzeki, które zamiast spływać z jej nurtem, zaczęły osiadać na dnie, tworząc idealne środowisko dla bakterii.

W mieście co rusz wybuchały epidemie czerwonki, duru brzusznego i cholery, zbierając krwawe żniwa. Na przykład w 1849 roku śmiertelność była tak wysoka, że średnio ponad 2000 londyńczyków umierało tygodniowo z powodu chorób. Niestety większość mieszkańców, w tym lekarzy, winiło za ten stan rzeczy tzw. „morowe powietrze”, a rozwiązanie problemu nadal widziano w odprowadzaniu jak największej ilości zanieczyszczeń do rzeki.

Karykatura przedstawiająca personifikację Tamizy prezentującą miastu Londyn swoje dzieci – błonicę, gruźlicę i cholerę.

fot.John Leech – Punch 35: 5. 1858/domena publiczna Karykatura przedstawiająca personifikację Tamizy prezentującą miastu Londyn swoje dzieci – błonicę, gruźlicę i cholerę.

Oczu nie otworzyły nawet badania doktora Johna Snowa. W 1854 roku udowodnił on, że picie skażonej wody ze studni miało wpływ na rozwój epidemii cholery w jednej z dzielnic Londynu. Gdy na jego prośbę studnia została zamknięta, praktycznie z dnia na dzień choroba ustąpiła. Niestety jego odkrycie nie cieszyło się zainteresowaniem. A szkoda. Może pomogłoby uniknąć katastrofy, która nastąpiła 4 lata później.

Smród w parlamencie

Lato 1858 roku okazało się rekordowo gorące. Przez trzy miesiące panował upał, a temperatury w dzień potrafiły sięgać 35 stopni w cieniu i nawet 48 stopni w słońcu. Susza przyczyniła się do gwałtownego obniżenia poziomu wody w Tamizie, wywołując tym samym katastrofę ekologiczną, jakiej miasto jeszcze nie zaznało.

Źródła podają, że miejscami wysokość odkrytych zwałów nieczystości sięgała 2 metrów. Wkrótce wszystko to zaczęło gnić i fermentować, wytwarzając niewyobrażalny smród, który niósł się na odległość kilkudziesięciu kilometrów. Gdy wiatr zmieniał kierunek, fetor rzeki powodował u londyńczyków gwałtowne torsje i wymioty, nad którymi nie mogli zapanować. Tamiza stała się szambem, po którym odwagi nie miała pływać nawet królowa Wiktoria.

Dirty father Thames (z ang. Brudny ojciec Tamiza), rysunek satyryczny

fot.Punch Magazine, Volume 15 Page 152; 7 October 1848/domena publiczna Dirty father Thames (z ang. Brudny ojciec Tamiza), rysunek satyryczny

Jednak w najgorszej pozycji znalazły się osoby odpowiedzialne za to zaniedbanie – parlamentarzyści. Ich niedawno otwarta po przebudowie siedziba, Pałac Westminster, znajdowała się nad samym brzegiem Tamizy. Obradujący panowie mieli miejsca w pierwszym rzędzie z widokiem na katastrofę. Wyrażenie „śmierdząca sprawa” nabrało dla nich nowego znaczenia…

Odór nieczystości wypełniał sale posiedzeń, korytarze oraz resztę pomieszczeń, utrudniając pracę. We wszystkich budynkach znajdujących się blisko rzeki zasłony pokrywano chlorkiem bielącym, a samą Tamizę starano się zneutralizować tonami wapna. Niestety, rozwiązania te nie przyniosły większych rezultatów. Ulgę dostarczyły dopiero lipcowe ulewy.

Czytaj też: Mgła, która zabija. W 1952 roku smog w Londynie spowodował śmierć nawet 12 tysięcy osób!

Rozwiązanie śmierdzącej kwestii

Choć żaden z polityków nie poczuwał się do odpowiedzialności za wybuch tej katastrofy ekologicznej, to jej empiryczne doznanie przyspieszyło powstanie projektu, którego celem było polepszenie stanu rzeki oraz stworzenie nowoczesnej sieci kanalizacyjnej. Jej budowę zlecono inżynierowi Josephowi Bazalgette, a całkowity koszt przedsięwzięcia oszacowano na dzisiejszą kwotę 340 milionów funtów.

Prace nad nowym systemem kanalizacyjnym

fot.Wellcome Collection/CC BY 4.0 Prace nad nowym systemem kanalizacyjnym

Bazalgette był już odpowiedzialny za przebudowę miejskiego systemu kanalizacji, który teraz został poszerzony o kanały odprowadzające ścieki, przepompownie i inne towarzyszące im projekty, które usprawniły przepływ wody w Tamizie. W trakcie pierwszych 16 lat prac zbudowano blisko 130 kilometrów kanałów, zaś projekt został ostatecznie zakończony w 1875 roku.

Bazalgette w swoich planach wykazał się niesamowitą przezornością. Zamiast zwiększyć przepustowość kanałów dla dwukrotnej w porównaniu do ówczesnej liczby mieszkańców, zwiększył ją czterokrotnie, rozwiązując problem działania kanalizacji w Londynie na niemalże cały wiek. W efekcie prawie natychmiast po zamknięciu pierwszych etapów prac spadła liczba zachorowań na schorzenia zakaźne, zaś stolica Wielkiej Brytanii nigdy więcej nie ucierpiała w wyniku podobnej katastrofy ekologicznej.

Bibliografia

  1. Bibby, London’s Great Stink. Historic UK (dostęp: 08.02.2021).
  2. Ashton, One Hot Summer: Dickens, Darwin, Disraeli, and the Great Stink of 1858. Yale University Press, 2017.
  3. Gould, Why Fish Fart and Other Useless Or Gross Information About the World. Penguin, 2009.
  4. Allen, Good Intentions, Unexpected Consequences: Thames Pollution of and The Great Stink of 1858. Victorian Web (dostęp: 08.02.2021).
  5. Lemon, The Great Stink. Cholera and the Thames (dostęp: 08.02.2021).

Czy wiesz, że ...

...poeta Percy Shelley przed sądem oskarżył swoją zmarłą żonę o prostytuowanie się? Myślał, że w ten sposób zwiększy swoje szanse na odzyskanie praw do opieki nad dziećmi.

...podczas egzekucji przez powieszenie zdarzały się poważne błędy? Jeśli kat użył za krótkiego sznura, śmierć nie przychodziła dostatecznie szybko, gdy za długiego – skazaniec często kończył bez głowy, bo ta urywała się pod jego ciężarem.

Komentarze (2)

  1. Magda Odpowiedz

    Cieszę się, że trafiłam na ten portal. Z przyjemnością czytam od czasu do czasu. Dobrze że są ludzie, którzy potrafią przedstawić historię w ciekawy sposób. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.