Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

75. rocznica Bitwy o Ardeny. Guderian był na „nie”, Hitler postawił na swoim

Dziś mija 75. rocznica bitwy o Ardeny

 Dlaczego bitwa sprzed 75. lat ciągle jeszcze rozpala emocje na Zachodzie? Czy dlatego, że mogła odmienić losy wojny? A może dlatego, że 20 tysięcy Amerykanów dostało się wtedy do niewoli?

16 grudnia 1944 o godz. 5.30 nawałą artyleryjską z dwóch tysięcy dział rozpoczęła się niemiecka ofensywa w Ardenach. „Ostatni gambit Hitlera na zachodzie” ostatecznie okazał się porażką, ale przygotowana przez jego generałów operacja była wstrząsem dla amerykańskich i brytyjskich sztabowców. Zrozumieli, że pokonanie III Rzeszy nie będzie „spacerkiem” z miasta do miasta.

Niemcy wciąż byli groźni, dysponowali coraz nowocześniejszą bronią i wyposażeniem, dlatego za wszelką cenę należało zmusić ich do kapitulacji w 1945 r. To się udało, ale za cenę wielkich strat. Zapowiedzią krwawych walk na terytorium Niemiec była bitwa, która na przełomie 1944 i 1945 r. rozegrała się na pograniczu belgijsko-niemiecko-luksemburskim – w Ardenach.

Alianci odpoczywają w Ardenach

Od desantu w Normandii do jesieni 1944 r. wojska sprzymierzonych wykonały wielki skok do przodu, wyzwalając niemal całą Francję, Belgię i większość terytorium Holandii. Front zatrzymał się tuż przed granicą Niemiec. Optymistycznie nastawieni generałowie amerykańscy spodziewali się kapitulacji III Rzeszy w grudniu, a na zabawę sylwestrową planowali wybrać się do Berlina. Mylili się. Niemieccy żołnierze jeszcze chcieli się bić, szczególnie, że nieprzyjaciel stał już u wrót ich kraju, a za linią frontu były ich wioski i miasta.

Ofensywa w Arenach była niewątpliwie pokazem „odrodzonej” siły Wehrmachtu i SS. Był to też kolejny szalony pomysł Hitlera, który jeszcze widział szansę na rozstrzygnięcie wojny na korzyść Niemiec. Jego planom przeciwstawiał się generał Heinz Guderian, twórca doktryny Blitzkriegu, który największe zagrożenie widział na wschodzie i domagał się przerzucenia najlepszych dywizji pancernych nad Wisłę.

fot.Zbiory własne autora Żołnierze niemieccy – fragment ekspozycji

Hitler postawił jednak na atak na zachodzie. Uważał, że Amerykanie walczą gorzej niż Anglicy, a ci z kolei gorzej niż „Iwany”. Liczył też, że „Jankesi” są zniechęceni do wojny po prawie półrocznych bojach we Francji. I faktycznie, jednostki alianckie były wyczerpane długotrwałymi walkami w Normandii, bitwą o Caen, bitwą pod Falaise, a później przegraną bitwą o Arhnem i nierozstrzygniętą jeszcze bitwą w Lesie Hurtgen. Bardzo wydłużone były amerykańskie i brytyjskie linie zaopatrzeniowe, a utraconych ludzi i sprzęt dopiero uzupełniano. Na „spokojnym” i „mniej ważnym” odcinku frontu w Ardenach odpoczywały jednostki amerykańskie, które wcześniej toczyły krwawe walki we Francji.

Sztabowcy nie spodziewali się niespodzianek ze strony Niemców, uważali wojnę za rozstrzygniętą, Wehrmacht za pobity, a III Rzesza miała – w ich ocenie – gonić resztkami sił. Co prawda wywiad amerykański przestrzegał, że nieprzyjaciel coś szykuje, ale dopuszczano jedynie możliwość lokalnych kontrataków dla wyrównania linii frontu. Gdyby rzeczywiście się zdarzyły, miały być z łatwością odparte dzięki przewadze ilościowej i jakościowej wojsk amerykańskich.

Alianci nie dopuszczali także możliwości „poważnych” działań militarnych na terenie Ardenów, chociaż Niemcy już wcześniej przeprowadzili ofensywy przez te góry. Z całą pewnością opóźnione reakcje alianckich sztabów na niemiecki atak były w wielu wypadkach spowodowane myśleniem życzeniowym w stylu: „ale to niemożliwe”, „to się nie dzieje”.

Niemcy szykują ofensywę

Tymczasem Niemcy przerzucili nad granicę potężne zgrupowanie bojowe obejmujące 4 armie, 5 dywizji pancernych i 12 dywizji piechoty. Korzystając ze złej pogody, która uniemożliwiała Amerykanom loty rozpoznawcze, przetransportowali na linię frontu ponad 1500 czołgów i prawie 2000 dział, po czym ukryli je w lasach. Do ataku szykowano m.in. najnowsze czołgi, potężne PzKpfw VI Tiger B, zwane przez aliantów „Tygrysami Królewskimi”, dużą liczbę najnowszych typów PzKpfw V „Panther” oraz działa pancerne w tym groźne „Jagdpanther” czy wyposażone w potężne 128-milimetrowe działa „Jagdtiger”. Przygotowania do ofensywy odbywały się na terenie Niemiec. Dzięki temu większość rozkazów przekazywano naziemnymi liniami telefonicznymi – a nie radiowo. Nie mogły więc być rozszyfrowane przez Brytyjczyków w Bletchley Park.

fot.Zbiory własne autora M-10 Achilles w Ardenach

Plan niemiecki przewidywał uderzenie na styku wojsk amerykańskich i brytyjskich i wbicie się jak najgłębiej w alianckie linie obronne. Pierwszym celem miała być rzeka Moza i mosty na niej, dalszym – miasto Antwerpia i superważny port morski znajdujący się w tym mieście. Hitler spodziewał się, że wielka kontrofensywa wstrząśnie społeczeństwem amerykańskim, które zacznie się domagać, by Ameryka wycofała się z wojny. Wiedział też o tarciach w obozie Aliantów Zachodnich, spowodowanych przede wszystkim przez niechętnego Amerykanom marszałka brytyjskiego Bernarda L. Montgomerego „Montego”. Liczył, że przegrana bitwa wywoła spory i oskarżenia o to, kto jest sprawcą klęski. Miał nadzieję, że efektem długotrwałej bitwy Amerykanów i Anglików z jego groźnymi dywizjami pancernymi, jednostkami SS, spadochroniarzami i grenadierami ludowymi będą ogromne straty ludzkie. Miały one zmusić Aliantów Zachodnich do zawieszenia działań militarnych na froncie zachodnim, a nawet zdecydowania się na podpisanie „separatystycznego” pokoju z III Rzeszą.

Pozwoliłoby to Niemcom przerzucić wszystkie wojska na wschód, na linię rzeki Wisły i zatrzymać szykującą się do zimowej ofensywy Armię Czerwoną. Podpisania pokoju na zachodzie, czyli podobnego rozstrzygnięcia jak w czasie I wojny światowej, bardzo obawiał się Stalin, dlatego wielokrotnie domagał się od Churchilla i Roosevelta zapewnień, że celem sprzymierzonych jest bezwarunkowa kapitulacja Niemiec jednocześnie przed wszystkimi członkami koalicji antyhitlerowskiej oraz późniejsza okupacja terytorium III Rzeszy.

Tygrysy Królewskie uderzają!

Po nocnej nawale artyleryjskiej z 2 tysięcy dział o godz. 8.30 ruszyło niemieckie natarcie pancerne. Na skrzydle północnym 6 Armia Pancerna SS Josepha Dietricha podążała w kierunku belgijskiego miasta Liège, 5 Armia Pancerna Hasso von Manteuffela nacierała w środku frontu w kierunku Sankt Vith i Bastogne, a na południowym skrzydle 7 Armia Ericha Brandenbergera zmierzała w kierunku Luksemburga.

Z zaprawionymi w bojach weteranami doborowych jednostek Wehrmachtu i SS maszerowały nowo sformowane dywizje grenadierów ludowych (mniej liczne od „zwykłych” dywizji, ale uzbrojone w więcej broni automatycznej). Wielu żołnierzy biorących udział w ofensywie było uzbrojonych w „nowość” skuteczne i niezawodne karabiny szturmowe Sturmgewehr 44, większość z nich miała doskonałe, ciepłe kurtki „parki” z kamuflażem jesiennym po jednej i zimowym po drugiej stronie. Jednostki uderzeniowe były też obficie zaopatrzone w panzerfausty i panzerschrecki. Na okres ofensywy „ostatniej szansy” III Rzesza wyposażyła swoich „wojowników” w najlepszy dostępny sprzęt, uzbrojenie i umundurowanie.

Jednak, jak się okazało, nie wystarczyło to do pokonania zjednoczonych sił amerykańsko-brytyjskich. Pierwszym problemem dla Niemców, już od pierwszych godzin walki, okazały się wąskie drogi prowadzące do miast znajdujących się na głównych kierunkach natarć. Nawet niewielki oddział amerykański był w stanie zatrzymać na nich niemieckie kolumny pancerne na kilka godzin. Zniszczone, uszkodzone lub tylko zepsute czołgi blokowały przejazd kolejnym. Amerykanie skutecznie opóźniali natarcie nie wiedząc, że wkładają w ten sposób kij w szprychy  rozpędzającego się niemieckiego roweru.

Bastogne nie poddaje się!

W historii Bitwy o Ardeny szczególnie zapisały się dwa miasta: Sankt Vith i Bastogne. Były to ważne węzły drogowe, do których prowadziły drogi z wielu kierunków. Ich opanowanie umożliwiłoby Niemcom kontynuowanie natarcia i ew. przerzucanie jednostek z jednego skrzydła na drugie. Ale znajdujące się w środkowym sektorze frontu Sant Vith broniło się aż do 20 grudnia, a blokady dróg Amerykanie utrzymali jeszcze dłużej, do 23 grudnia. Z kolei położone w strategicznym punkcie Bastogne nie poddało się do końca bitwy.

W bohaterskiej obronie tego miasta wzięli udział m.in. zaprawieni w bojach żołnierze słynnej 101. Dywizji Powietrznodesantowej „Krzyczące Orły”, którzy – zamiast na odpoczynek – zostali ciężarówkami, na stojąco, błyskawicznie przerzuceni do Bastogne. Krótko po tym jak tam dotarli, zamknął się pierścień okrążenia wokół miasta. Należy dodać, że 101. DPD wspierały 106. i 28. Dywizje Piechoty rozbite we wcześniejszych walkach. O ich ocenie sytuacji świadczy fakt, że stworzyły batalion pod nazwą SNAFU, co w slangu żołnierskim oznaczało „situation normal, all fucked up”.

Odznaka 101 Dywizji Powietrznodesantowej

Sytuację obrońców pogarszał fakt, że pogoda zmieniła się z jesiennej na zimową i spadł śnieg. Amerykanie nie byli przygotowani do walki w tak trudnych warunkach. W przeciwieństwie do Niemców nie mieli białych mundurów maskujących, więc w czasie walk na śniegu zakładali na płaszcze białe prześcieradła, obrusy i pościele. W śniegu nie sprawdzały się także buty amerykańskich piechociarzy, a ich karabiny zamarzały w temperaturach – 20 stopni. Mimo wszystko obrońcy Bastogne zdołali zatrzymać wyłaniających się z lasów ubranych na biało Niemców, którzy stawali się widoczni dopiero z odległości kilkudziesięciu metrów.

Ogromną rolę w obronie Bastogne odegrał generał Anthony McAuliffe, który doskonale dowodził bitwą o miasto, umiejętnie przerzucał swoje oddziały z odcinków spokojniejszych na te, które akurat były atakowane. W historii zapisał się też swoją nieugiętą postawą i odpowiedzią na przedstawioną przez Niemców propozycję kapitulacji. Odpowiedź ta brzmiała „nuts” – „bzdura” (a także „orzeszki” – przyp. red).

Amerykanie odpowiadają siłą

Choć początkowo sztabowcy amerykańscy nie dopuszczali myśli, że mają do czynienia z wielką ofensywą, szybko zorientowali się, że tak rzeczywiście jest. Temat najszybciej „ogarnęli”: głównodowodzący siłami sprzymierzonych generał Dwight Eisenhower „Ike” i jego słynny, choć kontrowersyjny generał George Patton. Gdy generałowie amerykańscy zjechali na zwołaną prze „Ike’a” konferencję w Verdun 19 grudnia, okazało się, że Patton już rozkazał swojej 3. Armii by zmieniła marszrutę i przygotowywała się do ataku na południowe skrzydło niemieckiego natarcia.

George Patton

Patton, który uwielbiał błyskotliwe operacje i dalekie rajdy, uważał że Bitwa w Ardenach jest szansą na rozbicie najlepszych jednostek Wehrmachtu i SS. W Verdun powiedział podobno „Szkopy włożyły swoją głowę do maszynki do mięsa, a tym razem ja trzymam rączkę!”. Przyrzekł też, że w ciągu 48 godzin jego oddziały zaatakują Niemców, w czym mógł pomóc mu fakt, że jego żołnierze już byli w drodze, a pozostali generałowie nie mieli nawet planów, a tym bardziej nie wydali rozkazów.

24 grudnia poprawiła się pogoda, która umożliwiła start samolotom. W powietrze wzniosły się więc małe samoloty rozpoznawcze i wielkie transportowe Dakoty, które dostarczyły zaopatrzenie oblężonym obrońcom Bastogne. Do boju ruszyły też P-47 Thunderbolt, które rakietami i bombami niszczyły każdy niemiecki pojazd, jeśli tylko wyłonił się z lasu. Sytuacja nie została jeszcze opanowana, ale przewaga już zaczęła się przechylać na stronę aliantów, szczególnie, że niemieckim czołgom skończyło się paliwo, a zdobycie amerykańskich składów paliw się nie powiodło (np. skład paliw w Stavelot wysadzono w powietrze tuż przez wkroczeniem do miasta Niemców).

26 grudnia oddziały 3. Armii generała Pattona dotarły do oblężonego Bastogne, a możliwości ofensywne Niemców zaczęły się wyczerpywać. Wyznaczone cele ataku nie zostały osiągnięte. Jednostki pancerne nie dotarły nawet do Mozy, a dopiero jej przekroczenie dawało możliwość rozwinięcia ofensywy na szerszą skalę i przekucie zwycięstwa taktycznego w strategiczne. Amerykanie, przy niewielkim wsparciu wojsk brytyjskich, powoli likwidowali „wybrzuszenie” frontu, spowodowane ofensywą niemiecką (z tego powodu na zachodzie „Bitwę o Ardeny” nazywa się „Battle of the Bulge” – bitwą o wybrzuszenie – przyp. red.). Dopiero 7 stycznia Hitler zezwolił swoim wojskom na wycofanie się, a 15 stycznia amerykańskie armie połączyły się, likwidując wyrwę we froncie. Większość jednostek niemieckich wycofała się we względnym porządku za Linię Zygfryda, ale sprzęt ciężki: czołgi, działa pancerne i artylerię utracono na wąskich drogach Ardenów. Są one teraz eksponatami w wielu tamtejszych muzeach.

Bastogne, orzeszki i Tygrysy Królewskie

Bitwa o Ardeny zapisała się na trwałe w historii II wojny światowej. Obie strony poniosły ogromne straty. Amerykańskie szacuje się na 19 tysięcy zabitych i ponad 23 tysięcy zaginionych i wziętych do niewoli. Straty niemieckie były podobne. Tylko Brytyjczykom udało się wyjść obronną ręką z pogromu i stracili „zaledwie” 200 zabitych i 1400 rannych i zaginionych. Niemcy nie zyskali nic w wyniku ofensywy, oprócz tego, że potwierdzili swoją siłę, możliwości organizacyjne i mobilizacyjne. Ujawnili też sprzymierzonym wiele swoich nowinek technicznych, które poddano drobiazgowym badaniom.

Po porażce w Ardenach Niemcy nie zdołali już odbudować swojej armii, a przede wszystkim zastąpić zniszczonych czołgów i dział pancernych pozbawiając swoje doświadczone jednostki pancerne podstawowego oręża. Nigdzie już nie pojawiły się niemieckie zgrupowania liczące 50 czy 100 czołgów. „Po Ardenach” liczyły one już tylko kilkanaście sztuk i to różnych typów. Właśnie dlatego rozpoczęta 12 stycznia radziecka ofensywa wiślańsko-odrzańska przebiegła tak błyskawicznie. Czołgi Armii Czerwonej, po przełamaniu pierwszej i drugiej linii oporu, wdarły się w praktycznie niebronioną przestrzeń operacyjną i pokazały Niemcom „Blitzkrieg” w wersji sowieckiej, docierając w trzy tygodnie do Odry.

fot.Zbiory własne autora Sherman z rozsadzoną lufą

By upamiętnić generała McAuliffe’a i bohaterskich obrońców Bastogne co roku w tym mieście (zwykle około 16-17 grudnia) odbywa się historyczna impreza „Nuts Weekend” z udziałem weteranów Bitwy o Ardeny, paradami wojskowymi, przemarszami i koncertami orkiestr wojskowych, prezentacjami rekonstrukcji i rekonstruktorów historycznych itp. Na straganach i w sklepach można w tych dniach kupić orzeszki w każdej postaci. Podobne imprezy, choć na mniejszą skalę, odbywają się także w innych miastach w Ardenach, przez które przetoczył się walec wojny.

Ardeny pozornie nie są regionem atrakcyjnym turystycznie, ale przez cały rok są świetnym miejscem do uprawiania turystyki militarnej. Miłośnicy historii odwiedzają cmentarze, pola bitew, miejsca pamięci oraz wspaniałe muzea, które znajdują się niemal w każdym mieście. Popularne jest też wykonywanie „ghost photos”, zdjęć robionych współcześnie w miejscach znanych z walk w grudniu 1944 roku.

Poniżej przedstawiamy subiektywny ranking muzeów, polecanych do odwiedzenia w Ardenach:

  1. Bastogne War Museum (Belgia) – świetne muzeum narracyjne, w którym zwiedzający wciela się w jedną z wybranych postaci: żołnierza, cywila lub dziecko.
  2. National Museum of Military History w Diekrich (Luksemburg) – muzeum z wieloma dioramami, przedstawiającymi sceny z walk w Ardenach, wiele sprzętu ciężkiego, także maszyna szyfrująca Enigma!
  3. Muzeum 101. Dywizji Powietrznodesantowej w Bastogne (Belgia) – muzeum w starej kamienicy poświęcone bohaterskiej obronie miasta, przede wszystkim spadochroniarzom w 101. DPD. Warto odwiedzić piwnicę, gdzie można doświadczyć bombardowania miasta
  4. Bastogne Barracks/Royal Belgium Military Museum – dawne koszary, z których McAuliffe dowodził obroną Bastogne. W barakach znajduje się ogromna kolekcja czołgów i innych pojazdów pancernych z okresu II wojny światowej, a także warsztaty, w których te pojazdy są naprawiane
  5. December 44 Historical Muzeum Le Glezie – niewielkie, ale bardzo ciekawe muzeum w Le Glezie. Świetne eksponaty, m.in. wiele artefaktów znalezionych na polach bitew w Ardenach. Spora kolekcja hełmów niemieckich i dobrze zaopatrzony sklepik. Główną atrakcją jest PzKpfw VI Tiger B „Tygrys Królewski” stojący przed muzeum.

Bibliografia:

  1. Antony Beevor, Ardeny 1944. Ostatnia szansa Hitlera, Znak
  2. Bergstrom Christer, Ardeny 1944-1945. Ostatnie tchnienie wojsk pancernych Hitlera, Wydawnictwo Napoleon V
  3. Dany S. Parker, Bitwa o Ardeny, Bellona

Czy wiesz, że ...

...Stalin był tak zbulwersowany "zbyt namiętnym" pocałunkiem w jednej z rosyjskich komedii, że nakazał wycięcie nieprzyzwoitej sceny z filmu? Jego urzędnicy w obawie przed powtórką incydentu zakazali jakichkolwiek pocałunków we wszystkich radzieckich produkcjach kinowych.

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

...jedyna polska cichociemna generał Elżbieta Zawacka będąc dzieckiem nie umiała powiedzieć ani słowa po polsku? Było to bezpośrednim tego, że mieszkała na ziemiach zaboru pruskiego, gdzie jej rodzinę poddawano germanizacji.

...Adolf Eichmann w ciągu zaledwie roku, między 1942 a 1943, zawłaszczył żydowski dobytek o wartości ok. 200 mln marek? To właśnie z jego rozkazu zamordowanym Żydom odbierano cenne przedmioty i wyrywano złote zęby.

Komentarze (9)

  1. Leszek Odpowiedz

    Zawsze mnie zastanawiało,dlaczego podczas bitwy,generałowi amerykańskiemu przyszły na myśl orzeszki.Sprawdziłem w słowniku,i okazało się,że „nuts to you” znaczy dosłownie „pocałuj mnie w d..ę”.Politpoprawni historycy udają,że dosłyszeli tylko pierwszą część.No i fajnie.
    Podobnie ma Jaś Fasola.W opasłym słowniku/mam taki/ na końcu listy synonimów napisano, że „bean” to ku..s.Do mistrzowsko granej postaci,ta nazwa pasuje mi bardziej.

  2. Anonim Odpowiedz

    Wielki szacunek i uznanie wyrażam dla pana Pawła Szymańskiego za tą publikację. Super przedstawiona historia, pięknym zrozumiałym językiem.

  3. ANDRZEJ 64 Odpowiedz

    JA MAM ZAL DO PREZYDENTA POLSKI ANDRZEJA DUDY NA UROCZYSTOSCIACH W BITWIE O ARDENY TO BYL NA UROCZYSTOSCIACH A JAK BYLA ROCZNICA BITWY POD LENINO TO GDZIE BYL PREZYDEN DUDA

  4. Anonim Odpowiedz

    PzKpfw VI Tiger B, zwane przez aliantów „Tygrysami Królewskimi”… No brawo, Alianci je tak nazywali. Szkopy na to nie wpadły.

    • Misiek Odpowiedz

      \wyobraź sobie, że nie. „Königstiger” to po nieniecku nazwa gatunkowa – tygrysa bengalskiego :D A „tygrys królewski” to dosłowne, ale błedne tłumaczenie na angielki a potem polski…

  5. Kocur72 Odpowiedz

    Przyczyną początkowych sukcesów niemieckich, była niewątpliwie – oprócz elementu zaskoczenia – pogoda, która uniemożliwiała wykorzystanie samolotów. To właśnie poprawa warunków atmosferycznych spowodowała przełom i dość szybkie opanowanie sytuacji. Wydaje mi się, że gdyby alianci nie mieli możliwości wykorzystania swoich sił powietrznych, Niemcy mieli spore szanse na osiągnięcie swoich celów.

  6. Jozef Witek Odpowiedz

    Anglikow zginelo procentowo mniej bo oni z reguly zajmowali sie naprawami drog , na pierwsza linie wysylali Kanadyjczykow , Polakow , Nowozelanczykow – zas sami zostawali na zapleczu {udajac ………}

Odpowiedz na „Kocur72Anuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.