Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ratunek za wszelką cenę. Żydowskie dzieci ocalone przed eksterminacją z rąk Niemców

22 żydowskich dzieci w holenderskim mieście Deventer. Tylko jedno przeżyło II wojnę światową.

fot.Etty Hillesum Centrum /domena publiczna 22 żydowskich dzieci w holenderskim mieście Deventer. Tylko jedno przeżyło II wojnę światową.

Podczas II wojny światowej holenderscy Żydzi doświadczyli jednej z największych masakr w Europie Zachodniej. Zabito ponad 70% członków tej społeczności. Jednym ze sposobów na przeżycie było ukrywanie się przed okupantem. Bardzo często właśnie w ten sposób starano się ratować żydowskie dzieci.

10 maja 1940 roku III Rzesza zaatakowała Holandię. W wielu miastach rozpoczęły się wtedy zaciekłe walki. Jednym z nich był Dordrecht. Tam w pierwszej fali Niemcy zrzucili swoich spadochroniarzy. Akcja miała wywołać nie tylko zaskoczenie, ale także doprowadzić do przejęcia kontroli nad mostami.

Cel został zrealizowany. W mieście stacjonowało co prawda w tym momencie 1500 żołnierzy, lecz nie byli oni przygotowani na nadejście wroga. Armia holenderska nie posiadała zbyt dużego doświadczenia w wojnie. Większość żołnierzy nie przeszła nawet pełnego szkolenia bojowego, a amunicja była schowana ze względów bezpieczeństwa w centralnym magazynie miasta.

Jednak żadna z tych okoliczności nie spowodowała kapitulacji. Po otrząśnięciu się z szoku Holendrzy zaczęli zażarty bój o wolność. Wielu z atakujących zostało zabitych, około 80 wziętych do niewoli i odesłanych do Anglii. Jednak mimo bohaterskiej walki już 13 maja Dordrecht i reszta kraju zostały zajęte przez nazistów.

Zastraszająco skuteczna eksterminacja

Naziści przejęli kontrolę nad rządem i zaczęli wprowadzać politykę antysemicką. W roku 1940 w Holandii mieszkało około 140 tysięcy Żydów – większość z nich w Amsterdamie. Niespodziewana inwazja i szybka okupacja nie pozwoliły na podjęcie jakichkolwiek działań prewencyjnych w obronie tej społeczności.

Wkrótce rozpoczęły się prześladowania, które w ostateczności doprowadziły do masakry. W czasie II wojny światowej życie straciło około 107 tysięcy holenderskich Żydów. Stracono zatem ponad 73% członków tej społeczności, co w porównaniu do innych państw jest zastraszająco wysoką liczbą. W Belgii Holokaust zabrał 40% Żydów, Francja utraciła ich jedną czwartą.

Od 15 września 1942 roku w Holandii wszechobecne stały się napisy wieszane w miejscach publicznych, a głoszące: „Żydom wstęp wzbroniony”

fot.Menno Huizinga/domena publiczna Od 15 września 1942 roku w Holandii wszechobecne stały się napisy wieszane w miejscach publicznych, a głoszące: „Żydom wstęp wzbroniony”

Podejmowano dramatyczne próby ocalenia. Według szacunków około 16 tysięcy osób usiłowało ukryć się na terenie Holandii. Około 12 tysięcy zostało zatrzymanych i odesłanych do obozów.

Jednym ze sposobów na ratunek było oddawanie żydowskich dzieci Holendrom, którzy, narażając własne bezpieczeństwo i nierzadko wystawiając się na pogardę, utratę dobrego imienia, a nawet śmierć, ukrywali maluchy, a czasem nawet całe rodziny w swoich domach. Historię jednej z dziewczynek ocalonych dzięki temu przed okupantem, opisał po latach Bart van Es w książce „Dziewczynka z wycinanki. Opowieść o wojnie, przetrwaniu i rodzinie”.

Czytaj też: Wojenna tułaczka. Historia 9-letniej Żydówki cudem uratowanej przed Holokaustem

Dzieci na wojnie

Dzieci bardzo często nie zdawały sobie sprawy z tego, co się dookoła nich dzieje. Dla najmłodszych wojna była odległym hasłem, które przejawiało się w jeszcze bardziej odległych rzeczach. Jak możemy przeczytać w „Dziewczynce z wycinanki”:

We wspomnieniach Lien wojna pojawia się znienacka w maju 1940 roku, kiedy Niemcy zajmują Holandię. Stojąc z mamą i tatą, obserwuje samoloty wysoko na niebie. „Jest wojna” – mówią rodzice. Oprócz tego niewiele się dzieje. Niemieccy żołnierze siedzą przy stolikach w kawiarnianych ogródkach, a czasami chodzą po ulicach. Zachowują się przyjaźnie. Ale powoli i stopniowo wszystko zaczyna się zmieniać.

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Barta van Esa „Dziewczynka z wycinanki”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bo.wiem

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Barta van Esa „Dziewczynka z wycinanki”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bo.wiem

Od 15 września 1942 roku w Holandii wszechobecne stały się napisy wieszane w miejscach publicznych, a głoszące: „Żydom wstęp wzbroniony”. Kilkulatki tak naprawdę nie miały najmniejszego pojęcia, co to oznacza. Tak jak Lien:

Tak naprawdę dopiero Hitler robi z Lien Żydówkę. Jej rodzice należą wprawdzie do żydowskiego klubu sportowego (na grupowym zdjęciu członków klubu widzimy jej ojca w grubych podkolanówkach i koszulce rozpiętej pod szyją), ale nie są szczególnie przywiązani do żydowskiej tradycji. Jadają macę podczas Paschy i pod wpływem rodziny wzięli ślub w synagodze.

Siedmioletnia Lien wierzy natomiast w Świętego Mikołaja i do dziś pamięta, w jaką furię wpadła, kiedy jej powiedziano, że on nie istnieje. Przekonana, że dorośli sobie z niej zakpili, przepełniona gniewem i wstydem, ukrywa się w schowku pod schodami, które prowadzą do mieszkania na piętrze.

Lien, jak wiele innych małych Żydów, została oddana do rodziny zastępczej w nadziei na ratunek. Wszystko początkowo układało się całkiem dobrze. Do momentu, kiedy dziewczynka nie zdradziła koleżance w tajemnicy, że jest Żydówką. Później wydarzenia potoczyły się szybko. Lien została przeniesiona do innej rodziny i tak rozpoczęła się dla niej gra, w której stawką było jej życie.

Nie wszyscy mali podopieczni rodzin zastępczych mieli tyle szczęścia. Rozstawali się z prawdziwymi rodzicami, dla których pożegnanie było dramatem – mieli świadomość, że zapewne już nigdy więcej się nie zobaczą. Oddawali jednak swoje dzieci i przeżywali cały związany z tym ból. Niestety zdarzało się, że spotykali się za chwilę – w obozie koncentracyjnym.

Czytaj też: Mordowane przez matki tuż po narodzinach, głodzone, wyrzucane z pociągów na pewną śmierć. Jaki los czekał żydowskie dzieci?

„Dziewczynka z wycinanki” poskładana na nowo

Lien jako mała dziewczynka nie uzmysławiała sobie zagrożenia. Nie wiedziała, co dzieje się w „wielkim świecie”. Dla niej wojna była czymś odległym – liczyło się to, co dzieje się tu i teraz. Jednak z każdą przeprowadzką jej życie coraz bardziej przestawało mieć znaczenie. Z każdą zmianą miejsca traciła odrobinę siebie.

Dziecko nie rozumie, dlaczego jedna rodzina za drugą oddają je kolejnym obcym dorosłym. W jego głowie kotłują się myśli kreujące przekonanie o tym, że to dlatego, że nie można go kochać, że nie ma wartości jako człowiek.

Holenderscy Żydzi w obozie w Buchenwaldzie

fot.United States Holocaust Memorial Museum,/domena publiczna Holenderscy Żydzi w obozie w Buchenwaldzie

Nawet wyzwolenie spod okupacji nie przyniosło Lien zrozumienia. 17 kwietnia 1945 roku w Holandii zakończyła się wojna. Ludzie wyszli na ulice, dzieci wybiegły na świeże powietrze, łapiąc pierwsze od długiego czasu promienie słońca:

Lien biegnie z grupką dzieci, przeskakując przez kawały gruzu i balansując na chwiejących się resztkach murów. W bocznej uliczce natykają się na zwłoki niemieckiego żołnierza. Trup w hełmie na głowie leży na bruku twarzą do ziemi, z jednym ramieniem wyciągniętym do przodu. Dzieci gapią się na niego w oszołomieniu – zalęknione, niepewne, czy się nagle nie poruszy – ale już po chwili jedna z dziewczynek robi krok do przodu i lekko kopie martwego żołnierza w głowę. Teraz dołącza do niej jeden z chłopców, a potem następne dzieci, ośmielone, kopią bezwładne ciało. Kiedy nadchodzi kolej Lien, trup, którego trąca stopą, wydaje się jej zdumiewająco ciężki.

Dzieci z wycinanek, takich jak Lien, było dużo więcej – czy jesteśmy w stanie poskładać ich historie? Często nie miały pojęcia o tym, co się z nimi działo, lecz zostały ocalone. Można by sądzić, że powinny być za to wdzięczne i szczęśliwe. Jednak ich życie często wiązało się z tragicznymi przejściami. Z niewiedzą, strachem. Dziewczynki, które nie wiadomo kiedy w tej drodze stały się kobietami, nierzadko padały ofiarą gwałtów. Ich oprawcy wiedzieli, że nie mają one innego wyjścia, jak tylko w ciszy poddać się wyrządzanej im krzywdzie.

Lien trafiała w różne miejsca i do każdego podchodziła z coraz to większym dystansem. Odebrano jej nie tylko rodzinę, ale także dzieciństwo, godność i wiarę w bezwarunkową miłość. Zadano rany, które pozostawiły ogromne traumy. Spowodowały, że nie umiała odnaleźć się w wolnym społeczeństwie. Dopiero relacje innych ocalałych, wizyta w Muzeum Historii Żydów i ciągła praca nad sobą pozwoliły jej poskładać życie w całość. Historię Lien poznacie w najnowszej książce Barta van Esa „Dziewczynka z wycinanki. Opowieść o wojnie, przetrwaniu i rodzinie”.

Literatura:

  1. Bart van Es, Dziewczynka z wycinanki. Opowieść o wojnie, przetrwaniu i rodzinie, Kraków 2021.
  2. Marnix Croes, The Holocaust in the Netherlands and the Rate of Jewish Survival, „Holocaust and Genocide Studies”, V. 20, No. 3, 2006, s. 474-499.
  3. Brief History of the Holocaust in the Netherlands, Montreal Holocaust Memorial Centre (dostęp z dnia 24.01.2021).
  4. Pim Griffioen, Ron Zeller, The Netherlands: the greatest number of Jewish victims in Western Europe, AnneFrank.org (dostęp z dnia 24.01.2021).

 

Czy wiesz, że ...

...Stalin flirtował w sposób nieśmiały i niezręczny? Aktorkę, która mu się podobała, adorował podczas kolacji, rzucając w nią kulkami z chleba.

...więźniowie sowieckich łagrów dopiero przy temperaturze minus pięćdziesięciu jeden stopni Celsjusza mogli pozostać w barakach? Przy minus pięćdziesięciu spędzali dzień na powietrzu, przy pracy. O odmrożenia było w takich warunkach wyjątkowo łatwo...

...najbardziej znienawidzonym esesmanem w obozie w Treblince był Kurt Franz, nazywany „Lalką”. Wsławił się on między innymi tym, że wytresował swojego psa tak, by na rozkaz atakował Żydów, gryząc ich w okolicach genitaliów.

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

Komentarze (3)

  1. Anonim Odpowiedz

    Historia tych holenderskich żołnierzy brzmi jak kiepski żart. „Większość żołnierzy nie przeszła nawet pełnego szkolenia bojowego, a amunicja była schowana ze względów bezpieczeństwa w centralnym magazynie miasta”. Wojna zaczęła się 01.09.1939 atakiem na Polskę, a oni do 10.05.1940, nie przeszli pełnego szkolenia wojskowego ? Czyli Holendrzy w ciągu 0,5 roku nie potrafili żołnierzom zrobić pełnego szkolenia wojskowego, wiec ile oni musieli by się szkolić ? Zresztą po co tym żołnierzom amunicja jeszcze by się postrzelili przypadkiem bo nie skończyli szkolenia. A Żydzi, część zgłosiła się na rozkaz Niemców, ale resztę wydali Holenderscy Szmalcownicy i Kolaboranci i to pomimo tego że Holendrom w przeciwieństwie np. do Polaków nie groziła kara śmierci wraz z rodzinami za samą pomoc żydom.

    • Alchemik Odpowiedz

      Masz rację, jednak ta strona internetowa promuje usilnie książkę. Bez znaczenia jest fakt jej małej wartości merytorycznej tj. książki. Żałuję tylko czemu nie ma porównania procentowego ratowanych z narażeniem życia żydów w Polsce i Holandii gdzie nie groziła za to kara śmierci, takie porównanie bardzo by się przydało w artykule.

  2. Mariusz Szczerski Odpowiedz

    „Francja utraciła ich jedną czwartą.” – ponieważ Vichy postanowiło się z Niemcami „targować” i najpierw wydawali Żydów cudzoziemskich, dzięki tej praktyce życie ocaliło wielu francuskich Żydów
    zapraszam na lurker.land

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.