Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Powstanie ostrowskie i trzecia „Pantera” Armii Krajowej

fot.Michał Piotr Moszczyński Ofensywa styczniowa zmusiła Niemców do odwrotu. Zdjęcie poglądowe

Poznajcie historię o tym, jak oddziały Armii Krajowej w Ostrowie Wielkopolskim zaatakowały Niemców, samodzielnie wyzwoliły swoje miasto i utrzymały je do nadejścia Sowietów. Na pewno nie wiedzieliście, że ostrowska AK zdobyła niemiecki czołg typu Pantera i użyła go w walce!

W Polsce popularny jest żart mówiący o tym, że w Wielkopolsce nie było w czasie wojny partyzantki, bo… Hitler zabronił. Ma to być potwierdzenie faktu, że „porządni” Wielkopolanie, wychowywani w okresie zaborów w duchu pruskim, nade wszystko słuchają poleceń władzy i robią co trzeba. Dlatego się nie buntują i nie robią nic nielegalnego.

Bardziej prawdziwe jest jednak twierdzenie, że Wielkopolanie podejmują działanie, gdy jest szansa na pomyślny wynik. I kilka razy potwierdzili to np. podczas zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. Także w czasie II wojny światowej mieszkańcy Wielkopolski walczyli z bronią w ręku przeciwko Niemcom. W 1945 r. w Ostrowie Wielkopolskim wzniecili nawet lokalne powstanie, które zakończyło się sukcesem militarnym. Prezentujemy tę historię na łamach „Ciekawostek Historycznych”, bo jest zupełnie nieznana w innych rejonach Polski.

Aryjska prowincja – Warthegau

Na początku okupacji Niemcy wcielili ziemie Wielkopolski do Rzeszy tworząc „Warthegau”, czyli Kraj Warty. Warunki życia dla Polaków i Żydów na tym terenie były dużo cięższe od tych, które panowały w Generalnym Gubernatorstwie. Warthegau miało być bowiem oczyszczone z „podludzi” i stać się wzorcową, aryjską prowincją Niemiec. Ludność polska miała zniknąć w wyniku eksterminacji, wysiedleń i prześladowań.

fot.Bundesarchiv R 49 Bild-0131 Wypędzanie Polaków z Wielkopolski

W ramach realizacji tego planu Niemcy prowadzili m.in. planową politykę wyrzucania Polaków z domów i wysyłania ich w nieznane. Domy opuszczone przez Polaków zajmowali Niemcy sprowadzeni z krajów bałtyckich czy Besarabii. Poza tym okupant ograniczył prawa Polaków we wszystkich obszarach np. zakazując praktyk religijnych, posiadania i jeżdżenia samochodem, a nawet… wędkarstwa. Polacy musieli też zdejmować z głowy czapki na widok idącego, umundurowanego Niemca oraz ustąpić mu miejsca na chodniku. Wiedzieliście o tym?

Z tych właśnie względów bardzo trudne było prowadzenie walki konspiracyjnej przeciwko okupantowi, a tworzone w Wielkopolsce struktury polskiego państwa podziemnego (Okręg Poznań Armii Krajowej) były nieustannie rozbijane przez Niemców. Ośrodkiem głównym podziemia w Wielkopolsce był Poznań, ale – ze względu na wspomniane masowe aresztowania – od 1941 r. dowództwo mieściło się w położonym na południu regionu Ostrowie Wielkopolskim. W opinii lokalnej Armii Krajowej przeniesienie dowództwa na peryferie regionu miało pozwolić przetrwać represje okupanta i umożliwić prowadzenie walki zbrojnej. Jak się okazało, przyjęcie takiego rozwiązania było sensowne.

Niemcy uciekają! Uderzyć?

W drugiej połowie stycznia 1945 z Wielkopolski zaczęły wycofywać się wojska niemieckie, naciskane przez idącą od wschodu Armię Czerwoną, realizującą plan ofensywy styczniowej, zwanej też operacją wiślańsko-odrzańską. Armia Krajowa w Wielkopolsce obserwowała rozpadanie się struktur władzy okupacyjnej i trzymała rękę na pulsie, ale ciągle nie miała szans w otwartej walce z Niemcami. Rozpoznanie sytuacji komplikowało też zerwanie się łączności z „terenem”. Np. Ostrów Wielkopolski stracił łączność z Poznaniem, Jarocinem itp.

Południowa cześć Wielkopolski znajdowała się na styku linii natarcia I Frontu Białoruskiego i I Frontu Ukraińskiego, co wykorzystywali do swoich celów Niemcy. Od linii Wisły, z okolic Kielc i Łodzi, przebijała się na zachód, naciskana przez Sowietów, grupa generała Nehringa. Celem niemieckich jednostek, rozbitych nad Wisłą, było dotarcie do linii frontu i dołączenie do swoich. „Wędrujący kocioł” Nehringa operował w rejonie, gdzie przebiegała linia rozgraniczenia frontów i jednostki radzieckie były najmniej liczne.

W czasie wycofywania się Niemców na zachód wielkopolskie oddziały Armii Krajowej, chociaż niewielkie i słabo uzbrojone, zamierzały podjąć walkę z Niemcami nadal realizując założenia „Planu Burza”, czyli występowania wobec wkraczającej Armii Czerwonej w roli gospodarza. Działań tych nie powstrzymał nawet rozkaz gen. Leopolda Okulickiego z 19 stycznia 1945 r. o rozwiązaniu Armii Krajowej. (zapewne rozkaz nie dotarł jeszcze do oddziałów w terenie – przyp. red.)

Dlatego w styczniu małe oddziały AK atakowały wycofujących się Niemców w Pleszewie i Krotoszynie i okolicach Jarocina. Udało się im mi.n. wyzwolić Krotoszyn. Jednak najbardziej zorganizowany charakter i największy zasięg miały walki w Ostrowie Wielkopolskim. Z tych względów można je nawet określić jako „powstanie”. Jak twierdzi Edward Serwański, historyk konspiracji w Wielkopolsce, cechą charakterystyczną dla działań w Ostrowie było powołanie tymczasowych władz z inspiracji podziemia: Delegatury Rządu na Kraj i innych oddziałów konspiracyjnych. Takie działania według Komendy Głównej AK jednostki terenowe miały realizować w ramach „Planu Burza”. Jak wiadomo, największym wystąpieniem „Planu Burza” było Powstanie Warszawskie, które jednak się nie powiodło. W Ostrowie – oczywiście na dużo mniejszą skalę – walka z okupantem zakończyła się zwycięstwem.

Ostrów pod okupacją

Sprzyjały temu warunki militarne i geograficzne. 19 stycznia, gdy Armia Czerwona zajęła Łódź, większość niemieckich jednostek z Ostrowa, wymaszerowała na front. W mieście zostały tylko nieliczne oddziały zabezpieczające: 386. batalion zapasowy, batalion SS i oddział Volkssturmu. Niemcy rozpoczęli demontaż urządzeń technicznych fabryk, minowali mosty, trwała ewakuacja niemieckiej ludności cywilnej. To zmotywowało ostrowskie podziemie do działania. Podobnie jak 27 lat wcześniej – w czasie Powstania Wielkopolskiego – uznano, że okoliczności są sprzyjające i czas uderzyć na Niemców.

Alarm dla Spirytusa!

Spodziewano się, że okupanci – w obliczu klęski – będą jeszcze rozstrzeliwać mieszkańców Ostrowa. Takie egzekucje, jeszcze w styczniu 1945, obywały się w niedalekim Kaliszu. By tego uniknąć ostrowianie woleli zaatakować pierwsi. Komendant ostrowskiego inspektoratu AK „Drwal” przestrzegał przed przedwczesnym chwytaniem za broń, ale zdecydował o rozpoczęciu walki. Celem było wyzwolenie miasta nim Niemcy dokonają zniszczeń i wycofają się. Komendant zalecił przy tym, żeby walczące oddziały nie występowały – przede wszystkim wobec Rosjan – pod nazwą „Armia Krajowa”.

14 stycznia zarządzono alarm dla zgrupowania „Spirytusa” ppor. Bolesława Mocka ps. Spirytus. Jego zadaniem było m.in. rozminowanie mostów. Żołnierze „Spirytusa” zajęli pozycje wyjściowe. Gotowi do walki żołnierze nie byli umundurowani, ale mieli biało-czerwone opaski z literami AK i biało-czerwone proporczyki na czapkach. 18 stycznia wydano patrolom rozkaz rozpoznania sytuacji m.in. na węźle kolejowym, otwarto też konspiracyjne magazyny broni. Licząca 100 żołnierzy ostrowska komórka KEDYW-u miała dwa samochody, które uzbrojone wyjechały w teren. 21 stycznia AK-owcy zatrzymali, ostrzelali i rozbili dwa niemieckie patrole zmotoryzowane zmierzające w stronę Ostrowa szosą od strony Kalisza.

W południe nadjechał tamtędy czołg typu „Pantera”, który zatrzymał się na wysokości strzelnicy Bractwa Kurkowego. Niemcy opuścili czołg w poszukiwaniu paliwa, AK-owcy przepędzili ich ostrzałem. Sytuację wykorzystali żołnierze ostrowskiego Zgrupowania „Lech”, którzy przejęli „Panterę” i po napełnieniu baków – ruszyli do walki. Fakt zdobycia „Pantery” w Ostrowie jest nieznany nawet historykom zajmującym się II-wojenną konspiracją.

fot.Bundesarchiv, Bild 101I-244-2321-34 / Waidelich / CC-BY-SA 3.0 Czołg typu Pantera na froncie wschodnim. Zdjęcie poglądowe

Tymczasem był to zaledwie trzeci czołg zdobyty przez AK i wykorzystany bojowo! Dwa pozostałe zdobyły oddziały batalionu Zośka walczące na Woli w Powstaniu Warszawskim. (znany jest także fakt zdobycia trzeciego czołgu, na Ochocie, ale w tym wypadku nie udało się go wykorzystać w walce – przyp. red.). Należy przy tym zaznaczyć, że „ostrowska Pantera” walczyła bardzo krótko, ale skutecznie. Powstańcy ostrowscy wystrzelili z czołgu 16 pocisków w stronę nadchodzących czołówek wędrującego kotła gen. Walthera Nehringa. Ostrzał zmusił Niemców do wycofania się i zmiany trasy przebicia, wzbudził także popłoch w ich oddziałach, bo uznali, że zaatakowali ich Rosjanie, a w tym miejscu jeszcze miało ich nie być.

Powstanie ostrowskie…

21 stycznia działały też inne ostrowskie jednostki AK, m.in. jedna zabezpieczała fabrykę wagonów. Wieczorem podjęto decyzję o sprowadzeniu do miasta oddziału „Spirytusa” oraz przejęcia magazynu broni ze zrzutu, do którego doszło w październiku 1944 r. w okolicach Pleszewa (tak – wielkopolskie oddziały AK były także zaopatrywane przez zrzuty). Lokalne siły AK toczyły walki z podchodzącymi do miasta oddziałami Wehrmachtu, wzięły do niewoli wielu niemieckich jeńców. Zdobywano samochody, motocykle i broń.

Rosła liczebność podziemnych oddziałów. Prowadzono działania mające zabezpieczyć miasto przez zniszczeniami m.in. rozminowano dwa mosty drogowe i ocalono od zniszczenia elektrownię, a jeden z plutonów odciął Niemcom zasilanie. Zorganizowano też punkt werbunkowy w koszarach 60 Pułku Piechoty. Opracowano i wydrukowano odezwę do ludności, która miała być rozwieszona na ulicach.

22 stycznia ostrowskie oddziały AK, dobrze uzbrojone m.in. w broń maszynową i granaty, kontrolowały węzeł kolejowy i ważne punkty w mieście. Na ulicach pojawiły się zorganizowane patrole Polskiej Straży Obywatelskiej i Ochotniczej Obrony Miasta. „Wychodzące z podziemia” oddziały akowskie i zastępy harcerskie przyjęły takie nazwy z obawy przed represjami ze strony Armii Czerwonej.

W nocy z 22/23 stycznia Volkssturm zajął obiekty o charakterze wojskowym. Jednocześnie w większych zakładach i fabrykach tworzyły się polskie oddziały bojowe. Oddziałowi „Lecha” udało się w tym czasie rozminować mosty kolejowe. W nocy do miasta dotarła samodzielna jednostka pancerna Armii Czerwonej z 25. Korpusu Pancernego. Rosjanie wdali się w walki z pozostającym w Ostrowie oddziałem Volkssturmu. Wsparci przez lokalny pluton AK, rozbili Niemców i zmusili ich do ucieczki.

Ostrów pod okupacją

23 stycznia patrol zgrupowania „Lech” rozbił kolejny oddziałek Wehrmachtu. Inny oddział na skraju Jankowa Przygodzkiego zniszczył niemieckie działo (być może działo samobieżne?), zdobył cekaem i wziął do niewoli trzech Niemców. Oddział „Żaka” wyłapywał pojedynczych wycofujących się Niemców na szosie wrocławskiej. W mieście bezpieczeństwa pilnowały patrole z biało-czerwonymi opaskami na rękawach, a w godzinach południowych odbył się wiec, w którym wzięła udział większość mieszkańców. Ustanowiono władze i lokalną administrację – w tym momencie całkowicie niezależną. W godzinach wieczornych Ostrów Wielkopolski został wyzwolony siłami polskich oddziałów podziemnych (głównie Armii Krajowej oraz innych grup konspiracyjnych). Komendantem miasta został por. rezerwy Kazimierz Buda. Na rogatkach miasta rozstawiono uzbrojone patrole Armii Krajowej. Do takiej sytuacji nie doszło nigdzie indziej w Polsce.

Wyzwolić i utrzymać!

Jak się okazało, te kilkudniowe potyczki z niewielkimi oddziałami wycofujących się Niemców były dla ostrowskiej AK tylko wstępem do prawdziwej walki. Wyzwoliciele miasta musieli je jeszcze utrzymać, bo okazało się, że 24 stycznia na przedmieściach Ostrowa pojawiły się główne siły „wędrującego kotła” gen. Nehringa. Najdogodniejsza dla Niemców trasa odwrotu prowadziła przez miasto… W składzie wojsk Nehringa były m.in. oddziały 16, 17 i 19. Dywizji Pancernej, 20. Dywizja Grenadierów Pancernych i sztab Korpusu Pancernego Grossdeustschland, rozbite oddziały Dywizji Pancerno-Spadochronowej Hermann Göring oraz resztki dywizji Grenadierów Pancernych Brandenburg. Wyglądało na to, że teraz te wszystkie jednostki uderzą na wyzwolony dzień wcześniej Ostrów, w którym mieszkańcy już wywiesili biało-czerwone flagi w oknach. Polska załoga miasta liczyła około tysiąca uzbrojonych ludzi.

W tej sytuacji komendant miasta wysłał dwa patrole łącznikowe w stronę jednostek radzieckich, które mogły znajdować się w okolicy. Jedną znaleziono w Odolanowie, drugą w Krotoszynie. Około północy Niemcy rozpoczęli natarcie na Ostrów od strony Czekanowa, ale zostali odparci. Wezwane na pomoc czołgi radzieckie dotarły w ostatnim momencie. Dodatkowo do Niemców dotarła wiadomość, że w mieście stacjonują bardzo silne jednostki radzieckie, ale jest dogodna droga obejścia przez Piaski i Szczygliczkę. Komendant Buda porozumiał się przy tym z radzieckim dowódcą, że jego czołgi uderzą na Niemców już za miastem. Tak się też stało i w tym rejonie Niemcy stracili kilkanaście czołgów (liczba ta wydaje się zawyżona, źródła są niepotwierdzone – przyp. red.). Co ciekawe działania czołgów radzieckich były możliwie dzięki napełnieniu ich baków ropą, zdobytą przez oddziały polskie. Bez tego pomoc dla miasta byłaby niemożliwa, bo radzieckie jednostki zaopatrzeniowe były daleko w tyle.

Lokalne jednostki AK przy wsparciu radzieckich czołgów jeszcze kilkakrotnie odpierały ataki podchodzących do miasta Niemców. M.in. o godz. 16 atak sześciu czołgów i batalionu Wehrmachtu powstrzymała na szosie krotoszyńskiej placówka „Lech”. Polacy wzięli też do niewoli oddział Własowców, których później rozstrzelali Rosjanie. Łącznie w dniach 24 i 25 stycznia w walkach o utrzymanie miasta oddziały AK przeprowadziły 17 akcji bojowych w różnych miejscach. Dopiero wieczorem 25 stycznia do miasta wkroczyły większe siły Armii Czerwonej, a nowym komendantem miasta został mjr Aleksandr Fieczkin.

26 stycznia polski komendant miasta rozkazał demobilizację. Mjr Fieczkin spotkał się z dowódcami jednostek walczących w mieście i podziękował im za współpracę, ale rozkazał natychmiastowe zdanie broni, bo miasto znajdowało się nadal w strefie działań frontowych. Była to z pewnością demonstracja siły, a także zapowiedź dalszej surowej polityki ZSRR wobec całej Polski.

Walki oddziałów Armii Krajowej w Ostrowie zostały odnotowane w powojennych niemieckich materiałach historycznych na temat Volkssturmu, w których zapisano, że działania polskich oddziałów powstańczych powstrzymały wycofującą się grupę gen. Nehringa.

Bibliografia:

  1. E. Serwański, Ostrów Wielkopolski i jego region w jego okresie II wojny światowej,
  2. E. Serwański, Ostrów Wielkopolski. Dzieje miasta i regionu,
  3. M. Woźniak, Encyklopedia Konspiracji Wielkopolskiej 1939-1945.

Czy wiesz, że ...

...Adolf Eichmann w ciągu zaledwie roku, między 1942 a 1943, zawłaszczył żydowski dobytek o wartości ok. 200 mln marek? To właśnie z jego rozkazu zamordowanym Żydom odbierano cenne przedmioty i wyrywano złote zęby.

...brat Hermanna Göringa Albert pomagał w ucieczkach więźniów z obozów koncentracyjnych? Nazistowski dygnitarz próbował wykorzystać ten fakt jako okoliczność łagodzącą w trakcie procesu norymberskiego. Bezskutecznie.

...Ludwik Kalkstein, działacz polskiego Podziemia i współpracownik „Grota” Roweckiego, okazał się podwójnym agentem? Po tym, jak Armia Krajowa wydała na niego wyrok śmierci, wstąpił do SS i… wziął udział w Powstaniu Warszawskim po stronie okupantów.

...angielski historyk wojskowości Lawrence Freedman uważa, że Blitzkrieg wcale nie był tak skuteczny, jak nam się wydaje? "Blitzkrieg w Europie Zachodniej miał w dużej mierze improwizowany charakter" - podkreśla.

Komentarze (22)

  1. Prawda historyczna Odpowiedz

    Surowej polityki ZSRR wobec Polski? Psy Gestapo z NSZ, Szmalcownicy , Przeklęci, UPA i wolksdojcze czyli to całe Nazistowskie barachło to nie Polacy, Prawdziwi Polacy płakali ze szczęścia na widok WYZWOLEŃCZEJ ARMII CZERWONEJ

    • Czytacz Odpowiedz

      Słuchaj „onuco”, są granice których nie należy przekraczać. Ty na wzór swojego patrona z KGB Władimira P. to zrobiłeś.

      • Binio Odpowiedz

        Publicznie pierdnąłeś, baranku? I nie wstydzisz się głupoty? Norma dla jełopa. Bo normalni i skazani naśmierć Polacy modlili się o WYZWOLENIE. ..

        • inferno

          Modlili się o wyzwolenie także od Twojej armii czerwonej. Modlili się katowniach NKWD i UB o wyzwolenie. Piewco ustroju komunistycznego Przestała nas okupować dopiero 1992 roku.

    • Qboll Odpowiedz

      Szanowna Redakcjo, w moim odczuciu powyższy wpis narusza zapisy konstytucji odnośnie zakazu promowania ideologii komunistycznej.

      • Anonim Odpowiedz

        A co z oddziałem spod Mikstatu-ani słowa że też walczyli.Polecam książkę „Dni Kleski Dni Chwały”są tam wspomnienia mojego pradziadka.

  2. Charlie Odpowiedz

    …i tak Armia Czerwona opuściła Polskę we wrześniu 1993 roku czyli 49 lat okupacji licząc od 1944 roku.
    Niepodległość Polski to raptem 31 lat .

  3. Anonim Odpowiedz

    Z wiadomych względów artykuł jest skrótem informacji przedstawionych w książkach nawiązujących do tematu. W uzupełnieniu napiszę, że po ostrzelaniu przez Panterę zdobytą przez ostrowskie AK Niemcy ruszyli w kierunku Radłowa. W tej miejscowości rozstrzelali 3 mieszkańców w odwecie za omyłkowe wywieszenie biało-czerwonych flag. Niemcy usiłowali się dostać do Ostrowa od strony ul. Krotoszyńskiej. Na ulicach położonych niedaleko od Mostu Krotoszyńskiego doszło do „mini” bitwy pancernej. Powodem tak upartego ataku na tym kierunku były podobno cysterny z paliwem stojące w okolicy obecnego dworca…

    • Anonim Odpowiedz

      Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
      Albert Einstein

      Bardzo ciekawy artykuł, czyta się z przyjemnością, wielkie dzięki dla autora.
      Jeszcze bardziej jednak a już co najmniej tak samo interesująca jest reakcja zawarta w komentarzach. Oczywiście anonimowych.
      Tchórzostwo jest nieodłączną parą ordynarnej głupoty. Widocznie natura mie znosi próżni i wypełnia pustke w mózgu czym się da, często nawet ekskrementami ( proszę się nie trudzić szukaniem w Google zagranicznych słów, panowie i panie Qbole, Czytacze, Prawdy historyczne (sic! :) i inne Anonimy, ekskrement to po prawdziwie polsku „gówno”.)
      Dla mnie to, że w sieci i w realu panują durnie, opluwający wszystko co im w ten chory łeb nie pasuje, to jeszcze jeden dowód na to, że eksterminacja polskiej inteligencji ze strony ukochanych sąsiadów była niezwykle skuteczna i to są właśnie jej skutki.
      Hitler i Stalin śmieją się w grobach do rozpuku, że im się to tak udało.
      I nie ma się co czarować, ta pustynia potrwa jeszcze długo zanim się zazieleni. Skończenie studiów to nie żaden dowód inteligencji. Małpę też można nauczyć np. palić papierosy. Inteligentna małpa podziękuje, że nie, właśnie rzuciła palenie.
      A jak na razie panuje głupota i strach.
      Napisać, że Rosjanie w czymkolwiek Polakom pomogli, nawet we własnym interesie, zasługuje na stryczek i wieczne potępienie co najmniej. Trzeba na wszelki wypadek pisać pod pseudonimem, bo głupota jest niebezpieczna i jedyne co naprawdę szanuje, to silna piącha w ryj.
      Patriotyczna głupota, zamiast czegoś się nauczyć i wpuścić trochę IQ w zakuty łeb, woli robić party na urodziny Hitlera.
      Już Einstein to przewidział, ale to przecież Żyd, więc strach go cytować bo taki racji przecież mieć á priori nie może.
      Trzeba będzie mieć dużo, dużo cierpliwości, miną pokolenia, zanim te epigenetyczne rany się zagoją i pomiędzy tępactwem a inteligencją zapanuje zdrowa, kreatywna równowaga.
      A na razie trzeba się cieszyć tym, że Polska w ogóle istnieje.
      Nie od razu Kraków zbudowano.
      Podpiszę się oczywiście wyszukanym pseudonimem aby pozostać w konwencji strachu i bezinteresownej nienawiści.

      Prafciwy PATRIOTA!!!

  4. Rapallo Odpowiedz

    W 99 procentach popieram tą wartościową wypowiedź, z jednym tylko ale – wskaż o Oswiecony – jak biorąc pod uwagę Teheran i Jałtę powinien przebiegać według ciebie prawidłowy rozwój sytuacji i jakimi środkami byś to osiągnął?

  5. Atanazy Pustelnik Odpowiedz

    Ja też mam coś mało (wręcz chyba nie) popularnego do dodania.
    Opcja pro-pruska, de facto proniemiecka, zawsze wśród Wielkopolan, szczególnie poznaniaków była dość popularna.
    Oczywiście na zasadzie równoprawności – daleko posuniętej autonomii polskiego składnika najpierw królestwa Prus, a później Cesarstwa.
    Co ciekawe bowiem po rozbiorach Polacy wg niektórych historyków stanowić mieli nieomal połowę ludności królestwa Prus (powierzchniowo było to ponad połowę), co mogło spowodować nawet jego pruskiego królestwa, „polonizację”.
    Dlaczego? Otóż poziom uświadomienia narodowego Polaków był większy niż niemieckojęzycznej ludności pruskiej pochodzenia szczególnie słowiańskiego, uważającej siebie wówczas co najwyżej za mieszkańców Prus, a nie za jakiś tam Niemców. Z tych też powodów – rozterek czy „pchać pruski wózek” jak mówiono, czy jednak wybić się na niepodległość, np. powstanie poznańskie 1848 poniosło kompletną, totalną klęskę (nie zapewniono nawet realizacji postanowień kapitulacyjnych!).
    Widać zresztą i obecnie tak w komentarzach powyżej jak i szerzej w całym społeczeństwie, ten ciągnący się przez wieki rozbiorowy i porozbiorowy podział wśród Polaków na „patriotów” i „organiczników” typu Chłapowskiego czy Cegielskiego.
    Za obecne postawy Polaków nie odpowiada więc głównie nasza jakaś tam mądrość zbiorowa, czy też rzekoma głupota „samobiczójących sie” tutaj niektórych komentujących, ale jednak głównie nasza porozbiorowa historia i…
    I położenie geopolityczne – taka nasza „renta geograficzno-historyczna”, jak to nazwał jeden z historyków międzywojnia.
    A co do „prawdy historycznej” to wszystkie dawne i obecne totalitaryzmy preparują ją, „toczka w toczkę”, tak jak „nasz” wierny troll tak siebie tutaj nazywający, konstruują na własny użytek usuwając z niej niewygodne dla swych twierdzeń fakty.
    Widzimy to i w naszej rządowej TV i w „rewelacjach” tak Putina jak i jego pretorianów. Np. Ławrow mówiąc o „danych archiwalnych” i „przeciwdziałaniu fałszowaniu historii” oraz „obronie [nomen omen!] prawdy historycznej” powoływał się na dalece niepewne dokumenty, np. relacjonującego pogłoski a nie fakty przez siebie stwierdzone, sowieckiego agenta oraz samozwańczego generała AL Skokowskiego (nie przywołano zaś żadnych dokumentów AK).
    Otóż w skrócie: w czasie powstania napady rabunkowe żołnierzy AK na Żydów kończące się morderstwami, a i owszem były. To fakt. Wobec wszystkich przypadków podjęto jednak śledztwo, kilku winnych z całą surowością ukarano (rozstrzelano), a część śledztw po prostu z powodu upadku powstania, nie zdążono do(za)kończyć.
    Owszem rozstrzelano też kilku żołnierzy polskich, którzy przekroczyli Wisłę i zostali odcięci, nie są znane jednak i udowodnione, przypadki rozstrzeliwania prze AK żołnierzy sowieckich. Większość z nich tj. żołnierzy tak polskich jak i sowieckich oraz ocalałych z getta Żydów, nie tylko że przez AK nie było w jakikolwiek sposób prześladowanych ale brało czynny udział w powstaniu najczęściej jako część oddziałów AK!
    Należy dodać, że AK jako tak naprawdę jedyna w okupowanej Europie formacja podziemna z tak wyjątkową surowością ścigała szmalcowników. Z dostępnych dokumentów wynika bowiem, że do 30 proc. wydanych przez AK wyroków śmierci dotyczyło właśnie popełniających zbrodnie na Żydach.
    I tego w „nowej polityce historycznej” Putina raczej na pewno póki on żył i będzie i panował, nie znajdziemy…
    A czy sowieci nas wyzwolili?
    Owszem tak!
    Np. moja babcia i mama opowiadali mi jak ich witali z autentyczną radością, płaczem i kwiatami! Szybko się jednak okazało, że okrutną i nieludzką okupację niemiecką zastąpiła, fakt łagodniejsza ale jednak także okupacja…

  6. Ostrowianka Odpowiedz

    w walkach o most Krotoszyński brał udział mój wujek, bł w ostrowskiej AK , to prawda,że Ostrów wyzwoliła AK a nie sowieci

  7. ono Odpowiedz

    Bo trza było iść z Niemcami. Rosja przestała by istnieć ! Nastał by inny Świat. Powstała by Unia od Władywostoku po Lizbonę a kacapy by zbierali truskawki na naszych plantacjach nad Morzem Czarnym.

  8. joko Odpowiedz

    W tym czasie walka z niemiaszkami to była głupota i niepotrzebnie przynosiła nam straty.Przecież jeden ocalały Niemiec to czterech zabitych rusów a przecież to było w naszym interesie.Im więcej ubitych kacapów tym lepiej dla naszego kraju.

  9. Anonim Odpowiedz

    Bardzo ciekawe informacje. Historia Ostrowa, której nikt nas nie uczył w latach 50-tych. Uczyłem się u Estkowskigo, i u P. Lewandowskiej miałem 5.Na maturze też. Takie były parszywe czasy, kiedy krzyż w szkole wieszano i zdejmowano. Wisieli też judasz, Bierut, Crankiewicz, Rokossowski, Spychalski, Gomułka. Od 52 lat nie mieszkam w Ostrowie i te informacje mnię zafascynowały. Szkoda tylko, że komentaże piszą też malkontenci oraz ludzie o niezmiennych poglądach, którym pewne ideologię zapaskudziły krew i umysł.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.